Blog - Strona 4 z 1813 - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal

Gazeta Ubezpieczeniowa nr 23/2026

0

Dodatek specjalny pokongresowy BROKER:

  • Aleksandra E. Wysocka: Konsolidacja brokerska w świecie nowych i starych ryzyk – str. 11
  • Marcin Jedliński, KUKE: Wsparcie dla polskiego biznesu w Ukrainie – str. 12
  • PZU: Czarny łabędź nie pyta o zgodę – str. 13
  • InterRisk: Klimatycznie i merytorycznie – str. 14
  • Vienna Life: 15 milionów polis. Czas na nowy etap ochrony pracowników – str. 15

Poza tym w numerze:

  • Artur Makowiecki: Podsumowanie tygodnia. LINK4 na celowniku KNF – str. 2
  • PZU Życie: Kod jutra. Z tradycją w nowoczesność – str. 5
  • Ewa Macherzyńska, PZU: Mentoring to codzienne wsparcie, które naprawdę zmienia ludzi – str. 6
  • Maciej Grzegorczyk, PZU: Mentoring to moment, w którym zaczynasz grać poziom wyżej – str. 6
  • Jakub Pogwizd, Phinance: Zarabiasz 5 tys. czy 50 tys.? W doradztwie to nie kwestia talentu – str. 9
  • AGRO Ubezpieczenia: 200 tysięcy złotych za naprawę uszkodzonego kombajnu – str. 16
  • Conditor: Jedna drużyna, różne drogi do sukcesu – str. 17
  • Allan Pasternak: Polisa na dzień, w którym zarząd musi tłumaczyć własne decyzje – str. 18
  • Maciej Ziegler: Jak Google sprawdza, czy naprawdę jesteś ekspertem – str. 19
  • Adam Kubicki: Na czym polega rozwój kariery – str. 20
  • Grzegorz Piotrowski: Cyfrowe zagrożenia czy realne straty? – str. 20

Prawie połowa rynku OC rolników pod kontrolą PZU

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

W pierwszym kwartale obecnego roku krajowe zakłady ubezpieczeń zebrały 37,56 mln zł składek z obowiązkowych polis OC rolników z tytułu prowadzenia gospodarstwa rolnego. To o 4,86% więcej niż dwanaście miesięcy wcześniej, tj. 35,82 mln zł. Cztery towarzystwa z największym przypisem składki kontrolowało blisko 85% tego rynku – wynika z danych udostępnionych przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny 

Numerem jeden w tym segmencie produktów był PZU SA, który zebrał 16,57 mln zł składek. Rezultat ten był o zaledwie 0,77% wyższy od uzyskanego rok wcześniej (16,44 mln zł), a mimo to zapewnił zakładowi 44,1% udziału w rynku OC rolników. Drugie miejsce zajęło TUW „TUW”, którego przypis składki wzrósł o 14,92% względem końca marca 2025 r., do 5,75 mln zł (z 5,01 mln zł). Udział rynkowy towarzystwa uplasował się na poziomie 15,32%. Na najniższym stopniu podium znalazło się TUiR Warta z wynikiem sprzedażowym w kwocie ponad 4,75 mln zł (4,06 mln zł przed rokiem, +17,02% r/r). Rezultat ten zapewnił zakładowi kontrolę nad 12,66% rynku. 

Tuż za podium znalazła się Compensa. W ciągu 3 miesięcy 2026 roku zakład zebrał 4,75 mln zł, co było wynikiem o 2,47% słabszym od uzyskanego w I kw. 2025 r. (4,88 mln zł). Taki rezultat zapewnił towarzystwu należącemu do Vienna Insurance Group Polska udział w rynku na poziomie ok. 12,66%.  

Wymienione towarzystwa kontrolowały w sumie 84,74% rynku OC rolnika mierzonego przypisem składki uzyskanym w pierwszym kwartale obecnego roku. 

Artur Makowiecki 

news@gu.com.pl 

Warta dofinansowała odbudowę sprzętu strażackiego po pożarze Puszczy Solskiej

0
Źródło zdjęcia: OSP

Warta przekazała ponad 100 tys. zł z dla lokalnych jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej z terenów dotkniętych majowym pożarem w Puszczy Solskiej. Środki pozwolą na błyskawiczny zakup wyposażenia, które zostało zniszczone podczas działań ratowniczych. 

Akcja ratownicza pożaru, który wybuchł 5 maja 2026 roku w Puszczy Solskiej, trwała wiele dni. Intensywne działania prowadzone w ekstremalnych warunkach doprowadziły do poważnego zniszczenia i zużycia sprzętu oraz ubrań bojowych, z których ratownicy korzystają na co dzień.   

Warta skontaktowała się z lokalnymi samorządami w celu poznania najpilniejszych potrzeb ratowników. Ostatecznie firma przekazała na rzecz strażaków ponad 110 tys. zł. Fundusze zostaną przeznaczone na zakup specjalistycznych ubrań bojowych, które zniszczyły się na pogorzelisku oraz na zakup utraconego sprzętu technicznego. Dzięki sprawnemu przekazaniu środków jednostki OSP mogą od ręki uzupełnić braki i odzyskać pełną gotowość operacyjną. 

– Jako ubezpieczyciel jesteśmy blisko ludzi i wiemy, jak ważna w obliczu kryzysu jest natychmiastowa reakcja. Nasze wsparcie z Funduszu Prewencyjnego to bezpośrednia odpowiedź na najpilniejsze potrzeby strażaków, którzy ryzykowali własnym życiem, by ratować Puszczę. Chcieliśmy, by pomoc trafiła do nich jak najszybciej. Liczyła się logistyka i czas. Naszym celem było odbudowanie tych zasobów natychmiast – mówi Jarosław Piątkowski, wiceprezes Warty. 

– Przez wiele dni nasi strażacy pracowali w ekstremalnych warunkach, co doprowadziło do zużycia ubrań bojowych i sprzętu. Dla samorządu nagła konieczność wymiany kilkudziesięciu kompletów specjalistycznej odzieży to duży wydatek, który znacząco wpływa na budżet i wymaga szybkiego zabezpieczenia środków na utrzymanie pełnej gotowości jednostek. Przekazanie środków z Funduszu Prewencyjnego Warty pozwoliło na szybki powrót do gotowości naszych OSP – mówi Stanisław Kozyra, wójt gminy Łukowa.  

– W straży ochotniczej bez sprawnego sprzętu i ochrony osobistej strażacy nie mogą nieść skutecznie pomocy naszym mieszkańcom. Warta natychmiast zaoferowała swoją pomoc. Dzięki temu nie musieliśmy czekać na procedury dotacyjne czy decyzje administracyjne, od razu ruszyliśmy z zakupami sprzętu. To przykład, jak biznes i korporacje powinny reagować na kryzysy dotykające lokalne społeczności – dodaje Andrzej Placek, wójt gminy Obsza.  

(AM, źródło: 24/7 Communications) 

Kolejna interwencja RPO w UFG w sprawie opłaty karnej za brak OC

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek wystąpił do prezeski Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego Małgorzaty Ślepowrońskiej w sprawie mężczyzny, na którego nałożono ponad 9 tys. zł. opłaty karnej za brak OC posiadaczy pojazdów mechanicznych. Posiadacz auta wskazał, że chodzi o pojazd zatrzymany przez służby niemieckie, a następnie tam sprzedany na pokrycie kosztów jego przechowywania. 

Sprawa ma związek z postępowaniem karnym dotyczącym przywłaszczenia auta przez siostrę mężczyzny, która wyjechała nim do Niemiec. Postępowanie Prokuratury Rejonowej, a następnie Sądu Rejonowego toczyło się w latach 2022–2024. Obywatel podkreślał, że według akt sprawy pojazd został zatrzymany przez niemiecką policję podczas kontroli drogowej na autostradzie. Następnie został odholowany na parking policyjny, a później sprzedany w drodze licytacji w celu pokrycia kosztów przechowywania. Wnioskodawca miał informować o tych okolicznościach UFG, któremu przekazał dokumenty z akt sądowych. Fundusz odmówił jednak umorzenia opłaty. 

RPO zwrócił się do prezes UFG o wyjaśnienia co do twierdzeń i zarzutów wnioskodawcy oraz o rozważenie możliwości umorzenia nałożonej na niego opłaty (sygn. sprawy V.511.372.2026).

(AM, źródło: UFG) 

Na rynku korporacyjnym pracuje już z nami blisko 50 brokerów

0
Marcin Dębicki

Pojemność 75 mln euro na mienie i utratę zysku oraz 15 mln euro w OC od QBE, 100 mln zł w D&O od Lloyd’s i własna spółka reasekuracja. Uzbroiliśmy korporacyjną część biznesu Leadenhall Insurance w konkurencyjną ofertę i współpracujemy już z kilkudziesięcioma brokerami. Pomagamy im w obsłudze wymagających, nietypowych ryzyk, m.in. z obszarów produkcji przemysłowej, branż usługowych i infrastruktury.

Ofertę korporacyjną zaczęliśmy rozwijać dwa lata temu, w czasie „twardego” rynku. W wielu przypadkach brakowało pojemności dla aktualizowanych sum ubezpieczenia, a polskie firmy musiały szukać jej poza krajem – i nie zawsze znajdowały. Dziś rynek znajduje się w fazie „miękkiej” – stawki spadają, nie brakuje chętnych do akceptacji ryzyk korporacyjnych.

Jesteśmy przygotowani do pracy w takich warunkach i rozumiemy, że broker potrzebuje dziś partnera, który nie ucieka przed trudnymi rozmowami i potrafi sprawnie podejmować decyzje. Ta świadomość wyznacza nam kierunek dla budowania relacji z partnerami.

Ufa nam coraz więcej brokerów

Rynek brokerski pozytywnie zareagował na naszą propozycję. Pracujemy dziś z 47 firmami brokerskimi, a liczba otrzymywanych przez nas zapytań i składanych ofert rośnie z miesiąca na miesiąc. W ostatnich miesiącach zainteresowanie współpracą z nami było bardzo duże. To efekt konferencji w Warszawie i Toruniu, które w marcu zorganizowaliśmy dla brokerów. Kolejny raz potwierdziło się, że branża brokerska jest oparta na bliskich relacjach i bezpośredniej rozmowie.

Oczywiście relacje muszą być sprawdzone w boju, a brokerzy chętnie testują nas na najtrudniejszych tematach. Do Leadenhall trafiają bardzo różnorodne ryzyka i programy ochrony. Jako nowy podmiot na rynku jesteśmy testowani na zdolność do akceptacji ryzyk trudnych, w których innym nie udało się zaoferować odpowiedniej pojemności, warunków lub elastyczności. Tu staramy się zgłębić naturę ryzyka i spojrzeć na nie nieszablonowo. Na szczęście otrzymujemy również zaproszenia do ochrony biznesu mniej eksponowanego, gdzie naszej przewagi szukamy w elastyczności, responsywności i kompetencjach underwritingowych.

W obsłudze obydwu rodzajów ryzyk mamy już na koncie sukcesy, z których możemy być naprawdę dumni. W kilku przypadkach udało nam się zmienić pielęgnowany od lat status quo, który „pchał” brokerów w stronę negocjacji z „zakonserwowanym” poolem lub konsorcjum koasekuracyjnym. Nasza obecność poprawiła konkurencyjność – otwarcie nowego poolu zamieniło się w nowe polisy zawarte w Leadenhall.

Co oferujemy na rynku korporacyjnym?

Bardzo korzystne dla polskiego rynku jest nasze partnerstwo z QBE Europe, częścią globalnej grupy QBE Insurance Group, które uruchomiliśmy w październiku 2025 r. Wynegocjowaliśmy z QBE bardzo wysoki poziom zaufania materializujący się pojemnością, której nie wstydzą się nawet towarzystwa ubezpieczeń o ugruntowanej pozycji: 75 mln euro w ubezpieczeniach mienia i utraty zysku oraz 15 mln euro w OC ogólnej. Drugim fundamentem naszej działalności jest obszar D&O – jako Leadenhall jesteśmy coverholderem Lloyd’s i oferujemy 100 mln złotych pojemności w ramach D&O Plus.

Mamy więc komplet rozwiązań, które brokerzy mogą zamknąć w jednym programie ubezpieczeniowym: mienie i utrata zysku, OC ogólna, D&O. Bez konieczności komponowania oferty z trzech albo czterech źródeł.

Nasz model daje działającym w Polsce firmom dostęp do międzynarodowych rozwiązań ubezpieczycieli ze stabilnym ratingiem, ale jednocześnie polską prędkość decyzyjną i lokalne podejście do oceny ryzyka.

Analiza wpływających do nas zapytań ofertowych pokazuje, że najczęściej pracujemy z brokerami nad ryzykami z pięciu branż:

  • produkcja przemysłowa (głównie tworzywa sztuczne, chemia, meble),
  • handel hurtowy,
  • logistyka i magazynowanie,
  • budownictwo,
  • przemysł spożywczy.

Angażujemy się też w obsługę innych ryzyk – nietypowych czy wręcz nowych na polskim rynku. W ostatnich miesiącach pracowaliśmy m.in. nad OC firmy z obszaru life science czy ubezpieczeniem zaawansowanego projektu infrastrukturalnego. To pozwala nam z dużym optymizmem patrzeć w przyszłość, w której widzimy swoją rolę w zapewnieniu polskim inwestycjom odpowiedniej ochrony, czasem konkurując, a czasem współpracując z pozostałymi uczestnikami rynku.

Leadenhall Re – własny agent reasekuracyjny

Ubezpieczanie ryzyk we współpracy z QBE czy Lloyd’s to podstawa naszej działalności, ale pełna obsługa największych i najtrudniejszych projektów wymaga od nas obecności w obszarze reasekuracji. Uznaliśmy, że jakość naszej oferty będzie najwyższa, jeśli ten obszar obsłużymy w modelu in-house– w formule agenta reasekuracyjnego. W marcu 2026 r. otrzymaliśmy od niemieckiego nadzoru potwierdzenie licencji dla zarejestrowanej w Hamburgu spółki Leadenhall Re. Jej działalność będzie miała duże znaczenie na „miękkim” rynku, który wymaga elastyczności i zdolności do adaptacji. Działamy w nieprzewidywalnych warunkach, musimy spodziewać się zaskakujących wycen i śmiałego podejścia do ryzyka u większości uczestników rynku.


Sposób, w jaki łączymy kompetencje, jasno pokazuje, że nie jesteśmy „hurtownią” czy „fabryką” ubezpieczeń. Leadenhall Insurance w obszarze korporacyjnym to ubezpieczeniowy butik z profesjonalnym zapleczem. Brokerzy, którzy z nami współpracują, mogą mieć pewność, że potraktujemy ich klientów indywidualnie i opracujemy dla nich naprawdę spersonalizowane programy ochrony. Doświadczenie ostatnich miesięcy podpowiada mi, że taka filozofia odpowiada na potrzebę rynku. I blisko 50 brokerów, z którymi dziś współpracujemy, to dopiero początek naszego rozwoju.

Marcin Dębicki
członek zarządu w Leadenhall Insurance

Nadchodzi ERGO Zdrowie w Biznesie – sprawdzona jakość w skali korporacyjnej

0
Marcin Rybarczyk

Rynek ubezpieczeń zdrowotnych w Polsce wchodzi w fazę dojrzałości, stając się jednym z najbardziej perspektywicznych obszarów dla profesjonalnych doradców ubezpieczeniowych. Sukces indywidualnej oferty ERGO Hestii pokazał, że rynek oczekuje jakości i wiarygodności. Tej jesieni wykonamy kolejny krok, wdrożymy potężne narzędzie do budowania relacji z klientem korporacyjnym: grupowe ubezpieczenie ERGO Zdrowie w Biznesie.

W ERGO Hestii nie mamy wątpliwości – ubezpieczenia zdrowotne to linia biznesowa, którą w najbliższych latach chcemy bardzo mocno rozwijać. Nasza wiara w ten segment nie jest jedynie teoretycznym założeniem, podpierają ją konkretne wskaźniki biznesowe. Rok 2024 upłynął pod znakiem sukcesu ubezpieczenia indywidualnego ERGO Zdrowie. W 2025 r. osiągnęliśmy ponad 10-procentowy udział w nowej sprzedaży, stając się drugim najczęściej polecanym przez agentów towarzystwem w tej kategorii. To zaufanie dystrybutorów jest dla nas najwyższym certyfikatem jakości.

Nowy standard w segmencie grupowym

Doświadczenia zebrane na rynku indywidualnym przekuliśmy w rozwiązania dla firm. Jesienią tego roku wprowadzimy ERGO Zdrowie w Biznesie. Dla brokera to nie tylko nowy produkt w portfolio, lecz także i przede wszystkim odpowiedź na zmieniający się paradygmat zarządzania przedsiębiorstwem. Dziś prywatna opieka medyczna przestała być miłym dodatkiem do pensji. W dobie wyzwań demograficznych i niewydolności systemu publicznego jest kluczowym elementem świadomego zarządzania ryzykiem operacyjnym w firmie.

Broker, występując w roli doradcy strategicznego, zyskuje argument, który trafia bezpośrednio do decydentów: zdrowie pracowników to czysta ekonomia. Efektywny program zdrowotny to realne skrócenie absencji chorobowych i narzędzie do walki o talenty na rynku, gdzie stabilność kadr jest tożsama z sukcesem rynkowym.

Klucz do satysfakcji klienta

Największym wyzwaniem rynku medycznego jest obecnie tzw. inflacja zdrowotna, która przekłada się na rosnące koszty programów prywatnej opieki medycznej bez poprawy dostępności do świadczeń lub wręcz z jej pogorszeniem. Dostawcy prywatnej opieki medycznej podejmują działania zmierzające do racjonalizacji kosztów, które przekładają się na pogorszenie dostępności do świadczeń. Klienci z kolei racjonalizują koszty opieki medycznej poprzez cedowanie rosnących kosztów benefitu na pracowników. To błędne koło, w które nie chcemy się wpisywać.

W ERGO Zdrowie w Biznesie stawiamy na konkretne zobowiązania. Fundamentem naszej ochrony jest kompleksowość oparta na realnej dostępności świadczeń, gwarantowanej zapisami umowy.

Z perspektywy brokera to kluczowa korzyść – eliminujemy ryzyko skarg i niezadowolenia pracowników klienta z powodu zbyt długich kolejek. Skupiamy się na proaktywnym charakterze ochrony. Wierzymy, że nowoczesne ubezpieczenie zdrowotne musi kłaść nacisk na profilaktykę. To właśnie wczesna diagnostyka i badania realizowane w gwarantowanych terminach pozwalają uniknąć poważnych komplikacji i wspierają szybki powrót do pełni sił oraz życiowej aktywności.

Racjonalizacja kosztów i model współpłacenia

Doskonale rozumiemy wyzwania budżetowe, przed którymi stają współczesne przedsiębiorstwa. Dlatego w ubezpieczeniu ERGO Zdrowie w Biznesie wprowadzamy rozwiązania pozwalające na optymalizację wydatków po stronie pracodawcy. Jednym z nich jest opcjonalny model współpłacenia, który pozwala na wdrożenie wysokiej jakości opieki nawet w organizacjach o bardziej restrykcyjnej polityce kosztowej.

Dla branży ubezpieczeniowej to szansa na otwarcie rozmów z nowymi grupami klientów, którzy dotychczas obawiali się wysokich kosztów stałych abonamentów medycznych. Dajemy Państwu produkt elastyczny, nowoczesny i przede wszystkim osadzony w realiach demograficznych. Żyjemy coraz dłużej i jako społeczeństwo szybko się starzejemy, co sprawia, że priorytetem staje się dbałość o wysoką jakość życia i utrzymanie dobrej formy na każdym jego etapie.

Wierzę, że wspólnie z brokerami efektywnie zadbamy o potrzeby zdrowotne naszych klientów, budując nowy standard na polskim rynku ubezpieczeń zdrowotnych.

Marcin Rybarczyk
dyrektor Biura Ubezpieczeń Zdrowotnych ERGO Hestii

Ubezpieczenie cyber to nie produkt, to sprawdzian działania

0
Sylwia Stańczyk

Ryzyko cybernetyczne przestało być domeną działów IT i coraz wyraźniej staje się jednym z kluczowych zagrożeń dla ciągłości działania przedsiębiorstw. W praktyce ubezpieczeniowej widać, że o skali strat nie decyduje wyłącznie sam incydent, lecz tempo i jakość reakcji w pierwszych godzinach kryzysu.

To właśnie w pierwszych godzinach po incydencie rozstrzyga się, czy firma ograniczy skutki zdarzenia, czy też wejdzie w długotrwały przestój operacyjny. W tym kontekście prawdziwa wartość ubezpieczenia cyber ujawnia się dopiero w działaniu.

Polisa, która musi zadziałać w pierwszych godzinach

Wielu klientów deklaruje dziś posiadanie ochrony cyber, jednak ich świadomość praktycznego wykorzystania polisy bywa ograniczona. W sytuacji incydentu pojawia się niepewność: gdzie zgłosić zdarzenie, z kim się skontaktować, jakie kroki podjąć w pierwszej kolejności. Często prowadzi to do opóźnień i decyzji podejmowanych pod presją, bez wykorzystania dostępnego wsparcia.

Z obserwacji rynku wynika jasno, że sama obecność ochrony nie wystarcza. Kluczowe jest to, czy klient potrafi ją uruchomić natychmiast i czy otrzymuje pomoc, a nie jedynie obietnicę refundacji kosztów.

Dlatego w TUW z Grupy PZU podejście do ubezpieczeń cyber wykracza poza standardowe rozumienie produktu. Istotą jest operacyjna użyteczność polisy – jej zdolność do wsparcia klienta w momencie zdarzenia. Chodzi o rozwiązanie, które prowadzi przez proces reakcji, zapewnia dostęp do sprawdzonych specjalistów i pomaga uporządkować działania w sytuacji chaosu.

Dla brokerów jest to wyraźny argument w rozmowach z klientami: wartość ochrony mierzy się nie tylko zakresem, lecz przede wszystkim tym, czy działa w krytycznym momencie.

Gdzie naprawdę zaczyna się ryzyko klienta

Coraz większego znaczenia nabiera także kwestia zależności technologicznych. Współczesne organizacje funkcjonują w oparciu o złożone ekosystemy dostawców – od usług chmurowych po systemy biznesowe outsourcowane na zewnątrz. W efekcie incydent nie musi dotknąć bezpośrednio infrastruktury firmy, aby zatrzymać jej działalność. Wystarczy zakłócenie po stronie partnera, by pojawiły się straty operacyjne i finansowe.

To właśnie w takich sytuacjach ujawniają się różnice pomiędzy ofertami. W TUW PZUW dużą wagę przykładamy do tego, aby ochrona odzwierciedlała rzeczywisty model funkcjonowania klienta, uwzględniając nie tylko bezpośrednie naruszenia systemów, ale również przerwy w działalności wynikające z zależności od dostawców.

Dobra analiza ryzyka jako podstawa ochrony

Istotną rolę odgrywa także sposób, w jaki przebiega ocena ryzyka przed zawarciem polisy. Proces ten często sprowadzany jest do formalności, podczas gdy w praktyce może stanowić jeden z najważniejszych etapów budowania jakości ochrony. W TUW PZUW traktujemy go jako wspólną analizę, której celem jest zrozumienie, gdzie organizacja jest najbardziej wrażliwa na zakłócenia i jakie scenariusze mogą mieć największy wpływ finansowy. To podejście pozwala tworzyć rozwiązania dopasowane do konkretnego biznesu, a nie oparte na uśrednionych założeniach.

Znaczenie ma również model działania ubezpieczyciela. Jako towarzystwo ubezpieczeń wzajemnych TUW PZUW koncentruje się na długoterminowej relacji z klientem. W obszarze cyberryzyk, które są dynamiczne i często trudne do zdefiniowania w standardowych ramach, przekłada się to na większą elastyczność i gotowość do dopasowania ochrony do potrzeb klienta.

W praktyce chodzi o zmianę sposobu prowadzenia rozmów o ubezpieczeniu cyber – coraz mniej porównywania parametrów, a coraz więcej o zrozumieniu kilku kluczowych kwestii: jak firma zareaguje w pierwszych godzinach incydentu, od jakich podmiotów zależy jej działalność oraz czy posiadana polisa rzeczywiście odpowiada na te konkretne scenariusze.

Cyber nie jest już ryzykiem, które można zamknąć w tabeli zakresów. To obszar wymagający realnego zrozumienia procesów biznesowych i gotowości do działania. W Grupie PZU właśnie tak budujemy nasze podejście: łącząc ochronę ubezpieczeniową z praktycznym wsparciem w sytuacji, w której liczy się każda godzina.

Sylwia Stańczyk
Biuro Ubezpieczeń Korporacyjnych TUW PZUW
tel.: 666 883 863

Ubezpieczenie nie ma wieku

0
Aleksandra Kuśmierczyk

O ochronie, odpowiedzialności i potrzebach różnych pokoleń rozmawiamy z Aleksandrą Kuśmierczyk, dyrektorką Departamentu Sprzedaży Ubezpieczeń Grupowych w Unum

Redakcja „Gazety Ubezpieczeniowej”: – Raport Unum „Ja w swoim wieku” pokazuje, że choć chętnie mówimy o różnicach pokoleniowych, wiele potrzeb mamy wspólnych. Co jest tu najważniejsze z perspektywy ubezpieczeń?

Aleksandra Kuśmierczyk: – Najważniejszy wniosek jest taki, że niezależnie od wieku wszyscy szukamy poczucia bezpieczeństwa, samodzielności i stabilności finansowej. W badaniu, które przeprowadziliśmy wraz z Uniwersytetm Warszawskim, wzięło udział 1308 respondentów w wieku 17–60 lat reprezentujących pokolenia Z, Y i X. I choć każde z tych pokoleń jest na innym etapie życia, to w definicji dorosłości i odpowiedzialności bardzo często deklarowało te same elementy: samodzielność, branie odpowiedzialności za siebie i innych oraz próbę ogarnięcia finansów, jak mówią młodsi, lub niezależność ekonomiczną w języku starszych.

Już na tym przykładzie widać, że może opisujemy rzeczywistość w inny sposób, ale na warstwie wartości jesteśmy bardzo spójni. To bardzo ważne, bo ubezpieczenie na życie wpisuje się właśnie w ten system wartości. Nie jest wyłącznie produktem finansowym, ale narzędziem odpowiedzialnego planowania. Chroni nie tylko osobę ubezpieczoną, ale też często jej rodzinę i najbliższych.

Czy ubezpieczenia na życie są dziś potrzebne wszystkim pokoleniom?

– Tak, choć każde pokolenie może patrzeć na ochronę trochę inaczej. Dla młodszych pracowników, szczególnie z pokolenia Z, grupowe ubezpieczenie na życie jest często pierwszym realnym kontaktem z tą kategorią. To moment, w którym zaczynają rozumieć, że ubezpieczenie nie jest czymś odległym ani na później, ale praktycznym elementem dbania o siebie.

Dla Millenialsów ochrona wiąże się już głównie z odpowiedzialnością za rodzinę, kredyt, dzieci czy stabilność domowego budżetu. Dla pokolenia X coraz większe znaczenie mają: zdrowie, choroby przewlekłe, bezpieczeństwo najbliższych i finansowa przewidywalność.

Raport pokazuje, że ubezpieczenie na życie najczęściej kojarzy się Polakom z ochroną rodziny, bezpieczeństwem zdrowotnym, odpowiedzialnością, stabilnością, mądrą decyzją i bezpieczeństwem ekonomicznym, co jest dla nas bardzo dobrym wynikiem badania, potwierdzającym, że ubezpieczenia to pozytywna i dobra rzecz.

Tym bardziej że w raporcie widać też, jak starsze pokolenia częściej łączą ubezpieczenie z dojrzałością życiową.

– Tak, ale ciekawe jest również to, że ta świadomość pojawia się we wszystkich grupach wiekowych. Z tezą, że posiadanie ubezpieczenia na życie świadczy o dojrzałości życiowej, zgadza się 52,6% przedstawicieli pokolenia X, 46,6% Millenialsów i 48% przedstawicieli pokolenia Z.

To pokazuje, że młodzi ludzie wcale nie są oderwani od tematu odpowiedzialności. Być może jeszcze rzadziej mają własne doświadczenia z wypłatą świadczeń czy chorobą w rodzinie, ale już intuicyjnie rozumieją, że ubezpieczenie może być elementem dorosłości i rozsądnego podejścia do życia.

Dlaczego ubezpieczenia grupowe mają w tym kontekście szczególne znaczenie?

– Bo są blisko codziennego życia pracowników. To często benefit, który znajduje się pod ręką, w miejscu pracy, w znanym środowisku, z możliwością uzyskania informacji od pracodawcy, brokera czy doradcy. Dla młodych pracowników może to być pierwszy moment, w którym w ogóle zaczynają rozmawiać o ochronie życia i zdrowia.

Ubezpieczenia grupowe mają też tę przewagę, że potrafią odpowiadać na potrzeby bardzo zróżnicowanych zespołów. W jednej firmie pracują osoby rozpoczynające karierę, młodzi rodzice, osoby opiekujące się starszymi rodzicami, pracownicy z wieloletnim stażem, osoby samotne i te, które utrzymują rodzinę. Dobra oferta grupowa musi uwzględniać tę różnorodność.

A jaką rolę odgrywają brokerzy w budowaniu takiej ochrony?

– Brokerzy są niezwykle ważnym ogniwem między towarzystwem ubezpieczeniowym a realnymi potrzebami pracodawców, pracowników i klientów. To oni są najbliżej firm, słyszą pytania pracowników, znają obawy działów HR i rozumieją specyfikę różnych branż.

Dzięki brokerom ubezpieczyciel może lepiej dostrzec, czego naprawdę potrzebuje rynek. Nie tylko na poziomie produktu, ale też komunikacji, obsługi, elastyczności i praktycznego wykorzystania ochrony. Kluczowa jest dobra, oparta na zaufaniu i uważności współpraca z brokerami, bo to ona pozwala tworzyć ofertę, która nie jest projektowana zza biurka, ale powstaje w dialogu z rzeczywistością pracowników i pracodawców.

A te potrzeby bardzo się zmieniają, dziś benefity bardziej koncentrują się na dobrostanie pracowników. Czy można powiedzieć, że ubezpieczenie grupowe jest obecnie elementem, który wpisuje się w ten trend?

– Zdecydowanie tak. Dobrostan to nie tylko elastyczny czas pracy, benefity sportowe czy rozwój zawodowy. To także poczucie, że w trudnej sytuacji pracownik i jego rodzina nie zostaną sami.

Raport pokazuje, że osoby, które lepiej oceniają swoje doświadczenia z branżą ubezpieczeniową, częściej deklarują zadowolenie z życia, poczucie, że żyją tak, jak lubią, oraz przekonanie, że rozsądnie zarządzają swoimi pieniędzmi. To ważna zależność. Ubezpieczenie może być częścią szerszej postawy: świadomego planowania, odpowiedzialności i troski o przyszłość.

Co jest dziś największym wyzwaniem w komunikowaniu ubezpieczeń różnym pokoleniom?

– Największym wyzwaniem jest prosty, zrozumiały język. Ubezpieczenia bywają postrzegane jako trudne, formalne i odległe. Tymczasem dotyczą spraw najbardziej podstawowych: zdrowia, życia, bliskich, dochodu, bezpieczeństwa rodziny.

Gen Z potrzebuje przejrzystości, konkretu i poczucia sensu. Millennialsi szukają rozwiązań dopasowanych do wielu ról, które pełnią jednocześnie – pracownika, partnera, rodzica, opiekuna. Pokolenie X częściej docenia stabilność, doświadczenie i wiarygodność.

Rolą ubezpieczyciela, pracodawcy i brokera jest pokazanie, że ochrona to nie dodatek na wszelki wypadek, ale realne wsparcie w sytuacjach, które mogą zmienić życie z dnia na dzień.

Na koniec: czym jest dobrze zaprojektowane grupowe ubezpieczenie na życie?

– To ochrona, która odpowiada na realne potrzeby ludzi, a nie tylko na formalne założenia programu. Powinna być zrozumiała, dostępna, elastyczna i dobrze zakomunikowana. Musi uwzględniać różne etapy życia, różne zobowiązania i różne obawy pracowników.

Dobre ubezpieczenie grupowe daje pracownikowi coś bardzo konkretnego: poczucie, że w trudnej sytuacji istnieje plan B, że choroba, wypadek czy śmierć bliskiej osoby nie muszą oznaczać całkowitej utraty stabilności finansowej. I właśnie dlatego ubezpieczenie nie ma wieku. Dla każdego pokolenia może oznaczać coś trochę innego, ale jego istota pozostaje wspólna: chronić życie, zdrowie i spokój tych, którzy nam ufają.

Zdrowie nie mieści się już w tabeli świadczeń

0
Anna Lal-Chojnacka

Sektor prywatnej opieki zdrowotnej wchodzi dziś w etap, w którym sama sprzedaż produktu przestaje wystarczać. Miałam okazję obserwować ten rynek z różnych perspektyw — sprzedaży, brokerów, klientów korporacyjnych i rentowności portfela.

Dziś patrzę również oczami operatora medycznego i pacjenta: przez pryzmat dostępności lekarzy, przeciążonych grafików oraz realnych doświadczeń ludzi, którzy nie oczekują już jedynie świadczenia z tabeli, ale przede wszystkim terminu, trafnej diagnozy i poczucia bezpieczeństwa.

Coraz wyraźniej widzę, że nie wystarczy już rozmawiać wyłącznie o zakresie ochrony, wysokości składki czy benefitach.

Trzeba zadać sobie trudniejsze pytanie: czy obietnica składana klientom nadal jest możliwa do spełnienia w modelu, do którego wszyscy zdążyliśmy się przyzwyczaić?

Nowa rzeczywistość

Przez ostatnie lata rynek zdrowotny rozwijał się bardzo dynamicznie. Konkurencja opierała się na szerokości zakresu, dostępności i szybkości obsługi. Prywatna opieka medyczna stała się jednym z najważniejszych benefitów pracowniczych, a klienci przyzwyczaili się do coraz łatwiejszego dostępu do świadczeń.

Dziś jednak wchodzimy w nową rzeczywistość.

Starzejące się społeczeństwo, rosnąca szkodowość, coraz większe wykorzystanie świadczeń, presja płacowa w ochronie zdrowia oraz ograniczona liczba personelu medycznego sprawiają, że cały system funkcjonuje pod coraz większym napięciem.

Najlepiej widać to nie w raportach czy prezentacjach, lecz w codziennej operacyjności rynku — w grafikach lekarzy, kolejkach do specjalistów, rosnących oczekiwaniach pacjentów i presji na dostępność tu i teraz.

Bo szeroki zakres świadczeń można sprzedać stosunkowo łatwo. Znacznie trudniej zapewnić realną dostępność usług w sytuacji, gdy cały rynek konkuruje o tych samych lekarzy, ten sam czas i te same zasoby.

Problem z dotrzymaniem obietnicy

Coraz częściej myślę więc, że sektor zdrowotny nie ma dziś problemu ze sprzedażą. Ma problem z dotrzymaniem obietnicy.

Klient nie rozlicza rynku z zapisów OWU. Rozlicza go z własnego doświadczenia — z tego, czy udało się umówić wizytę, wykonać diagnostykę i przejść przez proces leczenia bez frustracji i poczucia zagubienia.

Brokerzy, ubezpieczyciele, operatorzy medyczni i dostawcy usług funkcjonują dziś jako elementy jednego ekosystemu. Jeśli zawodzi choć jeden fragment tego procesu, klient nie analizuje, gdzie dokładnie pojawił się problem. Ocenia cały rynek.

Jest jeszcze jeden aspekt, którego nie sposób pomijać.

Po latach pracy w branży zdominowanej przez mężczyzn coraz mocniej widzę, że zdrowie nie jest abstrakcyjną kategorią z zarządczych prezentacji. To energia do pracy, odporność, profilaktyka i zdolność do utrzymania aktywności zawodowej oraz codziennego funkcjonowania ludzi, którzy pozostają aktywni zawodowo coraz dłużej.

Dotyczy to szczególnie kobiet 40+ i 50+, które często równocześnie zarządzają pracą, rodziną, zdrowiem swoich bliskich i własną kondycją zdrowotną. Mimo to rynek wciąż zbyt rzadko projektuje rozwiązania zdrowotne z myślą o realnym rytmie życia tej grupy.

Być może właśnie dlatego coraz mniej wierzę w rozmowę o zdrowiu prowadzoną wyłącznie przez pryzmat liczby świadczeń czy wysokości składki.

Dostępność, jakość, doświadczenie pacjenta i ekonomia rynku

Coraz bardziej wierzę natomiast w odpowiedzialne projektowanie systemów, które będą potrafiły zachować równowagę pomiędzy dostępnością, jakością, doświadczeniem pacjenta i ekonomią rynku.

Nie mam jednocześnie wątpliwości, że rynek prywatnej opieki zdrowotnej będzie nadal rósł i pozostanie jednym z kluczowych obszarów całego sektora ubezpieczeniowego.

Wchodzimy jednak w etap większej dojrzałości — takiej, w której sama sprzedaż nie wystarczy już do budowania przewagi konkurencyjnej. Coraz większego znaczenia nabierać będą jakość doświadczenia pacjenta, realna dostępność usług, mądre zarządzanie zdrowiem pracowników oraz zdolność do budowania długoterminowego zaufania klientów.

I być może właśnie to okaże się największą zmianą tego rynku w nadchodzących latach.

Jeśli ten temat jest Państwu bliski lub chcieliby Państwo wymienić się perspektywą na przyszłość rynku zdrowotnego i ubezpieczeniowego – zapraszam do kontaktu i rozmowy: anna.lal-chojnacka@signal-iduna.pl

Anna Lal-Chojnacka
dyrektorka Biura Sprzedaży Korporacyjnej w SIGNAL IDUNA

Prezydent podpisał ustawę regulującą zasady ubezpieczania radców prawnych

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

2 czerwca 2026 roku prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę z dnia 15 maja 2026 r. nowelizującą analogiczny akt o radcach prawnych z dnia 6 lipca 1982 r (Dz. U. z 2024 r. poz. 499 ze zm.). Nowe przepisy mają na celu usprawnienie funkcjonowania organów samorządu zawodowego radców prawnych, m.in., w zakresie ubezpieczeń. 

Nowela wprowadza podstawy prawne dla realizacji obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej poprzez przyjęcie obowiązku zawarcia przez Krajową Izbę Radców Prawnych umowy na rzecz radców prawnych. Nowelizacja przewiduje jednak, że radcy mogą zrezygnować z objęcia ochroną w ramach umowy generalnej i samodzielnie zawrzeć polisę spełniającą wymogi OC dla tej grupy zawodowej. 

(AM, źródło: prezydent.pl) 

22,755FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie