Z badań branżowych wynika, że blisko 80% udających się poza Polskę deklaruje wykupienie ubezpieczenia przed wyjazdem zagranicznym. Nadal jednak nawet co trzeci turysta wyjeżdża bez polisy lub kupuje ją jedynie przy dłuższych i droższych wyjazdach. Problemem są też luki w wiedzy dotyczącej realnych kosztów leczenia i zakresu ochrony. Szczególnie w przypadku zdarzeń typowych dla zimowych aktywności.
– Łatwo sobie wyobrazić, że nawet krótki zimowy wyjazd może oznaczać bardzo wysokie koszty, jeśli dojdzie do wypadku na stoku lub nagłego zachorowania za granicą. Problemem jest także fakt, że wiele osób, wybierając polisę na narty, decyduje się na najtańsze opcje, które nie obejmują wielu ryzyk lub gwarantują wypłatę w kwocie nie odpowiadającej ryzyku – ocenia Marta Łażewska, menedżerka produktu w Departamencie Ubezpieczeń Majątkowych i Komunikacyjnych AGRO Ubezpieczenia.
Najtańsza polisa nie zawsze oznacza realną ochronę
Ekspertka zwraca uwagę, że w ubezpieczeniach, które można kupić za kilkanaście złotych za osobę, ochrona jest mocno ograniczona. Niskie sumy kosztów leczenia, brak ratownictwa górskiego, wyłączenia sportów zimowych czy brak OC w życiu prywatnym sprawiają, że polisa nie zabezpiecza finansowo.
– Kluczowe elementy ochrony, takie jak sporty zimowe, ratownictwo, choroby przewlekłe czy odpowiedzialność cywilna, bardzo często występują jako płatne rozszerzenia. Rezygnacja z nich może oznaczać, że turysta z braku ochrony zda sobie sprawę dopiero przy zgłoszeniu szkody. Na rynku można jednak znaleźć indywidualne polisy z sumą ubezpieczenia powyżej 4 mln zł – mówi Marta Łażewska.
Narty w Polsce
Choć wiele osób kojarzy polisę wyłącznie z wyjazdem zagranicznym, ubezpieczenie przydaje się także na ferie w Polsce. Rehabilitacja czy transport medyczny mogą oznaczać poważne obciążenie finansowe również w kraju.
– Dobrze dobrana polisa krajowa chroni przed kosztami, których nie pokrywa publiczny system ochrony zdrowia. Warto brać pod uwagę także inne ryzyko: wypadek na polskim stoku może oznaczać kontuzję nie tylko własną, ale też innego użytkownika. Może to skutkować z jego strony kosztownym roszczeniem, przed którym można się zabezpieczyć – przypomina Marta Łażewska.
Co z „grzańcem na stoku”?
Decydując się na dodatkowe ubezpieczenie na narty, warto sprawdzić w OWU wyłączenia. Mogą one dotyczyć narciarstwa zjazdowego lub snowboardu, chorób przewlekłych czy alkoholu.
– Wyjeżdżając na narty, warto sprawdzić, czy polisa faktycznie obejmuje ryzyka związane z jazdą na stoku, a nie wyłącza ich w podstawowym zakresie. Część polis nie obejmie zdarzeń, które miały miejsce po wypiciu „grzańca na stoku” – dodaje ekspertka.
(AM, źródło: Brandscope)







