Małe firmy w Wielkiej Brytanii, które zażądały, aby ich ubezpieczyciele pokryli roszczenia z tytułu strat poniesionych podczas pandemii Covid-19, otrzymały do tej pory ponad 1 mld funtów (1,4 mld dolarów) pełnych i częściowych wypłat za przerwanie działalności.
Firmy, od restauracji po kluby nocne, organizatorów ślubów i salony kosmetyczne, w styczniu zdobyły prawo do wypłaty ubezpieczenia – przypomina Reuters. Stało się tak po orzeczeniu brytyjskiego Sądu Najwyższego, który stwierdził, że wiele polis powinno pokrywać straty spowodowane koronawirusowymi lockdownami.
Financial Conduct Authority, brytyjski nadzór finansowy, poinformował w środę, że 27 248 z 42 308 firm, które zgłosiły roszczenia, otrzymało przynajmniej część odszkodowania.
Dziś w Hotelu Gołębiewski w Mikołajkach rozpoczyna się XXIII Kongres Brokerów. Tradycyjne spotkanie branży brokerskiej będzie przebiegać pod hasłem „Najlepsze są dobre praktyki”.
Kongres uroczyście otworzy Łukasz Zoń, prezes zarządu Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych. Następnie Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, wygłosi wykład inauguracyjny zatytułowany „Wpływ pandemii koronawirusa na gospodarkę i sektor finansowy”. Pierwszego dnia głos zabiorą też inni goście Kongresu, a ponadto zostaną wręczone nagrody Fair Play.
Kolejnego dnia w ramach części merytorycznej odbędą się aktywności organizowane przez partnerów Kongresu i Stowarzyszenia: KNF, PFR Portal PPK, Ergo Hestię, AIDA, Akademię Leona Koźmińskiego czy Fundację Instytut Zarządzania Ryzykiem Społecznym. Będą one poświecone wybranych aspektów dobrych praktyk dystrybutorów, PPK jako fundamentowi pozostałych benefitów pracowniczych deklaracji ryzyka i APK w dobie sztucznej inteligencji oraz zarządzaniu ryzykiem operacyjnym i biznesowym brokera w czasach Covid-19.
Kongres Brokerów zamknie Debata Brokerska zatytułowana „Po co nam dobre praktyki?”. Dla brokerów uczestniczących w spotkaniu przewidziano zaświadczenia o odbyciu 2 godzin szkoleń zawodowych, wliczających się do puli szkoleń obowiązkowych przewidzianych w ustawie o dystrybucji ubezpieczeń.
W związku z kongresem „Gazeta Ubezpieczeniowa” przygotowała specjalny dodatek BROKER. Został on opublikowany w najnowszym, 37. wydaniu „GU”.
Ewa Jac, odpowiedzialna za zarządzanie ryzykiem w towarzystwach ubezpieczeń Avivy w Polsce (chief risk officer), odchodzi z firmy, aby podjąć nowe wyzwanie zawodowe. Od grudnia obejmie stanowisko Head of Risk Models and Analytics w centrali Grupy NN. Na nowym stanowisku będzie raportować do Bernharda Kaufmanna, CRO, członka zarządu grupy w Hadze.
Ewa Jac dołączyła do Avivy 24 lata temu w dziale aktuarialnym. W 2004 r. została powołana do zarządu Aviva Życie, w którym zasiadała w sumie przez 15 lat. W latach 2006–2008 była głównym aktuariuszem grupy w Polsce, zaś w latach 2008–2014 – jej dyrektorem finansowym. Następnie od 2014 do 2016 roku pracowała jako zastępca szefa departamentu ryzyka w strukturze Aviva International Insurance w Londynie. Potem wróciła do Polski i objęła funkcję członka zarządu Avivy odpowiedzialnego za zarządzanie ryzykiem.
Ewa Jac jest absolwentką Wydziału Matematyki Politechniki Warszawskiej. W 1997 r. została wpisana do Polskiego Rejestru Aktuariuszy. W 2006 r., po zdaniu kolejnych egzaminów, otrzymała prestiżowy tytuł fellow Brytyjskiego Instytutu Aktuarialnego.
Cyfryzacja to proces, który stale postępuje we wszystkich gałęziach gospodarki. Nie ominął również branży ubezpieczeniowej, choć droga do technologicznej transformacji sektora okazała się trudna, a tempo zmian nie było spektakularne. Podczas gdy inne branże w Polsce – takie jak bankowość czy e-commerce – śmiało wkroczyły w erę cyfrową, firmy ubezpieczeniowe przez lata działały ostrożnie i zachowawczo.
W zakresie cyfryzacji firmy ubezpieczeniowe stopniowo zaczęły realizować proces przemian i wprowadzania nowych technologii. Najważniejsze z nich to sprzedaż przez kanały online oraz wykorzystanie narzędzi opartych na AI, automatyzacji, analizie i przetwarzaniu dużego wolumenu danych oraz rozwiązań mobilnych. Ogromny wpływ miała na to powszechna cyfryzacja, zmiana preferencji klientów oraz pandemia Covid-19, która zmusiła ubezpieczycieli do przejścia na zdalne kanały świadczenia usług.
Jaki wpływ miała pandemia na sprzedaż polis ubezpieczeniowych?
Jaką rolę odgrywa telemedycyna w ofertach instytucji finansowych?
Jaka jest perspektywa rozwoju sektora ubezpieczeń w kontekście innowacji technologicznych?
3 września Komisja Nadzoru Finansowego wydała podjęła decyzję o nałożeniu kary finansowej na PZU SA. Ubezpieczyciel musi zapłacić 397 tys. zł za opieszałość w wypłacie odszkodowań komunikacyjnych.
Powodem nałożenia sankcji było zidentyfikowanie przez KNF ogółem 24 przypadków naruszenia art. 14 ust. 1-2 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, w związku ze stwierdzeniem przypadków opóźnień w przyznaniu i wypłacie odszkodowań.
Komisja podkreśliła, że PZU SA podjął szereg działań organizacyjnych i systemowych mających zapobiegać powstawaniu naruszeń prawa w przyszłości, co zostało uwzględnione przy wymiarze kary.
Digitalizacja narzędzi sprzedażowo-obsługowych oraz poszukiwanie nowych ryzyk do ubezpieczenia to dwa kluczowe trendy na rynku agencyjnym, które obserwuje Generali. Chociaż znaczenie technologii rośnie, to biznes ubezpieczeniowy pozostaje relacyjny.
Generali podkreśla, że agenci są najważniejsi, a celem ubezpieczyciela jest budowa partnerskich relacji na całe życie.
Nowe ryzyka i nowe narzędzia
– Wyraźnie obserwujemy, że zawód agenta coraz bardziej się profesjonalizuje. Najlepsze wyniki osiągają agenci, którzy poszukują nowych rozwiązań, zamiast poprzestawać na tym, co dobrze znają. Moim zdaniem utarte ścieżki to coraz częściej ślepe zaułki… – mówi Tomasz Poradzewski, dyrektor Departamentu Sprzedaży Agencyjnej Generali.
– Obecnie prowadzimy liczne szkolenia dotyczące ubezpieczeń na życie czy ubezpieczeń dla małych i średnich firm. Zainteresowanie agentów ryzykami pozakomunikacyjnymi jest coraz większe, co przekłada się na dużą liczbę nowych kalkulacji oraz bardzo dobrą sprzedaż. To najlepszy dowód na to, że dla wielu agentów przyszedł czas na poszerzanie oferty produktowej i próby dotarcia do nowych segmentów klientów.
Bardzo wielu agentów w Polsce wciąż opiera swój biznes na obowiązkowym ubezpieczeniu OC posiadaczy pojazdów mechanicznych, widać jednak dążenie do dywersyfikacji portfela.
– Rośnie też zainteresowanie riderami zdrowotnymi, które już jakiś czas temu dodaliśmy do naszych produktów. To nas skłoniło do intensywnych prac nad wprowadzeniem produktu zdrowotnego – dodaje Tomasz Poradzewski.
– Cały czas udoskonalamy aktualną ofertę produktową, wsłuchując się w uwagi i oczekiwania naszych klientów i agentów. Odświeżyliśmy portfolio, w znacznym stopniu na początku bieżącego roku, a w ostatnim czasie wprowadziliśmy kilka ciekawych zmian do ubezpieczenia NNW Dziecko, takich jak rozszerzenie zakresu OC, nowe świadczenie „zwrot kosztów leków wskutek choroby” czy połączenie kilku ryzyk w ramach jednej klauzuli „uraz wskutek nieszczęśliwego wypadku”.
Kończymy też prace nad produktem w ubezpieczeniach komunikacyjnych znanym na rynku jako „ochrona zniżki”, ale chcemy go pokazać w inny, ciekawy dla klientów i agentów sposób.
Narzędzia platformy Bezpieczny.pl dla agentów Generali
Rok 2020 upłynął branży ubezpieczeniowej na pracy zdalnej, natomiast w 2021 dominował model hybrydowy. Otwarcie się klientów na zdalne formy kontaktu dało agentom zupełnie nowe możliwości sprzedażowe i w wielu przypadkach znaczącą poprawę efektywności, odległość przestała być barierą.
– Już niedługo agenci Generali otrzymają dostęp do portalu Bezpieczny.pl ze wszystkimi narzędziami, produktami dostępnymi na tej platformie. Dzięki temu oferowanie i sprzedaż ubezpieczeń oraz doradztwo będzie możliwe z dowolnego miejsca z zupełnie nową jakością oraz nowymi możliwościami. To daje ogromną przewagę konkurencyjną, jeśli agent będzie chciał i potrafił te możliwości wykorzystać – podkreśla Tomasz Poradzewski.
Tomasz Poradzewski
Wracają osobiste spotkania
Cyfrowe narzędzia zwiększają efektywność sprzedaży, ale przydają się również do zarządzania siecią. Menedżerowie mogą regularnie kontaktować się ze znacznie większą liczbą agentów, a osobiste spotkania są poświęcane sprawom, które tego rzeczywiście wymagają.
– Powtarzamy to od zawsze, ale jest to prawda również w czasach pracy hybrydowej. Ubezpieczenia bazują na relacjach, a relacje na osobistych spotkaniach. W tym momencie odbywa się w sieci już 80% tej liczby spotkań, które miały miejsce przed pandemią. Podkreślę jednak, że model hybrydowy ma wiele zalet i na pewno z nami zostanie, ponieważ się sprawdza – wyjaśnia Tomasz Poradzewski.
Generali planuje kongres sprzedaży na październik 2021 r.
– Bardzo nam zależy na tym, żeby się spotkać z agentami. Chcemy opowiedzieć o tym, co się w Generali zmienia i jakie mamy plany. Co do bezpieczeństwa tego spotkania, to cały czas monitorujemy sytuację i na pewno nie zrobimy niczego, co by zagrażało zdrowiu, które jest przecież najważniejsze – podkreśla Tomasz Poradzewski.
Czas na testowanie nowych opcji
Cyfryzacja daje agentom bardzo wiele nowych możliwości. Jedni z nich chętnie korzystają, a inni czują się zagrożeni.
– Coraz gorzej sprawdza się jednak strategia oparta na czekaniu w placówce, aż klient sam przyjdzie, i oferowanie mu wyłącznie ubezpieczeń obowiązkowych. Agenci to widzą i transformują swoje agencje, a Generali chce dostarczać najlepsze na rynku narzędzia, produkty i wsparcie sieci menedżerów, aby te zmiany ułatwić i zwiększyć korzyści, które z nich płyną. Najważniejsza wydaje mi się otwartość na inne sposoby działania i szukanie nowych opcji – podsumowuje Tomasz Poradzewski.
Placówki Partnerskie rosną szybciej
W ostatnich latach niektórzy agenci zdecydowali się na inwestycję we własne nowe biura. Jak sobie radzą w czasach pracy hybrydowej? Okazuje się, że bardzo często ich biznesy rosną ponadrynkowo. Tak w każdym razie jest z agentami, którzy prowadzą Placówki Partnerskie Generali.
– Z pewnością jest to efekt dużego zaangażowania i determinacji naszych partnerów, by osiągnąć sukces, ale także bez wątpienia efekt wparcia silnej marki. W każdym razie sieć Placówek Partnerskich rozwija się bardzo dynamicznie, a poziom nowej sprzedaży w tych placówkach ma wyższą dynamikę niż średnia w kanale agencyjnym – mówi Tomasz Poradzewski.
Kanał agencyjny w Generali ma znaczenie strategiczne.
– Klienci potrzebują doradztwa i chcą się podzielić odpowiedzialnością za decyzję, jaką polisę wybrać. Tym buforem bezpieczeństwa jest dla klientów agent i jego wiedza. Dlatego w Generali to właśnie z myślą o agentach realizujemy wiele projektów, których celem jest jeszcze większy komfort współpracy i poszerzanie możliwości – podkreśla Tomasz Poradzewski.
W przyszłym roku więcej życia i zdrowie
Mówiąc o planach na przyszły rok, Tomasz Poradzewski wymienia repozycjonowanie marki Proama, rozwój ubezpieczeń zdrowotnych, dalszy rozwój sprzedaży ubezpieczeń dobrowolnych oraz stałe doskonalenie narzędzi dla agentów.
– Naszym celem jest to, by agenci współpracujący z Generali mogli w wygodny sposób oferować swoim klientom zróżnicowaną i szeroką paletę produktów ubezpieczeniowych wysokiej jakości oraz żeby czuli, że traktujemy się nawzajem po partnersku. Agenci to nasi partnerzy na całe życie!
2020 i 2021 to lata olbrzymich zmian w procesie sprzedaży ubezpieczeń – sprzedaż i obsługa online, szkolenia itd. – co się działo, wszyscy wiemy. Konieczność zamknięcia biur spowodowana pandemią wymusiła stworzenie rozwiązań technologicznych, które umożliwiły sprzedaż polis bez kontaktu osobistego z klientem.
Nowe rozwiązania powstawały bardzo szybko, przez co nie zawsze były proste i dobre dla klienta czy agenta. Jest to jednak bardzo zrozumiałe, ponieważ tempo wprowadzania tych zmian było olbrzymie.
Proces sprzedaży ubezpieczenia można podzielić na kilka etapów: pozyskanie klienta, ofertowanie, sprzedaż, obsługa posprzedażowa, obsługa roszczeń – szkód.
Sprzedaż polisy, czyli ilu kont ubezpieczeniowych potrzebuje klient?
Omawianie procesu najlepiej rozpocząć od tych części, które najszybciej zostały zautomatyzowane, pierwsza to sprzedaż polisy online.
W tym okresie zbudowane zostały narzędzia do sprzedaży online bardziej lub mniej przyjazne. Te najlepsze są oparte na elastyczności rozwiązań: wysyłka polisy na e-mail, identyfikacja poprzez numer pesel, ale też możliwość założenia konta lub zawarcia polisy metodą tradycyjną.
To klient wybiera formę zawarcia polisy i jest ona dla niego przyjazna, nie zawiera elementów nacisku i zmuszania go do działań, których nie chce podejmować.
Złym sposobem automatyzacji jest zobligowanie klienta do założenia konta na portalu, aby mógł pobrać polisę. Wymuszanie instalowania oprogramowania, którego klient nie zna oraz któremu nie ufa, także jest działaniem negatywnym. Przecież nietrudno sobie wyobrazić sytuację, w której klient posiadający kilka polis w kilku firmach może być zmuszony do założenia kilku kont w portalach TU. Czy to jest przyjazne dla niego rozwiązanie?
Dodatkowo występują obawy, że zakładając te konta w kilku TU, będzie bombardowany niezliczoną ilością nowych ofert ubezpieczeń.
Oczywiście łatwość wykonania tego procesu po stronie agenta też nie jest bez znaczenia. Najprostszy proces to przygotowanie oferty, akceptacja jej i dopiero na etapie pozytywnej decyzji zaznaczenie, czy proces będzie przebiegał online, czy tradycyjnie. Nie zawsze tak jest, bo po decyzji klienta trzeba się wielokrotnie cofać do jego konta, żeby zaznaczyć dodatkowe zgody.
Niemniej wspomniany proces wystawienia polisy online został w TU zrobiony – lepiej lub gorzej, liczy się jednak jego istnienie i podjęta inicjatywa. Można jedynie wyrazić nadzieję, że ten bardziej nieprzyjazny dla klienta i agenta z czasem będzie również poprawiany.
Anna Pająkowska
Obsługa posprzedażowa, czyli ile razy agent musi załączać te same zdjęcia?
Kolejną kwestią jest obsługa posprzedażowa, czyli dostarczenie lub nie: podpisanej polisy, zdjęć lub innych wymaganych przez TU dokumentów. Bardzo często dziś dochodzą do tego RODO i APK.
Cóż, i tutaj tak dobrze już nie jest. W procesie rozliczeń jest dużo więcej bałaganu, braku informacji, wymuszania na agencie wykonywania dodatkowych czynności, które powodują dodatkowe koszty, a nie zmieniają niczego w procesie rozliczeń.
Przed okresem pandemii bardzo często było tak, że polisy podpisane należało wysłać w papierze do TU, a zdjęcia archiwizował agent. Dopiero w momencie szkody TU zwracało się do agenta z żądaniem dostarczenia zdjęć. Znany, dość prosty proces.
Oczywiście agent musi proces sprzedaży dokończyć zgodnie z wymogami, czyli musi mieć fizycznie podpisaną przez klienta polisę lub dokument zatwierdzony w inny jednoznaczny sposób przez klienta. Przy AC konieczne są zdjęcia pojazdu w określonych sytuacjach.
Znakomita większość agentów te czynności wykonuje poprawnie i gromadzi dokumentację dla własnego oraz klienta bezpieczeństwa u siebie w folderach lub w coraz częściej używanych CRM-ach, które ułatwiają mu potem obsługę klienta, wznowienia itd.
Taki CRM dla multiagenta chcącego się rozwijać staje się koniecznością, bo dzięki niemu może on widzieć klienta i jego polisy w 360 stopniach, tj. analizować, ofertować i potem obsługiwać, nawet jeżeli ma on polisy w kilku różnych TU. Nie będzie miał takiej możliwości, jeżeli będzie się logował do 20 portali TU i tam szukał, jakie klient ma polisy.
Co tu się stało, jeżeli chodzi o TU? Ponieważ się zautomatyzowały, niestety wymyśliły sobie (przynajmniej część z nich), że jeżeli już mają swoje portale do sprzedaży, to agent musi całą obsługę posprzedażową również robić w ich portalu.
Co to oznacza dla multiagencji? Musi zarejestrować wymagane dokumenty w swoim CRM i jeszcze w portalu TU, w którym polisa została sprzedana. Komu to ułatwia pracę? Tutaj odpowiedź jest prosta – tylko TU.
Jakie są najgorsze praktyki towarzystw? Wymuszanie takich rozwiązań poprzez system kar, blokowanie kont, zaostrzenia kryteriów, niewypłacanie prowizji, blokowanie kontraktów. Dokładanie coraz większych wymogów: masz podłączone 60% scanów, to teraz musisz 90% i jeszcze APK, i jeszcze zgody klienta. Eskalacja wymagań rośnie.
Według mnie to niedopuszczalne praktyki, które silniejszy partner stosuje wobec słabszych. Tym bardziej że odpowiedzialność materialna za źle zawartą umowę jest po stronie agenta. I to należy bardzo podkreślić.
Nie ma takiej strony, czyli błędy systemowe
Oczywiście na to nakładają się problemy systemowe – brak poprawnego czytania kodów QR lub kreskowych, tylko pojedyncze podłączanie dokumentów, brak możliwości zobaczenia tych podłączonych dokumentów i wiele, wiele innych…
Czyli jest tak, że odpowiedzialność jest nasza i nikt z nas jej nie zdejmuje, a jednocześnie nie daje nam się swobody w decydowaniu, jak chcemy tę dokumentację archiwizować, tylko metodą kar wymusza się określone zachowania.
A przecież można to zrobić inaczej…
Oczywiście nie wszystkie TU takie metody stosują. Jest duża grupa TU, które podchodzą do tematu w sposób rozsądny – dają możliwość rozliczania się w swoich portalach, ale tego nie wymuszają. Takie zachowanie jest najbardziej pożądane.
A najlepsze rozwiązanie to zbudowanie możliwości automatycznego pobierania dokumentacji posprzedażowej z systemów CRM agentów do portali TU.
Mam nadzieję, że tak jak usprawnia się proces zawierania polis online, tak również ten proces rozliczania będzie się poprawiał.
Krótko o procesie pozyskiwania klienta i ofertowania. Tutaj TU pomagają w bardzo niewielki sposób, cały proces pozostaje po stronie multiagenta. Ważna jest dziś obecność w mediach i w szeroko rozumianym internecie. Reklama i pozyskiwanie klienta przez to medium jest tanie, potrzebna jest jedynie wiedza lub wsparcie partnera, który wie, jak to robić i jest chętny do pomocy.
Ofertowanie, porównywarki i inne rozwiązania stosowane w CRM multiagencji poprawiają i przyspieszają ten proces. To już dziś się dzieje i biuro wirtualne staje się tak samo efektywne w pozyskiwaniu klientów jak biuro stacjonarne.
Ostatnią kwestią jest obsługa roszczeń, oczywiście większość kosztów tutaj jest po stronie TU, jednak bardzo często również agent jest zaangażowany w ten proces, ponieważ sprzedawać polisę zawsze należy z wizualizacją wypłaconego odszkodowania.
Podsumowując, procesy sprzedaży online w ubezpieczeniach oraz automatyzacji rozliczeń i innych są w toku. Jak każda zmiana w krótkim czasie, przebiegają one dynamicznie. Czasami są ofiary i proces nie idzie tak, jak powinien. Ale jest czas i miejsce na zmiany i rozmowy.
System kar i blokad to nie jest dobry kierunek. Tworzenie rozwiązań systemowych, które będą ten proces skracały, ułatwiały i powodowały, że będzie mniej kosztochłonny – to jest pożądane działanie.
Generali wręczyło ubezpieczenia NNW zwycięzcom niedzielnego charytatywnego biegu RunOnTogether, który został zorganizowany przez Ambasadę Włoch na Kępie Potockiej. Całkowity dochód z imprezy trafił na konto Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt na Paluchu.
Biegnijmy razem (RunOnTogether) to pierwsza edycja imprezy, którą Ambasada Włoch zamierza organizować cyklicznie. Wydarzenie ma krzewić ideę zdrowego, aktywnego stylu życia, a jednocześnie podkreślać przyjaźń polsko-włoską.
W niedzielnym biegu na Kępie Potockiej wzięło udział około 600 osób, które pokonały pięciokilometrowy dystans. Dzięki temu na konto Schroniska na Paluchu trafiło 31 tys. złotych. W biegu wzięła udział również drużyna złożona z pracowników Generali Polska.
Zwycięzcy biegu – trzy najlepsze kobiety i trzech najlepszych mężczyzn – otrzymali od Generali ubezpieczenie NNW, które obejmuje swoim zakresem wyczynowe uprawianie sportu oraz najczęściej wybierane świadczenia: śmierć ubezpieczonego wskutek nieszczęśliwego wypadku, śmierć wskutek wypadku komunikacyjnego, trwały uszczerbek na zdrowiu wskutek nieszczęśliwego wypadku, zwrot kosztów leczenia oraz zwrot kosztów rehabilitacji wskutek nieszczęśliwego wypadku.
– Jestem dumny, że mogliśmy wesprzeć organizację tak wspaniałego wydarzenia charytatywnego, które łączy w sobie również promocję aktywności fizycznej. Jako ubezpieczyciel chcemy wspierać naszych klientów i promować wśród nich odpowiedzialne zachowania. Dlatego w swojej ofercie mamy produkty związane z zieloną energią, a także m.in. ubezpieczenie NNW, które obejmuje ochroną uprawianie sportów – mówi Roger Hodgkiss, prezes zarządu Generali Polska.
Wykupienie ubezpieczenia kredytu nie jest obowiązkowe. Mówi o tym jasno Ustawa o kredycie hipotecznym oraz o nadzorze nad pośrednikami kredytu hipotecznego i agentami z 2017 roku. Jednak w przypadku, gdy kredytobiorca nie zdecyduje się na ubezpieczenie, nie będzie mógł skorzystać z promocyjnej oferty. Również jest bardzo możliwe, że bank przedstawi mniej korzystną ofertę, np. podwyższy swoją marżę lub zaproponuje inne rozwiązania, które będą stanowić zabezpieczenie spłaty kredytu.
– Kredytodawca może również wymagać wykupienia pakietu ubezpieczeniowego, gdy klient nie spełnia wszystkich warunków określonych przez bank, aby otrzymać środki, w przypadku podwyższonego ryzyka banku lub jeżeli okres kredytowania przekroczy wyznaczony przez bank wiek – zaznacza Daniel Orlikowski z Gold Finance, ekspert Związku Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF).
Z dodatkowym kosztem w postaci ubezpieczenia muszą liczyć się przede wszystkim osoby, które nie posiadają odpowiedniej sumy pieniędzy stanowiącej minimalny wkład własny (według Rekomendacji S jest to 20%). W takim wypadku, aby uzyskać kredyt, najprawdopodobniej spotkają się z wymogiem wykupienia ubezpieczenia niskiego wkładu własnego.
– Zakup ubezpieczenia kredytu hipotecznego nie jest obowiązkowy, ale w praktyce może okazać się konieczny, ponieważ bez niego bank zaproponuje takie warunki kredytowania, które będą nie do przejścia dla przyszłego kredytobiorcy lub ten straci możliwość skorzystania z oferty promocyjnej banku. Należy jednak wiedzieć, że takie ubezpieczenie można nabyć w dowolnym towarzystwie ubezpieczeniowym, nie musi być to wcale bank – dodaje Daniel Orlikowski.
Według obowiązującego prawa bank nie może nakazać przyszłemu kredytobiorcy zakupu ubezpieczenia, jednak od tej zasady występuje pewien wyjątek. Chodzi o ubezpieczenie pomostowe. Obowiązuje ono od momentu zawarcia umowy kredytowej do czasu uzyskania przez bank wpisu do księgi wieczystej. Każdy bank, który udziela klientom kredytów hipotecznych, zabezpiecza się na wypadek ich niewypłacalności. Takie zabezpieczenie stanowi właśnie wpis na rzecz banku. Jak zaznacza Michał Krajkowski z Notus Finanse, ekspert ZFPF, uzyskanie takiego wpisu może trwać nawet kilka miesięcy i na ten okres bank wymaga zabezpieczenia.
– Ubezpieczenie pomostowe zaczyna obowiązywać w momencie uruchomienia kredytu. Bank zabezpiecza kredyt poprzez podwyższenie oprocentowania. To dodatkowy koszt widniejący w umowie jako ubezpieczenie pomostowe, często nazywane jest także opłatą za ryzyko. W momencie pojawienia się wpisu do hipoteki oprocentowanie zostaje zmniejszone o koszt ubezpieczenia. Ubezpieczenie pomostowe przyjmuje postać zwiększonej marży – zazwyczaj ten koszt to wyższe odsetki za sprawą wyższego o 1–1,5 p.p. oprocentowania – uzupełnia Michał Krajkowski.
Ubezpieczenie na życie oraz na wypadek choroby lub trwałego inwalidztwa
Jeżeli wnioskodawca już posiada ubezpieczenia, które chronią przed skutkami finansowymi nieszczęśliwych wypadków, a także chorób uniemożliwiających również zarobek, nie musi wykupywać dodatkowej polisy. Jest jednak zobowiązany do do cesji ubezpieczenia na rzecz banku.
– W praktyce oznacza to, że w razie wypadku czy choroby (które są objęte zakresem ubezpieczenia) to bank, a nie kredytobiorca czy jego rodzina (w przypadku śmierci kredytobiorcy) otrzymują pieniądze ze świadczenia, które zostają przeznaczone na spłatę kolejnych rat kredytu. Jeżeli wysokość sumy ubezpieczenia jest wyższa niż zobowiązanie wobec banku, taka nadwyżka trafia do kredytobiorcy lub jego bliskich. Trzeba jednak wiedzieć, że ubezpieczenia za pośrednictwem banku opiewają na kwotę aktualnego salda kredytowego (suma ubezpieczenia maleje wraz ze spłatą – saldem kredytu). W praktyce oznacza to, że takie nadwyżki rzadko mają miejsce – wyjaśnia Daniel Orlikowski.
Na ten rodzaj ubezpieczenia najczęściej decydują się pary wnioskujące wspólnie o kredyt. W niektórych bankach ubezpieczenia na życie ustalane są proporcjonalnie do dochodu. W przypadku śmierci/niezdolności do pracy kredytobiorcy z większym dochodem, większa część kredytu zostanie spłacona. Zabezpiecza to członków rodziny i spadkobierców – w przypadku „czarnego scenariusza” kredyt zostanie spłacony i nie będą dziedziczyli obciążonej kredytem nieruchomości.
Ubezpieczenie od utraty pracy
– W przypadku gdy stracimy pracę, towarzystwo ubezpieczeniowe będzie za nas spłacać do 12 rat kredytowych, ale często kwota ta jest także ograniczona do np. 1500 zł. Zatem jeśli płacimy wyższą ratę, to różnicę musimy pokryć ze środków własnych. Koniecznie musimy też pamiętać, że z ubezpieczenia mogą najczęściej korzystać tylko osoby zatrudnione na etacie. Zatem jeśli prowadzimy działalność gospodarczą lub mamy umowy zlecenia, to z tego ubezpieczenia nie skorzystamy. Najczęściej wynosi ono od 6 do 12 miesięcy – radzi Michał Krajkowski.
Ubezpieczenie niskiego wkładu własnego
Na rynku można znaleźć oferty kredytów wymagające od wnioskodawcy minimalnego wkładu własnego wynoszącego tylko 10%. Osoby dysponujące niższym wkładem muszą liczyć się z tym, że bank zaproponuje np. wyższą marżę lub konieczność wykupienia ubezpieczenia od niskiego wkładu własnego.
Ubezpieczenie nieruchomości
Zabezpieczeniem spłaty kredytu jest nieruchomość, więc bank wymaga, aby była ona ubezpieczona wraz z dokonaniem cesji na rzecz banku. W podstawowy zakres takiego ubezpieczenia najczęściej wchodzi ubezpieczenie murów oraz elementów stałych (konstrukcji). Świadczenie najczęściej wypłaca się w przypadku pożaru, huraganu czy zalania nieruchomości.
– Warto jednak również rozważyć rozszerzenie polisy, chociażby na wypadek kradzieży z włamaniem, dzięki czemu kredytobiorca zyskuje większą ochronę (i komfort psychiczny) za stosunkowo niewielką kwotę. Warto skorzystać z indywidualnie dopasowanej oferty np. za pośrednictwem eksperta kredytowego. Polisy za pośrednictwem banku mają ograniczony zakres i nie ma możliwości dopasowania ich do indywidualnych potrzeb – podpowiada Daniel Orlikowski.
– Banki zazwyczaj proponują zawarcie umowy z towarzystwem ubezpieczeniowym, z którym mają stałą umowę o współpracy, ale pamiętajmy, że mają obowiązek akceptować polisy ubezpieczeniowe innych towarzystw, jeżeli dany ubezpieczyciel spełnia określone wymagania banku – dodaje Michał Krajkowski.
GrECo przejmuje 100% udziałów w MAI CEE Ltd, spółce specjalizującej się w doradztwie w zakresie ryzyka, ubezpieczeń i świadczeń pracowniczych w Europie Środkowo-Wschodniej (CEE). Podmiot powstały wskutek połączenia będzie działać pod nazwą GrECo.
Firma MAI powstała w 1991 roku na Węgrzech i działa w 13 krajach Europy Środkowo-Wschodniej, zatrudniając ponad 240 pracowników. Firma osiąga obrót w wysokości 16 milionów euro. MAI obsługuje ponad 15 tys. klientów korporacyjnych i plasuje na rynku składki ubezpieczeniowe w wysokości 150 mln euro. Członkowie zarządu MAI pozostaną w strukturach spółki jako część zespołu zarządzającego GrECo.
– Śledziliśmy pomyślny rozwój spółki MAI w ciągu ostatnich dziesięcioleci i nie ukrywamy, że od dłuższego czasu budzi nasz szacunek. Wierzymy również, że nasze kultury korporacyjne są do siebie niezwykle podobne. Jestem przekonany, że kiedy wprowadzimy mocne strony MAI do GrECo, dzięki integracji znacznie zwiększymy liczbę wysoko utalentowanych pracowników i stworzymy firmę z szeroką wiedzą ekspercką i niezrównaną siecią w 18 krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Przejęcie MAI będzie znaczącym impulsem dla strategii rozwoju całej naszej grupy i istotnie poprawi naszą propozycję rozwiązań dla klientów i partnerów – podkreśla Friedrich Neubrand, CEO GrECo International Holding AG.
– Założeniem MAI CEE było obsługiwanie biznesu międzynarodowego w zgodzie z wymaganiami ponad 260 brokerów ubezpieczeniowych i ich klientów z całego świata. Dziś obsługujemy klientów zarówno międzynarodowych, jak i lokalnych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, WNP i Kaukazu. GrECo, jako firma w pełni zaangażowana w niezależną przyszłość, jest dla nas najlepszym wyborem. Połączenie specjalistycznych rozwiązań GrECo i sieci MAI tworzy największego brokera w regionie. Razem będziemy nadal niezależnym, profesjonalnym i wiarygodnym partnerem dla naszych klientów i współpracujących z nami brokerów międzynarodowych – mówi Piotr Cieślak, CEO Grupy MAI CEE.
– Decyzja RMS o sprzedaży 72,08% udziałów w MAI CEE odzwierciedla naszą strategię obsługi klientów na Bliskim Wschodzie i w Azji. Wierzymy, że połączenie GrECo i MAI CEE stanowi najlepsze rozwiązanie dla naszych klientów w Europie Środkowo-Wschodniej – wyjaśnia Steve Bonynge, dyrektor generalny RMS Group Holdings z siedzibą w Omanie.
Podpisanie umowy nastąpiło 14 września. Strony uzgodniły, że nie ujawnią ceny nabycia będącej podstawą transakcji. Jej zamknięcie jest uzależnione od zgody organów regulacyjnych.
Informujemy, że w celu zapewnienia jak najlepszej obsługi nasza strona korzysta z ciasteczek (plików cookies). Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies. Jednocześnie przypominamy, że w każdej chwili masz możliwość zmiany ustawień plików cookies. OK
Privacy & Cookies Policy
Privacy Overview
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these cookies, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may have an effect on your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.