Kolejna fala ataków na statki na Bliskim Wschodzie wywindowała stawki za przewóz ropy, a ryzyko wojenne ponownie stało się jednym z głównych kosztów żeglugi przez region. Dla ubezpieczycieli oznacza to nie tylko wyższe ceny ochrony, lecz także coraz ostrożniejsze podejście do oferowania pojemności – podał stooq.pl za Reuters.
Dzienne przychody największych tankowców typu VLCC na referencyjnej trasie z Bliskiego Wschodu do Chin wzrosły do blisko 800 tys. dol. Koszt wyczarterowania supertankowca z amerykańskiego wybrzeża Zatoki Meksykańskiej do Azji sięgnął natomiast 29,5 mln dol., jeszcze przed uwzględnieniem dodatkowej składki za ryzyko wojenne i kosztów ewentualnych opóźnień.
Według przytoczonych przez Reutersa prognoz Clarksons Securities średnia stawka dla VLCC w całym 2026 r. może wynieść około 135 tys. dol. dziennie. Przed wybuchem konfliktu oczekiwano około 75 tys. dol. Oznaczałoby to podniesienie prognozy o 80%.
Wzrost kosztów transportu jest ściśle związany z sytuacją w Cieśninie Ormuz. Ataki na statki zwiększają ryzyko rejsów, a omijanie zagrożonego obszaru wydłuża trasy i ogranicza liczbę dostępnych jednostek. Jednocześnie rosną koszty ubezpieczenia od ryzyka wojennego.
Skala zmiany na rynku ubezpieczeniowym jest duża. Jeszcze przed rozpoczęciem działań wojennych dodatkowa składka za ryzyko wojenne wynosiła około 0,25% wartości statku. W kolejnych miesiącach stawki wielokrotnie rosły. Marsh informował w lipcu, że dla jednostek przechodzących przez Cieśninę Ormuz sięgały 7,5–10% wartości kadłuba. Broker wskazywał również na malejącą skłonność części underwriterów do oferowania ochrony dla pojedynczych rejsów.
Warto jednak rozróżnić wypowiedzenie dotychczasowych warunków ochrony od całkowitego wycofania ubezpieczenia. London Market Association wyjaśniała wcześniej, że mechanizm wypowiedzenia pozwala ubezpieczycielom ponownie ocenić gwałtownie zmieniające się ryzyko i zaproponować ochronę na nowych warunkach.
(AM, źródło: stooq.pl, Reuters)







