Blog - Strona 1515 z 1796 - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal
Strona główna Blog Strona 1515

PIU: Warto poprawić stosowanie zasady proporcjonalności w Solvency II

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Praktyczne zastosowanie zasady proporcjonalności ma kluczowe znaczenie dla uniknięcia niepotrzebnych kosztów, które ostatecznie musieliby ponieść ubezpieczający. W związku z tym branża z zadowoleniem przygląda się dążeniom KE, aby poprawić stosowanie zasady proporcjonalności w Solvency II. Zmiany w przepisach powinny dotknąć wszystkich poziomów regulacji, tak by każdy ubezpieczyciel mógł uniknąć nadmiernie uciążliwych wymogów, w zależności od skali, charakteru i złożoności jego działalności – pisze na blogu Polskiej Izby Ubezpieczeń Iwona Szczęsna, szefowa przedstawicielstwa PIU w Brukseli.

W dyrektywie potrzebne są dodatkowe przepisy wyjaśniające, że nadzory krajowe są nie tylko prawnie zdolne, ale mają obowiązek zezwalać spółkom na odstępstwo lub niestosowanie określonych wymogów, w celu zastosowania zasady proporcjonalności. Taką zmianę można wprowadzić w obecnym artykule 29 dyrektywy „Ogólne zasady nadzoru”.

Przykład zmiany: Stosowanie zwolnień przewidzianych w artykule 35 ust. 6 pkt 7 do obecnego poziomu 20% rynku przez krajowe organy nadzoru powinno być obowiązkowe, a nie opcjonalne. Jednocześnie stosowanie tych proporcjonalnych środków powinno pozostać wyborem po stronie ubezpieczyciela. Zwolnieni ubezpieczyciele powinni nadal mieć możliwość dobrowolnego przekazywania danych.

Odniesienia do charakteru, skali i złożoności powinny wyraźnie brać pod uwagę ryzyka, profil działalności lub produktu, a nie ogólną wielkość przedsiębiorstwa czy grupy. Proporcjonalność powinny móc stosować TUW-y i spółki akcyjne, zarówno grupy i duże firmy, jak i małe firmy.

Zmiany w rozporządzeniu delegowanym

W aktach delegowanych trzeba stworzyć zestaw narzędzi dotyczący proporcjonalności. Byłby to otwarty wykaz określonych z góry środków proporcjonalności. Taka lista uproszczeń i zwolnień zapewniałaby, że zastosowanie proporcjonalności będzie dostępne dla tych, w przypadku których niektóre wymogi są nadmiernie uciążliwe w porównaniu z ich ryzykiem. Lista powinna mieć charakter otwarty i nie powinna stanowić przeszkody w rozważaniu przez nadzór dalszych uproszczeń dla ubezpieczycieli.

Przykład: W artykule 88 rozporządzenia delegowanego określono, czy ubezpieczyciel może stosować uproszczenia, co wiąże się z pojęciem proporcjonalności. Przepis ten jednak nie definiuje, kto i kiedy ma przeprowadzić taką ocenę. W opinii branży ​rozwiązanie powinno polegać na tym, że jeśli ​ubezpieczyciel ocenił stosowanie proporcjonalności jako właściwe, organ nadzoru powinien mieć następnie możliwość zakwestionowania tego faktu. Chodzi o odwrócenie ciężaru dowodu, jednocześnie utrzymując dialog nadzorcy z podmiotami regulowanymi.

W celu zachowania elastyczności systemu, konieczne jest też doprecyzowanie, że poszczególne środki z zestawu narzędzi mogą być stosowane przez wszystkich ubezpieczycieli. W przypadku gdy nie spełniają z góry określonych kryteriów automatycznego stosowania, zakład ubezpieczeń powinien mieć możliwość przedstawienia nadzorowi uzasadnienia i udokumentowania, dlaczego w jego ocenie zwolnienie powinno mieć zastosowanie również dla niego. Taka elastyczność powinna być zapewniona w ramach dialogu nadzorcy z ubezpieczycielem.

Kryteria oparte na ryzyku

Zasada proporcjonalności ma być stosowana w zależności od charakteru, skali, złożoności ryzyk i profilu działalności. Aby pomóc nadzorom w ocenie tych czynników, EIOPA powinna zobowiązać się do opracowania jasnych kryteriów. Takie rozwiązanie zwiększałoby pewność prawa, sprzyjałoby harmonizacji w państwach członkowskich, a także zmniejszałoby obciążenia dla ubezpieczycieli i organów nadzoru.

Uczmy się na przykładach

Przełomem było opublikowane w kwietniu 2019 roku stanowisko nadzorcze EIOPA dotyczące zastosowania zasady proporcjonalności w kalkulacji wymogu kapitałowego SCR. Jednak nie wszystkie organy nadzoru postanowiły wdrożyć je w praktyce, gdyż już na etapie jego zatwierdzania wybrani członkowie Rady Organów Nadzoru EIOPA podnosili, iż stoi ono w sprzeczności z przepisami Solvency II. Podejście takie, jak proponowała EIOPA, powinno być wprost osadzone w przepisach Solvency II jako podejście, które może być stosowane przez ubezpieczycieli.

Impuls dla nadzorczej konwergencji

W opinii branży skutecznym impulsem byłby obowiązek sporządzania przez EIOPA corocznego sprawozdania, oceniającego stosowanie zasady proporcjonalności w całej UE. Takie sprawozdanie mogłoby również obejmować propozycje poprawy jej skuteczności i spójności.

Co dalej?

Rozwiązań, jak urzeczywistnić zasadę proporcjonalności, jest z pewnością wiele. Zaproponowane powyżej pomysły to tylko przykłady. Biuro PIU w Brukseli w pracach nad rewizją Solvency II będzie wspierało regulatorów pomysłami i doświadczeniami polskiej branży ubezpieczeniowej. Jednym z celów jest urzeczywistnienie stosowania zasady proporcjonalności.

Cały wpis:
https://piu.org.pl/blogpiu/solvency-ii….

(AM, źródło: blog PIU)

Nadzór przypomina ubezpieczonym o brexicie

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Europejski Urząd Nadzoru Ubezpieczeń i Pracowniczych Programów Emerytalnych (EIOPA) oraz Urząd Komisji Nadzoru Finansowego (UKNF) przypomniały, co powinien sprawdzić posiadacz ubezpieczenia lub indywidualnego produktu emerytalnego zakupionego od podmiotu z Wielkiej Brytanii.

Posiadacz ubezpieczenia lub IPE od zakładu ubezpieczeń ze Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej (lub z brytyjskich terytoriów zamorskich, np. Gibraltaru), zamieszkujący w innym państwie członkowskim Unii Europejskiej lub planujący się tam przeprowadzić powinien sprawdzić, czy od 1 stycznia 2021 r. produkty te będą mogły funkcjonować na dotychczasowych zasadach. 

Z dniem 31 grudnia 2020 r. skończy się okres przejściowy, w trakcie którego instytucje finansowe z Wielkiej Brytanii mogą działać na terenie UE na dotychczasowych zasadach. Po tym dniu Zjednoczone Królestwo przestanie być traktowane jak państwo członkowskie UE. Dlatego warto sprawdzić, czy brytyjski dostawca usług finansowych będzie mógł w dalszym ciągu dostarczać je na terytorium Polski i spełniać zobowiązania wynikające z podpisanych umów. Obsługa produktów na terytorium UE będzie bowiem niezakłócona, jeśli dostawca podjął działania dostosowawcze do brexitu, tj. np. przeniósł umowę do zakładu z państwa członkowskiego UE lub uzyskał stosowne zezwolenia na wykonywanie działalności na terytorium Unii. Jedną z możliwych konsekwencji braku działań dostosowawczych może być też to, że w razie sporu z zakładem ubezpieczeń lub pośrednikiem z Wielkiej Brytanii posiadacz produktu może nie mieć już możliwości skierowania sprawy do sądu lub do rzecznika z państwa członkowskiego, w którym mieszka. 

W celu zweryfikowania tej kwestii należy przejrzeć dokumenty ubezpieczenia/produktu emerytalnego (w tym zakres terytorialny obowiązywania umowy, o ile dotyczy danej umowy) oraz w razie jakichkolwiek wątpliwości zwrócić się do zakładu ubezpieczeń (ewentualnie do pośrednika), który sprzedał produkt, aby sprawdzić, jak umowa będzie funkcjonować od 1 stycznia 2021 r. EIOPA i UKNF przekonują, że nie warto pochopnie rozwiązywać umowy, gdyż może być trudno nabyć nową na tych samych warunkach. Dotyczy to zwłaszcza ubezpieczeń na życie lub emerytalnych, gdzie dużą rolę przy określeniu, czy możliwa jest sprzedaż produktu danej osobie i po jakiej cenie, odgrywa wiek i stan zdrowia tej osoby. 

(AM, źródło: KNF)

Czarna wizja 2021 roku dla rynku ubezpieczeń

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

W jednej z szokujących prognoz na 2021 rok „Puls Biznesu” kreśli wizję znaczącego wzrostu podatku od aktywów ubezpieczycieli, exodusu międzynarodowych grup ubezpieczeniowych z Polski oraz podwyżki stawek w niektórych polisach.

W gazetowej wizji ubezpieczeniowego czarnego łabędzia (nieoczekiwanego zdarzenia, którego prawie nikt nie jest w stanie przewidzieć) do takiej sytuacji mogłoby dojść w razie braku przełomu w walce z pandemią oraz kurczenia się gospodarki i coraz gorszej kondycji budżetu. Podwyżka podatku bankowego dla zakładów odbiłaby się na rentowności towarzystw, co w połączeniu z lawinowo rosnącą wartością zaspokojonych roszczeń z tytułu Covid-19 skłoniłoby część zagranicznych ubezpieczycieli do dezinwestycji w Polsce. Ich aktywa przejmują zakłady z solidnym zapleczem kapitałowym. Fala fuzji i przejęć skutkuje powstaniem oligopolu ubezpieczeniowego. Stawki w najmniej rentownych segmentach idą mocno w górę, w efekcie czego m.in. posiadacze pojazdów starszych niż 10 lat płacą za ubezpieczenie więcej, niż warta jest ubezpieczana maszyna. Na priorytetowe traktowanie mogą z kolei liczyć posiadacze aut elektrycznych.

Więcej:
„Puls Biznesu” z 29 grudnia, Karolina Wysota „Polisa OC droższa niż… samochód”:
https://www.pb.pl/polisa-oc-drozsza-niz-samochod-1104249

(AM, źródło: „Puls Biznesu”)

Wefox: Insurtech w modelu doradczym

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Niemiecki insurtechowy start-up Wefox spodziewa się w 2021 r. osiągnąć przychód 300 mln euro i rentowność na poziomie operacyjnym – zapowiedział założyciel i dyrektor generalny Julian Teicke. Dążąc do tego celu, istniejąca od sześciu lat firma właśnie wystartowała w Szwajcarii. Zapewniła sobie też pozwolenie na działalność w Polsce i zamierza wkrótce się tam zadomowić, planuje też wprowadzić nowe produkty na rynek włoski.

Wefox należy do tych start-upów ubezpieczeniowo-technologicznych, które chcą zrewolucjonizować zacofaną branżę. W odróżnieniu od ich cyfrowych konkurentów, którzy sprzedają bezpośrednio klientom, ich platforma obsługuje brokerów, którzy doradzają klientom. Wefox sprzedał 500 tys. aktywnych polis 350 tys. klientom na swojej platformie ONE, na której jest obecnych również 3500 niezależnych brokerów.

Firma pozyskała od inwestorów 235 mln dol. w 2019 r. Teicke zwraca uwagę, że dążenie do zysku odróżnia Wefox od jego amerykańskiego rywala Lemonade, którego akcje zyskały na wartości trzykrotnie od debiutu giełdowego w lipcu, pomimo ogromnych strat.

(AC, źródło: Reuters)

Rzecznik Finansowy pozwał kolejne zakłady za ich praktyki w likwidacji szkód z AC

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Dwa kolejne pozwy skierował Rzecznik Finansowy przeciwko ubezpieczycielom w sprawie stosowania nieuczciwych według urzędu praktyk rynkowych wobec klientów kupujących tzw. kosztorysowe warianty auto casco. Zastrzeżenia Rzecznika dotyczą stosowania różnych kryteriów szacowania szkody całkowitej i częściowej.

– Zgodnie z zapowiedziami kontynuujemy składanie pozwów wobec ubezpieczycieli oferujących nieuczciwe – naszym zdaniem – warunki ubezpieczenia auto casco. Równocześnie toczymy rozmowy z tymi, którzy zadeklarowali dobrowolną zmianę treści umów. Liczę, że do tej drugiej grupy dołączą kolejni ubezpieczyciele. To możliwe również w ramach ugody sądowej  – mówi dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Powództwa RzF są składane na podstawie art. 12 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, tj. w interesie ogółu konsumentów. Zastrzeżenia Rzecznika budzi stosowanie niejednolitych kryteriów wyceny kosztów naprawy uszkodzonego pojazdu. Wszystko zależy od tego, czy ubezpieczyciel widzi możliwość orzeczenia szkody całkowitej. W umowach AC standardem jest jej orzekanie, jeśli koszty naprawy przekraczają 70% wartości auta sprzed szkody.

– Żeby to osiągnąć, ubezpieczyciele stosują ceny najdroższych części oryginalnych z logo producenta auta i najwyższe z możliwych koszty robocizny stosowane przez autoryzowane stacje obsługi. Co kluczowe, takie zastrzeżenie ma także zastosowanie do kosztorysowych wariantów ubezpieczenia. To takie, w którym klient zgadzał się na ustalanie odszkodowania według zryczałtowanych stawek za naprawę rzędu 65 zł czy 80 zł albo według cen stosowanych przez zakłady naprawcze inne niż ASO i przy użyciu najtańszych, nieoryginalnych części. Naszym zdaniem według takich zasad powinny być też szacowane koszty hipotetycznej naprawy na potrzeby określenia szkody całkowitej – wyjaśnia Paweł Wawszczak, dyrektor Wydziału Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego w Biurze RzF.

Wcześniej Rzecznik Finansowy wezwał trzynastu ubezpieczycieli do zaniechania stosowania powyższych praktyk rynkowych, by ostatecznie po kilku miesiącach złożyć pierwsze pozwy w tego typu sprawach. Jak na razie RzF wystąpił przeciwko trzem zakładom.

AM, news@gu.home.pl

(źródło: RzF)

Telematyczna wycena szkody zaraz po wypadku

0

Telematics Technologies kończy prace nad usługą wyceny szkody, sporządzonej na podstawie danych telematycznych zaraz po wypadku – informuje cashless.pl.

Rozwiązanie pod nazwą NaviExpert Pulse bazować będzie na danych pochodzących ze specjalnego beacona oraz aplikacji telematycznej. Ich informacje będą zestawiane  z danymi z baz o szkodach o podobnym przebiegu. Efektem tej konfrontacji będą szacunki wartości uszkodzeń w pojeździe. Portal przypomina, że wcześniej firma, która opracowała aplikację NaviExpert wykorzystywaną w programie Link4 Kasa Wraca oraz beacona dla PZU GO, stworzyła narzędzie do automatycznego wykrywania kolizji oraz dostarczania raportów powypadkowych.

Więcej:
cashless.pl z 22 grudnia, Ida Krzemińska-Albrycht, „NaviExpert zaproponuje rewolucyjną usługę. Automatycznie wyceni szkodę komunikacyjną na podstawie danych z aplikacji”:
https://www.cashless.pl/9137-navi-expert-pulse

(AM, źródło: cashless.pl)

Profitowi pomogą klientom podjąć najlepsze decyzje finansowe

0
Radosław Olkiewicz

Rozmowa z Radosławem Olkiewiczem, prezesem Profitowi SA

Aleksandra E. Wysocka: – Skąd pomysł, by stworzyć niezależnego pośrednika finansowego?

Radosław Olkiewicz: –Gdy popatrzymy na rynek, widać wyraźnie, że zarówno w sektorze kredytowym, jak i w ubezpieczeniach dominują multiagenci, natomiast sieci wyłączne towarzystw czy banków są w mniejszości. Bierze się to m.in. stąd, że klienci porównują oferty, chcą upewnić się, iż dokonują dobrego wyboru. Jeśli korzystają z usług sprzedawcy sieci wyłącznej, trudniej jest im tego porównania dokonać.

Na rynku jest już wielu pośredników tego typu, o którym Pan mówi, mamy miejsce na kolejny podmiot?

– Pośredników jest wielu, ale nie zawsze oferują wysokiej jakości doradztwo, brakuje wsłuchania się w potrzeby klienta, rzetelnego porównania ofert, rekomendowania rozwiązań, które naprawdę pomogą klientowi. Weźmy np. zakup ubezpieczenia samochodu. Pośrednicy są na każdym rogu. U słabego po prostu kupisz ubezpieczenie, u lepszego porównasz ceny kilku towarzystw, zaś u dobrego sprawdzisz kilkanaście ofert różnych zakładów.

Ale porównanie cen oferuje też każdy agent online. Tylko co z tego, że jedno ubezpieczenie kosztuje 2300 zł, a drugie 3000. Niewielu pośredników potrafi rzetelnie wytłumaczyć różnice i doradzić dobre rozwiązanie. Polacy mają coraz mniej czasu. Oczekują rzeczowości i dobrego doradztwa, chcą mieć pewność, że otrzymują za swoje pieniądze najlepszy możliwy produkt.   

Skąd nazwa Profitowi? Domyślam się, że chcecie klientom przynosić profity. Ale co dokładnie za tym stoi?

– Profitowi, a więc „oni” – ludzie. To nie jest kolejna porównywarka na rynku, lecz zespół doświadczonych doradców od ubezpieczeń, kredytów i oszczędności. To ludzie, którzy oferują klientowi korzyści.

Nasz slogan brzmi: „Trudne decyzje podejmuj łatwo”. Ułatwiamy podejmowanie trudnych decyzji. Profitowi oznacza mix osobistego doradztwa i korzyści, jakie płyną z tego dla klientów.

Czym chcecie się wyróżnić na tle konkurencji? Czym przekonać do siebie klientów? Na swojej stronie piszecie, że w ofercie macie produkty 35 ubezpieczycieli i banków.

– Wyróżniamy się przede wszystkim sposobem działania. Zakup produktu finansowego to niełatwa sprawa, ponieważ są one skomplikowane, ciężko je porównać i znaleźć odpowiedzi na nasuwające się pytania. My słuchamy klienta, poznajemy jego potrzeby, następnie przeszukujemy wszystkie dostępne oferty i przedstawiamy trzy najlepsze rozwiązania.

Dodatkowo klient otrzymuje jasną rekomendację eksperta. Ułatwiamy mu podjęcie trudnej decyzji. Naszym wyróżnikiem jest też szerokość oferty, dzięki czemu klient oszczędza czas i pieniądze. A także jakość doradztwa. Przy tak szerokiej ofercie promujemy specjalizację. Czasem eksperci łączą specjalizacje, ale nie da się być ekspertem od wszystkiego.

Choć Aegon jest jedynym właścicielem Profitowi, to na stronie internetowej informujecie, że jesteście w pełni niezależni. Co to oznacza?

– Stworzono nowy podmiot, spółkę akcyjną, której jestem prezesem. Żaden z członków zarządu Aegon TUnŻ nie jest członkiem zarządu w Profitowi. W radzie nadzorczej spółki nie ma członka zarządu TUnŻ odpowiedzialnego za dystrybucję – po to, aby uniknąć konfliktu interesów.

Oferta Profitowi jest bardzo szeroka, zgodnie z naszym planem sprzedaż produktów innych towarzystw będzie dwukrotnie wyższa niż sprzedaż produktów Aegon.

Niedawno okazało się, że Profitowi przechodzi do portfela VIG – co to oznacza dla Waszej firmy?

– VIG jest liderem sprzedaży ubezpieczeń w tej części Europy, w Polsce jest czwarty na rynku i posiada takie spółki, jak Compensa, InterRisk, Vienna Life czy Wiener. Grupa VIG nastawiona jest na rozwój – robi to zarówno poprzez akwizycje istniejących firm, jak i rozwój organiczny. 

Dla nas i dla naszych klientów to z pewnością dobra informacja, że tak silny i nastawiony na rozwój partner będzie naszym akcjonariuszem.

Obecnie rekrutujecie osoby doświadczone w sprzedaży. Czym chcecie ich przekonać do przejścia do Was?

– Profitowi to miejsce, które oferuje korzyści nie tylko dla klienta, ale też dla agenta. Wyróżnia nas niezwykle szeroka oferta produktów – 35 zakładów ubezpieczeń, banków i instytucji w jednym miejscu. Mamy produkty dla klienta indywidualnego i dla firm. Tak szeroka gama to znacznie wyższa szansa na sprzedaż. 

Poza tym część naszej oferty stanowią produkty masowe obowiązkowe, a łatwiej jest umówić spotkanie, gdy klient ma szansę zyskać tańsze i lepsze ubezpieczenie, za które już płaci.

Wspomniał Pan o tym, że stawiacie na specjalizację waszych agentów…

– Tak, to dla nas bardzo istotne, bo oferta jest bardzo szeroka. Agent sam decyduje, co chce robić oraz ile sprzedawać. Nie mamy obowiązkowych planów sprzedaży dla agenta czy menedżera. W takiej sytuacji bardzo ważna jest też współpraca wewnątrz sieci.

Nasz doradca zarabia także na produktach, których sam nie sprzedaje. Jeśli np. ekspert specjalizuje się w ubezpieczeniach majątkowych i dowie się, że jego klient potrzebuje kredytu hipotecznego, przekazuje go w ręce kolegi, a sam otrzymuje połowę wynagrodzenia za sprzedaż tego kredytu. To samo działa w drugą stronę. Zarabia i sprzedający, i polecający.  

Kolejnym ważnym źródłem dochodu jest polecanie kandydatów na ekspertów. W ciągu roku agent może zarobić ok. 10 tys. zł za jedno skuteczne polecenie. Można polecać nam ekspertów także bez konieczności stania się naszym agentem.

Agenci mają u Was swobodę decydowania o tym, co będą sprzedawać, a jak wygląda kwestia szkoleń i wsparcia merytorycznego?

– Jesteśmy jedyną multiagencją w kraju, która tyle inwestuje w nowych agentów. Wsparcie finansowe ma różne formy i dobieramy je indywidualnie do kandydata. W końcu inne potrzeby i oczekiwania ma doświadczony agent, a inne osoba, która dopiero zaczyna. 

Wyróżnia nas też model wdrożenia. Podstawowy cykl wdrożeniowy trwa od 2 tygodni do 2 miesięcy, zależnie od tego, czego chce się uczyć nowy agent.  W tym okresie agent przechodzi różne szkolenia i wymagane egzaminy rejestracyjne KNF. Szkolenia są zorganizowane w wygodny sposób. To spotkania online i filmy, które można obejrzeć w dogodnym dla siebie czasie. 

 Stawiamy również na indywidualny rozwój. Jeśli agent chce zrobić krok do przodu i zbudować swój trzyosobowy zespół, to u nas będzie mógł awansować na wicedyrektora.

Wasz debiut wypadł w bardzo trudnym czasie. Mamy środek drugiej fali pandemii, klienci zostają w domach, wolą załatwiać sprawy zdalnie. Niektórzy nie są pewni przyszłości i odkładają ważne decyzje finansowe. Jak działacie w tym niełatwym okresie?

– Są branże, które bardzo cierpią z powodu pandemii, ale nas dotyka to w mniejszym stopniu. Pandemia wymusza na ludziach zmiany. Zarówno agenci, jak i klienci musieli zaprzyjaźnić się z technologiami. 

Rok temu ciężko było zorganizować spotkanie online, teraz to coś normalnego. Wielu agentów jest zadowolonych, ponieważ to szansa na odbycie znacznie większej liczby spotkań przy niższych kosztach działania.

Dziękuję za rozmowę.

Aleksandra E. Wysocka

Nie tylko cena i zakres ochrony…

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Na pewnym etapie rozwoju każdego przedsiębiorstwa można zauważyć moment wzmożonego zainteresowania dostępnymi na rynku rozwiązaniami ubezpieczeniowymi. Przedsiębiorcy stają się coraz bardziej świadomi ryzyka towarzyszącego prowadzonej działalności, a co za tym idzie, chcą mieć wymierną korzyść z należycie dobranego programu ubezpieczeniowego.

Aby w pełni korzystać z profesjonalnego serwisu, jaki daje ubezpieczyciel, przedsiębiorcy niejednokrotnie z pełną świadomością godzą się na wyższą składkę w zamian za pełniejsze pokrycie czy też niższy poziom udziału własnego.

Prowadzi to do coraz częściej spotykanych sytuacji, kiedy nie tylko cena i zakres ochrony ma decydujący wpływ na wybór klienta. Niejednokrotnie decydują o nim takie czynniki, jak sprawność likwidacji, doświadczenie w obsłudze danego ryzyka, lista zewnętrznych rzeczoznawców czy nawet subiektywne odczucia osoby decyzyjnej.

W związku z powyższym nasuwa się pytanie: co może wchodzić w zakres rekomendacji i jak daleko idący powinien być wpływ takich dodatkowych czynników. Warto wskazać, że zwykle mało obiektywnych, bo popartych wyłącznie indywidualnym doświadczeniem brokera lub samego klienta.

Podstawa prawna rekomendacji brokerskiej

Rekomendacja brokerska należy do podstawowych obowiązków spoczywających na brokerze ubezpieczeniowym. Zgodnie z art. 32 ust. 1 pkt 4Ustawy z 15 grudnia 2017 r. o dystrybucji ubezpieczeń:

Przed zawarciem umowy ubezpieczenia lub gwarancji ubezpieczeniowej broker ubezpieczeniowy: (…) 4) udziela porady, w oparciu o rzetelną analizę dostępnych na rynku produktów ubezpieczeniowych w liczbie wystarczającej do opracowania rekomendacji najwłaściwszej umowy, oraz wyjaśnia podstawy, na których opiera się rekomendacja, uwzględniając złożoność umowy ubezpieczenia lub umowy gwarancji ubezpieczeniowej oraz rodzaj klienta, chyba że klient złoży pisemne oświadczenie o rezygnacji z udzielenia porady.

W tym miejscu warto wspomnieć, że każda rekomendacja powinna zostać poprzedzona przeprowadzeniem właściwej analizy potrzeb klienta. Natomiast naruszenie przez brokera obowiązku informacyjno-doradczego w postaci rekomendacji brokerskiej może skutkować nie tylko ewentualną odpowiedzialnością cywilną opartą na podstawie obowiązujących przepisów prawa, ale nawet cofnięciem zezwolenia na wykonywanie działalności brokerskiej.

Jan Maszczyński

Przesłanki brane pod uwagę przy rekomendacji

Kwestią, którą broker bezsprzecznie, w pierwszej kolejności, powinien brać pod uwagę, tworząc rekomendację, jest zakres ochrony i wysokość składki. Nie ma wątpliwości jednak, że cena i zakres zapisany na polisie potwierdzającej zawarcie umowy ubezpieczenia to jedno, a umiejętność i środki do zapewnienia właściwego poziomu obsługi przez towarzystwo ubezpieczeniowe to drugie.

Co zatem jeszcze powinno być brane pod uwagę z punktu widzenia dochowania należytej staranności przy formułowaniu rekomendacji brokerskiej?

Poniżej scharakteryzowane zostaną przykładowe elementy „pozacenowe”, które wydają się najistotniejsze z punktu widzenia podstawowej roli brokera, tj. zapewnienia jak najlepszej ochrony swojemu klientowi.

Właściwa obsługa szkód i roszczeń

Nie powinno budzić wątpliwości, że pewność należytej obsługi jest niezwykle ważna z punktu widzenia przedsiębiorcy, który od ubezpieczyciela powinien wymagać również przewidywalności. Na etapie zmaterializowania się ryzyka ubezpieczeniowego bezcenne wydaje się odpowiednie przygotowanie i doświadczenie działu likwidacji szkód.

W praktyce, jak wiadomo, obsługa tzw. ciężkich ryzyk jest zwykle zlecana w ramach outsourcingu do firm czy instytutów zewnętrznych, posiadających wiedzę specjalistyczną w danej dziedzinie. Powinniśmy zatem móc ocenić, czy dany ubezpieczyciel korzysta z pomocy wysokiej klasy fachowców, czy też szuka oszczędności, próbując obsługiwać nawet najcięższe ryzyko we własnym zakresie.

Czynnik ten ma istotne znaczenie dla zachowania przez podmioty korzystające z ochrony nie tylko relacji z kontrahentami czy należytej reputacji, ale często również właściwej kondycji finansowej. Rola ubezpieczyciela nie sprowadza się bowiem wyłącznie do wypłaty odszkodowania. Powinna być traktowana również jako zdjęcie z ubezpieczonego obowiązku ustalenia odpowiedzialności, która dopiero skutkuje wypłatą odszkodowania.

Podmioty korzystające z ochrony często nie mają również wystarczającej wiedzy fachowej do oszacowania w należyty sposób rozmiaru szkody. W opisanych powyżej sytuacjach rola ubezpieczyciela jest nieoceniona, bowiem wbrew powszechnemu poglądowi, wypłata odszkodowania nie zawsze jest w interesie podmiotów korzystających z ochrony ubezpieczeniowej.

Ubezpieczeni często nie mają jednak możliwości czy też wystarczającej wiedzy fachowej do ustalenia, czy dane roszczenie odszkodowawcze jest zasadne i jaki jest faktyczny rozmiar wyrządzonej szkody. W takiej sytuacji ubezpieczony powinien mieć pewność, że ubezpieczyciel doprowadzi do rzetelnej analizy wysokości i zasadności zgłaszanych roszczeń, a dopiero na końcu całej procedury podejmie decyzję o uznaniu albo odmowie uznania roszczenia.

Przewidywalność i stabilność składki ubezpieczeniowej

W praktyce klienci ceniący stabilne i partnerskie relacje często zakładają możliwość związania się na dłużej z danym towarzystwem. Każda relacja, również ta na linii ubezpieczony – ubezpieczyciel, wymaga czasu, aby wypracować należytą współpracę.

W dużym uproszczeniu można stwierdzić, że poziom obsługi z reguły rośnie z każdą kolejną szkodą. Dział likwidacji poznaje ryzyko i szczegóły zawartej umowy ubezpieczenia, a z każdym kolejnym zdarzeniem pracownicy towarzystwa ubezpieczeniowego mogą z większym stopniem sprawności ustalać odpowiedzialność czy też rozmiar szkody.

W związku z powyższym ubezpieczający, wybierając daną ofertę, powinien liczyć na brak skoków cenowych uzależnionych od polityki ubezpieczyciela czy też sezonowej zmiany podejścia do danego ryzyka.

Przy realizacji założenia stabilności składki ubezpieczeniowej oraz długofalowej i partnerskiej relacji, nawet w przypadku ewentualnej zwiększonej szkodowości w jednym roku polisowym, klienci, często wykazując się lojalnością i partnerstwem, są w stanie pozostać u danego ubezpieczyciela, pomimo otrzymania korzystniejszej cenowo oferty z rynku. Powyższe gwarantuje ubezpieczycielowi możliwość odrobienia negatywnego bilansu, a ubezpieczonemu kontynuację sprawdzonej i pewnej ochrony ubezpieczeniowej.

Doświadczenie i rozpoznawalność na rynkach zagranicznych

Przy tworzeniu rekomendacji brokerskiej nie bez znaczenia pozostaje kwestia renomy i rozpoznawalności ubezpieczyciela poza granicami kraju. Wraz z otwarciem rynków zagranicznych rodzime przedsiębiorstwa bez kompleksów zaczynają konkurować, dostarczając swoje produkty i usługi lub uczestnicząc przy realizacji licznych inwestycji na całym świecie.

W tej sytuacji to na brokerze spoczywa obowiązek zadbania o to, aby ubezpieczenie dostosowane było do często specyficznych wymogów wynikających z uwarunkowań systemu prawnego czy odmiennej praktyki na rynku ubezpieczeń.

Przy obsłudze procesów inwestycyjnych można czasem zaobserwować sytuację, kiedy inwestor z większą dozą przychylności traktuje polisę wystawioną przez znaną mu firmę ubezpieczeniową (najczęściej działającą w jego kraju). Oczywiście powyższe nie oznacza, że rodzimi ubezpieczyciele są na straconej pozycji w przypadku ubezpieczeń ryzyk zagranicznych. Muszą być jednak w stanie ponad wszelką wątpliwość udowodnić należyte przygotowanie do obsługi danego ryzyka.

Wnioski

Reasumując, wydana przez towarzystwo ubezpieczeniowe polisa nie powinna być tylko papierowym dokumentem przechowywanym w księgowości, który bywa potrzebny przy ubieganiu się o dany kontrakt. Powinna być ona przede wszystkim gwarantem zachowania stabilności i wypłacalności dla przedsiębiorcy w przypadku szkody.

W dobie profesjonalizacji rodzimych przedsiębiorstw, które masowo otwierają się na rynki zagraniczne, szczególnie istotne jest zadbanie o ubezpieczenie oferujące standard ochrony niezbędny dla należytego zabezpieczenia interesów podmiotów korzystających z ochrony.

Oprócz wynegocjowanego z ubezpieczycielem zakresu pokrycia broker powinien zadać sobie również trud zweryfikowania, czy ubezpieczyciel jest w stanie zapewnić jego właściwą realizację. W tym celu przy tworzeniu rekomendacji brokerskiej przydatne może okazać się uwzględnienie czynników „pozacenowych” oferty.

Jan Maszczyński
Rożek Brokers Group sp. z o.o.

Co zrobić, żeby nie odkładać ważnych czynności na później

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

W obecnym świecie coraz większą rolę odgrywa poczucie sukcesu. Poprzez rozliczne szkolenia związane z rozwojem osobistym, tysiące książek i artykułów mnożą się systemy z robiącymi wrażenie nazwami własnymi, mające pomóc w dojściu do celu i poczuciu satysfakcji z tego, co robisz.

W gąszczu informacji odnaleźć się jest dość trudno. Dlatego moim celem jest prostota. Proste narzędzia i proste mechanizmy zwiększają szansę na to, że ktoś w ogóle wykona jakiś ruch.

Wyznaję również bardzo prostą zasadę sukcesu. Określasz, które elementy w twoim życiu są dla ciebie ważne, wyznaczasz w każdym z tych obszarów aktywności, które zwiększą twój poziom zadowolenia, i działasz. Brzmi prosto, prawda?

Jedynym wrogiem takiego sposobu działania jest twój mózg. A dokładnie ta jego część, która skłania cię do robienia rzeczy przyjemnych i unikania tych, które choć pożyteczne, do przyjemnych nie należą. Cała ludzkość boryka się z tym problemem: co zrobić, żeby robić to, co powinno się robić?

Ten, komu uda się znaleźć odpowiedź na to pytanie i skutecznie ją zastosować w życiu, wygrywa. Dba o swoje zdrowie, oszczędza i nie wydaje nadmiernie pieniędzy, ma udany związek i szczęśliwą rodzinę, poświęca czas na naukę i rozwój zawodu, wykorzystuje czas wolny na swoje pasje i hobby.

Odmiennie ten, kto nie kontroluje swoich nawyków i zachowania, ciągnie za sobą nieustające pasmo wyrzutów sumienia, problemów i stresów.

Jednym z najważniejszych elementów tej układanki jest stworzenie systemu motywacji wewnętrznej, który powoduje, że ważne czynności wykonujemy wtedy, kiedy powinniśmy, i nie odkładamy ich na później.

Poprzez lata prób i błędów starałem się odnaleźć proste metody oddziaływania na siebie w tym obszarze. Chciałbym w tym artykule przybliżyć kilka z nich.

Pierwsza to metoda fiszek Franka Bettgera. Był to jeden z najlepszych agentów ubezpieczeniowych w USA. Jego metoda polegała na tym, że na małych fiszkach podobnych do wizytówek opisywał poszczególne aktywności, na których chciał skupić się w danym tygodniu. Jedna fiszka na jeden tydzień. Każdego dnia, kiedy otwierał portfel, widział fiszkę ze zdaniem określającym daną czynność.

Pierwowzorem tej metody było działanie Benjamina Franklina. Ten amerykański prezydent miał na każdej kartce opisaną jedną cechę swojego charakteru, nad którą chciał pracować przez dany tydzień. W kolejnym tygodniu zmieniał kartkę na nową i tak dalej. Kiedy przeszedł wszystkie cechy, zaczynał nową rundę, znowu od pierwszej cechy. Działał w ten sposób tak długo, aż ocenił, że cechy, nad którymi pracował, są już głęboko zakorzenione w jego charakterze.

Stosuję tę metodę od wielu lat i muszę przyznać, że była dla mnie przełomowa. Pomogła mi zbudować w sobie właściwe nawyki sprzedażowe. Dziś stosuję ją nadal, choć zmieniłem sposób przypominania sobie o tym, nad czym pracuję w danym tygodniu. Obecnie korzystam z prostego programu w telefonie komórkowym, który o określonej godzinie wyświetla mi zdanie mówiące o tym, na czym mam się koncentrować przez najbliższe siedem dni.

Kiedy piszę ten artykuł, program wyświetla mi codziennie zdanie: „Proszę aktywnie moich klientów o polecanie mojej osoby”.

Kolejny sposób motywowania siebie do robienia ważnych czynności polega na ustaleniu terminów ostatecznych. Kiedy nie musisz czegoś robić, ale tylko powinieneś (na przykład nauka języka obcego), z dużą łatwością odsuwasz wykonywanie danej czynności w czasie. Może nie w tym roku, bo teraz mam tyle spraw na głowie. Może nie w tym kwartale, teraz muszę skoncentrować się na czymś innym, pilniejszym.

W takiej sytuacji pomaga jasna deklaracja – w moim przypadku jest to karta celów osobistych, na której raz do roku wyznaczam nowe. Określam na niej jasny cel, który chcę osiągnąć, i ostateczny termin jego realizacji. Ten termin jest tak samo ważny jak określenie celu, po prostu wywołuje ciśnienie i motywuje do działania.

Trzecia bardzo skuteczna metoda to powiązanie wykonania zadania z nagrodą. Niby tak oczywiste, a czy ty z tego korzystasz? Odwrotna metoda to dawanie sobie najpierw nagrody w postaci wykonywania czynności przyjemnych, potem wyrzuty sumienia i właściwe działanie dopiero wtedy, kiedy zmuszą nas do tego okoliczności.

Zastanów się przez chwilę, jakie pary czynności typu pożyteczna – nagroda możesz stworzyć. Na przykład: po treningu zjem mój ulubiony posiłek, po nauce języka przeczytam moją ulubioną książkę, po sesji telefonicznej do klientów spotkam się z przyjaciółmi.

Kiedy przyzwyczaisz się do tej metody, zauważysz ogromną korzyść z niej wynikającą. Kiedy wykonujesz czynności z grupy pożyteczne, nagroda po ich wykonaniu sprawia czystą przyjemność, niezaburzoną wyrzutami sumienia wynikającymi z odkładania w czasie czynności ważnych.

Ostatnia metoda to łączenie się z innymi ludźmi w ramach wykonywania czynności trudnych. Jeśli zajmujesz się sprzedażą i nie lubisz telefonowania do klientów, umawiaj się na wspólne telefonowanie z kolegą czy koleżanką.

Dobieraj się w pary/grupy wszędzie tam, gdzie potrzebujesz motywacji do wykonywania zadania. Jedna z moich znajomych, która świetnie sprzedaje ubezpieczenia na życie, odwiedzała przez długi czas biura potencjalnych klientów. Dobrała się z koleżanką i robiły to razem. Kiedy jedna miała słabszy dzień, druga ją motywowała.

Zastanów się teraz, którą z tych metod chciałbyś wprowadzić do swojego działania i jaką aktywność powinieneś rozwinąć w swoim życiu na podstawie wybranej metody.

Adam Kubicki

adam.kubicki@indus.com.pl

Saltus Ubezpieczenia świętuje jubileusz z Justyną Steczkowską

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

W 2020 roku Saltus Ubezpieczenia świętuje jubileusz 25-lecia swojej działalności na polskim rynku asekuracyjnym. Z kolei Justyna Steczkowska obchodziła w tym samym roku 25-lecie swojej działalności artystycznej. Ubezpieczyciel i piosenkarka wspólnie uczcili swoje rocznice.

Justyna Steczkowska zaśpiewała podczas dwóch nietypowych koncertów. Jeden z nich odbył się na dachu warszawskiego wieżowca. Natomiast drugi miał miejsce w prawdziwym lesie: 

Saltus Ubezpieczenia był mecenasem obu tych wydarzeń.

(AM, źródło: Saltus Ubezpieczenia)

22,735FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie