Rozmowa z Łukaszem Świerczkiem, członkiem zarządu Unum
Aleksandra E. Wysocka: – Za Wami solidny cykl strategiczny 2022–2026. Ambitne cele, trudne otoczenie, szybki wzrost. Dokąd chcieliście dojść i czy droga była rzeczywiście tak gładka, jak dziś to wygląda?
Łukasz Świerczek: – Założyliśmy coś, co wielu uznałoby za zbyt odważne: podwojenie skali całego biznesu w ciągu pięciu lat, czyli w latach 2022–2026. W ubezpieczeniach grupowych cel był jeszcze ambitniejszy, trzykrotny wzrost składki przypisanej brutto. W indywidualnych dwukrotny.
Dziś jesteśmy na początku ostatniego roku strategii i już możemy powiedzieć, że spełniliśmy cele wzrostowe. To daje satysfakcję, ponieważ było to ogromne wyzwanie, ale też uczy pokory, bo wzrost to jedno, a dbałość o jakość przy wzroście to zupełnie inna historia.
W segmencie grupowym zakładaliśmy również osiągnięcie konkretnej pozycji rynkowej. Chcieliśmy znaleźć się w pierwszej piątce i po III kwartale ubiegłego roku jesteśmy piątą firmą na rynku pod względem udziału.
Wzrost o takiej skali to nie sprint, tylko maraton. Co najbardziej bolało?
– Największym wyzwaniem było zarządzenie skalą bez utraty standardu. W ubezpieczeniach grupowych postawiliśmy na multikanałowość. Rozwijaliśmy współpracę z brokerami międzynarodowymi i lokalnymi, współpracowaliśmy z multiagencjami, a jednocześnie zbudowaliśmy własną sieć sprzedaży bezpośredniej do segmentu małych i średnich firm.
To oznacza pracę na kilku frontach jednocześnie. Duży przyrost biznesu, rosnąca liczba klientów, rosnąca liczba spraw operacyjnych. W ubezpieczeniach na życie nie sprzedajemy produktu na rok, tylko na lata, często dekady. Każdy błąd wraca.
W ostatnich 10 latach podwoiliśmy się również organizacyjnie. Skala personalna firmy w Polsce wzrosła dwukrotnie. To ogromne wyzwanie kulturowe. Trzeba utrzymać DNA i wartości firmy, czyli jakość obsługi i wysokie standardy, a jednocześnie wdrożyć nowych ludzi, nowe procesy, nowe tempo.
A ubezpieczenia indywidualne? Tu też goniliście podium?
– W segmencie indywidualnym myślimy trochę inaczej o pozycji rynkowej, bo jesteśmy też dość wyjątkowi. Oczywiście chcemy rosnąć, ale to wzrost organiczny oparty o własną sieć wyłączną. Nie patrzymy tak bardzo na miejsce w tabeli czy składkę przypisaną brutto, bo sprzedajemy głównie ubezpieczenia ochronne i robimy to przez własną, bardzo sprofesjonalizowaną sieć. Łącznie, biorąc pod uwagę klientów indywidualnych i grupowych, chronimy ponad 500 tys. osób w Polsce. To już nie jest nisza.
Pół miliona ludzi pod ochroną. Brzmi dumnie. A prywatnie – ile polis ma członek zarządu Unum?
– Jako ubezpieczający mam 9 polis. W tym 3 indywidualne na siebie, pozostałe obejmują członków mojej rodziny, łącznie 5 osób. To są zarówno polisy ochronne, jak i rozwiązania związane z oszczędzaniem na przyszłość. To pokazuje jedną rzecz: potrzeby zmieniają się w czasie. Ubezpieczenie na życie to proces, nie jednorazowa decyzja.
Świat się zmienia. Rodzina się zmienia. Model pracy się zmienia. Czy klasyczne ubezpieczenie na życie nadal jest odpowiedzią na realne potrzeby?
– Ubezpieczenie na życie ma sens i będzie go miało. Zmienia się tylko punkt ciężkości. Dziś częściej słyszymy od klientów, że myślą o zabezpieczeniu siebie, a nie wyłącznie rodziny. Mamy większą indywidualizację społeczeństwa, więcej jednoosobowych gospodarstw domowych. Wydłuża się też długość życia. To oznacza dłuższy okres niezarobkowy, często w gorszym zdrowiu.
W takiej sytuacji rośnie znaczenie zabezpieczenia dochodu, ochrony na wypadek utraty zdolności do pracy, ale też systematycznego oszczędzania. W Polsce dużo mówimy o inwestowaniu, mniej o oszczędzaniu. A oszczędzanie jest fundamentem stabilności finansowej.
Piąte miejsce w ubezpieczeniach grupowych brzmi dobrze, ale wszyscy wiemy, że to segment, w którym trwa bezwzględna walka o cenę. Nie macie wrażenia, że rynek momentami przypomina ring bokserski?
– Rynek ubezpieczeń grupowych zawsze był konkurencyjny, ale rzeczywiście w ostatnich latach presja cenowa jest bardzo silna, bo oczekiwania wobec świadczeń rosną. Klienci oczekują składki na poziomie 50–100 zł miesięcznie i jednocześnie nie tylko coraz wyższych świadczeń, ale też coraz szerszych ich zakresów. Mam na myśli nie tylko typowe ubezpieczenia, ale serwisy typu assistance, czy świadczenia medyczne. To matematyka, która nie zawsze chce się spiąć i może wpływać negatywnie na kluczowe obszary wymagające zabezpieczenia, jak życie i zdrowie.
Jeśli ktoś wchodzi z ofertą, która jest skalkulowana na granicy opłacalności, to pytanie nie brzmi „czy”, ale „kiedy” to się odbije na jakości obsługi albo na konieczności gwałtownych podwyżek.
Walka na rynku jest faktem, ale dla nas ważniejsze od jednorazowego zwycięstwa jest to, żeby klient został z nami na lata i był należycie zabezpieczony.
Pracujecie nad nową strategią. Co się zmieni w kolejnych pięciu latach? Znów podwojenie?
– Nowa strategia będzie oparta na doświadczeniach z ostatnich lat, ale akcenty się przesuwają. Oczywiście wzrost pozostaje ważny, ale większy nacisk kładziemy na rentowność i doskonałość operacyjną. Przy dużej skali kluczowa staje się zwinność. Im większy statek, tym trudniej nim manewrować. My nie chcemy utracić elastyczności.
Dlatego intensywnie inwestujemy w systemy informatyczne, digitalizację procesów, analizujemy rozwiązania z obszaru AI, które mogą wspierać obsługę klienta i zarządzanie portfelem. Chodzi o to, by przy rosnącej skali nie tracić ani szybkości reakcji, ani jakości.
Utrzymanie kultury organizacyjnej jest równie ważne, co technologia. Jesteśmy firmą, która chce być postrzegana jako jakościowa, wyspecjalizowana w ubezpieczeniach na życie. Nie mamy linii majątkowej, nie rozpraszamy się. To nasza siła i nie chcemy jej zgubić.
Skoro mówisz o kolejnych pięciu latach i o zwinności, to dorzucę temat, który rynek kocha najbardziej: przejęcia. Do tej pory rośliście organicznie. To dalej jest religia Unum, czy jednak rozważacie M&A?
– Do tej pory nasz wzrost był w pełni organiczny i jesteśmy z tego dumni, bo to oznacza, że potrafimy budować skalę własnymi siłami. Natomiast w naszej strategii od dawna zakładamy M&A i cały czas przyglądamy się możliwościom w Polsce i w krajach ościennych. Braliśmy aktywny udział w niektórych projektach rynkowych, ale tego typu transakcje muszą zawsze wspierać cele strategiczne i filozofię działania firmy, więc ciągle szukamy odpowiedniego podmiotu.
Dziękuję za rozmowę.
Aleksandra E. Wysocka