Reklama

Para w gwizdek czy coś więcej?
poniedziałek, 18 lutego 2019 08:50

Czy warto mówić innym o swoich celach i marzeniach? A może lepiej zostawić temat dla siebie i chwalić się dopiero konkretnymi rezultatami? Są dwie szkoły. Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej i o tym, co zamierzam, opowiadam wszystkim naokoło.

Ostatnio kosmetyczce podczas manicure – o półmaratonie, zimowych rejsach i kajakach, o nauce gry na gitarze, podróżach, planie oddania krwi. – Dużo ma pani tych planów! – zauważa pani Dominika, opiłowując moje pozdzierane na jachcie paznokcie. Ano dużo. A opowiadam właśnie po to, żeby je realizować. Bo jak następnym razem odwiedzę panią Dominikę, to na pewno mnie zapyta, czy zapisałam się na te zimowe kajaki czy jednak nie. A ja będę miała dodatkowy motywator, żeby nie odpuszczać. Bo wstyd będzie, gdy się okaże, że tylko dużo gadam…

Jest jeszcze drugi powód, dla którego lubię mówić o tym, co chciałabym osiągnąć. Bo widzę, że wiele osób to dopinguje do realizacji ich zamierzeń. „To może ja też zrobię wreszcie X lub Y?”, myślą niektórzy znajomi. I robią. Albo nie robią. Ale mają dodatkowy impuls do działania. – Koniecznie pisz na Facebooku, jak biegasz – mówi znajoma. – To mnie bardzo motywuje, żeby nie zalegać na kanapie! Więc piszę. Dla siebie głównie, ale dla innych też. Żeby nam wszystkim nieco dodać energii i odwagi.

Ta druga szkoła twierdzi, że lepiej dużo robić, niż dużo mówić. Że słowa to taka para w gwizdek, żaden konkret. A po drugie skromni ludzie się nie chwalą. Robią, co jest do zrobienia, i nie czekają na oklaski. To wynik ma mówić za nich. Szanuję to podejście, ale jednocześnie żal mi tych nieodbytych rozmów o tym, co się planuje. One dają okazje do wymiany inspiracji, dodają energii, pozwalają poszerzyć horyzonty. Dzięki rozmowom o celach i marzeniach można się lepiej poznać, nawiązać znacznie głębszą relację. Można uzyskać niespodziewane wsparcie, nowy pomysł, uniknąć czyjegoś błędu. A gdy trzymamy wszystkie karty „przy orderach” to jesteśmy zdani tylko na samych siebie. Trochę szkoda, prawda?

Podobnie jest w komunikacji korporacyjnej. Są firmy, które dużo mówią. Co zrobiły, co robią teraz i co będą robić. Są też takie, które nie mówią praktycznie nic. Powiemy, jak zrobimy. Albo i nie, bo jeszcze ktoś od nas coś ściągnie i nas wyprzedzi w wyścigu… Tymczasem stara zasada zrzeszenia najlepszych agentów życiowych MDRT mówi, że jeśli wymieniasz się dobrymi pomysłami z 10 osobami, to „tracisz” tylko jeden pomysł, a zyskujesz 10 nowych…

I nie chodzi mi, broń Boże, o to, żeby tylko gadać, maskując bierność lub nieudolność. Tylko żeby dzielić się doświadczeniami ze swojej podróży z innymi. Dawać im swoje doświadczenie i energię, dostając to samo w zamian. Nie traktować innych wyłącznie jako rywali, ale również jak współtowarzyszy podróży. Silnie konkurencyjny biznes oparty jest na lęku i agresji. Może być wydajny i zyskowny, ale wynik jest okupiony potężnym podatkiem stresu, napięcia, złości, strachu, nieufności. A może być inaczej i, na szczęście, coraz częściej jest. Pojawiły się koncepcje zrównoważonego biznesu, który służy wszystkim interesariuszom – właścicielom, pracownikom, klientom, lokalnej społeczności, środowisku naturalnemu. Gdzie ważne są takie wartości, jak szacunek dla człowieka, godność, rozwój, zaufanie. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu tego typu hasła nijak nie pasowały do drapieżnego kapitalizmu. Ale kolejne pokolenia okazywały się coraz bardziej wypalone nieustanną pogonią za posiadaniem, która wcale nie przynosiła oczekiwanego szczęścia ani nawet poczucia bezpieczeństwa.

Człowiek ma w sobie bardzo głęboko zakorzenioną potrzebę sensu, nadawania znaczenia swojemu życiu i budowania więzi z innymi. To właśnie jakość relacji z innymi ludźmi jest czynnikiem najbardziej sprzyjającym szczęściu, a nawet długowieczności.

Nieposiadany majątek, zajmowane stanowisko, udział w rynku czy moc silnika samochodu w podziemnym garażu. Jeśli jesteśmy z tym całym dobrobytem sami, zaszczuci w nieustannym lęku, że ktoś lub coś nam to wszystko odbierze, to nie pomoże nawet 10 ani 100 samochodów. Naprawdę nasz jest tylko ten czas, którym dysponujemy – 24 godziny każdej doby i to, jak je wykorzystujemy.
Aleksandra E. Wysocka

 

Rynek ubezpieczeń: Wiener TU zamiast Gothaer TU

Po prawie siedmiu latach z polskiego rynku ubezpieczeń znika marka Gothaer. Za kilka tygodni przejęte przez Vienna Insurance Group towarzystwo...


czytaj dalej

Aviva TUnŻ: Mariusz Grendowicz przewodniczącym rady nadzorczej

Mariusz Grendowicz został powołany na przewodniczącego rady nadzorczej Aviva TUnŻ. To pierwszy niezależny członek RN firmy w Polsce, który objął...


czytaj dalej

WTW: Padły nowe rekordy inwestycji w insurtech

Inwestujący w insurtech na całym świecie w I kwartale 2019 r. wykonali największą liczbę transakcji, największą liczbę transakcji w sektorze...


czytaj dalej

Generali: Kwartał wzrostów

Pierwsze trzy miesiące obecnego roku były udane dla Generali. Grupa zanotowała wysokie wzrosty zysków i przypisu składki.

Przypis składki brutto...


czytaj dalej

PBUK: Nowela wymaga korekt

W ocenie Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK), wprowadzenie ściślejszych regulacji mogących ustabilizować działalność...


czytaj dalej

Digital Care: Ponad 6 tys. uszkodzeń smartfonów w trakcie majówki

Według statystyk firmy Digital Care, liczba uszkodzeń telefonów w trakcie tegorocznego długiego weekendu majowego była o ponad 30% wyższa niż w...


czytaj dalej

 

Adres redakcji

ul. Bracka 3 lok. 4
00-501 Warszawa

email redakcja@gu.com.pl

Gazeta

Prenumerata
E-wydanie

Firma

Redakcja
Reklama

Ogłoszenia

Podcast

Zamów newsletter
Facebook