Klient ma prawo do emocji, ale agent ma prawo do szacunku. W ubezpieczeniach pracujemy blisko ludzkich lęków, tragedii i pieniędzy. Gdy dochodzi do szkody albo odmowy wypłaty odszkodowania, frustracja bywa naturalna.
Istnieje jednak wyraźna granica między uzasadnionym wzburzeniem a obrażaniem, krzykiem czy groźbami. Profesjonalna obsługa nie oznacza, że agent ma być workiem treningowym.
Wielu agentów znosi obelgi, bo obawia się utraty klienta, prowizji albo negatywnej opinii w Google. To błąd. Pozwalanie na przekraczanie granic nie jest dobrą obsługą, lecz zgodą na toksyczną relację. Ekspert buduje swoją pozycję na partnerstwie. Jeśli sam nie szanuje swojego czasu i godności, trudno oczekiwać, że zrobi to klient.
Technika zdartej płyty
Gdy klient podnosi głos, przerywa lub rzuca złośliwe uwagi, nie warto wdawać się w dyskusję o jego zachowaniu. Lepiej spokojnie powiedzieć: „Panie Tomaszu, chcę panu pomóc, ale warunkiem naszej rozmowy jest to, że nie będziemy na siebie krzyczeć. Proszę pozwolić mi dokończyć”.
Jeśli klient nadal przerywa, należy powtórzyć dokładnie ten sam komunikat. Do skutku. Brak reakcji na treść krzyku i konsekwentne skupienie się na formie rozmowy pomagają ostudzić emocje.
Procedura trzech kroków
W przypadku wulgaryzmów, wyzwisk lub gróźb, warto zastosować jasną procedurę eskalacji. Pierwszy krok to nazwanie zachowania i ostrzeżenie: „Używa pan słów powszechnie uznanych za obraźliwe. Nie zgadzam się na taki język. Jeśli nie zmieni pan tonu, zakończę rozmowę”.
Drugi krok polega na powtórzeniu ultimatum: „Rozumiem pana zdenerwowanie, ale nie będę rozmawiać w ten sposób. To ostatnia prośba o spokój”. Trzeci to przerwanie kontaktu: „Ponieważ nadal mnie pan obraża, kończę rozmowę. Zapraszam do kontaktu, gdy emocje opadną. Do widzenia”.
Kontrola przestrzeni
Szacunek egzekwuje się również tonem głosu i sposobem prowadzenia rozmowy. Im głośniej mówi klient, tym ciszej i wolniej powinien mówić agent. Zmusza to rozmówcę do skupienia i pomaga obniżyć tempo wymiany zdań. Warto też konsekwentnie używać form „pan” i „pani”, nawet jeśli klient agresywnie przechodzi na „ty”. Formalny język utrzymuje zawodowy dystans.
Dokumentowanie trudnych sytuacji
Po wyjątkowo nieprzyjemnej rozmowie dobrze jest wysłać krótkiego maila: „W nawiązaniu do dzisiejszej rozmowy telefonicznej, którą musieliśmy przerwać ze względu na trudności w komunikacji, przesyłam podsumowanie ustaleń drogą pisemną”.
W systemie CRM należy zapisać fakty, na przykład: „Klient używał wulgaryzmów. Rozmowa została przerwana po ostrzeżeniu”. Nie warto opisywać własnych emocji ani ocen.
Stawianie granic nie odstrasza dobrych klientów. Odsiewa raczej tych, którzy kosztują najwięcej czasu, energii i zdrowia. Asertywność nie jest przeciwieństwem empatii. Jest warunkiem relacji, w której agent może naprawdę pomagać.
Ewelina Rauczyńska
ekspertka ds. finansowo-ubezpieczeniowych

















