Blog - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal

1,5% dla Marka Śliperskiego

0

Drodzy Czytelnicy „Gazety Ubezpieczeniowej”!

Ponawiamy nasz serdeczny apel o przekazywanie 1,5% Państwa podatku za ubiegły rok na pomoc dla wieloletniego współpracownika „Gazety Ubezpieczeniowej” – Marka Śliperskiego.

Zbierane fundusze pozwalają przede wszystkim opłacić koszty profesjonalnej opieki nad nim, pomocy w codziennych czynnościach życiowych i nieodzownej rehabilitacji (cierpi na wtórnie postępującą formę stwardnienia rozsianego).

POMÓŻMY MARKOWI ŚLIPERSKIEMU!

W formularzu PIT wpisz nr KRS: 0000268931 z dopiskiem: Dla Marka Śliperskiego.

Redakcja

Wielkie zmiany w ERGO 4

0
Źródło zdjęcia: ERGO Hestia

16 grudnia ERGO Hestia wprowadziła modyfikacje w swoim flagowym ubezpieczeniu życia i zdrowia – ERGO 4. Zmiany obejmują m.in. szybsze przyjęcie odpowiedzialności za niezdolność do pracy oraz rozszerzenie zakresu ochrony o trwałą utratę samodzielności, spowodowaną między innymi zaawansowanym otępieniem czy chorobą Alzheimera.

W zmodyfikowanym ERGO 4 ubezpieczony otrzyma rentę w przypadku całkowitej niezdolności do pracy trwającej już 7 miesięcy. Dodatkowo renta z tytułu trwałej utraty samodzielności może być wypłacana do 85. roku życia. W ramach obu rozszerzeń zarówno ochrona, jak i wysokość składki są zagwarantowane i niezmienne przez cały okres trwania umowy, który może wynosić nawet kilkadziesiąt lat. 

Nowości zakresowe dotyczą również Global Doctors – ubezpieczenia zapewniającego pełną organizację i finansowanie leczenia za granicą. Polisa w nowej odsłonie obejmuje innowacyjne metody leczenia szczególnych postaci nowotworu złośliwego, m.in. takich jak leczenie off-label czy udział w badaniach klinicznych ukierunkowanych na terapię konkretnego rodzaju nowotworu. 

 Nowe spojrzenie na niezdolność do pracy 

– To znaczące zmiany, pozycjonujące ERGO 4 jako ubezpieczenie wyjątkowe w skali polskiego rynku. Tylko w ERGO Hestii ubezpieczony może otrzymać rentę przy całkowitej niezdolności do pracy trwającej już 7 miesięcy. Znaczenie tej zmiany najlepiej oddają liczby. W 2023 r. aż 73% orzeczeń dotyczących całkowitej oraz czasowej niezdolności wydawanych było na okres krótszy niż 24 miesiące – mówi Sylwester Poniewierski, dyrektor Biura Ubezpieczeń Detalicznych i Programów Partnerskich ERGO Hestii. – Już dziś ubezpieczenie niezdolności do pracy w ERGO 4 miało wiele zalet. Zależało nam jednak, aby jak najszybciej wesprzeć finansowo naszych klientów zmagających się z tego typu problemami. Wbrew ogólnemu przekonaniu, to właśnie choroby są główną przyczyną ograniczenia aktywności zawodowej, a te często generują dodatkowe koszty związane z leczeniem. Przy nowej odsłonie produktu to klient sam zadecyduje, czy chce dokupić rozszerzenie na wypadek niezdolności do pracy krótszej niż 24 miesiące, czy też pozostać przy podstawowym zakresie ochrony i otrzymywać wsparcie finansowe w razie całkowitej niezdolności do pracy orzeczonej na minimum 24 miesiące – dodaje.

Długoterminowa ochrona na wypadek trwałej utraty samodzielności 

Istotną zmianą w ERGO 4 jest wprowadzenie możliwości dokupienia do ubezpieczenia niezdolności do pracy dodatkowej ochrony na wypadek trwałej utraty samodzielności do 85 roku życia.  

– Nasze społeczeństwo się starzeje. Rok temu mieliśmy 7,85 mln emerytów. Za 10 lat będzie ich blisko 10 milionów. Tymczasem potrzeby finansowe nie kończą się po 65. roku życia. Czasem właśnie wtedy jeszcze bardziej zaczynają rosnąć. Żeby uświadomić sobie skalę niepełnosprawności osób starszych w Polsce, podajmy tylko dwie liczby: ponad 2 mln osób po 60. roku życia posiada orzeczenie o niepełnosprawności, z czego 36% to orzeczenia o znacznym stopniu niepełnosprawności. 400 tys. osób choruje na demencję, a ona – podobnie jak choroba Alzheimera czy trwała utrata możliwości wykonywania czynności życia codziennego – wymaga konieczności ciągłej opieki nad chorym. To potrafi generować naprawdę znaczące koszty, m.in. rehabilitacji czy domowej opieki. Tymczasem współczynnik zastępowalności wynagrodzenia emeryturą spadnie z 52,5% w 2025 r. do 26,2% w 2045 r. Nowe ERGO 4 odpowiada na te problemy i na finansowe wyzwania jesieni życia – dodaje Sylwester Poniewierski. 

Ubezpieczony ma swobodę w wyborze wysokości renty, którą chciałby otrzymywać w przypadku wystąpienia trwałej utraty samodzielności. Może to być kwota od 500 do 5000 zł. Wypłata świadczenia jest dostosowana do indywidualnych potrzeb i oczekiwań ubezpieczonego. 

Jeżeli trwała utrata samodzielności nastąpi przed ukończeniem 65. roku życia, ubezpieczony otrzyma dwie renty – z tytułu niezdolności do pracy i z powodu trwałej utraty samodzielności.

Produkt jest dostępny dla osób w wieku od 18 do 59 lat. Ponadto ERGO 4 oferuje obniżenie wysokości składki po 65. roku życia, kiedy to kończy się ochrona z tytułu całkowitej niezdolności do pracy.

Innowacyjne metody leczenia przy szczególnej postaci nowotworu 

Od 16 grudnia zmieni się również zakres świadczeń w ubezpieczeniu Global Doctors. W przypadku wystąpienia szczególnej postaci nowotworu u ubezpieczonego oraz rekomendacji ekspertów, będzie możliwe podjęcie leczenia w ramach medycyny precyzyjnej (m.in. leczenie eksperymentalne, procedury off-label, terapia CART-T zatwierdzona protokołem) lub udział w badaniach klinicznych ukierunkowanych na terapię konkretnego rodzaju nowotworu. 

Global Doctors w ERGO 4 dostępny jest w dwóch wariantach: 

  1. Podstawowym – ukierunkowanym na leczenie nowotworów złośliwych z limitem pokrywanych kosztów do kwoty 1 mln euro, 
  2. Rozszerzonym – z sumą ubezpieczenia 2 mln euro i zakresem obejmującym poważne stany chorobowe, takie jak: nowotwór złośliwy w stadium przedinwazyjnym lub nowotwór in situ, ciężka dysplazja przednowotworowa, wymiana lub naprawa zastawek serca, operacja pomostowa tętnic wieńcowych, operacja neurochirurgiczna, przeszczepienie narządów od żywego dawcy, przeszczepienie szpiku kostnego. 

Oba warianty zostaną rozszerzone o możliwość skorzystania z konsultacji psychologicznych. 

Artur Makowiecki

news@gu.com.pl


POBIERZ | SUBSKRYBUJ W APPLE PODCASTS | SUBSKRYBUJ W SPOTIFY

Ubezpieczenie cyber zmienia reguły gry. Czy firmy potrzebują dziś ochrony bardziej niż kiedykolwiek?

0
Źródło zdjęcia: Canva

Jeszcze kilka lat temu rozmowy o cyberbezpieczeństwie toczyły się głównie w działach IT. Dziś są tematem posiedzeń zarządów, komitetów ryzyka i rad nadzorczych, niezależnie od branży.

W ostatnich dniach Sejm uchwalił nowelizację ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, wdrażającej unijną dyrektywę NIS2 do polskiego porządku prawnego. Dyrektywa NIS2 proaktywnie podchodzi do zarządzania ryzykiem. Podmioty z kluczowych sektorów gospodarki (m.in. energetyka, transport, zdrowie, bankowość) są zobligowane do wdrożenia odpowiednich polityk bezpieczeństwa w celu zapewnienia systematycznej i pogłębionej analizy ryzyka.  

Digitalizacja, automatyzacja, generatywna sztuczna inteligencja, integracje z systemami partnerów, pełna zależność od danych – to wszystko stworzyło środowisko, w którym jeden incydent może zatrzymać firmę na godziny, dni, a nawet dłużej.

Rok 2025 przyniósł gwałtowny wzrost liczby incydentów cybernetycznych w Polsce. Rekordowe zgłoszenia do CERT, rosnąca skala ataków na łańcuchy dostaw, coraz bardziej wyrafinowane kampanie phishingowe wykorzystujące AI to tylko najbardziej widoczne sygnały. Dla wielu organizacji był to moment, w którym przestały pytać: „Czy nas to dotyczy?”, tylko: „Jak ograniczyć skutki, kiedy do incydentu jednak dojdzie?”.

Ta zmiana myślenia ma fundamentalne znaczenie. Coraz częściej bowiem to nie sam atak jest największym kosztem, lecz jego konsekwencje biznesowe: przestój produkcji, utrata dostępności usług, chaotyczne działania w pierwszych godzinach po wykryciu incydentu, a często też naruszenia regulacyjne. Właśnie dlatego ubezpieczenia cyber przestały być niezobowiązującym dodatkiem, a stały się pełnoprawnym elementem strategii odporności organizacyjnej, wymaganym także przez regulacje.

Ubezpieczenie cyber: więcej niż finansowa tarcza

Ubezpieczenie kojarzy się przede wszystkim z wypłatą odszkodowania. W przypadku cyber to uproszczony obraz. Ochrona tego typu działa inaczej i znacznie wcześniej.

Polisa zaczyna działać jeszcze przed incydentem, bo jej konstrukcja wymaga przemyślanej analizy ryzyka. W praktyce oznacza to szczegółową diagnozę obszarów, które wymagają wzmocnienia. Dla wielu firm ten etap staje się impulsem do uporządkowania procedur, wyznaczenia osób odpowiedzialnych za reagowanie na incydenty oraz wdrożenia zabezpieczeń, które były wcześniej odkładane na później.

Dzięki wymaganiom towarzyszącym ubezpieczeniu cyber przedsiębiorstwa wdrażają wiele kluczowych mechanizmów ochronnych, co realnie podnosi ich odporność na ataki i poprawia bezpieczeństwo.

Niezwykle istotna jest odpowiednia struktura ochrony ubezpieczeniowej, w tym limit odpowiedzialności oraz warunki ubezpieczenia. Ważne, aby dokładnie określić profil ryzyka danych, systemy IT i OT oraz stosowane zabezpieczenia. Kluczowe jest dostosowanie zakresu ochrony do potrzeb, aby zoptymalizować koszt i uzyskać pojemność adekwatną do skali działalności.

A gdy incydent już nastąpi? Wtedy ubezpieczenie cyber okazuje się jednym z nielicznych narzędzi, które realnie skracają czas powrotu do normalnego funkcjonowania. Ubezpieczenie może obejmować m.in. koszty przywracania systemów, odzyskiwania danych (przypadkowo usuniętych lub uszkodzonych), a w określonym zakresie również kary administracyjne.

W praktyce oznacza to jedno: firma nie zostaje z incydentem sama.

Cyber rośnie, ale świadomość wciąż nie nadąża

W rozmowach z przedsiębiorstwami widzimy wyraźny trend: wiele z nich inwestuje w rozwiązania technologiczne, ale nie zawsze pamięta, że odporność nie kończy się na firewallu, MDR-ze czy backupie. Technologia zmniejsza prawdopodobieństwo incydentu, ubezpieczenie ogranicza jego skutki. To dwa elementy jednego systemu.

W 2026 r. szczególnie ważne jest połączenie tych obszarów. Firmy, które jako pierwsze potraktują ubezpieczenie cyber jako element zarządzania ciągłością działania, nie jako koszt, lecz jako komponent odporności, będą lepiej przygotowane na turbulencje, które dziś są raczej normą niż wyjątkiem.

Co wyróżnia cyber w TUW PZUW?

TUW PZUW działa w modelu wzajemności, który w obszarze cyber ma szczególne znaczenie. Ochrona jest projektowana indywidualnie, na podstawie realnych procesów biznesowych organizacji. Kluczowe jest połączenie eksperckiej oceny ryzyka i kompleksowej ochrony finansowej.

W cyber nie chodzi o same pieniądze. Chodzi o czas i o kompetencje. A te są dzisiaj walutą, która może przesądzić o losie firmy.

Rok 2026 będzie rokiem odporności

Świat biznesu nauczył się już, że nie da się zbudować systemu, który nigdy nie zostanie zaatakowany. Można jednak zbudować organizację, która przetrwa każdy atak i wróci do działania szybciej niż konkurencja. Ubezpieczenia cyber są jednym z tych narzędzi, które pomagają to osiągnąć.

W 2026 r. nie pytamy już, czy warto mieć polisę cyber, ale na ile chcemy być przygotowani, kiedy technologia zawiedzie, a atakujący będą o krok przed nami. I to właśnie ta odpowiedź będzie decydować o odporności organizacji w nadchodzących latach.

Dlaczego cyberubezpieczenia najczęściej nie chronią przed zagrożeniem Business Email Compromise (BEC)?

0
Źródło zdjęcia: Canva

Cyberubezpieczenia stały się nieodzownym elementem strategii zarządzania ryzykiem w przedsiębiorstwach. Firmy traktują je jako zabezpieczenie przed finansowymi konsekwencjami ataków hakerskich, wycieków danych czy zagrożeń ransomware.

Mimo rosnącej popularności produktów cyberubezpieczeniowych wiele organizacji odkrywa – często dopiero przy zgłaszaniu szkody – że nie wszystkie ryzyka cybernetyczne są objęte ochroną.

Jednym z zagrożeń, które mimo swojego cybernetycznego charakteru rzadko znajdują pokrycie w dostępnych na rynku polisach, jest Business Email Compromise (BEC). W artykule wyjaśniamy, czym są ataki BEC oraz dlaczego najczęściej nie są one objęte ochroną w ramach cyberubezpieczeń.

BEC w praktyce

BEC to oszustwo, w którym sprawcy podszywają się pod znane odbiorcy osoby lub firmy, wysyłając wiadomości e-mail mające skłonić ofiary do przelewu środków finansowych lub przekazania wrażliwych danych. Choć niektóre ataki BEC są ukierunkowane na wyłudzenie informacji, w zdecydowanej większości przypadków przestępcy dążą do kradzieży pieniędzy.

Specyfika BEC, odróżniająca tę formę ataku od phishingu, polega na precyzyjnym budowaniu wiarygodności przekazu. Sprawcy celowo wykorzystują relacje służbowe, hierarchię organizacyjną czy długotrwałe kontakty biznesowe, aby wzbudzić u adresata poczucie bezpieczeństwa i zaufania. W odróżnieniu od masowego phishingu, ataki BEC charakteryzują się indywidualnym podejściem – oszuści podszywają się pod konkretne osoby lub firmy znane odbiorcy.

Uwaga na adres nadawcy

Wiadomości są często personalizowane – przestępcy naśladują styl komunikacji określonych osób lub odwołują się do rzeczywistych zdarzeń biznesowych, co jest możliwe dzięki informacjom pozyskanym z wcześniej przechwyconych wiadomości. Co istotne, oszuści zazwyczaj nie piszą z autentycznych kont, lecz używają adresów łudząco podobnych do prawdziwych – z zamienioną literą lub dodanym znakiem.

Oszuści mogą na przykład:

  • udając pracownika organizacji, poinformować kontrahentów o zmianie numeru konta bankowego do płatności lub przesyłać im fałszywe faktury,
  • udając członka zarządu lub przełożonego, wysłać do pracownika pilną wiadomość z poleceniem wykonania przelewu na podane konto,
  • udając pracownika, wysłać do działu HR wiadomość o zmianie numeru konta do wypłaty wynagrodzenia.

A to tylko najczęściej spotykane schematy działania. Oszuści nieustannie opracowują nowe scenariusze, które pozwalają im skuteczniej wykorzystywać zaufanie ofiar.

Socjotechnika, nie technologia

Dlaczego cyberpolisy najczęściej nie obejmują ataków BEC polegających na wyłudzeniu środków finansowych? Ponieważ zazwyczaj projektowane są z myślą o technicznych incydentach bezpieczeństwa, które wymagają od przestępców uzyskania bezpośredniego dostępu do systemów komputerowych firmy. Standardowy zakres ochrony obejmuje więc przede wszystkim przypadki, w których doszło do przełamania technicznych zabezpieczeń – ataki ransomware czy włamania do sieci.

Kradzieże oparte na BEC działają jednak inaczej. Zazwyczaj nie wiążą się one z przełamaniem zabezpieczeń technologicznych ani nieautoryzowanym dostępem do infrastruktury IT firmy. Zamiast tego sprawcy wykorzystują czynnik ludzki – manipulację psychologiczną, zaufanie, hierarchię służbową i relacje biznesowe. To właśnie socjotechnika, a nie technologia stanowi fundament ataków BEC, co diametralnie odróżnia je od klasycznych cyberataków. Ostatecznie ubezpieczyciele mogą argumentować, że straty wynikające z BEC są konsekwencją błędu ludzkiego i braku procedur weryfikacji dyspozycji przelewów, a nie cyberataku.

Ponadto, nawet jeśli dana polisa chroni przed kradzieżami z kont bankowych, warunkiem pokrycia jest często to, aby nieautoryzowanego przelewu dokonała osoba trzecia – a nie pracownik. Co więcej, niektóre OWU wprost zawierają postanowienia wyłączające odpowiedzialność za przesyłanie środków drogą elektroniczną przez ubezpieczonego lub jego pracowników.

Podsumowanie

Zatem bez odpowiednich zapisów w OWU – klauzul (bądź tzw. endorsement w przypadku zagranicznych cyberpolis) dotyczących kradzieży z wykorzystaniem socjotechniki czy „fałszywych instrukcji” – co do zasady standardowe cyberubezpieczenia nie obejmą środków utraconych wskutek wprowadzenia pracownika w błąd.

Należy jednak podkreślić, że nawet ubezpieczenie oferujące taki zakres ochrony często zawiera liczne wyłączenia i wymaga spełnienia rygorystycznych warunków proceduralnych, aby firma mogła liczyć na wypłatę odszkodowania. Jednym z wymagań może być na przykład obowiązek potwierdzenia instrukcji i numeru konta innym kanałem komunikacji przed przelewem – co w praktyce niemal zawsze zapobiegłoby szkodzie.

Mateusz Kosiorowski
counsel, adwokat

Anna Szczęsna
aplikantka adwokacka, praktyka ubezpieczeń, Wardyński i Wspólnicy

Czy AI rozumie lojalność?

0
dr Róża Błaś

Jeszcze niedawno siłą programów affinity były zaufanie i bliskość z ubezpieczonym. Dziś to zadanie coraz śmielej powierza się sztucznej inteligencji. Tylko czy w ten sposób naprawdę da się budować długoterminowe relacje?

Konwencjonalne podejście do budowania trwałych więzi z klientem wymaga czasu, ludzkiego zaangażowania i intuicji. Dziś coraz częściej zajmują się tym zaawansowane algorytmy. Nasuwa się więc pytanie: czy pozbawiona emocji AI faktycznie „rozumie” lojalność klienta, czy tylko pozostaje zaawansowanym narzędziem do jej mierzenia, przewidywania i optymalizacji działań ją kształtujących?

Budowanie poczucia wyjątkowości

Obecnie klient oczekuje, że marka zna jego historię, preferencje i potrzeby, zanim on je wyrazi. To właśnie rola AI w hiperpersonalizacji. Modele uczenia maszynowego analizują setki zmiennych behawioralnych i transakcyjnych – od przeglądanych przez klienta produktów, przez historię zakupów i wykorzystane zniżki, po moment dnia, w którym najlepiej reaguje on na komunikaty. Na tej podstawie AI tworzy indywidualny profil prawdopodobieństwa zakupu i rekomenduje nie tylko to, co inni kupili, ale również najlepiej dopasowane produkty lub usługi.

Dzięki wynikom analizy danych zakupowych klienta AI jest w stanie dobrać dla niego idealny zakres ochrony. Klientom banku, którzy często płacą kartą w sklepach z elektroniką, może proponować podwyższenie limitu odpowiedzialności ubezpieczyciela za tego typu sprzęt.

Co więcej, dla maksymalnej efektywności AI dobiera nie tylko treść, ale również idealny moment oraz kanał kontaktu z klientem. To właśnie poczucie, że oferta jest doskonale dopasowana, a nie tylko wysłana do szerokiego segmentu, jest kluczowe dla budowania nowoczesnej jakości.

Przewidywanie rotacji i na ratunek relacjom

Rotacja to cichy zabójca przychodów. Pozyskanie nowego klienta kosztuje wielokrotnie więcej niż utrzymanie obecnego. Przewidywanie odejścia ubezpieczonych jest więc jednym z najcenniejszych zastosowań AI. Wykorzystuje ona zaawansowane algorytmy do identyfikacji subtelnych sygnałów ostrzegawczych – spadek logowań, nagły spadek wartości koszyka. Na tej podstawie AI może identyfikować klientów zagrożonych odejściem i nadaje im priorytet. Na przykład, jeżeli ubezpieczony nie otworzy ostatnich dwóch e-maili od partnera affinity, system generuje alert do pośrednika, sygnalizując ryzyko nieprzedłużenia polisy.

Kiedy AI zakwalifikuje klienta do wysokiego ryzyka odejścia, wkracza automatyzacja retencji. Nie chodzi tu o zasypywanie klientów zniżkami, ale o inteligentne i szybkie działanie. Może to być spersonalizowana oferta lub e-mail z materiałami edukacyjnymi. AI potrafi też wychwycić wiadomości ubezpieczonego, które wykazują frustrację, i omijając kolejki, przekierować je do ludzkiego agenta, który rozwiąże zgłaszany problem.

Może AI nie ma serca, ale szybko się uczy i działa w skalowalny sposób. Nie kocha klienta, lecz potrafi obliczyć wartość relacji z danym ubezpieczonym i zoptymalizować działania, które je wzmocnią. Dzięki AI ludzkie zespoły mogą skupić się na najbardziej wrażliwych zadaniach w budowaniu prawdziwie głębokiej customer affinity, podczas gdy system zadba o personalizację, przewidywanie rotacji klientów i automatyzację retencji.

dr Róża Błaś

Mentor SA

Gazeta Ubezpieczeniowa nr 6/2026

0

Dodatek specjalny MULTIAGENT:

  • Jacek Byliński, CUK Ubezpieczenia: Od 25 lat konsekwentnie budujemy najlepsze miejsce pracy dla agenta w Polsce – str. 7
  • Anna Pająkowska, msm.pl: Multiagencyjna lista życzeń – str. 8
  • Anna Katarzyna Olech, LINK4: Od masy do rzeźby. Co LINK4 zrobił w 2025 roku i na czym skupi się w 2026 – str. 9
  • Mirosław Gajdek: Diagnoza jako supermoc nowoczesnego multiagenta – str. 10
  • Joanna Jastrzębska: Od szkoleń do learning organization. Jak budować kompetencje agentów w czasach regulacji i automatyzacji? – str. 11

Poza tym w numerze:

  • Artur Makowiecki: Podsumowanie tygodnia. Basta! – str. 2
  • Agnieszka Żołędziowska: Heweliusz, czyli tragiczna katastrofa morska i jej konsekwencje prawne – str. 3
  • InterRisk i Ultrakrew razem dla ratowania ludzkiego życia – str. 5
  • Ashim Gupta: Od arkuszy kalkulacyjnych do paneli sterowania. Jak AI, automatyzacja i ludzki nadzór zmieniają rolę dyrektora finansowego – str. 14
  • SAS: Sztuczna inteligencja będzie napędzać kluczowe decyzje biznesowe w ubezpieczeniach – str. 15
  • Natalia Prokaziuk: Czerwona teczka – proste narzędzie, które zmienia jakość pracy – str. 17
  • Łukasz Grabania: Mądrość wypalenia zawodowego – str. 17
  • Marcin Szmidtke: Trzy lekcje na nowy rok – str. 18
  • Maciej Ziegler: Jak zostać ekspertem, któremu klienci naprawdę ufają – str. 19
  • Tomasz Kłosin: Motywacja w pracy agenta – dlaczego premie i konkursy to za mało – str. 19
  • dr Piotr Okrasa: Rewolucja czy ewolucja roli rzeczoznawcy w erze cyfrowej likwidacji szkód – str. 20
  • Biblioteczka ubezpieczyciela: Niech twoi pracownicy zabiorą głos. Amy C. Edmondson, Bezpieczeństwo psychologiczne w zespole. Klucz do zwiększenia efektywności twojej firmy – str. 20
  • Sławomir Dąblewski: Czy KSeF jest dla pośrednika ubezpieczeniowego? – str. 21
  • Grzegorz Piotrowski: Za mało ruchu dziś, czyli więcej chorób jutro – str. 21
  • Katarzyna Barszcz-Mrozicka: Ubezpieczeni, ale wykluczeni – zostawieni po drugiej stronie ekranu – str. 22

Zakłady życiowe sprawniej zaktualizują dane osobowe klientów

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

6 lutego 2026 roku do konsultacji publicznych i uzgodnień resortowych trafił projekt nowelizacji ustawy o ewidencji ludności przygotowany przez Ministerstwo Cyfryzacji. Projektowana regulacja przewiduje rozszerzenie o zakłady ubezpieczeń na życie katalogu podmiotów uprawnionych do pozyskiwania z rejestru PESEL danych z dowodu osobistego po wymianie dokumentu na nowy.

W uzasadnieniu do projektu resort przypomniał, że w obecnym stanie prawnym ubezpieczyciele życiowi nie mają automatycznego dostępu do aktualnych danych dotyczących serii, numeru oraz daty ważności dowodu osobistego swoich klientów, gdy wymienią oni dokument na nowy. Jak tłumaczy MC, skutkowało to koniecznością aktualizacji danych, potwierdzaniu ich ważności czy nawiązaniu kontaktu z agentami ubezpieczeniowymi. To z kolei generowało koszty i obciążenia organizacyjne dla towarzystw oraz powodowało niedogodności dla klientów, np. w przypadku wypłaty odszkodowania.

Tylko dla ubezpieczycieli życiowych

W uzasadnieniu do projektu ministerstwo podkreśliło, że nowela umożliwiająca pozyskanie powyższych danych w celu weryfikacji ich aktualności będzie dotyczyła tylko zakładów życiowych. Podlegają one bowiem wymogom ustawy z dnia 1 marca 2018 r. o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu (Dz. U. z 2025 r. poz. 644 i 1669), czyli AML. Regulacja zobowiązuje towarzystwa do stosowania środków bezpieczeństwa finansowego (zgodnie z art. 34 oraz art. 40 AML) w stosunku do klienta, osoby upoważnionej do działania w jego imieniu, beneficjenta rzeczywistego oraz uprawnionego z umowy ubezpieczenia. Jednym z nich jest identyfikacja danych oraz ich weryfikacja na podstawie dokumentu stwierdzającego tożsamość osoby fizycznej, dokumentu zawierającego aktualne dane z wyciągu z właściwego rejestru lub innych dokumentów, danych lub informacji pochodzących z wiarygodnego i niezależnego źródła, w tym, o ile są dostępne, ze środków identyfikacji elektronicznej lub z odpowiednich usług zaufania określonych w rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 910/2014 z dnia 23 lipca 2014 r. w sprawie identyfikacji elektronicznej i usług zaufania w odniesieniu do transakcji elektronicznych na rynku wewnętrznym oraz uchylającego dyrektywę 1999/93/WE (art. 37 AML).

„Zmiana w art. 49a w ust. 1 ustawy z dnia 24 września 2010 r. o ewidencji ludności ma na celu umożliwienie zakładom ubezpieczeń bezpośredniego uzyskiwania tych danych z rejestru PESEL. Przepis art. 49a ustawy z dnia 24 września 2010 r. o ewidencji ludności (umożliwiający bankom i spółdzielczym kasom oszczędnościowo-rozliczeniowym automatyczny dostęp do aktualnych danych dotyczących serii, numeru oraz daty ważności dowodu osobistego swoich klientów po wymianie dokumentu na nowy) został wprowadzony ustawą z dnia 25 czerwca 2025 r. o zmianie ustawy o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. poz. 1006). Ustawa ta realizowała postulaty zgłoszone w ramach inicjatyw deregulacyjnych MC-4-27 i MC-5-32. Propozycja rozszerzenia art. 49a ww. ustawy stanowi kontynuację zmian zapoczątkowanych inicjatywą deregulacyjną MC-4-27” – czytamy w uzasadnieniu.

Będzie szybciej i taniej

MC uważa, że nowelizacja pozwalająca zakładom z działu I pozyskiwanie danych z rejestru PESEL w zakresie serii, numeru oraz daty ważności dowodu osobistego po wymianie dokumentu na nowy przyczyni się do poprawy jakości danych klientów, przetwarzanych przez ubezpieczycieli. Dodatkowo ograniczy obowiązki klienta związane z aktualizacją danych w towarzystwach. Z kolei te ostatnie będą miały do wykonania mniej czynności związanych z koniecznością poinformowania klienta o obowiązku aktualizacji danych lub potwierdzenia ich aktualności, co według resortu pozwoli im ograniczyć koszty.

Przewiduje się, że projektowane przepisy wejdą w życie z dniem 30 czerwca 2026 r.

Artur Makowiecki

news@gu.com.pl

Michał Wilczek International Sales Directorem MAK International

0
Michał Wilczek

Michał Wilczek objął nowe stanowisko w MAK International. Od stycznia menedżer pełni funkcję International Sales Directora.

– Nowa rola to dla mnie nie tylko ważne wyróżnienie, ale przede wszystkim kolejny krok wzmacniający zaangażowanie w rozwój ekspansji i umacnianie pozycji naszej spółki na rynkach zagranicznych – podkreślił menedżer we wpisie na portalu LinkedIn.

Michał Wilczek jest ekspertem z blisko dziesięcioletnim doświadczeniem w branży ubezpieczeniowej. Pierwsze szlify zdobywał w ERGO Hestii, gdzie pełnił funkcję underwritera ubezpieczeń korporacyjnych. Przez półtora roku był związany z Chubb jako underwriter ubezpieczeń majątkowych. Od grudnia 2023 roku Michał Wilczek pracuje w MAK Ubezpieczenia. Przed objęciem nowego stanowiska w styczniu 2026 roku pełnił m.in. funkcję International Sales Managera.

MAK International, spółka z Grupy MAK, świadczy usługi brokerskie dla klientów biznesowych na rynkach zagranicznych. Firma działa poprzez oddziały zarejestrowane w poszczególnych krajach oraz we współpracy z lokalnymi partnerami.

(AM, źródło: LinkedIn, MAK)

Polski pool dla elektrowni jądrowej to lepsze rozwiązanie niż zagraniczna ochrona

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Wprawdzie posiadanie krajowego poolu ubezpieczeniowego nie jest konieczne, aby zapewnić ochronę polskiej elektrowni atomowej w ramach OC, ale jego brak miałby szereg negatywnych konsekwencji – zauważa xyz.pl.

Daniel Krajewski, dyrektor ds. klientów kluczowych i ryzyk nuklearnych TUW PZUW, wyjaśnia, że poleganie na zagranicznej ochronie ubezpieczeniowej oznaczałoby pełne uzależnienie potencjalnych decyzji odszkodowawczych od podmiotów zewnętrznych. Polska nie brałaby udziału w pracach underwritingowych, ocenie ryzyka, budowie specjalistycznych procedur likwidacyjnych czy współtworzeniu standardów dotyczących transportów i paliwa.

Ekspert podkreśla, że dla państwa budowa poolu to nie tylko kwestia bezpieczeństwa finansowego infrastruktury krytycznej, ale też wpływ na kształtowanie przyszłości polskiej energetyki jądrowej.

Andrzej Liwacz, dyrektor zarządzający ds. ubezpieczeń korporacyjnych Generali Polska, zwraca z kolei uwagę, że pool tworzony przez krajowych ubezpieczycieli połączy lokalną obecność i decyzyjność z możliwością korzystania przez jego członków  z wiedzy zdobytej w ramach międzynarodowej współpracy. Ekspert podkreśla, że możliwość zapoznania się z technologiami, oceną ich ryzyk i praktycznym zastosowaniem nowoczesnych metod analitycznych wpływa pozytywnie na rozwój lokalnych kompetencji underwritingowych. Tomasz Libront, prezes SmarttRe, wskazuje, że brak krajowego poolu jądrowego oznaczałby m.in. mniejszy udział polskiego rynku w programie, potencjalnie wyższy koszt (wyższa premia za import pojemności) oraz mniejszą kontrolę operacyjną. Ekspert uważa, że decyzja o stworzeniu poolu może być szybka, ale jego praktyczna organizacja i uczynienie narzędziem realnie działającym może trwać lata. Potwierdza to Daniel Krajewski, który przypomina, że pool egipski tworzony jest od 2016 r., a czeski organizowany był w latach 1988–1995. Andrzej Jarczyk, prezes TUW PZUW, które ma być liderem poolu, liczy na to, że do 2026 r. będą już znane wszystkie szczegóły współpracy, a w 2027 r. pool wejdzie do światowej siatki podobnych konsorcjów.

Więcej:

xyz.pl z 6 lutego, Piotr Sobolewski „Wspólne ryzyko, strategiczna decyzja. Co stoi za ideą polskiego poolu atomowego?”

(AM, źródło: xyz.pl)

Znakomity styczeń OFE

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Z szacunków Analizy.pl wynika, że w styczniu 2026 roku otwarte fundusze emerytalne zarobiły średnio 6,1%, czyli 17,93 miliarda złotych. To najwyższa kwota wypracowana przez OFE od listopada 2020 roku.

Wszystkie fundusze zanotowały mocne wzrosty. Najlepiej wypadły PKO BP Bankowy OFE (6,8%) oraz OFE PZU „Złota Jesień” (6,5%). Na trzecim miejscu, z wynikiem na poziomie 6,1% znalazły się ex aequo Nationale-Nederlanden OFE i Allianz Polska OFE.

Na koniec stycznia wartość aktywów zgromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych pobiła rekord wszechczasów i sięgnęła 310,6 mld zł. Tym samym po raz pierwszy od czasów zmian w systemie z 2014 roku, które pozbawiły OFE części obligacyjnej, przekroczyła ówczesne poziomy. Łącznie aktywa funduszy zwiększyły się o 17,1 mld zł, a różnicę między wynikiem uzyskanym przez zarządzających (17,9 mld zł) a przyrostem aktywów pochłonęło ujemne saldo między przelewami z ZUS-u do OFE, wynoszące ponad 800 mln złotych.

W styczniu najbardziej wzrosły aktywa PKO BP Bankowy OFE (o 6,5%), a po nim OFE PZU „Złota Jesień” – o 6,1%. Udział tego ostatniego w rynku minimalnie wzrósł do 13,4%, podczas gdy udziały pozostałych funduszy nie uległy zmianie. Podium zajmują niezmiennie Nationale-Nederlanden OFE, Allianz Polska OFE oraz OFE PZU „Złota Jesień”.

– Warto zwrócić uwagę na istotny fakt: choć od 2014 roku funduszom ubywa członków i ze względów prawnych nie mogą aktywnie pozyskiwać nowych, ich efektywność pozostaje bardzo wysoka. Styczeń 2026 roku przyniósł historyczny rekord – aktywa OFE osiągnęły 310,6 mld zł, przekraczając poziomy notowane w czasie zmian systemowych sprzed 12 lat. Oznacza to, że każdy z niemal 14 milionów członków OFE ma w nich średnio ponad 22 000 złotych. Niemniej osoby, które w 2014 roku zdecydowały się na kontynuację odprowadzania składek do OFE, mają tych środków kilkakrotnie więcej. Myślę, że dziś odczuwają pełną satysfakcję z podjętej przed laty decyzji – komentuje Małgorzata Rusewicz, prezeska Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych.

(AM, źródło: Analizy.pl, IGTE)

Bancassurance jednym z fundamentów długoterminowej relacji z klientem

0
Źródło zdjęcia: Pekao

Bancassurance od lat stanowi istotny element oferty bankowej, jednak jego rola znacząco ewoluowała. Przestał być dodatkiem do produktu finansowego, a stał się narzędziem budowania trwałych relacji z klientem – opartych na zaufaniu, jakości obsługi i dopasowaniu rozwiązań do indywidualnych potrzeb.

Od sprzedaży produktu do partnerskiej relacji

W Banku Pekao S.A. ubezpieczenia stanowią naturalne uzupełnienie oferty bankowej. Odpowiadają na realne potrzeby klientów na różnych etapach życia i są traktowane jako element szerszej strategii finansowej a nie odrębny produkt. Kluczowe jest zrozumienie sytuacji klienta – finansowej i życiowej – co pozwala proponować rozwiązania realnie wzmacniające jego bezpieczeństwo.

Jakość obsługi jako przewaga w erze cyfryzacji

W dobie rosnącej cyfryzacji i automatyzacji procesów bankowych, jakość obsługi pozostaje jednym z najważniejszych czynników budujących przewagę konkurencyjną. Klienci coraz częściej oczekują nie tylko sprawnej realizacji usług, ale także profesjonalnego wsparcia, jasnej komunikacji i transparentnych zasad współpracy.

W obszarze bancassurance ma to szczególne znaczenie. Ubezpieczenia są produktami opartymi na zaufaniu – klient musi mieć pewność, że rozumie zakres ochrony, warunki umowy oraz realne korzyści płynące z danego rozwiązania. Rola doradcy bankowego polega więc nie na samej prezentacji oferty, lecz na rzetelnym wyjaśnieniu, edukacji i towarzyszeniu klientowi w procesie podejmowania decyzji.

Zaufanie – fundament długoterminowej współpracy

Zaufanie klienta nie jest dane raz na zawsze. Buduje się je konsekwentnie, poprzez codzienne doświadczenia, jakość kontaktu oraz spójność deklaracji z rzeczywistymi działaniami banku. W kontekście bancassurance oznacza to odpowiedzialne podejście do sprzedaży, zgodność z regulacjami oraz stawianie interesu klienta w centrum uwagi.

Z moich obserwacji wynika, że klienci, którzy czują się dobrze zaopiekowani i rozumieją oferowane im rozwiązania ubezpieczeniowe, znacznie chętniej pozostają w długofalowej relacji z bankiem. Bancassurance przestaje być wówczas jednorazową transakcją, a staje się elementem zintegrowanej obsługi finansowej.

Edukacja klienta jako element odpowiedzialnej bankowości

Edukacja finansowa i ubezpieczeniowa klientów to dziś jeden z kluczowych obszarów odpowiedzialnej bankowości. Wyjaśnianie mechanizmów działania ubezpieczeń, zakresu ochrony czy zasad wypłaty świadczeń przekłada się bezpośrednio na wzrost zaufania oraz satysfakcji klienta.

Bancassurance jako długoterminowa wartość

Odpowiednio osadzone w strategii banku, bancassurance może stać się jednym z filarów trwałej relacji z klientem. Warunkiem jest wysoka jakość obsługi, transparentność oraz konsekwentne budowanie zaufania. Z perspektywy praktyka bankowości detalicznej uważam, że przyszłość tego obszaru należy do banków, które potrafią połączyć kompetencje produktowe z empatią, edukacją i partnerskim podejściem do klienta.

Krystian Góralski
specjalista ds. sprzedaży i obsługi klienta w Banku Pekao S.A.

MDRT to coś więcej niż certyfikat. Jak z niego korzystać?

0
Emilia Kaniewska

MDRT jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych organizacji zrzeszających doradców ubezpieczeniowo-finansowych na świecie. Dla wielu osób spełnienie kwalifikacji MDRT i wykupienie członkostwa jest celem samym w sobie – potwierdzeniem wysokich wyników, profesjonalizmu i przynależności do elitarnego grona.

Certyfikat, logo na stronie internetowej czy informacja w mediach społecznościowych często zamykają ten temat. A to tak naprawdę dopiero początek.

Z perspektywy kilku lat pracy w zawodzie, mojego zaangażowania w MDRT Polska oraz pierwszego w tym roku udziału w światowym kongresie w Miami widzę wyraźnie, że prawdziwa wartość MDRT zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy z tej organizacji realnie korzystać.

Autentyczność i praktyka

Coroczny światowy kongres to nie jest wydarzenie wyłącznie motywacyjne ani marketingowy spektakl. To przestrzeń do wymiany doświadczeń, rozmów i pracy nad sobą – nad tym, co robimy i jak to robimy. Spotykają się tam doradcy z całego świata, z różnych rynków i kultur, ale z bardzo podobnymi wyzwaniami. Dzielą się nie tylko sukcesami, lecz także trudnymi decyzjami, błędami i momentami zwątpienia. I właśnie to jest w MDRT najcenniejsze – autentyczność i praktyka.

Organizacja opiera się na jasno określonych wartościach: etyce, odpowiedzialności, długofalowych relacjach z klientami i ciągłym rozwoju. Na kongresach te wartości przestają być teorią. Każda rozmowa, każda sesja pokazuje, że skuteczny biznes można budować w sposób uczciwy, stabilny i oparty na zaufaniu.

Zapraszamy na kongres w Polsce

Rozumiem, że nie każdy może pozwolić sobie na udział w kongresie w Stanach Zjednoczonych. Dlatego tym bardziej zachęcam do aktywnego uczestnictwa w wydarzeniach MDRT organizowanych w Polsce. Już 9 marca 2026 r. odbędzie się kongres MDRT w naszym kraju – to doskonała okazja, aby doświadczyć tej społeczności, poznać praktyki innych doradców i zacząć korzystać z MDRT w bardziej świadomy sposób.

Dla mnie tegoroczny kongres w Miami był pierwszym, ale na pewno nie ostatnim. Wiem, że wrócę tam ponownie. Bo MDRT to nie status ani odznaka. To sposób myślenia, uczenia się od innych i ciągłego podnoszenia standardów – dla siebie i przede wszystkim dla naszych klientów.

Emilia Kaniewska
członkini zarządu MDRT Polska

22,314FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie