Blog - Strona 1606 z 1795 - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal
Strona główna Blog Strona 1606

Nowe ubezpieczenie szkolne AXA jest „wow”

0
Jacek Rink

Rozmowa z Jackiem Rinkiem, kierownikiem Zespołu Rozwoju Produktów i Procesów AXA Ubezpieczenia

Aleksandra E. Wysocka: AXA weszła do czołówki dostawców ubezpieczeń szkolnych kilka lat temu. Co macie do zaoferowania w tym roku?

Jacek Rink: – Według badań, AXA jest drugim najczęściej wybieranym przez rodziców ubezpieczycielem dla ochrony swoich dzieci. Ten rok jest wyjątkowy, bo stworzyliśmy nasz produkt zupełnie na nowo.

Mieliśmy bogatą wiedzę o tym, czego klienci oczekują od takiego ubezpieczenia, ale w prace nad ofertą postanowiliśmy włączyć agentów. Pytaliśmy, co się sprawdza, a nie jakie są potrzeby. Przez kilka dobrych miesięcy prowadziliśmy z nimi pogłębione rozmowy na temat ich oczekiwań i potrzeb.

I co powiedzieli?

– Agenci generalnie zaakcentowali potrzebę wyższych sum ubezpieczenia za uszkodzenie ciała, wyższych świadczeń za pobyt szpitalu w następstwie nieszczęśliwego wypadku. Ważne okazało się też, co pandemia dodatkowo uwypukliła, aby sprzedaż była szybka, zrozumiała i możliwa również do prowadzenia zdalnie. Sprzedajemy więc nowe ubezpieczenie szkolne na trzy sposoby.

Po pierwsze – w sposób tradycyjny, u agenta. Po drugie – w modelu zdalnym, przez telefon i internet. Po trzecie – w modelu „ulotkowym”, gdzie klient dostaje materiały ze specjalnym kodem agenta, a kod ten wykorzystuje podczas zakupu ubezpieczenia na axa.pl/szkolne.

Jednak inspiracje przyszły też z innych miejsc. Bardzo ciekawym wyróżnikiem naszego produktu jest OC w życiu prywatnym dla dziecka między 13. a 26. rokiem życia z sumą ubezpieczenia 20 tys. zł. To OC za szkody, do których doszło m.in. w trakcie nauki lub odbywania praktyk zawodowych.

Podzielę się anegdotą – pomysł na ten element ubezpieczenia pochodzi od… mojej fryzjerki, która zapytała mnie, czy mamy w ofercie OC dla młodzieży. Jej córka miała odbyć praktyki zawodowe w hotelu i takie ubezpieczenie było wymagane.

Okazało się, że to produkt bardzo niszowy na polskim rynku. Ale my go dodaliśmy. Liczymy na to, że dzięki takiemu nowatorskiemu podejściu i wsparciu agentów damy radę spopularyzować ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej. To istotne, a wciąż niedocenione przez klientów ryzyko.

Właśnie, bo zastanawiałam się, czy w ubezpieczeniach NNW szkolnych można się w ogóle jeszcze wyróżnić?

– Ubezpieczenia szkolne są bardzo popularne, klienci są bardzo przywiązani do niektórych rodzajów ryzyka. Na przykład ochrona na wypadek ukąszenia przez kleszcza. Niezmiennie mnie to dziwi, ale agenci powiedzieli nam, że ona jest jednym z kluczowych kryteriów wyboru. Tak samo jak włączenie do zakresu zakażenia koronawirusem. Traktujemy Covid-19 jak poważne zachorowanie, więc również my wypłacimy świadczenie z tego tytułu. Jeśli dziecko trafi do szpitala, otrzyma dodatkowo świadczenie szpitalne.

Wyróżników trzeba szukać i wprowadzać je do oferty. Lubimy eksperymentować, czego dowodem jest wspomniane ubezpieczenie OC w życiu prywatnym. Uwzględnia również szkody powstałe w sytuacjach życia codziennego – przykładowo, jeśli dziecko, jadąc hulajnogą, uszkodzi czyjś pojazd albo przypadkiem stłucze koleżance ekran telefonu.

Drugą innowacją, którą wprowadziliśmy do oferty, jest ubezpieczenie ochrony prawnej na wypadek hejtu w internecie, z sumą ubezpieczenia 15 tys. zł. Ochrona jest uruchomiona w sytuacji naruszenia dobrego imienia i prawa do prywatności dziecka w sieci.

Pokrywamy koszt adwokata czy radcy prawnego, opłaty sądowe, ale też eksperta IT, który usunie szkodliwe treści. Pracujemy też z psychologiem, aby przygotować wirtualną poradnię o tym, jak radzić sobie z hejtem. To będzie miejsce dla dzieci i dla rodziców.  

Gdy zamieściłem na LinkedIn wpis o ubezpieczeniu, pierwszym komentarzem było (po gratulacjach dla zespołu): „Wow, zaciekawiło mnie to ubezpieczenie od hejtu w internecie”. Takie „wow” coraz częściej słyszę i myślę, że to najlepsza reakcja, jaka mogła nas spotkać na nowe otwarcie.

Dziękuję za rozmowę.

Aleksandra E. Wysocka

Ubezpieczenie szkolne w AXA

NIK apeluje o nowe przepisy dotyczące odszkodowań za szkody łowieckie

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Najwyższa Izba Kontroli przeanalizowała sytuację w odszkodowaniach z tytułu szkód łowieckich. Efektem jej ustaleń jest wniosek do Ministerstwa Środowiska o zmiany ustawowe w zakresie ich ustalania oraz dokumentowania.

Z danych zebranych przez NIK wynika, że w łowieckim roku gospodarczym 2017–2018 kwota wypłaconych odszkodowań wyniosła 90 850,3 tys. zł, tj. o 13 687,4 tys. zł (17,7%) więcej niż w roku gospodarczym 2016–2017 oraz o 17 339,5 tys. zł (23,6%) więcej niż w 2015–2016. Zdecydowaną większość odszkodowań (ponad 85%) wypłacił Polski Związek Łowiecki. Pozostałe środki wypłaciło PGL Lasy Państwowe.

W ocenie Izby dokonana w 2018 r. nowelizacja ustawy Prawo łowieckie nie przyczyniła się do sprawniejszego szacowania szkód i wypłacania odszkodowań rolnikom. Na mocy noweli w skład zespołów szacujących szkody zostali włączeni przedstawiciele gmin, a także możliwe stało się składanie odwołań do nadleśniczych. NIK sprawdziła działanie nowego systemu. Skontrolowała Zarząd Główny Polskiego Związku Łowieckiego, 17 kół łowieckich, 11 nadleśnictw i 11 urzędów gmin. Kontrola objęła czas pomiędzy 1 kwietnia 2017 r. a 31 sierpnia 2019 r.

Z ustaleń kontrolerów wynika, że gminy nie były przygotowane technicznie ani organizacyjnie do realizacji nowych zadań. Według NIK ich rola w praktyce sprowadzała się do przyjmowania wniosków o szacowanie szkód, wyznaczania terminów oględzin lub szacowania ostatecznego oraz informowania stron w tym zakresie. Sześć spośród 11 kontrolowanych gmin nie dysponowało sprzętem do szacowania szkód i podczas wykonywania tych zadań wykorzystywano urządzenia dzierżawców lub zarządców obwodów. Udział przedstawicieli gmin w szacowaniu szkód sprowadzał się do wykonania czynności technicznych. W praktyce protokoły oględzin lub szacowania ostatecznego były sporządzane przez przedstawicieli dzierżawców lub zarządców (Polski Związek Łowiecki i koła łowieckie oraz nadleśnictwa). Byli oni przygotowani organizacyjnie oraz wyposażeni w odpowiednie środki techniczne do wykonywania tych zadań, zaś kontrola wykazała, że wywiązywali się z obowiązku szacowania szkód i wypłaty odszkodowań. Tylko jedno z kontrolowanych kół w pięciu przypadkach, pomimo otrzymania zgłoszeń szkód, nie wykonało oględzin i szacowania ostatecznego oraz nie poinformowało poszkodowanych rolników o odmowie wypłaty odszkodowania.

Zarówno poszkodowani rolnicy jak i dzierżawcy/zarządcy korzystali częściej z możliwości złożenia odwołania do nadleśniczego niż z istniejącej do 1 kwietnia 2018 r. możliwości mediacji z udziałem organu gminy.

Wyniki kontroli pokazały, że w kołach łowieckich wysokość odszkodowań najczęściej ustalano w drodze porozumienia z rolnikami, w drodze ugody, poza procedurą wskazaną w ustawie Prawo łowieckie. Praktyka była najczęściej stosowana w 14 spośród 17 kontrolowanych kół łowieckich. Ugody stanowiły od 100% do 3,4%, spraw, które zakończono wypłatą odszkodowania. NIK zauważyła, że zawierając je, całkowicie lub częściowo pomijano procedurę szacowania szkód określoną w ustawie i przepisach wykonawczych. W protokołach szacowania ostatecznego nie podawano danych dotyczących m.in. powierzchni uszkodzonej, procentu zniszczenia uprawy, plonu z 1 ha. Brak tych danych uniemożliwiał zweryfikowanie uzgodnionej kwoty do wysokości odszkodowania, która przysługiwałaby w przypadku zastosowania przepisów. Tylko w dwóch kołach nie stosowano ugód, a w jednym kole zawarto jedną umowę ugody (poprzedzoną szacowaniem) na 116 spraw zakończonych wypłatą odszkodowania.

W drodze ugody wysokość odszkodowań ustalano w ośmiu gminach. Podobnie jak w przypadku kół łowieckich, wpisana do protokołu kwota odszkodowania ustalona została z pominięciem procedur szacowania szkód określonych w przepisach prawa.

NIK zwróciła uwagę, że całkowite pomijanie procedury szacowania określonej w Prawie łowieckim i przepisach wykonawczych lub częściowe jej stosowanie – w związku z ustalaniem wysokości odszkodowania w drodze ugody – skutkuje brakiem możliwości odniesienia uzgodnionej przez strony kwoty do tej, jaka przysługiwałaby w przypadku zastosowania procedury szacowania.

W kontrolowanych nadleśnictwach nie zawierano ugód, szacowanie szkód przeprowadzano według procedury wynikającej z przepisów prawa łowieckiego.

Wystąpiły przypadki opóźnień wypłat odszkodowań przez dzierżawców i zarządców obwodów łowieckich, które wyniosły od jednego do 192 dni.

NIK pozytywnie oceniła wprowadzenie możliwości składania odwołań od oględzin lub szacowania ostatecznego do nadleśniczych. W 34 sprawach rozstrzygniętych decyzjami nadleśniczych postępowania przeprowadzono zgodnie z obowiązującymi przepisami: powiadamiano strony o terminie oględzin lub szacowania, a w ich trakcie stosowano wszystkie wymagane przepisy Prawa łowieckiego. Po zakończeniu prac sporządzono protokoły, które zawierały wymagane elementy. Decyzje nadleśniczych o wysokości odszkodowania były wydawane w oparciu o ustalenia zawarte w protokołach i zgodnie z prawem uzasadniane.

Szacowanie szkód łowieckich było przedmiotem niewielu kontroli przeprowadzonych przez Zarząd Główny Polskiego Związku Łowieckiego oraz zarządy okręgowe czy Regionalne Dyrekcje Lasów Państwowych. Zarząd Główny PZŁ przeprowadził kontrolę w jednym ośrodku hodowli zwierząt, zarządy okręgowe PZŁ w trzech spośród 17 kontrolowanych kół łowieckich, a RDLP w dwóch nadleśnictwach.

Wszyscy kontrolowani dzierżawcy i zarządcy obwodów łowieckich podejmowali działania mające na celu ograniczenie szkód łowieckich w uprawach rolnych. W tym celu zakupywali i przekazywali rolnikom środki odstraszające zwierzynę lub materiały do wykonywania ogrodzeń. Organizowali także nocne dyżury myśliwych przy najbardziej zagrożonych uprawach oraz intensyfikowali polowania w tych rejonach.

W wyniku kontroli NIK skierowała do Ministra Środowiska wniosek o podjęcie działań w celu wprowadzenia do ustawy Prawo łowieckie sposobu ustalania i dokumentowania wysokości odszkodowania w przypadku zawierania ugody cywilno-prawnej.

(AM, źródło: NIK)

Szkoda środowiskowa kosztowniejsza od ubezpieczeń

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Koszty szkód środowiskowych, takich jak np. lipcowy wyciek paliwa okrętowego z japońskiego masowca m/v „Wakashio” u wybrzeża Mauritiusa, są ogromne. Od finansowych skutków tego typu zdarzeń chronią specjalne ubezpieczenia – informuje „Puls Biznesu”.

Gazeta zwraca uwagę, że w przytoczonym powyżej przypadku armator statku będzie zabezpieczony w ramach opcji ochrony przed szkodami środowiskowymi, stanowiącej rozszerzenie OC Armatora. Radosław Marciniak, dyrektor zespołu ubezpieczeń morskich w STBU Brokerzy Ubezpieczeniowi wyjaśnia, że statki takie jak tankowce są obarczone większym ryzykiem zaistnienia szkody, więc składka dla nich za tego typu ochronę jest wyższa. Koszty szkody wyrządzonej przez m/v „Wakashio” szacowane na 500 mln USD zostaną rozłożone na 13 członków międzynarodowej grupy P&I, do której należy bezpośredni ubezpieczyciel statku, Japan P&I Club, oraz ich reasekuratorów.

Radosław Marciniak zwraca uwagę, że obciążenia z tytułu tej szkody, podobnie jak w przypadku katastrofy „Deepwater Horizon” czy „Costa Concordia”, wpłyną na cały rynek asekuracyjny. Ekspert przypomina, że wskutek tych zdarzeń stawki reasekuracyjne poszły w górę, co natychmiast odbiło się na składkach dla podmiotów z gospodarki morskiej. Konrad Drzewicki, kierownik działu ubezpieczeń OC Marsh, wskazuje, że w przypadku działalności lądowej najpopularniejsze jest ubezpieczenie w formie rozszerzenia OC o klauzulę szkód w środowisku, które chroni w przypadku szkód nagłych. Szersze zakresowo specjalistyczne ubezpieczenie szkód w środowisku jest dużo droższe. Łukasz Jastrzębski, menedżer do spraw underwritingu ubezpieczeń środowiskowych Colonnade Insurance Oddział w Polsce, mówi „PB”, że średnia składka za ubezpieczenie środowiskowe to około kilkunastu tysięcy złotych rocznie.

Więcej:
„Puls Biznesu” z 25 sierpnia, Sylwia Wedziuk „Polisy na szkody środowiskowe”:
https://www.pb.pl/polisy-na-szkody-srodowiskowe-1000217

(AM, źródło: „Puls Biznesu”)

Prewencja i polisa pozwolą uniknąć problemów związanych z wypadkiem na wsi

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Lato i jesień to czas intensywnych prac w gospodarstwach rolnych, a tym samym większe zagrożenie wypadkiem. Wiele z takich zdarzeń to wypadki z udziałem dzieci, które pomagają w tym czasie rodzicom i dziadkom, przyjeżdżają na wakacje do rodziny lub też uczestniczą w wyjazdach agroturystycznych. Wiener TU zwraca uwagę, że wdrożenie odpowiednich działań prewencyjnych może znacznie zmniejszyć ryzyko wystąpienia nieprzewidzianych sytuacji, zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych.

– Musimy uświadomić sobie, że nawet niepozorne prace w gospodarstwie mogą stać się przyczyną nieszczęśliwego wypadku, dlatego pamiętajmy o bezpieczeństwie swoim i najbliższych, dostosowując zakres działań do indywidualnych możliwości każdej osoby – mówi Beata Raszkiewicz, Menedżer Produktu w Biurze Ubezpieczeń Detalicznych Wiener TU.

Jak wynika z danych KRUS, w ubiegłym roku zgłoszono niemal  13 tys. incydentów, z czego większość dotyczyła upadków z wysokości, na podwórzach, polach i ciągach komunikacyjnych (prawie 48,3%),  wypadków z udziałem zwierząt (12%) oraz maszyn (11,9%).

– Tak jak górnik czy kierowca zawodowy nie widzą przestrzeni do tego, żeby dzieci towarzyszyły im w pracy, ze względu na ryzyko, jakie to za sobą niesie, tak i rolnicy nie powinni do wszystkich aktywności angażować najmłodszych. Dzieciom brakuje jeszcze doświadczenia i wyobraźni, które mogłyby je uchronić przed popełnieniem błędu, a w konsekwencji również przed nieprzewidzianymi zdarzeniami – mówi Beata Raszkiewicz.

Dlatego zdaniem ekspertki istotne jest, by rodzice wybierali dla dziecka aktywności, które nie będą zagrażały jego zdrowiu i życiu. Do tych bezpiecznych należą prace porządkowe, zrywanie nisko rosnących warzyw i owoców, sadzenie i pielęgnacja kwiatów czy karmienie małych zwierząt, takich jak kury i króliki. Dzieci nie powinny przebywać w pobliżu włączonych maszyn rolniczych oraz dużych zwierząt, ponieważ to właśnie one stanowią dla nich największe zagrożenie. Kierując się tymi kilkoma prostymi zasadami, możemy znacznie zwiększyć ich bezpieczeństwo.

Wiele wypadków zdarza się również z udziałem dorosłych. Do najczęściej występujących na wsi należą upadki na nawierzchni (podwórzy, pól, ciągów komunikacyjnych), upadki z wysokości (z drabin, schodów, podestów, strychów, poddaszy czy drzew), upadki z ciągników, przyczep i maszyn rolniczych oraz upadki w pomieszczeniach inwentarsko-gospodarczych. W 2019 roku zanotowano 4975 takich zdarzeń, co stanowi 48,3% wszystkich wypadków. Zdarzają się również uderzenia, przygniecenia, bądź pogryzienia przez zwierzęta, pochwycenia i uderzenia przez ruchome części maszyn i urządzeń, zetknięcia z ostrymi przedmiotami oraz przejechania, uderzenia lub pochwycenia przez środek transportu w ruchu.

Podjęcie odpowiednich działań prewencyjnych może w znacznym stopniu zmniejszyć ryzyko. Pomocne może okazać się również odpowiednie ubezpieczenie obejmujące następstwa nieszczęśliwych wypadków rolnika oraz jego najbliższych, a także osób pracujących w gospodarstwie.

(AM, źródło: Wiener)

WTW: Jak doceniać talenty w postpandemicznym świecie pracy?

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Willis Towers Watson i Światowe Forum Ekonomiczne wydały opracowanie „Kapitał ludzki jako aktywo: zasady rachunkowości redefiniujące wartość talentu w nowym świecie pracy” – białą księgę dostarczającą organizacjom recepty na przemodelowanie postrzegania zasobów ludzkich i decyzji kadrowych na rynku pracy po czasach koronawirusa.

– Pandemia Covid-19 przyspieszyła przejście na nowe metody pracy, zmuszając firmy do przemyślenia kto, gdzie i jak dla nich pracuje – mówi Ravin Jesuthasan, dyrektor zarządzający Willis Towers Watson i współautor raportu. – Wraz z poszukiwaniem lepszych modeli biznesowych firmy potrzebują nowego podejścia do wyceny talentów, nie mogą postrzegać ich jako kosztów, lecz jako aktywa i muszą rozliczać zarządy oraz kierownictwo z osiągania lepszych wyników dzięki inwestycjom w ludzi.

Biała księga, oparta na założeniach przedstawionych przez WTW i WEF we wcześniejszej publikacji, nakreśla ramy rachunkowości w zakresie zasobów ludzkich, które mogą pomóc organizacjom mierzyć i kwantyfikować wkład pracowników w taki sam sposób, w jaki mierzą one zwrot z kapitału finansowego i intelektualnego. Szacuje się, że aktywa niematerialne przedsiębiorstw, w tym kapitał ludzki, stanowią obecnie średnio 52% ich wartości rynkowej.

W dzisiejszej gospodarce to jakość kadry decyduje o wartości firmy, mimo to dostęp do informacji i wskaźników opisujących kapitał ludzki w większości organizacji jest nadal na daleko niezadowalającym poziomie – mówi Krzysztof Gugała, dyrektor Działu Talenty i Wynagrodzenia Willis Towers Watson Polska. – Zwolennicy i praktycy controllingu personalnego znajdą w raporcie opis nowych mierników, uwzględniających koszty i produktywność talentów, działających na rzecz organizacji w oparciu o różne formy prawne oraz dodatkowo – obszary pracy, w których została już przeprowadzona automatyzacja.

Oprócz aktualnych informacji na temat włączania przez firmy pomiaru kapitału ludzkiego do swoich wskaźników finansowych i operacyjnych, w dokumencie rozważono również, w jaki sposób niektóre z dramatycznych skutków kryzysu wywołanego przez Covid-19 na rynkach pracy mogłyby zostać złagodzone, gdyby przedsiębiorstwa bardziej ceniły swój kapitał ludzki.

Raport określa siedem zasad przewodnich, które mają zmienić sposób, w jaki organizacje postrzegają ludzi. Obejmują one przejście od zysku do celu, od polityki wewnątrz-korporacyjnej do odpowiedzialności społecznej, od odrębnych podmiotów do ekosystemów oraz od pracowników i stanowisk pracy do ludzi, pracy i umiejętności. Dokument przedstawia przykłady firm, które wprowadziły te zasady w życie – od podnoszenia kwalifikacji swoich załóg po współdzielenie się pracownikami z innymi organizacjami w celu uniknięcia zwolnień.

– W miarę wkraczania w nową normalność po szoku wywołanym pandemią firmy muszą umieścić ludzi w sercu swojego biznesu – mówi Saadia Zahidi, dyrektor zarządzająca Światowego Forum Ekonomicznego. – Dzięki gruntownemu przewartościowaniu kadr i inwestowaniu w nie, organizacje będą mogły lepiej robić to, co właściwe dla ich biznesu, pracowników i społeczeństwa.

(AM, źródło: Willis)

Lloyd’s Lab pracuje pełną parą

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Prace grupy insurtechów pod opieką Lloyd’s Lab, jednego z najbardziej liczących się w branży ubezpieczeń inkubatorów ubezpieczeniowych start-upów, trwają i koncentrują się na rozwiązaniach dostosowanych do warunków pandemii. Jest to bez wątpienia dobra wiadomość dla branży ubezpieczeniowej.

W 2020 r. liczba transakcji w globalnym sektorze insurtech spadła o 80%. W opinii firmy analitycznej Global Data innowacje dostarczane przez start-upy mogą okazać się zasadniczym czynnikiem wspomagającym powrót do normalności.

– Dramatyczny spadek w skali globalnej transakcji insurtechowych w 2020 r. jest wstrząsem po wzroście o ponad 100% zarówno w 2019, jak i 2018 r. – komentuje Ben Carey-Evans, analityk ubezpieczeniowy z Global Data. – W 2020 r. znamy liczbę do lipca, a skala spadku zmaleje do końca roku, jednak Global Data spodziewa się, że w całym roku 2020 transakcji będzie znacznie mniej niż w 2019.

Lloyd’s podał, że wybrano ostatecznie 10 firm spośród 140 zgłoszonych, co pokazuje, że nowe idee i innowacje są wciąż obecne na rynku ubezpieczeniowym, pomimo trudnej sytuacji.

– Wszystkie 10 start-upów dąży do zaoferowania cyfrowych rozwiązań i analiz danych, zastępujących bezpośredni kontakt z klientem. Podczas gdy ubezpieczyciele mogą obecnie nie być skłonni inwestować dużych sum wskutek presji na rentowność, skuteczne insurtechy mogą przyczynić się do wzrostu wydajności procesów i uzyskania lepszego rozeznania w bogactwie posiadanych danych dotyczących klientów – mówi Ben Carey-Evans.

Łączenie się insurtechów z tradycyjnymi ubezpieczycielami jest w ubezpieczeniach tematem przewijającym się od dawna i wszystko wskazuje na to, że pozostanie on aktualny.

Start-upy samodzielnie musiałyby zaciekle walczyć o składki, zwłaszcza w obecnym klimacie, a tymczasem ich zdolności cyfrowe i analityczne mogą być bezcenne dla większych firm.

AC

Odc. 121 – Zdalne wyzwania dla likwidacji szkód

0

W jaki sposób zmienia się likwidacja szkód masowych w czasie pandemii? O największych wyzwaniach mówi Robert Kruszewski, zastępca dyrektora Departamentu Likwidacji Szkód Masowych w Compensa TU SA Vienna Insurance Group. Z tego odcinka podcastu ubezpieczeniowego „Rozmowy bez Asekuracji” dowiecie się też:

  • na jakie technologie stawia Compensa
  • co jest największym wyzwaniem menedżera w pracy zdalnej
  • jakie funkcje powinna mieć nowoczesna elektroniczna teczka szkodowa
  • jak często klienci Compensy korzystają z samolikwidacji

POBIERZ | SUBSKRYBUJ W iTUNES | SUBSKRYBUJ W SPOTIFY

Coraz więcej polis podróżnych chroni przed następstwami Covid-19

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Nationale-Nederlanden rozszerzyło zakres kosztów leczenia i pomocy assistance w ramach ubezpieczenia turystycznego o zdarzenia powstałe w wyniku epidemii – także związane z zachorowaniem na Covid-19. W ten sposób firma dołączyła do szerokiego grona ubezpieczycieli oferujących ochronę na wypadek zarażenia się koronawirusem w ubezpieczeniach turystycznych.

– Stale obserwujemy, co dzieje się w związku z rozwojem epidemii. Jednocześnie chcemy, aby nasza oferta odpowiadała na realne potrzeby naszych klientów. Dlatego nieustannie pracujemy nad rozwojem produktów, aby były one jeszcze lepiej dostosowane do zmieniających się w związku z obecną sytuacją warunków. Jednym z rozwiązań jest rozszerzenie naszego ubezpieczenia turystycznego – mówi Małgorzata Zgudka, menadżer ds. produktów w Nationale-Nederlanden.

Klienci Nationale-Nederlanden mogą liczyć na pokrycie kosztów pomocy medycznej związanej z zachorowaniem na koronawirusa. Ochrona nie obejmuje jednak kosztów wynikających z działań wbrew miejscowemu prawu, zakazom i nakazom władz lokalnych czy kosztów związanych z pobytem na kwarantannie np. koszt hotelu.

PKO Ubezpieczenia pomoże w razie zachorowania i kwarantanny

Nationale-Nederlanden jest kolejnym ubezpieczycielem, który wprowadził do swoich polis turystycznych opcję ochrony związaną z Covid-19. 13 sierpnia weszły w życie nowe warunki ubezpieczenia Moje Podróże24 oferowanego przez PKO Ubezpieczenia. W ich ramach ochroną zostały objęte zdarzenia związane z epidemiami, w tym również koronawirusem. Posiadaczom ubezpieczeń zakupionych po wskazanej powyżej dacie PKO Ubezpieczenia zapewni ochronę w przypadku nagłego zachorowania na Covid-19 oraz objęcia kwarantanną. Nowa opcja nie zadziała w sytuacji kwarantanny zbiorowej, nałożonej np. na cały hotel, statek wycieczkowy lub miejscowość i obejmującej wszystkie osoby znajdujące się w tych miejscach.

Szeroki zakres ochrony Signal Iduny

Z kolei w lipcu swoją ofertę ubezpieczeń turystycznych „Koszty Imprezy Turystycznej – Bezpieczne Rezerwacje” rozszerzyła Signal Iduna. Ubezpieczyciel uzupełnił ochronę o odwołanie lub przerwaniem imprezy turystycznej związane z zachorowaniem na Covid-19. Ubezpieczenie zadziała w przypadku rezygnacji z wyjazdu związanej z nagłym zachorowaniem spowodowanym zakażeniem koronawirusem lub odmowy wpuszczenia na pokład samolotu z powodu wystąpienia objawów infekcji wskazujących na Covid-19.

Ubezpieczony uzyska odszkodowanie, jeśli nagle zachoruje w efekcie zakażenia Sars-Cov-1 lub Sars-Cov-2 z ich mutacjami. Ubezpieczenie obejmuje także zachorowanie współuczestnika podróży oraz zadziała w przypadku odmowy wpuszczenia na pokład samolotu z powodu wystąpienia temperatury równej lub wyższej niż 38 stopni Celsjusza oraz objawów infekcji wskazujących na zakażenie koronawirusem.

Wcześniej Signal Iduna rozszerzyła ochronę w ubezpieczeniu Bezpieczne Podróże i w Karcie SIC World, World Sport, World Sport Plus o koszty leczenia spowodowane przez koronawirusy Sars-Cov-1 oraz Sars-Cov-2 z ich mutacjami w tym zachorowania na Covid-19. Z kolei w ubezpieczeniu Bezpieczne Podróże bezpłatnie przedłużono ochronę do 7 dni w zakresie kosztów leczenia i assistance w przypadku odwołania wcześniej zaplanowanego powrotu z podróży zagranicznej wskutek epidemii choroby zakaźnej czy pandemii, których początek nastąpił w trakcie pobytu ubezpieczonego za granicą.

Klauzula covidowa bez opcji odwołania rezerwacji

Ochronę na wypadek zarażenia koronawirusem podczas podróży zagranicznej, ale bez ubezpieczenia kosztów rezygnacji, zawiera również klauzula covidowa wprowadzona do ubezpieczeń turystycznych przez Europę Ubezpieczenia. Ochrona przed Covid-19 jest dostępna m.in. w ubezpieczeniu Travel World, które Europa oferuje przez partnerów, czy ubezpieczeniu ITravel. Zgodnie z klauzulą w przypadku zachorowania ochrona jest zapewniona w ramach sumy ubezpieczenia kosztów leczenia, w wysokości do 50 tys. euro w produkcie Travel World i do 200 tys. zł w ITravel.

– Chcemy zapewnić klientom, którzy decydują się na wyjazd za granicę w celach turystycznych lub zawodowych, ochronę na wypadek zachorowania na koronawirusa. W ramach oferowanych przez nas ubezpieczeń będą mogli liczyć na pokrycie kosztów leczenia, ratownictwa, transportu czy pomocy w podróży – zaznaczył Tomasz Janas, ekspert ds. ubezpieczeń turystycznych Europy Ubezpieczenia.

Oferowane przez Generali ubezpieczenie podróży zagranicznych „Generalnie myślę o podróżach” także pokrywa koszty leczenia i usług assistance w przypadku zachorowania na Covid-19. Podobna sytuacja ma miejsce w Warcie.

– Ubezpieczenie Warty Travel pokrywa koszty leczenia nagłych zachorowań za granicą, w tym zachorowań na Covid-19. Ponadto już w podstawowym zakresie polisy zapewniamy pokrycie kosztów leczenia w związku z zaostrzeniem lub powikłaniem choroby przewlekłej a także koszty transportu i ratownictwa bez limitów – wskazała Ilona Zaremba-Choim, dyrektor operacyjna Warty.

Również AXA w swoim komunikacie na stronie internetowej zapewnia, że wszystkie oferowane przez nią polisy turystyczne zapewniają ochronę w przypadku zakażenia się koronawirusem. „Dotyczy to zarówno miejsc, w których do tej pory nie wystąpiły zachorowania, jak i tych, gdzie ogłoszono stan epidemii. W każdym z tych przypadków pokrywamy koszty skutków nagłego zachorowania w podróży” – podkreśla zakład.

Artur Makowiecki
news@gu.home.pl

Jak zmotywować agenta w erze Covid-19?

0

Dobrze znane i sprawdzone przez lata sposoby motywowania agentów przestają działać, a niektóre są zupełnie niemożliwe do stosowania w czasach pandemicznych. System wymaga pilnej zmiany. Podczas bezpłatnego webinaru „Jeśli nie wycieczka, to co? Skuteczne motywowanie agentów w erze Covid-19” zorganizowanego przez „Gazetę Ubezpieczeniową” poszukamy dobrych praktyk, które mogą działać tu i teraz oraz są racjonalne biznesowo.

Zaprosiliśmy do dyskusji liderów rynku pośrednictwa oraz ekspertów zewnętrznych, patrzących na rynek agencyjny z innej perspektywy. W dyskusji skupimy się na konkretnych rozwiązaniach – mówi Aleksandra E. Wysocka, redaktor naczelna „Gazety Ubezpieczeniowej”.
W webinarze udział wezmą: Artur Kijonka – prezes OVB Polska, Andrzej Adamczyk – prezes Bezpieczny.pl, Piotr Głowski – członek zarządu Unilink, Tomasz Domalewski – szef sprzedaży Leadenhall Insurance (coverholder Lloyd’s), Wojciech Gołębiewski – Sales Manager Incentive & Recognition Category z Sodexo Benefits and Rewards Services Polska, Tomasz Kasprzak – CTO w hiPRO, Adam Kubicki – trener.


Zapisy pod adresem:
https://gu.com.pl/motywacja
Webinar odbędzie się we wtorek, 25 sierpnia.

AW

Ubezpieczenia szkolne w świecie bez wywiadówek

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Do 1 września zostało niewiele czasu, a przed dyrektorami placówek edukacyjnych wciąż więcej pytań niż odpowiedzi. Nie ma pewności, jak będzie wyglądała nauka w kolejnych miesiącach, czy stacjonarne nauczanie w ogóle się rozpocznie i ile potrwa. Niepewność dotyczy też ubezpieczeń szkolnych dla uczniów. Pewne jest tylko to, że prawdopodobnie zawiodą znane dotychczas metody dystrybucji tego rodzaju ubezpieczeń z wykorzystaniem wywiadówek i posiedzeń rad rodziców.

Nawet biorąc pod uwagę wariant stacjonarnego powrotu do szkół z zachowaniem reżimu epidemiologicznego, trudno wyobrazić sobie, by dyrektorzy placówek wyrazili zgodę na jednoczesne wejście kilkuset rodziców na teren placówki dydaktyczno-oświatowej. Trwa ustalanie procedur, które mają łagodzić ogniska epidemiologiczne.

Kwestia organizacji dystrybucji ubezpieczeń dla uczniów schodzi na dalszy plan wobec innych wyzwań, przed którymi stoją dyrektorzy w obliczu zagrożeń pandemicznych – tłumaczy Andrzej Adamczyk, prezes Bezpieczny.pl.

Andrzej Adamczyk

W ciągu ostatnich kilkunastu tygodni przeszkoliłem prawie 1,9 tys. dyrektorów w temacie ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej. Była to też okazja do rozmowy o sytuacji w szkołach i o wyzwaniach, z którymi oświata się teraz mierzy. Dla nas – dostawców ubezpieczeń szkolnych wniosek jest jeden. Konieczne są nowe narzędzia do dystrybucji ubezpieczeń. Bezpieczny.pl takie narzędzia posiada.

Społeczna odpowiedzialność ubezpieczeń szkolnych

Przed liderem rynku ubezpieczeń szkolnych stoi poważne wyzwanie, jak dotrzeć z ochroną ubezpieczeniową do uczniów w obecnych warunkach.

To nie tylko kwestia biznesowa, ale też społeczna odpowiedzialność. Jeśli zawiedziemy, uczniowie mogą zostać bez żadnej ochrony. Spodziewam się, że będą realizowane wszystkie scenariusze edukacyjne: stacjonarny, hybrydowy i zdalny. Każdy z nich daje też różne możliwości w zakresie dystrybucji ubezpieczeń – uzupełnia Andrzej Adamczyk.

Kluczem do dystrybucji ubezpieczeń w 2020 r. jest przygotowanie agentów i wyposażenie ich w zestaw zróżnicowanych narzędzi dopasowanych do różnych trybów nauczania.

Niezwykle istotnym narzędziem wspierającym agentów jest przygotowana przez Grupę Generali kampania marketingowa uruchomiona w połowie sierpnia 2020 w telewizji i internecie.

Dodatkowo Bezpieczny.pl przygotował dla swoich agentów 3 mln ulotek do wykorzystania jeszcze w sierpniu, które informują o sposobie i możliwości zawierania umów ubezpieczenia przez platformę Bezpieczny.pl.

– W sierpniu ubezpieczaliśmy każdego dnia od 500 do 1000 dzieci. Zeszłoroczny rekord pochodzi z września, gdzie jednego dnia udało się ubezpieczyć nawet 20 tys. dzieci – mówi Andrzej Adamczyk.

Agent musi być tam, gdzie jest klient

Klienci Bezpieczny.pl otrzymają też elektroniczne ulotki z możliwością natychmiastowego przejścia do zakupu, na życzenie wspieranego najnowszą technologią live cooking.

Jeszcze jednym narzędziem są szkolenia wzmacniające widoczność agentów Bezpieczny.pl w mediach społecznościowych.

Klienci coraz częściej poszukują ubezpieczeń w internecie. To ważne, żeby agenci umieli się sprawnie poruszać w świecie wirtualnym. Uruchomiliśmy tysiąc agenckich stron internetowych, które spełniają nie tylko funkcję wizerunkową, ale również transakcyjno-obsługową.

Wszystkie ubezpieczenia, w tym grupowe i OC, można zawierać zdalnie bez kontaktu osobistego z dyrekcją ani radą rodziców. Wszystkie te elementy pozwalają naszym pośrednikom na skuteczne działanie niezależnie od sytuacji w szkołach. Będziemy wszędzie tam, gdzie rodzice – dodaje Andrzej Adamczyk.

W poszukiwaniu równowagi interesów

W niestabilnej rzeczywistości tym większe znaczenie ma budowanie równowagi między interesem klienta, ubezpieczyciela i lokalnych pośredników w procesie udzielania ochrony ubezpieczeniowej.

Cel klienta jest prosty. Chce wiedzieć, co kupuje, chce łatwego zakupu, łatwej obsługi i łatwego zgłoszenia szkody. W Bezpieczny.pl bierzemy odpowiedzialność za cały proces zakupu, a także, dzięki dostępnym narzędziom, wspieramy klienta w procesie likwidacji.

Z perspektywy klienta polisa po prostu musi działać. Agent jest w pewnym sensie wizytówką produktu i bierze na siebie część odpowiedzialności wizerunkowej za jego polecenie. Im lepszy produkt, tym lepiej widziany i oceniany jest agent.

Agent musi być uczciwie wynagradzany i mieć dostęp do skutecznych narzędzi sprzedażowych, marketingowych i obsługowych. Te wszystkie czynniki muszą występować wspólnie – tłumaczy Andrzej Adamczyk.

Utrzymanie tej równowagi nigdy nie było łatwe, ale w obecnej sytuacji wydaje się tym istotniejsze dla długofalowego sukcesu.

Aleksandra E. Wysocka

22,734FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie