Ponawiamy nasz serdeczny apel o przekazywanie 1,5% Państwa podatku za ubiegły rok na pomoc dla wieloletniego współpracownika „Gazety Ubezpieczeniowej” – Marka Śliperskiego.
Zbierane fundusze pozwalają przede wszystkim opłacić koszty profesjonalnej opieki nad nim, pomocy w codziennych czynnościach życiowych i nieodzownej rehabilitacji (cierpi na wtórnie postępującą formę stwardnienia rozsianego).
POMÓŻMY MARKOWI ŚLIPERSKIEMU!
W formularzu PIT wpisz nr KRS: 0000268931 z dopiskiem: Dla Marka Śliperskiego.
16 grudnia ERGO Hestia wprowadziła modyfikacje w swoim flagowym ubezpieczeniu życia i zdrowia – ERGO 4. Zmiany obejmują m.in. szybsze przyjęcie odpowiedzialności za niezdolność do pracy oraz rozszerzenie zakresu ochrony o trwałą utratę samodzielności, spowodowaną między innymi zaawansowanym otępieniem czy chorobą Alzheimera.
W zmodyfikowanym ERGO 4 ubezpieczony otrzyma rentę w przypadku całkowitej niezdolności do pracy trwającej już 7 miesięcy. Dodatkowo renta z tytułu trwałej utraty samodzielności może być wypłacana do 85. roku życia. W ramach obu rozszerzeń zarówno ochrona, jak i wysokość składki są zagwarantowane i niezmienne przez cały okres trwania umowy, który może wynosić nawet kilkadziesiąt lat.
Nowości zakresowe dotyczą również Global Doctors – ubezpieczenia zapewniającego pełną organizację i finansowanie leczenia za granicą. Polisa w nowej odsłonie obejmuje innowacyjne metody leczenia szczególnych postaci nowotworu złośliwego, m.in. takich jak leczenie off-label czy udział w badaniach klinicznych ukierunkowanych na terapię konkretnego rodzaju nowotworu.
Nowe spojrzenie na niezdolność do pracy
– To znaczące zmiany, pozycjonujące ERGO 4 jako ubezpieczenie wyjątkowe w skali polskiego rynku. Tylko w ERGO Hestii ubezpieczony może otrzymać rentę przy całkowitej niezdolności do pracy trwającej już 7 miesięcy. Znaczenie tej zmiany najlepiej oddają liczby. W 2023 r. aż 73% orzeczeń dotyczących całkowitej oraz czasowej niezdolności wydawanych było na okres krótszy niż 24 miesiące – mówi Sylwester Poniewierski, dyrektor Biura Ubezpieczeń Detalicznych i Programów Partnerskich ERGO Hestii. – Już dziś ubezpieczenie niezdolności do pracy w ERGO 4 miało wiele zalet. Zależało nam jednak, aby jak najszybciej wesprzeć finansowo naszych klientów zmagających się z tego typu problemami. Wbrew ogólnemu przekonaniu, to właśnie choroby są główną przyczyną ograniczenia aktywności zawodowej, a te często generują dodatkowe koszty związane z leczeniem. Przy nowej odsłonie produktu to klient sam zadecyduje, czy chce dokupić rozszerzenie na wypadek niezdolności do pracy krótszej niż 24 miesiące, czy też pozostać przy podstawowym zakresie ochrony i otrzymywać wsparcie finansowe w razie całkowitej niezdolności do pracy orzeczonej na minimum 24 miesiące – dodaje.
Długoterminowa ochrona na wypadek trwałej utraty samodzielności
Istotną zmianą w ERGO 4 jest wprowadzenie możliwości dokupienia do ubezpieczenia niezdolności do pracy dodatkowej ochrony na wypadek trwałej utraty samodzielności do 85 roku życia.
– Nasze społeczeństwo się starzeje. Rok temu mieliśmy 7,85 mln emerytów. Za 10 lat będzie ich blisko 10 milionów. Tymczasem potrzeby finansowe nie kończą się po 65. roku życia. Czasem właśnie wtedy jeszcze bardziej zaczynają rosnąć. Żeby uświadomić sobie skalę niepełnosprawności osób starszych w Polsce, podajmy tylko dwie liczby: ponad 2 mln osób po 60. roku życia posiada orzeczenie o niepełnosprawności, z czego 36% to orzeczenia o znacznym stopniu niepełnosprawności. 400 tys. osób choruje na demencję, a ona – podobnie jak choroba Alzheimera czy trwała utrata możliwości wykonywania czynności życia codziennego – wymaga konieczności ciągłej opieki nad chorym. To potrafi generować naprawdę znaczące koszty, m.in. rehabilitacji czy domowej opieki. Tymczasem współczynnik zastępowalności wynagrodzenia emeryturą spadnie z 52,5% w 2025 r. do 26,2% w 2045 r. Nowe ERGO 4 odpowiada na te problemy i na finansowe wyzwania jesieni życia – dodaje Sylwester Poniewierski.
Ubezpieczony ma swobodę w wyborze wysokości renty, którą chciałby otrzymywać w przypadku wystąpienia trwałej utraty samodzielności. Może to być kwota od 500 do 5000 zł. Wypłata świadczenia jest dostosowana do indywidualnych potrzeb i oczekiwań ubezpieczonego.
Jeżeli trwała utrata samodzielności nastąpi przed ukończeniem 65. roku życia, ubezpieczony otrzyma dwie renty – z tytułu niezdolności do pracy i z powodu trwałej utraty samodzielności.
Produkt jest dostępny dla osób w wieku od 18 do 59 lat. Ponadto ERGO 4 oferuje obniżenie wysokości składki po 65. roku życia, kiedy to kończy się ochrona z tytułu całkowitej niezdolności do pracy.
Innowacyjne metody leczenia przy szczególnej postaci nowotworu
Od 16 grudnia zmieni się również zakres świadczeń w ubezpieczeniu Global Doctors. W przypadku wystąpienia szczególnej postaci nowotworu u ubezpieczonego oraz rekomendacji ekspertów, będzie możliwe podjęcie leczenia w ramach medycyny precyzyjnej (m.in. leczenie eksperymentalne, procedury off-label, terapia CART-T zatwierdzona protokołem) lub udział w badaniach klinicznych ukierunkowanych na terapię konkretnego rodzaju nowotworu.
Global Doctors w ERGO 4 dostępny jest w dwóch wariantach:
Podstawowym – ukierunkowanym na leczenie nowotworów złośliwych z limitem pokrywanych kosztów do kwoty 1 mln euro,
Rozszerzonym – z sumą ubezpieczenia 2 mln euro i zakresem obejmującym poważne stany chorobowe, takie jak: nowotwór złośliwy w stadium przedinwazyjnym lub nowotwór in situ, ciężka dysplazja przednowotworowa, wymiana lub naprawa zastawek serca, operacja pomostowa tętnic wieńcowych, operacja neurochirurgiczna, przeszczepienie narządów od żywego dawcy, przeszczepienie szpiku kostnego.
Oba warianty zostaną rozszerzone o możliwość skorzystania z konsultacji psychologicznych.
Trzy kwartały obecnego roku nie były szczególnie udanym okresem dla bankowego kanału dystrybucji ubezpieczeń w Polsce. Zwłaszcza w obszarze ubezpieczeń na życie, który mocno odczuł skutki działalności regulacyjnej nadzoru. Specjalnych powodów do zadowolenia nie miał również biznes majątkowy, który odnotował gorszy rezultat niż rok wcześniej.
Według danych zebranych przez Polską Izbę Ubezpieczeń na dzień 30 września 2025 roku przypis składki ze sprzedaży ubezpieczeń w bancassurance uplasował się na poziomie 4,17 miliarda złotych. Był to rezultat o 17,43% niższy od odnotowanego dwanaście miesięcy wcześniej, tj. 5,05 mld zł.
KNF „zdołowała” dystrybucję życiową
Z raportu Izby wynika, że przypis składki w bancassurance życiowym wyniósł 2,35 mld złotych – o 23% mniej niż na koniec września 2024 r. (3,06 mld zł). We wcześniejszym opracowaniu eksperci PIU wyjaśniali, że tak znaczący spadek był konsekwencją wdrożenia zasad ze znowelizowanej przez Komisję Nadzoru Finansowego Rekomendacji U. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia podczas wprowadzania innych istotnych zmian prawnych w przeszłości, np. interwencji produktowej KNF z lipca 2021 roku.
Po 3 kwartałach 2025 roku udział bancassurance życiowego w wyniku całego działu I uplasował się na poziomie 12,8%, o 4,5 punktu procentowego mniej niż przed rokiem.
Polisy inwestycyjne głównym źródłem składki
Większość przypisu w bancassurance życiowym (58%) pochodziło z ubezpieczeń inwestycyjnych. Segment produktów powiązanych z produktem bankowym odpowiadał za 23% składek, natomiast 19% przypisu pochodziło z ubezpieczeń stand alone. Rok wcześniej było to odpowiednio: 37%, 51% i 12%. Taki rozkład oznacza, że polisom stand alone nie udało się obronić drugiego miejsca wśród rodzajów produktów generujących najwięcej składek, jakie zajmował on na koniec I połowy 2025 roku. Z raportu wynika ponadto, że 93% składki pochodziło z umów indywidualnych, a 7% z grupowych. To identyczny rezultat jak dwanaście miesięcy wcześniej.
Ubezpieczenia ochronne w odwrocie
996 mln zł wpływów z bancassurance życiowego pochodziło ze sprzedaży ubezpieczeń ochronnych – o 48% mniej niż przed rokiem (1,91 mld zł). Z kolei przypis składki z polis inwestycyjnych wzrósł z 1,14 mld zł na koniec września ub.r. do 1,14 mld zł obecnie (19% r/r).
Zdecydowaną większość przychodów z ubezpieczeń inwestycyjnych – 1,25 mld zł – wypracowały umowy ze składką jednorazową. Ich wartość była o 24,28% wyższa od odnotowanej rok wcześniej (1,01 mld zł). Z tej kwoty za 423 mln zł (330 mln zł rok wcześniej, +59%) odpowiadały polisy z gr. 3, czyli ubezpieczenia z UFK. Pozostałe 831 mln zł przypisu w tym segmencie wygenerowały umowy inwestycyjne z gr. 1 (679 mln zł przed rokiem, +44%).
Składka jednorazowa na minusie
Pozostałą część przypisu „inwestycyjnego”, tj. 101 mln zł, wypracowały umowy ze składką regularną. Rok wcześniej było to 135 mln zł (-25,19%). W tej grupie „uefki” odpowiadały za 73 mln zł składek, o 31% mniej niż rok wcześniej, kiedy to przypis w grupie trzeciej osiągnął poziom 107 mln zł. Natomiast polisy z gr. 1 wygenerowały 28 mln zł przypisu – tyle co przed rokiem.
W polisach ochronnych ze składką jednorazową odnotowano ujemny przypis wynoszący -173 mln zł. Rok wcześniej wynik w tym obszarze osiągnął poziom 943 mln zł na plusie. Z kolei polisy ze składką regularną wypracowały 721 mln zł (610 mln zł, 18%). W ubezpieczeniach stand alone składka regularna wyniosła 444 mln zł (353 mln zł, +24%), a jednorazowa – 3 mln zł (7 mln zł na koniec września ub.r., -57%).
Większość średnich w górę
Średnia uroczniona składka na polisę inwestycyjną pozyskaną w kanale bankowym na dzień 30 września 2025 r. osiągnęła poziom 10 705 zł dla umów ze składką jednorazową (8394 zł rok wcześniej, +28%) oraz 3011 zł dla umów ze składką okresową (2668 zł, +13%). Z kolei średnia uroczniona składka w ubezpieczeniach powiązanych z produktem bankowym z płatnością jednorazową nie została oszacowana ze względu na ujemną wartość przypisu. W przypadku polis ze składką okresową wyniosła ona 385 zł (327 zł, +8,6%).
Natomiast w polisach ochronnych stand alone średnia uroczniona składka wyniosła: przy składce jednorazowej 526 zł (521 zł po 3 kw. 2024 r., +1%), a przy okresowej 503 zł (473 zł, +6%).
Blisko 5,5 mln umów życiowych
Podobnie jak w latach poprzednich, największy udział w ogólnej liczbie produktów w bancassurance życiowym miały polisy powiązane z produktem bankowym – 4,07 mln szt. z ogólnej liczby 5,46 mln umów ubezpieczeń działu I zawartych przez 9 miesięcy 2025 r. w bankowym kanale dystrybucji. Oprócz tego zawarto również 1,19 mln szt. umów stand alone i 0,2 mln szt. inwestycyjnych.
„Majątek” także w odwrocie
W bancassurance majątkowym zebrano z kolei 1,82 mld zł składek. Rezultat uzyskany na koniec września 2025 r. był o 9% niższy od wyniku uzyskanego rok wcześniej, tj. 2 mld zł. Po 9 miesiącach tego roku udział bancassurance non-life w wyniku całego działu II uplasował się na poziomie 3,8% – o 0,6 pp. niższym od odnotowanego w roku poprzednim. 83% składek majątkowych i osobowych w kanale bankowym wygenerowały umowy indywidualne, natomiast 17% grupowe. Rok temu było to odpowiednio 82% i 18%.
Ubezpieczenia transportowe coraz ważniejsze
Największy przypis odnotowano w ubezpieczeniach z grup 8–9, czyli od szkód spowodowanych żywiołami i pozostałych szkód rzeczowych, które wypracowały 658 mln zł składek (604 mln zł rok wcześniej, +9%). Segment ten wyprzedził polisy z gr. 3–7, czyli casco i transportowe (416 mln zł przed rokiem vs. 452 mln zł obecnie, +9%) oraz polisy z gr. 10–13, czyli odpowiedzialności cywilnej (179 mln zł vs. 234 mln zł, +31%).
Największą liczbę umów w majątkowym kanale bankowym odnotowano w przypadku ubezpieczeń z gr. 8–9, gdzie zawarto 7,04 mln szt. polis. Drugie miejsce zajęły umowy z gr. 2, czyli wypadkowe i chorobowe (4,6 mln szt.) a trzecie – polisy z gr. 14–16, czyli finansowe (4,6 mln szt.). Na koniec września 2025 r. w bancassurance non-life funkcjonowało 21,85 mln szt. umów.
W raporcie uwzględnione zostały wyniki 17 towarzystw życiowych, kontrolujących ok. 95,9% przypisu działu I, oraz 17 towarzystw majątkowych, odpowiadających za 92,8% wyniku sprzedażowego działu II.
Grupa MAK wzmacnia obszar ryzyka i bezpieczeństwa informacji. Od 1 grudnia 2025 roku odpowiada zań Adam H. Pustelnik. Znany na rynku menedżer objął funkcję dyrektora ds. Ryzyka i Bezpieczeństwa Informacji.
Adam H. Pustelnik jest doktorem nauk ekonomicznych SGH oraz ekspertem w zakresie zarządzania ryzykiem, z bogatym, ponad 30-letnim doświadczeniem w sektorze finansowym i ubezpieczeniowym. Posiada licencję brokera ubezpieczeniowego i reasekuracyjnego.
Na rynku finansowym pracuje od 1992 roku. Karierę rozpoczynał w firmie ubezpieczeniowej Feniks, skąd przeniósł się do Gerling Polska, gdzie pełnił funkcję dyrektora regionalnego. W latach 2001–2003 pracował w Commercial Union Polska (później Aviva, obecnie Allianz), budując dział ubezpieczeń indywidualnych jako jego dyrektor. Następnie związał się z AIG Polska, gdzie pełnił funkcję członka zarządu odpowiedzialnego za ubezpieczenia osobowe. W latach 2005–2008 zajmował stanowiska dyrektora generalnego Genworth Financial w Polsce. W latach 2008–2011 zarządzał spółkami SIGNAL IDUNA w Polsce na stanowisku prezesa zarządu. W latach 2008–2012 blisko współpracował z wiceprzewodniczącym Komisji Ubezpieczeń Zdrowotnych i Wypadkowych Polskiej Izby Ubezpieczeń. Od 2012 r. do listopada 2024 r. był prezesem zarządu i partnerem w firmie doradztwa strategicznego AhProfit. W swojej karierze był też związany z PWS Konstanta jako wiceprezes zarządu oraz Grupą PGE.
Sieć Placówek Partnerskich Generali w naszym kraju osiągnęła zaplanowany poziom 500 lokalizacji. Kolejnym krokiem będzie dalszy rozwój i wzmacnianie współpracy z dotychczasowymi partnerami.
– Postawiliśmy na dynamiczny rozwój biur franczyzowych Generali, bo wierzymy, że to inwestycja w przyszłość. Nowoczesne rozwiązania i dopasowane do potrzeb wsparcie partnerów biznesowych jest ważnym elementem realizacji naszej strategii, by być partnerem na całe życie dla agentów i klientów – podkreśla Michał Świderski, członek zarządu Generali Polska.
Projekt Placówek Partnerskich Generali Polska został wdrożony z myślą o pośrednikach, którzy chcą prowadzić własny biznes w nowoczesnym standardzie, a jednocześnie zachować niezależność multiagenta. Obecnie na mapie Polski jest już ponad 500 Placówek Partnerskich Generali Polska.
– To potwierdza, że obrana przez nas droga była słuszna, oraz pokazuje, jak wielki potencjał drzemie w tym modelu współpracy. To również dowód na siłę naszej marki i atrakcyjność Generali jako partnera biznesowego. Ale to również efekt zaangażowania i ciężkiej pracy wszystkich: całego naszego zespołu oraz agentów – dodaje Michał Świderski.
Placówki działają według jednolitych standardów jakości, a agenci otrzymują wsparcie merytoryczne menedżerów, oznakowanie oraz – w wariancie Ekspert – wyposażenie placówki. Mogą również liczyć na rozbudowany pakiet benefitów, w tym szkolenia i wsparcie marketingowe. A to wszystko z zachowaniem możliwości działania jako multiagent, bez ograniczania się do jednej oferty.
– W praktyce oznacza to, że agent zyskuje atrakcyjną przestrzeń biurową i wsparcie, by tworzyć miejsce, do którego klienci wracają nie tylko po polisę, ale po poradę i poczucie bezpieczeństwa. Klienci są coraz bardziej świadomi i coraz częściej oczekują doradztwa, a nie jedynie najniższej ceny. By sprostać tym oczekiwaniom, potrzebne są odpowiednie narzędzia. Placówki Partnerskie łączą siłę lokalnego biura z zapleczem dużego towarzystwa – tłumaczy Mateusz Jarkowski, dyrektor Departamentu Rozwoju Placówek Partnerskich Generali Polska.
Po osiągnięciu zaplanowanej liczby 500 Placówek Partnerskich Generali skoncentruje się na pogłębianiu współpracy z istniejącymi placówkami oraz doskonaleniu ich kompetencji. Jednocześnie ubezpieczyciel będzie kontynuować dotychczasowe wsparcie, w tym operacyjne i marketingowe dla partnerów.
Rozmowa z Pauliną Borowiec i Piotrem Kruszyńskim, koordynatorami ds. underwritingu w PZU
Aleksandra E. Wysocka: – Czy ryzyka cyber to wciąż miejska legenda, czy już twarda biznesowa rzeczywistość, z którą musi się liczyć każda firma?
Piotr Kruszyński: – To ryzyko, które już dawno wyszło z serwerowni i weszło na posiedzenia zarządów. Kiedyś cyber kojarzył się z wielkimi korporacjami, dziś jest codziennością także małych i średnich firm. Dodajmy do tego internet rzeczy, automatyzację biur i domów, a także naszą skłonność do karmienia narzędzi IT ogromnymi ilościami danych. To wszystko tworzy środowisko, które z bezpieczeństwem ma niewiele wspólnego.
Do tego dochodzi prawo. RODO i NIS2 nie tylko nakładają obowiązki ochrony danych, lecz także wprowadzają konieczność raportowania incydentów. A kary liczone od rocznych przychodów potrafią iść w miliony euro.
Żeby PZU w ogóle przygotowało ofertę, firma musi spełnić konkretne warunki. Jakie elementy są absolutnie nie do ominięcia?
Paulina Borowiec: – Najpierw patrzymy na fundamenty. Dla firm do 100 mln zł przychodów oznacza to komercyjną zaporę sieciową i antywirusa, a nie domowe, darmowe rozwiązania. Dalej kopie zapasowe trzymane w odizolowanym środowisku i instalowanie krytycznych poprawek w ciągu 30 dni. To naprawdę podstawy, bez których nie można mówić o jakiejkolwiek odporności.
W większych firmach wymagania rosną. Przy przychodach powyżej 50 mln zł zdalny dostęp musi być zabezpieczony MFA, czyli przynajmniej dwiema niezależnymi metodami autoryzacji.
A powyżej 100 mln zł przychodów dochodzi szyfrowanie danych, wyłączenie zdalnego pulpitu i ograniczenie uprawnień administratorów tylko do wybranych osób. Jeśli firma korzysta z wycofanego sprzętu albo ma środowisko produkcyjne połączone z IT, to również musi to uporządkować.
Firmy często reagują wzruszeniem ramion: „Co może się zdarzyć?”. No więc – co się zdarza?
P.K.: – Na przykład atak na British Airways z 2018 r. Złośliwe oprogramowanie wgrane przez stronę przewoźnika doprowadziło do wycieku danych kilkuset tysięcy pasażerów, w tym numerów kart płatniczych. Brytyjski regulator wymierzył karę 183 mln funtów, potem obniżoną do 20 mln. Finansowe konsekwencje ataku malware były więc dla BA ogromne.
P.B.: – Albo WannaCry. Rok 2017, ponad 150 krajów zainfekowanych. Szpitale, uniwersytety, Deutsche Bank, Telefonica, FedEx. Luka w Windowsie, zaszyfrowane pliki, okup. Straty globalne sięgnęły 8 mld dol. A wszystko przez nieaktualny system.
Phishing kojarzy się nam z SMS-em do babci i wyłudzeniami „na wnuczka”. Czy dla firm to naprawdę równie poważne zagrożenie?
P.K.: – Mamy bardzo spektakularny przykład pokazujący, że phishing nie jest „SMS-em do babci”. Jeden cyberprzestępca z Litwy przez dwa lata podszywał się pod autentycznych dostawców Google i Facebooka. Wysyłał im faktury oraz dokumenty finansowe ze zmienionym numerem konta, podszywając się pod zaufanego dostawcę. W ten sposób wyprowadził łącznie ponad 100 mln dol. To nie była magia, tylko konsekwentne wykorzystanie jednego błędu: braku procedur weryfikacji płatności.
Załóżmy jednak, że firma odrobiła pracę domową. Co realnie dostaje w PZU?
P.K.: – Dla przedsiębiorstw z przychodami do 300 mln zł możemy praktycznie od ręki przygotować ofertę z sumą ubezpieczenia do 10 mln zł. Całość ochrony dostępna jest do wysokości limitu sumy ubezpieczenia, bez dzielenia jej na podlimity.
Kluczowe jest to, że klient nie zostaje sam. Oferujemy wsparcie incydent managera dostępnego 24/7 po polsku. To technicy, prawnicy i eksperci od komunikacji, którzy przeprowadzą firmę przez kryzys. Od pierwszych prób przywrócenia działania sieci, przez zgłoszenia do urzędów, aż po przygotowanie komunikatów dla klientów i mediów.
P.B.: – I ta ochrona nie jest wyłącznie dla korporacji. W MŚP każdy przetwarza dane, więc każdy jest potencjalnym celem. Co więcej, cyberprzestępcy zdają sobie sprawę, że w mniejszych firmach zabezpieczenia często są słabsze, więc atak na nie jest dla nich po prostu łatwiejszy.
W polisach zawsze ważne są wyłączenia. Jakie są te, o których klienci najczęściej nie wiedzą, a powinni?
P.K.: – Najważniejsze: ubezpieczenie cyber nie obejmuje szkód rzeczowych. Jeśli atak „spali” sprzęt, sama naprawa laptopa nie będzie pokryta, choć incydent może uruchomić inne elementy ochrony.
Druga kwestia to przelewy FTF. Jeśli firma nie stosuje procedur, nie weryfikuje zmiany numeru konta i nie szkoli pracowników, szkoda może być wyłączona. To fundamentalne: technologia nie zastąpi zdrowego rozsądku.
A które obszary w ubezpieczeniu cyber najczęściej budzą wątpliwości brokerów?
P.B.: – Zazwyczaj są to kwestie techniczne, dotyczące zabezpieczeń. Na przykład co to jest MFA, czyli uwierzytelnienie wieloskładnikowe, i czy rozwiązanie klienta spełnia to wymaganie. Albo czym się różnią systemy IT od OT – te pierwsze odpowiedzialne są za dane i aplikacje biznesowe, drugie za fizyczne procesy i urządzenia.
Brokerzy zgłaszają, że klienci mają problem z rozróżnieniem polisy cyber i OC IT. Czym te produkty się różnią?
P.B.: – To dwa różne ubezpieczenia. Ubezpieczenie cyber chroni firmę przed skutkami ataku w jej własnym środowisku. OC IT chroni klientów firmy informatycznej, gdy jej oprogramowanie lub sprzęt nie działa tak, jak powinien, a więc dotyczy odpowiedzialności względem osób trzecich za usługi i produkty IT.
P.K.: – Nasze OC zawodowe dla branży technologicznej obejmuje m.in. software house’y, firmy budujące sieci, dostawców cyberbezpieczeństwa i jednoosobowe działalności B2B. Świetnie uzupełnia polisę cyber. Jedno dotyczy tego, co firma „popsuje u klienta”, drugie – tego, co wydarzy się wewnątrz niej.
Rynek gwarancji ubezpieczeniowych wszedł w klasyczną fazę miękką. Widać to bez lupy: spadające ceny, szeroka dostępność i liberalizacja podejścia do klientów. Jednocześnie branża mierzy się z nowymi wyzwaniami – od spadku popytu i stagnacji w inwestycjach publicznych po rosnącą konkurencję ze strony funduszy poręczeniowych działających poza nadzorem finansowym.
Trendy, które dotychczas kształtowały rynek, zmieniają się dynamicznie. Pojawiają się „duże gwarancje” wymagające współpracy kilku ubezpieczycieli, rośnie rola cyfryzacji i automatyzacji procesów, a ocena ryzyka staje się coraz trudniejsza w warunkach presji cenowej.
W artykule opisujemy, jak rynek reaguje na te zmiany, jakie wyzwania stoją przed pośrednikami i jak można szukać nowych możliwości w trudnych czasach.
Nowi gracze i stare wyzwania
Obecna sytuacja na rynku gwarancji to wypadkowa kilku czynników. Po pierwsze – popyt na gwarancje wyraźnie osłabł, choć miał rosnąć w ślad za inwestycjami publicznymi. Ponadto na scenę weszły fundusze poręczeniowe działające poza nadzorem finansowym, bez reasekuracyjnych obciążeń. To trudny konkurent, bo gra według innych reguł. Do tego dochodzi stagnacja w zamówieniach publicznych, kluczowych dla segmentu gwarancji. Przetargi, które miały „zalać” rynek, pojawiają się w śladowych liczbach.
– W budownictwie produkcja budowlano-montażowa spada, a wraz z nią zapotrzebowanie na zabezpieczenia kontraktów. Już teraz można zauważyć, że rynek gwarancji ma wszystkie klasyczne cechy fazy miękkiej. Ceny spadają, a warunki udzielania gwarancji stały się wyjątkowo liberalne – stwierdza Joanna Domańska, dyrektorka Departamentu Ubezpieczeń Finansowych InterRisk TU SA Vienna Insurance Group.
Rynek gwarancji ubezpieczeniowych podlega obecnie presji dobrze widocznej na dwóch płaszczyznach. Z jednej strony widzimy ryzyko pogorszenia kondycji firm wykonawczych, które mogą mieć problem z realizacją kontraktów czy zwrotem zaliczek. Z drugiej mamy do czynienia z presją cenową, którą generują sami ubezpieczyciele, walcząc o swój udział w kurczącym się rynku.
–Widoczna jest szczególnie tendencja do obniżania cen, rezygnacji z zabezpieczeń, a ocena ryzyka coraz bardziej odbiega od reguł. To budzi niepokój i albo poważnie podejdziemy do sztuki udzielania gwarancji, albo czeka nas zimny prysznic – zauważa Joanna Domańska.
I trudno się z tym nie zgodzić. Gdy dyscyplina underwritingowa traci na znaczeniu, cała branża zaczyna przypominać jazdę bez pasów.
Duże gwarancje, duże możliwości
Pojawiają się jednak i szanse. Jedną z nich są tzw. duże gwarancje – nawet powyżej 50 mln zł. To skutek rekordowej skali publicznych inwestycji infrastrukturalnych, które – choć opóźnione – prędzej czy później wejdą na rynek.
Ich obsługa wymusza współpracę kilku ubezpieczycieli przy jednym kontrakcie. Każdy wystawia własną gwarancję, zachowując zasady konkurencji, ale wspólnie umożliwiają zabezpieczenie projektu, którego żaden zakład nie udźwignąłby samodzielnie. To model, który może stać się fundamentem branży w kolejnych latach.
Innowacje: automatyzacja, platformy i… rozsądek
Produktowo gwarancje ubezpieczeniowe pozostają konstrukcją stosunkowo stabilną. Zmieniają się jednak narzędzia. Coraz więcej towarzystw udostępnia pośrednikom platformy do samodzielnego wystawiania prostych gwarancji. W tle rozwijane są rozwiązania AI wspierające underwriting: analizę wypłacalności, scoring, a nawet wstępną ocenę kontraktu.
Jednocześnie rynek mierzy się z nowym wyzwaniem, czyli wydłużającymi się okresami odpowiedzialności, które w skrajnych przypadkach mają sięgać nawet 25 lat. To nie tylko wyzwanie techniczne. To przede wszystkim ryzyko, które może naruszyć stabilność całego segmentu.
Gwarancje ubezpieczenia kontra gwarancje bankowe?
Mimo że treść gwarancji bankowych i ubezpieczeniowych się ujednoliciła, ubezpieczyciele nadal mają przewagę w oczach klientów: niższe ceny, prostsze zabezpieczenia, większa elastyczność. Najważniejszym atutem pozostaje jednak brak blokowania limitów kredytowych.
–W wielu przypadkach przyszłość to nie konkurencja z bankami, lecz współpraca z nimi przy największych inwestycjach. Tak jak już się to dzieje przy wybranych projektach komercyjnych i publicznych – wyjaśnia Joanna Domańska.
Po gwarancje do InterRisk!
Spółka oferuje szeroki wachlarz gwarancji – od wadialnych, poprzez należytego wykonania umowy, usunięcia wad i usterek, zwrotu zaliczki, po celne i tranzytowe – dostosowanych do indywidualnych potrzeb klientów i charakteru kontraktu. Dzięki temu firmy mogą przystępować do przetargów bez zamrażania własnych środków, realizować inwestycje zgodnie z umową i zabezpieczając swoje finanse.
– Gwarancji udzielamy już od ponad 25 lat. Wspieramy klientów, w szczególności z sektora budowlanego, w awansie do coraz wyższych lig rynkowych, uczestniczymy w restrukturyzacjach firm i pomagamy skutecznie wykorzystać fundusze unijne. Dzięki silnej pozycji kapitałowej w ramach Vienna Insurance Group – lidera rynku ubezpieczeń w Europie Środkowo-Wschodniej z ratingiem A+ od Standard & Poor’s – jesteśmy wiarygodnym gwarantem, który pozwala klientom realizować kontrakty sprawnie i bezpiecznie –podsumowuje Joanna Domańska.
partner wydarzenia – live „Gazety Ubezpieczeniowej”
Czym jest BIPAR? BIPAR (Europejska Federacja Pośredników Ubezpieczeniowych) to jedyna europejska organizacja zrzeszająca krajowe stowarzyszenia pośredników ubezpieczeniowych i reasekuracyjnych, działająca od 1937 r. (do 2014 r. pod nazwą Bureau International des Producteurs d’Assurance et de Réassurance). Polskę reprezentuje w niej SPBUiR.
Długoletnia działalność sprawiła, że BIPAR jest uznawany przez Komisję Europejską, Parlament Europejski, Radę UE i EIOPA jako głos europejskich pośredników. To daje możliwość bezpośredniego dialogu oraz reprezentowania wspólnych interesów firm brokerskich w całej Europie.
Nad czym pracuje BIPAR?
BIPAR monitoruje projekty legislacyjne, uczestniczy w konsultacjach i dba o to, aby tworzone regulacje były możliwe do wdrożenia w praktyce – także na rynkach opartych na małych i średnich kancelariach. W 2025 r. główne obszary prac to: przegląd IDD, wdrażanie DORA, regulacje dotyczące AI, standardy ESG, cyfrowa dystrybucja oraz RIS (Retail Investment Strategy) wzmacniający ochronę inwestorów detalicznych. Na agendzie znajdują się również zagadnienia związane z GDPR, AML oraz zrównoważonym rozwojem.
BIPAR jest także platformą wymiany doświadczeń między krajami UE. W 2026 r. kluczowe będą prace nad wdrażaniem zasad dotyczących AI, kolejnym etapem IDD oraz przygotowaniem państw członkowskich do wejścia w życie RIS, którego implementacja ma rozpocząć się w latach 2026–2027.
Specyfika polskiego rynku a prace BIPAR
W Europie rola pośredników nie jest definiowana jednolicie. Przepisy unijne są oparte na rodzaju działalności, a pojęcia „broker” i „agent” nie są zdefiniowane na poziomie UE. Zapewnia to równe warunki regulacyjne, a jednocześnie pozwala krajowym ustawodawcom dostosować terminologię do własnych tradycji i systemów.
W wielu państwach różnica między brokerem a agentem jest mniej wyraźna niż w Polsce, gdzie broker działa jako pełnomocnik klienta. W części krajów funkcjonują szerokie definicje „intermediary”, co spłaszcza różnice między modelami pośrednictwa.
Dla Polski elastyczność przepisów europejskich jest kluczowa – pozwala dbać o to, by rola brokera jako niezależnego doradcy była zachowana w krajowym prawie. To jeden z tematów, które regularnie podnosimy w BIPAR, wskazując, że wspólne regulacje muszą uwzględniać specyfikę lokalnych rynków i modeli prawnych.
SPBUiR od wielu lat skutecznie reprezentuje Polskę w BIPAR. Wybór przedstawiciela z Polski do Steering Committee BIPAR jest ważnym sygnałem, że nasz głos jest słyszany i doceniany. Steering Committee to niewielka grupa ekspertów wybranych przez organizacje członkowskie, która wspiera zarząd BIPAR w tworzeniu długoterminowej strategii i polityki. Członkowie komitetu są traktowani jako ambasadorzy zarówno BIPAR, jak i swoich krajowych stowarzyszeń.
Udział w pracach BIPAR daje nam wczesny dostęp do informacji o kierunku zmian w prawie oraz możliwość oceny ich wpływu na polski rynek. Pozwala przygotować się do wdrożeń z wyprzedzeniem i uniknąć nadmiernych obciążeń regulacyjnych. Kluczowy jest też stały dialog BIPAR z europejskimi i krajowymi ustawodawcami oraz regulatorami, który ogranicza ryzyko przeregulowania i umożliwia lepsze zrozumienie realiów pośrednictwa.
BIPAR to również unikalna platforma wymiany doświadczeń i analiz między krajowymi organizacjami. Dla nas oznacza to możliwość lepszego oceniania, które rozwiązania mogą sprawdzić się w Polsce, a które mogą być trudne do zastosowania. Moja rola obejmuje także budowanie relacji z europejskimi organizacjami brokerskimi, aby wspólnie wzmacniać pozycję pośredników i dbać o to, by przepisy odpowiadały specyfice polskiego rynku.
Zachęcam do śledzenia aktualności na www.bipar.eu i www.spbuir.pl oraz do obserwowania BIPAR i SPBUiR na LinkedIn.
Barbara Rożek członkini zarządu Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych
Autorka jest brokerką ubezpieczeniową z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem. Licencję uzyskała w 2001 r. i od tego momentu współtworzy z sukcesami rodzinną firmę brokerską Rożek Brokers Group Sp. z o.o., gdzie pełni funkcję członkini zarządu. Absolwentka Wydziału Psychologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Od kilkunastu lat jest członkinią Inicjatywy Firm Rodzinnych, aktywnie reprezentując środowisko firm rodzinnych w Polsce.
O skutecznej rekrutacji pracowników do agencji ubezpieczeniowej mówi w podcaście #RozmowyBezAsekuracji Kamila Jankowska, dyrektorka Departamentu Szkoleń i HR w CUK Ubezpieczenia. Rozmawia Aleksandra E. Wysocka.
Dowiesz się:
Kiedy pojawia się potrzeba zatrudnienia pracownika w placówce?
Jak uniknąć chaosu rekrutacyjnego?
Co zyskuje właściciel na dobrze przeprowadzonej rekrutacji?
Europejski Urząd Nadzoru Ubezpieczeń i Pracowniczych Programów Emerytalnych opublikował 15 grudnia raport o stabilności finansowej, w którym analizuje ryzyka i słabości, z jakimi borykają się europejscy ubezpieczyciele oraz pracownicze fundusze emerytalne. Opracowanie EIOPA zawiera również pięć analiz obejmujących ekspozycję zakładów i PFE na kredyty prywatne, ryzyka wynikające z osłabienia dolara, globalne powiązania rynkowe, cyberryzyko jako potencjalne zagrożenie systemowe oraz rolę sztucznej inteligencji w pogłębianiu istniejących luk systemowych.
Autorzy raportu wskazują, że pomimo niestabilnej sytuacji gospodarczej, analizowane podmioty zachowały odporność i dobrą kapitalizację. Mediana kapitałowego wymogu wypłacalności (SCR) dla ubezpieczycieli na życie wynosi 235%, dla ubezpieczycieli majątkowych 214%, a dla grup – 218%. Łączny wskaźnik finansowania instytucji pracowniczych programów emerytalnych (IORP) poprawił się i wynosi obecnie ponad 120%. Jednak niekorzystne zmiany mogą spowodować korektę wyceny premii za ryzyko, co podkreśla potrzebę ciągłego monitorowania i ostrożnego zarządzania ryzykiem.
Raport EIOPA analizuje również pięć obszarów istotnych dla ubezpieczycieli, funduszy emerytalnych i organów nadzoru. Są to:
Prywatne inwestycje kredytowe: Ta kwestia koncentruje się na ekspozycji na kredyt prywatny oraz na wrażliwości związane z takimi inwestycjami. Według analizy EIOPA prywatna ekspozycja kredytowa ubezpieczycieli wyniosła 514 mld euro (czyli 5,1% aktywów ogółem) na koniec 2024 r., podczas gdy ekspozycja na IORP wynosiła 128 mld euro (4,4%). Kredyty hipoteczne i pożyczki stanowiły około dwóch trzecich prywatnych ekspozycji kredytowych, a pozostała część to nienotowane na giełdzie obligacje korporacyjne oraz zabezpieczone papiery wartościowe narażone na ryzyko kredytowe. Ekspozycje charakteryzują się znacznym zróżnicowaniem między krajami, a także koncentracjami sektorowymi i geograficznymi, które mogą niwelować korzyści z dywersyfikacji i potęgować straty w okresie spowolnienia gospodarczego. Kredyty prywatne charakteryzują się również wyższym ryzykiem kredytowym i płynności, niepewnością wyceny oraz ukrytą dźwignią finansową, która, jeśli nie będzie odpowiednio zarządzana, może znacząco wpłynąć na narażone przedsiębiorstwa. Ciągłe monitorowanie ekspozycji na kredyty prywatne – w tym wskaźników koncentracji – pozostaje kluczowe dla ograniczenia narastania potencjalnych ryzyk systemowych.
Deprecjacja dolara: Drugim obszarem zainteresowania jest śledzenie znacznego spadku wartości dolara amerykańskiego w 2025 r. oraz analiza ekspozycji ubezpieczycieli i funduszy na aktywa denominowane w tej walucie, wraz z powiązanymi ryzykami i czynnikami łagodzącymi. Analiza EIOPA wskazuje, że europejscy ubezpieczyciele i IORP posiadali łącznie aktywa w USD o wartości około 1,8 biliona euro na koniec 2024 r. Chociaż ekspozycja jest znaczna, należy zauważyć, że analizowane podmioty dzielą ryzyko rynkowe z ubezpieczonymi i beneficjentami w przypadku portfeli powiązanych z jednostkami uczestnictwa i zdefiniowanych składek. Aby zarządzać ryzykiem walutowym związanym z inwestycjami, IORP zazwyczaj wykorzystują instrumenty pochodne w celu jego zabezpieczenia, a jednocześnie korzystają z ukrytego zabezpieczenia, gdy rynek USD i rynek akcji w USA poruszają się w przeciwnych kierunkach. Z drugiej strony ubezpieczyciele stoją przed bardziej złożonym zestawem wyzwań, ponieważ osłabienie dolara może wpłynąć nie tylko na ich inwestycje, ale także na zobowiązania i rentowność. Aby ograniczyć te ryzyka, stosują strategie hedgingowe, dopasowywanie aktywów i pasywów w konkretnych walutach, reasekurację oraz podział ryzyka z ubezpieczającymi. Ogólnie rzecz biorąc, wyniki podkreślają wagę ciągłego monitorowania praktyk hedgingowych i zarządzania ryzykiem walutowym.
Powiązania z rynkami globalnymi: Dane pokazują, że ubezpieczyciele z EOG alokują około 13% (1,24 bln euro) swoich bezpośrednich inwestycji w instrumenty emitowane poza tym obszarem. Prawie połowa tych ekspozycji (46%) jest powiązana z USA, a następnie z Wielką Brytanią (22%). Biorąc pod uwagę działalność cedowaną, prawie 28% ryzyka jest transferowane poza EOG, przy czym Wielka Brytania przyjmuje 42,1% tych transferów, a następnie Bermudy (26,5%) i Szwajcaria (22,1%), czyli wszystkie główne rynki w globalnym sektorze reasekuracji. Powiązania te wymagają ścisłego monitorowania ze względu na rosnące napięcia geoekonomiczne i zmiany strukturalne w branży ubezpieczeń na życie, takie jak reasekuracja o dużej wartości aktywów i przenoszenie ryzyka do ograniczonej liczby jurysdykcji.
Ryzyka cybernetyczne: W dzisiejszej, silnie powiązanej gospodarce cyfrowej ryzyko cybernetyczne stało się trwałym zagrożeniem strukturalnym. Współzależności technologiczne, wykraczające poza sektory i granice, stwarzają podatność na incydenty zarówno złośliwe, jak i przypadkowe, potencjalnie generując duże straty ekonomiczne i ubezpieczone – nawet w wyniku pojedynczego zdarzenia. Te podatności podkreślają potrzebę bliższej współpracy, lepszego gromadzenia danych i bardziej zaawansowanego modelowania akumulacji ryzyka.
Wpływ sztucznej inteligencji (AI) na branżę ubezpieczeniową: Ostatnia analiza dotyczy rosnącego wykorzystania sztucznej inteligencji w sektorze ubezpieczeniowym i jego potencjalnych implikacji dla stabilności finansowej. EIOPA zwraca uwagę, że chociaż większość obecnych aplikacji nadal działa, przyszłe przypadki wykorzystania w ocenie ryzyka, inwestycjach i zarządzaniu ryzykiem mogą nasilić istniejące luki systemowe. Kluczowe kanały obejmują skorelowane zachowania wynikające z wykorzystania podobnych modeli, stadne strategie inwestycyjne, większą zależność od podmiotów zewnętrznych, presję na demutualizację wynikającą z coraz bardziej szczegółowej segmentacji ryzyka oraz ryzyko związane z rozwojem rynków ubezpieczeniowych, które same w sobie obejmują awarie związane ze sztuczną inteligencją.
Swiss Re ogłosił swoje cele na 2026 rok, w tym osiągnięcie przez grupę przychodu netto w wysokości 4,5 miliardów dolarów, wsparte zaktualizowaną strategią.
Grupa zamierza uzupełnić zwykłą dywidendę programem corocznego odkupu akcji, zaczynając w 2026 r. od 500 mln dol. Cele dla poszczególnych działów biznesu na rok 2026 pozostają na ustalonym poziomie lub zostaną podwyższone. Wieloletni docelowy zwrot na kapitale według IFRS Grupa utrzymuje na poziomie ponad 14%.
Fundacja PZU organizuje konkurs grantowy „Postaw na #CzystyPrzekaz”, skierowany do organizacji społecznych realizujących działania edukacyjne będące odpowiedzią na wyzwania współczesnego świata informacyjnego. Na realizację projektów przeznaczono łącznie 2 mln zł. Konkurs został objęty patronatem ministry edukacji.
Konkurs obejmuje cztery główne obszary tematyczne.
Walka z dezinformacją – edukacja medialna, nauka rozpoznawania fałszywych informacji, analiza źródeł, promowanie świadomego korzystania z mediów.
Rozwój krytycznego myślenia i edukacja dla dialogu – warsztaty uczące analizy informacji i prowadzenia konstruktywnych rozmów opartych na szacunku i otwartości.
Edukacja emocjonalna – wsparcie młodzieży w rozumieniu i wyrażaniu emocji, budowaniu zdrowych relacji oraz odporności psychicznej w środowisku cyfrowym.
Budowanie mostów między młodzieżą a mediami – spotkania z dziennikarzami i ekspertami medialnymi, przybliżające rolę mediów i znaczenie rzetelności dziennikarskiej.
Na jedną inicjatywę można otrzymać dotację w wysokości od 70 do 100 tys. zł. Nabór wniosków prowadzony jest w trybie ciągłym do wyczerpania puli środków poprzez specjalny formularz dostępny na stronie Fundacji PZU.
– Postaw na czysty przekaz, czyli wolny od manipulacji i zewnętrznych wpływów. Właśnie do tego zachęcamy w naszej kampanii społeczno-edukacyjnej, która jest naszą odpowiedzią na rosnące zagrożenie dezinformacją – mówi Maia Mazurkiewicz, prezeska Fundacji PZU. – Nasz konkurs, organizowany w ramach kampanii, daje organizacjom przestrzeń i środki do realizacji projektów, które pomogą młodym ludziom zdobywać umiejętności samodzielnej weryfikacji informacji i świadomego korzystania z mediów – dodaje.
Informujemy, że w celu zapewnienia jak najlepszej obsługi nasza strona korzysta z ciasteczek (plików cookies). Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies. Jednocześnie przypominamy, że w każdej chwili masz możliwość zmiany ustawień plików cookies. OK
Privacy & Cookies Policy
Privacy Overview
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these cookies, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may have an effect on your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.