Razem, nie osobno…

0
591

Osobno – Razem. Takie oto hasło przyświecało XXV jubileuszowemu Kongresowi Brokerów w Mikołajkach. Hasło nieco prowokacyjne, dające do myślenia, a odnoszące się do… niepewnych czasów. Czasów, w których brokerzy muszą jednak normalnie funkcjonować – z jednej strony zarabiać, z drugiej zaś jak najlepiej dbać o interesy klientów.

A to wszystko w niezbyt smakowitej panierce inflacji, wojny w Ukrainie, zmiennego ustawodawstwa czy konieczności dostosowywania się do wymogów stawianych przez nadzór. Stąd pytanie, czy razem, czy może osobno, nie jest tylko zaproszeniem do luźnych dywagacji na temat rynku, na którym wszyscy działamy, ale próbą ujęcia w karby naszej wspólnej przyszłości.

Razem czy osobno (z nadzorem)?

Można powiedzieć, że już zwyczajowo drugi dzień Kongresu rozpoczęło spotkanie z przedstawicielkami i przedstawicielami Komisji Nadzoru Finansowego. W trakcie wystąpienia omówione zostały zasady kontroli w przedsiębiorstwach brokerów oraz przykładowe obszary funkcjonowania rynku brokerskiego, w których zdaniem KNF dochodzić może do nadużyć oraz nieprawidłowości, i którymi to obszarami nadzór zamierza się – prawdopodobnie – w niedalekiej przyszłości zainteresować.

Chodziło tu między innymi o współpracę brokerów z agentami ubezpieczeniowymi, w ramach której to agent przyjmuje na siebie cały ciężar analizy potrzeb klienta oraz dopasowania produktu ubezpieczeniowego do tychże potrzeb, czyniąc tym samym z brokera biernego uczestnika całego procesu, pobierającego jedynie kurtaż od zakładów ubezpieczeń.

Problem ciekawy, dotykający wprost chociażby interpretacji art. 30 ustawy o dystrybucji ubezpieczeń. Nie sposób odmówić więc takim spotkaniom wysokiego waloru praktycznego, pozwalającego brokerom na zweryfikowanie stosowanych przez nich metod dystrybucji czy współpracy z innymi dystrybutorami (lub opracowania stosownych dokumentów na potrzeby kontroli).

Niemniej muszę pozwolić sobie tu na pewną, nieco gorzką obserwację. Podczas dyskusji pojawił się problem tzw. pełnomocnictw wielokrotnych, a więc sytuacji, w której zakład ubezpieczeń otrzymuje od różnych brokerów pełnomocnictwa od jednego klienta, przy czym wszystkie pełnomocnictwa zawierają klauzulę wyłączności. Już na pierwszy rzut oka widać, że zagadnienie to dotyczy aż dwóch kategorii podmiotów nadzorowanych przez KNF – ubezpieczycieli i brokerów. Co więcej, to zagadnienie jest doskonale znane brokerom właśnie, którzy in gremio uznają je za jeden z czynników utrudniających wykonywanie działalności i psujących rynek.

Słuchając wypowiedzi urzędników KNF, można było odnieść wrażenie, że nie do końca wiedzą o problemie oraz jego skali. I jest to doskonały przykład na to, że nadzór powinien bardziej wsłuchiwać się w głosy napływające z rynku, a nie jedynie zajmować suche stanowiska czy ustalać, dość uznaniowo, wykazy dokumentów, jakich okazania oczekiwać będzie w trakcie kontroli.

Inaczej mówiąc, zarówno organowi nadzoru, jak i podmiotom nadzorowanym zależeć powinno na osiągnięciu efektu synergii, polegającego nie tylko na wytykaniu przez KNF błędów popełnianych przez uczestników rynku, ale przede wszystkim na wspólnym poszukiwaniu rozwiązań wspólnie zdiagnozowanych problemów. Czyli razem z nadzorem, a nie osobno. 

Razem czy osobno (z innymi brokerami)?

Zamykająca Kongres debata brokerska dotyczyła wielu istotnych zagadnień, przy czym po raz kolejny prym wiodło tu zagadnienie relacji pomiędzy brokerami, a przede wszystkim etycznego wymiaru tychże relacji.

Począwszy od Karty Sobieszewskiej, poprzez „Zasady dobrej praktyki współpracy brokerów ubezpieczeniowych i zakładów ubezpieczeń”, aż po Kodeks Etyki Zawodowej Brokera mogliśmy prześledzić, jak owe relacje ewoluowały, przejść przez drogę zaczynającą się hasłem „Zakład ubezpieczeń nasz wróg!”, a kończącą uznaniem ubezpieczycieli za naturalnych partnerów w biznesie.

Niestety, ustawa o dystrybucji ubezpieczeń nie zawiera jakichkolwiek mechanizmów, które pozwalałyby na efektywne rozwiązywanie sporów pomiędzy brokerami, dotyczących chociażby kwestii obsługi klienta na wyłączność czy też podziału kurtażu w przypadku zmiany brokera obsługującego danego klienta.

W kontekście takich sporów przedstawione zostały trzy możliwe modele, które obrać może branża – model sądowy (opierający się na rozstrzyganiu sporów pomiędzy brokerami przez sądy powszechne), model arbitrażowy (zakładający wykorzystanie sądownictwa polubownego, a nawet powołanie jednego sądu arbitrażowego dla całej branży) oraz model dyscyplinarny (nawiązujący do wielokrotnie już omawianej koncepcji uznania zawodu brokera ubezpieczeniowego za zawód zaufania publicznego).

Uczestnicy debaty dość sceptycznie wypowiadali się na temat modelu sądowego, wskazując na trwanie procedur sądowych oraz brak doświadczenia sądów w sprawach dotyczących brokerów ubezpieczeniowych. W przypadku pozostałych modeli akcentowano z kolei wątpliwości odnoszące się do możliwości ich praktycznego zastosowania.

Ostatecznie jednak debata potwierdziła, że środowisko brokerskie jest świadome istoty sporów powstających w relacjach pomiędzy poszczególnymi brokerami oraz stopnia ich skomplikowania. To samo w sobie dowodzi, że brokerzy chcą otrzymać skuteczne instrumentarium pozwalające na profesjonalne i efektywne rozstrzyganie kwestii spornych. Czyli razem z innymi brokerami, a nie osobno.

Razem i tylko razem

Odpowiedź na pytanie, czy razem, czy osobno, może być tylko jedna. Razem i tylko razem. Może takie hasło brzmi propagandowo, ale w niepewnych czasach branża, która potrafi wspólnie akcentować najważniejsze problemy ją dotykające oraz wskazywać potencjalne sposoby ich eliminacji, jest w stanie wiele osiągnąć, pokazać determinację i utwierdzić swoją reputację u partnerów w biznesie. Takie właśnie wnioski płyną z XXV Kongresu Brokerów. 

dr Michał P. Ziemiak
adiunkt w Katedrze Prawa Ubezpieczeniowego i Medycznego UMK, radca prawny, członek polskiego Oddziału Association Internationale de Droit des Assurances (AIDA)