Reklama

Marz i działaj
wtorek, 07 sierpnia 2018 09:01

Mojej babci nikt nie musiał motywować, żeby wstała o 5 rano i nakarmiła kury – powiedział w jednym ze swoich wystąpień motywacyjnych Jacek Walkiewcz. Czy motywacja to jakaś szarlatańska sztuczka, która pozwala nam robić rzeczy, które w gruncie rzeczy uważamy za niepotrzebne, a może nawet szkodliwe?

Na tegoroczny urlop zabrałam ze sobą książkę żeglarki Ellen MacArthur, która sama opłynęła świat dookoła na niewielkim jachcie. Dziewczyna urodziła się z dala od morza, a pasją żeglarstwa zaraziła się od ciotki, z którą spędzała wakacje na jachcie. Pasja zamieniła się w obsesję i dorastająca Ellen marzyła o jednym – żeby poświęcić się całkowicie żeglarstwu, a któregoś dnia opłynąć samotnie świat dookoła. I to się udało w 2000 r., kiedy jako najmłodsza w historii ukończyła prestiżowe zawody Vendée Globe, mając zaledwie 24 lata. Wyzwanie zajęło jej 94 dni, nie licząc wielu miesięcy (a może lat) przygotowań i treningu. Dla Ellen przeszkodą nie były ogromne zmęczenie, brak snu, nagłe zmiany pogody, gigantyczne fale, silny wiatr lub brak wiatru, awarie sprzętu. Pomimo przeciwności pokonywała kolejne mile i dotarła na metę jako druga.

Co napędzało Ellen do tak nieprawdopodobnego wysiłku w skrajnie niesprzyjających warunkach? Nie tylko nikt nie kazał jej podejmować takiego wyzwania, ale wręcz przeciwnie. To było jej własne najgłębsze marzenie, któremu podporządkowała całe swoje życie. Realizacja tego marzenia wymagała wielu wyrzeczeń i ogromnego wysiłku.

Strefa umiarkowanego szaleństwa

Przez Polskę przetacza się właśnie fala rekordowych upałów. Gdy piszę te słowa, za oknem są 34 stopnie, a z nieba leje się żar, którego nie powstydziłaby się Sycylia. Dwa razy dziennie biegam po puszczy Zielonce, wracając cała mokra, jak po wyjściu z jeziora. Zmagając się z temperaturą i zmęczeniem myślę o Ellen MacArthur i jestem szczęśliwa, pokonując własne bariery. Wewnętrzna siła kształtuje się właśnie na granicy tego, co dla nas możliwe, i tego, co niemożliwe. To strefa umiarkowanego szaleństwa, która dla każdego przebiega gdzie indziej.

Wróćmy do motywacji i do babci Jacka Walkiewicza, która niepoganiana przez nikogo, wstawała codziennie o 5 rano i karmiła kury. Może było to łatwiejsze latem, w pogodne słoneczne dni, niż jesienią, gdy rano panowały ciemności, lało, wiało i sypało gradem. Tak czy inaczej babcia wstawała niezależnie od pogody, temperatury czy swojego aktualnego nastroju. Na pewno były dni, w które wolałaby pospać do 10, ale tego nie robiła. Właśnie od takiej zdolności zaczyna się realizacja każdego wielkiego celu – gdy potrafimy coś robić regularnie, niezależnie od okoliczności.

Inspirację do realizacji najtrudniejszych życiowych zamierzeń możemy czerpać właśnie od naszych babć i dziadków, którzy wstawali przed świtem i zwyczajnie robili to, co było do zrobienia. Gdy dołożymy do tego umiejętność marzenia, to nic nas już nie zatrzyma.

Czy umiesz marzyć?

Okazuje się, że marzenie to nie jest taka prosta sprawa. Tak łatwo jeszcze w dzieciństwie zgubić tę zdolność, myląc ją z chęcią posiadania coraz to nowszych zabawek, które przestają cieszyć już w chwili, gdy trafiają w nasze ręce. Można też poprzestać na wirtualnych doświadczeniach, jakie dają filmy czy gry komputerowe, nie mając wytrwałości i odwagi na doświadczanie rzeczywistości materialnej.

Posiadanie daje o wiele mniej radości i satysfakcji niż przeżywanie, chociaż cała gospodarka oparta na produkcji i konsumpcji stara się nam wtłoczyć zupełnie inny obraz. Że do szczęścia potrzeba nam po prostu kolejnych, jeszcze nowszych przedmiotów. I że to szczęście jest tuż-tuż, wystarczy, że kupimy to lub tamto. I ta pogoń może trwać w nieskończoność.

Marzenie zaczyna się od wsłuchiwania w siebie samego, a to kolejna niełatwa umiejętność w szumie, który panuje dookoła. Pogrążeni w transie kolejnych czynności wykonywanych automatycznie, powtarzamy w kółko te same rytuały, jak Simsy ze znanej gry komputerowej. Żeby zagłuszyć wewnętrzną pustkę, wielu sięga po leki antydepresyjne lub alkohol.

Powiedzmy sobie, że nie mamy już czasu do stracenia, żeby odkładać życie „na kiedyś”. Owo „kiedyś” może nie nastąpić nigdy. Albo my nie będziemy już na tyle zdrowi i pełni energii, żeby się tymi marzeniami cieszyć.
Aleksandra E. Wysocka

 

DWF Poland: Paweł Stykowski na czele praktyki ubezpieczeniowej

We wrześniu do DWF Poland dołączył Paweł Stykowski. W polskim oddziale kancelarii objął stanowisko local partnera. Jego zadaniem będzie...


czytaj dalej

Colonnade Insurance: Grzegorz Kulik nowym dyrektorem generalnym

Po niecałych trzech miesiącach od rezygnacji z zajmowanej funkcji wiceprezesa zarządu spółek ubezpieczeniowych Allianz Polska Grzegorz Kulik objął...


czytaj dalej

Marsh: Menadżerowie poświęcają niewiele czasu na zarządzanie cyberryzykiem

Większość członków zarządu lub kadry kierowniczej odpowiedzialnej za zarządzanie ryzykiem cybernetycznym w swojej organizacji poświęca nie więcej...


czytaj dalej

Allianz: Spadek zasobów finansowych w krajach rozwiniętych i wschodzących

W 2018 roku zasoby finansowe w krajach rozwiniętych i wschodzących po raz pierwszy od czasu kryzysu finansowego z 2008 r. zanotowały symultaniczny...


czytaj dalej

PIU: Coraz bliżej 3 mln osób objętych ochroną w ramach polisy zdrowotnej

Wartość rynku prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych nadal rośnie. Szybko zwiększa się też grono Polaków objętych ochroną w ramach tego typu polis.

czytaj dalej

Ubea.pl: Zmiany w rankingu

W sierpniu doszło do kilku zmian w rankingu cen ubezpieczeń komunikacyjnych Ubea.pl, opartego na kalkulacjach sporządzonych przez użytkowników...


czytaj dalej

 

Adres redakcji

ul. Bracka 3 lok. 4
00-501 Warszawa

email redakcja@gu.com.pl

Gazeta

Prenumerata
E-wydanie

Firma

Redakcja
Reklama

Ogłoszenia

Podcast

Zamów newsletter
Facebook