Od pewnego czasu, analizując rynek ubezpieczeń na życie i rozmawiając zarówno z klientami, jak i doradcami, coraz częściej wracam do dwóch pytań. Po pierwsze: czy klasyczne ubezpieczenia na życie – rozumiane jako samodzielna ochrona na wypadek śmierci – są dziś nadal realnie interesujące dla klientów? Po drugie: czy nie zbliżamy się do końca ubezpieczeń na życie w ich dotychczasowej, znanej nam od lat formule?
To odważna teza, ale pozwolę sobie ją postawić wprost: klasyczne ubezpieczenia na życie w obecnym kształcie powoli się kończą. Sama oferta ochrony wyłącznie na wypadek śmierci przestaje odpowiadać na rzeczywiste potrzeby klientów. W jej miejsce coraz wyraźniej, odważniej i bardziej świadomie wkraczają ubezpieczenia na życie i zdrowie.
Strach przed chorobą większy niż przed śmiercią
Zdrowie od lat pozostaje jedną z najwyższych wartości dla Polaków, a jednocześnie obszarem budzącym największe obawy. Potwierdza to raport „Mapa Ryzyka Polaków” Polskiej Izby Ubezpieczeń: aż 87% z nas obawia się utraty zdrowia, 80% – że nie będzie ich stać na leczenie, a 71% – że w razie choroby nie uzyskają odpowiedniej opieki medycznej. Te liczby jasno pokazują, że strach przed chorobą i jej konsekwencjami jest dziś znacznie silniejszy niż obawa przed samą śmiercią.
Nasza – kliencka – świadomość zmienia się bardzo dynamicznie. Coraz lepiej rozumiemy, że sama wypłata świadczenia finansowego w razie śmierci nie zabezpiecza nas na wypadek długotrwałej choroby, utraty sprawności czy niezdolności do pracy. Dlatego coraz większe znaczenie w decyzjach zakupowych zyskuje komponent zdrowotny.
Zdrowie można zabezpieczać na różne sposoby. Na rynku funkcjonują klasyczne ubezpieczenia zdrowotne, zarówno w formie abonamentowej, jak i stricte ubezpieczeniowej, zapewniające dostęp do lekarzy, badań czy określonych świadczeń szpitalnych.
Drugą, coraz istotniejszą ścieżką – i jej poświęcam ten tekst – są umowy dodatkowe na wypadek poważnego zachorowania, zawierane wraz z ubezpieczeniem na życie.
Umowa dodatkowa na wypadek poważnego zachorowania
W SIGNAL IDUNA już dziś ponad 60% wszystkich wniosków zawiera, obok umowy głównej, również umowę na wypadek poważnego zachorowania. To trend, który obserwujemy od kilku lat i który systematycznie się umacnia. Zakładam, że podobne proporcje występują również w innych zakładach ubezpieczeń. Jeśli miałbym pokusić się o prognozę, zaryzykowałbym stwierdzenie, że w perspektywie najbliższych dwóch–trzech lat ponad 80% wniosków będzie zawierało element ochrony zdrowia.
Niekwestionowanym liderem pozostaje umowa na wypadek poważnego zachorowania, tuż za nią plasują się: zdrowie bez granic (Further / Global Doctors), rozszerzenia nowotworowe, uszczerbek na zdrowiu oraz niezdolność do pracy. Co istotne, coraz częściej to właśnie szeroko rozumiane „umowy zdrowotne”, a nie ochrona na wypadek śmierci, stanowią znaczną część składki.
Rosnąca świadomość klientów i doradców
Skąd bierze się ta zmiana? Przede wszystkim z rosnącej świadomości – zarówno klientów, jak i doradców. Rynek pośrednictwa ubezpieczeniowego coraz odważniej skręca w stronę ubezpieczeń życiowych i zdrowotnych. Nawet firmy, które dotychczas koncentrowały się głównie na masowych ubezpieczeniach majątkowych, teraz częściej dostrzegają potencjał w rozwiązaniach życiowych. Doradcy nie ograniczają się już do prostych grup otwartych, lecz częściej oferują rozwiązania indywidualne z wysokimi sumami ubezpieczenia.
Jeszcze kilka lat temu suma ubezpieczenia w poważnych zachorowaniach rzadko przekraczała 10–15 tys. zł w ubezpieczeniach grupowych oraz ok. 50 tys. zł w polisach indywidualnych. Dziś w ubezpieczeniach indywidualnych średnia suma przekracza 100 tys. zł, a coraz częściej wybierane są poziomy 400–500 tys. zł. To wyraźny sygnał, że zaczynamy rozumieć realne koszty leczenia i wagę takiej ochrony.
Nie tylko suma, również organizacja leczenia
Czy oznacza to wyłącznie wyścig na coraz wyższe sumy ubezpieczenia? Tak – ale nie tylko. Dobrym przykładem jest leczenie za granicą w ramach Global Doctors / Further, gdzie suma ubezpieczenia sięga nawet 2 mln euro. Prawdziwą wartością nie jest jednak sama kwota, lecz kompleksowa organizacja procesu leczenia: wybór kliniki, planowanie pobytu, transport, tłumacz oraz pełna koordynacja całego procesu terapeutycznego. To realne wsparcie w jednym z najtrudniejszych momentów życia.
I właśnie w tym kierunku rozwijają się dziś ubezpieczenia na życie i zdrowie – w stronę rozwiązań, które nie tylko wypłacają pieniądze, ale realnie pomagają przejść przez chorobę.
Dlatego w SIGNAL IDUNA konsekwentnie realizujemy strategię Zdrowie w Życiu. „Opieka Medyczna w Poważnym Zachorowaniu” to umowa dodatkowa, która nie ogranicza się do świadczenia finansowego, lecz zapewnia nieograniczony dostęp do opieki medycznej: do wszystkich specjalizacji lekarskich w Polsce, bez limitów, z ukierunkowaną diagnostyką, koordynacją leczenia i wsparciem psychologicznym. Ubezpieczony może korzystać z tej opieki przez 18 miesięcy i sam decyduje, kiedy ją rozpocząć.
Przyszłościowy kierunek
SIGNAL IDUNA koordynuje proces leczenia, pomaga poruszać się po ścieżce diagnostyki i terapii, daje realny dostęp do specjalistów i badań oraz pozwala skupić się na zdrowiu, a nie na organizacji leczenia.
Bo gdy choroba burzy cały świat, najważniejsze jest, by ktoś pomógł go odbudować krok po kroku – z troską o zdrowie, bezpieczeństwo i przyszłość. Wierzymy, że to właśnie jest przyszłość ubezpieczeń.
Klasyczne ubezpieczenia na życie przestają wystarczać, a ich miejsce zajmują ubezpieczenia na życie i zdrowie. I dokładnie w tym kierunku zmierza SIGNAL IDUNA.
Wojciech Soliński
dyrektor Biura Sprzedaży Agencyjnej w SIGNAL IDUNA Polska









