Jak przełożyć rosnące wydatki na zdrowie na lepszą dostępność i skuteczność leczenia? Odpowiedzi szukali uczestnicy debaty „Ubezpieczenia zdrowotne w świetle rosnącej świadomości i potrzeb”, która odbyła się 8 października podczas EKF Ubezpieczenia na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Rozmowa moderowana przez Aleksandrę E. Wysocką, redaktorkę naczelną „Gazety Ubezpieczeniowej”, dotyczyła rentowności ochrony, zmieniających się potrzeb pracowników oraz odpowiedzialności za dalszą drogę pacjenta po badaniu.
W panelu uczestniczyli prof. Barbara Więckowska, główna ekonomistka Ministerstwa Zdrowia i przedstawicielka Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, Marcin Kowalski, członek zarządu Mercer, Tomasz Łakomy, członek zarządu PZU Zdrowie, Sławomir Łopalewski, prezes LUX MED Ubezpieczenia, oraz Marcin Rybarczyk, dyrektor Biura Ubezpieczeń Zdrowotnych STU ERGO Hestia. Punktem wyjścia była demografia: dłuższe życie zwiększa znaczenie ochrony, która pomaga zachować sprawność i aktywność zawodową, a także odpowiada na potrzeby osób z wieloma chorobami.
Świadczenia według potrzeb
W wystąpieniu wprowadzającym prof. Barbara Więckowska zwróciła uwagę na rozbieżność między wzrostem nakładów a liczbą udzielanych świadczeń. Według przedstawionych przez nią danych w latach 2018–2025 liczba świadczeń w publicznej ambulatoryjnej opiece specjalistycznej wzrosła o 10%, podczas gdy wydatki zwiększyły się o ponad 300%. W szpitalach wzrost liczby świadczeń wyniósł 20%, a wydatków ponad 150%.
Jej zdaniem organizacja opieki zbyt często podporządkowana jest istniejącej infrastrukturze. Tymczasem punktem wyjścia powinny być potrzeby kliniczne: ustalenie, które świadczenia wymagają hospitalizacji, a które można bezpiecznie realizować ambulatoryjnie lub w trybie jednodniowym. Złożone zabiegi powinny natomiast trafiać do ośrodków mających odpowiednie doświadczenie.
Zmianę wymusza także geografia. Kurczenie się ludności w części powiatów utrudni utrzymanie obecnej sieci placówek i pokrywanie ich kosztów stałych. Poprawa efektywności pozostaje konieczna, ale według analiz przedstawionych przez reprezentantkę resortu sama nie wystarczy do pokrycia przyszłych potrzeb finansowych.
– Chcieliśmy pokazać, że pracujemy nad efektywnością, ale mimo jej poprawy pieniędzy nie wystarczy. Bez inwestycji w zdrowie nie możemy przeprowadzić reformy. Najpierw trzeba mieć środki na zmianę, a dopiero potem można czerpać z niej korzyści – powiedziała prof. Barbara Więckowska.
Wzrost przy niskiej marży
Aleksandra E. Wysocka skierowała rozmowę na prywatną ochronę zdrowia. Rosnący przypis składki nie odpowiada bowiem na pytanie, ile ubezpieczyciele zarabiają i jak zmieniają się koszty zapewnienia świadczeń.
Marcin Rybarczyk podkreślił specyfikę tej linii: klient regularnie korzysta z ochrony, a nie tylko oczekuje pomocy po rzadkim zdarzeniu.
– Ubezpieczenia zdrowotne są szczególnym produktem, ponieważ klient regularnie z nich korzysta. To zyskowna, ale bardzo niskomarżowa linia biznesowa. Nadal jesteśmy na etapie budowania rynku, a dynamika jego rozwoju daje powody do zadowolenia – powiedział Marcin Rybarczyk.
Dodał, że mimo rozwoju ubezpieczeń grupowych i indywidualnych nadal pozostaje duża przestrzeń do objęcia ochroną wydatków, które pacjenci ponoszą bezpośrednio z własnej kieszeni.
Tomasz Łakomy wskazywał na inwestycje PZU Zdrowie w infrastrukturę i przejęcia podmiotów medycznych, służące zwiększeniu dostępności usług. Sławomir Łopalewski mówił natomiast o reinwestowaniu zysków w jakość opieki, technologie i sprawniejsze prowadzenie pacjenta.
Perspektywę kupującego przedstawił Marcin Kowalski. Pracodawcy pytają przede wszystkim, czy obiecana ochrona zadziała w praktyce. Znaczenie mają terminy wizyt i dostęp do placówek, również poza największymi miastami. Ten sam zakres zapisany w umowie może oznaczać różne doświadczenie pracownika w Warszawie i w mniejszej miejscowości.
Ochrona na kolejne etapy życia
Zmiany demograficzne są już widoczne w portfelach klientów. Tomasz Łakomy podał, że udział osób powyżej 50. roku życia w omawianym portfelu PZU Zdrowie wzrósł z 21,6% w 2021 r. do 45,7% w 2026 r. Zwiększa to znaczenie szybkiej diagnostyki, profilaktyki oraz ciągłości opieki, także po zakończeniu aktywności zawodowej.
Przejście na emeryturę może oznaczać utratę ochrony grupowej właśnie wtedy, gdy potrzeby zdrowotne rosną. Istotna staje się więc możliwość dalszego korzystania z opieki w formule indywidualnej. Jednocześnie wiek metrykalny nie opisuje całej sytuacji klienta. Osoby w tym samym wieku mogą różnić się sprawnością, aktywnością i obciążeniem chorobami.
Sławomir Łopalewski zwrócił uwagę również na pracowników, którzy łączą opiekę nad dziećmi z troską o starzejących się rodziców. W zespołach wielopokoleniowych dobór benefitów wymaga uwzględnienia różnych potrzeb oraz sprawdzenia, czy oferowane rozwiązania są faktycznie wykorzystywane.
Marcin Kowalski przypomniał, że zainteresowanie pracodawców zdrowiem ma konkretne uzasadnienie biznesowe.
– Absencja pracowników ma wymierny koszt finansowy. Drugim powodem zainteresowania ochroną zdrowotną jest rekrutacja. Pracodawca, który chce pozyskać pracownika, musi pokazać, że dba o zatrudnionych, i przedstawić oferowany pakiet medyczny – powiedział.
Zakup pakietu powinien więc prowadzić do oceny jego wpływu na zdrowie pracowników i nieobecności w pracy. Samo posiadanie benefitu nie przesądza o osiągnięciu tych celów.
Co dzieje się po badaniu
W części poświęconej profilaktyce uczestnicy rozróżnili udostępnienie badań od skłonienia pacjenta do ich wykonania oraz zapewnienia dalszej diagnostyki i leczenia.
Marcin Rybarczyk poinformował, że ponad 70% klientów rozpoczynających ochronę w omawianym rozwiązaniu ERGO Hestii wykonuje badania profilaktyczne w pierwszych trzech miesiącach. Wskazywał na potrzebę tworzenia mechanizmów, które pomagają znaleźć czas na profilaktykę i wspierają zmianę nawyków.
Tomasz Łakomy zaznaczył, że zainteresowanie własnym zdrowiem często pojawia się dopiero po wystąpieniu objawów. PZU Zdrowie pracuje nad kolejnymi pakietami profilaktycznymi dopasowanymi do grup zawodowych i wiekowych. W końcowej rekomendacji podkreślił jednak, że priorytetem powinno być wykorzystanie już dostępnych możliwości.
– Nie dodawałbym kolejnych badań. Skupiłbym się na lepszym wykorzystaniu tych, które już mamy, budowaniu świadomości i koordynacji opieki. Chodzi o to, żeby prowadzić pacjenta przez cały proces, od badania i diagnozy, przez leczenie, aż po rehabilitację – powiedział.
Sławomir Łopalewski opisywał koordynację opieki szpitalnej jako sposób na zmniejszenie niepewności pacjenta oraz lepsze wykorzystanie lekarzy, placówek i danych medycznych. W takim modelu pacjent otrzymuje pomoc w ustaleniu, do kogo powinien trafić i jakie działania podjąć, zamiast samodzielnie organizować cały proces.
Wspólne dane i zachęty do profilaktyki
W końcowej rundzie Aleksandra E. Wysocka poprosiła uczestników o wskazanie zmian, które chcieliby wprowadzić w systemie ochrony zdrowia.
Marcin Kowalski zaproponował włączanie publicznych programów przesiewowych i profilaktycznych do działań zdrowotnych pracodawców. Marcin Rybarczyk wskazał na potrzebę sprawnego przepływu wyników badań między prywatnymi i publicznymi dostawcami usług, aby usprawnić korzystanie ze świadczeń.
Sławomir Łopalewski postulował zachęty podatkowe, zaczynając od profilaktyki. – Wprowadźmy ulgi podatkowe dotyczące ubezpieczeń zdrowotnych, zaczynając od profilaktyki. Nie musimy od razu obejmować nimi całej ochrony. Nagradzajmy ludzi za wykonywanie badań profilaktycznych, aby pomóc im wykształcić nawyk regularnego dbania o zdrowie – powiedział.
Prof. Barbara Więckowska podkreśliła również znaczenie lepszego dopasowania ochrony prywatnej do publicznej. Pacjent korzysta z obu systemów, dlatego ich oferta powinna się uzupełniać. Wskazała także na niewykorzystany potencjał medycyny pracy jako miejsca prowadzenia profilaktyki.
Z dyskusji wynikało, że dalszy rozwój rynku będzie wymagał nie tylko pozyskiwania klientów i rozszerzania zakresów. Coraz większe znaczenie zyska zdolność organizowania całej drogi leczenia. Dla ubezpieczycieli i brokerów oznacza to konieczność oceny nie tylko katalogu świadczeń, ale też tego, czy pacjent rzeczywiście może z nich skorzystać i otrzymuje pomoc w przejściu do kolejnego etapu opieki.
AW