Ponawiamy nasz serdeczny apel o przekazywanie 1,5% Państwa podatku za ubiegły rok na pomoc dla wieloletniego współpracownika „Gazety Ubezpieczeniowej” – Marka Śliperskiego.
Zbierane fundusze pozwalają przede wszystkim opłacić koszty profesjonalnej opieki nad nim, pomocy w codziennych czynnościach życiowych i nieodzownej rehabilitacji (cierpi na wtórnie postępującą formę stwardnienia rozsianego).
POMÓŻMY MARKOWI ŚLIPERSKIEMU!
W formularzu PIT wpisz nr KRS: 0000268931 z dopiskiem: Dla Marka Śliperskiego.
16 grudnia ERGO Hestia wprowadziła modyfikacje w swoim flagowym ubezpieczeniu życia i zdrowia – ERGO 4. Zmiany obejmują m.in. szybsze przyjęcie odpowiedzialności za niezdolność do pracy oraz rozszerzenie zakresu ochrony o trwałą utratę samodzielności, spowodowaną między innymi zaawansowanym otępieniem czy chorobą Alzheimera.
W zmodyfikowanym ERGO 4 ubezpieczony otrzyma rentę w przypadku całkowitej niezdolności do pracy trwającej już 7 miesięcy. Dodatkowo renta z tytułu trwałej utraty samodzielności może być wypłacana do 85. roku życia. W ramach obu rozszerzeń zarówno ochrona, jak i wysokość składki są zagwarantowane i niezmienne przez cały okres trwania umowy, który może wynosić nawet kilkadziesiąt lat.
Nowości zakresowe dotyczą również Global Doctors – ubezpieczenia zapewniającego pełną organizację i finansowanie leczenia za granicą. Polisa w nowej odsłonie obejmuje innowacyjne metody leczenia szczególnych postaci nowotworu złośliwego, m.in. takich jak leczenie off-label czy udział w badaniach klinicznych ukierunkowanych na terapię konkretnego rodzaju nowotworu.
Nowe spojrzenie na niezdolność do pracy
– To znaczące zmiany, pozycjonujące ERGO 4 jako ubezpieczenie wyjątkowe w skali polskiego rynku. Tylko w ERGO Hestii ubezpieczony może otrzymać rentę przy całkowitej niezdolności do pracy trwającej już 7 miesięcy. Znaczenie tej zmiany najlepiej oddają liczby. W 2023 r. aż 73% orzeczeń dotyczących całkowitej oraz czasowej niezdolności wydawanych było na okres krótszy niż 24 miesiące – mówi Sylwester Poniewierski, dyrektor Biura Ubezpieczeń Detalicznych i Programów Partnerskich ERGO Hestii. – Już dziś ubezpieczenie niezdolności do pracy w ERGO 4 miało wiele zalet. Zależało nam jednak, aby jak najszybciej wesprzeć finansowo naszych klientów zmagających się z tego typu problemami. Wbrew ogólnemu przekonaniu, to właśnie choroby są główną przyczyną ograniczenia aktywności zawodowej, a te często generują dodatkowe koszty związane z leczeniem. Przy nowej odsłonie produktu to klient sam zadecyduje, czy chce dokupić rozszerzenie na wypadek niezdolności do pracy krótszej niż 24 miesiące, czy też pozostać przy podstawowym zakresie ochrony i otrzymywać wsparcie finansowe w razie całkowitej niezdolności do pracy orzeczonej na minimum 24 miesiące – dodaje.
Długoterminowa ochrona na wypadek trwałej utraty samodzielności
Istotną zmianą w ERGO 4 jest wprowadzenie możliwości dokupienia do ubezpieczenia niezdolności do pracy dodatkowej ochrony na wypadek trwałej utraty samodzielności do 85 roku życia.
– Nasze społeczeństwo się starzeje. Rok temu mieliśmy 7,85 mln emerytów. Za 10 lat będzie ich blisko 10 milionów. Tymczasem potrzeby finansowe nie kończą się po 65. roku życia. Czasem właśnie wtedy jeszcze bardziej zaczynają rosnąć. Żeby uświadomić sobie skalę niepełnosprawności osób starszych w Polsce, podajmy tylko dwie liczby: ponad 2 mln osób po 60. roku życia posiada orzeczenie o niepełnosprawności, z czego 36% to orzeczenia o znacznym stopniu niepełnosprawności. 400 tys. osób choruje na demencję, a ona – podobnie jak choroba Alzheimera czy trwała utrata możliwości wykonywania czynności życia codziennego – wymaga konieczności ciągłej opieki nad chorym. To potrafi generować naprawdę znaczące koszty, m.in. rehabilitacji czy domowej opieki. Tymczasem współczynnik zastępowalności wynagrodzenia emeryturą spadnie z 52,5% w 2025 r. do 26,2% w 2045 r. Nowe ERGO 4 odpowiada na te problemy i na finansowe wyzwania jesieni życia – dodaje Sylwester Poniewierski.
Ubezpieczony ma swobodę w wyborze wysokości renty, którą chciałby otrzymywać w przypadku wystąpienia trwałej utraty samodzielności. Może to być kwota od 500 do 5000 zł. Wypłata świadczenia jest dostosowana do indywidualnych potrzeb i oczekiwań ubezpieczonego.
Jeżeli trwała utrata samodzielności nastąpi przed ukończeniem 65. roku życia, ubezpieczony otrzyma dwie renty – z tytułu niezdolności do pracy i z powodu trwałej utraty samodzielności.
Produkt jest dostępny dla osób w wieku od 18 do 59 lat. Ponadto ERGO 4 oferuje obniżenie wysokości składki po 65. roku życia, kiedy to kończy się ochrona z tytułu całkowitej niezdolności do pracy.
Innowacyjne metody leczenia przy szczególnej postaci nowotworu
Od 16 grudnia zmieni się również zakres świadczeń w ubezpieczeniu Global Doctors. W przypadku wystąpienia szczególnej postaci nowotworu u ubezpieczonego oraz rekomendacji ekspertów, będzie możliwe podjęcie leczenia w ramach medycyny precyzyjnej (m.in. leczenie eksperymentalne, procedury off-label, terapia CART-T zatwierdzona protokołem) lub udział w badaniach klinicznych ukierunkowanych na terapię konkretnego rodzaju nowotworu.
