25 lat „Gazety Ubezpieczeniowej”

0
910

Sama nie wiem, kiedy to przeleciało. Widzę siebie 25 lat młodszą i prezesa INFOR-u Ryszarda Pieńkowskiego, jak informuje mnie, że będę redaktorką nowego pisma – „Gazety Ubezpieczeniowej”.

Był początek roku 1999 i nawet XXI wieku jeszcze nie było… Był za to wydawniczy Wielki Boom, potem ześlizgiwanie się w dół, ale bez tego ikarowego lotu „Gazety Ubezpieczeniowej” nie mogłabym jej wydzierżawić, a potem w 2004 r. kupić (na raty).

Uczyłam się wszystkiego w biegu, poznawałam ludzi ubezpieczeń i po latach ten kapitał okazał się najcenniejszy. Gdy patrzę wstecz, widzę, że towarzyszył mi wieczny strach, iż coś się nie uda. W wydawnictwie INFOR krążyły plotki, że po sześciu miesiącach splajtuję. Zacisnęłam zęby i nie dawałam się. Nie splajtowałam. Strach jednak był we mnie nadal, a ten największy dotyczył tego, że skończy się epoka papieru i już nic gazecie nie pomoże.

Weszliśmy z załogą w wiek XXI i wolno nabywaliśmy umiejętności technologicznych, by zmierzyć się z internetem, newsletterami, ale tak naprawdę „GU” w Nową Erę Technologii wprowadziła moja córka, redaktorka Aleksandra Wysocka. I tylko dzięki niej mogłam spokojnie przejść na emeryturę i przestać się bać końca ery papieru (tak bardzo szybko jeszcze nie nadejdzie).

Nawet nie marzyłam – będąc wielką miłośniczką Lema – że nastanie czas sztucznej inteligencji, a ta przeorze wszystko! W moim Domowym Muzeum Wolnomularstwa im. Adama W. Wysockiego, mego zmarłego męża, na XIX-wiecznym biurku tkwi stara, XX-wieczna maszyna do pisania. I gdy ja, budując swoje małe muzealne królestwo, zagłębiam się w przeszłość, „Gazeta Ubezpieczeniowa” wraz z Olą i całą, świetną i rozwijającą się ekipą, mierzy się skutecznie z wyzwaniami XXI wieku.

No i każdy jest na swoim miejscu. Każdy jest szczęśliwy, czego i Wam życzę, drodzy Czytelnicy.

Bądźcie szczęśliwi.

dr Bożena M. Dołęgowska-Wysocka

redaktorka seniorka


POBIERZ | SUBSKRYBUJ W iTUNES | SUBSKRYBUJ W SPOTIFY