Dyrektor generalny AXA Thomas Buberl stara się przesunąć punkt ciężkości na ubezpieczenia majątkowe po dokonaniu w 2018 r. zakupu XL Group za 15,3 mld dol. Od tego czasu przeprowadza przegląd opcji sprzedaży mniejszych biznesów na całym świecie.
Spółka w Singapurze, która oferuje ubezpieczenia na życie oraz majątkowe i wypadkowe, może przyciągnąć zainteresowanie konkurentów szukających możliwości ekspansji w Azji Południowo-Wschodniej. W 2019 r. wygenerowała 615 mln euro przychodu, jak wynika z raportu rocznego AXA. Proces sprzedaży może się rozpocząć w ciągu najbliższych tygodni. Żadne ostateczne decyzje nie zostały jeszcze podjęte.
W ub.r. agencja Bloomberg News informowała, że AXA i lokalny partner biorą również pod uwagę potencjalną sprzedaż przedsięwzięcia oferującego ubezpieczenia na życie i ogólne w Malezji, która mogłaby przynieść 650 mln dol. Z kolei w lipcu AXA podała, że zawarta z Cinven umowa o sprzedaży biznesu życiowego w Europie nie doszła do skutku, ponieważ nie zostały spełnione pewne warunki.
W I poł. 2020 r. zysk AXA stopniał po zaksięgowaniu 1,5 mld euro na roszczenia związane z pandemią. AXA ostrzegła, że to jeszcze nie koniec, obniżyła cele wzrostu i odwołała wypłaty dla udziałowców.
Aktywność w zakresie fuzji i przejęć w branży ubezpieczeniowej utrzymuje się na tle spowolnienia M&A w szerszym kontekście rynkowym w czasie pandemii. W 2020 r. ubezpieczyciele dokonali transakcji za 99 mld dol., o 77% więcej niż w tym samym okresie 2019 r.
Globalna średnia cen ubezpieczeń komercyjnych wzrosła o 19% w II kwartale obecnego roku – wskazuje najnowszy Globalny Indeks Rynku Ubezpieczeniowego opublikowany przez Marsh. Autorzy opracowania zwracają uwagę, że odnotowany wzrost uplasował się na najwyższym poziomie od pierwszej publikacji Indeksu, która miała miejsce w 2012 r.
W I kwartale 2020 r. wzrost wyniósł 14% r/r, natomiast w IV kwartale 2019 r. sięgnął 11% r/r. Głównym motorem zwiększonej średniej były wzrosty stawek w ubezpieczeniach majątkowych oraz finansowych i zawodowych. Ceny tych pierwszych poszły w górę o 19%, drugich – o 37%, natomiast w ubezpieczeniach wypadkowych ceny urosły przeciętnie o 7%.
Marsh podkreśla, że okres kwiecień-czerwiec był siódmym z rzędu kwartałem, podczas którego wzrosły ceny we wszystkich regionach świata. Ceny wzrosły w USA o 18%, w Wielkiej Brytanii o 31%, w Europie o 15%, w regionie Pacyfiku o 31%. W tych regionach średnia poszła w górę za sprawą wyższych kosztów ochrony majątku oraz odpowiedzialności osób na stanowiskach kierowniczych (D&O).
Na pewnych rynkach D&O nastąpiły duże zwyżki. W USA ceny D&O dla spółek giełdowych wzrosły przeciętnie o 59%, a zwyżki doświadczyło ponad 90% klientów. Na rynku brytyjskim ceny D&O wzrosły przeciętnie o ponad 100%. Podobna sytuacja ma miejsce w Australii, gdzie brak konkurencji skutkuje niedoborem pojemności.
– Podczas gdy na ruchy cenowe w II kwartale miały wpływ straty związane z Covid-19, inne duże szkody przyczyniły się do ogólnej presji cenowej – stwierdził Dean Klisura z Marsh. – Ubezpieczyciele są w trakcie likwidacji szkód z ubezpieczeń majątkowych i D&O, a koszta pandemii wciąż rosną, należy się spodziewać presji na wzrost cen w 2020 r.
Konieczność minimalizacji czasu time-to-market to stałe wyzwanie każdej firmy ubezpieczeniowej. Skrócenie go to szybsza odpowiedź na potrzeby rynku, ale też mniejsze koszty. Optymalne zarządzanie produktem dla swojej skuteczności wymaga jednak odpowiednich narzędzi i właściwego środowiska.
W obecnych czasach każdy ubezpieczyciel zastanawia się, jak szybko może przystosować swoje produkty do nowej rzeczywistości gospodarczej, społecznej, a nawet pogodowej. Ile kreatywnych pomysłów zostało porzuconych z uwagi na zbyt długi czas realizacji, za wysokie koszty oraz ryzyko braku rentowności? Jak należy przystosować organizację i jej narzędzia, by możliwie najszybciej reagować na zmienność rynku?
