Blog - Strona 2 z 1919 - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal

Generali promuje ubezpieczenia nieruchomości w nowej odsłonie kampanii TU TERAZ

0

Generali Polska rozpoczęło kolejną kampanię promującą ubezpieczenie „Generali, z myślą o domu i rodzinie”. Komunikacja koncentruje się na ochronie nieruchomości i majątku przed skutkami nieprzewidzianych zdarzeń, również tych wynikających z codziennej nieuwagi. Kampania jest prowadzona w kanałach cyfrowych i mediach społecznościowych.

Nowa odsłona platformy komunikacyjnej TU TERAZ odwołuje się do codziennych sytuacji, w których właściciele domów i mieszkań mogą ponieść straty finansowe. Ubezpieczyciel zwraca uwagę zarówno na zakres ochrony, jak i potrzebę dostosowywania sum ubezpieczenia do aktualnej wartości majątku.

Według danych GUS w II kwartale 2026 r. ceny lokali mieszkalnych w Polsce były o 6,3% wyższe niż rok wcześniej. Na rynku pierwotnym wzrosły o 6,5%, a na wtórnym o 6,1%. W porównaniu z poprzednim kwartałem mieszkania podrożały o 1,5%.

Wzrost wartości nieruchomości ma znaczenie również dla rynku ubezpieczeń. Jeżeli suma ubezpieczenia nie nadąża za wartością odtworzeniową budynku lub wyposażenia, właściciel może nie otrzymać środków wystarczających na pokrycie pełnych kosztów odbudowy bądź naprawy po poważnej szkodzie. Dla pośredników jest to argument za regularnym przeglądem zakresu ochrony i sum ubezpieczenia, szczególnie przy odnawianiu polis.

Znaczenie zakresu ochrony w konkurencji o klienta

W kampanii Generali akcentuje nie tylko zabezpieczenie wartości nieruchomości, lecz także ochronę przed skutkami zdarzeń, które klienci mogą uznawać za własne zaniedbanie. Takie podejście może pomagać w wyjaśnianiu różnic między ofertami, szczególnie tam, gdzie o wyborze polisy decyduje przede wszystkim wysokość składki.

Za koncepcję i kreację kampanii odpowiada zespół marketingu Generali Polska.

(AM, źródło: Generali Polska)

KUKE współpracuje przy tanzańskich projektach infrastrukturalnych

0
Źródło zdjęcia: Canva

Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE) podpisała z tanzańską firmą Mwananchi Engineering and Contracting Company Limited (MECCO) strategiczną umowę dotyczącą rozwoju i finansowania infrastruktury. Porozumienie ma stworzyć polskim eksporterom i wykonawcom możliwości udziału w inwestycjach realizowanych w Tanzanii.

Umowę podpisali Janusz Władyczak, prezes zarządu KUKE, oraz Paul Woodman, dyrektor generalny MECCO, podczas Tanzania Investment Forum 2026 w Londynie, zorganizowanego przez przedstawicielstwo dyplomatyczne Tanzanii.

Porozumienie ustanawia ramy współpracy o wartości 1 mld euro. Obejmuje rozwój i finansowanie projektów infrastrukturalnych, w których będą mogły uczestniczyć polskie przedsiębiorstwa. Nie oznacza jednak uruchomienia finansowania w pełnej zadeklarowanej wysokości. Poszczególne inwestycje będą wymagały przygotowania i uzgodnienia warunków realizacji.

Współpraca z lokalnym wykonawcą może ułatwić KUKE identyfikowanie projektów i włączanie polskich firm w łańcuchy dostaw. Instrumenty ubezpieczeniowe i finansowe oferowane przez Korporację pozwalają ograniczać ryzyko związane z realizacją zagranicznych kontraktów oraz wspierać pozyskiwanie finansowania przez inwestorów.

Nowa umowa wpisuje się w rozwój działalności KUKE na rynkach afrykańskich. W kwietniu 2026 r. Korporacja uczestniczyła w zabezpieczeniu finansowania budowy dwóch odcinków linii kolejowej w Tanzanii. Konsorcjum bankowe zorganizowało na ten cel finansowanie przekraczające 2,33 mld dolarów, o czym „Gazeta Ubezpieczeniowa” informowała w artykule „KUKE wsparła inwestycję kolejową w Tanzanii”.

Dla KUKE współpraca może stanowić kolejny sposób zwiększania zaangażowania w finansowanie eksportu i inwestycji na rynkach Afryki Wschodniej.

(AM, źródło: KUKE, LinkedIn)

Allianz powiększa biuro w Krakowie i otwiera nowe w Katowicach

0
Źródło zdjęcia: Allianz

Allianz Polska rozszerza współpracę z firmą GTC, właścicielem i zarządcą nieruchomości biurowych. Dwie transakcje najmu obejmują łącznie blisko 850 mkw. powierzchni. Przeprowadzka do większego biura w Krakowie została zaplanowana na początek 2027 roku.

W Katowicach Allianz został nowym najemcą budynku Francuska Office Centre B i już rozpoczął pracę w nowej lokalizacji. Z kolei w Krakowie ubezpieczyciel przedłużył umowę najmu i zdecydował się na powiększenie zajmowanej powierzchni. W związku z tym przeniesie się do większego biura w budynku Galileo, należącym do kompleksu Korona Office Complex.

(AM, źródło: GTC)

Sejm zgodził się na dostęp ubezpieczycieli życiowych do danych z rejestru PESEL

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Zakłady ubezpieczeń na życie będą mogły samodzielnie pozyskiwać aktualne dane dotyczące dowodów osobistych swoich klientów. Przyjęta 9 października 2026 roku przez Sejm nowelizacja ustawy o ewidencji ludności ma uprościć obsługę polis, ograniczyć formalności związane z wymianą dokumentów i usprawnić wypłatę świadczeń.

Zmiana przewiduje rozszerzenie katalogu podmiotów uprawnionych do pozyskiwania informacji z rejestru PESEL o zakłady prowadzące działalność w dziale I. Towarzystwa uzyskają możliwość sprawdzania serii, numeru oraz daty ważności dowodu osobistego klienta po wymianie dokumentu.

Obecnie aktualizacja tych informacji wymaga zaangażowania ubezpieczonego. Po wejściu w życie nowych przepisów ubezpieczyciel korzystający z odpowiedniej usługi rejestru PESEL będzie mógł pozyskać dane bez konieczności kontaktowania się z klientem w tej sprawie.

Mniej formalności i sprawniejsza obsługa polis

Dla zakładów zmiana może oznaczać ograniczenie kosztów administracyjnych związanych z weryfikacją danych i przypominaniem klientom o konieczności ich aktualizacji. Aktualne informacje o dokumentach tożsamości powinny również zmniejszyć ryzyko opóźnień przy obsłudze umów i wypłacie świadczeń wynikających z rozbieżności w danych.

Nowe rozwiązanie może mieć także znaczenie dla przeciwdziałania nadużyciom. Możliwość korzystania z aktualnych danych pochodzących z państwowego rejestru ułatwi weryfikację dokumentów tożsamości, choć sama w sobie nie wyeliminuje ryzyka wyłudzeń.

Skala korzyści będzie zależeć od tego, ilu ubezpieczycieli zdecyduje się wdrożyć rozwiązanie i zintegrować je ze swoimi systemami obsługi klientów. Nowelizacja daje taką możliwość, ale nie oznacza automatycznej aktualizacji danych we wszystkich towarzystwach.

Przyjęta ustawa stanowi kolejny etap prac nad rozwiązaniem, o którym „Gazeta Ubezpieczeniowa” informowała w lutym w artykule „Zakłady życiowe sprawniej zaktualizują dane osobowe klientów”.

Nowe przepisy mają wejść w życie po upływie 14 dni od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. Teraz ustawa trafi do prac w Senacie.

Artur Makowiecki

news@gu.com.pl

Poniedziałek, 8:15. Nadzór nad siecią agencyjną bez maili i arkuszy

0
Grzegorz Skulimowski

Nowe rekomendacje KNF dotyczące dystrybucji ubezpieczeń oznaczają, że najpóźniej od 1 lipca 2027 r. zakład powinien móc wykazać, jak nadzoruje agentów: jakie działania podjął i z jakim skutkiem.

Jak to wygląda na co dzień? Zajrzyjmy do biura Anny, opiekunki sieci sprzedaży w średniej wielkości zakładzie. Anna jest postacią wymyśloną, ale jej poniedziałek wielu z Państwa zna z własnego doświadczenia.

Dziś: skrzynka, arkusz i kalendarz

Anna zaczyna od poczty. Jedna agencja przysyła skan aneksu, druga pisze, że jej pracownica zmieniła nazwisko, trzecia pyta, czy nowa osoba może już sprzedawać. Kandydat dzwoni, bo nie wie, czy jego dokumenty dotarły. W kalendarzu miga przypomnienie: na wniosek o zmianę wpisu w rejestrze agentów zostały trzy dni z siedmiu. W arkuszu szkoleń kilka nazwisk świeci na czerwono, ale nikt nie ma pewności, czy dane są aktualne.

O jedenastej dzwoni compliance: na czwartek potrzebna jest pełna dokumentacja nadzoru nad jedną z agencji. Anna wie, że wszystko gdzieś jest – w mailach, na dysku, w segregatorze i w systemie sprzedażowym – i że zebranie tego zajmie jej resztę dnia.

Po południu odzywa się dyrektor sprzedaży: duża agencja chce w tym tygodniu wprowadzić do sprzedaży trzy nowe osoby, a ich dokumenty wciąż krążą między biurem a kurierem – choć komplet danych tych osób agencja ma od dawna we własnym systemie. Między telefonami Anna ogląda ulotkę, którą agencja przygotowała sama i od tygodnia rozdaje klientom – w zakładzie nikt jej wcześniej nie widział.

Ten sam poniedziałek w portalu OFWCA

A teraz wyobraźmy sobie ten sam dzień w portalu, który projektujemy w VSoft. Anna zaczyna od pulpitu, który pokazuje tylko to, co dziś wymaga jej uwagi – w kolejności terminów. Zmiana nazwiska nie przyszła mailem: agencja zgłosiła ją w swoim panelu, z datą i dokumentem. Portal sam wylicza termin wniosku do rejestru i przygotowuje go do wysłania, a Anna sprawdza i zatwierdza.

Kandydat nie dzwoni, bo widzi status swojej sprawy. Dostał link i kod SMS, dokumenty wgrał krok po kroku w formularzu – jeśli czegoś brakowało, otrzymał jasną informację, co trzeba uzupełnić. Upoważnienie do wykonywania czynności agencyjnych zatwierdza w panelu, a portal zapisuje tę decyzję w dokumentacji. Podpis kwalifikowany pojawia się w portalu tylko tam, gdzie wymaga go prawo: przy umowie agencyjnej i pełnomocnictwie dla agenta. Nikt nie czeka na kuriera. Nikt też nie liczy już godzin szkoleń w arkuszu: portal pilnuje ich dla każdej osoby i przypomina o zbliżającym się terminie.

Trzy nowe osoby z dużej agencji przechodzą tę samą ścieżkę równolegle, a dyrektor sprzedaży widzi, na którym są etapie i od kiedy będą mogły sprzedawać. Ta agencja nie wpisuje ich zresztą w panelu, przekazuje dane wprost ze swojego systemu, bo zakład włączył możliwość integracji przez API. Anna widzi te same sprawy w tym samym miejscu, zmienia się droga danych, a nie zakres nadzoru.

Materiały marketingowe agencji trafiają do akceptacji, zanim zobaczy je klient – jeśli coś trzeba poprawić, agencja dostaje zalecenie z terminem. Portal zauważa też, że jedna z osób od miesięcy nie zawarła żadnej umowy i podpowiada wyjaśnienie sprawy z agencją.

Gdy ktoś przestaje spełniać warunki do wykonywania czynności agencyjnych, sprzedaż zostaje wstrzymana od razu, a wniosek do rejestru czeka na zatwierdzenie. A prośba compliance? Akta agencji, czyli dokumenty, decyzje, zalecenia i historia nadzoru, są gotowe do przekazania jednym eksportem. Czwartek przestaje być problemem.

Mniej gaszenia pożarów, więcej nadzoru

Dla zarządu różnica jest prosta: zgodność z Rekomendacjami KNF przestaje zależeć od pamięci kilku osób. Terminów pilnuje portal, a nie kalendarz opiekuna. Zalecenia dla agencji mają termin, dowód wykonania i ocenę skuteczności, a to wszystko w jednym rejestrze, a nie w osobnych arkuszach. Nowi agenci szybciej zaczynają sprzedawać, a agencje mają mniej formalności.

Compliance zyskuje coś więcej niż zapis, kto co zrobił – portal w ogóle nie dopuszcza do decyzji osoby, która nie powinna jej podejmować. Sankcji dla agencji nie nakłada jedna osoba – kto inny ją proponuje, a kto inny zatwierdza. Każda decyzja ma uzasadnienie i autora. Gdy przychodzi kontrola, dowody są pod ręką, a nie w skrzynkach i segregatorach. A Anna? Zamiast przepisywać dane i szukać dokumentów, skupia się na współpracy z agencjami.

Osobny system, a nie kolejna zakładka

Portal OFWCA to nasza koncepcja osobnego systemu, a nie kolejnego modułu systemu sprzedażowego. Nadzór nad siecią ma własne terminy i własne dowody – i dlatego u Anny jest prowadzony w arkuszach obok systemu, a nie w nim. Nie powstaje jednak w próżni. VSoft od lat buduje platformę VSoft Insurance Platform dla firm leasingowych – znamy więc dystrybucję ubezpieczeń także od strony pośrednika: współpracę z agentami i agencjami, uprawnienia do produktów oraz prowizje. Wiemy, czego zakład potrzebuje od agencji i jednocześnie rozumiemy jej codzienną pracę. A od tego zależy, czy portal będzie dla niej ułatwieniem, czy kolejnym obowiązkiem. Koncepcję rozpisaliśmy na konkretne procesy i ekrany. Chcemy rozwijać ją razem z zakładami – tak, by odpowiadała na potrzeby państwa sieci, a nie tylko na tekst uchwały. Zaczynamy od tego, co jest niezbędne przed lipcem 2027 r., a kolejne elementy – monitoring rejestrów czy plan nadzoru według ryzyka – dodajemy wtedy, gdy sieć ich potrzebuje.

Grzegorz Skulimowski
architekt rozwiązań biznesowych, VSoft


Chętnie pokażemy, jak mógłby wyglądać poniedziałek państwa opiekunów sieci – na państwa przykładach, a nie na slajdach. Zapraszamy do rozmowy o koncepcji portalu.

www.vsoft.pl/kontakt

Nadchodzi fala nowości w bancassurance

0
Anna Staniszewska (źródło zdjęcia: KNF)

PKO Ubezpieczenia zapowiada wprowadzenie ubezpieczenia na życie i zdrowie dla zamożniejszych klientów, a BNP Paribas buduje platformę umożliwiającą szerszą sprzedaż polis niezwiązanych z produktami bankowymi. O planach obu instytucji poinformowano podczas kongresu EKF Ubezpieczenia. Nowy kierunek rozwoju bancassurance zarysowało również PZU Życie, które rozważa model subskrypcyjny – podał cashless.pl.

Nowa polisa PKO Ubezpieczenia ma trafić do oferty w najbliższych dniach. Jak poinformował Marcin Ziółek, dyrektor departamentu sprzedaży PKO Ubezpieczenia, produkt będzie wyróżniał się wyższymi sumami ubezpieczenia, dłuższym okresem ochrony oraz dodatkowymi świadczeniami, obejmującymi m.in. diagnostykę, drugą opinię medyczną i ochronę na wypadek uszczerbku na zdrowiu. Nowe rozwiązanie ma rozszerzyć ofertę w segmencie klientów oczekujących szerszej ochrony i wyższych świadczeń.

BNP Paribas stawia na sprzedaż stand alone

Rozwój ubezpieczeń oferowanych samodzielnie jest również jednym z kierunków strategicznych BNP Paribas. Zuzanna Świętorzecka, value stream leader ds. ubezpieczeń i obsługi partnerów banku, poinformowała, że sprzedaż takich polis została wpisana do strategii firmy na lata 2026–2030 jako jeden z filarów wzrostu w segmencie klientów indywidualnych.

Bank pracuje nad platformą sprzedażową, wykorzystując rozwiązania funkcjonujące już w innych krajach grupy. BNP Paribas wybrał także partnerów do współpracy przy przygotowywaniu oferty. Nowe produkty mają być udostępniane różnymi kanałami.

PZU Życie rozważa subskrypcje

O kolejnym możliwym kierunku rozwoju bancassurance poinformowała Agnieszka Gocałek, członkini zarządu PZU Życie. Ubezpieczyciel zamierza rozwijać ofertę w stronę modelu subskrypcyjnego, jednak na obecnym etapie nie ujawniono szczegółów tego rozwiązania.

Bancassurance szuka nowych źródeł wzrostu

Zapowiedzi przedstawione podczas kongresu wskazują na rosnące znaczenie sprzedaży ubezpieczeń niezależnych od podstawowych produktów bankowych. Dla banków jest to możliwość rozwijania przychodów prowizyjnych również poza momentem udzielania kredytu, a dla ubezpieczycieli szansa na dotarcie do klientów za pośrednictwem istniejących relacji bankowych.

Istotna jest także zmiana sposobu dystrybucji. Przenoszenie sprzedaży do aplikacji mobilnych i bankowości internetowej może zwiększać częstotliwość kontaktu klienta z ofertą ubezpieczeniową oraz ograniczać zależność od sieci oddziałów.

Jednocześnie rozwój produktów premium i rozwiązań subskrypcyjnych sugeruje poszukiwanie nowych sposobów dopasowania ochrony do potrzeb klientów. O powodzeniu tych strategii zdecydują jednak nie tylko zakres polis i wygoda zakupu, ale również ich cena, przejrzystość warunków oraz zdolność banków do skutecznego rozpoznawania potrzeb ubezpieczeniowych.

Więcej:

cashless.pl z 9 października 2026 r., Ida Krzemińska-Albrycht „Nowości w bancassurance: wkrótce nowa polisa na życie w PKO, BNP Paribas pracuje nad platformą sprzedaży”

(AM, źródło: cashless.pl)

Złote czasy polskich tablic we Włoszech się kończą

0
Dyplom z rąk redaktorki naczelnej Aleksandry E. Wysockiej odbierają Mariusz Wichtowski i Piotr Zadrożny.

Rozmowa z Mariuszem Wichtowskim, prezesem zarządu Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, oraz Piotrem Zadrożnym, wiceprezesem zarządu PBUK

Aleksandra E. Wysocka: – Samochód jeździ po Neapolu, właściciel mieszka we Włoszech, ale tablice i OC są polskie. Sprytna optymalizacja czy już zorganizowany proceder?

Piotr Zadrożny: – Zdecydowanie przekroczyliśmy granicę sprytu. Pojazdy użytkowane we Włoszech są rejestrowane w Polsce, często przez specjalnie tworzone firmy, które po pewnym czasie znikają. Potem powstają następne. Do tego dochodzą przypadki poświadczania nieprawdy przez polskie stacje kontroli pojazdów. Mechanizm jest bardzo sprytnie skonstruowany.

Ale po co komu tak skomplikowana konstrukcja?

P.Z.: – Odpowiedź jest bardzo prosta: chodzi o pieniądze. Średnia składka OC w Polsce to ok. 165 euro, a w rejonie Neapolu 1200–1500 euro. Jeżeli oszczędność może być niemal dziesięciokrotna, zawsze znajdą się chętni. Do tego dochodzą koszty badań technicznych oraz podatku drogowego – w obu przypadkach po kilkaset euro – których przy polskiej rejestracji można uniknąć. Problem jest więc systemowy, a nie incydentalny.

Tyle że prywatna oszczędność zamienia się we wspólny rachunek. Jak szybko on rośnie?

Mariusz Wichtowski: – Lawinowo. Liczba szkód związanych z procederem włoskim podwoiła się w ciągu roku, a w porównaniu z sytuacją sprzed dwóch lat jest około trzykrotnie większa. W pozostałych krajach poziom szkód jest mniej więcej stabilny. Włochy są wyjątkiem.

Dla PBUK oznacza to ogromny wysiłek organizacyjny. Mamy nie tylko szkody z polis zawartych w Polsce. Płacimy również za szkody powodowane we Włoszech przez pojazdy, które polskiego OC już nie mają.

Czyli uszczelniacie system, ale szkód paradoksalnie może być jeszcze więcej?

M.W.: – Tak. Dzięki współpracy PBUK, PIU i UFG powstała grupa robocza, a zakłady znacznie skuteczniej identyfikują ryzykowne przypadki. Na początku roku do systemu trafiało ok. 300 polis tygodniowo zawieranych na podmioty związane z tym procederem. Ostatnio było ich ok. 20 tygodniowo. To ogromna zmiana.

Ale te zarejestrowane w Polsce samochody nie znikają magicznie z włoskich dróg. Szacuje się, że może ich być obecnie 60–68 tys. Jeżeli nie dostają kolejnej polskiej polisy, część pozostaje bez ubezpieczenia. Na początku roku ocenialiśmy, że nieubezpieczona może być mniej więcej połowa. Przy dalszym uszczelnianiu polskiego rynku ten odsetek może rosnąć.

Brzmi jak dokręcanie zaworu, kiedy w instalacji wciąż pozostaje ogromne ciśnienie. Co można zrobić poza blokowaniem polis?

P.Z.: – Trzeba działać po obu stronach granicy. Prowadzimy postępowania regresowe we Włoszech za pośrednictwem tamtejszych prawników. To długotrwały proces, bo wymaga postępowań sądowych, ale pierwsze sprawy już ruszają.

M.W.: – Mówimy o ok. 500 sprawach, które już trafiły na tę ścieżkę. Roszczenia wynoszą od kilku do kilkudziesięciu tysięcy euro w każdej sprawie. Chcemy, żeby użytkownicy tych samochodów wiedzieli, że złote czasy się skończyły. Kontrole się pojawiają, postępowania sądowe się zaczynają, współpracujemy z włoskimi partnerami i policją.

W tej historii jest też bardzo polski wątek: stacje kontroli pojazdów.

P.Z.: – I dlatego działa polska prokuratura. Prowadzone są postępowania dotyczące poświadczania nieprawdy przez stacje kontroli pojazdów. Jest również polsko-włoski zespół policyjny. To wielowątkowa sprawa, właściwie można byłoby się na niej doktoryzować.

Albo nakręcić serial kryminalny. Tylko dla rynku finał raczej nie będzie zabawny.

M.W.: – Zdecydowanie nie. PBUK ostrzegało przed tym zjawiskiem już w 2024 r. Zorganizowaliśmy wtedy specjalne webinarium wspólnie z włoskim biurem. Początkowo problem nie spotkał się z odpowiednią reakcją. Dopiero kiedy pojawiły się duże wypłaty, rynek zobaczył jego skalę.

Da się ten proceder rzeczywiście zatrzymać?

M.W.: – To będzie proces. Dlatego prowadzimy działania informacyjne także we Włoszech. Chcemy uświadamiać użytkownikom takich pojazdów konsekwencje i odbierać im poczucie bezkarności.

P.Z.: – Sama świadomość, że pojawiły się kontrole, regresy i postępowania karne, z czasem może zniechęcać do korzystania z tego mechanizmu. To nie wydarzy się z dnia na dzień. Ale sieć robi się coraz ciaśniejsza.

Dziękuję za rozmowę.

Aleksandra E. Wysocka

Bezpieczne Rezerwacje SIGNAL IDUNA z klauzulą zakazu lotów

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

SIGNAL IDUNA wprowadza do ubezpieczenia kosztów rezygnacji z podróży dodatkową klauzulę obejmującą zakaz lotów, w tym zamknięcie przestrzeni powietrznej. Rozszerzenie będzie oferowane za pośrednictwem współpracujących z zakładem organizatorów turystyki i agentów turystycznych.

Nowa klauzula w ubezpieczeniu Bezpieczne Rezerwacje ma chronić klientów przed finansowymi konsekwencjami sytuacji, w których ograniczenia w ruchu lotniczym uniemożliwiają realizację zaplanowanego wyjazdu. Dotyczy to m.in. zamknięcia przestrzeni powietrznej, które może prowadzić do odwołania podróży jeszcze przed jej rozpoczęciem.

Bezpieczne Rezerwacje pozwalają odzyskać koszty poniesione na zakup imprezy turystycznej lub usług w ramach wyjazdu pakietowego, jeżeli rezygnacja nastąpi z przyczyny objętej ochroną. Nowa klauzula poszerza katalog takich zdarzeń o ryzyko związane z zakazem lotów.

Rozszerzenie będzie dostępne na etapie rezerwacji wyjazdu i zakupu polisy. Dzięki temu agenci turystyczni i organizatorzy turystyki zyskają możliwość zaoferowania dodatkowej ochrony bezpośrednio w procesie sprzedaży.

– Od lat ściśle współpracujemy z branżą turystyczną i zależy nam, aby agent oraz organizator turystyki mieli do dyspozycji rozwiązania odpowiadające na aktualne obawy klientów. Ubezpieczenie kosztów rezygnacji jest dziś ważnym elementem świadomego planowania podróży, a nowa klauzula dodatkowo poszerza możliwości zabezpieczenia rezerwacji – tłumaczy Sabina Superson-Dudek, zastępczyni dyrektora Biura Sprzedaży Ubezpieczeń Turystycznych SIGNAL IDUNA.

Wprowadzenie klauzuli ma znaczenie szczególnie w kontekście ryzyk geopolitycznych i ograniczeń w ruchu lotniczym, na które podróżni nie mają wpływu. Dla pośredników turystycznych jest to dodatkowy element oferty, pozwalający odpowiadać na obawy klientów związane z możliwością odwołania wyjazdu.

Szczegółowe przesłanki odpowiedzialności ubezpieczyciela oraz wyłączenia określają OWU Bezpieczne Rezerwacje.

(AM, źródło: SIGNAL IDUNA)

Mobilność floty wymaga nowych zasad gry

0

Rosnące koszty coraz mocniej zmieniają ekonomię obsługi flot. Wzrost płac, cen paliwa i napraw, a także spadek wartości rezydualnej pojazdów uderzają w tradycyjny model funkcjonowania branży wynajmu.

Podwyżki cen oleju napędowego przekroczyły wcześniejsze prognozy, a płaca minimalna wzrosła do 4806 zł. Jednocześnie odsetek napraw przekraczających 2000 zł niemal się podwoił i osiągnął 33%. Z bezpośrednim wzrostem kosztów operacyjnych mierzy się już ponad 80% flot.

Do tego dochodzi spadek wskaźnika wartości rezydualnej o niemal 50%, który wpływa na całkowity koszt utrzymania pojazdów (TCO), oraz ryzyko regulacyjne związane m.in. z próbami przerzucenia kosztów mandatów na właściciela pojazdu. W tych warunkach era „tanich napraw flotowych” dobiega końca.

Szkoda oznacza przestój

W tej sytuacji rośnie znaczenie efektywnego wykorzystania floty. Dla klienta biznesowego szkoda dotycząca pojazdu dostawczego lub ciężarowego nie jest wyłącznie problemem ubezpieczeniowym. To realny przestój w działalności.

Jeżeli unieruchomiona zostaje chłodnia, kontener z windą, brygadówka czy samochód ze skrzynią, zwykły pojazd zastępczy nie rozwiązuje problemu. Potrzebne jest auto, które będzie mogło pełnić tę samą funkcję. Liczy się przy tym nie tylko jego dostępność, ale również czas dostarczenia.

Ten problem już wcześniej dostrzegli ubezpieczyciele likwidujący szkody z OC sprawcy, m.in. ERGO Hestia, Warta i UNIQA. Dzięki współpracy z Profiką możliwe jest pozyskanie za ich pośrednictwem ok. 90% typów pojazdów dostawczych, specjalistycznych i ciężarowych, z dostawą do klienta już następnego dnia rano. Rozwiązanie jest wykorzystywane również przy szkodach z autocasco.

Do tej grupy dołączają firmy CFM, m.in. MHC i Leasys, dla których utrzymanie mobilności staje się istotnym elementem obsługi floty.

Mobilność można wpisać w umowę

Klienci flotowi mogą również uzyskać dostęp do usługi utrzymania mobilności pojazdów specjalistycznych i ciężarowych bez względu na przyczynę szkody. Służy temu specjalistyczna klauzula w umowie flotowej.

W praktyce rozwiązanie to nadal nie jest powszechnie wykorzystywane. Niewielu pośredników ubezpieczeniowych wie o jego istnieniu i ma możliwość zorganizowania takiej usługi. Tymczasem w przypadku floty dostawczej lub ciężarowej właśnie dostępność odpowiedniego pojazdu może zdecydować o tym, czy szkoda spowoduje kilkudniowy przestój w działalności klienta.

W Profika od lat zajmujemy się zapewnianiem mobilności flot dostawczych i ciężarowych, także tych wykorzystujących pojazdy o specjalistycznych zabudowach. Z naszej perspektywy coraz ważniejsze staje się więc nie tylko samo dostarczenie pojazdu zastępczego, lecz także odpowiednie uwzględnienie tej usługi w konstrukcji umowy ubezpieczenia komunikacyjnego.

Stawka kontra realny koszt

Rozwój współpracy w zakresie utrzymania mobilności natrafia jednak na istotną barierę. Rynek ubezpieczeniowy tradycyjnie dąży do ograniczania średniej wartości szkody, co przekłada się na oczekiwania dotyczące stawek za wynajem. Problem w tym, że część tych stawek coraz trudniej pogodzić z aktualnymi kosztami prowadzenia działalności.

Rosną zarówno koszty napraw powypadkowych, jak i obsługi pojazdów zastępczych. Szczególnie w przypadku aut dostawczych, ciężarowych i specjalistycznych wynajem oznacza nie tylko udostępnienie samochodu, lecz również logistykę, podstawienie odpowiedniego pojazdu i jego późniejszy odbiór.

Moim zdaniem obecna sytuacja wymaga rewizji zasad współpracy między wypożyczalniami a ubezpieczycielami. Na podstawie dotychczasowych doświadczeń w relacjach z zakładami ubezpieczeń jestem jednak dobrej myśli. W interesie wszystkich uczestników rynku leży utrzymanie sprawnego systemu, w którym klient po szkodzie może szybko wrócić do działalności. Ceną rosnących kosztów napraw i obsługi pojazdów zastępczych może być natomiast wzrost składek w ubezpieczeniach komunikacyjnych.

Specjalizacja zamiast wszystkiego dla wszystkich

W odpowiedzi na te zmiany Profika skoncentrowała flotę przede wszystkim na samochodach dostawczych, specjalistycznych i ciężarowych. Utrzymujemy również silną pozycję w segmencie samochodów do nauki jazdy oraz taksówek.

Zrozumieliśmy, że właśnie w tych segmentach największą wartość dla partnerów stanowią logistyka i możliwość przejęcia całego procesu organizacji pojazdu zastępczego. Klient nie powinien szukać odpowiedniego samochodu, zastanawiać się nad jego transportem ani koordynować kilku podmiotów. Naszym zadaniem jest dostarczenie właściwego pojazdu w odpowiednie miejsce, co do zasady już następnego dnia rano.

Koszt znany z góry

Kolejnym obszarem wymagającym uproszczenia są rozliczenia. Dlatego wprowadzamy model all inclusive, w którym specjalistyczne zabudowy i wyposażenie, takie jak winda załadowcza, hak holowniczy, napęd 4×4 czy belki dachowe, są wliczone w cenę.

Zmienia się również sposób rozliczania transportu pojazdu. Zamiast rozliczeń kilometrowych stosujemy ryczałt za podstawienie i zwrot auta. Dzięki temu ubezpieczyciel lub firma CFM może z góry znać koszt usługi, a proces obsługi szkody staje się prostszy.

W obecnych warunkach mobilność floty nie sprowadza się już do zapewnienia „jakiegokolwiek” samochodu zastępczego. Jeżeli pojazd jest narzędziem pracy, zastępstwo musi pozwolić przedsiębiorcy wykonywać tę samą pracę. Właśnie dlatego w likwidacji szkód flotowych coraz większego znaczenia nabierają dostępność specjalistycznych pojazdów, sprawna logistyka oraz przewidywalność kosztów.

Łukasz Wawrzeńczyk
prezes zarządu
Profika

Zarządcy nieruchomości oszczędzają na OC i ochronie przed naruszeniami RODO

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Z danych Leadenhall Insurance wynika, że w pierwszej połowie 2026 roku 74% zarządców nieruchomości objętych jego ubezpieczeniem nie miało rozszerzenia ochrony o ryzyka związane z danymi osobowymi i incydentami cybernetycznymi. Jednocześnie 67% pozostawało przy minimalnej sumie gwarancyjnej obowiązkowego OC, wynoszącej 50 tys. euro. Dane ubezpieczyciela wskazują na dwa obszary niedostatecznej ochrony tej grupy zawodowej.

Obowiązkowe OC zarządcy nieruchomości nie zapewnia pełnej ochrony przed finansowymi konsekwencjami naruszenia przepisów RODO. Poza standardowym zakresem pozostają m.in. koszty postępowania przed Urzędem Ochrony Danych Osobowych. Odpowiednio skonstruowane rozszerzenie może objąć wybrane roszczenia i koszty związane z naruszeniem ochrony danych, z uwzględnieniem warunków i wyłączeń odpowiedzialności.

Znaczenie tego ryzyka ilustruje sprawa z kwietnia 2026 r., kiedy prezes UODO ukarał wspólnotę mieszkaniową za niezgłoszenie naruszenia ochrony danych. Do zdarzenia doszło wskutek pomyłki administratora nieruchomości, który przekazał jednemu z właścicieli rozliczenie opłat sąsiada, zawierające jego dane osobowe i numer rachunku bankowego.

– Tego typu zdarzenie może nie tylko trafić do UODO, ale też skończyć się dla zarządcy roszczeniem wspólnoty lub osoby, której dane ujawniono. Co ważne, nie pokrywa ich obowiązkowa polisa OC, podobnie jak kosztów postępowania przed UODO – mówi Łukasz Bradło, zastępca dyrektora sprzedaży Leadenhall Insurance.

Nie oznacza to jednak automatycznie, że każda sankcja administracyjna podlega ubezpieczeniu.

Szkody wynikają także z codziennych zaniedbań

Z danych Leadenhall Insurance wynika, że istotnym źródłem roszczeń wobec zarządców są błędy w wykonywaniu zwykłych obowiązków umownych i administracyjnych. W jednej ze spraw zarządca nie zmienił taryfy energii elektrycznej z C11 na G11. Właścicielka nieruchomości przez rok ponosiła wyższe opłaty, a wypłacone odszkodowanie przekroczyło 66 tys. zł.

W innym przypadku pracownik firmy zarządzającej zaakceptował dodatkowe koszty prac kanalizacyjnych mimo sprzeciwu wspólnot mieszkaniowych. Odszkodowanie wyniosło 12,44 tys. zł. Z kolei za uszkodzenie samochodu przez sopel lodu, którego nie usunięto z budynku, wypłacono 4,41 tys. zł.

Przykłady wskazują, że odpowiedzialność zawodowa zarządcy nie ogranicza się do poważnych awarii budowlanych. Roszczenia mogą wynikać również z błędów organizacyjnych, finansowych i niewykonania ustaleń ze zleceniodawcą.

Minimalna suma gwarancyjna może być niewystarczająca

Obowiązkowa suma gwarancyjna OC zarządcy wynosi równowartość 50 tys. euro na jedno i wszystkie zdarzenia w okresie ubezpieczenia, nie dłuższym niż 12 miesięcy. Limit może więc zostać wyczerpany przez kilka szkód, nawet jeżeli każda z osobna mieści się w granicach ochrony.

– Przy kilku szkodach w krótkim czasie roszczenia mogą iść w setki tysięcy i przekroczyć obowiązkowy limit. Podobnie jak jedno większe zdarzenie, np. pożar czy zalanie kilku lokali z winy zarządcy. Mimo to wśród ubezpieczonych u nas zarządców 67% zostaje przy minimum wymaganym przepisami, a tylko 7% wybiera ochronę na sumę większą niż 500 tys. zł. Sumę gwarancyjną warto dopasować do skali działalności: liczby budynków w zarządzie i wartości nieruchomości, za które zarządca odpowiada – tłumaczy Łukasz Bradło.

Ma to znaczenie dla zakresu odpowiedzialności finansowej. Jeżeli wysokość uzasadnionego roszczenia przekroczy sumę gwarancyjną, poszkodowany może dochodzić nadwyżki bezpośrednio od zarządcy. W przypadku jednoosobowej działalności gospodarczej odpowiedzialność może obejmować również majątek prywatny przedsiębiorcy.

Zakres OC może stać się kryterium wyboru zarządcy

Dla pośredników ubezpieczeniowych dane Leadenhall Insurance wskazują na potrzebę analizowania nie tylko wysokości sumy gwarancyjnej, lecz także charakteru działalności zarządcy, liczby obsługiwanych nieruchomości i zakresu przetwarzanych danych osobowych.

Z punktu widzenia wspólnot mieszkaniowych polisa może być natomiast jednym z kryteriów oceny potencjalnego zarządcy. Samo posiadanie obowiązkowego OC nie przesądza bowiem o możliwości odzyskania pełnej kwoty odszkodowania po poważnej szkodzie.

 (AM, źródło: Brandscope)

22,992FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie