Santander Leasing we współpracy z STU Ergo Hestia wprowadziło grupowe ubezpieczenie od ryzyk cyber. W ramach polisy ubezpieczony będzie mógł liczyć nie tylko na pokrycie poniesionych strat, ale też pomoc ekspercką w celu ograniczenia skutków cyberataków.
– Jak wskazują dostępne analizy, przedsiębiorstwa w dalszym ciągu są podatne na powszechnie stosowane taktyki cyberataków. Prowadzenie proaktywnej i nowoczesnej polityki bezpieczeństwa jest więc niezbędne, aby sprawnie wykrywać i zapobiegać takim zagrożeniom. Stąd też poza właściwą bieżącą profilaktyką istotnym elementem jest również zaoferowanie przedsiębiorstwu gwarancji zabezpieczenia danych i interesów odpowiednim ubezpieczeniem zapewniającym w razie ataku zwrot poniesionych kosztów. Tym samym taka polisa powinna być uzupełnieniem szeroko rozumianej ochrony – podkreśla Tomasz Sęba, dyrektor ubezpieczeń i produktów komplementarnych Santander Leasing.
Nowe ubezpieczenie obejmuje szkody powstałe wskutek ataku komputerowego i składa się z trzech sekcji. Pierwsza to ubezpieczenie danych elektronicznych, w ramach którego objęty ochroną ma zapewnione przywrócenie danych elektronicznych, odtworzenie danych elektronicznych (sublimit 50% limitu odpowiedzialności) oraz przywrócenie dostępu do danych elektronicznych.
Kolejnym elementem jest ubezpieczenie kosztów dodatkowych. Obejmuje ono wydatki poniesione przez ubezpieczonego wskutek szkody objętej ochroną w ramach ubezpieczenia danych elektronicznych, poniesione na porady prawne, notyfikację osób poszkodowanych, informatykę śledczą (sublimit 10% limitu odpowiedzialności) czy kary administracyjne (jak wyżej).
Ostatnią sekcją jest OC, które pokrywa wszelkie straty oraz należne zadośćuczynienia poniesione przez osoby trzecie, o ile bezpośrednio w wyniku ataku komputerowego doszło do ujawnienia ich danych osobowych uzyskanych zgodnie z prawem i przechowywanych przez ubezpieczonego jako administratora danych.
Przedstawione zagrożenia dotyczą sytuacji, w której podmiotem świadczącym usługi ubezpieczenia będzie zarówno operator usługi kluczowej, powołany na skutek uznania w drodze decyzji administracyjnej organu właściwego do spraw cyberbezpieczeństwa, którym w sektorze finansowym jest Komisja Nadzoru Finansowego, jak i podmiot nieposiadający takiego statusu.
W pierwszym przypadku pewne działania podnoszące cyberbezpieczeństwo będą wymagane z mocy ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa. Jest to np. obowiązek wdrożenia systemu zarządzania bezpieczeństwem w systemie informacyjnym wykorzystywanym do świadczenia usługi kluczowej, który wiąże się z prowadzeniem systematycznego szacowania ryzyka wystąpienia incydentu i zarządzaniem tym ryzykiem czy wykonywaniem cyklicznych audytów, z których pierwszy powinien zakończyć się do roku od momentu uzyskania statusu operatora usługi kluczowej.
Nie będzie jednak podnosić cyberbezpieczeństwa podmiotu ubezpieczającego ani ogólnego poziomu cyberbezpieczeństwa w sektorze takie działanie, które zakładałoby niższe standardy podmiotu jedynie dlatego, że nie jest on operatorem usługi kluczowej.
Każdy dojrzały podmiot dostarczający produkt ubezpieczeniowy stara się zapewnić atrakcyjną ofertę i dbałość o dobry wizerunek na tle konkurencji. Jest to inwestycja, a nie koszt, i rozumiana jest przez dbałość o tajemnicę przedsiębiorstwa.
Czy zapewnianie cyberbezpieczeństwa dotyczy tylko poziomu zarządczego?
Coraz częściej też widać, że dbałość ta powinna nie tylko, ale przede wszystkim dotyczyć wewnętrznych struktur ubezpieczyciela, ponieważ to celowe lub nieuświadomione działania pracowników powodują wypływ cennych danych lub osłabienie struktur teleinformatycznych.
Powstaje więc pytanie, czy należyta dbałość o firmę i mitygacja nowych zagrożeń jest twardo zespolona ze statusem operatora usługi kluczowej i wynikającymi z tego pomocniczymi obostrzeniami, czy w rzeczywistości pozostaje kwestią dobrego zarządzania, skalibrowanego na aktualne trendy ryzyk. Zwolennicy tej drugiej propozycji zrozumieją potrzebę zbudowania, wdrożenia i utrzymywania polityki bezpieczeństwa teleinformatycznego, co nie jest tożsame z posiadaniem certyfikatu ISO do wywieszenia na ścianie.
Nie jest tajemnicą, że dobre zarządzanie wybroni się niezależnie od zdobytej certyfikacji. Przy takim podejściu do uzyskania jest nie tylko lepsza świadomość pracowników i przejrzystość działań w podmiocie, ale przede wszystkim tam, gdzie dane mogą uciekać najchętniej, czyli u kooperantów i na połączeniach z nimi. Stosowana bowiem polityka będzie wymuszała odpowiednie standardy w tych najsłabszych punktach.
Jak podnieść i utrzymać wysoki poziom cyberbezpieczeństwa?
Rozumiem nowe zagrożenia i jak łatwo stracić zaufanie klientów, dlatego chcę podnieść i utrzymać wysoki poziom cyberbezpieczeństwa mojej organizacji, ale jak to zrobić i o czym pamiętać, żeby utrzymać rozsądną relację między konieczną zmianą i inwestycją a wydaniem pieniędzy na niepotrzebne usługi i koszty?
Gdyby sięgnąć do zamysłu dyrektywy NIS, a więc Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/1148 z 6 lipca 2016 r. w sprawie środków na rzecz wysokiego wspólnego poziomu bezpieczeństwa sieci i systemów informatycznych na terytorium UE, to od razu pojawia się pewna myśl przewodnia, dotycząca harmonizacji rynku.
Z punktu widzenia zarządzania przedsiębiorstwem idea zachowania standardów osiąganych przez operatorów usług kluczowych i dostawców usług cyfrowych pozwala nie odstawać od mediany i wzmacniać konkurencyjność.
Niebycie adresatem ustawy w rozumieniu przynależności przedsiębiorstwa, jako elementu, do krajowego systemu cyberbezpieczeństwa nie stanowi argumentu, aby nie sprostać wymaganiom zapewniającym status nie najsłabszego ogniwa w sektorze ubezpieczeniowym. Analogicznie do coraz powszechniejszego modelu przepływu danych chronionych przedsiębiorstwa przez infrastrukturę wykraczającą poza zasoby tego przedsiębiorstwa należy budować pewną całość, której poszczególne elementy będą zachowywały minimalny standard bezpieczeństwa.
Zasadne może okazać się zatem stosowanie podejścia odpowiedniego do tego u podmiotów składających się na krajowy system cyberbezpieczeństwa, nawet jeśli dany podmiot do tego grona zaliczany nie jest.
Najważniejsza zasada, która przyświeca tak obranej strategii, dotyczy wdrożenia procesów przed narzędziami. Zdolność szerokiego spojrzenia na indywidualne potrzeby konkretnego przedsiębiorstwa pozwoli skutecznie rozpoznać cele, zagrożenia i wybrać narzędzia i systemy. Te ostatnie to tylko sposób na osiąganie bezpieczeństwa na skomplikowanej drodze, przez którą firmę może poprowadzić jedynie kadra zarządzająca świadoma zagrożeń nie tylko czysto technicznych, ale również np. socjotechnicznych.
Tylko takie podejście pozwala na zbudowanie właściwej polityki w organizacji, opartej na poprawnie rozpoznanych celach i na podstawie właściwie zaprojektowanych procesów informacyjnych.
Warto dodać, że przyjęcie optyki zarządzania przedsiębiorstwem, która zakłada powyższą koncepcję, stanowi o bezpieczniejszym adaptowaniu produktów związanych z nowymi technologiami.
Co mi daje inwestycja w bezpieczeństwo?
Ubezpieczyciel, który zbuduje i utrzyma dostosowany do swoich potrzeb system zarządzania bezpieczeństwem informacji, będzie bardziej gotowy dołączyć kolejne funkcjonalności do istniejącej struktury.
Chcąc wzbogacić swoją ofertę o usługi ubezpieczeniowe, bazujące na przetwarzaniu choćby danych behawioralnych czy geolokalizacyjnych klientów, ubezpieczyciel będzie mógł lepiej dobrać ofertę cenową ubezpieczenia, dopasowując taki element infrastruktury teleinformatycznej do już istniejącego u siebie systemu.
Dobrze zbudowany System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji pozwoli mi nie tylko lepiej zarządzać organizacją i spokojniej przejść audyt, ale ułatwi podłączanie nowych „modułów”, w których będzie mogło być bezpieczniej przetwarzanych więcej informacji w ustalony wcześniej sposób.
Krzysztof Dębiński analityk cyberbezpieczeństwa Departament Cyberbezpieczeństwa Urząd Komisji Nadzoru Finansowego audytor wewnętrzny ISO 27001 i ISO 22301
Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego (UKNF). Prezentowane treści mają charakter informacyjny i nie mogą być utożsamiane ze stanowiskami UKNF, które dostępne są na stronie www.knf.gov.pl.
Czego boją się polscy przedsiębiorcy? Gdyby zadać im to pytanie, jednym tchem wymieniliby zapewne: utratę płynności finansowej, nieefektywne zarządzanie lub kontrole skarbowe. Większość właścicieli firm zapewne w pierwszym odruchu nie pomyślałaby o największym, z pozoru niewidocznym, zagrożeniu, przy którym wszystkie inne bledną, tj. cyberprzestępczości i jej możliwych skutkach dla prowadzonej działalności.
Jeden z pozoru niewielki incydent cybernetyczny może spowodować, że to, na co pracowaliśmy przez wiele lat, stracimy w kilka minut. Czy w walce z hakerami jesteśmy jednak całkowicie bezbronni?
Każdy przedsiębiorca jest celem dla hakerów
Przedsiębiorcy nierzadko latami walczą o to, by ich firmy zaczęły przynosić dochody. Gdy po latach ciężkiej pracy nad wypracowaniem swojej pozycji na rynku, mnóstwach wzlotów i porażek udaje im się osiągnąć sukces, poświęcają całą energię i uwagę na to, by tę pozycję utrzymać. Zapominają przy tym, że wszystkie „namacalne” zagrożenia dla firmy, które widać w tabelkach i zestawieniach, nijak mają się do tego, co może być prawdziwą katastrofą dla ciągłości biznesowej przedsiębiorstwa.
Agnieszka Korecka
Jedno kliknięcie przez pracownika w link, który otrzyma drogą e-mailową na służbową pocztę, może doprowadzić do zainfekowania całych systemów komputerowych, uzyskania dostępu do danych przechowywanych na serwerach i ich kradzieży przez przestępców. Skutki takich zdarzeń są nieodwracalne i często wiążą się z ogromnymi stratami finansowymi czy wizerunkowymi dla przedsiębiorstwa.
Nasze doświadczenie pokazuje niestety, że część polskich przedsiębiorców sprowadza kwestię bezpieczeństwa w firmie do zainstalowania oprogramowania antywirusowego lub zatrudnienia informatyków, których zadaniem jest bieżąca obsługa systemów.
Nie mają najczęściej świadomości, że cyberbezpieczeństwo to wielopoziomowa struktura, w której każdy element odgrywa ważną rolę dla bezpieczeństwa organizacji. Nie można nie wspomnieć tutaj, że bezpieczeństwo firmy budują wszyscy – nie tylko zarząd i właściciele, ale też każdy pracownik.
To właśnie błędy pracowników i ich niedopatrzenia skutkują najczęściej uzyskaniem przez przestępców ważnych danych, których utrata może mieć katastrofalne konsekwencje. Warto zatem zadbać o podnoszenie poziomu wiedzy pracowników na temat zagrożeń czyhających w sieci. Tym bardziej że część z nas nadal nie wróciła do pracy w biurze – brak codziennego kontaktu z innymi pracownikami czy też ze specjalistami z zakresu IT niestety uśpiła czujność części osób przy poruszaniu się w sieci.
Statystyki pokazują, że większość przedsiębiorców zetknęła się już z przejawami cyberprzestępczości. Ci, którzy jeszcze nie mieli z tym do czynienia, nie powinni jednak utwierdzać się w przekonaniu, że problem przestępczości w sieci ich nie dotyczy – każdy przedsiębiorca w bliższej lub dalszej przyszłości stanie się ofiarą ataku hakerów. Pytanie, na ile zabezpieczy się wcześniej, by takiego ataku uniknąć lub zminimalizować jego skutki?
Ubezpiecz bezpieczeństwo swojej firmy
Zwiększające się zagrożenia związane z cyberprzestępczością oraz łączące się z tym ryzyko strat finansowych czy wizerunkowych dla firm zauważyli już kilka lat temu ubezpieczyciele, którzy do oferowanych przez siebie produktów dołączyli ubezpieczenie od ryzyk cybernetycznych. Takie ubezpieczenie ma za zadanie pomóc przedsiębiorcom w walce ze skutkami cyberprzestępczości.
Z roku na rok liczba ubezpieczycieli, którzy oferują ubezpieczenie od ryzyk cybernetycznych, rośnie i szacujemy, że w niedalekiej przyszłości każdy z nich będzie miał w portfelu taki produkt. Oznacza to, że w przyszłości najbardziej niebezpieczna dla nas nie będzie utrata lub zniszczenie mienia, ale utrata tego, co z pozoru niewidoczne gołym okiem, czyli szeroko rozumianego bezpieczeństwa.
Tworząc polisy chroniące przed zdarzeniami cybernetycznymi, ubezpieczyciele w ramach wykupionej ochrony zaproponowali też odpowiednie narzędzia, zapewniające wsparcie dla ubezpieczonych w walce ze skutkami incydentów cybernetycznych. Jedno z takich nowoczesnych narzędzi opracowała firma Crawford Polska, stanowiąca część globalnej firmy Crawford & Company.
Od 2015 r. realizujemy już dla ubezpieczycieli usługę Incident Response Management, czyli świadczymy natychmiastową pomoc w przypadku zaistnienia incydentu cybernetycznego. Wnikliwa analiza zagrożeń w sieci i ich możliwych skutków pozwoliła na opracowanie unikatowego modelu reagowania na incydenty cybernetyczne, który ma na celu ograniczenie ich rozmiarów i konsekwencji.
Należy zaznaczyć, że likwidacja szkód cybernetycznych to usługa bardzo specyficzna i wyjątkowa na rynku. Mamy świadomość, że zainfekowanie systemów informatycznych czy utrata cennych danych wymaga nie tylko działań ze strony IT, ale też prawnych czy ze strony public relations. Wyciek danych osobowych skutkuje bowiem najczęściej koniecznością powiadomienia odpowiednich organów; utrata danych klientów i pojawienie się takiej informacji w przestrzeni publicznej może skutkować też poważnym nadszarpnięciem reputacji danej organizacji.
W związku z tym obsługa incydentu, w zależności od jego charakteru i oczekiwań ubezpieczonego, może przebiegać wieloetapowo – współpracujący z nami najlepsi specjaliści z zakresu IT Forensic, prawa i PR zadbają o to, by incydent cybernetyczny był możliwie jak najmniej dotkliwie odczuwalny dla ubezpieczonego. Są w stanie wykonać odpowiednie analizy systemów, przygotować analizy i opinie prawne, odpowiednie zawiadomienia, a także prowadzić monitoring mediów i reagować natychmiastowo na informacje dotyczące incydentu, pojawiające się w przestrzeni publicznej.
Warto wskazać, że działania, koordynowane przez Crawford Polska, podejmowane są natychmiastowo – pierwszy kontakt z ubezpieczonym zostaje nawiązany już w ciągu godziny od otrzymania przez nas zgłoszenia. Wraz ze specjalistami jesteśmy dostępni i gotowi do pomocy 24 godziny na dobę przez cały rok. To bardzo istotne, bo do ataków cybernetycznych bardzo często dochodzi w nocy, czyli wtedy, gdy nasza aktywność w sieci i kontrola jest dużo mniejsza niż w ciągu dnia.
Polisy cyber – przyszłość rynku ubezpieczeń
Czy jesteśmy w stanie ustrzec się przed wszystkimi przejawami cyberprzestępczości? Odpowiedź brzmi: nie. Nawet najlepsze zabezpieczenia nie zawsze będą w stanie ochronić nas przed cyberprzestępczością – działania hakerów są coraz bardziej wyszukane i trudne do wyśledzenia. Nie bez powodu działalność cyberprzestępców uważa się za poważniejsze zagrożenie dla świata niż zmiany klimatyczne.
Powszechność sieci i jej dostępność powoduje, że zagrożony atakiem jest każdy z nas. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć działań cyberprzestępców, którzy niestety będą zawsze kilka kroków przed nami. Warto zatem zadbać o odpowiednie ubezpieczenie, które może nie ustrzeże nas przed działaniami hakerów, ale pozwoli na ograniczenie ich skutków dla naszej organizacji.
Galopujący postęp techniczny i obserwacja trendów na rynku pozwala na stwierdzenie, że ubezpieczenie od ryzyk cybernetycznych stanie się w niedalekiej przyszłości jednym z najbardziej popularnych produktów, oferowanych przez ubezpieczycieli. Ważne jest zatem, by zadbać o przyszłość naszej firmy również w aspekcie cyberbezpieczeństwa i posiadać polisę od ryzyk cybernetycznych jako jeden z elementów budujących bezpieczeństwo przedsiębiorstwa.
Agnieszka Korecka starszy specjalista ds. obsługi szkód / Senior Claims Handler koordynator projektów cybernetycznych / Cyber Projects Coordinator Crawford Polska
Szczegółowemu opisowi skutków incydentów cybernetycznych dla działalności biznesowej od strony informatycznej, prawnej czy wizerunkowej poświęcone będą kolejne artykuły. Zostały one opracowane wraz ze specjalistami współpracującymi z Crawford Polska przy obsł
Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych „TUW” opracowało kompleksową ochronę ubezpieczeniową. W ramach pakietu „Bezpieczna Zagroda” możliwe jest ubezpieczenie uli oraz rodzin pszczelich, pracowni pszczelarskich wraz z ich wyposażeniem, a także ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej za szkody wyrządzone w związku z prowadzeniem gospodarki pasiecznej.
Podstawowa ochrona obejmuje szkody powstałe na skutek wystąpienia zdarzeń losowych, takich jak pożar, deszcz nawalny, grad, lawina, osuwanie się ziemi, silny wiatr, uderzenia pioruna, upadek statku powietrznego czy wybuch. Ponadto może zostać rozszerzona o szkody powstałe w wyniku kradzieży lub dewastacji (w tym wyrządzonej przez dzikie zwierzęta). Istotnym elementem jest także ubezpieczenie rodzin pszczelich od padnięcia w wyniku zatrucia środkami ochrony roślin stosowanymi do opryskiwania upraw polowych, sadów oraz lasów.
Przedmiotem ubezpieczenia mogą być zarówno pasieki stacjonarne, jak i wędrowne, czyli wywożone na sezonowe pożytki. Dopełnieniem oferty jest OC z tytułu posiadania pasieki.
Zastawione klatki i garaże mogą okazać się ogromnym problem dla wspólnot w razie pożaru. Rzadko bowiem sięgają one po ubezpieczenie – zauważa „Rzeczpospolita”.
Maciej Gawroński, radca prawny, partner w kancelarii prawnej Gawroński & Partners, przypomina, że ustawa o ochronie przeciwpożarowej zakazuje stwarzania zagrożenia przeciwpożarowego i zastawiania dróg ewakuacyjnych w razie pożaru. Seweryn Galos, radca prawny, wspólnik w MGM Kancelaria Radców Prawnych Mirosławski Galos Mozes w Sosnowcu, dodaje, że z kolei prawo budowlane nakłada na właścicieli i zarządców utrzymanie budynku w należytym stanie i przestrzeganie przepisów przeciwpożarowych. Odpowiedzialność za przestrzeganie zasad we wspólnocie ponosi zarządca. Zbigniew Gamdzyk, prezes spółki Condominium zajmującej się zarządzaniem nieruchomościami, zwraca jednak uwagę, że brak jasnych przepisów, co zrobić, gdy właściciel nie chce usunąć tego, co zgromadził w garażu czy na klatce schodowej. Dlatego większość zarządców wspólnot jedynie wywiesza informacje w tej sprawie.
„Rz” wskazuje, że prawo nie zobowiązuje wspólnot mieszkaniowych do ubezpieczania się. Seweryn Galos uważa, że dobry zarządca powinien je do tego nakłonić. Zbigniew Gamdzyk podkreśla, że jego firma ubezpiecza wszystkie wspólnoty, którymi zarządza. Wysokość sumy ubezpieczenia jest uzależniona od wartości odtworzeniowej budynku. Przyznaje jednocześnie, że słyszał o przypadkach zaniżania wartości budynku przez wspólnoty, co odbija się na wartości odszkodowania wypłacanego przez ubezpieczyciela w razie szkody.
Więcej: „Rzeczpospolita” z 22 października, Renata Krupa-Dąbrowska „Wspólnoty mieszkaniowe odpowiadają za zastawianie garaży i klatek schodowych”: https://www.rp.pl/Nieruchomosci/31021…
Po zniesieniu w większości krajów europejskich lockdownu spowodowanego pandemią Covid-19 eksperci eSky.pl zauważyli wzmożone zainteresowanie ubezpieczeniami turystycznymi. Liczba takich polis zakupionych w serwisach firmy w czerwcu wzrosła o 37% w porównaniu do ubiegłego roku.
Jeszcze lepszy wynik odnotowano w lipcu, kiedy to sprzedaż ubezpieczeń wzrosła dwukrotnie, mimo spadku ogólnej liczby rezerwacji. Trend wzrostowy utrzymał się także w kolejnych miesiącach bieżącego roku i oscylował średnio na poziomie 13%.
– Ubezpieczenie podróżne zwiększa bezpieczeństwo podróżujących, szczególnie w okresie pandemii. Widzimy, że wraz z powrotem do umiarkowanego latania klienci coraz częściej decydują się na ubezpieczenie. W tym roku co czwarta rezerwacja w naszych serwisach posiadała ubezpieczenie turystyczne. W zeszłym roku ten poziom wynosił jedynie 15% – komentuje Inga Wawrzyniak-Gacek, Marketing Communication Director eSky.pl.
Eksperci firmy są zdania, że zwiększone zainteresowania ubezpieczeniami podróżnymi wynika z większego zapotrzebowania na poczucie bezpieczeństwa w czasach pandemii. Przeprowadzone przez eSky w maju badanie sondażowe CAWI pokazało, że polisa chroniąca w razie rezygnacji z podróży zachęciłaby jedną piątą respondentów do dokonania rezerwacji w serwisie. Wśród powodów, jakie powinno obejmować ubezpieczenie, respondenci wymienili chorobę bliskiej osoby, utratę pracy, odwołanie urlopu, konieczność opieki nad dzieckiem lub zwierzęciem oraz ważny egzamin.
W czerwcu eSky.pl we współpracy z AXA Partners wprowadził ubezpieczenie „Rezygnacja z podróży All Risk”, które uwzględnia możliwość rezygnacji z podróży z różnych powodów, w tym zachorowania na Covid-19.
– Sytuacja rynkowa w ostatnich miesiącach pokazała nam, jak ważna dla klientów jestelastyczność w planowaniu podróży. Klienci mogą chcieć zrezygnować z podróży w różnych przypadkach, a taryfy, zwłaszcza w tanich liniach, nie zawsze lub bardzo rzadko umożliwiają zwrot za niewykorzystany bilet lotniczy. Wzrost sprzedaży ubezpieczeń potwierdza, że nasze nowe ubezpieczenie zwiększa poczucie bezpieczeństwa i komfortu podczas planowania podróży. Rynek stawia nowe wyzwania przed ubezpieczycielami, a my jako firma nowoczesna i innowacyjna reagujemy na te zmiany – dodaje Inga Wawrzyniak-Gacek.
Rafako w restrukturyzacji otrzymało od Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych przedsądowe wezwanie do zapłaty sumy gwarancyjnej w wysokości 11,97 mln euro, wypłaconej przez ubezpieczyciela na rzecz beneficjenta gwarancji, Vilniaus Kogeneracine Jegaine. Litewska firma zatrudniła Rafako do prac w ramach budowy nowej elektrociepłowni w Wilnie.
W ocenie zarządu firmy wierzytelność KUKE z mocy prawa stanowi wierzytelność układową w ramach otwartego uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego Rafako. Wcześniej Rafako otrzymało od Vilniaus Kogeneracine Jegaine pismo o natychmiastowym odstąpieniu od umowy na budowę bloku kogeneracyjnego w ramach wspomnianej na wstępie inwestycji. Polska firma uznaje to oświadczenie za nieskuteczne.
8 października Vilniaus Kogeneracine Jegaine złożyło do KUKE oraz Generali TU żądania wypłaty gwarancji należytego wykonania w wysokości 14,97 mln euro z tytułu umowy z Rafako.
20 października Komisja Nadzoru Finansowego jednogłośnie udzieliła zezwolenia na powołanie Marcina Majerowskiego na członka zarządu Powszechnego Towarzystwa Emerytalnego PZU.
Marcin Majerowski jest absolwentem Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Gdańskiego (kierunki finanse i bankowość oraz informatyka i ekonometria) oraz Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego (kierunek prawo). Ukończył studia doktoranckie na Uniwersytecie Gdańskim oraz program Executive MBA w Wyższej Szkole Handlu i Usług w Poznaniu, gdzie uzyskał tytuł MBA.
W latach 2009–2016 pracował w Urzędzie Komisji Nadzoru Finansowego, gdzie zajmował się prowadzeniem inspekcji w podmiotach rynku ubezpieczeniowego i emerytalnego, a następnie procesów przedaplikacyjnych i aplikacyjnych modeli wewnętrznych do wyznaczania kapitałowego wymogu wypłacalności. Reprezentował UKNF w grupach Roboczych EIOPA i kolegiach organów nadzoru. Od 2016 pracuje w Grupie PZU.
Przed powołaniem do zarządu PTE PZU SA, w latach 2016–2020, pełnił funkcję członka zarządu oraz dyrektora Departamentu Ryzyka i Zgodności AAS Balta, największego zakładu ubezpieczeń na Łotwie. Odpowiadał tam za obszary wymogów kapitałowych, zarządzania ryzykiem, systemu zarządzania, kontroli wewnętrznej i ochrony danych osobowych.
Statystyki ze strony sewik.pl za 2019 rok pokazują, że w zeszłym roku auta osobowe uczestniczyły w 447 946 wypadkach i kolizjach. To 92% wszystkich zdarzeń drogowych. W tych wypadkach zginęło 2328 osób, czyli 80% wszystkich ofiar śmiertelnych. Eksperci rankomat.pl przeanalizowali statystyki, z których wynika, że choć zdarzeń z udziałem innych pojazdów na drogach było zdecydowanie mniej, to są one zazwyczaj tragiczniejsze w skutkach, zwłaszcza dla motocyklistów.
Najwyższy współczynnik wypadków śmiertelnych (stosunek liczby ofiar do liczby wszystkich zdarzeń z pojazdami danego typu) odnotowano dla pociągów. Okazuje się, że w co piątym zdarzeniu z ich udziałem zginął człowiek.
Biorąc jednak pod uwagę pojazdy poruszające się po drogach, to najtragiczniejsze w skutkach są wypadki z udziałem motocyklistów. W 2019 r. uczestniczyli oni w 13756 wypadkach i kolizjach, w których zginęło 395 osób (2,9% śmiertelności).
Rowerzyści mogli czuć się nieco bezpieczniej. Według statystyk cykliści brali udział w podobnej liczbie zdarzeń co motocykliści, jednak mniej ofiar śmiertelnych przełożyło się na niższy współczynnik śmiertelności (1,9%).
Auta osobowe dominują na polskich drogach, dlatego ich kierowcy powodują najwięcej wypadków i kolizji. Mimo to większość z nich jest niegroźna dla życia ludzkiego. Potwierdza to współczynnik śmiertelności wynoszący 0,5%.
Innym „bezpiecznym” pojazdem jest autobus. W zeszłym roku autobusy uczestniczyły w prawie 11 tys. zdarzeń drogowych, w których zginęło 67 osób. W tym przypadku oznacza to współczynnik śmiertelności równy 0,6%.
Po raz drugi z rzędu Allianz zajął pozycję marki ubezpieczeniowej numer jeden na świecie według rankingu Interbrand Best Global Brands Ranking.W ocenie ubezpieczyciela ranking jest potwierdzeniem rosnącej siły jego marki. Pokazuje jednocześnie odporność firmy i koncentrację na klienta.
Dla firmy wysokie miejsce w rankingu jest szczególnie ważne teraz, kiedy marki na całym świecie próbują poradzić sobie z wyzwaniami, jakie pojawiły się wraz z pandemią Covid-19.
– Nasze skupienie się na odporności, uczciwości i zorientowaniu na klienta opłaca się. Allianz po raz kolejny został uznany za markę ubezpieczeniową nr 1 na świecie, co jest fantastyczną wiadomością i potwierdza, że jesteśmy na dobrej drodze – powiedział Oliver Bäte, dyrektor generalny Allianz SE.
– Jesteśmy niezmiernie dumni z tego, że jesteśmy najlepszą marką ubezpieczeniową i zapewniliśmy sobie miejsce na liście Top40 Best Global Brands. W ciągu zaledwie dziesięciu lat Allianz przesunął się z 67. miejsca na liście, z wartością 4,9 mld USD w 2010 r., na 39. pozycję z wartością prawie 13 mld USD w 2020 r. Podczas gdy połowa marek z pierwszej setki nie urosła w tym roku, wycena Allianz wzrosła o 7 procent, pomimo kryzysu. Naszym celem jest zdobycie 25. pozycji wśród najlepszych marek do końca 2025 roku – dodał Christian Deuringer, dyrektor ds. marki i partnerstwa Allianz SE.
Dla Allianz ranking wskazuje również na jego rosnącą rolę w życiu ludzi.
– Podczas pandemii bardzo ciężko pracowaliśmy, aby spełnić naszą obietnicę, przyjmując jeszcze większą rolę w życiu naszych klientów, naszych pracowników i naszych społeczności, pomagając zabezpieczyć przyszłość i dodając naszym klientom odwagi w tych trudnych czasach – podsumował Serge Raffard, Group Strategy, Marketing, Distribution Officer Allianz SE.
Interbrand co roku publikuje raport Best Global Brands. Ranking ma na celu zidentyfikowanie 100 najcenniejszych marek świata. Metoda szacowania wartości marki Interbrand jako pierwsza otrzymała certyfikat ISO 10668. Aby się zakwalifikować do rankingu, marki muszą być notowane na giełdzie i obecne na całym świecie.
Informujemy, że w celu zapewnienia jak najlepszej obsługi nasza strona korzysta z ciasteczek (plików cookies). Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies. Jednocześnie przypominamy, że w każdej chwili masz możliwość zmiany ustawień plików cookies. OK
Privacy & Cookies Policy
Privacy Overview
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these cookies, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may have an effect on your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.