Blog - Strona 3 z 1865 - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal

OKI mają zachęcić Polaków do inwestowania. W ciągu trzech lat nowe konta może otworzyć ponad 2 mln osób

0
Źródło zdjęcia: Canva

Polacy coraz więcej oszczędzają, ale większość środków nadal trzymają w gotówce i na depozytach. Osobiste Konta Inwestycyjne mają zachęcić do inwestowania części pieniędzy na rynku kapitałowym dzięki preferencjom podatkowym. Analitycy Biura Maklerskiego PKO BP szacują, że do 2030 roku na polski rynek akcji może dzięki temu napłynąć ponad 23 mld zł brutto, a z OKI będzie korzystać ponad 2 mln osób. Większy udział krajowych oszczędności w finansowaniu przedsiębiorstw może się przełożyć na wyższy wzrost gospodarczy. Jeśli ustawa zostanie podpisana przez prezydenta, rozwiązanie ma wejść w życie 1 stycznia 2027 roku – przypomina serwis Newseria. 

OKI to rozwiązanie, które może zmienić krajobraz polskiego rynku kapitałowego, a w dłuższym terminie również polskiej gospodarki. Z jednej strony nowe środki, które w wyniku promocji regularnego oszczędzania wpłyną na polski rynek kapitałowy, zwiększą jego głębokość, płynność, dadzą możliwości pozyskania kapitału szerszemu gronu spółek i emitentów. Z drugiej strony wiele analiz wskazuje również, że ugiełdowienie gospodarki pozytywnie wpływa w długim terminie na koszt kapitału, premię za ryzyko i jakość alokacji tego kapitału, co w konsekwencji powinno prowadzić do wyższego wzrostu gospodarczego – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Kamil Kliszcz, zastępca dyrektora w Biurze Maklerskim PKO BP.

Analitycy szacują, że wartość aktywów zgromadzonych w programie OKI może przekroczyć 100 mld zł w ciągu trzech lat i prawie 200 mld zł w ciągu pięciu lat. Według prognoz na polski rynek akcji w latach 2027–2030 może napłynąć 23 mld zł brutto (15 mld zł netto).  

Tego typu programy, które zachęcają do regularnego oszczędzania, oferując różnego rodzaju zachęty podatkowe czy regulacyjne, są dość powszechne na świecie i w Europie. W Polsce również mamy kilka tego typu rozwiązań, głównie skoncentrowanych na oszczędzaniu emerytalnym – wskazuje Kamil Kliszcz.

Według prognoz BM PKO BP w Polsce w pierwszych dwóch latach funkcjonowania OKI ma powstawać po ok. 800 tys. nowych kont rocznie, a w kolejnym ok. 500 tys., co oznaczałoby około 2,1 mln rachunków po trzech latach. 

Wydaje się, że założenia OKI spełniają kryteria prostoty i atrakcyjności, zarówno jeśli chodzi o korzystanie z tego narzędzia, jak również o korzyści podatkowe płynące z otwierania rachunku OKI. Wydaje się więc, że jest to dobry pomysł, który adresuje strukturalne wyzwanie związane z jednej strony z rosnącymi oszczędnościami Polaków, a z drugiej z nadal niezbyt optymalną strukturą tych oszczędności w kontekście budowania kapitału w długim terminie i dywersyfikacji portfeli Polaków – ocenia Kamil Kliszcz.

Raport wskazuje, że Polacy nie tylko więcej odkładają, ale także coraz częściej inwestują część zgromadzonych środków. Stopa oszczędności gospodarstw domowych wzrosła z przeciętnego poziomu 6,5% dochodu rozporządzalnego w poprzedniej dekadzie do 9% w 2025 roku i 9,6% w pierwszym kwartale 2026 roku. Środki kierowane na inwestycje finansowe odpowiadały ok. 7% PKB, głównie za sprawą rosnącego zainteresowania funduszami inwestycyjnymi. Według autorów raportu OKI mogą zachęcić gospodarstwa domowe do przeznaczania większej części oszczędności na inwestycje o potencjalnej wyższej stopie zwrotu, przede wszystkim akcje.

W ramach OKI będzie można inwestować m.in. w akcje, fundusze inwestycyjne, ETF-y, obligacje i depozyty na jednym rachunku. Ustawa przewiduje preferencyjne zasady opodatkowania dla aktywów zgromadzonych na OKI do wartości 100 tys. zł. W przypadku lokat bankowych i obligacji skarbowych limit wynosi 25 tys. zł.

(KS, źródło: Newseria)

Pekao TFI szykuje fundusz złota. Rośnie konkurencja

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Oferta krajowych funduszy dających ekspozycję na cenę złota wkrótce się powiększy. Pekao TFI szykuje Pekao Złota – wynika ze zmian wprowadzonych w prospekcie funduszu parasolowego. Nowy fundusz ma budować portfel w taki sposób, aby jego wyniki odzwierciedlały zmiany LBMA Gold Price, pomniejszone o koszty.

LBMA Gold Price to globalny benchmark ceny niealokowanego złota dostarczanego w Londynie, administrowany przez ICE Benchmark Administration. Pekao Złota będzie uzyskiwał ekspozycję na kruszec poprzez giełdowe instrumenty ETP, w tym ETC (exchange-traded commodities), których wartość zależy od ceny złota inwestycyjnego. Zarządzający ma też ograniczać ryzyko walutowe wobec złotego. Pod względem konstrukcji będzie to więc jeden z krajowych funduszy najściślej powiązanych z ceną samego kruszcu.

Pekao Złota i inPZU Złoto – podobny pomysł

Wygląda na to, że konstrukcyjnie nowy fundusz będzie podobny do inPZU Złoto O, uruchomionego w sierpniu 2025 r. To fundusz pasywny, dla którego także benchmarkiem jest w 100% LBMA Gold Price. Podstawowymi instrumentami w jego portfelu są ETC, których aktywem bazowym jest złoto, w większości zabezpieczone fizycznym kruszcem. Fundusz stosuje jednocześnie zabezpieczenie ryzyka walutowego. Stała opłata za zarządzanie wynosi 0,5% rocznie.

Podstawowa idea obu funduszy jest więc zbliżona: inwestor ma otrzymać możliwie „czystą” ekspozycję na zmianę dolarowej ceny złota, bez dużego wpływu USD/PLN. Różnice będą wynikały m.in. z doboru konkretnych ETP i ETC, skuteczności zabezpieczenia walutowego, kosztów oraz ewentualnego błędu odwzorowania benchmarku.

Starsze fundusze złota – bardziej elastyczne strategie

Na rynku działa już kilka funduszy dających ekspozycję przede wszystkim na cenę złota i mających znacznie dłuższą historię: Generali ZłotaQUERCUS Gold i Investor Gold. Wszystkie dają ekspozycję na cenę złota, przy czym żaden nie ma formalnie zdefiniowanego benchmarku. Ich konstrukcja nieco się różni.

Ostatnie trzy lata były dla złota wyjątkowo udane. Cena kruszcu w dolarach wzrosła o ponad 100%. W tym czasie QUERCUS Gold zyskał 89,6%, Investor Gold 83,6%, a Generali Złota 81,4%. W krótszym okresie – od końca sierpnia ubiegłego roku, czyli od startu inPZU Złoto, do 6 sierpnia tego roku – starsze fundusze zyskały od 19,7% do 21,5%.  

(KS, źródło: Analizy.pl)

MojaUNIQA z milionem użytkowników

0
Źródło zdjęcia: AI

Portal samoobsługowy UNIQA przekroczył w sierpniu próg 1 mln użytkowników. Klienci mogą w nim kupować i odnawiać ubezpieczenia, opłacać składki, pobierać dokumenty oraz załatwiać część spraw związanych z obsługą polis i szkód.

MojaUNIQA umożliwia m.in. aktualizację danych kontaktowych, zgłoszenie sprzedaży i wyrejestrowania samochodu, zgłoszenie szkody oraz sprawdzenie jej statusu. Portal służy także do zakupu nowych ubezpieczeń i obsługi wznowień.

– Milion użytkowników pokazuje, że wygoda, przejrzystość i dobrze zaprojektowane doświadczenie klienta mają dziś ogromne znaczenie. To dla nas przede wszystkim sygnał, że warto dalej rozwijać cyfrową obsługę klientów – mówi Krzysztof Rutkowski, menedżer zespołu doskonałości cyfrowych narzędzi samoobsługowych klientów w UNIQA.

Skala korzystania z serwisu rosła już wcześniej. W lutym 2025 r. „Gazeta Ubezpieczeniowa” informowała w materiale „MojaUNIQA bardziej przyjazna klientom”, że z platformy korzystało miesięcznie blisko 100 tys. użytkowników. UNIQA podawała wówczas, że za pośrednictwem portalu klienci odnawiali około 30 tys. polis miesięcznie, pobierali 17 tys. dokumentów i zgłaszali 3 tys. umów kupna i sprzedaży pojazdów.

Ubezpieczyciel zapowiada dalszą rozbudowę mojaUNIQA, w tym rozwój obsługi produktów życiowych.

(AW, źródło: UNIQA, gu.com.pl)

Anna Groszyk dołącza do Generali

0
Anna Groszyk

Anna Groszyk rozpoczęła pracę w Generali T.U. S.A., gdzie będzie odpowiadać za obszar ubezpieczeń finansowych. Ekspertka ma wieloletnie doświadczenie w ubezpieczeniach finansowych, zdobywane zarówno w zakładach ubezpieczeń, jak i w sektorze bankowym.

Anna Groszyk specjalizuje się w gwarancjach ubezpieczeniowych, ubezpieczeniach kredytu kupieckiego oraz rozwiązaniach portfelowych tworzonych w ramach współpracy ubezpieczycieli z bankami. W swojej karierze zajmowała się obszarem łączącym ubezpieczenia korporacyjne, finansowanie przedsiębiorstw i zarządzanie ryzykiem finansowym. 

Przed przejściem do Generali Anna Groszyk pracowała w PZU, ostatnio jako dyrektorka Biura Ubezpieczeń Ryzyk Finansowych. Odpowiadała m.in. za rozwój gwarancji ubezpieczeniowych. W ostatnim okresie była zaangażowana m.in. we wdrożenie uproszczonego programu Małe Gwarancje dla mniejszych przedsiębiorstw. 

Wcześniej doświadczenie zawodowe Anna Groszyk zdobywała w innych towarzystwach ubezpieczeniowych oraz w bankowości. Jest absolwentką Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Ukończyła również studia podyplomowe z zakresu finansowania przedsiębiorstw oraz kursy dotyczące gwarancji i ubezpieczeń organizowane przez polskie i zagraniczne instytucje finansowe. 

Pod koniec lipca Anna Groszyk poinformowała o zakończeniu współpracy z dotychczasowym pracodawcą. W Generali pozostaje w swojej dotychczasowej specjalizacji i będzie odpowiadać za ubezpieczenia finansowe.

(AW, źródło: LinkedIn, EKF, inf. wł.)

Kto zna tylko jeden produkt, ten oddaje klienta konkurencji

0
Paweł Kasica

Rozmowa z Pawłem Kasicą, CEO Phinance, o doradcach, którzy wychodzą z jednoproduktowych struktur, modelu 360 stopni i o tym, dlaczego w finansach introwertyk z dobrym CRM-em może być groźniejszy niż urodzony showman sprzedaży.

Aleksandra E. Wysocka: – Po rozmowach z doradcami Phinance mam wrażenie, że wielu z nich przyszło z poczuciem, że wcześniejszy model pracy stał się za ciasny. Skąd tak naprawdę trafiają dziś do Was ludzie?

Paweł Kasica: – Coraz częściej z towarzystw ubezpieczeniowych i ich sieci własnych. To osoby, które dobrze znają swój fach, ale zaczynają widzieć sufit. Klient przychodzi z potrzebą, a oni mogą odpowiedzieć tylko tym, co ma w ofercie dana organizacja. Jeśli to nie zadziała, klient pójdzie dalej.

U nas ten klient nie musi odpływać. Doradca może go obsłużyć szerzej, utrzymać relację i zarabiać na wielu decyzjach finansowych, nie tylko na jednej polisie. Podobnie jest z doradcami kredytowymi. Kredyt hipoteczny bierze się raz na kilka lub kilkanaście lat, a życie finansowe klienta trwa codziennie. Samochód, mieszkanie, życie, podróż, inwestycje, leasing, nieruchomości. Jeśli doradca jest obecny tylko przy kredycie, widzi zaledwie jeden kadr z całego filmu.

Na rynku wszyscy mówią o kompleksowej obsłudze. Co u Was sprawia, że to nie jest wyłącznie ładna etykieta na folderze?

– Skala i system. Mamy ponad 100 partnerów i ponad 1000 produktów. Pracujemy w sześciu głównych liniach biznesowych: ubezpieczeniach na życie ochronnych, produktach oszczędnościowych, inwestycjach, ubezpieczeniach majątkowych, finansowaniu oraz nieruchomościach.

W inwestycjach klient może mieć rachunek maklerski, akcje, obligacje, fundusze, kruszce, grunty inwestycyjne. W finansowaniu są kredyty gotówkowe, hipoteczne, leasingi i pożyczki funduszowe. W majątku mamy moto i non moto. Do tego dochodzą produkty bankowe czy rozwiązania dla firm, także OZE. To nie jest stolik z trzema ulotkami. To raczej centrum dowodzenia życiem finansowym klienta.

Brzmi imponująco, ale też niebezpiecznie. Jeden doradca od wszystkiego łatwo może zamienić się w człowieka od niczego. Jak tego unikacie?

– Właśnie dlatego nie udajemy, że jeden człowiek ma znać się na wszystkim. To byłoby nieodpowiedzialne. Klient ma jednego opiekuna relacji, który zna jego sytuację, pilnuje planu i wie, co po kolei trzeba zrobić. Produkty są dostarczane przez specjalistów.

Jeśli klient potrzebuje kredytu, doradca zaprasza eksperta kredytowego. Jeśli potrzebuje ubezpieczenia mieszkania, włącza specjalistę majątkowego. Jeśli rozmawiamy o inwestycjach, pojawia się osoba od inwestycji. Dla klienta to nadal jedna relacja, ale za nią stoi zespół. To trochę jak lekarz rodzinny z dostępem do dobrych specjalistów. Nie oferuje wszystkiego sam, ale wie, dokąd skierować pacjenta.

W takim modelu łatwo o spór: kto przyprowadził klienta, kto wykonał pracę, komu należy się prowizja. Jak nie zamienić współpracy we wchodzenie sobie w drogę?

– Tu kluczowy jest system rozliczeniowy. To jedno z naszych największych aktywów. Potrafimy dzielić prowizję między wszystkich uczestników procesu, nie tylko osoby, które były na finalnym spotkaniu. Wdrażamy rozwiązanie, które pozwoli podzielić prowizję nawet na 16 osób.

Dzięki temu współpraca ma sens ekonomiczny. Nikt nie musi chować klienta do szuflady ze strachu, że ktoś mu go zabierze. Jeśli przy jednej sprawie pracuje kilka osób, każda może być uczciwie rozliczona. To zmienia kulturę pracy.

Kto w takim środowisku rośnie, a kto tylko zmienia szyld?

– Rośnie ten, kto ma otwartą głowę. Jeśli ktoś przez 30 lat robił dokładnie to samo i nie chce poznać niczego więcej, to sama zmiana firmy niewiele da. Można korzystać z tych samych systemów towarzystwa, które znało się wcześniej, i robić podobną produkcję.

Efekt nastąpi wtedy, gdy agent majątkowy zacznie poznawać inne towarzystwa, zrozumie podstawy kredytów, inwestycji, produktów życiowych. Nie po to, żeby wszystko sprzedawać samemu, ale by zobaczyć potrzeby klienta w szerszej perspektywie. Kto jest zabetonowany, ten zostanie w miejscu. Kto uchyli drzwi, zobaczy dużo większy rynek.

A co z ludźmi, którzy nie są urodzonymi sprzedawcami? Branża lubi mit pewnego siebie łowcy klientów.

– Ten mit jest mocno przereklamowany. Mamy osoby bardzo introwertyczne, które świetnie sobie radzą. Budowały bazę klientów dłużej, ale bardzo solidnie. Ich siłą nie jest fajerwerk na pierwszym spotkaniu, tylko rzetelność.

Taki doradca pamięta ustalenia, oddzwania, zapisuje zadania, dowozi to, co obiecał. CRM pomaga mu pilnować relacji i kolejnych kroków. Klient po czasie widzi, że ma przed sobą człowieka poukładanego, uważnego i konsekwentnego. To często ważniejsze niż sprzedażowy błysk.

Czyli talent nie wystarczy?

– Talent pomaga. Jeśli ktoś ma świetne umiejętności interpersonalne, poradzi sobie w wielu miejscach. Ale jeśli nie ma wybitnego talentu sprzedażowego, system pracy staje się kluczowy. Narzędzia, szeroka oferta, CRM, specjaliści w biurze, kultura współpracy. To wszystko może wynieść bardzo rzetelną osobę na wysoki poziom. A gdy ktoś ma i talent, i system, wtedy naprawdę sky is the limit.

Co powiedziałbyś dobremu doradcy, który wcale nie szuka zmiany, bo wyniki ma niezłe i przelew się zgadza?

– Właśnie tacy ludzie najczęściej nie szukają zmiany. I ja to rozumiem. Jeśli ktoś pracuje, zarabia i jest zadowolony, to nie budzi się rano z myślą: muszę przewrócić swoje życie zawodowe.

Zachęciłbym go tylko do jednego pytania: co by było, gdyby trafił do miejsca z większymi możliwościami? Nie chodzi o skok w ciemność. Chodzi o rozmowę. Możemy pokazać ekosystem, policzyć scenariusze, zaproponować indywidualny plan przejścia. Jeśli ktoś po takiej rozmowie uzna, że zostaje w dotychczasowym miejscu, nie mamy z tym problemu. Mimo wszystko warto sprawdzić, czy sufit, który wydaje się wysoki, nie jest jednak zbyt nisko.

Dziękuję za rozmowę.

Aleksandra E. Wysocka

DEFEND obejmuje ochroną chińskie auta z prywatnego importu

0
Źródło zdjęcia: AI

DEFEND Insurance rozwija sprzedaż przedłużonych gwarancji dla samochodów sprowadzanych z Chin poza oficjalną siecią dystrybucji. Oferta jest skierowana przede wszystkim do właścicieli pojazdów, którzy nie mogą korzystać z europejskiej gwarancji producenta. Ochronę można wykupić także po zakupie auta, pod warunkiem potwierdzenia jego stanu technicznego w serwisie.

Zainteresowanie produktem rośnie wraz z liczbą chińskich samochodów trafiających do Polski. Szczególną grupę stanowią pojazdy kupowane od niezależnych importerów, ponieważ gwarancja udzielona na rynku chińskim nie musi obowiązywać w Europie.

– Przedłużone gwarancje dla samochodów sprowadzanych z Chin stały się jednym z najszybciej rozwijających się obszarów naszej sprzedaży. Klienci dokładnie analizują warunki ochrony i zadają coraz bardziej szczegółowe pytania. Widać, że decyzje zakupowe są coraz bardziej świadome – mówi Tomasz Oszczepalski, Head of Sales CEE w DEFEND Insurance.

Ochrona dostępna także po zakupie auta

Jednym z wyróżników oferty jest możliwość objęcia ochroną samochodu, który klient już użytkuje. Nie trzeba więc zawierać umowy jednocześnie z zakupem pojazdu u sprzedawcy współpracującego z DEFEND.

Właściciel powinien zgłosić się do serwisu, który oceni stan techniczny samochodu według określonej listy kontrolnej. Dokumentacja z przeglądu ma potwierdzić, że pojazd jest sprawny i nie ma usterek istniejących przed zawarciem umowy.

– Klient może już użytkować samochód, a następnie wykonać w serwisie kontrolę według przygotowanej listy. Jeżeli warsztat potwierdzi sprawność pojazdu, auto może zostać objęte ochroną. W ten sposób ograniczamy ryzyko finansowania naprawy usterki, która występowała przed zawarciem umowy – wyjaśnia Tomasz Oszczepalski.

DEFEND Car Protect obejmuje koszty napraw wynikających z awarii mechanicznych lub elektrycznych pojazdu. Zakres zależy od wybranego programu. Poszczególne warianty mogą uwzględniać między innymi silnik, skrzynię biegów, układ kierowniczy, hamulcowy i paliwowy, klimatyzację oraz wskazane komponenty elektryczne. Najszersze warianty mają zakres zbliżony do gwarancji producenta.

Naprawa powinna zostać wykonana w serwisie zaakceptowanym przez administratora. Limity odpowiedzialności, wymagania dotyczące wieku i przebiegu auta oraz wyłączenia zależą od wybranego programu i zapisów polisy.

Nowy segment dla agentów

Ochrona jest dystrybuowana między innymi przez agentów ubezpieczeniowych oraz firmy zajmujące się importem samochodów. Dla pośredników oznacza to możliwość dotarcia do klientów, którzy pozostają poza tradycyjnymi kanałami dealerskimi.

– Agent bardzo często uczestniczy w sprzedaży tego ubezpieczenia. Współpracujemy również z niezależnymi importerami, w tym z firmami sprowadzającymi samochody w większych partiach. To segment, w którym klient potrzebuje nie tylko produktu, lecz także wyjaśnienia, czym prywatny import różni się od zakupu w oficjalnej sieci – mówi Tomasz Oszczepalski.

DEFEND Insurance specjalizuje się w ubezpieczeniach motoryzacyjnych, w tym w przedłużonych gwarancjach i ochronie GAP. Jak podawała „Gazeta Ubezpieczeniowa” w informacji o nowym limicie DEFEND GAP, firma wprowadziła wariant z limitem 30 tys. zł między innymi z myślą o tańszych nowych samochodach z Azji oraz popularnych autach używanych. Rozszerzenie oferty o pojazdy sprowadzane prywatnie jest kolejną odpowiedzią na zmianę struktury polskiego rynku motoryzacyjnego.

Cena zakupu to tylko część ryzyka

Ekspansja chińskich marek wpływa nie tylko na sprzedaż nowych samochodów, lecz także na taryfikację, likwidację szkód i wycenę wartości rezydualnej. Jak pisał Krzysztof Michałek w „Gazecie Ubezpieczeniowej” o podejściu Allianz do chińskich aut, przy ocenie ryzyka znaczenie mają dostępność części, zaplecze serwisowe, jakość assistance oraz możliwość wiarygodnego ustalenia wartości pojazdu.

W przypadku marek działających przez oficjalnych importerów dostęp do części i obsługi serwisowej stopniowo się poprawia. Inaczej może wyglądać sytuacja samochodów sprowadzonych indywidualnie, zwłaszcza modeli niewprowadzonych formalnie do europejskiej dystrybucji. Problemem może być wówczas nie tylko naprawa mechaniczna, lecz także diagnostyka elektroniki, dostęp do oprogramowania oraz późniejszych aktualizacji.

– Mechaniczne elementy wielu modeli są oparte na znanych i sprawdzonych rozwiązaniach. Więcej niewiadomych dotyczy baterii, elektroniki i oprogramowania. Część samochodów sprowadzanych poza oficjalną siecią wymaga dostosowania systemów do rynku europejskiego. W dłuższym okresie ważne będzie więc nie tylko to, czy auto ulegnie awarii, lecz także czy będzie można je skutecznie zdiagnozować, zaktualizować i naprawić – ocenia Tomasz Oszczepalski.

Problemy z dostępnością części mogą wydłużać naprawy i zwiększać koszty samochodów zastępczych. „Gazeta Ubezpieczeniowa” opisywała ten problem na przykładzie szyb do chińskich samochodów, szczególnie tych współpracujących z systemami wspomagania kierowcy, ponieważ po wymianie wymagają one dodatkowej kalibracji.

Ubezpieczyciele i dostawcy usług posprzedażowych dopiero budują doświadczenie dotyczące częstotliwości awarii, kosztów napraw oraz tempa utraty wartości chińskich pojazdów. Przedłużona gwarancja może ograniczyć część ryzyka po stronie właściciela, ale jej praktyczne znaczenie będzie zależało również od dostępności części, serwisów i diagnostyki dla konkretnego modelu.

Rozwój takiej ochrony pokazuje, że konkurencja między producentami nie ogranicza się już do ceny zakupu samochodu. Coraz większe znaczenie mają koszty późniejszego użytkowania, dostępność napraw, utrata wartości oraz możliwość zabezpieczenia auta kupionego poza oficjalnym systemem producenta.

(AW, źródło: DEFEND Insurance, gu.com.pl)

CRM Shept stawia na głosową obsługę i AI w sprzedaży życia

0
Źródło zdjęcia: AI

Na rynku pojawił się Shept, nowy system CRM zaprojektowany przede wszystkim dla agentów specjalizujących się w ubezpieczeniach na życie. Narzędzie wykorzystuje sztuczną inteligencję do porządkowania informacji o klientach, obsługi kalendarza, pracy z dokumentacją produktową oraz raportowania aktywności sprzedażowej. Jego głównym założeniem jest ograniczenie czasu poświęcanego na ręczne uzupełnianie CRM.

Jednym ze współtwórców rozwiązania jest Krzysztof Rajs, od ponad 20 lat związany ze sprzedażą i zarządzaniem strukturami ubezpieczeń na życie. Shept powstawał najpierw jako narzędzie usprawniające codzienną pracę agentów, a następnie został rozbudowany o funkcje dla menedżerów i większych struktur sprzedażowych.

Najważniejsze funkcje systemu to:

  • głosowa obsługa CRM, która pozwala podyktować notatkę, zadanie lub termin kolejnego kontaktu, a system zapisuje informacje w odpowiednich miejscach;
  • kalendarz i przypomnienia, tworzone także na podstawie poleceń głosowych;
  • historia relacji z klientem, obejmująca wcześniejsze kontakty, notatki, zadania i dokumenty;
  • analiza OWU, umożliwiająca zadawanie pytań dotyczących zakresu ochrony w poszczególnych produktach;
  • podsumowywanie rozmów oraz wychwytywanie z nich terminów i zadań;
  • obsługa e-maili i SMS-ów, w tym przygotowywanie treści z wykorzystaniem AI;
  • obsługa portfela i prowizji;
  • panel menedżerski, który pozwala analizować aktywność agentów, liczbę kontaktów, spotkań oraz potencjalną sprzedaż.

Shept powstał z codziennej praktyki sprzedażowej. Najpierw chcieliśmy uprościć pracę agenta ubezpieczeń na życie i ograniczyć liczbę czynności administracyjnych. Dopiero później rozbudowaliśmy system o funkcje potrzebne menedżerom i całym strukturom sprzedażowym – powiedział Krzysztof Rajs.

Twórcy rozwijają również moduł analizy potrzeb klienta. Zgodnie z założeniem system ma przenosić informacje z rozmowy do odpowiednich pól dokumentacji, natomiast agent przed jej zapisaniem będzie musiał zweryfikować i zatwierdzić dane.

(AW, źródło: Shept)

Gdy lato wystawia plon na próbę

0
Źródło zdjęcia: Warta

W rolnictwie lato jest czasem oczekiwania na efekt wielomiesięcznej pracy, ale coraz częściej staje się również okresem gwałtownej weryfikacji. Grad, deszcz nawalny i zastoiska wodne potrafią w kilka chwil zniszczyć uprawy, które wcześniej przetrwały niedobory wody i trudne warunki wegetacji.

Zmiany klimatyczne zwiększają częstotliwość i lokalną intensywność zdarzeń szkodowych, dlatego ubezpieczenie upraw coraz trudniej traktować wyłącznie jako spełnienie obowiązku ustawowego. Staje się ono ważnym narzędziem ochrony finansowej gospodarstwa.

Koszt polisy stanowi tylko część wydatków, które rolnik musiałby ponieść po zniszczeniu pola. Ponowny siew oznacza zakup materiału, paliwa i kolejną pracę. Gdy szkoda powstaje pod koniec okresu wegetacji, odtworzenie produkcji w tym samym sezonie często nie jest już możliwe. Odszkodowanie nie przywróci plonu, ale może pomóc gospodarstwu zachować płynność.

– Nie każda uprawa i nie każde pole są narażone tak samo na zdarzenia atmosferyczne. Znaczenie mają lokalizacja, rodzaj gleby, historia szkód i koszty produkcji. Dopiero po takiej analizie rolnik może świadomie zdecydować, które ryzyka powinny zostać objęte ochroną – podkreśla Agnieszka Fajfer-Radwan, ekspertka ubezpieczeń upraw w Warcie.

Elastyczne pakiety Warty

Skuteczna ochrona wymaga indywidualnej analizy ryzyka, właściwego ustalenia sumy ubezpieczenia i odpowiedniego zakresu polisy. Tradycyjne rozwiązania często opierały się na szerokich pakietach obejmujących także zdarzenia mało istotne dla konkretnej uprawy lub lokalizacji. Warta proponuje inny model, w którym rolnik może dobrać zakres polisy do rzeczywistych zagrożeń występujących w jego gospodarstwie.

W ofercie Warty uprawę można ubezpieczyć wyłącznie od gradu albo rozszerzyć zakres o przymrozki wiosenne, deszcz nawalny oraz pozostałe ryzyka wymienione w ustawie o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich. Warta umożliwia także objęcie ochroną szkód spowodowanych zastoiskami wodnymi i ogniem, obniżonego wskaźnika polaryzacji buraków cukrowych oraz strat powstałych podczas transportu zebranych plonów.

Elastyczne pakiety oferowane przez Wartę pozwalają więc zbudować polisę wokół ryzyk istotnych dla konkretnej uprawy i lokalizacji. Rolnik nadal może skorzystać z dopłat z budżetu państwa, które mogą pokryć do 65% kosztów składki.

Kukurydza, która nie doczekała żniw

Tegoroczne gradobicia w części kraju zaprzepaściły efekt pracy prowadzonej od początku sezonu. W czerwcu i lipcu ich skutki bywają szczególnie dotkliwe, ponieważ rozpoczynają się zbiory rzepaku i zbóż, a inne rośliny są już w zaawansowanej fazie rozwoju.

30 czerwca w powiecie leszczyńskim grad wystąpił wraz z silnym wiatrem. Na części plantacji kukurydzy doszło do szkód całkowitych. Mogłoby się wydawać, że gradzina nie jest w stanie ściąć rośliny w tej fazie rozwoju. Połączenie uderzeń gradu i silnych podmuchów zniszczyło jednak uprawę na całej powierzchni. Do żniw pozostawało jeszcze wiele tygodni, ale już wtedy było wiadomo, że zbioru nie będzie. Rolnik ubezpieczony w Warcie otrzymał odszkodowanie odpowiadające szkodzie całkowitej.

Siedemdziesiąt procent ziarna na ziemi

Grad dotknął również plantacje pszenicy. W części szkód stwierdzono wybicie ok. 70% ziarna. Wcześniejsze niedobory wody osłabiły uprawy, a późniejsze gradobicia pogłębiły straty. Zdarzały się także szkody całkowite. Ścięte kłosy pozostawały na ziemi, poza zasięgiem kombajnu. Rolnik poniósł koszty nawożenia, ochrony roślin, paliwa i pracy, ale nie uzyska przychodu, który miał je pokryć.

– To samo zjawisko może przynieść inne skutki w zależności od momentu, w którym wystąpi. Grad tuż przed żniwami może odebrać większość oczekiwanego przychodu. Dlatego suma ubezpieczenia powinna odzwierciedlać realną wartość produkcji – mówi Joanna Chudzik, ekspertka ubezpieczeń upraw w Warcie.

Deszcz, po którym trzeba siać ponownie

Także w tym sezonie pojawiały się deszcze nawalne, powodujące szkody częściowe i całkowite nawet na niewielkich powierzchniach. W połowie maja gwałtowny opad spowodował konieczność ponownego obsiania części pola kukurydzy. Woda zamuliła teren i wymyła młode rośliny z podłoża, przez co ich obsada została zmniejszona. Uzupełnienie uprawy oznacza kolejne wydatki, a późniejszy siew może wpłynąć na wysokość przyszłego plonu.

Nagromadzenie wody po gwałtownym opadzie może prowadzić do zastoisk wodnych. To osobne ryzyko, którego skutkiem bywa wygnicie roślin. Charakter szkody zależy od struktury gleby i rodzaju uprawy. Ziemniaki mogą wygnić na części powierzchni, podczas gdy rosnąca w pobliżu kukurydza pozostanie nieuszkodzona.

Agent pokazuje, rolnik decyduje

Agent rozmawia z rolnikiem o ubezpieczeniu upraw przede wszystkim jesienią i wiosną. Jego rolą jest pokazanie, jak wyglądają szkody, jakie mogą mieć skutki finansowe i czym różnią się poszczególne ryzyka dostępne w ofercie. Powinien pomóc oszacować wartość produkcji i wyjaśnić znaczenie właściwie ustalonej sumy ubezpieczenia.

Dla klienta nadmiar wody może być jednym problemem, ale w warunkach ubezpieczenia deszcz nawalny i zastoisko wodne są odrębnymi ryzykami. Agent doradza, omawia możliwości dostępne w polisie i pokazuje możliwe scenariusze, natomiast decyzję o zakresie ubezpieczenia podejmuje rolnik.

Latem widać rezultat tych rozmów. Wtedy okazuje się, czy klient rozumiał zakres polisy, czy suma odpowiadała wartości produkcji i czy ochroną objęto zdarzenia, które rzeczywiście zagroziły uprawie. Dobrze dobrana polisa nie zatrzyma gradu ani ulewy, ale może sprawić, że kilka minut gwałtownej pogody nie zagrozi dalszemu funkcjonowaniu gospodarstwa.

Szkolenie w zakresie nowych rekomendacji dotyczących dystrybucji ubezpieczeń

0

28 sierpnia 2026 roku odbędzie się jednodniowe szkolenie online na temat nowych rekomendacji dla zakładów ubezpieczeń dotyczących dystrybucji. Poprowadzi je radca prawny Paweł Stykowski, specjalista usług finansowych, w szczególności prawa ubezpieczeniowego i instrumentów finansowych oraz prawa ochrony konsumentów i kwestii compliance.

Szkolenie przeznaczone jest dla pracowników zakładów ubezpieczeń, brokerów, pośredników ubezpieczeniowych i wszystkich zainteresowanych tematyką.

Agenda:

10.00 Powitanie uczestników i rozpoczęcie szkolenia

  • Charakter prawny rekomendacji
  • Przeprowadzanie analizy potrzeb klienta
  • Współpraca zakładu ubezpieczeń z agentami

11.00 – 11.15 Przerwa na kawę

  • Nadzór zakładu ubezpieczeń i agenta nad OFWCA
  • Relacje z brokerami
  • Obowiązki informacyjne dystrybutorów względem klientów
  • Konsorcja i ubezpieczenia grupowe
  • Zarządzanie konfliktami interesów 

13.00 Zakończenie szkolenia

Więcej informacji

Zapisy:

Tel. 791 404 321

E-mail: biuro@vfconferences.pl

(KS)

Co takiego stało się na rynku ubezpieczeń majątkowych?

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Nie ma złych pytań, czasem po prostu brakuje odpowiedzi na te zadane, a my mylnie podejrzewamy pytającego o złe intencje. Tymczasem dociekając i dopytując, można uzyskać odpowiedzi, podjąć działania i zmienić procesy tak, aby osiągać lepsze wyniki.

Choć I kwartał tego roku przyniósł większy wzrost sprzedaży niż analogiczny okres roku ubiegłego w porównaniu do 2024 r., to dynamika tej sprzedaży jest znacznie niższa niż w ubezpieczeniach na życie.

W ubiegłych latach prognozowałem kierunek wzrostu sprzedaży ubezpieczeń majątkowych przekraczający trzykrotność sprzedaży ubezpieczeń życiowych. Analizując wyniki I kwartału 2026 r., należy jednak zachować powściągliwość i poczekać na to, co przyniesie cały rok, zanim wyciągnie się tak daleko idące wnioski.

Miejmy nadzieję, że oba działy ubezpieczeń będą się rozwijały porównywalnie. Dlatego warto przyjrzeć się wynikom największych towarzystw ubezpieczeń majątkowych w I kwartale 2026 r. w porównaniu do wyników sprzedaży z roku 2025 oraz odnieść je do I kwartału 2024 r. Pozwoli to wyciągnąć lepsze wnioski i zestawić zebraną składkę towarzystw na przestrzeni dwóch ostatnich lat.

Które towarzystwa osiągnęły wyniki wyższe od średniej rynkowej, które są liderami sprzedaży, a które wykazują największą dynamikę w porównaniu do dwóch poprzednich lat? Obrazuje to załączona tabela. Warto przyjrzeć się przede wszystkim największym ubezpieczycielom, jako tym, którzy mają kluczowy wpływ na przypis składki na polskim rynku. Cały rynek w I kwartale 2024 r. osiągnął wzrost sprzedaży blisko 4,1% w porównaniu do roku ubiegłego i blisko 7,1% w porównaniu do pierwszego kwartału 2024 roku

Spośród towarzystw, które w I kwartale 2026 r. przypisały sprzedaż powyżej 1 mld zł, na pierwszym miejscu należy umieścić TUiR Warta za wzrost sprzedaży o blisko 8% w porównaniu z I kwartałem roku ubiegłego i ponad 46% w stosunku do I kwartału 2024 r. To najlepsze rezultaty spośród dużych ubezpieczycieli. Warta kwartał po kwartale udowadnia, że potrafi tak prowadzić biznes, aby generować wzrosty zarówno w ubezpieczeniach życiowych, jak i majątkowych na najwyższym poziomie. Serdeczne gratulacje dla wszystkich menedżerów spółki, która systematycznie zalicza się do rynkowych liderów.

Bardzo pozytywną zmianą są wyniki ERGO Hestii w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego. Przy tak dużej firmie wzrost sprzedaży przekraczający średnią rynkową (ponad 7%) to wynik, którego trudno nie zauważyć. Miejmy nadzieję, że zapowiada to stałą tendencję wzrostową, zarówno w ubezpieczeniach majątkowych, jak i życiowych. ERGO Hestia powoli wraca do poziomów, do których przyzwyczaiła nas w latach poprzednich. Wygląda na to, że kryzys ma już za sobą.

Kolejną firmą, dawno niewymienianą i niewyróżnianą, jest spółka z grupy VIG – Compensa. W I kwartale tego roku osiągnęła ona dynamikę wzrostu sprzedaży znacznie powyżej średniej rynkowej. Trzymamy kciuki za Compensę i całą grupę VIG, której zbierana składka należy do najwyższych w Polsce

Jeszcze jedno wyróżnienie należy się firmie, która w poprzednich kwartałach regularnie osiągała wzrosty powyżej średniej krajowej, spółce UNIQA. Rok dopiero się rozpoczął i z niecierpliwością czekamy na wyniki kolejnych kwartałów.

Zaskoczeniem jest utrzymujący się spadek sprzedaży w PZU. Na pewno takiemu kolosowi trudniej uzyskać dynamikę wzrostu porównywalną z mniejszymi towarzystwami. Oczekiwania wobec grupy PZU są jednak jasne: brak spadków. Przed liderem stoją duże wyzwania – m.in. zmiany systemowe, produktowe, pakiety wynagrodzeń, prowizji czy inne działania, które przyczynią się do powrotu na ścieżkę wzrostu. Tego właśnie należy życzyć największej firmie ubezpieczeniowej w Polsce.

Mniejszym towarzystwom łatwiej o wysokie dynamiki niż gigantom, tym bardziej cieszą znaczące wzrosty największych graczy na rynku w Polsce.

Rok 2026 zapowiada się lepiej od poprzedniego, co wyraźnie widać przy zestawieniu I kwartału z analogicznym okresem roku ubiegłego i sprzed dwóch lat. Miejmy nadzieję, że przełoży się to na lepsze wyniki w całym 2026 r.

Włodzimierz Mazur

niezależny konsultant, wykładowca, przedsiębiorca

www.wlodzimierzmazur.pl

22,865FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie