Czy ubezpieczenia są dla wytrwałych?
poniedziałek, 08 stycznia 2018 09:24

Traf chciał, że rozpoczęłam Nowy Rok od analizy adekwatności. Po południu 2 stycznia zjawił się u mnie w domu na umówioną wizytę agent ubezpieczeniowy, żeby dopełnić formalności związanych z zakupem „posagówki”. I tak, 2017 rok zamknęłam analizą potrzeb, a 2018 rozpoczęłam analizą adekwatności. Jak mi było? No nie lekko.

A przecież mam blisko 16 lat stażu w branży i ponadprzeciętny poziom sympatii do ubezpieczeń. To co mają powiedzieć wszyscy ci, którzy z ubezpieczeniami mają kontakt li tylko przy okazji odnowienia (coraz droższej) polisy OC ppm?

Już najmniejszym problemem był fakt, że musiałam podać swój nr PESEL co najmniej 7 razy. Sam agent kilkakrotnie komentował: ja bardzo przepraszam, ale takie są przepisy. Chociaż był wyposażony w elegancki tablet, to i tak nie uchroniło go to od wypisywania klasycznego papierowego wniosku polisowego i ręcznego uzupełniania numeru konta.

I chociaż agent był bardzo kompetentny i sympatyczny, produkt adekwatny (potwierdzone przez urzędowy kwestionariusz), to samo doświadczenie zawierania polisy pozostanie w mojej głowie jako coś żmudnego, pełnego formalności (7 razy PESEL! Litości!) i dość mętnego w gruncie rzeczy. Poziom fajności – zbliżony do wysyłania rozliczenia podatkowego na poczcie.

A wszystko przecież w moim najlepiej pojętym interesie – żebym dokonywała świadomego wyboru, rozumiała, co dokładnie kupuję i dlaczego. Tylko czy rzeczywiście tak się dzieje? Jeszcze przy pierwszym PESELU wiedziałam, o czym mowa. Przy trzecim już zaczęłam się niecierpliwić. A jeśli chodzi o siódmy PESEL, to już naprawdę nie mam pojęcia, do czego był potrzebny. Poziom przeciążenia poznawczego rósł, a w końcu przekroczył normy.

Analizę potrzeb wspominam znacznie lepiej. Agent umiejętnie nawiązał rozmowę na temat moich oczekiwań, wysokości środków, które chciałabym zgromadzić, zaprezentował możliwe umowy dodatkowe, podzielił się również wiedzą i doświadczeniem. Umiejętnie też radził sobie z moimi licznymi obiekcjami (czy posiadając 8 produktów ubezpieczeniowych NAPRAWDĘ chcę jeszcze jeden?). Oferta była zaprezentowana bardzo klarownie, każde ryzyko wycenione osobno, mogłam też samodzielnie dodawać i odejmować ryzyka jednym kliknięciem, a aplikacja momentalnie rekalkulowała składkę. Poziom fajności – wysoki, poczucie sensownego spędzenia czasu – wysokie.

Rok 2018 to kolejny rok regulacji. Możemy narzekać i się krzywić, ale to nie zaczaruje rzeczywistości i nie zmniejszy liczby przepisów. Być może można zrobić coś, żeby w trakcie wypełniania wniosku należało podać nr PESEL tylko raz, a nie 7 razy. Tak czy inaczej, spotkanie z klientem nie jest miejscem na to, żeby skarżyć się na przeregulowanie, niepotrzebne formalności, nowe ustawy i dyrektywy unijne. Klient chce mieć poczucie, że spędza czas sensownie, a jeśli wypełnia jakieś papiery w nieskończoność, to robi to w jakimś celu. I będzie miał znacznie większą satysfakcję ze spotkania, jeśli dowie się, że podejmuje teraz istotną decyzję i że ważne jest, żeby wszystko było dokładnie tak, jak tego oczekuje i żeby w przyszłości absolutnie nic go nie zaskoczyło. Z takim nastawieniem w 9 przypadkach na 10 zupełnie inaczej oceni godzinę papierologii – może będzie miał nawet poczucie doniosłości. Bo polisa posagowa jest potencjalnie doniosła. Można porozmawiać z klientem o jego dziecku, o planach na przyszłość, docenić zapobiegliwość rodzica. Dzięki temu, że rodzic poświęci swój czas, a potem wytrwa w regularnym oszczędzaniu, potomek będzie miał za 10, 15 czy 20 lat możliwość spełnienia jakiegoś marzenia, lepszej edukacji, bardziej komfortowego startu w życie. Czymże jest kilka stron A4 i siedmiokrotne podawanie numeru PESEL wobec takiego celu. Każdy rodzic jest gotów znosić szereg małych, średnich, a nawet bardzo dużych niedogodności dla swojego dziecka. I zrobi to z radością.

Dlatego nawet jeśli szczerze nie znosimy analiz adekwatności i wielostronicowych formularzy, to będąc z klientem, nie epatujmy tym. Owszem, trzeba nieco się wysilić, żeby się z papierologią zmierzyć, ale dla naprawdę istotnej sprawy przecież warto. A chodzi o przyszłość dziecka. Albo nasze życie. Albo zdrowie. Albo naszą firmę. Albo ciężko wypracowany majątek. Próbujmy wzmacniać u klienta takie postrzeganie procesu zawarcia ubezpieczenia.

…A w tle jednak minimalizujmy liczbę stron formularzy i upraszczajmy, upraszczajmy, upraszczajmy.
Aleksandra E. Wysocka

 

Pramerica Życie: Borys Kowalski nowym członkiem zarządu

Rada nadzorcza Pramerica Życie powołała w skład zarządu Borysa Kowalskiego. Nowy członek władz towarzystwa będzie odpowiedzialny za Pion...


czytaj dalej

Marsh: Pięć rynków pod nadzorem Artura Grześkowiaka

Grupa Marsh utworzyła w regionie Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej nowy subregion Północny, z polską spółką na czele. Artur Grześkowiak,...


czytaj dalej

Niemcy: Z Generali do Zurich

Carsten Schildknecht 2 lutego obejmie stanowisko dyrektora generalnego Zurich w Niemczech, przejmując je po Marcusie Nagelu, który zdecydował się...


czytaj dalej

VIG: Fuzja w państwach bałtyckich

Łotewski nadzór zaakceptował fuzję dwóch spółek zależnych VIG – InterRisk Vienna Insurance Group AAS i BTA Baltic Insurance Company AAS – pod...


czytaj dalej

Polska: Atak orkanu Fryderyka

18 stycznia nad Polskę nadciągnął orkan Fryderyka. Żywioł wyrządził sporo zniszczeń, ale są one dość szybko usuwane. Silne wiatry będą występować...


czytaj dalej

Rynek ubezpieczeń: Wysoka jakość polskich D&O

Według szacunków ekspertów rynek ubezpieczeń D&O (Directors and Officers Liability Insurance) rośnie w Polsce w tempie nawet 10% rocznie. Na plus...


czytaj dalej

Sprzedaż



 

Adres redakcji

ul. Bracka 3 lok. 4
00-501 Warszawa
tel. (22) 628 26 31

email redakcja@gu.com.pl

Partnerzy