Różne języki, uniwersalne problemy

0
388

Dziś w ramach konsultacji dla agenta ubezpieczeniowego rozmawiałem z niemieckim profesjonalistą. Nazwijmy go Thomas. Znalazł mnie, a jakże inaczej, poprzez moje treści wideo, w języku niemieckim.

Moje materiały wideo odpowiadają na pytania związane z pozyskiwaniem klientów ubezpieczeniowych, social mediami, optymalizacją strony www.

Thomas znalazł akurat mnie, bo obejrzał moje wideo o tym, jak pomagałem Sebastianowi Radkowi w optymalizacji jego strony www multiagencji ubezpieczeniowej w ramach społeczności #1 branży ubezpieczeniowej – mistrzowie.online.

Oczywiście oryginalny tekst z języka polskiego przetłumaczyłem na język niemiecki. Sens i wartość biznesowa jest nadal taka sama.

Potrzeby i problemy

Thomas szuka pomocy w pozyskiwaniu klientów ubezpieczeniowych. W pierwszej kolejności jest zainteresowany pozyskaniem leadów ubezpieczeniowych na Rechtsschutzversicherung.

Rechtsschutzversicherung to niemieckie określenie na ubezpieczenie ochrony prawnej, które pokrywa koszty związane z dochodzeniem swoich praw w sporach prawnych, takich jak opłaty za porady prawne, koszty sądowe i wynagrodzenie prawnika. Polisa ta zapewnia wsparcie finansowe i merytoryczne, aby klienci nie zostali sami z problemami prawnymi i wysokimi wydatkami.

Podczas pierwszej rozmowy, która trwała 15 minut, udało mi się zidentyfikować kilka pierwszych problemów czy też blokad, które hamują Thomasa przed skutecznym pozyskiwaniem klientów ubezpieczeniowych.

Co pokazała wstępna analiza?

Po pierwsze – Thomas nie ma swojego profilu firmy w Google. Nie ma wizytówki „Google Moja Firma”. Wytłumaczyłem mu to tak: „Jeżeli ktoś w Berlinie szuka ubezpieczeń, zobaczy na mapie pośredników ubezpieczeniowych w pobliżu Berlina. Ten ktoś to twój potencjalny klient ubezpieczeniowy. Trzeba o to zadbać. Wizytówka jest darmowa. Robisz ją raz, trwa to 20 minut”.

Problem drugi – Thomas niby ma stronę www, ale podał mi po prostu link do podstrony z jego danymi kontaktowymi, w serwisie towarzystwa ubezpieczeniowego. Ta strona www nie należy więc do niego. Nie ma on kontroli nad taką „wizytówką”.

Problem trzeci – mówi, że jego Social Media Team regularnie publikuje treści w social mediach. Tutaj już zapaliła mi się pomarańczowa lampka. Sprawdziłem te kanały komunikacji. Pewnie intencje są dobre, ale treści generyczne, bez wizerunku Thomasa używanego w grafikach, bez „personal touch”.

Oczywiście pomogę Thomasowi dalej. Zadbamy o wizytówkę w Google Moja Firma. Pewnie zadbamy o to, żeby roboty AI też wiedziały o Thomasie. Pomogę mu wystartować (tym razem na serio) w social mediach. Ale dziś piszę do „Gazety Ubezpieczeniowej” o tym w jednym celu. Zwróćmy uwagę, że te wyzwania, problemy, blokady, które napotyka Thomas, są uniwersalne. Występują zarówno u agentów w Polsce, w Niemczech, jak i Wielkiej Brytanii.

Marcin Kowalik

marcinkowalik.online