Blog - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal

1,5% dla Marka Śliperskiego

0

Drodzy Czytelnicy „Gazety Ubezpieczeniowej”!

Ponawiamy nasz serdeczny apel o przekazywanie 1,5% Państwa podatku za ubiegły rok na pomoc dla wieloletniego współpracownika „Gazety Ubezpieczeniowej” – Marka Śliperskiego.

Zbierane fundusze pozwalają przede wszystkim opłacić koszty profesjonalnej opieki nad nim, pomocy w codziennych czynnościach życiowych i nieodzownej rehabilitacji (cierpi na wtórnie postępującą formę stwardnienia rozsianego).

POMÓŻMY MARKOWI ŚLIPERSKIEMU!

W formularzu PIT wpisz nr KRS: 0000268931 z dopiskiem: Dla Marka Śliperskiego.

Redakcja

Wielkie zmiany w ERGO 4

0
Źródło zdjęcia: ERGO Hestia

16 grudnia ERGO Hestia wprowadziła modyfikacje w swoim flagowym ubezpieczeniu życia i zdrowia – ERGO 4. Zmiany obejmują m.in. szybsze przyjęcie odpowiedzialności za niezdolność do pracy oraz rozszerzenie zakresu ochrony o trwałą utratę samodzielności, spowodowaną między innymi zaawansowanym otępieniem czy chorobą Alzheimera.

W zmodyfikowanym ERGO 4 ubezpieczony otrzyma rentę w przypadku całkowitej niezdolności do pracy trwającej już 7 miesięcy. Dodatkowo renta z tytułu trwałej utraty samodzielności może być wypłacana do 85. roku życia. W ramach obu rozszerzeń zarówno ochrona, jak i wysokość składki są zagwarantowane i niezmienne przez cały okres trwania umowy, który może wynosić nawet kilkadziesiąt lat. 

Nowości zakresowe dotyczą również Global Doctors – ubezpieczenia zapewniającego pełną organizację i finansowanie leczenia za granicą. Polisa w nowej odsłonie obejmuje innowacyjne metody leczenia szczególnych postaci nowotworu złośliwego, m.in. takich jak leczenie off-label czy udział w badaniach klinicznych ukierunkowanych na terapię konkretnego rodzaju nowotworu. 

 Nowe spojrzenie na niezdolność do pracy 

– To znaczące zmiany, pozycjonujące ERGO 4 jako ubezpieczenie wyjątkowe w skali polskiego rynku. Tylko w ERGO Hestii ubezpieczony może otrzymać rentę przy całkowitej niezdolności do pracy trwającej już 7 miesięcy. Znaczenie tej zmiany najlepiej oddają liczby. W 2023 r. aż 73% orzeczeń dotyczących całkowitej oraz czasowej niezdolności wydawanych było na okres krótszy niż 24 miesiące – mówi Sylwester Poniewierski, dyrektor Biura Ubezpieczeń Detalicznych i Programów Partnerskich ERGO Hestii. – Już dziś ubezpieczenie niezdolności do pracy w ERGO 4 miało wiele zalet. Zależało nam jednak, aby jak najszybciej wesprzeć finansowo naszych klientów zmagających się z tego typu problemami. Wbrew ogólnemu przekonaniu, to właśnie choroby są główną przyczyną ograniczenia aktywności zawodowej, a te często generują dodatkowe koszty związane z leczeniem. Przy nowej odsłonie produktu to klient sam zadecyduje, czy chce dokupić rozszerzenie na wypadek niezdolności do pracy krótszej niż 24 miesiące, czy też pozostać przy podstawowym zakresie ochrony i otrzymywać wsparcie finansowe w razie całkowitej niezdolności do pracy orzeczonej na minimum 24 miesiące – dodaje.

Długoterminowa ochrona na wypadek trwałej utraty samodzielności 

Istotną zmianą w ERGO 4 jest wprowadzenie możliwości dokupienia do ubezpieczenia niezdolności do pracy dodatkowej ochrony na wypadek trwałej utraty samodzielności do 85 roku życia.  

– Nasze społeczeństwo się starzeje. Rok temu mieliśmy 7,85 mln emerytów. Za 10 lat będzie ich blisko 10 milionów. Tymczasem potrzeby finansowe nie kończą się po 65. roku życia. Czasem właśnie wtedy jeszcze bardziej zaczynają rosnąć. Żeby uświadomić sobie skalę niepełnosprawności osób starszych w Polsce, podajmy tylko dwie liczby: ponad 2 mln osób po 60. roku życia posiada orzeczenie o niepełnosprawności, z czego 36% to orzeczenia o znacznym stopniu niepełnosprawności. 400 tys. osób choruje na demencję, a ona – podobnie jak choroba Alzheimera czy trwała utrata możliwości wykonywania czynności życia codziennego – wymaga konieczności ciągłej opieki nad chorym. To potrafi generować naprawdę znaczące koszty, m.in. rehabilitacji czy domowej opieki. Tymczasem współczynnik zastępowalności wynagrodzenia emeryturą spadnie z 52,5% w 2025 r. do 26,2% w 2045 r. Nowe ERGO 4 odpowiada na te problemy i na finansowe wyzwania jesieni życia – dodaje Sylwester Poniewierski. 

Ubezpieczony ma swobodę w wyborze wysokości renty, którą chciałby otrzymywać w przypadku wystąpienia trwałej utraty samodzielności. Może to być kwota od 500 do 5000 zł. Wypłata świadczenia jest dostosowana do indywidualnych potrzeb i oczekiwań ubezpieczonego. 

Jeżeli trwała utrata samodzielności nastąpi przed ukończeniem 65. roku życia, ubezpieczony otrzyma dwie renty – z tytułu niezdolności do pracy i z powodu trwałej utraty samodzielności.

Produkt jest dostępny dla osób w wieku od 18 do 59 lat. Ponadto ERGO 4 oferuje obniżenie wysokości składki po 65. roku życia, kiedy to kończy się ochrona z tytułu całkowitej niezdolności do pracy.

Innowacyjne metody leczenia przy szczególnej postaci nowotworu 

Od 16 grudnia zmieni się również zakres świadczeń w ubezpieczeniu Global Doctors. W przypadku wystąpienia szczególnej postaci nowotworu u ubezpieczonego oraz rekomendacji ekspertów, będzie możliwe podjęcie leczenia w ramach medycyny precyzyjnej (m.in. leczenie eksperymentalne, procedury off-label, terapia CART-T zatwierdzona protokołem) lub udział w badaniach klinicznych ukierunkowanych na terapię konkretnego rodzaju nowotworu. 

Global Doctors w ERGO 4 dostępny jest w dwóch wariantach: 

  1. Podstawowym – ukierunkowanym na leczenie nowotworów złośliwych z limitem pokrywanych kosztów do kwoty 1 mln euro, 
  2. Rozszerzonym – z sumą ubezpieczenia 2 mln euro i zakresem obejmującym poważne stany chorobowe, takie jak: nowotwór złośliwy w stadium przedinwazyjnym lub nowotwór in situ, ciężka dysplazja przednowotworowa, wymiana lub naprawa zastawek serca, operacja pomostowa tętnic wieńcowych, operacja neurochirurgiczna, przeszczepienie narządów od żywego dawcy, przeszczepienie szpiku kostnego. 

Oba warianty zostaną rozszerzone o możliwość skorzystania z konsultacji psychologicznych. 

Artur Makowiecki

news@gu.com.pl


POBIERZ | SUBSKRYBUJ W APPLE PODCASTS | SUBSKRYBUJ W SPOTIFY

Przychody rynku rosną, ale zyski spadają. OC znów na minusie

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Polski rynek ubezpieczeń jest wypłacalny, a jego przychody rosną. Jego problemem są malejące zyski wynikające w głównej mierze z pogorszenia wyniku technicznego w sektorze non-life, zwłaszcza w ubezpieczeniach komunikacyjnych oraz od skutków żywiołów. Jednym z efektów tego zjawiska była strata odnotowana przez segment obowiązkowych polis komunikacyjnych – takie wnioski płyną z raportu „Biuletyn Kwartalny. Rynek ubezpieczeń 1/2026”, opublikowanego przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Sektor ubezpieczeniowy w Polsce zakończył pierwszy kwartał 2026 roku w stabilnej kondycji finansowej, utrzymując pełną zdolność do bieżącej obsługi zobowiązań oraz wypłaty świadczeń z zawartych umów. Mimo ogólnej wypłacalności rynku, analiza wyników w dziale II ujawnia niepokojące trendy – w szczególności w obszarze ubezpieczeń komunikacyjnych (OC posiadaczy pojazdów mechanicznych i AC), gdzie pogarszająca się rentowność wymaga od podmiotów notujących straty podjęcia zdecydowanych działań naprawczych. W tym kontekście KNF kontynuuje działania nadzorcze wobec zakładów ubezpieczeń utrzymujących trwale nierentowne linie biznesowe i tym samym negatywnie oddziałujących na stabilność całego sektora ubezpieczeń – skomentował Krystian Wiercioch, zastępca przewodniczącego KNF odpowiedzialny w Urzędzie Komisji za nadzór nad sektorem ubezpieczeń.

Sektor jest w pełni wypłacalny

Wiceprzewodniczący KNF wskazał, że wskaźnik wypłacalności sektora pozostaje na bezpiecznym i stabilnym poziomie 225,89% (wynik z analogicznego kwartału 2025 r. to 222,56%).

– Wszystkie zakłady dysponują środkami własnymi przekraczającymi wymogi kapitałowe. W przypadku 17 z 19 zakładów działu I oraz 24 z 27 zakładów działu II poziom pokrycia tych wymogów jest znacznie wyższy niż ustawowe minimum i przekracza 175% dla działu I oraz 150% dla działu II, co – zgodnie z metodyką BION dla sektora ubezpieczeń – wskazuje na niski poziom ryzyka – podkreślił Krystian Wiercioch.

Przychody rynku w trendzie wzrostowym

W I kwartale 2026 roku sektor uzyskał przychody z tytułu składki przypisanej brutto w wysokości 23,89 mld zł, co oznacza wzrost o 6,51% w stosunku do I kwartału 2025 roku. Poprawę wyników odnotowano w obu działach: o 13,3% w „życiówce” oraz o 4,09% w „majątku”. Krystian Wiercioch wskazał, że dynamika ta jest niemal trzykrotnie wyższa niż w analogicznym okresie roku poprzedniego, kiedy składka wzrosła jedynie o 2,23%. Równocześnie zakłady wypłaciły odszkodowania o łącznej wartości 14,12 mld zł (+4,88% r/r). Istotny wpływ na pogorszenie wyniku technicznego miał również wzrost kosztów akwizycji, które zwiększyły się o 520,63 mln zł (o 11,83%).

Zysk niższy od ubiegłorocznego

Negatywnym zjawiskiem był spadek zysku finansowego netto sektora ubezpieczeń. W porównaniu do I kw. 2025 r. jego wartość spadła o 4,46%, do 1,98 mld zł (1,17 mld zł wypracował dział II, a pozostałe 812,27 mln zł dział I). Krystian Wiercioch wskazał, że był to w głównej mierze efekt wynoszącego 322,35 mln zł, (29,17%) spadku wyniku technicznego w dziale II do 782,7 mln zł. Największe pogorszenie odnotowano w grupach 3 (spadek o 194,65 mln zł, do 54,02 mln zł), 8 (o 65,33 mln zł, do 129,18 mln zł) i 10 (o 62,41 mln zł do –18,92 mln zł). Z kolei w dziale I nastąpiła poprawa rentowności o 87,26 mln zł (8,24%), do 1,15 mld zł, o czym zadecydowała głównie poprawa wyniku w grupie 5 (o 50,11 mln zł, do 572,26 mln zł).

„Komunikacja” pod lupą Komisji

Wiceprzewodniczący KNF podkreślił, że organ nadzoru ze szczególną uwagą analizuje sytuację na rynku ubezpieczeń komunikacyjnych.

– Po I kwartale 2026 roku zysk techniczny w grupie 3 wyniósł 54,02 mln zł, wobec 248,67 mln zł w analogicznym okresie 2025 roku. Składka przypisana brutto w tej grupie pozostała na niemal niezmienionym poziomie (3,76 mld zł, wzrost o 0,54%), podczas gdy odszkodowania i świadczenia wypłacone brutto zwiększyły się aż o 13,4% (do 2,52 mld zł). Wzrost ten był spowodowany zarówno zwiększeniem liczby zdarzeń ubezpieczeniowych o 8% (z 182 189 do 196 774), jak i wzrostem średniej wartości zlikwidowanej szkody o 5,9% (z 10 597 zł do 11 225 zł). W konsekwencji wskaźnik łączony na udziale własnym wzrósł z 92,34% do 98,37% – wyliczył Krystian Wiercioch

Niekorzystna sytuacja wystąpiła również w grupie 10.

– Mimo wzrostu składki przypisanej brutto o 3,01%, do 4,84 mld zł, odnotowano wzrost odszkodowań wypłaconych brutto o 9,24%, do 3,42 mld zł. Dla porównania: w I kwartale 2025 r. wzrosty te wynosiły odpowiednio 13,3% oraz 3,47%. Doprowadziło to do wygenerowania straty technicznej w wysokości 18,92 mln zł, podczas gdy w analogicznym okresie 2025 roku osiągnięto zysk w wysokości 43,5 mln zł. Obserwowany jest nieznaczny spadek składki na ryzyko o 0,7% (z 539 zł do 535 zł), przy jednoczesnym wzroście średniej wartości zlikwidowanej szkody o 6,5% (z 10 934 zł do 11 647 zł) – wskazał zastępca przewodniczącego Komisji. – Rozwój sytuacji w tych rodzajach ubezpieczeń będzie szczególnie monitorowany przez organ nadzoru w kolejnych kwartałach 2026 roku – zapowiedział.

Artur Makowiecki

news@gu.com.pl

Co czwarte obowiązkowo ubezpieczone auto ma także AC

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Z najnowszego „Biuletynu Informacyjnego” Ośrodka Informacji Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego wynika, że na przestrzeni ostatnich ośmiu lat wartość odszkodowań wypłaconych z komunikacyjnych ubezpieczeń OC i AC wzrosła z 10,69 mld zł w 20217 roku do 21 mld zł na koniec 2025 r.

Z opracowania UFG wynika, że największą część wypłat niezmiennie stanowią odszkodowania za szkody rzeczowe z obowiązkowego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych. Ich wartość wzrosła z 4,91 mld zł w 2017 roku do 10,26 mld zł w 2025 r. – podał stooq.pl za PAP.

W przypadku szkód osobowych z OC ppm. po spadkach obserwowanych w latach 2018–2020 od 2021 r. ponownie widoczny jest wzrost wartości świadczeń. W 2025 roku osiągnęła ona poziom 1,68 mld zł (1,41 mld zł na koniec 2017 r.). Z kolei suma wypłat z AC w analizowanym okresie zwiększyła się z 4,36 mld zł do 9,07 mld zł.

Dane Funduszu pokazują również, że liczba aktywnych umów OC ppm. w analizowanym okresie wzrosła z 23,7 mln do 30,89 mln szt. Na koniec I kwartału 2026 roku było ich już 31,21 mln. W tym samym czasie liczba aktywnych polis autocasco zwiększyła się z 5,3 mln do 8,2 mln szt. (8,32 mln na koniec marca tego roku). Relacja liczby aktywnych polis AC do liczby OC ppm. wzrosła z 22,4% do 26,5% (26,7% na dzień 31 marca 2026 r.).

(AM, źródło: stooq.pl, PAP, UFG)

Próbowali oszukać UFG, teraz staną przed sądem

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Prokuratura Rejonowa w Przasnyszu skierowała 29 maja 2026 r. do Sądu Rejonowego w Przasnyszu akt oskarżenia w sprawie dotyczącej oszustw na szkodę Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. AO objętych było 25 osób, mieszkańców Różana i okolic.

Wśród oskarżonych znajdują się osoby, na które UFG nałożył opłatę za brak OC posiadaczy pojazdu mechanicznego. Chcąc uniknąć konieczności zapłaty, zawarły one fikcyjne umowy sprzedaży pojazdów z podstawionym kupującym, tzw. słupem. W ten sposób uwolniły się od obowiązku uiszczenia opłaty. Fundusz anulował nałożone na nich kary i obciążył nimi „słupa”. Egzekucja wobec podstawionej osoby była bezskuteczna z uwagi na brak majątku. Skutkowało to umorzeniem postępowania egzekucyjnego bez uzyskania jakichkolwiek środków na poczet orzeczonych kar za brak ubezpieczenia.

Właścicielom pojazdów przedstawiono zarzuty oszustwa, tj. o czyn z art. 286 §1 k.k., a tym, którzy im pomagali, w tym osobom prowadzącym miejscowe biuro ubezpieczeń, zarzuty pomocnictwa do oszustwa. Mężczyźnie, który odgrywał rolę „słupa” przedstawiono również 15 zarzutów pomocnictwa do oszustwa. UFG poniósł łączną szkodę w wysokości 75 440 zł. Spośród 25 oskarżonych tylko dwie osoby przyznały się do popełnienia zarzucanych im czynów.

(AM, źródło: Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce)

Jak sztuczna inteligencja zmienia PZU

0
Michał Kopyt

Rozmowa z Michałem Kopytem, CIO w Grupie PZU

Aleksandra E. Wysocka: – Kompleksowa transformacja AI brzmi trochę jak hasło z prezentacji dla zarządu. Co tak naprawdę jest pod spodem: moda, presja rynku czy faktyczna rewolucja?

Michał Kopyt: – Konieczność. Dzisiaj dyskusja o tym, czy sztuczna inteligencja zmieni biznes, przypomina rozmowy z końca lat 90. o tym, czy internet ma przyszłość. Można było wtedy uznać, że to chwilowa moda, ale kilka lat później rynek był już podzielony na tych, którzy weszli w internet wcześnie, i tych, którzy desperacko próbowali nadrabiać straty.

Z AI będzie podobnie. My nie zastanawiamy się już, czy wdrażać sztuczną inteligencję, tylko jak zrobić to szybciej i mądrzej od konkurencji. Jeszcze rok temu eksperymentowaliśmy i budowaliśmy kompetencje. Dzisiaj AI przestaje być ciekawostką dla działu technologii, staje się częścią codziennego działania firmy.

To nie jest projekt informatyczny, tylko przebudowa metody działania organizacji. Dotyczy ludzi, procesów i sposobu podejmowania decyzji.

Budżet liczony w grubych milionach, ponad 400 pomysłów na wdrożenia, dwie globalne platformy technologiczne. Brzmi bardziej jak wyścig zbrojeń niż spokojna transformacja.

– Trochę tak jest. AI uruchomiło w organizacjach coś w rodzaju gorączki złota. Nagle każdy widzi potencjał: sprzedaż, likwidacja szkód, obsługa klienta, dział prawny czy informatyka. Problem polega na tym, że łatwo zachłysnąć się możliwościami technologii i zacząć robić wszystko naraz.

Dlatego dziś największym wyzwaniem nie jest samo wdrażanie AI, tylko wybór projektów, które naprawdę przyniosą wartość biznesową. Z ponad 400 pomysłów wybraliśmy kilkanaście najważniejszych i tam kierujemy największe inwestycje.

Cały projekt opiera się na trzech filarach. Pierwszy to ludzie. Budujemy kompetencje AI praktycznie w całym PZU, nie tylko wśród informatyków. Mamy trzy poziomy zaawansowania: podstawowy dla wszystkich pracowników i agentów, bardziej zaawansowany dla menedżerów oraz ekspertów i poziom ekspercki dla programistów oraz ambasadorów AI.

Drugi filar to technologia. Zbudowaliśmy własną platformę AI opartą na rozwiązaniach Microsoftu i Google’a. Jeszcze rok temu praktycznie jej nie mieliśmy. Dzisiaj kończymy pierwszą wersję, działającą już w codziennej pracy.

Trzeci filar to konkretne procesy biznesowe: sprzedaż, ocena ryzyka, likwidacja szkód, obsługa klienta czy rozwój technologii.

Wszystko to w dbałości o bezpieczeństwo, zgodność z regulacjami, takimi jak np. AI Act oraz ciągłe sprawdzanie, jak wykorzystywane są dane i czy wdrażane narzędzia AI pozostają bezpieczne.

AI miało być dopalaczem efektywności, a wychodzi z tego przebudowa całej organizacji. Co generuje największe wyzwania: ludzie, procesy czy technologia?

– To zmieniało się praktycznie co kilka miesięcy. Rok temu powiedziałbym: technologia i dane. Kilka miesięcy temu: ludzie i mentalność. Dzisiaj największym wyzwaniem staje się umiejętność mądrego inwestowania pieniędzy.

Technologię w dużej mierze już mamy. Dane nadal porządkujemy, ale jesteśmy dużo dalej niż przed rokiem. Z kolei ludzie bardzo szybko zmienili nastawienie, gdy zobaczyli realną wartość.

Mamy już ponad 100 ambasadorów AI i ponad 1000 osób pracujących z nimi na co dzień. Ta zmiana zaczęła działać jak kula śnieżna. Ludzie widzą, że sztuczna inteligencja nie zabiera im pracy, tylko usuwa najbardziej powtarzalne i czasochłonne zadania.

I tu pojawia się najważniejsze pytanie: gdzie inwestować dalej? Bo AI, wbrew pozorom, jest kosztowne. Kończy się etap zachwycania efektownymi demonstracjami, a zaczyna twarda rozmowa o tym, które projekty naprawdę zarobią pieniądze albo zbudują przewagę konkurencyjną.

Kiedy naprawdę zrozumiałeś, że AI nie jest kolejnym modnym narzędziem, tylko zmianą o dużo większej skali?

– W momencie, w którym modele językowe zaczęły robić zaawansowane analizy strategiczne. Przygotowując projekt wymiany dużego systemu, mogłem rozmawiać z AI praktycznie jak z konsultantem strategicznym – analizować scenariusze, ryzyka czy kolejne kroki wdrożenia.

Jeszcze dwa lata wcześniej takie analizy wymagałyby tygodni pracy doradców. Nagle dostałem to praktycznie od ręki. Wtedy naprawdę otworzyły mi się oczy.

Ale równie mocno zmienia się codzienna praca. Niedawno musiałem przygotować arkusz na spotkanie z dyrektorami. Normalnie zajęłoby mi to ponad godzinę. Tymczasem po 10 minutach pracy z AI miałem gotowy plik z pełną strukturą i opisem ćwiczenia.

Do końca roku chcesz, żeby większość oprogramowania powstawała przy użyciu AI. To początek końca starego świata programowania?

– Zdecydowanie początek nowego świata. Informatycy będą pracować zupełnie inaczej niż przez ostatnie 20 lat. Im mniej ręcznego kodowania, tym lepiej.

Ale to nie oznacza uproszczenia pracy. Wręcz przeciwnie. Rozwiązania, które wcześniej powstawały miesiącami albo latami, teraz buduje się znacznie szybciej. Myślę, że za chwilę większość ludzi technologii będzie bardziej projektować procesy i architekturę rozwiązań niż pisać kod linijka po linijce.

Po czym poznasz w grudniu, że ta transformacja naprawdę się udała?

– Po dwóch rzeczach. Po pierwsze, sztuczna inteligencja musi stać się naturalnym elementem pracy ludzi. Tak jak kiedyś poczta elektroniczna czy komunikatory przestały być nowinką i stały się codziennością.

Po drugie, technologia musi realnie przyspieszyć działanie organizacji. Bo prawda jest taka, że ja sam już dziś podejmowałbym gorsze decyzje bez wsparcia AI. I myślę, że za chwilę większość z nas będzie miała dokładnie tak samo.

Dziękuję za rozmowę.

Aleksandra E. Wysocka

Dlaczego ochrona zdrowia dziecka coraz częściej wykracza poza szkolne NNW?

0
Klaudia Marcinkowska

Poważna choroba dziecka lub długotrwała rehabilitacja po wypadku to sytuacje, które wpływają nie tylko na zdrowie najmłodszych, ale też funkcjonowanie całej rodziny. Dlatego coraz więcej rodziców patrzy na ochronę dziecka szerzej niż tylko przez pryzmat szkolnego NNW.

Dla wielu rodziców pierwszym skojarzeniem z ochroną dziecka pozostaje szkolne ubezpieczenie NNW. To naturalny wybór – szczególnie, gdy dziecko rozpoczyna rok szkolny, uczestniczy w zajęciach sportowych czy spędza czas aktywnie z rówieśnikami.

Szkolne NNW – ważne, ale często niewystarczające

W praktyce jednak zakres takich polis koncentruje się przede wszystkim na następstwach nieszczęśliwych wypadków i często przewiduje relatywnie niewielkie świadczenia. Tymczasem największym wyzwaniem dla rodziny bywają zdarzenia, których nie sposób przewidzieć – poważne zachorowanie lub konieczność długiego leczenia.

Rodzice najczęściej myślą o bezpieczeństwie dziecka przez pryzmat codziennych urazów: złamanej ręki, kontuzji na treningu czy pobytu w szpitalu po wypadku. Tymczasem z perspektywy całej rodziny dużo większym wyzwaniem organizacyjnym i finansowym okazuje się często poważna diagnoza medyczna dziecka.

Choroba dziecka to wyzwanie dla całego domu

Gdy dziecko wymaga specjalistycznego leczenia lub rehabilitacji, konsekwencje wykraczają daleko poza kwestie medyczne. Pojawiają się dodatkowe koszty konsultacji, rehabilitacji, leków czy sprzętu medycznego. Nierzadko jedno z rodziców ogranicza pracę zawodową, aby zapewnić opiekę.

Zmienia się również codzienna logistyka rodziny: częstsze wizyty lekarskie, dojazdy do specjalistów, reorganizacja obowiązków czy konieczność zapewnienia wsparcia psychologicznego.

W takich momentach rodzina potrzebuje nie tylko pieniędzy, ale także realnej pomocy organizacyjnej. To właśnie dlatego obserwujemy rosnące zainteresowanie rozwiązaniami, które łączą ochronę finansową z praktycznym wsparciem w procesie leczenia i powrotu dziecka do zdrowia.

Ochrona zdrowia dziecka szerzej niż od następstw wypadków

Na rynku coraz częściej pojawiają się rozwiązania rozszerzające klasyczne podejście do ochrony dziecka. Przykładem jest ochrona zdrowia dziecka w ERGO 4, która obejmuje zarówno skutki nieszczęśliwych wypadków, jak i wsparcie w przypadku poważnych zachorowań.

Zakres ochrony obejmuje 20 poważnych chorób, m.in. nowotwory, cukrzycę typu I czy sepsę. W przypadku diagnozy świadczenie może wynieść nawet 200 tys. zł, zapewniając rodzinie finansowe wsparcie w wymagającym czasie.

Istotnym elementem pozostaje także pakiet usług assistance, obejmujący praktyczne wsparcie dostosowane do potrzeb dziecka, m.in. organizację rehabilitacji, konsultacji lekarskich czy pomocy psychologicznej.

Produkt uwzględnia również skutki nieszczęśliwych wypadków – obejmuje niemal 900 rodzajów uszczerbków na zdrowiu, z sumą ubezpieczenia do 100 tys. zł. Co ważne, ochroną mogą zostać objęte dzieci już od 3. miesiąca życia, a więc na długo przed rozpoczęciem edukacji szkolnej.

Gdy liczy się dostęp do leczenia

W przypadku najtrudniejszych diagnoz znaczenie może mieć również możliwość leczenia poza granicami kraju. W Global Doctors w ERGO 4 rodzice mogą rozszerzyć ochronę o organizację i finansowanie leczenia w renomowanych klinikach niemal na całym świecie, z sumą ubezpieczenia do 2 mln euro.

Zakres obejmuje m.in. dostęp do nowoczesnych terapii, medycyny precyzyjnej dla szczególnej postaci nowotworu złośliwego, a także wsparcie psychologiczne dla dziecka i najbliższych członków rodziny.

Bezpieczeństwo dziecka to dziś więcej niż polisa

Rosnąca świadomość zdrowotna rodziców sprawia, że indywidualna ochrona dziecka coraz częściej staje się elementem szerszego planowania bezpieczeństwa finansowego rodziny.

Bo choć żadna polisa nie zatrzyma choroby ani nie cofnie skutków wypadku, może zapewnić coś równie ważnego – poczucie, że w trudnym momencie rodzina nie zostaje sama.

Klaudia Marcinkowska
specjalistka ds. marketingu produktowego Biura Ubezpieczeń Detalicznych i Programów Partnerskich

OfWCA na wolności, czyli jak obudzić milczące stado

0

W Karpatach rozpoczął się sezon wypasu owiec, którego symbolicznym początkiem jest redyk wiosenny – tradycyjne, uroczyste wyprowadzenie stad owiec na górskie pastwiska. Rytuał przejścia, szczęśliwy okres dla wszystkich, z owcami na czele. Co to ma wspólnego z ubezpieczeniami? O tym za chwilę.

Prosimy wybaczyć zwierzęcą alegorię – w końcu chyba każdy w naszej branży, wymawiając skrót OfWCA, słyszy w nim to samo: owcę. A skoro jesteśmy przy terminologii: OfWCA to po prostu agent pracujący pod szyldem większej agencji – obu tych określeń, będziemy w tekście używać wymiennie. Multiagencję i agencję główną rezerwujemy natomiast dla tej większej struktury, która taką sieć buduje i utrzymuje.

Ta przenośnia prowadzi do konkretnego pytania: co zrobić, żeby zarówno właściciele multiagencji – zwłaszcza średniej wielkości – jak i współpracujący z nimi OfWCA mogli zarabiać więcej?

Zarządzasz siecią i masz podpisane umowy z dziesiątkami, może setkami podmiotów, a to już konkretne „stadko”. Twoje biuro wystawia faktury, rozlicza prowizje, organizuje szkolenia. I gdzieś pomiędzy tym wszystkim pojawia się pytanie: ilu z tych partnerów faktycznie jest aktywnych?

Milczenie owiec, czyli 80% sieci, które śpi

Czy nie ma tu przypadkiem zastosowania prawo Pareto – znane też jako zasada 80/20? 80% wyników pochodzi od 20% zasobów. W ubezpieczeniach brzmi to znajomo: większość obrotu sieci generuje stosunkowo wąska grupa aktywnych agentów.

To właśnie na niej warto się skupić. Nieaktywni lub mało aktywni partnerzy to nie tylko niewykorzystany potencjał, ale też koszt: administracji, komunikacji, szkoleń, rozliczeń i utrzymywania danych w systemach. A przecież zwykle łatwiej jest zaktywizować kogoś, kto już znajduje się w sieci, niż pozyskać zupełnie nowego partnera.

Analogię można zaczerpnąć z reguł marketingu i sprzedaży: łatwiej pozyskiwać nowych klientów czy stosować dosprzedaż (cross- i up-selling) wśród obecnych? Odpowiedź wydaje się oczywista – tylko jak to zrobić w praktyce?

W branży ubezpieczeniowej problem jest szczególnie wyraźny. Multiagencja, która przez lata zbudowała szeroką sieć, ma w niej nieuchronnie podmioty nieaktywne. Część z nich nigdy nie podjęła regularnej działalności, część działa na pół gwizdka, a jeszcze inni z czasem wypadli z rynku.

Prawie na pewno masz w swojej sieci takie przypadki. Ale czy zastanawiałeś się, jakie mogą być powody takiej stagnacji?

Trzy powody, dla których nieaktywni partnerzy trwają w uśpieniu

W rozmowach z zarządzającymi multiagencjami najczęściej powtarzają się trzy powody.

1. Owca między stadami. Wielu OfWCA działa jednocześnie dla kilku agencji, a czasem także bezpośrednio z TU. To oznacza różne procedury, różne systemy, różne obowiązki i brak jednego miejsca do zarządzania biznesem. Efekt? Chaos, strata czasu i trudność w zbudowaniu regularnej aktywności.

2. Pasterz niezbędny. Obowiązki regulacyjne stale rosną: IDD, RODO, DORA, AML, wymogi KNF, oczekiwania TU. Samodzielnie działający agent często nie ma czasu ani zasobów, żeby za tym nadążyć. Bez wsparcia compliance rośnie obawa przed błędami, a wraz z nią pokusa, żeby po prostu nie działać.

3. Brak przewodnika stada. Bierność łatwo staje się nawykiem. Im dłużej agent nie sprzedaje, tym trudniej mu wrócić. Brakuje motywacji, systematyczności, kontaktu z grupą i przykładu, że można znów działać skutecznie. Czasem potrzebny jest nie nacisk, ale impuls, rozmowa i pokazanie konkretnej ścieżki.

Czy można to zmienić? Lekcja z jednej multiagencji

Oto przykład konkretnej historii sukcesu, który pokazuje, jak zaadresować wszystkie te problemy i że jest to możliwe. Grupa RBG, współpracująca z Insly od 2020 r. – z wieloletnią historią na rynku i siecią obejmującą agentów z całej Polski – postanowiła zmierzyć się z tym tematem bezpośrednio.

Podejście nie było spektakularne, ale ewidentnie skuteczne. Zespół Grupy RBG najpierw zadzwonił do partnerów, którzy od dawna nie dawali znaku życia. Nie po to, żeby ich dyscyplinować ani wylewać żale, lecz żeby sprawdzić, czy są w ogóle zainteresowani rozmową.

I ta rozmowa okazała się kluczem – większość osób deklarowała gotowość do działania i chęć zmiany, brakowało im tylko odpowiedniego bodźca, wiedzy, kogoś, kto pokaże, jak to zrobić. Pomysł i rozwiązanie już były, wystarczyło dać wędkę. W ten sposób partnerzy zostali skierowani do Insly i rozpoczęła się właściwa aktywizacja.

Jak wyglądał proces aktywizacji?

Schemat był prosty ale skuteczny, bo wynikał z realnych rozmów z agentami, a nie z założeń z góry.

1. Spotkanie, które nie było sprzedażą. Proces rozpoczął się od szkolenia. Prowadził je Adam Ćwikła z Insly, ale istotną rolę odegrali również właściciele Grupy RBG, którzy otwarcie mówili o wyzwaniach, z jakimi mierzy się ich organizacja. Nie była to prezentacja produktu, lecz rozmowa o tym, jak w praktyce wygląda dziś praca agenta – z perspektywy przepisów, dokumentacji i codziennych obowiązków. Dzięki temu uczestnicy nie mieli poczucia, że ktoś „coś im sprzedaje”. Słuchali rozmowy o problemach, które dobrze znali z własnej pracy.

2. Telefon, który nie zaczynał się od zera. Po szkoleniu przyszedł czas na indywidualny kontakt. Do agentów zaczęto dzwonić – różnica była jednak zasadnicza: to nie były „zimne” rozmowy. Agenci kojarzyli temat, wiedzieli, czego dotyczy rozmowa. Zamiast tłumaczyć wszystko od początku, można było przejść do konkretów. W wielu przypadkach już na tym etapie pojawiał się pierwszy sygnał zmiany – deklaracja powrotu do działania, jeśli warunki będą odpowiednie.

3. Usunięcie realnej bariery decyzji.  Najważniejsza okazała się kwestia danych i niezależności. Wielu agentów nie chciało korzystać z programu udostępnianego przez Grupę RBG, bo obawiali się, że multiagencja zobaczy więcej danych niż powinna.

Własny program i umowa trójstronna jako sposób na lęki

To uzasadniona obawa. Agent, który latami budował portfel, nie chce, żeby dostęp do tych danych miał inny podmiot — współpracujący z nim tylko w ograniczonym i ściśle określonym zakresie.

Rozwiązaniem okazało się utworzenie dla tych OfWIEC osobnych programów Insly, w których mogą zarządzać całym swoim biznesem w niezależnej bazie danych. Dodatkową zachętą była propozycja refinansowania kosztów licencji Insly przez Grupę RBG. To nie tylko gest dobrej woli, ale też racjonalna inwestycja: koszt aktywizacji partnera może być znacznie niższy niż potencjalny zysk z jego powrotu do sprzedaży.

To właśnie ten model pozwolił przełamać barierę zaufania.

– Z punktu widzenia multiagencji aktywizacja obecnych partnerów jest jednym z najbardziej racjonalnych kierunków wzrostu. Pozyskiwanie nowych współpracowników jest ważne, ale nie można ignorować osób, które są już w sieci, znają branżę i często potrzebują nie tyle rekrutacji, ile konkretnego impulsu do powrotu. W naszym przypadku takim impulsem było połączenie rozmowy, edukacji, technologii i partnerskiego podejścia do kosztów oraz niezależności agenta mówi Bartosz Wolski, Grupa RBG.

Co zyskuje każda ze stron

Warto spojrzeć na ten model z perspektywy każdej ze stron, bo tu naprawdę nie ma przegranego.

Multiagencja zamienia uśpionych partnerów w aktywnych. Aktywna sieć to wyższe prowizje od towarzystw, większe zyski, lepsza pozycja w negocjacjach i – co coraz ważniejsze w kontekście wymogów regulacyjnych – niższe ryzyko, że agent w sieci działa poza systemem, bez dokumentacji, zgodności i wymaganej kontroli.

OfWCA dostaje to, czego najbardziej jej brakowało: jedno narzędzie do obsługi całego biznesu. Kalkulator ze wszystkimi towarzystwami w jednym miejscu, system CRM, moduł APK i RODO zgodny z aktualnymi wymogami. I co równie ważne – szkolenie, które wyjaśnia, jak z tego korzystać. Nie instrukcja obsługi, lecz realne wsparcie. A to wszystko może być refinansowane przez agencję, z którą współpracuje.

Insly dociera do klientów w segmencie, który przy klasycznym procesie B2B jest trudny do dotarcia: indywidualni agenci, którzy rzadko samodzielnie szukają oprogramowania, bo są zbyt zajęci codzienną pracą, choć często go potrzebują. Multiagencja, dzięki wieloletniej współpracy z Insly, może polecić komuś, komu ufa, sprawdzone narzędzie.

Problem nie znika sam z siebie

Czy w twojej agencji nie ma „milczących owiec”? Widzisz już ten problem – a właściwie potencjał – patrząc z innej perspektywy?

Nieaktywni partnerzy sami się nie uaktywnią z biegiem czasu. Małe jest prawdopodobieństwo, że bez wsparcia, przyjaznego popchnięcia we właściwą stronę, rozproszenia lęków i pokazania rozwiązań przeskoczą do topowych 20%. Ale tak jak podróż zaczyna się od pierwszego kroku, tak i ten proces może zacząć się od jednego telefonu — od wysłuchania ze zrozumieniem. Kiedy rozmowa jest konkretna, proponowane rozwiązanie zrozumiałe, a płoty finansowe, prawne i techniczne usunięte — szanse na sukces dla wszystkich rosną.

Model, który opisujemy, nie wymaga od multiagencji dużego nakładu pracy. Wymaga jednej rzeczy: odwagi, żeby zadzwonić do tych, o których się zapomniało, i zapytać, czy chcą wrócić. Odpowiedzi bywają zaskakująco pozytywne — bo „milczące owce” rzadko milczą z wyboru. Częściej po prostu czekają, aż ktoś otworzy bramę i wskaże drogę na halę.

Krok, który można zrobić już dziś

Jeśli zarządzasz multiagencją  i chcesz sprawdzić, jak ten model zadziałał w praktyce — napisz do nas kontakt@insly.com. Chętnie opowiemy o szczegółach.

Adam Ćwikła
dyrektor ds. kluczowych klientów

Remigiusz Szczechowicz
Compliance Manager

Jak FIDA i AI zmieniają reguły gry w ubezpieczeniach

0
Maciej Dylewski

Pod koniec maja oczy całej branży ubezpieczeniowej zwracają się na Mikołajki, gdzie gości XXVIII Kongres Brokerów. Hasłem przewodnim wydarzenia było „Skoncentrujmy się na koncentracji. Czy mniej znaczy więcej?”. To celne motto świetnie oddaje główne wyzwanie, z którym musi się zmierzyć rynek.

Branża ubezpieczeniowa nie cierpi dziś na brak danych ani na brak koncentracji – nadmiar informacji, rosnące wymagania regulacyjne i presja klienta sprawiają, że brokerzy i ubezpieczyciele działają w permanentnym przeciążeniu operacyjnym. W tym kontekście technologia przestaje być wyłącznie wsparciem, staje się wręcz warunkiem przetrwania w tym biznesie.

Tę rzeczywistość szczególnie redefiniują dwa zjawiska: dyrektywa FIDA oraz sztuczna inteligencja.

FIDA: Koniec silosów i początek pełnej transparentności

Dyrektywa FIDA (Financial Data Access) wprowadza model, w którym dane finansowe przestają być zamknięte w organizacjach. Klient odzyskuje nad nimi kontrolę, a rynek zyskuje dostęp do nich.

Impulsem do stworzenia dyrektywy był sukces otwartej bankowości PSD2 (Payment Services Directive 2), który pokazał, że uwolnienie danych stymuluje innowacje. Wdrożenie FIDA narzuca nowe role wszystkim uczestnikom rynku ubezpieczeniowego:

  • Zakłady ubezpieczeń (Data Holders) muszą udostępniać dane o produktach (poza zdrowotnymi) w czasie rzeczywistym, co wymaga budowy zaawansowanej infrastruktury API.
  • Brokerzy (Data Users) zyskują szansę na to, by stać się tzw. holistycznymi doradcami. Dzięki dostępowi do pełnego portfela klienta broker przy użyciu nowych technologii może przeprowadzić audyt jakości ochrony w kilka minut.
  • Regulator czuwa nad standardami bezpieczeństwa, schematami wymiany danych i ochroną prywatności, dbając o zgodność z normami takimi jak DORA.

Dla ubezpieczycieli oznacza to konieczność budowy infrastruktury API i gotowość do udostępniania danych w czasie rzeczywistym, a dla brokerów – przejście z roli sprzedawcy do roli doradcy operującego na pełnym obrazie ryzyka klienta.

Z pomocą przychodzą tu rozwiązania takie jak Comarch Digital Insurance. Modularna architektura systemów Comarch pozwala na stopniowe wdrażanie zmian zamiast ryzykownej rewolucji. W kontekście transparentności kluczowym sprzymierzeńcem może być natomiast system Comarch Commission & Incentive, który poprzez automatyzację usprawnia rozliczenia i zapewnia pełną przejrzystość procesów prowizyjnych.

AI: Odzyskiwanie czasu na doradztwo

Równolegle sztuczna inteligencja eliminuje największy koszt operacyjny brokerów, jakim jest czas. Pozwala na drastyczną redukcję rutynowych zadań. Procesy, które jeszcze niedawno ciągnęły się całymi tygodniami, dziś mogą być realizowane w ciągu zaledwie kilku minut. Doskonałym przykładem z rynku europejskiego jest wdrożenie systemów oferowanych przez Comarch u belgijskiego ubezpieczyciela P&V – w efekcie tych działań procesy wcześniej trwające 2 tygodnie skrócono do 15 minut.

Największa zmiana nie dotyczy jednak automatyzacji: dzięki analityce predyktywnej broker przestaje być tylko uczestnikiem procesu likwidacji szkody, a zaczyna aktywnie zarządzać ryzykiem klienta, zanim dojdzie do zdarzenia. To przejście od modelu reaktywnego (wypłata po szkodzie) do modelu proaktywnego (zapobieganie zdarzeniu). Dzięki wykorzystaniu danych historycznych, algorytmów uczenia maszynowego czy modeli statystycznych można z wyprzedzeniem identyfikować prawdopodobieństwo wystąpienia określonych ryzyk.

Analiza trendów szkodowości pozwala brokerom identyfikować konkretne lokalizacje oraz procesy generujące najwięcej szkód. To zaś punkt wyjścia do wdrożenia programów poprawy bezpieczeństwa (np. montaż czujników IoT), co w kolejnym odnowieniu polisy przełoży się na niższe składki.

Konsolidacja rynku: Czy technologia wyrównuje szanse?

Na rynku ubezpieczeniowym, w tym brokerskim, obserwujemy narastający trend M&A, czyli fuzji i przejęć. Jedną z jego istotnych przyczyn jest konieczność ponoszenia znacznych nakładów na IT i compliance, na co stać tylko największych graczy.

Pojawia się tu pytanie: czy w świecie gigantów jest miejsce dla działalności butikowej? Odpowiedź brzmi: tak, ale pod warunkiem adaptacji technologicznej. Modele agregujące pozwalają mniejszym graczom korzystać ze wspólnej infrastruktury IT, zachowując niezależność merytoryczną.

Co więcej, konsolidacja w sektorze medycznym może wpłynąć na wzrost składek w ubezpieczeniach zdrowotnych w 2027 r. W takiej sytuacji systemy takie jak Comarch Life Insurance, Comarch Digital Insurance czy Comarch Insurance Claims staną się niezbędne do optymalizacji kosztów obsługi ubezpieczeń grupowych czy zdrowotnych.

Zastosowanie nowych technologii może przynieść wymierne korzyści całemu ekosystemowi ubezpieczeniowemu. Brokerzy zyskują czas na wejście w stan pracy głębokiej, czyli maksymalizację efektywności i koncentrację na właściwej działalności doradczej, jednocześnie automatyzując rutynową administrację polisami czy rozliczeniami.

Ubezpieczyciele mogą sprawniej wprowadzać produkty na rynek i precyzyjniej wyceniać ryzyko dzięki danym z FIDA.

Klienci otrzymują spersonalizowaną ochronę i intuicyjne, omnikanałowe produkty, dostępne od ręki na dowolnym urządzeniu.

W tym nowym modelu rola dostawcy IT ulega redefinicji. Nie chodzi już o wdrożenie systemu, ale o osiągnięcie konkretnego efektu biznesowego. Doświadczenia rynkowe Comarch – m.in. wdrożenia dla europejskich ubezpieczycieli – pokazują, że organizacje, które traktują technologię jako element strategii, a nie koszt, zyskują realną przewagę.

W tym sensie hasło tegorocznego kongresu nie jest więc metaforą, ale w praktyce oznacza: „mniej operacji, a więcej doradztwa” oraz „mniej przestarzałych systemów, a więcej realnej przewagi konkurencyjnej”. To właśnie ta zmiana zdecyduje o tym, którzy brokerzy w pełni wykorzystają korzyści płynące z przyszłej transformacji, a którzy zostaną w tyle.

Maciej Dylewski
International Business Director

Luca Cetrano dyrektorem ds. inwestycji Grupy Generali

0
Luca Cetrano

Luca Cetrano został powołany na stanowisko Group Chief Investment Officer Generali. Menedżer rozpoczął pełnienie nowej funkcji 1 czerwca 2026 r.

W ramach swoich kompetencji Luca Cetrano będzie odpowiedzialny za sterowanie, koordynowanie i monitorowanie wszystkich działań inwestycyjnych w ramach portfeli ubezpieczeniowych Generali. Menedżer będzie podlegać dyrektorowi generalnemu grupy, Marcowi Sesanie.

Luca Cetrano dołączył do Generali Investments w 2012 roku, i od tego czasu piastował różne stanowiska o coraz większym zakresie odpowiedzialności. W 2021 r. został dyrektorem ds. budowy portfela i taktycznej alokacji aktywów w Generali, a ostatnio rozszerzył zakres swoich obowiązków o strategiczną alokację aktywów oraz portfel inwestycji holdingowych grupy.

(AM, źródło: Generali)

Altkom Software: Webinar o automatyzacji ubezpieczeniowych procesów underwritingowych

0

Rosnąca presja na szybszą obsługę spraw i lepszą dostępność ekspertów sprawia, że ubezpieczyciele coraz częściej szukają sposobów na uporządkowanie procesów poprzedzających decyzję underwritingową. Temu zagadnieniu będzie  poświęcony webinar Altkom Software „Underwriting może być WOW. Jak ograniczyć chaos wokół decyzji i uwolnić czas ekspertów”, który odbędzie się 10 czerwca 2026 r. Patronem medialnym wydarzenia jest „Gazeta Ubezpieczeniowa”.

Podczas spotkania Paulina Kaczmarek i Magdalena Marczak, ekspertki Altkom Software zajmujące się projektowaniem i usprawnianiem procesów dla branży ubezpieczeniowej, pokażą, jak spojrzeć na underwriting jako proces operacyjny – od przyjęcia zapytania przez kompletowanie danych i komunikację między sprzedażą, brokerami oraz underwritingiem po przygotowanie sprawy do właściwej analizy eksperta. 

Webinar realizowany w formule online odbędzie się 10 czerwca 2026 r. od godz. 10:00. Wydarzenie ma charakter otwarty.

Rejestracja

(am) 

Berg System oferuje szkolenie o tym, jak utworzyć i monitorować efekty kampanii telefonicznej

0

11 czerwca, podczas najbliższego Rozwojowego Czwartku, eksperci Berg System pokażą, jak utworzyć i monitorować efekty kampanii telefonicznej. Patronem medialnym wydarzenia jest „Gazeta Ubezpieczeniowa”.

Prowadzący szkolenie skupią się na praktycznym scenariuszu pracy multiagencji: właściciel, menedżer lub koordynator przygotowuje kampanię, wybiera grupę klientów, przypisuje ich do doradców lub OFWCA, a następnie monitoruje, co dzieje się z każdym kontaktem. Eksperci Berg System pokażą, jak technicznie utworzyć kampanię w systemie: nadać jej nazwę, ustawić status, termin wykonania, widoczność oraz opisać cel działania tak, aby osoba pracująca na kampanii wiedziała, po co kontaktuje się z klientem i jaki efekt rozmowy powinna odnotować.

Praca na statusach

Istotnym elementem szkolenia będzie praca na statusach. To one porządkują kampanię i pozwalają zobaczyć, co naprawdę dzieje się z bazą. Klient może być oznaczony jako „do kontaktu”, „nie odebrał”, „oddzwonić później”, „niezainteresowany”, „zainteresowany” albo „sukces”. Dzięki temu kampania nie jest już zbiorem deklaracji, że „dzwonimy”, tylko konkretnym procesem, który można sprawdzić. Z perspektywy OFWCA oznacza to prostą listę kontaktów do obsługi i jasny sposób zapisywania wyniku rozmowy. Z perspektywy menedżera – możliwość sprawdzenia, kto wykonał kontakt, gdzie rozmowa utknęła, ile osób wymaga ponownego telefonu i które kontakty zamieniły się w realną sprzedaż lub szansę sprzedaży.

Sukces kampanii to wstęp do kolejnych osiągnięć

Podczas wydarzenia eksperci Berg System zaprezentują również, co może wydarzyć się po oznaczeniu statusu „sukces”. W zależności od ustawień kampanii, system może pomóc przejść do kolejnego kroku: dodać sprzedaż, utworzyć szansę sprzedaży albo zaplanować wydarzenie. Dzięki temu kampania telefoniczna nie kończy się na samej rozmowie, ale może prowadzić do dalszej, uporządkowanej pracy z klientem. To szczególnie ważne w multiagencji, gdzie wielu doradców pracuje równolegle na różnych klientach, produktach i terminach. Bez systemu trudno rozróżnić, czy kampania nie przyniosła efektu dlatego, że klienci nie byli zainteresowani, czy dlatego, że nikt do nich nie zadzwonił, kontakt był zbyt późny albo zabrakło ponowienia rozmowy.

W planie spotkania:

  • Jak kampania telefoniczna może wspierać codzienną pracę multiagencji, agenta i OFWCA?
  • Jak przygotować grupę klientów do kontaktu, np. pod wznowienia, NNW, dosprzedaż lub reaktywację klientów?
  • Jak utworzyć nową kampanię w Berg System?
  • Jak uzupełnić podstawowe dane kampanii: nazwę, status, termin wykonania i widoczność?
  • Jak opisać cel kampanii i dodać materiały pomocnicze dla doradców?
  • Jak przypisać klientów oraz użytkowników pracujących na kampanii?
  • Jak OFWCA pracuje na liście kontaktów i oznacza wynik rozmowy?
  • Jakie statusy warto wykorzystać w kampanii telefonicznej?
  • Co może się wydarzyć po oznaczeniu statusu „sukces”?
  • Jak menedżer może monitorować postęp kampanii i aktywność zespołu?
  • Jak sprawdzić, czy kampania przełożyła się na sprzedaż, szanse sprzedaży lub dalsze działania?
  • Pytania i odpowiedzi – dyskusja o praktycznych zastosowaniach Modułu Kampanii w pracy multiagencji.

Szkolenie skierowane jest do właścicieli multiagencji, agentów, OFWCA, menedżerów sprzedaży, koordynatorów zespołów oraz osób odpowiedzialnych za organizację pracy na bazie klientów. Berg System zaprasza szczególnie tych użytkowników, którzy chcą lepiej wykorzystywać posiadane dane, porządkować działania telefoniczne i sprawdzać, jakie efekty przynosi praca doradców z klientami.

Spotkanie jest realizowane w trybie online w dniu 11 czerwca 2026 roku od godz. 11:00. Udział w szkoleniu jest bezpłatny. Wymagana jest wcześniejsza rejestracja pod linkiem.

Patronem medialnym wydarzenia jest „Gazeta Ubezpieczeniowa”.

(AM, źródło: Berg System)

22,754FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie