Adin, dwa, tri
poniedziałek, 21 sierpnia 2017 09:30

Adin, dwa, tri… pamiętacie legendę telewizyjnego uzdrawiania Anatolija Kaszpirowskiego i jego hipnotyzerskie seanse? Przypomniały mi się ostatnio podczas odsłuchiwania na telefonie mobilnych medytacji, którymi się regularnie raczę. I myślę sobie, że takie chwile zatrzymania na „adin, dwa, tri”, połączone z głębokim oddechem, to jeden z lepszych radzieckich wynalazków.

Z radzieckim wynalazkiem oczywiście żartuję, bo wynalazek należy raczej przypisać azjatyckim buddyjskim mnichom. To jednak radziecki psychiatra Kaszpirowski wpadł na pomysł, żeby ludzi nauczyć samouzdrawiania i technik relaksacyjnych na masową skalę, wykorzystując w tym celu telewizję. Pomysł bez wątpienia komercyjny, a w dodatku zgrzebny w realizacji, ale jednak powodujący, że miliony ludzi z różnych stron bloku wschodniego na kilka chwil zatrzymywało się i synchronicznie oddychało. Adin, dwa, tri… Gonitwa myśli zwalnia, oddech staje się głębszy, powieki robią się ciężkie…

Cokolwiek by o Kaszpirowskim mówić, to po jego seansie widz czuł się spokojniejszy i bardziej rozluźniony. Trudno by teraz znaleźć podobną w oddziaływaniu produkcję na antenie, może wyjąwszy niektóre programy przyrodnicze. Obrazy na ekranie przesuwają się najczęściej szybko, chaotycznie, bombardując bodźcami i zostawiając po sobie niejasny niepokój i irytację. Relaks przed telewizorem? Ciężka sprawa.

Jaka cywilizacja, taka telewizja. Większość z nas chcąc nie chcąc daje się porwać strumieniowi pourywanych treści – maili, wiadomości, postów na Facebooku, telefonów. Umysł coraz rzadziej ma okazję się w jakieś zagadnienie zagłębić, raczej surfuje po powierzchni. Realizujemy wiele projektów naraz, biegniemy ze spotkania na spotkanie, zawsze będąc myślą gdzieś indziej, niż przebywamy faktycznie. Efektem takiego stylu życia jest rozproszenie, niepokój, frustracja.

Doktorze Kaszpirowski, uratuj nas z tego obłędu swoim głębokim i powolnym adin, dwa, tri… chciałoby się powiedzieć. A doktor Kaszpirowski (lub jego odpowiednik) jest znacznie bliżej, niż się wydaje. Mój na przykład mieszka w telefonie, w specjalnej zen-aplikacji, która codziennie rano pomaga skupić się na oddechu. To już nie jest adin, dwa, tri, tylko one, two, three (aplikacja jest anglojęzyczna). Oprócz podstawowego kursu uważności, aplikacja oferuje ćwiczenia, które mogą towarzyszyć przy różnych czynnościach – budzeniu się, gotowaniu, spacerowaniu, przemieszczaniu się, lub przy różnych emocjach – napięciu, lęku, złości. Po ukończeniu kursu podstawowego (codziennie 5–20 minut) dostępne są kolejne kursy tematyczne – radzenia sobie ze stresem, wzmacniania pewności siebie, lepszego funkcjonowania w relacjach, kreatywności, radzenia sobie z gniewem lub depresją.  

Czy kilka lub kilkanaście minut spokojniejszego funkcjonowania dziennie może naprawdę coś zmienić? Okazuje się, że bardzo wiele. I nie trzeba do tego specjalnych seansów telewizyjnych ani aplikacji (chociaż czemu nie?). Można zacząć od kubka lub filiżanki porannej herbaty wypitej bez pośpiechu, łyk za łykiem. Albo od dziesięciu głębokich oddechów w czasie tuż po włączeniu komputera, kiedy urządzenie dopiero się uruchamia. Od zapadnięcia się w fotel bez gazety, telefonu, książki, telewizora, tabletu, laptopa i słuchania swojego własnego oddechu.

Chwila ciszy i parę głębszych oddechów to dobry początek ważnego spotkania (tak naprawdę – każdego spotkania). Jak mawia szkoleniowiec Tomasz Zieliński, cisza robi przestrzeń w sprzedaży. I w ogóle robi przestrzeń. Paweł Walczak, autor książki o uważnym (tak!) telemarketingu, radził, żeby na początku rozmowy przywitać się, a potem zamilknąć. A nie, jak większość sprzedawców, zacząć recytować z prędkością karabinu maszynowego, jakby bojąc się, że gdy zamilkniemy choć na sekundę, to świat wybuchnie. Cisza robi przestrzeń dla drugiej osoby. Przestrzeń na porozumienie.

A przecież jednym z najważniejszych spotkań jest spotkanie z samym sobą. Gdy brakuje czasu na własne „adin, dwa, tri”, to wszystkie inne spotkania zaczynają na tym tracić. Wsącza się w nie roztargnienie, irytacja, bylejakość. Nie bądźmy jak ci robotnicy, którzy byli tak zajęci bieganiem po budowie z taczką, że nie mieli nawet kiedy swoich taczek załadować. Adin, dwa, tri. Poczuj, jak wszystko wokół ciebie zwalnia. Usłysz swój wdech i wydech. Poczuj, jak klatka piersiowa rytmicznie unosi się i opada. Adin, dwa, tri.
Aleksandra E. Wysocka

 

InterRisk: Piotr Karda opuszcza zarząd spółki

W wyniku obustronnego porozumienia w grudniu Piotr Karda przestanie pełnić funkcję członka zarządu InterRisk. Od  16 listopada do czasu...
czytaj dalej

PTR: Jacek Kugacz nowym prezesem

3 listopada rada nadzorcza Polskiego Towarzystwa Reasekuracji powołała Jacka Kugacza na stanowisko prezesa zarządu.

Jacek Kugacz jest...


czytaj dalej

Amazon: Gotowość, by zatrząść ubezpieczeniami

Amazon rekrutuje w Londynie profesjonalistów ubezpieczeniowych do nowego zespołu mającego przebojem wejść na rynek ubezpieczeniowy w Wlk....
czytaj dalej

Europa: Bez innowacji ani rusz

Z badania przeprowadzonego wśród ubezpieczycieli ze Starego Kontynentu przez Pierre Audoin Consultants (PAC) wynika, że tylko jedna trzecia...
czytaj dalej

Rynek ubezpieczeń: Silny wpływ branży na polską gospodarkę

W trakcie Kongresu 590 Polska Izba Ubezpieczeń (PIU) zaprezentowała pierwsze w Polsce opracowanie opisujące wpływ branży ubezpieczeniowej na...


czytaj dalej

UFG: Stan wiedzy na temat ochrony ofiar wypadków drogowych

Na stronie internetowej Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG) został opublikowany pełny raport z badania, w którym firma badawcza GfK...
czytaj dalej

Sprzedaż



 

Adres redakcji

ul. Bracka 3 lok. 4
00-501 Warszawa
tel. (22) 628 26 31

email redakcja@gu.com.pl

Partnerzy