Blog - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal

1,5% dla Marka Śliperskiego

0

Drodzy Czytelnicy „Gazety Ubezpieczeniowej”!

Ponawiamy nasz serdeczny apel o przekazywanie 1,5% Państwa podatku za ubiegły rok na pomoc dla wieloletniego współpracownika „Gazety Ubezpieczeniowej” – Marka Śliperskiego.

Zbierane fundusze pozwalają przede wszystkim opłacić koszty profesjonalnej opieki nad nim, pomocy w codziennych czynnościach życiowych i nieodzownej rehabilitacji (cierpi na wtórnie postępującą formę stwardnienia rozsianego).

POMÓŻMY MARKOWI ŚLIPERSKIEMU!

W formularzu PIT wpisz nr KRS: 0000268931 z dopiskiem: Dla Marka Śliperskiego.

Redakcja

Wielkie zmiany w ERGO 4

0
Źródło zdjęcia: ERGO Hestia

16 grudnia ERGO Hestia wprowadziła modyfikacje w swoim flagowym ubezpieczeniu życia i zdrowia – ERGO 4. Zmiany obejmują m.in. szybsze przyjęcie odpowiedzialności za niezdolność do pracy oraz rozszerzenie zakresu ochrony o trwałą utratę samodzielności, spowodowaną między innymi zaawansowanym otępieniem czy chorobą Alzheimera.

W zmodyfikowanym ERGO 4 ubezpieczony otrzyma rentę w przypadku całkowitej niezdolności do pracy trwającej już 7 miesięcy. Dodatkowo renta z tytułu trwałej utraty samodzielności może być wypłacana do 85. roku życia. W ramach obu rozszerzeń zarówno ochrona, jak i wysokość składki są zagwarantowane i niezmienne przez cały okres trwania umowy, który może wynosić nawet kilkadziesiąt lat. 

Nowości zakresowe dotyczą również Global Doctors – ubezpieczenia zapewniającego pełną organizację i finansowanie leczenia za granicą. Polisa w nowej odsłonie obejmuje innowacyjne metody leczenia szczególnych postaci nowotworu złośliwego, m.in. takich jak leczenie off-label czy udział w badaniach klinicznych ukierunkowanych na terapię konkretnego rodzaju nowotworu. 

 Nowe spojrzenie na niezdolność do pracy 

– To znaczące zmiany, pozycjonujące ERGO 4 jako ubezpieczenie wyjątkowe w skali polskiego rynku. Tylko w ERGO Hestii ubezpieczony może otrzymać rentę przy całkowitej niezdolności do pracy trwającej już 7 miesięcy. Znaczenie tej zmiany najlepiej oddają liczby. W 2023 r. aż 73% orzeczeń dotyczących całkowitej oraz czasowej niezdolności wydawanych było na okres krótszy niż 24 miesiące – mówi Sylwester Poniewierski, dyrektor Biura Ubezpieczeń Detalicznych i Programów Partnerskich ERGO Hestii. – Już dziś ubezpieczenie niezdolności do pracy w ERGO 4 miało wiele zalet. Zależało nam jednak, aby jak najszybciej wesprzeć finansowo naszych klientów zmagających się z tego typu problemami. Wbrew ogólnemu przekonaniu, to właśnie choroby są główną przyczyną ograniczenia aktywności zawodowej, a te często generują dodatkowe koszty związane z leczeniem. Przy nowej odsłonie produktu to klient sam zadecyduje, czy chce dokupić rozszerzenie na wypadek niezdolności do pracy krótszej niż 24 miesiące, czy też pozostać przy podstawowym zakresie ochrony i otrzymywać wsparcie finansowe w razie całkowitej niezdolności do pracy orzeczonej na minimum 24 miesiące – dodaje.

Długoterminowa ochrona na wypadek trwałej utraty samodzielności 

Istotną zmianą w ERGO 4 jest wprowadzenie możliwości dokupienia do ubezpieczenia niezdolności do pracy dodatkowej ochrony na wypadek trwałej utraty samodzielności do 85 roku życia.  

– Nasze społeczeństwo się starzeje. Rok temu mieliśmy 7,85 mln emerytów. Za 10 lat będzie ich blisko 10 milionów. Tymczasem potrzeby finansowe nie kończą się po 65. roku życia. Czasem właśnie wtedy jeszcze bardziej zaczynają rosnąć. Żeby uświadomić sobie skalę niepełnosprawności osób starszych w Polsce, podajmy tylko dwie liczby: ponad 2 mln osób po 60. roku życia posiada orzeczenie o niepełnosprawności, z czego 36% to orzeczenia o znacznym stopniu niepełnosprawności. 400 tys. osób choruje na demencję, a ona – podobnie jak choroba Alzheimera czy trwała utrata możliwości wykonywania czynności życia codziennego – wymaga konieczności ciągłej opieki nad chorym. To potrafi generować naprawdę znaczące koszty, m.in. rehabilitacji czy domowej opieki. Tymczasem współczynnik zastępowalności wynagrodzenia emeryturą spadnie z 52,5% w 2025 r. do 26,2% w 2045 r. Nowe ERGO 4 odpowiada na te problemy i na finansowe wyzwania jesieni życia – dodaje Sylwester Poniewierski. 

Ubezpieczony ma swobodę w wyborze wysokości renty, którą chciałby otrzymywać w przypadku wystąpienia trwałej utraty samodzielności. Może to być kwota od 500 do 5000 zł. Wypłata świadczenia jest dostosowana do indywidualnych potrzeb i oczekiwań ubezpieczonego. 

Jeżeli trwała utrata samodzielności nastąpi przed ukończeniem 65. roku życia, ubezpieczony otrzyma dwie renty – z tytułu niezdolności do pracy i z powodu trwałej utraty samodzielności.

Produkt jest dostępny dla osób w wieku od 18 do 59 lat. Ponadto ERGO 4 oferuje obniżenie wysokości składki po 65. roku życia, kiedy to kończy się ochrona z tytułu całkowitej niezdolności do pracy.

Innowacyjne metody leczenia przy szczególnej postaci nowotworu 

Od 16 grudnia zmieni się również zakres świadczeń w ubezpieczeniu Global Doctors. W przypadku wystąpienia szczególnej postaci nowotworu u ubezpieczonego oraz rekomendacji ekspertów, będzie możliwe podjęcie leczenia w ramach medycyny precyzyjnej (m.in. leczenie eksperymentalne, procedury off-label, terapia CART-T zatwierdzona protokołem) lub udział w badaniach klinicznych ukierunkowanych na terapię konkretnego rodzaju nowotworu. 

Global Doctors w ERGO 4 dostępny jest w dwóch wariantach: 

  1. Podstawowym – ukierunkowanym na leczenie nowotworów złośliwych z limitem pokrywanych kosztów do kwoty 1 mln euro, 
  2. Rozszerzonym – z sumą ubezpieczenia 2 mln euro i zakresem obejmującym poważne stany chorobowe, takie jak: nowotwór złośliwy w stadium przedinwazyjnym lub nowotwór in situ, ciężka dysplazja przednowotworowa, wymiana lub naprawa zastawek serca, operacja pomostowa tętnic wieńcowych, operacja neurochirurgiczna, przeszczepienie narządów od żywego dawcy, przeszczepienie szpiku kostnego. 

Oba warianty zostaną rozszerzone o możliwość skorzystania z konsultacji psychologicznych. 

Artur Makowiecki

news@gu.com.pl


POBIERZ | SUBSKRYBUJ W APPLE PODCASTS | SUBSKRYBUJ W SPOTIFY

Jak zarządzać swoimi oczekiwaniami w kontakcie z klientem

0
Adam Kubicki

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego kiepski sprzedawca używanych samochodów sprawia wrażenie oślizgłego? A z drugiej strony – zapewne spotkaliście osoby, z którymi od razu czuliście się swobodnie i moglibyście gadać bez końca.

Każda rozmowa czy inny rodzaj kontaktu z drugim człowiekiem ma określony zamysł. Można go nazwać wynikiem obiektywnym lub pożądanym. Niekiedy celem jest sprzedanie używanego auta. Niekiedy ktoś chce ci wyjawić sekret. Czasem chodzi po prostu o to, by dana osoba poczuła się lepiej. Niezależnie od okoliczności i intencji – altruistycznych lub nie – cel jest, jaki jest.

Okazuje się, że osoby, które potrafią maskować swoje zamiary lub zmienić pobudki na altruistyczne, odnoszą sukcesy w budowaniu relacji. Kiedy potrafimy zmieniać oczekiwania i zarządzać nimi, redukujemy potencjalne rozczarowanie. Gdy czujemy zawód, niekiedy ogarnia nas złość, żywimy urazę, cierpimy z powodu zranionych uczuć. Podobne emocje nie służą dobrym, zdrowym i trwałym relacjom. Z całą pewnością nie pomagają też w szybkim nawiązywaniu kontaktów. Najłatwiej ich uniknąć, jeżeli umiemy zarządzać własnymi oczekiwaniami.

Zarządzanie własnymi oczekiwaniami to ważna technika, ponieważ podczas rozmowy z klientem sprawia, że nie wyglądasz jak handlarz używanymi samochodami, wciskający rozmówcy złom. Jeśli potrafisz odpowiednio ustawić swoje oczekiwania, zanim zaczniesz spotkanie, i nie będziesz się skupiać na sobie, lecz poprowadzisz rozmowę tak, by druga strona widziała korzyści dla siebie, znacząco zwiększysz własne szanse powodzenia.

Tak naprawdę nauczyłem się zarządzać własnymi oczekiwaniami, obserwując moją żonę. Moja żona należy do grona osób, które wypytają cię o dzieci, całą rodzinę i wszystko, co się u ciebie dzieje. Ma w genach odrzucenie własnego ego. Krótko mówiąc, postępowanie doskonale zgodne z opisanymi przeze mnie technikami leży w jej naturze, podobnie jak u wielu osób.

Zauważyłem między nami różnicę, która – jak sądziłem – polega na innym traktowaniu tych, którzy nie pytają o rodzinę, dzieci czy sprawy prywatne. Żona miewa nierealistyczne oczekiwania, że ludzie będą w takim samym stopniu interesować się jej bliskimi i że będzie im to sprawiało równą przyjemność. Wiele razy, zakończywszy jakąś rozmowę, smutna podchodziła do mnie i mówiła, że jej przykro. Kiedy w końcu zdałem sobie sprawę, co się dzieje, mogłem jej przybliżyć koncepcję zarządzania oczekiwaniami. Zaczynając pogawędkę, żona ma pewien cel. Chce poznać zainteresowania rozmówcy i dowiedzieć się czegoś o jego rodzinie. W mniejszym stopniu ma również zamiar opowiedzieć o swoich bliskich.

Jak już się przekonaliśmy, kiedy ktoś umiejętnie stosuje opisane techniki, rozmówca nigdy nie przestanie gadać i nigdy nie dopuści cię do głosu – nawet nie spyta, co u ciebie. I właśnie to spotykało moją żonę. Przedstawiłem jej moje spostrzeżenia. Popatrzyła na mnie przeciągle, milczała chwilę, wreszcie przyznała mi rację, pytając: „No to co mogę zrobić?”. Powiedziałem, że może dokonać wyboru, prostego: „Pytaj o rodzinę, nie zmieniaj zachowania, tylko nie spodziewaj się, że ludzie odwzajemnią ci się takim samym zainteresowaniem. Albo przestań zaspokajać potrzeby innych i troszczyć się o nich tak bardzo, a wtedy nie narazisz własnych uczuć na zranienie”. Żona postanowiła nadal okazywać wiarę w innych, bo naprawdę czerpała większą radość z poznawania ich i ich rodzin niż z mówienia o sobie.

Najlepsza droga do uniknięcia rozczarowań to umiejętność zarządzania oczekiwaniami: musimy się skupiać na cudzych potrzebach i sposobie postrzegania rzeczywistości przez innych, bo naprawdę nie jesteśmy pępkiem świata.

Adam Kubicki

adam.kubicki@indus.com.pl

Najważniejsze ustalenia dotyczące poolu jądrowego jeszcze przed jego uczestnikami

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

W polskich ubezpieczeniach trwa debata na temat poolu atomowego do ubezpieczenia pierwszej polskiej elektrowni atomowej. Jednak dyskusja na najtrudniejsze tematy, tj. zasady współpracy w jego ramach, docelowy model funkcjonowania czy rzeczywisty podział ryzyka, dopiero się zacznie – zauważa xyz.pl.

Liderem poolu ma być TUW PZUW. Daniel Krajewski, dyrektor ds. klientów kluczowych i ryzyk nuklearnych towarzystwa, przypomina, że prace nad powołaniem poolu trwają już od dwóch lat. Zakład odbył w tym okresie szereg spotkań z partnerami międzynarodowymi, w ramach których doszło do wymiany wiedzy, omówienia modeli działania europejskich pooli oraz analizy zasad budowania pojemności. Od półtora roku trwają też spotkania z krajowymi zakładami. Daniel Krajewski ujawnia, że obecnie TUW PZUW „dopina” szczegóły dotyczące konstrukcji panelu ubezpieczeniowego i reasekuracyjnego, a zainteresowanie uczestnictwem przekroczyło pierwotne oczekiwania.

Jarosław Poszelężny, dyrektor Biura Ubezpieczeń Odpowiedzialności Cywilnej i Finansowej Compensy, zwraca uwagę, że zabezpieczenie ryzyka związanego z funkcjonowaniem elektrowni jądrowej będzie konieczne dopiero w momencie, gdy do obiektu po raz pierwszy trafi paliwo jądrowe. Dzięki temu krajowe zakłady mają czas na wypracowanie optymalnych rozwiązań systemowych. Andrzej Liwacz, dyrektor zarządzający ds. ubezpieczeń korporacyjnych Generali, wskazuje, że dzięki temu, iż TUW PZUW jest w bieżącym kontakcie z zagranicznymi odpowiednikami, to na podstawie ich doświadczeń może trafnie ocenić zarówno horyzont czasowy powołania poolu, jak i czynniki determinujące tempo jego tworzenia, w tym wymogi regulacyjne, zakres onboardingu technicznego czy uwarunkowania operacyjne i rynkowe. Zdaniem Tomasza Libronta, prezesa SmarttRe, najwięcej czasu i uwagi przy tworzeniu poolu zabierają kwestie prawne i regulacyjne, stworzenie wspólnego modelu wyceny ryzyka, a także stworzenie fundamentów administracyjnych, m.in. modelu głosowania czy zasad wychodzenia i wchodzenia uczestników.

Serwis przypomina, że ambicją Andrzeja Jarczyka, prezesa TUW PZUW, jest uruchomienie poolu do końca 2026 r., tak aby w kolejnym roku mógł już brać na siebie pierwsze ryzyko związane z energetyką jądrową w innych krajach. Daniel Krajewski ujawnia, że w chwili podpisania umowy jego firma sformalizuje deklaracje dotyczące pojemności ubezpieczeniowej. Do ustalenia jest jeszcze m.in. kwestia finalnej formy organizacyjnej poolu – czy będzie to osobna spółka, czy departament TUW PZUW.

Więcej:

xyz.pl z 13 lutego, Piotr Sobolewski „Deklaracje to za mało. Dlaczego pool jądrowy musi być precyzyjny jak reaktor?”

(AM, źródło: xyz.pl)

Admiral przejmuje Flock i poszerzy swoje kompetencje w zakresie telematyki w ubezpieczeniach flotowych

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Brytyjska Admiral Group zawarła umowę przejęcia Flock, dostawcy cyfrowych ubezpieczeń flotowych opartych na telematyce. Transakcja opiewa na 80 mln funtów i wymaga zgody organów regulacyjnych.

Firma Flock stworzyła platformę cyfrową, która wykorzystuje autorskie modele ryzyka oparte na sztucznej inteligencji, opracowane na podstawie danych dotyczących setek milionów mil rzeczywistych przejazdów, aby nagradzać klientów flotowych, którzy poprawiają poziom bezpieczeństwa jazdy przez cały okres obowiązywania polisy. Firma oferuje obecnie ubezpieczenia dla setek flot pojazdów połączonych w sieć. Otrzymują one spersonalizowane, bieżące wskazówki dotyczące bezpieczeństwa i rekomendacje oparte na rzeczywistych wzorcach jazdy.

Admiral UK Insurance ubezpiecza prawie 6 milionów kierowców. Jest jednym z liderów rynku produktów telematycznych, oferujących niższe składki za dobrą jazdę. Jako jeden z pierwszych ubezpieczycieli wprowadził rozwiązanie, które umożliwia właścicielom pojazdów udostępnianie danych dotyczących jazdy zebranych bezpośrednio z ich samochodu.

Flock rozbuduje kompetencje Admiral w zakresie telemetrii w ubezpieczeniach flotowych, a istniejąca platforma technologiczna i zespół będą stanowić istotną część oferty. Dyrektor generalny Flock, Ed Leon Klinger, dołączy do zespołu kierowniczego Admiral Pioneer.

Finalizacja transakcji planowana jest na drugi kwartał 2026 roku, a jej finansowanie będzie pochodzić z istniejących zasobów i linii kredytowych. Szacowany wpływ na wskaźnik wypłacalności grupy po finalizacji wynosi mniej niż 10 punktów.

(AM, źródło: Flock)

Saltus Ubezpieczenia: Na kluczowe badania w systemie publicznym trzeba długo czekać

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Średni czas oczekiwania na badania diagnostyczne w ramach publicznego systemu opieki zdrowotnej to obecnie 2,8 miesiąca. W przypadku niektórych kluczowych badań czas oczekiwania na wizytę wydłużył się o ponad 2 miesiące na przestrzeni trzech lat. Coraz więcej osób wykonuje więc badania prywatnie – zauważa Saltus Ubezpieczenia.

– Średni czas oczekiwania na badanie skrócił się z roku na rok, jednak nadal jest to wartość liczona w miesiącach, a nie dniach czy chociażby tygodniach – zauważa Monika Witkowska, zastępczyni dyrektora ds. Rozwoju Ubezpieczeń Zdrowotnych i Pracowniczych Saltus Ubezpieczenia. – Co więcej, kiedy przyjrzymy się kilku najczęściej wykonywanym badaniom, a także sprawdzimy, jak zmieniała się ich dostępność na przestrzeni ostatnich trzech lat, to mamy niestety niezbyt optymistyczny obraz. Przykładowo, czas oczekiwania na USG jamy brzusznej wydłużył się od 2023 r. z niecałego miesiąca do ponad dwóch. Na rezonans magnetyczny kręgosłupa czeka się o ponad dwa i pół miesiąca dłużej, a na kolonoskopię o 2,7 miesiąca dłużej – dodaje.

Jak zmieniła się dostępność kluczowych badań?

W 2025 r. wśród najczęściej realizowanych badań w ramach grupowych ubezpieczeń zdrowotnych znalazły się m.in. USG jamy brzusznej, USG tarczycy, ECHO serca, MR kręgosłupa oraz kolonoskopia. Średni czas oczekiwania na te badania w ramach publicznego systemu opieki zdrowotnej waha się od dwóch miesięcy do prawie pół roku. Co gorsza, w większości przypadków jest on z roku na rok coraz dłuższy.

– Te badania należą do najczęściej stosowanych w diagnostyce większości schorzeń przewlekłych i cywilizacyjnych, z którymi mierzą się Polacy. Powinny zatem być dostępne w zdecydowanie krótszych terminach. Jednak jak widać, rzeczywistość nie jest optymistyczna. Dlatego coraz częściej zastępujemy NFZ pomocą prywatną zarówno w profilaktyce, jak i koniecznych do wykonania badaniach diagnostycznych, a popularność dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych z roku na rok rośnie – mówi Monika Witkowska.

Czy prywatne przychodnie radzą sobie z napływem pacjentów?

Rosnąca liczba osób szukających pomocy prywatnie to duże wyzwanie dla placówek niepublicznych oraz ubezpieczycieli. W efekcie i w prywatnych przychodniach zaczęły pojawiać się kolejki. Pacjenci zwracają na to uwagę, ponieważ oczekują jak najszybszej pomocy.

– Wychodząc naprzeciw tym oczekiwaniom, rynek prywatnych ubezpieczeń modyfikuje swoje oferty. Jednym z kluczowych elementów ubezpieczeń zdrowotnych jest szeroka, rozproszona sieć placówek współpracujących oraz możliwość refundacji kosztów leczenia poza siecią placówek partnerskich. Ubezpieczyciele zwiększają też dostępne w ofercie limity refundacyjne, żeby odpowiadały aktualnym cenom w prywatnych placówkach. Refundacja kosztów jest dziś dostępna w praktycznie każdym wariancie ubezpieczenia, a liczba refundowanych wizyt oraz wartość zwrotu z roku na rok rosną – dodaje Monika Witkowska.

(AM, źródło: Brandscope)

Inter Polska: Hejt i dezinformacja w sieci uderzają w fizjoterapeutów i pacjentów

0

Z badania Stowarzyszenia Fizjoterapia Polska i Inter Polska wynika, że 44% fizjoterapeutów doświadczyło hejtu online. Choć może on mieć konsekwencje prawne, tylko 1 na 10 specjalistów decyduje się na konsultację z prawnikiem, mimo że w ramach ubezpieczenia mogą mieć zapewniony dostęp do pomocy prawnej.

– Mamy dziś do czynienia z narastającym zjawiskiem infodemii. Algorytmy platform społecznościowych, promując treści najbardziej angażujące i emocjonalne, mogą sprzyjać szybkiemu rozpowszechnianiu nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd informacji medycznych. W efekcie pacjenci coraz częściej stają przed trudnością odróżnienia rzetelnej wiedzy od treści szkodliwych, co ma realny wpływ na decyzje zdrowotne pacjentów i poziom zaufania do specjalistów – mówi Janusz Szulik, prezes Inter Polska.

Najczęstsze obszary hejtu dotyczyły:

  • krytyki kompetencji zawodowych – 48,57%,
  • podważania skuteczności fizjoterapii i rehabilitacji – 38,1%.

Hejt nie kończy się na ekranie

Hejt online wywołuje realne konsekwencje emocjonalne. Fizjoterapeuci najczęściej wskazywali poczucie niesprawiedliwości (51,52%), smutek lub zniechęcenie (43,43%), a także złość i bezsilność (po 42,42%). Najczęstszą reakcją było ignorowanie hejtu (60,61%) lub udzielanie merytorycznej odpowiedzi (37,37%). Zgłoszenie hejterskich treści platformom zadeklarowało 18,18% respondentów, natomiast konsultację prawną – jedynie 10,1%.

Kiedy hejt staje się problemem prawnym

Wsparciem w takich sytuacjach może być pomoc prawna.

W przeciwieństwie do lekarzy, pielęgniarek czy ratowników medycznych, fizjoterapeuci nie korzystają z ochrony przysługującej funkcjonariuszom publicznym, dlatego w przypadku zniesławienia lub zniewagi sprawca nie jest ścigany z urzędu. Dochodzenie swoich praw wymaga inicjatywy po stronie pokrzywdzonego – kluczowe jest szybkie zabezpieczenie dowodów i wybór właściwej ścieżki prawnej – mówi mec. Paweł Strzelec, radca prawny.

Fizjoterapeuci posiadający ubezpieczenie ochrony i asysty prawnej nie muszą ponosić kosztów pomocy prawnej z własnej kieszeni. 

– Tego typu ochrona może obejmować m.in. konsultacje prawne, przygotowanie pism oraz pokrycie kosztów postępowań w sprawach o naruszenie dóbr osobistych. Ubezpieczenie to może funkcjonować jako rozwiązanie samodzielne lub jako część pakietu zawierającego ubezpieczenie ryzyk związanych z wykonywaniem zawodu fizjoterapeuty – podkreśla Janusz Szulik.

Potrzeba edukacji i systemowego wsparcia

Kluczowe staje się budowanie świadomości: jak rozpoznawać naruszenia, jak reagować bez eskalacji oraz gdzie i w jakiej kolejności szukać pomocy.

– Fizjoterapeuci nie powinni zostawać sami z hejtem. Naszą rolą jako ubezpieczyciela jest zapewnienie dostępu do rzetelnej informacji, wsparcia i narzędzi, które umożliwiają spokojne działanie, również w sytuacjach naruszenia dobrego imienia – dodaje Janusz Szulik.

Inter Polska oraz Stowarzyszenie Fizjoterapia Polska zapowiadają w najbliższych miesiącach działania edukacyjne dla środowiska fizjoterapeutów, m.in. w formie poradników oraz webinarów z udziałem prawnika.

O badaniu

Badanie zostało przeprowadzone w październiku 2025 r. przez Stowarzyszenie Fizjoterapia Polska we współpracy z Inter Polska na próbie n=299 fizjoterapeutów. Jego celem było określenie skali i form hejtu w internecie oraz identyfikacja potrzeb związanych z wiedzą, wsparciem prawnym i rozwiązaniami ubezpieczeniowymi w przypadku naruszenia dobrego imienia w sieci.

(AM, źródło: Inter Polska)

Aon: Partnerstwo dla cyberbezpieczeństwa

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Aon ogłosił współpracę z firmą Security Scorecard zajmującą się ratingami cyberbezpieczeństwa, aby zwiększyć rozpoznawalność cyberryzyk przez klientów i wspierać świadome podejmowanie decyzji. W ramach partnerstwa posiadane przez Security Scorecard zdolności zarządzania ryzykiem będą uzupełniać należącą do Aon platformę CyQu, opatentowany globalny silnik dostarczający użyteczne dane do oceny cyberryzyka.

Współpraca podkreśla rosnący nacisk na nieprzerwane, oparte na danych zarządzanie cyberryzykiem dla ubezpieczycieli i klientów korporacyjnych.

Włączenie Security Scorecard w naszą ofertę cyber podkreśla przekonanie Aon do pomagania klientom w podejmowaniu decyzji odnośnie do ich ryzyka cyber. Łącząc zewnętrzną wiedzę Security Scorecard z wglądem z CyQu i naszego zespołu konsultacyjnego, pogłębiamy świadomość ryzyka klientów, dając im informacje potrzebne do podejmowania świadomych decyzji na dynamicznym rynku ubezpieczeniowym – skomentował Brent Rieth, globalny szef cyberrozwiązań dla Aon.

(AC, źródło: Insurtech Insights)

Jak połączyć misję pomagania z koncentracją na wynikach

0
Anna Wolska

Zawód agenta ubezpieczeniowego bywa postrzegany jako profesja szczególna, łącząca w sobie odpowiedzialność za bezpieczeństwo finansowe klientów z poczuciem misji i realnym wpływem na życie ludzi. W praktyce to jednak także działalność biznesowa, w której zaangażowanie, konsekwencja i liczby mają bezpośrednie przełożenie na wyniki.

Każda polisa to konkretna historia i wartość dla klienta, ale dla agenta to jednocześnie element portfela, który wpływa na budowanie stabilnego źródła utrzymania.

Wielu młodych agentów rozpoczynających swoją drogę w tej branży dostrzega przede wszystkim część związaną z misją, jednak w pierwszych miesiącach konfrontują się z rzeczywistością opartą na odmowach, wahaniach klientów i niepewności. Właśnie wtedy potrzebują odpowiedniego spojrzenia na swoją pracę oraz narzędzi, które pomogą im prowadzić działalność w sposób świadomy i długoterminowy.

Wskazana odporność długodystansowca

Wchodząc w rolę trenera i mentora dla nowych agentów, obserwuję, co i jak silnie wpływa na ich początek pracy. Pierwsze odmowy bywają przyjmowane jako osobista porażka, brak szybkich efektów powoduje, że część z nich zaczyna wątpić w swoje kompetencje.

Tymczasem fundamentem skuteczności w tej branży jest zrozumienie, że proces sprzedaży ubezpieczeń nie jest jednorazowym działaniem, lecz ciągiem powtarzalnych, systematycznych aktywności, które dopiero w dłuższej perspektywie dają wymierne efekty.

Klient, który powiedział „nie”, bardzo często wraca po kilku miesiącach, gdy w jego życiu pojawi się nowa sytuacja wymagająca zabezpieczenia. Dlatego odporność psychiczna i gotowość do pracy długodystansowej stają się równie ważne jak wiedza produktowa.

Cele kierunkowe jako kluczowe narzędzie

Do stabilnego rozwoju agenta potrzebna jest umiejętność wyznaczania celów kierunkowych, opartych na działaniach, które można kontrolować i monitorować. Wynik sprzedażowy jest wypadkową wielu czynników, a część z nich leży poza wpływem agenta, natomiast liczba wykonanych telefonów, nawiązanych relacji czy przeprowadzonych spotkań jest rezultatem konsekwencji, a nie przypadku.

Dlatego młodym agentom pokazuję, że warto koncentrować się na aktywnościach, które tworzą przyszły portfel klientów, nawet jeśli dziś nie przynoszą natychmiastowych rezultatów.

Rekomendacje pozostają jednym z najskuteczniejszych narzędzi w budowaniu bazy klientów. Każda rozmowa, nawet niezakończona podpisaniem polisy, może przynieść kontakt do kolejnej osoby, która w przyszłości zacznie współpracę z agentem.

Podobnie z telefonami i spotkaniami. Regularność w tych działaniach tworzy rytm pracy, który daje młodym agentom poczucie wpływu na rozwój zawodowy. Właśnie ta konsekwencja pozwala im odbudować pewność siebie i zrozumieć, że odmowy są naturalnym, nieodłącznym elementem procesu, a nie oceną ich kompetencji.

Z perspektywy lat widzę, że agenci, którzy od początku uczą się myśleć o swojej pracy w sposób uporządkowany i strategiczny, budują stabilne portfele klientów, nie zniechęcają się chwilowymi wahaniami rynku i potrafią traktować każdy kontakt jako inwestycję w przyszłość.

Branża ubezpieczeń premiuje cierpliwość, systematyczność i umiejętność dbania o relacje, a nie doraźny efekt. Im więcej agent zasieje, tym większą ma szansę, że część tych działań przyniesie owocny i trwały rezultat.

Anna Wolska
certyfikowana ekspertka ds. ubezpieczeń indywidualnych
agentka MDRT

Bezradny lider, czyli to, o czym w organizacjach najgłośniej się milczy

0
Małgorzata Kulik

Bezradność lidera rzadko wygląda jak moment dramatycznego załamania czy nagły brak kompetencji. Częściej ma postać cichego, trudnego do uchwycenia doświadczenia, które pojawia się w codzienności zarządzania, pomiędzy jednym spotkaniem a kolejnym, w sytuacjach, w których żadna decyzja nie wydaje się wystarczająco dobra, a odpowiedzialność i tak pozostaje.

W roli lidera bezradność jest emocją zakazaną. Przywództwo wciąż bywa definiowane przez sprawczość, jasność kierunku i gotowość do podejmowania decyzji nawet w warunkach niepewności. W takim obrazie nie ma wiele miejsca na momenty, w których wpływ okazuje się ograniczony, a rzeczywistość nie chce dopasować się do planów, strategii ani oczekiwań organizacji. A jednak właśnie tam, w tych szczelinach pomiędzy tym, co „powinno” się wydarzyć, a tym, co faktycznie jest możliwe, naturalnie pojawia się bezradność.

Odpowiedź na napięcie

Liderzy w ubezpieczeniach funkcjonują w szczególnie złożonym polu. Z jednej strony odpowiadają za wyniki, zgodność z regulacjami, efektywność procesów i decyzji, z drugiej – są w stałym kontakcie z ludźmi, którzy mierzą się z ryzykiem, stratą i niepewnością. Bezradność bywa odpowiedzią na to napięcie, na świadomość, że nie da się jednocześnie ochronić wszystkich interesów, spełnić wszystkich oczekiwań i zachować pełną spójność z własnymi wartościami. To doświadczenie nie jest spektakularne, ale potrafi być bardzo obciążające, zwłaszcza gdy nie ma dla niego języka ani miejsca.

Często właśnie w tym punkcie pojawia się samotność roli. Bezradność nie bardzo nadaje się do dzielenia w dół, bo lider powinien „trzymać” zespół, ani w górę, gdzie liczy się klarowność i skuteczność. Zostaje więc w środku, przeżywana po cichu, nierzadko mylona z osobistą porażką. Z czasem może prowadzić do wycofania, nadmiernego dystansu albo przeciwnie – do nadodpowiedzialności i prób przejęcia kontroli tam, gdzie jej po prostu nie ma.

Chwila bez maski

A przecież bezradność nie musi oznaczać braku kompetencji. Często jest raczej sygnałem, że lider znalazł się w miejscu, w którym granice wpływu są realne, a nie teoretyczne. Uznanie tego faktu bywa trudne, bo stoi w sprzeczności z kulturowym wyobrażeniem przywództwa, ale jednocześnie może przynieść pewną ulgę. Czasem największym wysiłkiem jest akceptacja tego, że niewiele da się zrobić. 

Dla części liderów psychoterapia staje się jedną z niewielu przestrzeni, w których można na chwilę zdjąć maskę. To miejsce, w którym bezradność może zostać nazwana bez ryzyka utraty autorytetu, a jej doświadczenie ogląda się w szerszym kontekście ludzkich ograniczeń. Bywa, że dopiero psychoterapia pozwala uświadomić sobie, że bezradność – ta wyklęta emocja, która nie ma racji bytu i o której większość z nas nie chce nawet pomyśleć – jest jednym z najbardziej ludzkich, powszechnie i stale występujących zjawisk emocjonalnych. 

Bezradność lidera jest emocją paradoksalną. Zakazaną w oficjalnym języku zarządzania, a jednocześnie nieuniknioną w realnym doświadczeniu przywództwa. Im szybciej przestaniemy udawać, że jej nie ma, tym większa szansa, że nie będzie musiała dochodzić do głosu w postaci wypalenia, cynizmu czy chronicznego napięcia.

Małgorzata Kulik

www.terapiamasens.com

www.premium-english.pl

Fundacja Integralia o rynku pracy dla osób z niepełnosprawnościami

0
Źródło zdjęcia: ERGO Hestia

Fundacja Integralia opublikowała raport „Milion niewykorzystanych talentów”, w którym wskazuje rozwiązania dla firm, które jeszcze nie zdecydowały się zatrudniać osób z niepełnosprawnościami, a chcą budować prawdziwą inkluzywność w organizacjach. Premiera raportu została połączona z podsumowaniem 4. edycji programu „Sprawny staż”.

Autorzy opracowania zintegrowali dane z wielu źródeł, w tym Głównego Urzędu Statystycznego (Narodowy Spis Powszechny, BAEL), PFRON oraz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Wartość merytoryczną podnosi analiza praktycznych wdrożeń w wiodących organizacjach. Publikacja uwzględnia doświadczenia takich firm, jak ERGO Hestia, Accenture Polska, Santander Bank Polska, mBank czy Amazon.

Z raportu wynika, że wskaźnik aktywności zawodowej osób z niepełnosprawnościami w Polsce wynosi tylko 33,1% – ponad dwukrotnie mniej niż w całym społeczeństwie (73,4%).

– ERGO Hestia wpisała zatrudnianie osób z niepełnosprawnościami wprost w strategię firmy, tuż obok najważniejszych celów biznesowych. Takie podejście zaowocowało zatrudnieniem ponad 150 osób z niepełnosprawnościami wśród prawie 3400 pracowników grupy, z czego około 70% pracuje na stanowiskach specjalistycznych i menedżerskich. To zdecydowanie najwyższy odsetek w polskich finansach – podkreśla Artur Borowiński, prezes Grupy ERGO Hestia, która powołała fundację.

Siedem grzechów głównych

Autorzy zidentyfikowali w raporcie „siedem grzechów głównych” – najczęstsze błędy pracodawców, które blokują zatrudnianie osób z niepełnosprawnościami: od nieświadomych uprzedzeń przez obawy przed kosztami dostosowań po mylne przekonania o niskiej produktywności tej grupy. Równocześnie zaprezentowali „Kompas dla pracodawców” – praktyczny przewodnik zilustrowany konkretnymi przykładami, narzędziami i dobrymi praktykami sprawdzonymi przez wiodące polskie firmy.

– Nasz raport uczciwie diagnozuje sytuację, ale przede wszystkim daje proste rozwiązania, które mogą pomóc każdemu menedżerowi zrobić pierwszy krok – mówi Dagmara Senda, prezeska Fundacji Integralia. – Wyłączmy myślenie kategoriami litości czy pomocy. Rozmawiajmy o korzyściach ekonomicznych i kompetencjach. Wtedy zatrudniamy człowieka, który wnosi do firmy konkretną wiedzę i umiejętności.

„Sprawny staż” zmienia rynek 

Integralną częścią premiery raportu było podsumowanie ostatniej edycji flagowego programu Fundacji – „Sprawny staż”. Program jest otwarty dla studentów i absolwentów z ważnym orzeczeniem o niepełnosprawności, którzy chcą zdobyć pierwsze doświadczenia w korporacyjnym środowisku, w atmosferze pełnej inkluzywności.

– Sukces programu potwierdza tezy postawione w raporcie: odpowiednie przygotowanie procesu rekrutacji i onboardingu pozwala pozyskać lojalnych i wykwalifikowanych pracowników – zauważa Dagmara Senda.

(AM, źródło: ERGO Hestia)

ERGO Hestia, LINK4 i Euro Insurances liderami swoich kategorii w rankingu jakości danych UFG

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

ERGO Hestia i LINK4 obroniły swoje pozycje sprzed roku, zwyciężając w poszczególnych kategoriach piętnastej edycji rankingu jakości danych przesyłanych przez ubezpieczycieli do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Nową „twarzą” wśród triumfatorów jest Euro Insurances.

W rankingu uwzględnionych zostało 20 zakładów, których udział w rynku ubezpieczeń komunikacyjnych przekracza jeden promil. Udział jest ustalany na podstawie liczby aktywnych umów krajowego OC posiadaczy pojazdów mechanicznych oraz AC na koniec badanego okresu.

Rezultaty zostały podane w podziale na trzy grupy. Różnią się one między sobą liczbą (wolumenem) danych przekazywanych do bazy Ośrodka Informacji UFG.  Oznacza to, że ocena działań i pracy ubezpieczycieli nad przekazywaniem danych wysokiej jakości jest osadzona na tle wyników grupy adekwatnej do skali działalności danego zakładu.

Z danych UFG wynika, że na koniec 2025 roku 14 z 20 klasyfikowanych ubezpieczycieli osiągnęło wskaźnik końcowy na poziomie powyżej 90%. Fundusz przypomina, że jakość danych przekazywanych przez ubezpieczycieli przekłada się na adekwatność wysokości składki do ryzyka.

Ranking ubezpieczycieli za 2025 rok

(data zamrożenia danych: 10 luty 2026 r.)

Ubezpieczyciele raportujący do bazy UFG wysoki wolumen rekordów

MiejsceUbezpieczycielWskaźnik końcowy
1ERGO HESTIA96,95%
2PZU95,72%
3WARTA94,22%

Wśród ubezpieczycieli raportujących wysoki wolumen rekordów utrzymana została hierarchia z poprzedniej odsłony rankingu. Cała trójka mogła się też pochwalić lepszym rezultatem od odnotowanego 12 miesięcy wcześniej. Wskaźnik ERGO Hestii wzrósł o 0,21 punktu procentowego, PZU SA – o 0,41 pp., natomiast Warta poprawiła swoje osiągnięcie o 0,8 pp.

Ubezpieczyciele raportujący do bazy UFG średni wolumen rekordów

MiejsceUbezpieczycielWskaźnik końcowy
1LINK495,98%
2INTERRISK94,99%
3ALLIANZ93,93%

Z kolei w TOP 3 ubezpieczycieli raportujących średni wolumen rekordów doszło do sporych przetasowań. LINK4 utrzymał swoją pozycję sprzed roku, poprawiając rezultat o 0,26 pp. Na drugie miejsce awansowało trzecie w poprzedniej edycji InterRisk, z wynikiem lepszym o 0,66 pp. Nowym zakładem z pierwszej trójce był natomiast Allianz, który w minionym roku uplasował się poza podium. Z TOP 3 wypadło z kolei Generali.

Ubezpieczyciele raportujący do bazy UFG niski wolumen rekordów*

MiejsceUbezpieczycielWskaźnik końcowy
1EURO INSURANCES90,70%

W kategorii ubezpieczycieli raportujących do Bazy OI UFG niski wolumen rekordów Fundusz zaprezentował tylko zakłady, które osiągnęły wskaźnik końcowy nie niższy niż 90%. Jedyną taką firmą okazało się trzecie przed rokiem Euro Insurances, które poprawiło swój rezultat o 0,18 pp. r/r.

Artur Makowiecki

news@gu.com.pl

22,320FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie