Blog - Strona 1536 z 1771 - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal
Strona główna Blog Strona 1536

Mobilny wymiar ubezpieczeń

0
Grzegorz Podleśny

Przez 20 lat historii Sollers Consulting wiele się wydarzyło w cyfryzacji ubezpieczeń. Na jednej z branżowych konferencji przedstawiciel Google wskazał smartfona jako największą współcześnie „technological disruption”, gdyż blisko 24 godziny na dobę klient ma pod ręką telefon, wyposażony w wiele cyfrowych przetworników do wykorzystania.

W wielu branżach (jak bankowość, transport, lotnictwo, sklepy internetowe czy operatorzy komórkowi) smartfon i aplikacje mobilne to standard. Przyjrzyjmy się, gdzie na tym polu są ubezpieczyciele.

Kamień węgielny

Pionierem prawdziwej sprzedaży ubezpieczeń przez telefon był pierwszy ubezpieczyciel direct, LINK4, chociaż ówczesna technologia nie dawała wielkiego pola manewru.

Podstawowe bariery

W tamtym czasie było jeszcze kilka barier, które zasłaniały światło w tunelu.

Na ówczesnych modelach telefonów nie dało się łatwo instalować, aktualizować ani używać software’u. Zmianę zainicjowały w 2008 r. sklepy z aplikacjami Apple Store i Android Market.

Aplikacje mobilne umożliwiają stworzenie lepszych doświadczeń dla klienta, ale trzeba mieć na uwadze to, iż część ubezpieczycieli w wybranych obszarach decyduje się oferować wsparcie mobilne przez strony internetowe przeznaczone do urządzeń mobilnych, co ułatwia okazjonalne korzystanie przez klienta z mobilnego wsparcia – aplikacja wymaga instalowania. W rozważaniach biznesowych o aplikacjach mobilnych od strony realizacji warto uwzględnić dwa alternatywne rozwiązania.

Piotr Kondratowicz

Kolejna bariera, którą czas zniwelował, to internet mobilny umożliwiający aplikacjom komunikowanie się z systemami ubezpieczyciela, bo przecież z telefonu korzystamy też poza domem, szczególnie w sytuacjach awaryjnych…

Równie niezbędna jest odpowiedna architektura systemów pozwalających aplikacjom na telefonie efektywnie współpracować z jego systemem centralnym. Tutaj mówimy o web-serwisach i logowaniu jednokrotnym, ale też usługach biznesowych przetwarzanych w postaci scyfryzowanej (nie w papierze) i infrastrukturze do automatyzacji procesów, które powinny współgrać z interakcjami użytkownika.

Większość ubezpieczycieli ma już systemy centralne, ale obszar automatyzacji procesów to kolejny etap, którym obecnie interesują się ubezpieczyciele.

Gdzie są korzyści

Pierwsza myśl wiedzie do klienta, bo to on korzysta z aplikacji. Trudno będzie przekonać zarządy do inwestycji w ułatwienia dla klienta, gdyż trudno jest wiarygodnie oszacować ich finansowy wpływ na korzyści dla ubezpieczyciela. Takie aplikacje nie są jeszcze powszechne w branży i dla niewielu konsumentów jest to kanał preferowany przy obsłudze ubezpieczeń. Jednak aplikacje stają się standardowym elementem wielu rodzajów usług i klient będzie zapewne stopniowo przenosił te oczekiwania na ubezpieczenia.

Jeśli ubezpieczycielom uda się ustalić, gdzie stosowanie aplikacji przyniesie im bezpośrednie korzyści, dużo łatwiej będzie je oszacować i uzyskać.

Kilka zastosowań obecnych na rynku oprócz niższych kosztów dla ubezpieczyciela polepsza doświadczenia klienta. Samoobsługa przy zgłoszeniu szkody – oszczędność czasu konsultanta. Zdalne oględziny – lepsze wykorzystanie czasu rzeczoznawców. Aplikacja mobilna do automatycznego wczytania danych samochodu z dowodu rejestracyjnego lub sczytanie danych z poprzedniej, np. mieszkaniowej, polisy klienta – zwiększenie produktywności agenta lub sprzedawcy w oddziale.

Kolejna grupa przykładów to nowe produkty ubezpieczeniowe dostępne przez aplikacje, w tym te pozwalające na zakup krótkoterminowych ubezpieczeń wymaganych natychmiast lub na bieżące zarządzanie zakresem ubezpieczenia (Flock Cover – ubezpieczenie dronów, Cuvva – ubezpieczenie samochodu) czy też te zwiększające zaangażowanie klienta, np. pozwalające przełożyć jego zachowanie na zniżki lub promocje.

Od testowania możliwości do wdrożeń

Zbudowanie przewagi konkurencyjnej to nie jest kwestia wprowadzenia tylko samych aplikacji, ale zmiany procesów czy nawet modeli biznesowych. A takie zmiany to wysiłek organizacyjny wymagający koordynacji wielu elementów i stron w firmie, a z perspektywy rynku, również czasu.

Patrząc na doświadczenia innych branż, można wyróżnić klika etapów rozwoju zastosowania aplikacji w działalności firmy:

1. Pojawienie się świadomości, że aplikacje zmienią sposób działania firm.

2. Testowanie możliwości.

3. Uznanie, że aplikacje to konieczny element działania firmy, i włączenie go w ustrukturyzowany sposób w procesy korporacyjne do planowania i wdrożeń.

4. Doskonalenie tego, co dzięki aplikacjom można uzyskać.

Wydaje się, że polscy główni ubezpieczyciele są na drugim i trzecim etapie w zależności od firmy. Jak wynika z naszej aktualnej analizy aplikacji i stron mobilnych ubezpieczycieli dla klienta i agenta – prawie wszyscy najwięksi ubezpieczyciele komunikacyjni oferują takie wsparcie, ale bardzo zróżnicowane jest zarówno spektrum funkcji oferowanych przez aplikacje, jak i sama ich jakość.

Przyszłość w doskonaleniu

Doskonalić można konkretną aplikację mobilną – czy dobrze działa, czy konsumenci rozumieją jej funkcje i czy łatwo się jej używa. Lecz obszar dający dużo większe pole do popisu to doskonalenie modeli biznesowych i narzędzi wspierających, których elementem jest ta właśnie aplikacja.

Kanał mobilny umożliwia natychmiastowy kontakt z klientem i szybką wymianę pełnego zestawu informacji w obie strony, a to otwiera szerokie możliwości do automatyzacji procesów biznesowych.

W działach R&D Sollers Consulting przyglądamy się wymaganiom automatyzacji procesów ubezpieczeniowych i widzimy dwa główne obszary, w których podstawowe systemy do ubezpieczeń nie dają obecnie dostatecznego wsparcia. Jest to zarządzanie decyzjami biznesowymi oraz rozwiązania pozwalające z otrzymanych przez ubezpieczyciela informacji i dokumentów wydobyć ustrukturyzowany model danych, właśnie w celu zasilenia automatycznych decyzji. Są to rozwiązania takie jak np. rozpoznawanie uszkodzeń na bazie zdjęć, rozpoznawanie dokumentacji, np. notatek policyjnych lub dokumentacji medycznej i umiejętność ich odniesienia do warunków ubezpieczenia i odpowiedzialności ubezpieczyciela.

Trudno sobie wręcz wyobrazić, jak będzie wyglądać obsługa ubezpieczenia w przyszłości. To może wydawać się jeszcze długa perspektywa, lecz kiedyś te bariery sprzed dziesięciu lat też wydawały się przecież nie do pokonania.

Grzegorz Podleśny
partner

Piotr Kondratowicz
business architect

PPK: Odliczanie do 27 października

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

O północy 27 października 2020 r. minie ostateczny termin na podpisanie umowy o zarządzanie z wybraną instytucją finansową oferującą PPK. Nadchodzący tydzień to ostatnie dni, aby zgodnie z zapisami ustawy o pracowniczych planach kapitałowych każda firma zatrudniająca co najmniej 20 osób (na 31/12/2019) wypełniła swój obowiązek i podpisała umowę, która umożliwi zatrudnionym osobom gromadzenie dodatkowych środków emerytalnych.

Wdrożenie PPK nie jest zmianą systemu emerytalnego. PPK to platforma, która pozwoli uzbierać dodatkowy kapitał na czas po 60. roku życia. Wpłaty na konto uczestnika PPK pochodzą od pracownika, pracodawcy i państwa.

Przygotowanie do wdrożenia

Z moich obserwacji wynika, że większość firm, choć dużo już słyszała o zasadach PPK, nie jest dość dobrze przygotowana do wdrażania pracowniczych planów kapitałowych. Czas pandemii spowodował, że firmy odkładały proces przygotowań na ostatnią chwilę, z myślą, że rząd przesunie obligatoryjne terminy. Tak się jednak nie stało, więc w ostatnich tygodniach wiele przedsiębiorstw wręcz rzuciło się do procesów wdrożeniowych. 

Samo zawarcie tej pierwszej umowy (umowy o zarządzanie „UoZ”) nie jest skomplikowane pod względem logistycznym. Jednak trzeba najpierw zdecydować, z kim ma być podpisana.

Prawo obliguje pracodawcę do przeprowadzenia konsultacji z pracownikami. W ramach tych konsultacji powinni oni zapoznać się z:

  • zasadami funkcjonowania PPK,
  • ofertami poszczególnych instytucji finansowych.

Do analizy ofert powinna ukonstytuować się reprezentacja pracowników, która wybierając konkretną instytucję, powinna kierować się:

  • pobieranymi przez nią kosztami zarządzania,
  • jej doświadczeniem,
  • efektywnością zarządzania,
  • najlepiej rozumianym interesem pracowników.

Mało czasu

Czasu do podpisania umowy pozostało bardzo niewiele, więc firmy nie mają już obowiązku konsultowania wyboru instytucji zarządzającej PPK z przedstawicielami pracowników czy związkami zawodowymi. Mimo to warto, aby ogólne zasady funkcjonowania programu dotarły do pracowników, a zarząd czy właściciel wybrał firmę, która zagwarantuje mu sprawne wdrożenie i późniejsze administrowanie.

Aby wszystko zadziałało, pracodawca powinien wiedzieć, jakie dane pracowników należy przygotować do umowy o prowadzenie PPK. Sprawdzić, czy są aktualne. Z mojego doświadczenia najczęstsze błędy pojawiają się w numerach PESEL i danych adresowych.

Umowa o Prowadzenie jest drugą umową po UoZ i ostateczny termin jej podpisania to 10 listopada. O ile umowa o zarządzanie nie ma od razu konsekwencji finansowych, o tyle po dacie podpisania Umowy o Prowadzenie wynagrodzenia uczestników będą podlegały już naliczeniom PPK.

Kolejne pytania nurtujące zarządzających firmami to kwestia ich obowiązków administracyjnych:

  • kogo trzeba automatycznie zapisać, a kto musi dobrowolnie zgłosić przystąpienie, 
  • za kogo odprowadzać składki,
  • od czego naliczane są wpłaty,
  • co z osobami na urlopach bezpłatnych i wychowawczych.
Grzegorz Waszkiewicz

Obawy

Problemem, który powoduje niechęć do wdrożenia PPK przez pracodawców, jest przeświadczenie, że pracownicy nie będą zainteresowani oszczędzaniem. Dzieje się tak, ponieważ niestety w większości pracownicy mają niepełną informację o zasadach lub wręcz błędnie powtarzają negatywne stereotypy zasłyszane gdzieś lub u kogoś.

Wszystkiego można się w prosty sposób dowiedzieć z materiałów informacyjnych. Bardzo dużo w tym zakresie zostało przygotowane przez Polski Fundusz Rozwoju (PFR) na portalu www.mojeppk.pl. Trwa również ogólnopolska kampania w radio i TV.

Co więcej, każdy z oferentów PPK opracował swoje materiały w formie krótkich, instruktażowych filmów wideo, webinarów czy zwykłych ulotek i katalogów.

Przede wszystkim pracownicy powinni wiedzieć, że:

  • system jest powszechny a nieobowiązkowy,
  • obligatoryjność polega na tym, że każdy pracodawca musi go wdrożyć, ale nie ma obowiązku korzystania z niego przez pracowników,
  • będąc pracownikiem, można do systemu wejść i wyjść z niego w dowolnym momencie.   

PPK ma już swoją rozpoznawalność. Dużo dodatkowych pytań ze strony pracowników dotyczy samego bezpieczeństwa środków i sposobów zarządzania. Co to są fundusze zdefiniowanej daty i co się stanie, gdy zarządzające TFI zbankrutuje?

Fundusz zdefiniowanej daty (FZD) – długoterminowa inwestycja, która zmienia się razem z wiekiem inwestora. Charakterystyczną cechą tych funduszy cyklu życia jest z góry nałożony plan inwestycyjny, który zmienia się wraz z czasem trwania inwestycji. Taka konstrukcja ma przede wszystkim zabezpieczyć uczestnika przed nagłymi znacznymi wahaniami wartości środków zgromadzonych na czas bliski rozpoczęciu wypłat.

Im bliżej do korzystania ze środków, tym fundusz lokuje nasze środki w bardziej bezpieczne aktywa.

Bankructwo TFI nie ma destrukcyjnego wpływu na prowadzony przez nie fundusz. W skrajnym przypadku zarządzanie danego funduszu (FZD) może przejąć inny podmiot zarządzający oferujący PPK.

Rankingi

W ostatnich miesiącach dodatkowe zamieszanie wprowadziły pojawiające się rankingi, informujące o stopach zwrotu. PPK działa już od ponad roku, zatem wielu próbuje wyciągać wnioski z ich efektywności. Nic bardziej mylnego.

Fundusze poszczególnych TFI i PTE startowały w różnym czasie. Każde z nich zgodnie z ustawą zobowiązane jest do kupowania różnych rodzajów papierów wartościowych tak, aby uzyskać określone w ustawie proporcje części udziałowej (np. akcji)  do części dłużnej (np. obligacji). Różny czas startu spowodował, że wiele funduszy, nie posiadając akcji w swoich portfelach, mogło lepiej zareagować na giełdowe załamanie z przełomu pierwszych kwartałów tego roku.

Dodatkowo, jeśli dana instytucja weszła do gry w dołku, to od razu zakupiła akcje taniej i w momencie ich odbicia wygrała na starcie. To oczywiście ich szczęście, ale na podstawie kilku ostatnich miesięcy trudno jest mówić o efektywnym stabilnym zarabianiu dla uczestników.

Zdaniem wielu analityków pierwsze wnioski co do umiejętności zarządzających będziemy mogli wyciągać za 2–3 lata. Dlatego też, aby rzetelnie podejść do analizy efektywności danej instytucji finansowej, należy spojrzeć wstecz. I dokładnie przyjrzeć się innym funduszom emerytalnym zarządzanych przez dane TFI w okresie ostatnich 5–10 lat. A najlepiej w ramach zarządzanych przez nie pracowniczych programów emerytalnych (PPE).

Rola brokera

Dużą rolę przy wdrożeniu mogą odegrać brokerzy ubezpieczeniowi. Znają bowiem  swojego klienta choćby z pracy przy grupowych umowach zdrowotnych czy życiowych.

Co więcej, wiedza brokera nabyta podczas wdrażania w ostatnich latach PPE jest podstawą, którą można zaadaptować właśnie przy tłumaczeniu i wyjaśnianiu PPK.

Dobrym rozwiązaniem jest również przygotowanie podsumowania wszystkich ofert PPK. Korzystając z doświadczenia z wdrożeń u dużych klientów I etapu, broker może pomóc płynnie wdrożyć PPK w małych i średnich przedsiębiorstwach.

To się po prostu opłaca.

Z pełną odpowiedzialnością mogę potwierdzić, że wraz z kolejnymi miesiącami funkcjonowania programu PPK część sceptyków się wykrusza, a potwierdzone relacje i doświadczenia aktywnych uczestników przekładają się na zmianę wcześniejszych decyzji o rezygnacji.

Ludzie widzą, jak ich koleżankom i kolegom z pracy wzrasta kwota oszczędności. Wpływają składki pracodawcy i dopłaty od państwa, więc przekonują się, że warto się do tego programu zapisać, bo „to się po prostu opłaca”.

Ustawa o PPK zobligowała instytucje finansowe do przygotowania instrumentów komunikacji z uczestnikami, wykorzystujących najnowsze technologie. Każdy uczestnik może zalogować się do systemu PPK swojego dostawcy, choćby z telefonu, i codziennie sprawdzić stan swoich oszczędności. Ile otrzymał od pracodawcy, ile wynosi aktualna stopa zwrotu i ile zarobił.

W razie potrzeby może też zdalnie zadecydować o wypłacie środków – oczywiście trzeba zdawać sobie sprawę z ustawowych konsekwencji takiej decyzji. Stracimy benefity od państwa, a z kwoty wpłaconej przez pracodawcę 30% zostanie przekazane do ZUS. Ale i tak będziemy mieli więcej, niż rezygnując z PPK co do zasady.

Grzegorz Waszkiewicz
broker ubezpieczeniowy
ekspert ds. PPE/PPK
członek zarządu, właściciel portalu
BezpieczenstwowBiznesie.pl  

KUKE: Liczba niewypłacalności będzie nadal rosnąć

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Z danych zebranych przez Korporację Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych wynika, że we wrześniu odnotowano 124 niewypłacalności. Oznacza to, że liczba postępowań upadłościowych i restrukturyzacyjnych była wyższa o 34,8% niż w sierpniu i o 22,8% większa niż przed rokiem. Ubezpieczyciel przyznaje, że jego klienci nie mają większych kłopotów z wypłacalnością partnerów, ale podtrzymuje swoją prognozę o zbliżającej się fali niewypłacalności.

W dziewiątym miesiącu roku upadłość ogłosiły 32 firmy – o 33,3% niż w sierpniu i o 34,7% mniej niż we wrześniu 2019 roku. Równolegle ogłoszono 92 restrukturyzacje (+35,2% m/m oraz +76,9% r/r).

– Zgodnie z oczekiwaniami we wrześniu byliśmy ponownie świadkami istotnego wzrostu liczby firm wchodzących na drogę restrukturyzacji, zarówno w porównaniu z poprzednim miesiącem, jak i w ujęciu rocznym. W około 70% przypadków dotyczy to uproszczonej restrukturyzacji, z której przedsiębiorcy mogą korzystać od czerwca tego roku. Choć taki przypadek oznacza niewypłacalność spółki, a tym samym kłopoty jej kontrahentów i podmiotów świadczących na jej rzecz usługi, to można mieć nadzieję, że po wdrożeniu planu naprawy przetrwa ona obecne, wyjątkowe trudności rynkowe i powróci do stabilnej działalności, regulując z czasem przynajmniej część swoich zobowiązań – komentuje Tomasz Ślagórski, wiceprezes KUKE.

Suma niewypłacalności z ostatnich 12 miesięcy wzrosła na koniec września do kolejnego rekordowego poziomu 1118 przypadków – to o 24 przypadki więcej (2,2%) niż miesiąc wcześniej.

Tomasz Ślagórski zapewnia, że firmy korzystające w KUKE z ubezpieczeń należności w transakcjach krajowych nadal nie raportują większych kłopotów z wypłacalnością kontrahentów. Podobna sytuacja występuje w odniesieniu do większości rynków eksportowych, w tym unijnego, przez co wskaźniki szkodowości Korporacji znajdują się na poziomach osiąganych zwykle w czasie dobrej sytuacji ekonomicznej.

– Wynika to cały czas z pozytywnego oddziaływania hojnych programów wsparcia dla biznesu zaaplikowanych w krajach Europy wiosną po pojawieniu się pandemii i dosyć szybkiemu powrotowi koniunktury po lockdownie. Nie zmienia to naszej oceny, że w ciągu kilku miesięcy dojdzie do nasilenia problemu niewypłacalności, zwłaszcza że druga fala epidemii przyszła wcześniej i okazuje się silniejsza, niż generalnie oczekiwano, a państwa ponownie wprowadzają ograniczenia dotkliwe dla biznesu, by kontrolować liczbę zachorowań. Trzeba też pamiętać, że możliwości rządów przeciwdziałania pogłębieniu się kryzysu są dużo mniejsze niż wiosną. Z drugiej strony, obostrzenia stosowane są bardziej selektywnie i precyzyjnie, co spowoduje, że mniej sektorów gospodarki ucierpi w porównaniu z sytuacją odnotowaną kilka miesięcy temu. Oczywiście w najtrudniejszej pozycji ponownie znajdą się branże usługowe, takie jak rozrywka, rekreacja, gastronomia i turystyka oraz transport – wskazuje Tomasz Ślagórski.

(AM, źródło: KUKE)

PKO TFI przoduje na rynku PPK

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Rachunki Pracowniczych Planów Kapitałowych w PKO TFI ma już ponad 400 tys. osób. Zgromadzili oni łącznie ponad 750 mln zł.

– Mimo bardzo trudnego roku dla firm i pracowników, z miesiąca na miesiąc w prowadzonych przez nas PPK przybywa zarówno pieniędzy, jak i uczestników – zauważa Wilhelm Mikołajczyk, dyrektor zarządzający Pionu Sprzedaży PKO TFI. – Łączne aktywa subfunduszy, w których inwestowane są wpłaty uczestników PPK, sięgają już prawie 750 mln zł. Od początku roku notujemy także wzrost liczby uczestników wpłacających na rachunki PPK – jest ich już ponad 400 tysięcy – dodaje.

PKO TFI pozostaje liderem na rynku PPK – zarządza 41% aktywów w ramach PPK obsługiwanych przez TFI i blisko 35% całości aktywów rynku (na koniec września).

– Nasze doświadczenia z wprowadzaniem PPK w największych przedsiębiorstwach, znakomicie pomagają nam we wdrażaniu kolejnych firm zatrudniających od 20 do 249 osób. To już ostatni dzwonek na zawarcie umów o PPK przez te firmy – przypomina Wilhelm Mikołajczyk.

(AM, źródło: PKO TFI)

ERGO Hestia tytularnym sponsorem ERGO ARENY do 2025 roku

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

ERGO Hestia podpisała 5-letnią umowę partnerską na sponsoring tytularny ERGO ARENY. To kontynuacja wieloletniej współpracy – sopocki ubezpieczyciel jest sponsorem tytularnym hali od 10 lat, czyli od momentu jej powstania.

ERGO Hestia nie tylko przedłużyła umowę partnerską, ale zaproponowała także dodatkowe rozwiązania sponsoringowe, między innymi rozbudowę stref rowerowych ze stacjami naprawczymi czy stref parkowania dla aut elektrycznych oraz strefy wi-fi. Inicjatywy te wpisują się w realizowaną przez ERGO Hestię strategię, która zakłada wspieranie działań na rzecz ochrony środowiska zarówno wewnątrz firmy, jak i w jej otoczeniu.

– Cieszymy się, że możemy przedłużyć umowę sponsoringową z ERGO Hestią, jedną z największych w Polsce firm ubezpieczeniowych, która systematycznie podejmuje działania wspierające rozwój szeroko pojętej kultury i podziela nasze sportowe pasje. Dotychczasowa współpraca umożliwiła na gdańsko-sopockiej granicy realizację aż 1253 imprez, dzięki czemu w ERGO ARENIE gościliśmy już ponad 4 miliony osób. Mamy nadzieję, że nowe, wspólne 5 lat zaowocuje kolejnymi ważnymi z punktu widzenia zarówno lokalnego, jak i międzynarodowego, projektami, a nasza współpraca dalej umacniać będzie znaczenie strategiczne obu marek. Fakt, że firma taka jak ERGO Hestia zdecydowała się pozostać z nami, to olbrzymia motywacja do dalszego działania – komentuje Magdalena Sekuła, prezes zarządu spółki Hala Gdańsk-Sopot, operatora ERGO ARENY.

(AM, źródło: ERGO Hestia)

Najemnicy wyłowieni z sieci

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Saudyjscy dyplomaci, separatyści sikhijscy i indyjscy menedżerowie wysokiego szczebla znaleźli się na celowniku grupy wynajętych hakerów – wynika z raportu opublikowanego przez firmę BlackBerry Corp., producenta oprogramowania dla urządzeń mobilnych.

Raport dotyczący grupy znanej jako Bahamut – imię potwora morskiego z mitologii arabskiej – rzuca światło na dowody działalności najemników online, na jakie coraz częściej natykają się badacze kwestii cyberbezpieczeństwa.

Jak powiedział Eric Milam, wiceprezes BlackBerry ds. badań, ogromna różnorodność działań Bahamuta sugeruje, że grupa pracuje na zlecenie różnych klientów – podała agencja Reuters.

– Za wiele różnych rzeczy dzieje się jednocześnie na za wielu osiach współrzędnych, aby mogło to wskazywać na jednego zleceniodawcę – powiedział Milam przed opublikowaniem raportu.

W czerwcu agencja Reuters opisywała, jak nieznana indyjska firma IT o nazwie BellTroX oferowała klientom swoje usługi hakerskie, pomocne w szpiegowaniu ponad 10 tys. kont mailowych w przeciągu siedmiu lat. Do szpiegowanych zaliczali się znani amerykańscy inwestorzy.

BlackBerry, które w 2019 r. wchłonęło Cylance, producenta oprogramowania antywirusowego, połączyło cyfrowe wskazówki pozostawiane w ciągu kilku lat przez innych badaczy, aby stworzyć obraz wyrafinowanej grupy hakerów. BlackBerry powiązało również tę grupę z aplikacjami mobilnymi w sklepach Apple i Google. Aplikacje te, takie jak aplikacja do pomiaru aktywności fizycznej albo menedżer haseł, mogły służyć hakerom do namierzania ich celów.

Firma Apple nie wydała oficjalnego komentarza w sprawie, jednak dwie z aplikacji wskazanych przez BlackBerry nie są już dostępne w Apple App Store. Rzecznik Google z kolei poinformował, że aplikacje wymienione w raporcie zostały usunięte z Google Play Store.

Milam nie chciał się wypowiadać na temat tego, kto jego zdaniem stoi za Bahamutem, wyraził jednak nadzieję, że raport pomoże zwracać uwagę na hakerów do wynajęcia.

Taha Karim, dyrektor tephracore, firmy ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich zajmującej się cyberbezpieczeństwem, który nie brał udziału w badaniach BlackBerry, ale recenzował raport przed publikacją, ocenił wyniki jako wiarygodne i zwrócił uwagę, że „znaleziono powiązania, które nie są oczywiste”.

BlackBerry nie wymienia celów Bahamuta z nazwiska, ale już wcześniej zidentyfikowani zostali działacze praw człowieka na Bliskim Wschodzie, pakistańscy wojskowi wysokiej rangi i arabscy biznesmeni z rejonu Zatoki Perskiej.

Agencja Reuters zidentyfikowała kolejne cele, zestawiając dane z raportu BlackBerry z wykazem zmanipulowanych stron internetowych wykrytych za pomocą urlscan.io, narzędzia zwiększającego cyberbezpieczeństwo. Oprócz np. ministerstwa obrony Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy poczty internetowej rządu Arabii Saudyjskiej, celem hakerów-najemników są członkowie rodzin królewskich i najpoważniejsi biznesmeni w Bahrajnie, Kuwejcie i Katarze.

AC

IMB: Wzrost działalności piratów w Afryce Zachodniej

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Liczba porwań odnotowanych na wodach u wybrzeży Afryki Zachodniej odnotowanych w 2020 r. do końca września jest o 40% wyższa niż w tym samym okresie 2019 r. – podaje International Maritime Bureau.

Incydenty piractwa w Zatoce Gwinejskiej przyczyniły się do wzrostu globalnej liczby ataków w ciągu 3 kwartałów – z 119 do 132. Z 85 marynarzy porwanych dla okupu na całym świecie, 80 zostało uprowadzonych u wybrzeży Nigerii, Beninu, Gabonu, Gwinei Równikowej i Ghany. W ostatnich latach napaści na statki na wodach Afryki Zachodniej nasiliły się, przy czym celem jest częściej załoga niż sam statek albo przewożony ładunek.

Region wyprzedził Azję Południowo-Wschodnią pod względem piractwa i uprowadzeń, co skutkuje wzrostem składek ubezpieczeniowych dla przewoźników.

(AC, źródło: Bloomberg)

Gazeta Ubezpieczeniowa nr 43/2020

0
  • InterRisk, TUW „TUW”: Po raz kolejny razem wybiegali pomoc dla potrzebujących – str. 2
  • Compensa: Bezpieczna Autostrada z nagrodą imienia Güntera Geyera – str. 2
  • Paul Flanagan, Euler Hermes: Ubezpieczenie należności jest dziś ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej – str. 3
  • Michał Jaczyński, PZU Życie: Szukamy doświadczonych i skutecznych ubezpieczeniowców – str. 5
  • Paweł Ciszak, Grzegorz Siedlecki: W PZU Życie jak w Formule 1 – str. 6
  • Artur Makowiecki: Podsumowanie tygodnia. Nieoczekiwana wisienka na torcie akwizycji – str. 8
  • Marek Wojciechowski, Generali:Generalnie, możesz się zapomnieć – str. 9
  • PFR Portal PPK: Weź udział w bezpłatnych szkoleniach dla pracodawców i pracowników – str. 10
  • Paweł Gruszecki: Incydent cyberbezpieczeństwa na własne życzenie, czyli co można było zrobić lepiej – str. 11
  • Artur Makowiecki: Jaka ochrona dla użytkownika UTO? – str. 12
  • Aviva wdrożyła ePolisę i chce rosnąć w komunikacji – str. 14
  • ERGO Hestia: (Un)common Ground. Po co biznesowi sztuka – str. 15
  • EIOPA, PIU, Piotr Wrzesiński: Przymiarki do europejskiej emerytury – str. 16
  • EIOPA, Aviva, Prudential, Leadenhall: Ubezpieczyciele, szykujcie się na pożegnanie Brytyjczyków – str. 17
  • Adam Wolski: Ubezpieczyciele dają drapaka – str. 19
  • dr Stanisław Kuta, Alwis & Secura: ABC (4). Kontrola obowiązku posiadania ubezpieczenia zawodowej OC – str. 20
  • Sławomir Dąblewski: Nie macie tej choroby – str. 21
  • Tomasz Kłosin: Przewodnik sukcesyjny – co to takiego? – str. 21
  • Adam Kubicki: Jak wykorzystać w pełni potencjał zakupowy klientów? – str. 22
  • Marcin Kowalik: Jak pozyskiwać klientów ubezpieczeniowych na Facebooku dzięki historiom – str. 22
  • Paweł Skotnicki, MDRT: Jak znaleźć się w ubezpieczeniowej elicie – str. 24

Podczas pandemii Unilink sprzedaje coraz więcej ubezpieczeń na życie

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Według ekspertów Unilink po trzech kwartałach obecnego roku polski rynek ubezpieczeń na życie znajduje się w dobrym punkcie pod względem popytu. Dowodem potwierdzającym tę ocenę jest dynamika sprzedaży rok do roku uzyskana przez multiagencję: po dziewięciu miesiącach 2020 r. uplasowała się ona na wysokim poziomie.

– Pomimo wiosennego spowolnienia, związanego z pierwszą falą epidemii Covid-19 w Polsce, w okresie od stycznia do września w Unilink osiągnęliśmy ponad 120% dynamikę sprzedaży rok do roku. Ubezpieczenia sprzedawały się najlepiej w III kwartale – i to pomimo okresu wakacyjnego, zazwyczaj „spokojniejszego”. Na potwierdzenie warto przywołać dane z września i 136% dynamikę wobec września ubiegłego roku – komentuje Leszek Osiewacz z Departamentu ds. Sprzedaży Ubezpieczeń na Życie i Zdrowotnych Unilink.

Zdaniem eksperta poprawa wyników z jednej strony jest efektem wzrostu świadomości ubezpieczeniowej, a z drugiej – rezultatem przesunięcia w czasie  decyzji o zakupie polisy.

– Ten drugi wątek ma oczywiście kontekst koronawirusowy. Wiosną tego roku wielu klientów nie zdecydowało się na zakup polisy w związku z niepewną sytuacją ekonomiczną, ale przede wszystkim lockdownem, który nie sprzyjał wyborowi ubezpieczenia na życie. Bo trzeba pamiętać, że kluczowym zagadnieniem przy zakupie ubezpieczenia jest profesjonalne doradztwo agenta. Polacy potrzebują bezpośredniego kontaktu z agentem, który przeprowadzi rzetelną analizę potrzeb i dobierze optymalne rozwiązanie – mówi Leszek Osiewacz.

Zdradza, że klienci najczęściej sięgają po ubezpieczenia gotowe, matrycowe. Oczekują, że za konkretną składkę otrzymają pakiet świadczeń gwarantowanych. Interesuje ich nie tylko podstawowa ochrona na wypadek zgonu, ale również dodatkowe elementy, np. świadczenia szpitalne, na wypadek poważnych zachorowań, narodzin dziecka czy śmierci rodzica lub teścia.

– Według mnie świadomość w zakresie ubezpieczeń na życie wśród klientów rośnie. I nawet jeśli najczęściej zależy im na niskiej składce i wybierają raczej średnie sumy ubezpieczenia, to chcą mieć ochronę złożoną z różnych ryzyk. Daje im to poczucie bezpieczeństwa – tłumaczy Leszek Osiewacz.

W jego opinii  zakłady ubezpieczeń były przygotowane na pojawienie się Covid-19, choć nieświadomie.

– Wybuch epidemii w zdecydowanej większości przypadków nie „wyłączył” ochrony ubezpieczeniowej. Jeśli ubezpieczony zachoruje na covid i trafi do szpitala, może liczyć na świadczenie szpitalne. Podobnie jest w przypadku śmierci na tę chorobę – świadczenie za zgon naturalny zostanie wypłacone. Jednakże Covid-19 nie jest traktowany przez ubezpieczycieli jako poważne zachorowanie i nie znajduje się w katalogu zamkniętym takich chorób, czyli świadczenie za samo zachorowanie bez pobytu w szpitalu nie będzie przysługiwało – wskazuje ekspert.

Artur Makowiecki

news@gu.home.pl

Wsparcie dla ubezpieczeń należności nadal w zawieszeniu

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Decyzja Komisji Europejskiej z 13 października o przedłużeniu okresu obowiązywania tymczasowych ram prawnych dotyczących pomocy publicznej oznacza, że KE zgodzi się też na dłuższy okres obowiązywania programu wsparcia dla ubezpieczeń należności w Polsce. Choć sam program nie został jeszcze uruchomiony, gdyż obu stronom – ubezpieczycielom i rządowi – nie spieszy się do zawarcia porozumienia – informuje „Puls Biznesu”.

Marcin Olczak, dyrektor departamentu ryzyk kredytowych i politycznych w Marsh Polska, uważa, że decyzja KE oznacza zielone światło dla programów wsparcia. Jego zdaniem odpowiednia zgoda Komisji powinna zostać wydana maksymalnie do połowy listopada. Zwraca jednocześnie uwagę, że jest to tylko jeden z warunków uruchomienia programu. Oprócz tego potrzebne jest jeszcze porozumienie ubezpieczycieli należności handlowych oraz rządu co do ostatecznego kształtu wsparcia. Marcin Olczak przyznaje, iż odnosi wrażenie, że obie strony odraczają ten proces: ubezpieczyciele nie spieszą się, ponieważ nie sprawdziły się czarne prognozy dotyczące lawinowego wzrostu szkodowości, a bez ich nacisku rząd nie spieszy się z wchodzeniem w nowe zobowiązania.

„PB” zwraca uwagę, że decyzja z 13 października była bardzo istotna dla KUKE. Uznając, że do końca czerwca kraje OECD i Unii Europejskiej są tymczasowo nierynkowe, KE pozwoliła instytucjom takim jak KUKE oferować produkty wspierające eksport do krajów rozwiniętych z gwarancjami państwa. W efekcie Korporacja przedłużyła możliwość korzystania z ubezpieczeń GAP EX i GAP EX+ do końca czerwca przyszłego roku.

Więcej:
„Puls Biznesu” z 23 października, Sylwia Wedziuk „Czy firmy będą mogły nadal korzystać ze wsparcia”:
https://www.pb.pl/czy-firmy-beda-mogly-nadal-korzystac-ze-wsparcia-1006317

(AM, źródło: „Puls Biznesu”)

22,629FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie