Polisa na życie jako element układanki sukcesyjnej

0
902

Ignorantia iuris nocet – nieznajomość prawa szkodzi. Zdanie, które z pewnością wielu z nas miało okazję usłyszeć, w praktyce wskazuje, że brak świadomości rozwiązań prawnych, jakie dotyczą danej osoby, może przynieść szkodę. Często nie zdajemy sobie sprawy z jej rozmiarów, jeżeli nie zadbamy o pewne kwestie.

Raz po raz słyszymy od klientów, że „jakoś sobie dadzą radę”. To „jakoś” już wskazuje na wspomniany brak świadomości. Gdyby było na odwrót, to jako agenci lub doradcy bylibyśmy zasypani monologami przedstawiającymi rozwiązanie danego problemu.

Esencją sentencji „nieznajomość prawa szkodzi” jest sytuacja, gdy klient nie posiadał ubezpieczenia, odszedł w zaświaty i pozostawił żonę i dzieci bez środków do życia.

Komplikacje spadkobierców

Zacznijmy od początku. Pewnie nie raz mieliście okazję spotkać się z małżeństwem posiadającym dzieci i spłacającym kredyt hipoteczny. W Polsce według szacunków jest obecnie ok. 2,5 mln aktywnych kredytów hipotecznych. W tych umowach widnieje ok. 4 mln kredytobiorców, gdyż część umów została zaciągnięta przez więcej niż jedną osobę.

Niestety ludzie umierają. W ostatnich latach liczba zgonów bije niechlubne rekordy w statystykach, w 2021 r. przekroczyła granicę 520 tys. osób. Czy w przypadku zgonu jednego członka rodziny i braku ubezpieczenia jedynym problemem tej rodziny będzie brak środków do życia? Ktoś mógłby rzec, że przecież zawsze można pozbyć się nieruchomości z długiem poprzez sprzedanie jej. Może nawet dałoby się na takiej transakcji zarobić. Przecież ceny nieruchomości na rynku wtórnym w ostatnich latach rosną bardzo dynamicznie. Niestety nie jest to takie proste.

O wiele większym problemem są komplikacje wynikające z tego, że zobowiązanie cały czas ciąży na spadkobiercach, a dodatkowo dochodzi problem z zarządzaniem majątkiem. I tutaj najczęściej słyszę: „Dlaczego? Przecież jeden rodzic żyje, to czy on nie może podejmować decyzji?”. Otóż niestety nie. Z takim przykładem sprawy wielokrotnie mierzyliśmy się w swojej praktyce, znamy go też z życia innych doradców. W przypadku zgonu jednego z małżonków do dziedziczenia podchodzą żyjący małżonek i dzieci w częściach równych. Oznacza to, że całość majątku po zmarłym, czyli ułamek nieruchomości, oszczędności, innych składników majątkowych i też kredytu dziedziczy także osoba niepełnoletnia.

Skoro tak jest, to wielu osobom wydaje się, że to właśnie rodzic będzie występował w imieniu dziecka, będącego niepełnoletnim, i on będzie podejmował decyzje dotyczące przyszłości spadku. Nic bardziej mylnego. W imieniu osoby, która nie ukończyła 18. roku życia, decyzje o sposobie zarządzania spadkiem podejmuje sąd rodzinny.

Andrzej Kowerdej

Przekonania i jak to wygląda w praktyce

Art. 101 § 3 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego wskazuje wyraźnie: „Rodzice nie mogą bez zezwolenia sądu opiekuńczego dokonywać czynności przekraczających zakres zwykłego zarządu ani wyrażać zgody na dokonywanie takich czynności przez dziecko”.

Co to jest „zwykły zarząd”? Zgodnie z definicją wskazaną w art. 199 Kodeksu cywilnego: „Do czynności zwykłego zarządu zalicza się wszelkie czynności, mające na celu utrzymanie rzeczy w dotychczasowym stanie oraz zarządzanie nią, dla umożliwienia korzystania z niej i pobierania pożytków. Jeżeli własność rzeczy przysługuje niepodzielnie kilku osobom, do czynności zwykłego zarządu rzeczą wspólną potrzebna jest zgoda większości współwłaścicieli”.

Czyli czynnością wchodzącą w zakres definicji zwykłego zarządu będzie zakupienie za pieniądze pochodzące ze spadku żywności, ubrania czy też zabawek dla dziecka. Jednak nie będzie nią z pewnością przykładowo sprzedaż nieruchomości. Co to oznacza w praktyce? Osoba trzecia, jaką jest sąd opiekuńczy, niezwiązana emocjonalnie z rodziną, której jedynym obowiązkiem ustawowym jest chronić interesy osoby niepełnoletniej, podejmuje kluczowe decyzje na temat zarządzania spadkiem.

Tutaj zapewne pojawiają się te same argumenty, które słyszymy na spotkaniach i szkoleniach: „Sąd na pewno w takim przypadku zgodzi się na sprzedaż nieruchomości!” albo „Przecież obecnie banki przy kredytach oferują ubezpieczenia, więc taki kredyt będzie spłacony” lub „To niemożliwe, na pewno wygląda to inaczej w praktyce”. Niestety, sąd się nie zgodzi, ubezpieczenia przy kredycie w większości przypadków nie zadziałają – taka jest praktyka. Co w związku z tym? Omówimy te kwestie w kolejnych artykułach.

Andrzej Kowerdej
kierownik Działu Ubezpieczeń na Życie i Ubezpieczeń Zdrowotnych Phinance

Gaweł Gałkiewicz
regionalny koordynator Sprzedaży Ubezpieczeń na Życie i Ubezpieczeń Zdrowotnych, doradca klienta VIP Phinance