Zastanówmy się, jakie cechy powinien mieć idealnie zaprojektowany produkt i czego pod tym kątem powinniśmy wymagać od narzędzi produktowych.
Struktura pod kontrolą
Podstawowym warunkiem jest posiadanie uporządkowanej struktury produktu. Bez względu na typ ubezpieczenia należy poukładać przedmioty ubezpieczenia oraz ryzyka w odpowiednią strukturę.
Produkt powinien być modułowy, a jego elementy powinny dać się aktywować i wyłączać czy komponować w różne pakiety. W idealnym przypadku jedynie poprzez samą konfigurację z kompleksowego produktu powinno się móc wykroić mały i prosty.
Ubezpieczyciele posługują się różnymi pojęciami: grup, typów, rodzin produktów, podproduktów, pakietów, cegiełek i innych definicji, które służą do poradzenia sobie z optymalną strukturą. Nie ma to większego znaczenia, o ile ta forma nie osiągnie zbyt abstrakcyjnego poziomu, który przestanie być zrozumiały.
Wszystkie elementy powinny oddawać rzeczywistość i być intuicyjne zarówno dla departamentu produktowego, jak również dla sprzedawców.
Pomocne będzie też podwójne nazewnictwo, które z jednej strony określi nomenklaturę produktową, a z drugiej sprzedażowo-marketingową.
Inteligentne wersjonowanie
Sposobów na zbudowanie nowego produktu jest wiele, ale najpopularniejszym jest klonowanie i wprowadzanie zmian na kopii. Jest to skuteczna metoda, która bywa jednak nadużywana i prowadzi do niepotrzebnego mnożenia bytów. Spotkałem się z sytuacją, w której każdy pośrednik miał swój dedykowany produkt, różniący się od pozostałych jedynie stawką prowizyjną.
Zamiast mnożyć kopie, powinniśmy móc tworzyć wersje. Kluczem do sukcesu jest inteligentne wersjonowanie, czyli takie, które wprowadzi wiele wymiarów i wskaże: która wersja dotyczy taryfy, która rozdziela stawki prowizyjne, która zawiera okazjonalną ochronę ubezpieczeniową, a która oznacza promocję.
W idealnym systemie każda cecha produktu może wiązać się z wersją. Z punktu widzenia zarządzania będzie to ciągle ten sam produkt, a odpowiedni widok pokaże użytkownikowi oraz systemom klienckim odpowiednią wersję.
Praktyka pokazuje, że nawet przy kilkudziesięciu wersjach niezmienne cechy produktu to ciągle około 60% – 80% jego całości. Warto więc zarządzać nimi centralnie.
Za zarządzanie cechami biznesowymi powinni odpowiadać właściciele biznesowi, a technicznymi informatycy.
Aby tak się stało, musi istnieć silnik produktowy, który będzie pozwalał na podział konfiguracji biznesowej (np. zakres ochrony, kalkulacja składki, parametry o.w.u.) od parametrów technicznych. Narzędzie takie powinno pozwalać na wprowadzanie zmian i być przy tym przystępne oraz intuicyjne.
Przy odpowiednio przygotowanej konfiguracji wszelkie zmiany biznesowe mogą być wtedy prowadzone wyłącznie przez departament produktowy. Również w obrębie cech biznesowych produktu możemy wyodrębnić rozdzielne kompetencje i odpowiedzialności przypisać tak, aby każdy mógł pracować w obrębie swoich odpowiedzialności – np. pracownik departamentu produktowego pracuje nad taryfą, a sprzedawca zarządza zniżkami. Jednocześnie nie przeszkadzają sobie wzajemnie.
Wykonywanie wszystkich zmian przez jeden departament eliminuje potrzebę dodatkowej komunikacji z działem IT, co również zaoszczędza czas.
Przy dobrej izolacji i odpowiednim środowisku testowym wszelkie zmiany mogą być szybko wprowadzane bezpośrednio przez pomysłodawców i weryfikowane empirycznie.
W idealnym przypadku informatycy powinni przygotować zestaw automatycznych testów, które zweryfikują poprawność każdej nowej wersji przygotowanej przez departament produktowy. Kiedy wszystko odbywa się automatycznie, nawet zaawansowane zmiany mogą być przeprowadzone w jeden dzień.
Zmiany w trybie online
W tym momencie dochodzimy do kluczowej dla czasu time-to-market cechy, czylimożliwości wykonywania zmian online. Optymalnie przygotowane narzędzie oraz idealna architektura systemów ubezpieczeniowych powinna pozwalać na wprowadzanie zmian produktowych bez konieczności releasów IT.
W celu bezpieczeństwa każda zmiana powinna przejść wcześniej przez środowiska testowe, ale wyobrażam sobie również sytuację, w której zmiana może być wprowadzona bezpośrednio na środowisko produkcyjne. Np. nowa zniżka lub zmiana reguły przystąpienia do ubezpieczenia.
Elastyczne raportowanie
Gdy analizuję przeszkody w zarządzaniu produktami, widzę, że jedną z największych kłód rzucanych pod nogi są… potrzeby raportowe. Wielokrotnie spotkałem się z sytuacją, kiedy nie zostało przygotowane najbardziej optymalne rozwiązanie tylko dlatego, że „wtedy nie da się wykonać wymaganych raportów”.
Aby potrzebom raportowym wyjść naprzeciw, silnik produktowy powinien pozwalać na nadawanie kodów technicznych na każdym możliwym poziomie. Wtedy z poziomu hurtowni danych będziemy posiadali pełny zakres możliwości raportowych.
Na bazie naszych przemyśleń i laboratoriów zbudowaliśmy silnik produktowy Hyperon, który z powodzeniem pozwala na konfigurację produktów ubezpieczeniowych w wygodny i wydajny sposób.
Dzięki niemu możliwe jest uzyskanie najszybszego time-to-market. Sprawdza się już u wielu ubezpieczycieli na polskim rynku.
Odwiedź naszą stronę hyperon.io i odkryj, do czego mógłby służyć twojej firmie.
O autorze. Po pięciu latach kariery zawodowej jako programista i kierownik projektu w 2006 r. założył Decerto – firmę realizującą systemy informatyczne dla świata finansów. Marcin Nowak odpowiedzialny jest za produkt Hyperon, procesy sprzedażowe, rekrutacyjne i employer brandingu. Uzyskał dyplom inżynierii komputerowej oraz tytuł MBA, oba na Politechnice Warszawskiej. Jest pasjonatem innowacji i technologii.
Wraz z dynamicznym rozwojem branży IT pojawia się coraz więcej zagrożeń związanych z charakterem branży i wykonywanymi czynnościami. Ryzyko wystąpienia niekorzystnych sytuacji ponoszone jest przy każdym projekcie IT i jest ono nieodłącznym elementem prowadzonej działalności.
Należy zauważyć, że w branży IT mało prawdopodobne jest fizyczne zniszczenie mienia lub spowodowanie uszczerbku na zdrowiu, z kolei nieodzownym jej elementem jest ryzyko związane z możliwością wystąpienia strat finansowych u kontrahentów w wyniku wykonanej pracy (np. błędnie napisanego kodu).
Wspomniane ryzyko można przenieść na ubezpieczyciela, zawierając dobrze skonstruowaną polisę odpowiedzialności zawodowej IT. W ramach ubezpieczenia OC zawodowego ochroną obejmowane są czynności zawodowe podejmowane w ramach ubezpieczonej działalności.
Polisa taka chroni nasz biznes przed konsekwencjami błędów popełnianych w związku z wykonywaniem usług informatycznych.
Rodzaj świadczonych usług
Obecnie na polskim rynku ubezpieczeniowym funkcjonuje kilku ubezpieczycieli oferujących produkty ubezpieczeniowe stricte skierowane dla branży informatycznej. Wyszli oni naprzeciw oczekiwaniom przedsiębiorstw informatycznych i stworzyli produkty ubezpieczeniowe zapewniające pełen zakres ochrony dla firm branży informatycznej.
Produkty przeznaczone dla takiej działalności obejmują szeroki dość zakres, który należy dopasować do rodzaju świadczonych usług. Dlatego bardzo istotne jest, aby firma poszukująca pokrycia ubezpieczeniowego precyzyjnie określiła rodzaj świadczonych przez siebie usług.
Należy tutaj dokładnie określić, czy jest to programowanie i projektowanie, dostawa oprogramowania, Web developing, testowanie oprogramowania itp. Pozwoli to na stworzenie dopasowanego do działalności specjalistycznego produktu.
Zakres ubezpieczenia zawodowego
Jak już wspomniałam wyżej, podstawowe ubezpieczenie dla działalności informatycznej to OC zawodowe. Zakres ubezpieczenia zawodowego IT obejmuje zwykle sfinansowanie strat wynikających z wykonywania usług IT, w tym czystej szkody majątkowej poniesionej przez osobę trzecią, pokrycie kosztów obrony oraz kosztów udziału w postępowaniu sądowym.
Dodatkowo wskazane, aby w zakresie takiego ubezpieczenia zawodowego zawierało się rozszerzenie dotyczące naruszenia dóbr osobistych w związku z błędem zawodowym. W ramach tego rozszerzenia ubezpieczyciel pokrywa szkody powstałe w wyniku naruszenia dobrego imienia lub godności osobistej lub naruszenia prawa do prywatności osoby trzeciej. Nie można tutaj nie wspomnieć o dość istotnym elemencie, jakim jest odpowiedzialność za podwykonawców, gdyż większość firm informatycznych współpracuje z kontraktorami.
Na rynku można również znaleźć bardziej rozbudowane ubezpieczenia OC działalności zawodowej, w ramach których poza wyżej wymienionym zakresem otrzymuje się także ochronę, w sytuacjach takich jak:
– nieuczciwość pracowników bądź podwykonawców, w tym odszkodowanie na rzecz osób trzecich oraz pokrycie szkód firmy
– przedawnienie płatności – koszty poniesione w celu ograniczenia skutków rzeczywistych bądź możliwych roszczeń
– koszty uszkodzenia dokumentów i danych
Ubezpieczenie od ryzyk cyber
Drugim istotnym elementem dopełniającym ubezpieczenie OC zawodowe IT jest możliwość ubezpieczenia strat firmy i roszczeń osób trzecich w wyniku zajścia zdarzenia cyber. W obecnych czasach obserwuje się ciągły wzrost liczby dokonywanych cyberataków. Wynika to z faktu, że we wszystkich dziedzinach funkcjonowania korzystamy z sieci komputerowych, internetu, elektronicznych form płatności itp. Jest i będzie to nieodzowny element naszej rzeczywistości.
Aby więc uchronić naszą firmę przed konsekwencjami takich zdarzeń, poza ubezpieczeniem odpowiedzialności zawodowej powinniśmy zapewnić sobie ubezpieczenie od ryzyk cyber.
Specjalistyczne produkty skonstruowane przez ubezpieczycieli mogą obejmować takie zagrożenia, jak:
– przerwę w działalności spowodowaną cyberzdarzeniem
– atak hakerski
– kradzież bądź wymuszenie dokonane za pośrednictwem sieci
– koszty poniesione w celu przywrócenia działania sieci, informacji czy danych utraconych po zdarzeniu cyber
– naruszenie bezpieczeństwa płatności
– koszty powiadomienia odpowiednich instytucji oraz osób poszkodowanych o ujawnieniu danych osobowych
– pokrycie kar administracyjnych i grzywien oraz kosztów obrony
Optymalne ubezpieczenie specjalistyczne
Ubezpieczyć można się zarówno w zakresie wystąpienia szkód własnych, jak i roszczeń osób trzecich. Dodatkowo pokryte mogą być także koszty ograniczenia roszczenia, koszty zachowania dobrego imienia ubezpieczonego, koszty efektów oszustwa podszywania się pod inną osobę.
Zakres ubezpieczenia i możliwości jego rozszerzenia o wskazane powyżej ryzyka zależą od ubezpieczyciela i produktu, jaki dedykuje on danej branży.
Podsumowując, aby zapewnić optymalne bezpieczeństwo prowadzonej działalności IT, warto przeanalizować wszystkie możliwe do wystąpienia ryzyka i zawrzeć polisę zapewniającą pełne pokrycie ubezpieczeniowe.
Jeżeli nie mają państwo pewności, czy oferowany zakres ubezpieczenia jest optymalny, zachęcam do nawiązania współpracy z brokerami posiadającymi wiedzę o dostępności produktów specjalistycznych.
Beata Pałaszewska broker ubezpieczeniowy BezpieczenstwowBiznesie.pl ekspert ubezpieczeń majątkowych i OC.
Kolejne zmiany w zarządzie Polski Gaz TUW. 7 sierpnia w skład organu została powołana Anna Gałęzowska. Od tego samego dnia piastuje ona również funkcję członka zarządu Polski Gaz Towarzystwie Ubezpieczeń Wzajemnych na Życie TUW na Życie.
Anna Gałęzowska jest związana z Polski Gaz TUW od samego początku jego istnienia, to jest od 2016 roku. Wówczas to objęła stanowisko dyrektora Biura Zarządu, zaś od października 2019 r. piastowała funkcję prokurenta. W grudniu tego samego roku została też dyrektorem Biura Zarządu w Polski Gaz TUW na Życie.
Anna Gałęzowska zastąpiła w składzie zarządu Andrzeja Zadrożnego. Wcześniej (19 czerwca) członkiem zarządu Polski Gaz TUW koordynującym jego pracę do czasu uzyskania zgody Komisji Nadzoru Finansowego na powołanie na stanowisko prezesa towarzystwa został Jacek Gdański. Zastąpił on zawieszonego w pełnieniu obowiązków szefa ubezpieczyciela Zygmunta Kostkiewicza.
Anna Gałęzowska
Anna Gałęzowska jest związana z rynkiem finansowym od 2000 roku. Karierę zawodową rozpoczęła w Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (obecnie Komisja Nadzoru Finansowego), gdzie odpowiadała głównie za współpracę z Międzynarodową Organizacją Komisji Papierów Wartościowych (IOSCO) i zagranicznymi organami nadzoru. W latach 2007–2013 była dyrektorem Biura Zarządu i Kadr w PKO TFI, natomiast w latach 2013–2016 współpracowała z Grupą Kapitałową PKP.
Anna Gałęzowska jest absolwentką Wydziału Zarządzania na Uniwersytecie Warszawskim (bankowość, ubezpieczenia i finanse publiczne), a także studiów MBA Zarządzanie na Uczelni Łazarskiego. Ukończyła studia podyplomowe w Szkole Głównej Handlowej w zakresie Public Relations oraz studia podyplomowe dotyczące funduszy inwestycyjnych w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Warszawie. Posiada certyfikat PRINCE2.
Ryszard Frączek, prezes znajdującego się w likwidacji TUW Medicum, szuka chętnego na zakup portfela towarzystwa – informuje „Puls Biznesu”. Prezes twierdzi, że zainteresowanie jest spore i trwają obecnie rozmowy z jego potencjalnym nabywcą.
„PB” przypomina, że w ubiegłym roku towarzystwo zebrało w sumie 6,8 mln zł składek. Z ustaleń gazety wynika, iż od tego czasu wskutek wygasania umów wartość ubezpieczanego ryzyka zmniejszyła się o około jedną trzecią. Dodatkowo z portfela zniknęły też gwarancje wadialne. Obecnie większość aktywnych umów to gwarancje usunięcia wad i usterek oraz zwrotu zaliczki. Prezes deklaruje, że kilkuset klientów towarzystwa posiadających aktywne polisy nie musi obawiać się o ochronę. Jeśli bowiem TUW Medicum nie znajdzie nabywcy portfela, to będzie go obsługiwać do wygaśnięcia ostatniej umowy.
Sąd Okręgowy w Łodzi uznał, że zanieczyszczenie jezdni w wyniku kolizji nie stanowi zniszczenia ani uszkodzenia drogi. Dlatego jej uprzątnięcie powinno odbyć się na koszt zarządcy, a nie zakładu ubezpieczeń. Prawnicy krytykują takie rozstrzygnięcie – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”.
Powołując się na brzmienie art. 34 ust. 1 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PBUK sąd II instancji uznał wyrokiem z 9 lipca (sygn. akt XIII Ga 55/20), że zanieczyszczenie drogi nie jest jej zniszczeniem ani uszkodzeniem, w związku z czym koszty ich uprzątnięcia nie są objęte odpowiedzialnością z OC ubezpieczyciela sprawcy szkody. Dlatego też zarządcy drogi, który wystąpił do zakładu o refundację kosztów usunięcia zanieczyszczeń (i wygrał w sądzie I instancji), nie przysługuje odszkodowanie od pozwanego ubezpieczyciela. Radca prawny Piotr Stosio zaznaczył, że w jego opinii SO dokonał dowolnej oraz niezasadnej interpretacji pojęcia szkody. Według niego zobowiązanie zarządcy do dbania o stan nawierzchni drogi nie pozbawia go prawa do dochodzenia odszkodowania za pracę wykonaną po zaistnieniu poniesionej przez niego szkody. Także radca prawny Mateusz Wachowski jest zdania, że sądowa argumentacja traktuje odmiennie niż dotychczas pojęcie zniszczenia czy uszkodzenia nawierzchni. Ekspert przypomina, że we wcześniejszym orzecznictwie sądy uznawały, iż zabrudzenie nawierzchni powodujące pogorszenie jej stanu lub czyniące ją niezdatną do użytku wypełnia ustawową definicję zniszczenia lub uszkodzenia mienia. Z kolei radca prawny Piotr Staroń, partner zarządzający w kancelarii Staroń & Partners wskazuje, że art. 34 ust. 1 w/w ustawy zakłada odpowiedzialność ubezpieczyciela za szkodę wyrządzoną ruchem pojazdu, której następstwem jest uszkodzenie mienia.
Zmieniające się nawyki zakupowe sprawiły, że już całkiem spore grono osób interesuje się ubezpieczeniami na żądanie. Większość tego typu rozwiązań jest skierowana do klientów indywidualnych, ale można spotkać też oferty dla przedsiębiorców. Według ekspertów rynku ubezpieczeń tego typu polisy mogą już niedługo zawitać do Polski.
Z raportu Capgemini i Efma „World Insurance Report 2020” wynika, że ubezpieczeniami na żądanie (ang. on-demand) interesuje się 31% konsumentów.
– Ubezpieczenia na żądanie powstały z dwóch powodów. Po pierwsze rośnie świadomość konsumentów i coraz więcej rzeczy i aktywności życiowych chcą objąć ochroną (np. jazda na rowerze). Po drugie, zmieniają się nasze zachowania zakupowe i gotowość zastępowania pewnych dóbr usługami. W związku z tym potrzebujemy jedynie tymczasowej ochrony, a nie odnawianej co roku stałej polisy. Podobne potrzeby coraz częściej mają też przedsiębiorcy. Dlatego, choć najwięcej rozwiązań skupia się na klientach indywidualnych, to pojawiają się też propozycje ubezpieczeń dla firm w tym modelu. Spodziewam się, że już niedługo będą one dostępne również w Polsce – stwierdza Łukasz Zoń, prezes Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych.
Przykłady polis on demand innych niż ubezpieczenia komunikacyjne:
Ubezpieczenia majątkowe: Wystarczyć zrobić zdjęcie przedmiotu, który chce się objąć ochroną, i wysłać je do ubezpieczyciela. Wtedy wyświetla się składka za czas ubezpieczenia, np. dzień. Następnie za pomocą przycisku „włącz/wyłącz” ubezpieczony określa, jak długo ma działać ochrona. W ten sposób można ubezpieczyć sprzęty elektroniczne, RTV i AGD, instrumenty muzyczne czy sprzęt sportowy, a także biżuterię czy dzieła sztuki. Można tak chronić zarówno swoje sprzęty, jak i wynajmowane. Jest to odpowiedź na rozwijającą się kulturę współdzielenia.
Miesięczna ochrona firmy: Przedsiębiorca wprowadza podstawowe informacje o firmie (np. wielkość, branża), określa zakres ubezpieczenia, po czym otrzymuje wyliczenie składki. W zależności od narzędzia można spotkać się z ofertami na miesiąc, tydzień, dzień, a nawet godzinę. Niektóre mogą też oferować gotowe pakiety ubezpieczeń zawierające wybrane polisy z szerokiego katalogu, który może obejmować m.in. OC ogólne, OC pracodawcy, OC zawodowe, cyberubezpieczenie, a nawet tak zaawansowane polisy jak OC menedżerów (D&O). Te produkty są przeznaczone przede wszystkim dla MŚP, ale można spotkać też bardziej rozbudowane programy stworzone z myślą o korporacjach.
Ubezpieczenie nieruchomości: Dodatkowe ubezpieczenie nieruchomości przeznaczone jest dla właścicieli apartamentów czy domów wynajmowanych turystom. Pokrywa głównie szkody spowodowane nieodpowiednim zachowaniem gości. Składka obliczana jest za dzień obowiązywania ubezpieczenia.
Ochrona dronów: Przeznaczone jest zarówno dla osób korzystających z drona rekreacyjnie, jak i w celach zawodowych. Jest to ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej w razie wypadku.
– Ubezpieczeniem czasowym można objąć wiele różnych rzeczy i aktywności. Ten trend na pewno będzie się rozwijał, do czego przyczynia się też pandemia. Na pewno pojawią się kolejne ubezpieczenia na żądanie uwzględniające dodatkowe, doraźne świadczenia medyczne lub chroniące przed konkretnymi zdarzeniami, np. chorobami zakaźnymi. Z drugiej strony czasowe ubezpieczenia wychodzą naprzeciw potrzebom wynikającym z wymuszonych ograniczeń w życiu społeczno-gospodarczym. Przykładowo, należy spodziewać się, że przedsiębiorca będzie mógł wykupić cyberubezpieczenie na czas pracy zdalnej albo dodatkowo ubezpieczyć siedzibę tylko na czas przestoju – dodaje Łukasz Zoń.
Eksperci Starter24 zwracają uwagę, że rosnąca popularność elektromobilności stanowi ogromne wyzwanie dla branży obsługowo-naprawczej, w tym także operatorów usług assistance samochodowego. Jako że na polskich drogach nie ma jeszcze zbyt wielu samochodów elektrycznych, branża dopiero zdobywa doświadczenie w tym segmencie.
Obecnie brak jest spójnej europejskiej legislacji w zakresie obsługi samochodów elektrycznych. Oznacza to, że do realizacji usług związanych z interwencjami w przypadku awarii i kolizji/wypadków wykorzystuje się standardowe procedury, które nie uwzględniają zagrożeń związanych z uszkodzeniem instalacji wysokiego napięcia (nawet 800V) czy akumulatorów trakcyjnych.
– Jesteśmy częścią międzynarodowej grupy ARC Europe – największego dostawcy car assistance w Europie. W ramach grupy wypracowaliśmy własne rozwiązania dla całego ekosystemu elektromobilności, na który składają się: kierowca, infrastruktura, zdalne wsparcie i pomoc na drodze. Stworzyliśmy własne standardy w zakresie realizacji usług w pojazdach wyposażonych w instalację wysokiego napięcia i akumulator trakcyjny, który wdrożony jest w sieci ARC Europe Group. Wypracowany standard ma za zadanie wyrównać poziom kompetencji, wiedzy i przeszkolenia u poszczególnych członków i kooperantów w całej Europie – wyjaśnia Marek Zefirian, prezes zarządu Starter24. Jego zdaniem, własna standaryzacja to droga do profesjonalizacji usług assistance w nowym segmencie rynku, jakim są samochody elektryczne.
Auto elektryczne działa dokładnie tak samo jak samochód z silnikiem spalinowym, z tą różnicą, że do napędu wykorzystuje energię elektryczną. Zatem obsługa assistance auta elektrycznego powinna być zbliżona do standardowej.
– To tylko częściowo prawda. Naszym zdaniem obsługa „elektryków” wymaga specjalnego podejścia do wsparcia kierowcy, usuwania awarii oraz obsługi kolizji i wypadków. Warto jeszcze pamiętać o takich zdarzeniach, jak rozładowanie baterii czy codzienne problemy kierowców z nową technologią – komentuje Mikołaj Siwecki, kierownik sieci Starter24. – Zapewnienie zdalnego wsparcia dla kierowcy jest szczególnie istotne, gdy mówimy o osobach, które pierwszy raz przesiadły się do auta elektrycznego z samochodu o silniku spalinowym. Auta EV mają bardziej zaawansowaną elektronikę, dodatkowe systemy związane z obsługą napędu i aplikacje mobilne wspierające kierowcę. Korzystania z samochodu elektrycznego na co dzień trzeba się nauczyć. Wsparcie kierowcy na tym etapie może okazać się kluczowe do minimalizacji kosztów assistance związanych z holowaniem czy zapewnieniem mobilności i satysfakcji klienta. Niezbędny jest odpowiednio przeszkolony personel pierwszego kontaktu, ciągłe podnoszenie kompetencji i dostęp do bazy wiedzy producentów samochodów – dodaje.
Awarie aut elektrycznych można podzielić na te dotyczące systemów tożsamych z samochodami spalinowymi (np. opony, zawieszenie, akumulator 12V) oraz napędu elektrycznego i baterii. W drugim przypadku obsługa wymaga od pracowników pomocy drogowej odpowiednich kwalifikacji (np. uprawnienia do pracy z wysokim napięciem). W obecnej sytuacji branża car assistance jest świetnie przygotowana do takich zagrożeń, jak np. wycieki oleju i innych szkodliwych substancji czy wynikających z faktu, iż w samochodzie mamy kilkadziesiąt litrów łatwopalnego paliwa.
Z racji ograniczonej liczby samochodów elektrycznych na polskich drogach, branża obsługi naprawczej ma niewielką praktykę w postępowaniu ze zdarzeniami występującymi w tym segmencie pojazdów. Dlatego też tak istotne są szkolenia, odpowiednie standardy działania, zastosowanie odzieży zabezpieczającej i ochronnej, postępowanie z wyciekiem płynów czy zabezpieczenie baterii. Dodać do tego należy konieczność przystosowania pomocy drogowej i warsztatów do transportu oraz składowania uszkodzonych pojazdów elektrycznych. Już teraz warsztaty szkolą pracowników i przygotowują do bezpiecznej obsługi nowej technologii.
Eksperci Starter24 podkreślają, że rosnąca popularność elektromobilności musi iść w parze z rozwojem infrastruktury i usług. Nie wystarczy zastosowanie obecnych standardów i kompetencji. Branża assistance musi dostosować się do zmian na rynku motoryzacyjnym po to, aby zapewnić kierowcom bezpieczne i wygodne korzystanie z aut elektrycznych oraz minimalizować koszty obsługi assistance firm ubezpieczeniowych czy leasingowych.
Wakacje są okresem wzmożonej działalności cyberprzestępców. Ich najpopularniejszą metodą jest phishing. Wykorzystują też spear-phishing, czyli atak personalny, obierający za cel konkretną osobę, przedsiębiorstwo lub organizację. Jeśli zaś przestępcy podszywają się pod osobę z zarządu, wtedy mowa o tzw. łowieniu wielorybów, czyli whalingu. Ubezpieczenie od zagrożeń cybernetycznych zapewnia szerokie wsparcie techniczne i finansowe dla firmy zaatakowanej przez hakerów.
– Hakerzy „wielorybnicy” najczęściej atakują w trakcie urlopu, wakacji. Liczą na to, że czujność ofiary i innych pracowników firmy może być mniejsza. Warto pamiętać, że zanim zaczną działać, skrupulatnie śledzą osobę, pod którą chcą się podszyć. W trakcie ataku mogą powoływać się na szczegóły zwiększające ich wiarygodność. Na przykład, śledząc aktywność w mediach społecznościowych, mogą dzielić się wrażeniami z atrakcji wakacyjnych. Dzięki temu mogą wyłudzić dostęp do danych lub systemu firmy. W takiej sytuacji jedynym ratunkiem może okazać się ubezpieczenie – ostrzega Aleksander Chmiel, Manager-Lider Praktyki FINPro firmy brokerskiej EIB.
Najczęściej „wielorybnicy” przesyłają do firmy fałszywą wiadomość e-mail, która zazwyczaj zawiera prośbę o podanie danych dostępowych do bankowości elektronicznej czy informacji o karcie kredytowej. Hakerzy mogą też próbować pozyskać je telefonicznie. Innym sposobem jest dodanie do wiadomości załącznika uruchamiającego instalację złośliwego oprogramowania śledzącego lub powodującego blokadę komputera odbiorcy czy nawet całego systemu firmowego. – Zdarza się też, że przestępcy łączą formy kontaktu, żeby uwiarygodnić wysłaną wiadomość i zmniejszyć czujność odbiorcy. Dzwonią, podszywając się pod osobę z zarządu, i mówią na przykład, że należy pilnie wykonać przelew dla kontrahenta, a za chwilę wyślą wiadomość ze szczegółami. Taki mail może zawierać dane konta przestępcy czy złośliwy załącznik lub link – dodaje Aleksander Chmiel.
Bardzo często przestępcy wykorzystują do ataku otwarte lub słabo zabezpieczone sieci publiczne, np. hotelowe lub punkty Wi-Fi w popularnych miejscowościach wypoczynkowych. Włamując się do nich, mogą zarówno śledzić i kopiować zachowania w Internecie, jak i instalować złośliwe oprogramowanie na urządzeniach, które łączą się poprzez tę sieć. Dlatego korzystając z publicznych punktów dostępu, warto zachować szczególną ostrożność i nie logować się przez nie do poczty służbowej czy bankowości internetowej, chyba że istnieje możliwość skorzystania z dodatkowych zabezpieczeń, jak np. maszyna wirtualna.
Wiele osób ma zwyczaj wyłączać sprzęty służbowe przed pójściem na urlop, zostawiać je przed wyjazdem w pracy lub domu. Korzystają więc wyłącznie z urządzeń prywatnych, nawet jak muszą załatwić pilną sprawę służbową. Z tego też korzystają przestępcy. Urządzenia prywatne są zazwyczaj o wiele słabiej zabezpieczone lub nie posiadają w ogóle dodatkowej ochrony. Dlatego łatwiej przejąć nad nimi kontrolę, podszyć się pod ofiarę i wyłudzić pieniądze z firmy. Czasem przestępcy nie potrzebują też dostępu do całego urządzenia lub systemu operacyjnego. Wystarczy, że przejmą dane logowania do serwisu społecznościowego i za jego pośrednictwem skontaktują się z przedsiębiorstwem.
Hakerzy mogą złamać lub obejść zabezpieczenia firmy. Wtedy jedynym sposobem na zminimalizowanie strat jest ubezpieczenie od zagrożeń cybernetycznych, zapewniające szerokie wsparcie techniczne i finansowe dla firmy, np. rekompensatę strat, usunięcie złośliwego oprogramowania, odzyskanie dostępu do zainfekowanych urządzeń czy usunięcie luki w ochronie.
– Z ubezpieczenia można też opłacić okup za odblokowanie dostępu do danych czy systemu. Warto też pamiętać, że w wyniku ataku może ucierpieć nie tylko firma, ale i jej klienci. Może dojść do wycieku danych osobowych. W takiej sytuacji polisa pozwala sfinansować odpowiednią akcję informacyjną, wypłatę odszkodowań oraz opłacić ewentualne koszty obrony prawnej. Warto też pamiętać o pewnych ograniczeniach ochrony. Ubezpieczenie nie zadziała na przykład, gdy do ataku zostanie wykorzystany skradziony sprzęt firmowy, który nie był szyfrowany – dodaje Szymon Bąk, specjalista od cyberubezpieczeń EIB.
Informujemy, że w celu zapewnienia jak najlepszej obsługi nasza strona korzysta z ciasteczek (plików cookies). Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies. Jednocześnie przypominamy, że w każdej chwili masz możliwość zmiany ustawień plików cookies. OK
Privacy & Cookies Policy
Privacy Overview
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these cookies, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may have an effect on your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.