Global Doctors w ERGO 4 dostępny jest w dwóch wariantach:
Podstawowym – ukierunkowanym na leczenie nowotworów złośliwych z limitem pokrywanych kosztów do kwoty 1 mln euro,
Rozszerzonym – z sumą ubezpieczenia 2 mln euro i zakresem obejmującym poważne stany chorobowe, takie jak: nowotwór złośliwy w stadium przedinwazyjnym lub nowotwór in situ, ciężka dysplazja przednowotworowa, wymiana lub naprawa zastawek serca, operacja pomostowa tętnic wieńcowych, operacja neurochirurgiczna, przeszczepienie narządów od żywego dawcy, przeszczepienie szpiku kostnego.
Oba warianty zostaną rozszerzone o możliwość skorzystania z konsultacji psychologicznych.
Zakłady ubezpieczeń na życie będą mogły samodzielnie pozyskiwać aktualne dane dotyczące dowodów osobistych swoich klientów. Przyjęta 9 października 2026 roku przez Sejm nowelizacja ustawy o ewidencji ludności ma uprościć obsługę polis, ograniczyć formalności związane z wymianą dokumentów i usprawnić wypłatę świadczeń.
Zmiana przewiduje rozszerzenie katalogu podmiotów uprawnionych do pozyskiwania informacji z rejestru PESEL o zakłady prowadzące działalność w dziale I. Towarzystwa uzyskają możliwość sprawdzania serii, numeru oraz daty ważności dowodu osobistego klienta po wymianie dokumentu.
Obecnie aktualizacja tych informacji wymaga zaangażowania ubezpieczonego. Po wejściu w życie nowych przepisów ubezpieczyciel korzystający z odpowiedniej usługi rejestru PESEL będzie mógł pozyskać dane bez konieczności kontaktowania się z klientem w tej sprawie.
Mniej formalności i sprawniejsza obsługa polis
Dla zakładów zmiana może oznaczać ograniczenie kosztów administracyjnych związanych z weryfikacją danych i przypominaniem klientom o konieczności ich aktualizacji. Aktualne informacje o dokumentach tożsamości powinny również zmniejszyć ryzyko opóźnień przy obsłudze umów i wypłacie świadczeń wynikających z rozbieżności w danych.
Nowe rozwiązanie może mieć także znaczenie dla przeciwdziałania nadużyciom. Możliwość korzystania z aktualnych danych pochodzących z państwowego rejestru ułatwi weryfikację dokumentów tożsamości, choć sama w sobie nie wyeliminuje ryzyka wyłudzeń.
Skala korzyści będzie zależeć od tego, ilu ubezpieczycieli zdecyduje się wdrożyć rozwiązanie i zintegrować je ze swoimi systemami obsługi klientów. Nowelizacja daje taką możliwość, ale nie oznacza automatycznej aktualizacji danych we wszystkich towarzystwach.
Nowe rekomendacje KNF dotyczące dystrybucji ubezpieczeń oznaczają, że najpóźniej od 1 lipca 2027 r. zakład powinien móc wykazać, jak nadzoruje agentów: jakie działania podjął i z jakim skutkiem.
Jak to wygląda na co dzień? Zajrzyjmy do biura Anny, opiekunki sieci sprzedaży w średniej wielkości zakładzie. Anna jest postacią wymyśloną, ale jej poniedziałek wielu z Państwa zna z własnego doświadczenia.
Dziś: skrzynka, arkusz i kalendarz
Anna zaczyna od poczty. Jedna agencja przysyła skan aneksu, druga pisze, że jej pracownica zmieniła nazwisko, trzecia pyta, czy nowa osoba może już sprzedawać. Kandydat dzwoni, bo nie wie, czy jego dokumenty dotarły. W kalendarzu miga przypomnienie: na wniosek o zmianę wpisu w rejestrze agentów zostały trzy dni z siedmiu. W arkuszu szkoleń kilka nazwisk świeci na czerwono, ale nikt nie ma pewności, czy dane są aktualne.
O jedenastej dzwoni compliance: na czwartek potrzebna jest pełna dokumentacja nadzoru nad jedną z agencji. Anna wie, że wszystko gdzieś jest – w mailach, na dysku, w segregatorze i w systemie sprzedażowym – i że zebranie tego zajmie jej resztę dnia.
Po południu odzywa się dyrektor sprzedaży: duża agencja chce w tym tygodniu wprowadzić do sprzedaży trzy nowe osoby, a ich dokumenty wciąż krążą między biurem a kurierem – choć komplet danych tych osób agencja ma od dawna we własnym systemie. Między telefonami Anna ogląda ulotkę, którą agencja przygotowała sama i od tygodnia rozdaje klientom – w zakładzie nikt jej wcześniej nie widział.
Ten sam poniedziałek w portalu OFWCA
A teraz wyobraźmy sobie ten sam dzień w portalu, który projektujemy w VSoft. Anna zaczyna od pulpitu, który pokazuje tylko to, co dziś wymaga jej uwagi – w kolejności terminów. Zmiana nazwiska nie przyszła mailem: agencja zgłosiła ją w swoim panelu, z datą i dokumentem. Portal sam wylicza termin wniosku do rejestru i przygotowuje go do wysłania, a Anna sprawdza i zatwierdza.
Kandydat nie dzwoni, bo widzi status swojej sprawy. Dostał link i kod SMS, dokumenty wgrał krok po kroku w formularzu – jeśli czegoś brakowało, otrzymał jasną informację, co trzeba uzupełnić. Upoważnienie do wykonywania czynności agencyjnych zatwierdza w panelu, a portal zapisuje tę decyzję w dokumentacji. Podpis kwalifikowany pojawia się w portalu tylko tam, gdzie wymaga go prawo: przy umowie agencyjnej i pełnomocnictwie dla agenta. Nikt nie czeka na kuriera. Nikt też nie liczy już godzin szkoleń w arkuszu: portal pilnuje ich dla każdej osoby i przypomina o zbliżającym się terminie.
Trzy nowe osoby z dużej agencji przechodzą tę samą ścieżkę równolegle, a dyrektor sprzedaży widzi, na którym są etapie i od kiedy będą mogły sprzedawać. Ta agencja nie wpisuje ich zresztą w panelu, przekazuje dane wprost ze swojego systemu, bo zakład włączył możliwość integracji przez API. Anna widzi te same sprawy w tym samym miejscu, zmienia się droga danych, a nie zakres nadzoru.
Materiały marketingowe agencji trafiają do akceptacji, zanim zobaczy je klient – jeśli coś trzeba poprawić, agencja dostaje zalecenie z terminem. Portal zauważa też, że jedna z osób od miesięcy nie zawarła żadnej umowy i podpowiada wyjaśnienie sprawy z agencją.
Gdy ktoś przestaje spełniać warunki do wykonywania czynności agencyjnych, sprzedaż zostaje wstrzymana od razu, a wniosek do rejestru czeka na zatwierdzenie. A prośba compliance? Akta agencji, czyli dokumenty, decyzje, zalecenia i historia nadzoru, są gotowe do przekazania jednym eksportem. Czwartek przestaje być problemem.
Mniej gaszenia pożarów, więcej nadzoru
Dla zarządu różnica jest prosta: zgodność z Rekomendacjami KNF przestaje zależeć od pamięci kilku osób. Terminów pilnuje portal, a nie kalendarz opiekuna. Zalecenia dla agencji mają termin, dowód wykonania i ocenę skuteczności, a to wszystko w jednym rejestrze, a nie w osobnych arkuszach. Nowi agenci szybciej zaczynają sprzedawać, a agencje mają mniej formalności.
Compliance zyskuje coś więcej niż zapis, kto co zrobił – portal w ogóle nie dopuszcza do decyzji osoby, która nie powinna jej podejmować. Sankcji dla agencji nie nakłada jedna osoba – kto inny ją proponuje, a kto inny zatwierdza. Każda decyzja ma uzasadnienie i autora. Gdy przychodzi kontrola, dowody są pod ręką, a nie w skrzynkach i segregatorach. A Anna? Zamiast przepisywać dane i szukać dokumentów, skupia się na współpracy z agencjami.
Osobny system, a nie kolejna zakładka
Portal OFWCA to nasza koncepcja osobnego systemu, a nie kolejnego modułu systemu sprzedażowego. Nadzór nad siecią ma własne terminy i własne dowody – i dlatego u Anny jest prowadzony w arkuszach obok systemu, a nie w nim. Nie powstaje jednak w próżni. VSoft od lat buduje platformę VSoft Insurance Platform dla firm leasingowych – znamy więc dystrybucję ubezpieczeń także od strony pośrednika: współpracę z agentami i agencjami, uprawnienia do produktów oraz prowizje. Wiemy, czego zakład potrzebuje od agencji i jednocześnie rozumiemy jej codzienną pracę. A od tego zależy, czy portal będzie dla niej ułatwieniem, czy kolejnym obowiązkiem. Koncepcję rozpisaliśmy na konkretne procesy i ekrany. Chcemy rozwijać ją razem z zakładami – tak, by odpowiadała na potrzeby państwa sieci, a nie tylko na tekst uchwały. Zaczynamy od tego, co jest niezbędne przed lipcem 2027 r., a kolejne elementy – monitoring rejestrów czy plan nadzoru według ryzyka – dodajemy wtedy, gdy sieć ich potrzebuje.
Grzegorz Skulimowski architekt rozwiązań biznesowych, VSoft
Chętnie pokażemy, jak mógłby wyglądać poniedziałek państwa opiekunów sieci – na państwa przykładach, a nie na slajdach. Zapraszamy do rozmowy o koncepcji portalu.
PKO Ubezpieczenia zapowiada wprowadzenie ubezpieczenia na życie i zdrowie dla zamożniejszych klientów, a BNP Paribas buduje platformę umożliwiającą szerszą sprzedaż polis niezwiązanych z produktami bankowymi. O planach obu instytucji poinformowano podczas kongresu EKF Ubezpieczenia. Nowy kierunek rozwoju bancassurance zarysowało również PZU Życie, które rozważa model subskrypcyjny – podał cashless.pl.
Nowa polisa PKO Ubezpieczenia ma trafić do oferty w najbliższych dniach. Jak poinformował Marcin Ziółek, dyrektor departamentu sprzedaży PKO Ubezpieczenia, produkt będzie wyróżniał się wyższymi sumami ubezpieczenia, dłuższym okresem ochrony oraz dodatkowymi świadczeniami, obejmującymi m.in. diagnostykę, drugą opinię medyczną i ochronę na wypadek uszczerbku na zdrowiu. Nowe rozwiązanie ma rozszerzyć ofertę w segmencie klientów oczekujących szerszej ochrony i wyższych świadczeń.
BNP Paribas stawia na sprzedaż stand alone
Rozwój ubezpieczeń oferowanych samodzielnie jest również jednym z kierunków strategicznych BNP Paribas. Zuzanna Świętorzecka, value stream leader ds. ubezpieczeń i obsługi partnerów banku, poinformowała, że sprzedaż takich polis została wpisana do strategii firmy na lata 2026–2030 jako jeden z filarów wzrostu w segmencie klientów indywidualnych.
Bank pracuje nad platformą sprzedażową, wykorzystując rozwiązania funkcjonujące już w innych krajach grupy. BNP Paribas wybrał także partnerów do współpracy przy przygotowywaniu oferty. Nowe produkty mają być udostępniane różnymi kanałami.
PZU Życie rozważa subskrypcje
O kolejnym możliwym kierunku rozwoju bancassurance poinformowała Agnieszka Gocałek, członkini zarządu PZU Życie. Ubezpieczyciel zamierza rozwijać ofertę w stronę modelu subskrypcyjnego, jednak na obecnym etapie nie ujawniono szczegółów tego rozwiązania.
Zapowiedzi przedstawione podczas kongresu wskazują na rosnące znaczenie sprzedaży ubezpieczeń niezależnych od podstawowych produktów bankowych. Dla banków jest to możliwość rozwijania przychodów prowizyjnych również poza momentem udzielania kredytu, a dla ubezpieczycieli szansa na dotarcie do klientów za pośrednictwem istniejących relacji bankowych.
Istotna jest także zmiana sposobu dystrybucji. Przenoszenie sprzedaży do aplikacji mobilnych i bankowości internetowej może zwiększać częstotliwość kontaktu klienta z ofertą ubezpieczeniową oraz ograniczać zależność od sieci oddziałów.
Jednocześnie rozwój produktów premium i rozwiązań subskrypcyjnych sugeruje poszukiwanie nowych sposobów dopasowania ochrony do potrzeb klientów. O powodzeniu tych strategii zdecydują jednak nie tylko zakres polis i wygoda zakupu, ale również ich cena, przejrzystość warunków oraz zdolność banków do skutecznego rozpoznawania potrzeb ubezpieczeniowych.
Dyplom z rąk redaktorki naczelnej Aleksandry E. Wysockiej odbierają Mariusz Wichtowski i Piotr Zadrożny.
Rozmowa z Mariuszem Wichtowskim, prezesem zarządu Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, oraz Piotrem Zadrożnym, wiceprezesem zarządu PBUK
Aleksandra E. Wysocka: – Samochód jeździ po Neapolu, właściciel mieszka we Włoszech, ale tablice i OC są polskie. Sprytna optymalizacja czy już zorganizowany proceder?
Piotr Zadrożny: – Zdecydowanie przekroczyliśmy granicę sprytu. Pojazdy użytkowane we Włoszech są rejestrowane w Polsce, często przez specjalnie tworzone firmy, które po pewnym czasie znikają. Potem powstają następne. Do tego dochodzą przypadki poświadczania nieprawdy przez polskie stacje kontroli pojazdów. Mechanizm jest bardzo sprytnie skonstruowany.
Ale po co komu tak skomplikowana konstrukcja?
P.Z.: – Odpowiedź jest bardzo prosta: chodzi o pieniądze. Średnia składka OC w Polsce to ok. 165 euro, a w rejonie Neapolu 1200–1500 euro. Jeżeli oszczędność może być niemal dziesięciokrotna, zawsze znajdą się chętni. Do tego dochodzą koszty badań technicznych oraz podatku drogowego – w obu przypadkach po kilkaset euro – których przy polskiej rejestracji można uniknąć. Problem jest więc systemowy, a nie incydentalny.
Tyle że prywatna oszczędność zamienia się we wspólny rachunek. Jak szybko on rośnie?
Mariusz Wichtowski: – Lawinowo. Liczba szkód związanych z procederem włoskim podwoiła się w ciągu roku, a w porównaniu z sytuacją sprzed dwóch lat jest około trzykrotnie większa. W pozostałych krajach poziom szkód jest mniej więcej stabilny. Włochy są wyjątkiem.
Dla PBUK oznacza to ogromny wysiłek organizacyjny. Mamy nie tylko szkody z polis zawartych w Polsce. Płacimy również za szkody powodowane we Włoszech przez pojazdy, które polskiego OC już nie mają.
Czyli uszczelniacie system, ale szkód paradoksalnie może być jeszcze więcej?
M.W.: – Tak. Dzięki współpracy PBUK, PIU i UFG powstała grupa robocza, a zakłady znacznie skuteczniej identyfikują ryzykowne przypadki. Na początku roku do systemu trafiało ok. 300 polis tygodniowo zawieranych na podmioty związane z tym procederem. Ostatnio było ich ok. 20 tygodniowo. To ogromna zmiana.
Ale te zarejestrowane w Polsce samochody nie znikają magicznie z włoskich dróg. Szacuje się, że może ich być obecnie 60–68 tys. Jeżeli nie dostają kolejnej polskiej polisy, część pozostaje bez ubezpieczenia. Na początku roku ocenialiśmy, że nieubezpieczona może być mniej więcej połowa. Przy dalszym uszczelnianiu polskiego rynku ten odsetek może rosnąć.
Brzmi jak dokręcanie zaworu, kiedy w instalacji wciąż pozostaje ogromne ciśnienie. Co można zrobić poza blokowaniem polis?
P.Z.: – Trzeba działać po obu stronach granicy. Prowadzimy postępowania regresowe we Włoszech za pośrednictwem tamtejszych prawników. To długotrwały proces, bo wymaga postępowań sądowych, ale pierwsze sprawy już ruszają.
M.W.: – Mówimy o ok. 500 sprawach, które już trafiły na tę ścieżkę. Roszczenia wynoszą od kilku do kilkudziesięciu tysięcy euro w każdej sprawie. Chcemy, żeby użytkownicy tych samochodów wiedzieli, że złote czasy się skończyły. Kontrole się pojawiają, postępowania sądowe się zaczynają, współpracujemy z włoskimi partnerami i policją.
W tej historii jest też bardzo polski wątek: stacje kontroli pojazdów.
P.Z.: – I dlatego działa polska prokuratura. Prowadzone są postępowania dotyczące poświadczania nieprawdy przez stacje kontroli pojazdów. Jest również polsko-włoski zespół policyjny. To wielowątkowa sprawa, właściwie można byłoby się na niej doktoryzować.
Albo nakręcić serial kryminalny. Tylko dla rynku finał raczej nie będzie zabawny.
M.W.: – Zdecydowanie nie. PBUK ostrzegało przed tym zjawiskiem już w 2024 r. Zorganizowaliśmy wtedy specjalne webinarium wspólnie z włoskim biurem. Początkowo problem nie spotkał się z odpowiednią reakcją. Dopiero kiedy pojawiły się duże wypłaty, rynek zobaczył jego skalę.
Da się ten proceder rzeczywiście zatrzymać?
M.W.: – To będzie proces. Dlatego prowadzimy działania informacyjne także we Włoszech. Chcemy uświadamiać użytkownikom takich pojazdów konsekwencje i odbierać im poczucie bezkarności.
P.Z.: – Sama świadomość, że pojawiły się kontrole, regresy i postępowania karne, z czasem może zniechęcać do korzystania z tego mechanizmu. To nie wydarzy się z dnia na dzień. Ale sieć robi się coraz ciaśniejsza.
SIGNAL IDUNA wprowadza do ubezpieczenia kosztów rezygnacji z podróży dodatkową klauzulę obejmującą zakaz lotów, w tym zamknięcie przestrzeni powietrznej. Rozszerzenie będzie oferowane za pośrednictwem współpracujących z zakładem organizatorów turystyki i agentów turystycznych.
Nowa klauzula w ubezpieczeniu Bezpieczne Rezerwacje ma chronić klientów przed finansowymi konsekwencjami sytuacji, w których ograniczenia w ruchu lotniczym uniemożliwiają realizację zaplanowanego wyjazdu. Dotyczy to m.in. zamknięcia przestrzeni powietrznej, które może prowadzić do odwołania podróży jeszcze przed jej rozpoczęciem.
Bezpieczne Rezerwacje pozwalają odzyskać koszty poniesione na zakup imprezy turystycznej lub usług w ramach wyjazdu pakietowego, jeżeli rezygnacja nastąpi z przyczyny objętej ochroną. Nowa klauzula poszerza katalog takich zdarzeń o ryzyko związane z zakazem lotów.
Rozszerzenie będzie dostępne na etapie rezerwacji wyjazdu i zakupu polisy. Dzięki temu agenci turystyczni i organizatorzy turystyki zyskają możliwość zaoferowania dodatkowej ochrony bezpośrednio w procesie sprzedaży.
– Od lat ściśle współpracujemy z branżą turystyczną i zależy nam, aby agent oraz organizator turystyki mieli do dyspozycji rozwiązania odpowiadające na aktualne obawy klientów. Ubezpieczenie kosztów rezygnacji jest dziś ważnym elementem świadomego planowania podróży, a nowa klauzula dodatkowo poszerza możliwości zabezpieczenia rezerwacji – tłumaczy Sabina Superson-Dudek, zastępczyni dyrektora Biura Sprzedaży Ubezpieczeń Turystycznych SIGNAL IDUNA.
Wprowadzenie klauzuli ma znaczenie szczególnie w kontekście ryzyk geopolitycznych i ograniczeń w ruchu lotniczym, na które podróżni nie mają wpływu. Dla pośredników turystycznych jest to dodatkowy element oferty, pozwalający odpowiadać na obawy klientów związane z możliwością odwołania wyjazdu.
Szczegółowe przesłanki odpowiedzialności ubezpieczyciela oraz wyłączenia określają OWU Bezpieczne Rezerwacje.
Rosnące koszty coraz mocniej zmieniają ekonomię obsługi flot. Wzrost płac, cen paliwa i napraw, a także spadek wartości rezydualnej pojazdów uderzają w tradycyjny model funkcjonowania branży wynajmu.
Podwyżki cen oleju napędowego przekroczyły wcześniejsze prognozy, a płaca minimalna wzrosła do 4806 zł. Jednocześnie odsetek napraw przekraczających 2000 zł niemal się podwoił i osiągnął 33%. Z bezpośrednim wzrostem kosztów operacyjnych mierzy się już ponad 80% flot.
Do tego dochodzi spadek wskaźnika wartości rezydualnej o niemal 50%, który wpływa na całkowity koszt utrzymania pojazdów (TCO), oraz ryzyko regulacyjne związane m.in. z próbami przerzucenia kosztów mandatów na właściciela pojazdu. W tych warunkach era „tanich napraw flotowych” dobiega końca.
Szkoda oznacza przestój
W tej sytuacji rośnie znaczenie efektywnego wykorzystania floty. Dla klienta biznesowego szkoda dotycząca pojazdu dostawczego lub ciężarowego nie jest wyłącznie problemem ubezpieczeniowym. To realny przestój w działalności.
Jeżeli unieruchomiona zostaje chłodnia, kontener z windą, brygadówka czy samochód ze skrzynią, zwykły pojazd zastępczy nie rozwiązuje problemu. Potrzebne jest auto, które będzie mogło pełnić tę samą funkcję. Liczy się przy tym nie tylko jego dostępność, ale również czas dostarczenia.
Ten problem już wcześniej dostrzegli ubezpieczyciele likwidujący szkody z OC sprawcy, m.in. ERGO Hestia, Warta i UNIQA. Dzięki współpracy z Profiką możliwe jest pozyskanie za ich pośrednictwem ok. 90% typów pojazdów dostawczych, specjalistycznych i ciężarowych, z dostawą do klienta już następnego dnia rano. Rozwiązanie jest wykorzystywane również przy szkodach z autocasco.
Do tej grupy dołączają firmy CFM, m.in. MHC i Leasys, dla których utrzymanie mobilności staje się istotnym elementem obsługi floty.
Mobilność można wpisać w umowę
Klienci flotowi mogą również uzyskać dostęp do usługi utrzymania mobilności pojazdów specjalistycznych i ciężarowych bez względu na przyczynę szkody. Służy temu specjalistyczna klauzula w umowie flotowej.
W praktyce rozwiązanie to nadal nie jest powszechnie wykorzystywane. Niewielu pośredników ubezpieczeniowych wie o jego istnieniu i ma możliwość zorganizowania takiej usługi. Tymczasem w przypadku floty dostawczej lub ciężarowej właśnie dostępność odpowiedniego pojazdu może zdecydować o tym, czy szkoda spowoduje kilkudniowy przestój w działalności klienta.
W Profika od lat zajmujemy się zapewnianiem mobilności flot dostawczych i ciężarowych, także tych wykorzystujących pojazdy o specjalistycznych zabudowach. Z naszej perspektywy coraz ważniejsze staje się więc nie tylko samo dostarczenie pojazdu zastępczego, lecz także odpowiednie uwzględnienie tej usługi w konstrukcji umowy ubezpieczenia komunikacyjnego.
Rozwój współpracy w zakresie utrzymania mobilności natrafia jednak na istotną barierę. Rynek ubezpieczeniowy tradycyjnie dąży do ograniczania średniej wartości szkody, co przekłada się na oczekiwania dotyczące stawek za wynajem. Problem w tym, że część tych stawek coraz trudniej pogodzić z aktualnymi kosztami prowadzenia działalności.
Rosną zarówno koszty napraw powypadkowych, jak i obsługi pojazdów zastępczych. Szczególnie w przypadku aut dostawczych, ciężarowych i specjalistycznych wynajem oznacza nie tylko udostępnienie samochodu, lecz również logistykę, podstawienie odpowiedniego pojazdu i jego późniejszy odbiór.
Moim zdaniem obecna sytuacja wymaga rewizji zasad współpracy między wypożyczalniami a ubezpieczycielami. Na podstawie dotychczasowych doświadczeń w relacjach z zakładami ubezpieczeń jestem jednak dobrej myśli. W interesie wszystkich uczestników rynku leży utrzymanie sprawnego systemu, w którym klient po szkodzie może szybko wrócić do działalności. Ceną rosnących kosztów napraw i obsługi pojazdów zastępczych może być natomiast wzrost składek w ubezpieczeniach komunikacyjnych.
Specjalizacja zamiast wszystkiego dla wszystkich
W odpowiedzi na te zmiany Profika skoncentrowała flotę przede wszystkim na samochodach dostawczych, specjalistycznych i ciężarowych. Utrzymujemy również silną pozycję w segmencie samochodów do nauki jazdy oraz taksówek.
Zrozumieliśmy, że właśnie w tych segmentach największą wartość dla partnerów stanowią logistyka i możliwość przejęcia całego procesu organizacji pojazdu zastępczego. Klient nie powinien szukać odpowiedniego samochodu, zastanawiać się nad jego transportem ani koordynować kilku podmiotów. Naszym zadaniem jest dostarczenie właściwego pojazdu w odpowiednie miejsce, co do zasady już następnego dnia rano.
Koszt znany z góry
Kolejnym obszarem wymagającym uproszczenia są rozliczenia. Dlatego wprowadzamy model all inclusive, w którym specjalistyczne zabudowy i wyposażenie, takie jak winda załadowcza, hak holowniczy, napęd 4×4 czy belki dachowe, są wliczone w cenę.
Zmienia się również sposób rozliczania transportu pojazdu. Zamiast rozliczeń kilometrowych stosujemy ryczałt za podstawienie i zwrot auta. Dzięki temu ubezpieczyciel lub firma CFM może z góry znać koszt usługi, a proces obsługi szkody staje się prostszy.
W obecnych warunkach mobilność floty nie sprowadza się już do zapewnienia „jakiegokolwiek” samochodu zastępczego. Jeżeli pojazd jest narzędziem pracy, zastępstwo musi pozwolić przedsiębiorcy wykonywać tę samą pracę. Właśnie dlatego w likwidacji szkód flotowych coraz większego znaczenia nabierają dostępność specjalistycznych pojazdów, sprawna logistyka oraz przewidywalność kosztów.
Z danych Leadenhall Insurance wynika, że w pierwszej połowie 2026 roku 74% zarządców nieruchomości objętych jego ubezpieczeniem nie miało rozszerzenia ochrony o ryzyka związane z danymi osobowymi i incydentami cybernetycznymi. Jednocześnie 67% pozostawało przy minimalnej sumie gwarancyjnej obowiązkowego OC, wynoszącej 50 tys. euro. Dane ubezpieczyciela wskazują na dwa obszary niedostatecznej ochrony tej grupy zawodowej.
Obowiązkowe OC zarządcy nieruchomości nie zapewnia pełnej ochrony przed finansowymi konsekwencjami naruszenia przepisów RODO. Poza standardowym zakresem pozostają m.in. koszty postępowania przed Urzędem Ochrony Danych Osobowych. Odpowiednio skonstruowane rozszerzenie może objąć wybrane roszczenia i koszty związane z naruszeniem ochrony danych, z uwzględnieniem warunków i wyłączeń odpowiedzialności.
Znaczenie tego ryzyka ilustruje sprawa z kwietnia 2026 r., kiedy prezes UODO ukarał wspólnotę mieszkaniową za niezgłoszenie naruszenia ochrony danych. Do zdarzenia doszło wskutek pomyłki administratora nieruchomości, który przekazał jednemu z właścicieli rozliczenie opłat sąsiada, zawierające jego dane osobowe i numer rachunku bankowego.
– Tego typu zdarzenie może nie tylko trafić do UODO, ale też skończyć się dla zarządcy roszczeniem wspólnoty lub osoby, której dane ujawniono. Co ważne, nie pokrywa ich obowiązkowa polisa OC, podobnie jak kosztów postępowania przed UODO – mówi Łukasz Bradło, zastępca dyrektora sprzedaży Leadenhall Insurance.
Nie oznacza to jednak automatycznie, że każda sankcja administracyjna podlega ubezpieczeniu.
Z danych Leadenhall Insurance wynika, że istotnym źródłem roszczeń wobec zarządców są błędy w wykonywaniu zwykłych obowiązków umownych i administracyjnych. W jednej ze spraw zarządca nie zmienił taryfy energii elektrycznej z C11 na G11. Właścicielka nieruchomości przez rok ponosiła wyższe opłaty, a wypłacone odszkodowanie przekroczyło 66 tys. zł.
W innym przypadku pracownik firmy zarządzającej zaakceptował dodatkowe koszty prac kanalizacyjnych mimo sprzeciwu wspólnot mieszkaniowych. Odszkodowanie wyniosło 12,44 tys. zł. Z kolei za uszkodzenie samochodu przez sopel lodu, którego nie usunięto z budynku, wypłacono 4,41 tys. zł.
Przykłady wskazują, że odpowiedzialność zawodowa zarządcy nie ogranicza się do poważnych awarii budowlanych. Roszczenia mogą wynikać również z błędów organizacyjnych, finansowych i niewykonania ustaleń ze zleceniodawcą.
Minimalna suma gwarancyjna może być niewystarczająca
Obowiązkowa suma gwarancyjna OC zarządcy wynosi równowartość 50 tys. euro na jedno i wszystkie zdarzenia w okresie ubezpieczenia, nie dłuższym niż 12 miesięcy. Limit może więc zostać wyczerpany przez kilka szkód, nawet jeżeli każda z osobna mieści się w granicach ochrony.
– Przy kilku szkodach w krótkim czasie roszczenia mogą iść w setki tysięcy iprzekroczyć obowiązkowy limit. Podobnie jak jedno większe zdarzenie, np. pożar czy zalanie kilku lokali z winy zarządcy. Mimo to wśród ubezpieczonych u nas zarządców 67% zostaje przy minimum wymaganym przepisami, a tylko 7% wybiera ochronę na sumę większą niż 500 tys. zł. Sumę gwarancyjną warto dopasować do skali działalności: liczby budynków w zarządzie i wartości nieruchomości, za które zarządca odpowiada – tłumaczy Łukasz Bradło.
Ma to znaczenie dla zakresu odpowiedzialności finansowej. Jeżeli wysokość uzasadnionego roszczenia przekroczy sumę gwarancyjną, poszkodowany może dochodzić nadwyżki bezpośrednio od zarządcy. W przypadku jednoosobowej działalności gospodarczej odpowiedzialność może obejmować również majątek prywatny przedsiębiorcy.
Zakres OC może stać się kryterium wyboru zarządcy
Dla pośredników ubezpieczeniowych dane Leadenhall Insurance wskazują na potrzebę analizowania nie tylko wysokości sumy gwarancyjnej, lecz także charakteru działalności zarządcy, liczby obsługiwanych nieruchomości i zakresu przetwarzanych danych osobowych.
Z punktu widzenia wspólnot mieszkaniowych polisa może być natomiast jednym z kryteriów oceny potencjalnego zarządcy. Samo posiadanie obowiązkowego OC nie przesądza bowiem o możliwości odzyskania pełnej kwoty odszkodowania po poważnej szkodzie.
W świecie ubezpieczeń trafna ocena ryzyka i szybkie wychwytywanie nadużyć zależą od jakości danych. Na rynku dostępne są rozwiązania, które pomagają ubezpieczycielom lepiej poznawać swoich klientów, skuteczniej identyfikować próby wyłudzeń i podejmować decyzje biznesowe oparte na rzetelnej wiedzy i analizie. Dzięki zaawansowanej analityce firmy z branży ubezpieczeniowej mogą skuteczniej ograniczać straty związane z fraudami, lepiej przewidywać terminowość płatności składek i podejmować decyzje, które wzmacniają bezpieczeństwo oraz efektywność biznesu.
Polski sektor ubezpieczeniowy utrzymuje trend wzrostowy. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2025 r. wartość zapłaconych składek ubezpieczeniowych osiągnęła 90,6 mld zł, co oznacza wzrost o 5,8% w porównaniu z rokiem poprzednim. Najszybciej rozwijał się segment ubezpieczeń majątkowych i osobowych, co potwierdza rosnącą skłonność gospodarstw domowych i firm do mitygacji ryzyka. Dla porównania, średnioroczna inflacja wyniosła w tym samym okresie 3,6%, co oznacza, że rynek ubezpieczeniowy rozwijał się szybciej niż wzrost cen w gospodarce.
Ryzyko po stronie ubezpieczyciela
Równolegle z rozwojem rynku rośnie jednak wartość zaległego zadłużenia za nieuregulowane składki wobec towarzystw ubezpieczeniowych, a także wyłudzeń. Co zatem z ryzykiem po stronie ubezpieczyciela?
Jeszcze do niedawna rozmowa o nadużyciach w ubezpieczeniach dotyczyła głównie momentu likwidacji szkody. Obecnie skala problematycznych zjawisk, z którymi musi mierzyć się branża, jest dużo szersza. Najnowszy raport Polskiej Izby Ubezpieczeń dotyczący poziomu przestępczości ubezpieczeniowej pokazuje, że problem zaczyna się wcześniej – coraz częściej już przy zawieraniu umowy ubezpieczenia, na podstawie skradzionych albo częściowo sfałszowanych danych, a także w momencie, gdy trzeba uregulować kolejne składki.
Skala wyłudzeń wobec TU przekroczyła w 2025 r. 800 mln zł, co oznacza wzrost rok do roku o 18%. Nie bez znaczenia jest też rosnąca liczba podmiotów, które nie płacą terminowo rozłożonych na raty polis. Według danych z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor na koniec czerwca 2026 r. blisko 145,5 tys. osób, w tym przedsiębiorców, miało przeterminowane zobowiązania wobec towarzystw ubezpieczeniowych na ponad 337 mln zł – kwota ta w ciągu dwóch lat urosła aż o 23%. To powód, dla którego coraz większą rolę w weryfikacji kontrahentów i klientów przez ubezpieczycieli odgrywają wiarygodne źródła danych.
Weryfikacja klienta w ubezpieczeniach:4 pytania, na które trzeba sobie odpowiedzieć
Zanim towarzystwo zawrze umowę ubezpieczeniową lub wypłaci świadczenie odszkodowawcze, powinno rozstrzygnąć kilka kwestii dotyczących osoby lub podmiotu, który się do niego zgłasza. W praktyce sprowadza się to do odpowiedzi na cztery podstawowe pytania: czy klient jest tym, za kogo się podaje, czy będzie terminowo regulował zobowiązania, jakie ryzyko wnosi do portfela oraz czy współpraca z nim jest zgodna z wymogami regulacyjnymi.
Problem polega na tym, że odpowiedzi na te pytania nie znajdują się w jednym miejscu. Dane potrzebne do identyfikacji klienta, oceny jego wiarygodności czy spełnienia wymogów związanych z przeciwdziałaniem praniu pieniędzy są rozproszone pomiędzy różnymi rejestrami i bazami danych. Znajdują się między innymi w bazie PESEL, Rejestrze Zastrzeżeń PESEL, Rejestrze Dowodów Osobistych, pomóc mogą również dane z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor czy z Biura Informacji Kredytowej. Dla firm obsługujących tysiące klientów dziennie oznacza to nie tylko wyzwanie technologiczne, ale przede wszystkim operacyjne.
Presja czasu nie zwalnia z konieczności kontroli
Cyfryzacja zmieniła oczekiwania klientów. Osoba kupująca polisę online oczekuje decyzji niemal natychmiast. Każde dodatkowe kliknięcie, każda sekunda oczekiwania zwiększa ryzyko przerwania procesu zakupowego. Jednocześnie ubezpieczyciel nie może pozwolić sobie na kompromisy w zakresie bezpieczeństwa. Weryfikacja musi być szybka, precyzyjna i całkowicie niewidoczna z perspektywy klienta.
To właśnie dlatego coraz większego znaczenia nabiera automatyzacja procesu pozyskiwania i analizy danych. Zamiast integrować się z wieloma źródłami informacji oraz ręcznie interpretować wyniki, zakłady ubezpieczeń poszukują rozwiązań, które pozwolą uzyskać pełny obraz klienta w ramach jednego procesu decyzyjnego.
Jedno źródło dostępu do kluczowych informacji
W tym obszarze wsparciem dla rynku jest BIG InfoMonitor, który umożliwia pozyskanie w ramach jednego zapytania danych pochodzących z wielu źródeł, w tym informacji identyfikacyjnych, danych o zaległych zobowiązaniach czy historii płatniczej. Takie podejście znacząco upraszcza proces weryfikacji i pozwala ograniczyć koszty związane z utrzymywaniem wielu niezależnych integracji.
Szczególną rolę odgrywa tutaj Raport Korporacyjny, który agreguje dane z różnych baz i udostępnia je za pośrednictwem jednego interfejsu API. W praktyce oznacza to szybsze wdrożenia, spójny sposób prezentacji informacji oraz możliwość skalowania procesu wraz ze wzrostem liczby obsługiwanych klientów.
Dane, które wspierają cały cykl życia klienta
Znaczenie danych nie kończy się jednak na etapie sprzedaży polisy. Informacje wykorzystywane podczas onboardingu mogą wspierać także ocenę ryzyka płatniczego, co przekłada się na kalkulację składki, zarządzanie płatnościami, monitorowanie relacji z klientem, likwidację szkód oraz działania windykacyjne.
Dzięki temu ubezpieczyciel nie działa w oparciu o pojedynczy moment w czasie, lecz korzysta z wiedzy, która towarzyszy klientowi przez cały okres współpracy.
Weryfikacja jako narzędzie rozwoju, a nie tylko kontroli
Jeszcze do niedawna proces weryfikacji klientów był postrzegany głównie jako element ograniczania ryzyka. Dziś coraz częściej traktowany jest również jako źródło przewagi konkurencyjnej. Dane dotyczące wiarygodności płatniczej czy historii kredytowej na rynku finansowym pomagają bowiem nie tylko identyfikować potencjalne zagrożenia, ale także lepiej segmentować klientów i precyzyjniej dopasowywać ofertę.
Dla ubezpieczyciela oznacza to możliwość bardziej trafnej wyceny ryzyka, tworzenia atrakcyjniejszych ofert dla najbardziej wiarygodnych klientów oraz skuteczniejszego zarządzania rentownością portfela. W efekcie dobrze zaprojektowana weryfikacja przestaje być jedynie mechanizmem ochronnym. Staje się jednym z fundamentów nowoczesnego, opartego na danych modelu biznesowego.
Zbigniew Ćwikliński dyrektor ds. produktów korporacyjnych i pożyczkowych Grupy BIK
16 października 2026 r. odbędzie się szkolenie online poświęcone zasadom ustalania wysokości odszkodowań z ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej. Wydarzenie organizuje V Financial Conferences, a patronat medialny sprawuje „Gazeta Ubezpieczeniowa”.
Szkolenie „Wyliczanie odszkodowania w szkodach z OC komunikacyjnego i nie tylko” poprowadzi Paweł Stykowski, radca prawny specjalizujący się w prawie usług finansowych, w szczególności ubezpieczeniowym, ochronie konsumentów i compliance. Program obejmuje konstrukcję prawną ubezpieczenia OC, zasady bezpośredniego dochodzenia roszczeń od ubezpieczyciela (actio directa), podstawy odpowiedzialności cywilnej oraz metody ustalania wysokości odszkodowania. Uczestnicy poznają również kryteria wyboru właściwej metody wyliczenia świadczenia i praktykę postępowań sądowych.
Szkolenie, które odbędzie się w godzinach 10.00–13.00, jest skierowane przede wszystkim do pracowników zakładów ubezpieczeń zajmujących się likwidacją szkód oraz obsługą prawną.
23 października 2026 roku odbędzie się szkolenie poświęcone analizie potrzeb i wymagań klienta (APK) w świetle rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego. Wydarzenie organizuje Stowarzyszenie Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych. Patronem medialnym jest „Gazeta Ubezpieczeniowa”.
Szkolenie poprowadzi Marcin Orlicki, doktor habilitowany nauk prawnych, profesor Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Program obejmuje zasady projektowania i przeprowadzania APK, dokumentowania uzyskanych informacji oraz odpowiedzialność za niewykonanie lub niewłaściwe wykonanie tego obowiązku.
Szczególna uwaga zostanie poświęcona dostosowaniu analizy do rodzaju produktu, charakteru umowy ubezpieczenia i kanału dystrybucji. Uczestnicy dowiedzą się, jak określać zakres informacji niezbędnych do rozpoznania potrzeb klienta, uwzględniać wyłączenia i ograniczenia odpowiedzialności oraz dobierać ochronę z uwzględnieniem akceptowalnej wysokości składki.
W programie znalazły się również zagadnienia dotyczące korzystania z informacji pozyskanych wcześniej lub z innych źródeł, postępowania w przypadku odmowy udzielenia informacji przez klienta oraz zasad utrwalania i przechowywania dokumentacji APK.
Osobny blok obejmie szczególne sytuacje, w tym postępowania przetargowe, ubezpieczenia grupowe, umowy zawierane na cudzy rachunek, indywidualną kontynuację ochrony po zakończeniu uczestnictwa w ubezpieczeniu grupowym oraz odnawianie umów na kolejne okresy.
Tematyka szkolenia ma bezpośrednie znaczenie dla praktyki dystrybucji ubezpieczeń. Prawidłowo przeprowadzona i udokumentowana APK pozwala wykazać, że zaproponowana umowa odpowiada wymaganiom i potrzebom klienta. Nieprawidłowości w tym procesie mogą natomiast prowadzić do sporów oraz odpowiedzialności cywilnej pośrednika lub zakładu ubezpieczeń.
Szkolenie odbywa się w okresie dostosowywania praktyki dystrybucyjnej do nowych oczekiwań nadzoru. Jak informowała „Gazeta Ubezpieczeniowa” w artykule „KNF szykuje jednolite standardy dystrybucji dla agentów i brokerów”, UKNF rozpoczął we wrześniu konsultacje projektów stanowisk dotyczących obu grup pośredników.
Szczegółowy program i informacje o szkoleniu dostępne są na stronie organizatora.
Informujemy, że w celu zapewnienia jak najlepszej obsługi nasza strona korzysta z ciasteczek (plików cookies). Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies. Jednocześnie przypominamy, że w każdej chwili masz możliwość zmiany ustawień plików cookies. OK
Privacy & Cookies Policy
Privacy Overview
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these cookies, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may have an effect on your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.