Blog - Strona 5 z 1919 - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal

TUW PZUW o znaczeniu zarządzania ryzykiem w rozwoju sieci franczyzowych

0
Źródło zdjęcia: TUW PZUW

Przewidywalność działalności, przejrzyste zasady współpracy i możliwość bezpiecznego wyjścia z biznesu były jednymi z głównych tematów konferencji „Franczyza 2.0”, która odbyła się 7 października w Warszawie. Uczestnicy dyskutowali o czynnikach wpływających na wartość sieci franczyzowych, a także o roli ubezpieczeń i technologii w ograniczaniu ryzyka prowadzenia działalności.

Jednym z uczestników debaty był Dariusz Koziński, dyrektor ds. klientów korporacyjnych TUW PZUW. Zwrócił uwagę, że o trwałości modelu franczyzowego decyduje nie tylko tempo rozwoju sieci, lecz także sposób organizacji współpracy z franczyzobiorcami. Istotne są jasno określone procedury, podział odpowiedzialności oraz przygotowanie na sytuację, w której przedsiębiorca zdecyduje się zakończyć działalność.

– Przewagę konkurencyjną budują te firmy, które mają precyzyjnie określony każdy etap działania – od procesu wejścia, przez operacyjną codzienność, aż po model wyjścia (exit) – podkreślił Dariusz Koziński.

Bezpieczne zakończenie działalności elementem strategii

Problem wyjścia z biznesu poruszył również Maciej Zientara, inwestor uczestniczący w panelu. Zwrócił uwagę, że działalność gospodarcza może zakończyć się sprzedażą przedsiębiorstwa, przekazaniem go następcom albo zamknięciem. Każdy z tych scenariuszy wymaga odpowiedniego przygotowania.

W przypadku franczyzy szczególnego znaczenia nabierają zobowiązania finansowe i zasady rozliczeń pomiędzy partnerami. Nieprzewidziane zakończenie działalności pojedynczej placówki może bowiem wywołać konsekwencje zarówno dla franczyzobiorcy, jak i dla organizatora sieci. W tym kontekście przedstawiciel TUW PZUW omówił „Polisę na biznes”, rozwiązanie ubezpieczeniowe mające ograniczać finansowe skutki niepowodzenia działalności franczyzowej.

– Daje ona franczyzobiorcy spokój prowadzenia działalności i bezpieczne zaopiekowanie kwestii wyjścia z biznesu bez obaw o długi, jeśli biznes nie pójdzie po jego myśli. Z kolei franczyzodawca zyskuje ochronę przed ujemnym saldem placówki, co zabezpiecza całą sieć i jej ekosystem – wyjaśniał Dariusz Koziński.

Takie rozwiązania mogą ułatwiać zarządzanie ryzykiem w rozbudowanych sieciach, w których problemy finansowe poszczególnych punktów wpływają na rozliczenia z centralą. Z perspektywy ubezpieczyciela istotne staje się natomiast właściwe określenie zakresu ochrony, warunków odpowiedzialności i ryzyka wynikającego z przyjętego modelu franczyzowego. Więcej na temat „Polisy na biznes” można przeczytać w tekście „Gazety Ubezpieczeniowej” „Żabka i TUW PZUW chcą chronić franczyzobiorców przed biznesową porażką”.

Technologia wspiera standaryzację procesów

Drugim ważnym obszarem konferencji było wykorzystanie nowych technologii do zarządzania sieciami. Dyskutowano o zastosowaniach sztucznej inteligencji i cyfrowych bliźniaków (digital twins), czyli wirtualnych modeli pozwalających analizować funkcjonowanie rzeczywistych obiektów lub procesów. Rozwiązania te mogą wspierać analizę wyników placówek, identyfikowanie nieprawidłowości i ujednolicanie procesów operacyjnych. Lepsza jakość danych o działalności sieci może również ułatwiać ocenę ryzyka i projektowanie ochrony ubezpieczeniowej odpowiadającej rzeczywistym potrzebom franczyzodawców i franczyzobiorców.

Z punktu widzenia rynku ubezpieczeń rozwój franczyzy stwarza przestrzeń dla produktów obejmujących nie tylko tradycyjne ryzyka majątkowe i odpowiedzialność cywilną, lecz także określone konsekwencje finansowe zakończenia współpracy. Warunkiem skuteczności takich rozwiązań pozostaje jednak precyzyjne ustalenie, które zobowiązania są objęte ochroną i w jakich okolicznościach ubezpieczyciel ponosi odpowiedzialność.

(AM, źródło: TUW PZUW)

Fitch poprawił perspektywę ratingu Euroins po restrukturyzacji grupy

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Fitch Ratings potwierdził rating siły finansowej bułgarskiego ubezpieczyciela Euroins Insurance Company AD (prowadzącego działalność również w Polsce) na poziomie BB-, zmieniając jego perspektywę ze stabilnej na pozytywną. Decyzję uzasadniono poprawą rentowności działalności ubezpieczeniowej, wzmocnieniem kapitałów oraz postępami w zarządzaniu rezerwami.

Zmiana perspektywy następuje rok po podwyższeniu ratingu Euroins z B+ do BB-. Pozytywna perspektywa wskazuje na możliwość kolejnej podwyżki oceny w przyszłości, ale nie jest równoznaczna z jej przyznaniem. Rating BB- nadal pozostaje poniżej poziomu inwestycyjnego.

Na ocenę Fitch wpłynęła również pozycja Euroins na bułgarskim rynku ubezpieczeniowym oraz restrukturyzacja właścicielska przeprowadzona w drugiej połowie 2026 r. W jej wyniku kontrolę nad ubezpieczycielem przejął Starcom Holding AD, większościowy akcjonariusz Eurohold Bulgaria AD. Jednocześnie Eurohold nabył od Starcom działalność Solars Energy AD związaną z produkcją i magazynowaniem energii odnawialnej, koncentrując swoją działalność na sektorze energetycznym.

Poprawa rentowności i kapitałów

W 2025 r. Euroins wypracował 9,61 mln euro zysku netto, wobec 2,86 mln euro rok wcześniej. Poprawa wyników utrzymała się w pierwszym półroczu 2026 r., kiedy wskaźnik mieszany obliczony przez Fitch wyniósł 91%. Oznacza to, że koszty odszkodowań i działalności ubezpieczeniowej były niższe od przychodów ze składek uwzględnianych przy obliczaniu tego wskaźnika.

Po podwyższeniu kapitału fundusze własne spółki osiągnęły na koniec 2025 r. wartość 117,6 mln euro. Wskaźnik pokrycia kapitałowego wymogu wypłacalności (SCR) wyniósł wówczas 141%, natomiast na koniec czerwca 2026 r. obniżył się do 129%.

Fitch pozytywnie ocenił także zmiany w polityce tworzenia rezerw techniczno-ubezpieczeniowych. Według agencji w ostatnich latach nie wystąpiły niekorzystne zmiany rezerw w ujęciu całego portfela, a większy nacisk na rentowność działalności sprzyja poprawie ich adekwatności.

Kapitał pozostaje wyzwaniem

Decyzja Fitch wskazuje na poprawę profilu finansowego Euroins po zmianach organizacyjnych i właścicielskich. Istotne znaczenie ma przede wszystkim wzrost zyskowności działalności podstawowej, który może wspierać dalszą akumulację kapitału.

Jednocześnie spadek wskaźnika SCR o 12 pkt proc. w pierwszym półroczu 2026 r. pokazuje, że utrzymanie odpowiedniego poziomu wypłacalności pozostaje ważnym elementem oceny ubezpieczyciela. Dla dalszych decyzji ratingowych znaczenie będzie miało nie tylko utrzymanie rentowności, lecz także zdolność do wzmacniania kapitałów i zachowania adekwatnych rezerw.

Przypadek Euroins jest również przykładem znaczenia, jakie agencje ratingowe przypisują jakości portfela, dyscyplinie finansowej i stabilności kapitałowej ubezpieczycieli. Sama zmiana struktury właścicielskiej nie przesądza o poprawie wiarygodności finansowej, jeśli nie towarzyszą jej trwałe wyniki operacyjne.

(AM, źródło: Euroins)

Ponad 350 ugód przy Rzeczniku Finansowym w 2025 roku

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Wartość porozumień zawartych przez klientów z instytucjami finansowymi w postępowaniach polubownych przy Rzeczniku Finansowym przekroczyła 4 mln zł. Z okazji Tygodnia Mediacji, który odbędzie się od 12 do 16 października, instytucja przygotowała webinar i specjalny dyżur ekspercki.

Postępowanie polubowne przy Rzeczniku Finansowym pozwala klientom ubezpieczycieli i innych instytucji finansowych poszukiwać rozwiązania sporu bez konieczności prowadzenia procesu sądowego. Procedura jest mniej sformalizowana i może ograniczyć czas oraz koszty dochodzenia roszczeń.

Jak wyjaśnia Anna Gadomska, dyrektorka Departamentu Pozasądowego Rozwiązywania Sporów, skorzystanie z tej drogi nie wymaga od klienta rezygnacji z własnych argumentów. Obie strony mają możliwość przedstawienia stanowisk i ustalenia, czy istnieją warunki do osiągnięcia kompromisu.

Alternatywa dla sporów o odszkodowania

Z perspektywy rynku ubezpieczeniowego postępowania polubowne mają szczególne znaczenie w sporach dotyczących wysokości wypłaconych świadczeń. Przykładem są szkody komunikacyjne, w których klient kwestionuje wycenę kosztów naprawy pojazdu, a ubezpieczyciel podtrzymuje swoją decyzję.

Paweł Rokosz, naczelnik w Departamencie Pozasądowego Rozwiązywania Sporów, wskazuje, że w takich przypadkach możliwe jest ponowne przeanalizowanie rachunków, zakresu szkody oraz argumentów stron i poszukiwanie rozwiązania akceptowalnego dla obu uczestników sporu.

Dla ubezpieczycieli postępowania polubowne mogą stanowić sposób ograniczania kosztów obsługi sporów oraz ryzyka długotrwałych procesów sądowych. Pozwalają również rozwiązywać indywidualne konflikty bez konieczności uzyskiwania rozstrzygnięcia sądu. Samo wszczęcie postępowania nie gwarantuje jednak zawarcia porozumienia.

Webinar i konsultacje podczas Tygodnia Mediacji

W ramach tegorocznych obchodów Rzecznik zaplanował na 14 października webinar poświęcony skutecznemu prowadzeniu negocjacji. Dzień później, 15 października, w Międzynarodowym Dniu Mediacji, odbędzie się specjalny dyżur telefoniczny ekspertów.

Inicjatywa ma przybliżyć klientom zasady pozasądowego rozwiązywania sporów oraz możliwości wykorzystania tej procedury w konfliktach z instytucjami finansowymi.

(AM, źródło: Rzecznik Finansowy)

Czy budujesz sprzedaż, czy własne aktywo?

0
Katarzyna Pilczuk

Kiedy rozmawiam z agentami od wielu lat związanymi z jednym towarzystwem, często słyszę: Chętnie spróbowałbym czegoś innego, ale co z moimi klientami? To pytanie potrafi skutecznie zatrzymać każdą myśl o zmianie.

Nic dziwnego. Jeżeli przez dziesięć czy piętnaście lat pozyskiwaliśmy klientów, obsługiwaliśmy ich rodziny i firmy, trudno zaakceptować, że zmiana miejsca pracy nie oznacza automatycznego przeniesienia całego dorobku. Właśnie dlatego o modelu działania warto pomyśleć znacznie wcześniej, zanim pojawi się potrzeba odejścia.

Czy ten portfel jest naprawdę twój?

Wielu agentów rozpoczyna pracę jako przedsiębiorcy. Zakładają jednoosobową działalność gospodarczą, wystawiają faktury, ponoszą koszty i organizują własny czas. Formalnie prowadzą biznes, co może dawać poczucie dużej niezależności.

W modelu wyłącznym relacja z klientem, dostęp do danych, zasady obsługi portfela oraz możliwość dalszej współpracy są jednak regulowane umową z towarzystwem, przepisami i wewnętrznymi zasadami organizacji. Agent przez lata buduje ogromną wartość, ale nie zawsze ma nad nią taką kontrolę, jaką intuicyjnie przypisujemy właścicielowi firmy.

Można to porównać do pracy na cudzej infrastrukturze. Korzystamy z marki, systemów, procesów i narzędzi. Rozwijamy sprzedaż i relacje, lecz po zakończeniu współpracy część tego ekosystemu pozostaje w organizacji.

Nie jest to zarzut wobec towarzystw. Taka jest konstrukcja tego modelu. Ma ona wiele zalet, ale także konsekwencje, które agent powinien rozumieć.

Ryzyko zależności

Jeżeli cały portfel funkcjonuje w strukturze jednego towarzystwa, agent nie zawsze ma wpływ na to, co stanie się z nim za pięć, dziesięć czy piętnaście lat. Mogą zmienić się zasady obsługi, system wynagradzania, strategia firmy lub sposób organizacyjnego przypisania klientów.

Warto więc zadać sobie niewygodne pytanie: ile w moim biznesie jest naprawdę mojego biznesu?

Nie chodzi o demonizowanie modelu mono. Towarzystwo zapewnia markę, produkty, szkolenia, wiedzę, systemy, marketing, procesy i wsparcie sprzedażowe, a czasem także kontakty do potencjalnych klientów. Dla wielu osób jest to bardzo dobry sposób pracy.

Bezpieczeństwo zawodowe wymaga jednak świadomości zależności. Jeżeli działalność agenta jest w całości oparta na jednej organizacji, decyzje tej organizacji stają się jednym z największych ryzyk jego firmy.

Im większy sukces, tym trudniejsza zmiana

Na początku kariery agent ma kilkudziesięciu klientów. Po kilku latach może mieć ich kilkuset, a po piętnastu – tysiące relacji zbudowanych bezpośrednio lub dzięki rekomendacjom. Im większy sukces osiągnął, tym trudniej pomyśleć o zmianie.

Pojawia się naturalny lęk: przecież nie zostawię tego wszystkiego. Wtedy agent odkrywa, że przez kilkanaście lat tworzył dużą wartość, ale niekoniecznie w modelu zapewniającym mu pełną nad nią kontrolę.

Dlatego warto regularnie sprawdzać, co właściwie budujemy. Czy tylko zwiększamy sprzedaż? Czy rozwijamy własną markę ekspercką? Czy tworzymy biznes, którego przyszła wartość będzie zależała przede wszystkim od nas? Czy pozostanie ona w dużej mierze uzależniona od decyzji jednej firmy?

Co zmienia model multi?

Jedną z najważniejszych różnic, które dostrzegam w dobrze skonstruowanym modelu multi, jest większa kontrola nad własnym biznesem. Nie chodzi wyłącznie o dostęp do większej liczby produktów. Takie spojrzenie byłoby zbyt powierzchowne.

Doradca może budować własną markę, sposób obsługi i specjalizację, a także szerzej rozwijać relację z klientem. W zależności od warunków współpracy może również zyskać większy wpływ na portfel i kierunek jego rozwoju.

Samo słowo „multi” nie daje jednak gwarancji własności portfela. Przed zawarciem umowy trzeba sprawdzić zasady dotyczące obsługi klientów, danych, wznowień, wynagrodzenia oraz sytuacji po zakończeniu współpracy. Nie każda multiagencja zapewnia agentowi takie same prawa.

Najważniejsza zmiana zachodzi w sposobie myślenia. Agent zaczyna patrzeć na swoją pracę jak na przedsiębiorstwo, którego wartość chce rozwijać przez wiele lat.

Gdybyś zaczynał dzisiaj

Czasem pytam doświadczonych agentów: Gdybyś dzisiaj zaczynał pracę w ubezpieczeniach i wiedział wszystko to, co wiesz po piętnastu latach, jaki model wybrałbyś dla siebie?

To pytanie zmienia perspektywę. Przestajemy koncentrować się wyłącznie na tym, co możemy stracić dzisiaj. Zaczynamy myśleć o tym, co chcemy posiadać za piętnaście lat.

Dla jednej osoby właściwym wyborem nadal będzie mono. Dla innej kolejnym etapem stanie się multi. Nie dlatego, że dotychczasowa droga była błędem, lecz dlatego, że wraz z doświadczeniem zmienia się definicja własnego biznesu.

Najważniejsze pytanie nie brzmi więc: Czy powinienem odejść z mojego towarzystwa?, lecz: Czy model, w którym pracuję, pozwala mi zbudować taki biznes, jaki chcę posiadać za dziesięć lub dwadzieścia lat?

Można przez dwadzieścia lat znakomicie sprzedawać. Można też przez dwadzieścia lat budować aktywo. Dopiero z perspektywy czasu widać, jak duża jest między nimi różnica.

Katarzyna Pilczuk
członkini zarządu MDRT Polska
Profitowi

Pięć błędów w rekrutacji, które popełniałem w ostatnich 10 latach

0
Sebastian Solecki

Każdego roku prowadzę około 150 spotkań rekrutacyjnych. Przez ponad dziesięć lat odbyłem ich zatem sporo ponad tysiąc. Dopiero z tej perspektywy widzę, że największym nauczycielem nie były sukcesy, lecz błędy. Niektóre zauważyłem szybko, inne dopiero po latach.

Rekrutowałem zrywami

W rekordowych okresach potrafiłem przeprowadzić 10, a nawet 15 spotkań w tygodniu. Dobre wyniki utwierdzały mnie w przekonaniu, że właśnie tak należy pracować. Po okresie intensywności przychodziła jednak przerwa. Najpierw wielu kandydatów i ogromna ekscytacja, później cisza.

Dziś opieram rekrutację na rutynach. Nie da się pobiegać, potrenować ani najeść na zapas. Proces rekrutacyjny również wymaga spokojnej i systematycznej pracy.

Liczyłem spotkania zamiast kandydatów

Przez długi czas niemal każdą osobę myślącą o zmianie pracy uznawałem za potencjalnego kandydata. Koncentrowałem się bardziej na liczbie rozmów niż na jakości osób, które na nie zapraszałem.

Dziś wiem, że kariera w ubezpieczeniach nie jest odpowiedzią dla wszystkich. Często oznacza nie tylko zmianę pracodawcy, lecz także sposobu działania i podejścia do własnej aktywności zawodowej. Dlatego zwracam uwagę przede wszystkim na motywację, sposób myślenia, ambicję i gotowość do zmiany.

Myliłem polecenie z gwarancją

Kiedy dobra osoba z zespołu mówiła „Mam idealnego kandydata”, traktowałem rekomendację niemal jak zapowiedź sukcesu. To był błąd. Polecenie jest wartościowym początkiem, ale nie może zastępować oceny.

Dzisiaj każdy przechodzi taką samą weryfikację, również kandydat rekomendowany przez najlepsze osoby w zespole. Polecenie zwiększa szansę na dobry początek, lecz nie gwarantuje dobrego zakończenia.

Za wcześnie sprzedawałem rezultat

Kiedyś dużo mówiłem o wynagrodzeniu, ścieżce kariery i możliwościach rozwoju. Dziś zaczynam od codzienności doradcy, jego zadań, koniecznych aktywności oraz najtrudniejszych elementów pracy.

Dopiero gdy kandydat pozna tę rzeczywistość i nadal mówi „Tak, właśnie tego chcę”, przechodzę do rozmowy o pieniądzach i rozwoju. Wielu ludzi chce osiągać efekty najlepszych. Znacznie mniej chce wykonywać działania, które do nich prowadzą.

Rekrutowałem do planu, nie do kariery

Na początku łatwo uwierzyć, że im więcej osób podpisze umowę, tym lepiej. Z czasem zrozumiałem, że moim celem nie jest realizacja wolumenu, lecz budowanie karier. Chcę, aby zaproszone osoby rozwijały się przez lata i uważały tę decyzję za jedną z najlepszych w swoim życiu zawodowym.

Kiedy przestałem traktować liczby jako cel sam w sobie, zaczęły pojawiać się jako rezultat lepiej prowadzonego procesu. Rekrutacja nie polega dziś dla mnie na przekonywaniu kogokolwiek do współpracy. Jest sztuką znalezienia osób, dla których ta droga naprawdę będzie właściwa.

Dobrze przeprowadzona rekrutacja nie kończy się podpisaniem umowy. Wtedy dopiero zaczyna się odpowiedzialność lidera.

Sebastian Solecki
menedżer, członek MDRT Center Field for Leadership 

Generali uruchamia trzecią edycję programu akcjonariatu pracowniczego

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Pracownicy Grupy Generali będą mogli kupować akcje swojego pracodawcy na preferencyjnych warunkach oraz otrzymywać dodatkowe bezpłatne walory. Nowa edycja programu We SHARE potrwa od października 2026 r. do kwietnia 2029 r. Liczba przyznanych akcji będzie uzależniona m.in. od wyników giełdowych spółki oraz realizacji celów strategicznych i środowiskowych.

We SHARE 3 to kontynuacja programu akcjonariatu pracowniczego zatwierdzona przez walne zgromadzenie akcjonariuszy Generali w kwietniu 2026 r. Poprzednia edycja, We SHARE 2.0, zakończyła się w tym samym miesiącu. Uczestniczyło w niej ponad 23,4 tys. pracowników z przeszło 30 krajów.

Nowy program zachowuje mechanizm regularnego oszczędzania na zakup akcji. Pracownicy samodzielnie określą wysokość miesięcznych wpłat. Po zakończeniu programu zgromadzone środki zostaną przeznaczone na zakup akcji po cenie ustalonej w momencie jego rozpoczęcia. Cena ta będzie porównywana z kursem akcji na koniec okresu obowiązywania planu.

Uczestnicy będą mogli otrzymać również trzy rodzaje dodatkowych, bezpłatnych akcji: akcje premiowe (Matching Shares), akcje powiązane z realizacją celu redukcji emisji CO₂ wynikających z działalności Grupy (Sustainability Shares) oraz akcje odpowiadające dywidendom wypłaconym w latach 2026–2028 (Dividend Equivalent Shares).

Motywacja pracowników powiązana z wynikami grupy

Konstrukcja We SHARE 3 łączy długoterminowe oszczędzanie z uczestnictwem pracowników w wynikach finansowych i realizacji strategii Generali. Dla ubezpieczyciela jest to narzędzie wzmacniania zaangażowania i budowania długoterminowych relacji z pracownikami.

Program może również sprzyjać zatrzymywaniu kadr, ponieważ jego pełne rozliczenie nastąpi dopiero w 2029 r. Jednocześnie wartość inwestycji będzie zależała od notowań akcji Generali, co oznacza, że uczestnictwo wiąże się z ryzykiem rynkowym.

Włączenie celów środowiskowych do zasad przyznawania dodatkowych akcji rozszerza mechanizm motywacyjny poza tradycyjne wskaźniki finansowe. Realizacja części korzyści pracowniczych będzie uzależniona także od postępów grupy w ograniczaniu emisji. Program obejmuje ponadto wsparcie fundacji The Human Safety Net, która realizuje projekty związane z edukacją finansową i przeciwdziałaniem wykluczeniu.

(AM, źródło: Generali)

Słowacja: Szkody rosną szybciej niż składka

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Słowaccy ubezpieczyciele uzyskali w I półroczu 2026 r. 1,19 mld euro składki przypisanej brutto, o 5,24% więcej niż rok wcześniej. Znacznie szybciej rosły jednak wypłaty odszkodowań i świadczeń, które zwiększyły się o 13,24%, do 667,56 mln euro.

Ubezpieczenia na życie odpowiadały za 34,43% całego przypisu. Ubezpieczenia komunikacyjne miały udział na poziomie ok. 37,35% całego rynku i ok. 57% składki z ubezpieczeń majątkowych i pozostałych osobowych. W segmencie komunikacyjnym wypłaty wzrosły o 4,8% r/r. Za wzrost odpowiadały przede wszystkim szkody z obowiązkowych ubezpieczeń OC ppm. Największą dynamikę odnotowano w ubezpieczeniach majątkowych.

Wartość wypłaconych odszkodowań zwiększyła się ponad dwukrotnie, choć w ujęciu bezwzględnym pozostawała relatywnie niewielka. Wzrost był związany z intensywnymi burzami konwekcyjnymi, ulewnymi deszczami, gradem i silnym wiatrem, a także ze skutkami burzy Boris z 2025 r. Na wysokość szkód wpływały również skumulowany wzrost cen materiałów budowlanych i kosztów pracy. Poza szkodami w nieruchomościach mieszkalnych słowacki rynek odnotował też kilka dużych pożarów obiektów przemysłowych oraz szkód z tytułu przerw w działalności.

(AC, źródło: Xprimm)

Pożegnanie Rafała Sobczaka od Mentor S.A.

0

Z głębokim smutkiem żegnamy naszego Kolegę

Rafała Sobczaka

Dyrektora Biura Gwarancji i Ubezpieczeń Budowlano-Montażowych Mentor S.A.

Przez 23 lata Rafał był związany z Mentor S.A., współtworząc naszą organizację i będąc ważną częścią naszego zespołu. W swojej pracy wyróżniał się ambicją, konsekwencją w działaniu oraz koncentracją na rozwoju biznesu i zespołu.

Żegnamy cenionego Współpracownika, Kolegę i Człowieka od lat związanego z naszą firmą. Pozostanie z nami pamięć o Jego profesjonalizmie, zaangażowaniu i wkładzie w rozwój Mentor S.A.

Rodzinie i Bliskim Rafała

składamy najszczersze wyrazy współczucia.

Zarząd i Pracownicy Mentor S.A.

EKF Ubezpieczenia szuka odpowiedzi na kryzys bezpieczeństwa

0
Źródło zdjęcia: GU

7 października na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie rozpoczęła się IV edycja konferencji EKF Ubezpieczenia. W pierwszych wystąpieniach i debatach powracało pytanie, jak sektor może pomóc gospodarce mierzyć się z narastającymi ryzykami. Rozmowy dotyczyły m.in. ochrony przed katastrofami, zabezpieczenia wielkich inwestycji oraz produktów dla starzejącego się społeczeństwa. Patronem medialnym wydarzenia jest „Gazeta Ubezpieczeniowa”.

Tegoroczna konferencja odbywa się pod hasłem „Ubezpieczenia wobec kryzysu bezpieczeństwa”. Przez dwa dni zaplanowano 30 debat, wystąpień i rozmów z udziałem ponad 100 ekspertów. Spotkanie gromadzi przedstawicieli ubezpieczycieli, reasekuratorów, pośredników, nadzoru, administracji publicznej, samorządów, firm technologicznych i środowiska naukowego.

Podczas otwarcia Marcin Warszewski, partner i lider usług dla sektora ubezpieczeniowego Deloitte oraz współprzewodniczący Rady Programowej EKF Ubezpieczenia, podkreślił, że geopolityka, klimat, demografia i technologia coraz wyraźniej wpływają na codzienną działalność branży.

– W tegorocznej konferencji przyjęliśmy jedną zasadę. Chcemy mniej czasu poświęcić diagnozie, a więcej rozwiązaniom i konkretnym wnioskom – powiedział Marcin Warszewski.

Geopolityka zmienia ocenę ryzyka

Philippe Brahin, dyrektor ds. regulacji i polityki ubezpieczeniowej oraz pozabankowych instytucji finansowych w Institute of International Finance, wskazywał, że geopolityka stała się jednym z głównych czynników decyzji gospodarczych. Konflikty, sankcje i zmiany w łańcuchach dostaw wpływają zarówno na ocenę ryzyka ubezpieczeniowego, jak i na inwestycje zakładów.

Jednocześnie transformacja energetyczna, rozwój AI i wydatki na obronność tworzą nowe potrzeby finansowania oraz ochrony. W rozmowie o konsekwencjach tych zmian dla Polski pojawił się wątek odbudowy Ukrainy, ubezpieczeń przerw w działalności i projektów infrastrukturalnych. Wykorzystanie tych możliwości wymaga jednak dostępu do reasekuracji i uważnej analizy zakresu ochrony, w tym wyłączeń wojennych.

Miroslav Singer, członek komitetu wykonawczego Generali CEE Holding, odpowiedzialny za sprawy instytucjonalne i ekonomię, zwracał uwagę na potencjał Europy Środkowo-Wschodniej. Rosnąca zamożność klasy średniej zwiększa potrzeby ubezpieczeniowe, a wyższe stopy procentowe otwierają możliwości dla produktów oszczędnościowych. Wskazał również mniej oczywistą szansę dla branży: zatrzymywanie doświadczonych pracowników, którzy dysponują wiedzą, relacjami i kompetencjami sprzedażowymi.

Kto pokryje straty katastroficzne

Jednym z najważniejszych tematów pierwszego dnia był podział odpowiedzialności między rynek a państwo. W dyskusjach o katastrofach naturalnych podkreślano potrzebę ustalenia zasad współpracy przed wystąpieniem kryzysu. Philippe Brahin wskazywał, że wsparcie publiczne powinno uzupełniać rynek prywatny, a wycena ochrony nadal odzwierciedlać ryzyko i zachęcać do ograniczania zagrożeń.

Bogdan Benczak, prezes zarządu PZU SA, akcentował znaczenie prewencji. Adam Uszpolewicz, prezes zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń, podkreślał natomiast potrzebę wspólnych inicjatyw całego sektora. Przywołał austriacki przykład narzędzia mapowego pozwalającego lepiej rozpoznawać zagrożenia naturalne i przygotowywać się na ich skutki.

Wystąpienie Krystiana Wierciocha, zastępcy przewodniczącego KNF, uzupełniło tę dyskusję o perspektywę klienta. Przedstawiciel nadzoru wskazał, że bezpieczeństwo rynku wymaga także właściwego projektowania produktów, dopasowania ochrony i jakości obsługi szkód.

Wielkie inwestycje potrzebują globalnej pojemności

Debata infrastrukturalna pokazała, jak bardzo zmienia się skala zadań stojących przed polskim rynkiem. Elektrownia jądrowa, offshore i duże projekty transportowe wymagają współpracy z międzynarodową reasekuracją oraz wykorzystania doświadczeń zdobytych przy podobnych inwestycjach za granicą.

Piotr Nettik, dyrektor Biura Ubezpieczeń Korporacyjnych TUW PZUW, przedstawił postępy prac nad polskim poolem jądrowym. Według przekazanych szacunków krajowy rynek może zgromadzić około 300–350 mln zł pojemności w OC oraz 600–700 mln zł w ubezpieczeniach majątkowych. Trwa zbieranie ostatecznych deklaracji, a zawiązanie poolu planowane jest do końca 2026 r., najpóźniej w I kwartale 2027 r. Pozostała pojemność będzie wymagała pozyskania ochrony reasekuracyjnej.

Paneliści podkreślali, że brokerzy i ubezpieczyciele powinni uczestniczyć w projektach już na etapie koncepcji i uzgadniania finansowania. Zbyt późne włączenie rynku może ujawnić wymagania dotyczące ochrony, których nie da się spełnić albo których koszt istotnie zmienia budżet inwestycji.

Dłuższe życie wymaga innych produktów

Wątek demograficzny dotyczył nie tylko gromadzenia oszczędności, lecz także ich wykorzystania na emeryturze. Philippe Brahin wskazywał na rozwój rent dożywotnich i rozwiązań pozwalających zamieniać zgromadzony kapitał w regularny dochód. Joanna Świerzyńska, prezeska zarządu Deloitte Polska, zwracała uwagę na potrzeby związane z prywatną opieką zdrowotną i opieką długoterminową.

Drugiego dnia konferencji rozmowy obejmą m.in. koszty i korzyści wdrażania AI, przyszłość underwritingu, likwidację szkód oraz ryzyka wojenne. Debatę o ubezpieczeniach zdrowotnych, życiu w zdrowiu i roli pracodawców poprowadzi Aleksandra E. Wysocka, redaktorka naczelna „Gazety Ubezpieczeniowej”. Wydarzeniu towarzyszy AI Future Arena, poświęcona praktycznym zastosowaniom sztucznej inteligencji w sektorze. 

Partnerami konferencji są: PZU, Deloitte, Allianz, Altkom Software & Consulting, BNP Paribas Cardif, ElevenLabs, Fitch Ratings, Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, Grupa MAK, LUX MED Ubezpieczenia i Zowie.

(AW, źródło: Europejski Kongres Finansowy, nagrania wystąpień i debat EKF Ubezpieczenia)

KNF przesuwa punkt ciężkości nadzoru na realną wartość ochrony

0
Źródło zdjęcia: KNF

Krystian Wiercioch, zastępca przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego odpowiedzialny za sektor ubezpieczeń, w wystąpieniu otwierającym konferencję EKF Ubezpieczenia 2026 przedstawił kierunek, w którym idzie nadzór nad sektorem. Wypłacalność pozostaje jego fundamentem, ale coraz większe znaczenie mają procesy prowadzące od konstrukcji produktu przez dystrybucję po likwidację szkody.

– Wypłacalność nadal pozostaje fundamentem bezpieczeństwa rynku. Z naszych doświadczeń nadzorczych wynika jednak, że sam poziom kapitału czy spełnienie wymogów wypłacalności nie gwarantuje, że nie wystąpią problemy finansowe poszczególnych zakładów ubezpieczeń ani problemy o charakterze bardziej systemowym. W wielu przypadkach ich źródłem mogą być błędy w procesach biznesowych i operacyjnych, a przede wszystkim w procesach związanych z szeroko rozumianym kontaktem z klientem. Nie bez znaczenia jest przy tym tempo zmian technologicznych – podkreślał Krystian Wiercioch. – Dlatego współcześnie nadzór musi patrzeć nie tylko na to, czy zakład ubezpieczeń jest wypłacalny, ale również na to, co faktycznie oferuje klientowi, w jaki sposób ten produkt jest sprzedawany i jak działa w momencie, kiedy klient rzeczywiście potrzebuje ochrony – dodał.

Wiceprzewodniczący KNF przypomniał, że w 2026 r. w ramach priorytetów nadzorczych nadzór przyjął m.in. zbadanie jakości produktów ubezpieczeniowych i obsługi oraz jakości dystrybucji produktów ubezpieczeniowych. Podkreślił, że nawet dobrze zaprojektowany produkt może nie zapewnić klientowi odpowiedniej ochrony, jeżeli zostanie niewłaściwie przedstawiony lub sprzedany.

– Z drugiej strony dobra dystrybucja nie naprawi produktu, który od początku został źle skonstruowany – stwierdził Krystian Wiercioch.

Powódź odsłoniła skalę luki w ochronie majątku

Pod lupę Komisji trafiły ubezpieczenia nieruchomości, które zbadano m.in. w kontekście powodzi z września 2024 r. Katastrofa pokazała również skalę luki ubezpieczeniowej  w tym obszarze.

– Szacunki dotyczące wartości strat (spowodowanych przez żywioł – AM) wskazywały na około 10–13 miliardów złotych. Z danych, które zebraliśmy i przeanalizowaliśmy, wynikało, że zakłady ubezpieczeń pokryły około 2,1 miliarda złotych. Oznacza to, że znaczna część strat – około 8–11 miliardów złotych – pozostała poza sektorem ubezpieczeniowym – zaznaczył przedstawiciel KNF.

Krystian Wiercioch wymienił kilka powodów występowania wspomnianej luki. Jednym z nich jest brak umowy ubezpieczenia. Z analiz KNF wynika, że 55% nieruchomości zagregowanych według adresów jest co do zasady objęta ubezpieczeniem od katastrof naturalnych. Innym powodem jest niedoubezpieczenie nieruchomości, w tym w szczególności niedostosowanie zakresu ochrony do ryzyka powodzi.

– Tutaj poziom luki jest relatywnie wysoki i związany jest z problemami powstającymi na każdym etapie cyklu życia produktu ubezpieczeniowego. Na etapie projektowania produktu, w sytuacji gdy zakres ryzyk jest nieadekwatny albo występuje zbyt wiele wyłączeń. Na etapie dystrybucji, gdy nie zbieramy wystarczających informacji o potrzebach klienta albo nie dopasowujemy produktu do jego rzeczywistych potrzeb i wymagań. Na etapie wykonywania umowy i likwidacji szkody, kiedy faktycznie zrealizowana wypłata jest niewystarczająca do pokrycia poniesionej straty. Dlatego na problem luki ubezpieczeniowej trzeba patrzeć bardzo szeroko, zarówno od strony świadomości klientów, jak i edukacji. Ale także od strony procesu tworzenia produktu – jego zaprojektowania, poprzez proces dystrybucji, aż po moment, w którym klient korzysta z ochrony i dochodzi do likwidacji szkody – wskazał Krystian Wiercioch.

Zmiany nie wymagają nowych przepisów

W ocenie przedstawiciela KNF do rozwiązania problemu luki w ubezpieczeniach nieruchomości nie są potrzebne nowe regulacje. Wystarczą instrumenty, jakie mają obecnie do dyspozycji wszyscy uczestnicy rynku.

– Przykładem mogą być rozwiązania pozwalające dystrybutorowi zaproponować sumę ubezpieczenia odpowiadającą wartości nieruchomości wraz z jasnym komunikatem o konsekwencjach niedoubezpieczenia. Innym obszarem jest sposób informowania o wyłączeniu ryzyka powodzi. Informacja powinna być prosta i jednoznaczna. Jeżeli powódź jest wyłączona z zakresu ochrony albo obowiązuje okres karencji, klient powinien zostać o tym w sposób wyraźny poinformowany. Jeżeli natomiast analiza jego potrzeb wskazuje, że ochrona od powodzi jest dla niego istotna, trzeba również postawić pytanie, czy właściwe jest zawieranie umowy, która tej potrzeby nie zaspokaja. Podobnie ma wyglądać komunikacja dotycząca ryzyka powodzi. Jeżeli jest ono wyłączone albo obowiązuje karencja, informacja powinna być dla klienta jednoznaczna. Jeżeli natomiast analiza potrzeb wskazuje, że ochrona powodziowa jest istotna, nadzór stawia pytanie o zasadność sprzedaży produktu, który takiej potrzeby nie zaspokaja – wyliczył zastępca przewodniczącego Komisji.

Dodał, że zakłady powinny również regularnie oceniać jakość produktów na podstawie danych ze skarg i reklamacji, przebiegu likwidacji szkód oraz udziału odmów wypłat. Ważnym źródłem informacji mają być także pośrednicy, którzy bezpośrednio obserwują oczekiwania klientów i problemy ze zrozumieniem warunków ochrony.

– Wspólnym celem rynku powinno być ograniczanie różnicy pomiędzy tym, co klient uważa, że kupił, tym, czego rzeczywiście potrzebuje, a tym, co ostatecznie otrzymuje w momencie wystąpienia szkody. To są działania konieczne, jeśli chcemy wykorzystać istniejący potencjał dalszego rozwoju ubezpieczeń – podkreślił Krystian Wiercioch

Eliminacja polis o niskiej wartości głównym celem rekomendacji

Elementem tego podejścia są przyjęte 26 czerwca 2026 r. rekomendacje KNF dotyczące dystrybucji. Ich celem jest m.in. ograniczenie sprzedaży produktów niedopasowanych do wymagań i potrzeb klientów oraz ubezpieczeń o niskiej wartości. Zakłady mają stosować rekomendacje najpóźniej od 1 lipca 2027 r. Szerzej opisywaliśmy je w materiale „KNF przyjęła nowe rekomendacje dystrybucyjne”. Dokument obejmuje 30 rekomendacji w dziesięciu obszarach, w tym konstrukcję produktu, analizę potrzeb klienta oraz współpracę zakładów z agentami i brokerami.

– Wartość ubezpieczenia weryfikuje się wtedy, kiedy dochodzi do zdarzenia i klient potrzebuje realnej ochrony – podkreślił Krystian Wiercioch.

Praktyczne podejście w stanowiskach dla agentów i brokerów

Kolejnym krokiem nadzoru są odrębne stanowiska nadzorcze skierowane do agentów i brokerów, o czym informowaliśmy w tekście „KNF szykuje jednolite zasady dystrybucji dla agentów i brokerów”.

– Stanowiska napisaliśmy w sposób możliwie przystępny, bardziej przypominający praktyczny przewodnik niż formalny dokument. Chcemy posługiwać się przykładami zarówno typowych, jak i mniej oczywistych sytuacji. Prawo nie nakłada na nas obowiązku konsultowania takich stanowisk z rynkiem, ale zdecydowaliśmy się na konsultacje, ponieważ zależy nam przede wszystkim na tym, aby nasze oczekiwania były dobrze rozumiane i możliwe do zastosowania w praktyce – wskazał Krystian Wiercioch.

W stanowiskach nadzór chce wyjaśnić m.in. sposób prowadzenia analizy potrzeb i wymagań klienta, zakres zbieranych informacji, obowiązki informacyjne, administrowanie ubezpieczeniami grupowymi, kwestie wynagrodzenia pośredników, rozpatrywanie reklamacji oraz zarządzanie konfliktami interesów. Projekty są obecnie konsultowane z rynkiem.

Dla agentów i brokerów oznacza to, że nacisk nadzorczy będzie coraz mocniej obejmował nie samo formalne wykonanie obowiązków sprzedażowych, lecz możliwość wykazania, że zaproponowana ochrona rzeczywiście odpowiada rozpoznanym potrzebom klienta. Dla zakładów konsekwencją będzie z kolei silniejsze powiązanie projektowania produktu, dystrybucji i danych z likwidacji szkód.

Nowe ryzyka, ale i nowe możliwości rozwoju

Na koniec swojego wystąpienia Krystian Wiercioch zaakcentował, że KNF nie przestaje patrzeć na wypłacalność zakładów ubezpieczeń, ale poszerza swoją perspektywę o to, co dzieje się zanim klient zawrze umowę, jak jest ona wykonywana a przede wszystkim – co dzieje się wtedy, kiedy klient rzeczywiście potrzebuje ochrony. Właśnie wtedy weryfikuje się bowiem wartość ubezpieczenia. 

– Jednocześnie musimy patrzeć na zmieniające się otoczenie gospodarcze, technologiczne i klimatyczne. Przed rynkiem stoją nowe ryzyka, ale również nowe możliwości rozwoju.  Wzrost gospodarczy, inwestycje infrastrukturalne i transformacja gospodarki będą tworzyły nowe potrzeby ubezpieczeniowe. Rozwój sztucznej inteligencji i nowych technologii może zmienić sposób, w jaki te potrzeby będziemy zaspokajać. Z kolei rosnąca skala ryzyk katastroficznych będzie wymagała od rynku nowych sposobów zarządzania ryzykiem. Dlatego nasze działania analityczne, nadzorcze i o charakterze systemowym powinny wzajemnie się uzupełniać. Analiza pozwala nam identyfikować problemy. Działania nadzorcze pozwalają na nie reagować. Natomiast działania systemowe mają sprawić, aby podobne problemy w przyszłości pojawiały się rzadziej. To podejście chcemy konsekwentnie rozwijać. Chcemy rynku ubezpieczeń, który rozwija się dynamicznie, ale jednocześnie w sposób bezpieczny i stabilny. Rynku, który wykorzystuje potencjał dalszego wzrostu, inwestycji i nowych technologii, ale jednocześnie potrafi odpowiedzieć na wyzwania związane ze zmianami klimatu i rosnącą skalą ryzyk katastroficznych. I przede wszystkim – rynku, na którym klient może mieć uzasadnione przekonanie, że kiedy kupuje ubezpieczenie, kupuje rzeczywistą ochronę, a nie tylko samą umowę – stwierdził zastępca przewodniczącego Komisji.

Artur Makowiecki

news@gu.com.pl

22,989FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie