Ponawiamy nasz serdeczny apel o przekazywanie 1,5% Państwa podatku za ubiegły rok na pomoc dla wieloletniego współpracownika „Gazety Ubezpieczeniowej” – Marka Śliperskiego.
Zbierane fundusze pozwalają przede wszystkim opłacić koszty profesjonalnej opieki nad nim, pomocy w codziennych czynnościach życiowych i nieodzownej rehabilitacji (cierpi na wtórnie postępującą formę stwardnienia rozsianego).
POMÓŻMY MARKOWI ŚLIPERSKIEMU!
W formularzu PIT wpisz nr KRS: 0000268931 z dopiskiem: Dla Marka Śliperskiego.
16 grudnia ERGO Hestia wprowadziła modyfikacje w swoim flagowym ubezpieczeniu życia i zdrowia – ERGO 4. Zmiany obejmują m.in. szybsze przyjęcie odpowiedzialności za niezdolność do pracy oraz rozszerzenie zakresu ochrony o trwałą utratę samodzielności, spowodowaną między innymi zaawansowanym otępieniem czy chorobą Alzheimera.
W zmodyfikowanym ERGO 4 ubezpieczony otrzyma rentę w przypadku całkowitej niezdolności do pracy trwającej już 7 miesięcy. Dodatkowo renta z tytułu trwałej utraty samodzielności może być wypłacana do 85. roku życia. W ramach obu rozszerzeń zarówno ochrona, jak i wysokość składki są zagwarantowane i niezmienne przez cały okres trwania umowy, który może wynosić nawet kilkadziesiąt lat.
Nowości zakresowe dotyczą również Global Doctors – ubezpieczenia zapewniającego pełną organizację i finansowanie leczenia za granicą. Polisa w nowej odsłonie obejmuje innowacyjne metody leczenia szczególnych postaci nowotworu złośliwego, m.in. takich jak leczenie off-label czy udział w badaniach klinicznych ukierunkowanych na terapię konkretnego rodzaju nowotworu.
Nowe spojrzenie na niezdolność do pracy
– To znaczące zmiany, pozycjonujące ERGO 4 jako ubezpieczenie wyjątkowe w skali polskiego rynku. Tylko w ERGO Hestii ubezpieczony może otrzymać rentę przy całkowitej niezdolności do pracy trwającej już 7 miesięcy. Znaczenie tej zmiany najlepiej oddają liczby. W 2023 r. aż 73% orzeczeń dotyczących całkowitej oraz czasowej niezdolności wydawanych było na okres krótszy niż 24 miesiące – mówi Sylwester Poniewierski, dyrektor Biura Ubezpieczeń Detalicznych i Programów Partnerskich ERGO Hestii. – Już dziś ubezpieczenie niezdolności do pracy w ERGO 4 miało wiele zalet. Zależało nam jednak, aby jak najszybciej wesprzeć finansowo naszych klientów zmagających się z tego typu problemami. Wbrew ogólnemu przekonaniu, to właśnie choroby są główną przyczyną ograniczenia aktywności zawodowej, a te często generują dodatkowe koszty związane z leczeniem. Przy nowej odsłonie produktu to klient sam zadecyduje, czy chce dokupić rozszerzenie na wypadek niezdolności do pracy krótszej niż 24 miesiące, czy też pozostać przy podstawowym zakresie ochrony i otrzymywać wsparcie finansowe w razie całkowitej niezdolności do pracy orzeczonej na minimum 24 miesiące – dodaje.
Długoterminowa ochrona na wypadek trwałej utraty samodzielności
Istotną zmianą w ERGO 4 jest wprowadzenie możliwości dokupienia do ubezpieczenia niezdolności do pracy dodatkowej ochrony na wypadek trwałej utraty samodzielności do 85 roku życia.
– Nasze społeczeństwo się starzeje. Rok temu mieliśmy 7,85 mln emerytów. Za 10 lat będzie ich blisko 10 milionów. Tymczasem potrzeby finansowe nie kończą się po 65. roku życia. Czasem właśnie wtedy jeszcze bardziej zaczynają rosnąć. Żeby uświadomić sobie skalę niepełnosprawności osób starszych w Polsce, podajmy tylko dwie liczby: ponad 2 mln osób po 60. roku życia posiada orzeczenie o niepełnosprawności, z czego 36% to orzeczenia o znacznym stopniu niepełnosprawności. 400 tys. osób choruje na demencję, a ona – podobnie jak choroba Alzheimera czy trwała utrata możliwości wykonywania czynności życia codziennego – wymaga konieczności ciągłej opieki nad chorym. To potrafi generować naprawdę znaczące koszty, m.in. rehabilitacji czy domowej opieki. Tymczasem współczynnik zastępowalności wynagrodzenia emeryturą spadnie z 52,5% w 2025 r. do 26,2% w 2045 r. Nowe ERGO 4 odpowiada na te problemy i na finansowe wyzwania jesieni życia – dodaje Sylwester Poniewierski.
Ubezpieczony ma swobodę w wyborze wysokości renty, którą chciałby otrzymywać w przypadku wystąpienia trwałej utraty samodzielności. Może to być kwota od 500 do 5000 zł. Wypłata świadczenia jest dostosowana do indywidualnych potrzeb i oczekiwań ubezpieczonego.
Jeżeli trwała utrata samodzielności nastąpi przed ukończeniem 65. roku życia, ubezpieczony otrzyma dwie renty – z tytułu niezdolności do pracy i z powodu trwałej utraty samodzielności.
Produkt jest dostępny dla osób w wieku od 18 do 59 lat. Ponadto ERGO 4 oferuje obniżenie wysokości składki po 65. roku życia, kiedy to kończy się ochrona z tytułu całkowitej niezdolności do pracy.
Innowacyjne metody leczenia przy szczególnej postaci nowotworu
Od 16 grudnia zmieni się również zakres świadczeń w ubezpieczeniu Global Doctors. W przypadku wystąpienia szczególnej postaci nowotworu u ubezpieczonego oraz rekomendacji ekspertów, będzie możliwe podjęcie leczenia w ramach medycyny precyzyjnej (m.in. leczenie eksperymentalne, procedury off-label, terapia CART-T zatwierdzona protokołem) lub udział w badaniach klinicznych ukierunkowanych na terapię konkretnego rodzaju nowotworu.
Global Doctors w ERGO 4 dostępny jest w dwóch wariantach:
Podstawowym – ukierunkowanym na leczenie nowotworów złośliwych z limitem pokrywanych kosztów do kwoty 1 mln euro,
Rozszerzonym – z sumą ubezpieczenia 2 mln euro i zakresem obejmującym poważne stany chorobowe, takie jak: nowotwór złośliwy w stadium przedinwazyjnym lub nowotwór in situ, ciężka dysplazja przednowotworowa, wymiana lub naprawa zastawek serca, operacja pomostowa tętnic wieńcowych, operacja neurochirurgiczna, przeszczepienie narządów od żywego dawcy, przeszczepienie szpiku kostnego.
Oba warianty zostaną rozszerzone o możliwość skorzystania z konsultacji psychologicznych.
Tomasz Mańko, wiceprezes zarządu spółek PKO Ubezpieczenia, poinformował, że z końcem kwietnia odchodzi z firmy. „Jestem dumny z biznesu ubezpieczeniowego, który wspólnie zbudowaliśmy w PKO BP” – napisał menedżer na swoim profilu w serwisie LinkedIn.
Tomasz Mańko jest menedżerem z blisko 28-letnim doświadczeniem w sektorze finansowym. Od 1998 roku przez blisko 18 lat był związany z Grupą BNP Paribas w Polsce. Uczestniczył w tworzeniu i rozwijaniu TUnŻ Cardif Polska oraz Cardif ARD Oddział w Polsce.
Od stycznia 2017 r. Tomasz Mańko jest związany z PKO Ubezpieczenia, początkowo jako członek zarządu, a od sierpnia 2021 r. jako jego wiceprezes. Na tym stanowisku odpowiada za sprzedaż, dystrybucję i marketing, a także obszar klienta. Specjalizuje się w projektach związanych z takimi obszarami, jak zarządzanie sprzedażą, klientocentryczność, nowoczesna oferta ubezpieczeniowa, leasing oraz bankowość detaliczna.
Tomasz Mańko ukończył studia w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Jest też programu MBA prowadzonego przez Université du Québec à Montréal oraz SGH.
Rada Organów Nadzoru Europejskiego Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń i Pracowniczych Programów Emerytalnych podjęła decyzję o rozpoczęciu drugiej edycji akcji „Tajemniczy klient” w europejskim sektorze ubezpieczeniowym. W odróżnieniu od pierwszej odsłony, która koncentrowała się na sprzedaży ubezpieczeń inwestycyjnych, najnowsza edycja będzie dotyczyć internetowej sprzedaży produktów ochronnych innych niż na życie.
Akcja będzie koordynowane przez EIOPA i odbędzie się w 10 państwach członkowskich. Oczekuje się, że jej wyniki zostaną opublikowane w pierwszej połowie 2027 roku.
Tajemniczy klient to ćwiczenie, w którym przeszkoleni pracownicy wcielają się w rolę potencjalnych klientów, aby ocenić rzeczywiste doświadczenia konsumentów. Może ono obejmować zarówno osobiste wizyty u dystrybutorów, jak i interakcje online za pośrednictwem kanałów cyfrowych.
Wizyty tajemniczych klientów pozwalają zebrać informacje na temat ścieżki zakupowej produktów ubezpieczeniowych poprzez analizę potencjalnych ryzyk i szans związanych z procesem zakupowym konsumentów.
Z badania zrealizowanego przez SW Research we współpracy z Europa Ubezpieczenia oraz CUK Ubezpieczenia wynika, że niemal 6 na 10 respondentów korzysta z roweru co najmniej kilka razy w tygodniu. Wraz z rosnącą popularnością jazdy na dwóch kółkach rośnie także świadomość zagrożeń.
Auta i infrastruktura największym wyzwaniem dla rowerzystów
Rosnąca liczba rowerzystów oznacza również większą ekspozycję na zagrożenia w przestrzeni publicznej. Zapytani o to, co stanowi dla nich największe niebezpieczeństwo podczas jazdy, respondenci najczęściej wskazywali samochody, które za główne zagrożenie uznało 42,2% badanych. Na drugim miejscu znalazła się niedostateczna infrastruktura rowerowa – brak ciągłości ścieżek, ich zły stan techniczny czy nieczytelne oznaczenia (32,5% wskazań). Dopiero na kolejnych pozycjach pojawili się piesi (10,3%) oraz kradzieże (8%).
– Rower stał się nie tylko środkiem transportu, ale także elementem stylu życia. Wraz ze wzrostem liczby użytkowników naturalnie rośnie potrzeba poprawy bezpieczeństwa zarówno poprzez lepszą infrastrukturę, jak i rozwiązania finansowe chroniące rowerzystów – mówi Piotr Kunce, ekspert Europa Ubezpieczenia.
Rośnie świadomość ubezpieczeniowa rowerzystów
Wyniki badania pokazują również, że rowerzyści coraz świadomiej podchodzą do kwestii ochrony zarówno własnego zdrowia, jak i odpowiedzialności finansowej. Najważniejszym elementem potencjalnej polisy jest dla nich ubezpieczenie NNW, które wskazało 33,7% respondentów. Na kolejnych miejscach znalazły się: ubezpieczenie roweru od kradzieży (25,3%) i OC (24,7%).
– Ubezpieczenia rowerowe coraz częściej postrzegane są jako kompleksowe narzędzie zarządzania ryzykiem. Mogą one obejmować nie tylko kradzież czy uszkodzenie roweru, ale także odpowiedzialność cywilną oraz ochronę zdrowia w razie wypadku. Ma to szczególne znaczenie w kontekście rosnącej wartości sprzętu oraz coraz intensywniejszego użytkowania rowerów, zwłaszcza w przestrzeni miejskiej – dodaje Piotr Kunce.
– Z naszej perspektywy wyraźnie rośnie zainteresowanie ubezpieczeniami rowerowymi, ale wciąż widoczna jest duża potrzeba edukacji klientów. Wielu rowerzystów nie zdaje sobie sprawy, że polisa może obejmować nie tylko sam rower, lecz także OC czy NNW. Kluczowe jest dopasowanie zakresu ochrony do potrzeb i indywidualnej sytuacji – mówi Małgorzata Harasimiuk-Grodzka, członkini zarządu ds. Sprzedaży i Rozwoju Sieci CUK Ubezpieczenia.
– Raport pokazuje, że skuteczna ochrona rowerzysty powinna obejmować nie tylko sprzęt, ale przede wszystkim zdrowie i odpowiedzialność – dziś klient chce mieć pewność, że chroni siebie, rower oraz innych. Istotne jest również to, że percepcja ryzyka wykracza poza kradzież – dominują obawy związane z ruchem drogowym i wypadkami, co naturalnie wzmacnia rolę ubezpieczeń NNW i OC w komunikacji produktu. Dlatego kluczową przewagą dobrej oferty powinna być jej modułowość – użytkownik sam wybiera zakres ochrony i płaci tylko za te ryzyka, których realnie potrzebuje, co idealnie wpisuje się w oczekiwania cenowe klientów – dodaje Kinga Piotrowska, Project Manager kampanii ubezpieczenia rowerowego CUK Ubezpieczenia.
Ile rowerzyści są gotowi zapłacić za ochronę?
Choć zainteresowanie ubezpieczeniami rośnie, dane pokazują również dużą wrażliwość cenową – 52,2% respondentów deklaruje, że byłaby skłonna zapłacić do 30 zł miesięcznie za ubezpieczenie rowerowe. Kolejne 24,5% badanych akceptuje koszt na poziomie 31–50 zł miesięcznie.
Zdaniem autorów raportu wyniki badania potwierdzają rosnący potencjał rynku rowerowego w Polsce. Dotyczy on nie tylko sprzedaży sprzętu i rozbudowy infrastruktury, ale także usług dodatkowych, w tym ubezpieczeń.
Europa Ubezpieczenia i CUK oferują ubezpieczenie „Ochrona na kołach”, które może obejmować:
następstwa nieszczęśliwego wypadku zaistniałe w czasie użytkowania roweru przez ubezpieczonego, w tym zawał serca lub udar mózgu zaistniałe w wyniku wysiłku fizycznego,
pojazd wraz z jego wyposażeniem podczas użytkowania lub przechowywania,
bagaż ubezpieczonego podczas użytkowania pojazdu,
odpowiedzialność cywilna (OC) ubezpieczonego, gdy w związku z użytkowaniem pojazdu, w następstwie czynu niedozwolonego osoba trzecia dozna szkody, a ubezpieczony jest zobowiązany w myśl przepisów prawa do jej naprawienia.
Klienci mają możliwość rozszerzenia ochrony o zdarzenia powstałe w wyniku udziału w zawodach amatorskich lub uprawiania sportów wysokiego ryzyka. Ubezpieczenie dostępne jest w multiagencji CUK.
Aleksandra E. Wysocka: – Rynek multiagencyjny jest już bardzo gęsty. Nowe projekty pojawiają się regularnie i równie regularnie znikają. Dlaczego Multisfera miałaby być czymś więcej niż kolejną próbą wejścia na zatłoczony rynek?
Dagmara Łoboda: – Dla tych, którzy dostarczają jakościowe usługi, zawsze jest miejsce. My nie tworzymy kolejnego podmiotu, który powiela to, co w pośrednictwie ubezpieczeniowym jest już dobrze znane. Wychodzimy z ofertą współpracy, której moim zdaniem na rynku po prostu brakuje.
Brzmi dobrze, ale konkretnie – czego takiego na rynku brakuje?
– Oferty dla osób, które już pracują zawodowo, ale chciałyby spróbować swoich sił w ubezpieczeniach bez konieczności natychmiastowej zmiany całego życia zawodowego. Dla ludzi, którzy szukają dodatkowego źródła dochodu albo dopiero sprawdzają, czy ta branża jest dla nich. U nas mogą to zrobić bezpiecznie i w swoim tempie.
Tylko że duże multiagencje też potrafią szkolić i wdrażać nowych agentów. Dlaczego ktoś miałby wybrać właśnie Multisferę?
– Doświadczenie to akurat nasza mocna strona. Jesteśmy częścią Grupy ASF, więc stoi za nami 25 lat praktyki, i to nie bez sukcesów. Czy to nie „Gazeta Ubezpieczeniowa” przyznała w 2023 r. agencji ASF Premium tytuł Multiagencji Roku?
Tak, to prawda.
– Czyli można powiedzieć, że trochę się na ubezpieczeniach znamy. Po 25 latach współpracy z agentami dobrze wiemy, co działa, a co nie. I właśnie dlatego tak duży nacisk kładziemy na proces wdrożenia. Bo rekrutacja to najłatwiejszy etap. Prawdziwym wyzwaniem jest przygotowanie kogoś do realnej pracy sprzedażowej.
Program wdrożenia zaprojektowaliśmy tak, aby dostosowywał się do czasu i stylu życia kandydata. To on decyduje o tempie i formie nauki. Uczy się wtedy, kiedy może. Bez presji i bez konieczności wywracania swojego życia zawodowego do góry nogami.
W branży dużo mówi się o szkoleniach, ale agenci często narzekają, że są przeładowane teorią i mało praktyczne. Jak to wygląda u Was?
– Staraliśmy się ten problem rozwiązać bardzo praktycznie. Oferujemy kilka form nauki. Są szkolenia stacjonarne dla tych, którzy preferują spotkania na żywo. Są szkolenia online dla osób, które chcą uczestniczyć w zajęciach w ciągu dnia i zadawać pytania na bieżąco. I wreszcie są krótkie nagrania dla tych, którzy nie mogą uczestniczyć w dwóch pierwszych formach.
Czasem żartobliwie nazywam je szkoleniami „tik-tokowymi”, bo przypominają tę formę dynamiką i długością. Kierujemy się prostą zasadą: każda minuta uwagi naszego odbiorcy jest na wagę złota. Dzięki temu materiały są praktyczne i łatwe do przyswojenia.
Każda firma przekonuje, że jej system wdrożenia jest najlepszy. Jak kandydat ma rozpoznać, czy to faktycznie działa?
– Każde szkolenie ma ustandaryzowaną ulotkę. Kandydat od razu widzi, ile czasu musi poświęcić na szkolenie w wersji podstawowej, średnio zaawansowanej i zaawansowanej oraz jakie konkretne efekty osiągnie na każdym poziomie.
Dzięki temu sam decyduje, jak bardzo chce się wyspecjalizować w danej tematyce i ile czasu chce na to przeznaczyć.
Najpierw uczymy rzeczy najbardziej potrzebnych, czyli odpowiadania na podstawowe potrzeby ubezpieczeniowe najbliższego otoczenia. Dopiero później przyglądamy się kandydatowi indywidualnie: jego pracy, sytuacji życiowej czy środowisku, w którym funkcjonuje. Na tej podstawie dobieramy kolejne elementy nauki.
Jedną z największych barier wejścia do branży jest jednak działalność gospodarcza. Czy u Was to wygląda inaczej?
– Tak. Aby współpracować z Multisferą, nie trzeba zakładać działalności gospodarczej. Można pracować na podstawie umowy-zlecenia. Nie trzeba wykonywać przelewów do ZUS ani urzędu skarbowego, bo wszystkie formalności są po naszej stronie.
To znacząco obniża próg wejścia do branży. Daje możliwość spróbowania bez dużego ryzyka i bez konieczności podejmowania radykalnych decyzji zawodowych.
Pojawia się jednak pytanie, czy taki model nie jest trudniejszy organizacyjnie. Dwuzawodowiec ma mniej czasu, wolniej się uczy i często traktuje ubezpieczenia jako zajęcie dodatkowe.
– To prawda, i dlatego niewiele firm kieruje ofertę wprost do tej grupy. Taki model wymaga zupełnie innego podejścia do wdrożenia i innych zasobów organizacyjnych.
Czy wiele podmiotów na rynku zapewnia kilkudziesięcioosobowe biuro wsparcia sprzedaży z dyżurami do godziny 20.00? W naszym przypadku takie zaplecze istnieje właśnie po to, aby osoby pracujące w innych zawodach mogły liczyć na pomoc wtedy, kiedy faktycznie mają czas na zajmowanie się ubezpieczeniami.
Skąd w ogóle pomysł na stworzenie Multisfery?
– Z obserwacji kandydatów, których spotykałam w procesach rekrutacyjnych w ostatnich latach. Wiele osób miało potencjał i realne predyspozycje do sprzedaży ubezpieczeń. Często sami też chcieli spróbować.
Barierą było jednak przekonanie, że trzeba od razu działać na sto procent. Czyli rzucić etat, założyć działalność gospodarczą i całkowicie zmienić ścieżkę zawodową.
W praktyce niewiele osób może sobie na to pozwolić. W efekcie wiele osób, które mogłyby być bardzo dobrymi agentami, w ogóle nie weszło do branży.
Dlatego komunikujemy się z tą grupą inaczej. Mówimy: nie rzucaj swojej pracy. Spróbuj. Przejdziemy przez to razem. Jeśli pojawiają się obawy, to jest to naturalne. My też kiedyś je mieliśmy. Dlatego wiemy, jak poprowadzić kogoś krok po kroku, w jego tempie.
A jak wygląda kwestia zarobków? Czy dwuzawodowiec ma szansę na realny dochód, czy to raczej symboliczne prowizje?
– Jako spółka z Grupy ASF oferujemy atrakcyjne stawki prowizyjne. Oczywiście wysokość dochodu zależy od zaangażowania i czasu, jaki ktoś jest w stanie poświęcić na pracę.
Staramy się jednak maksymalnie ułatwić codzienne działania agentów. Udostępniamy nowoczesne narzędzia, między innymi stale rozwijaną porównywarkę ubezpieczeń komunikacyjnych oraz CRM, który umożliwia logowanie do portali sprzedażowych towarzystw. W jednym miejscu agent ma dostęp do kontaktów, najważniejszych komunikatów i rozliczeń.
Gdyby miała Pani przekonać kogoś jednym zdaniem, żeby spróbował pracy w Multisferze, co by Pani powiedziała?
– My nie mówimy: zostań agentem. My mówimy: w Multisferze nikt nie idzie sam. Pójdziemy z tobą. Wejdź do Multisfery. Zrób pierwszy krok. Spokojnie. Bezpiecznie. Po swojemu.
Flota samochodowa w firmie to nie tylko narzędzie pracy, ale też potencjalne źródło problemów. Każda stłuczka, awaria czy kradzież to przestój, stres i realne straty finansowe. Właśnie dlatego ubezpieczenia flotowe przestają być „formalnością”, a zaczynają pełnić rolę strategicznego narzędzia w zarządzaniu przedsiębiorstwem.
Na pierwszy rzut oka ubezpieczenie floty to po prostu jedna umowa zamiast kilkunastu czy kilkudziesięciu polis. W praktyce jednak chodzi o coś znacznie więcej – o kontrolę.
Jedna polisa zamiast wielu
Jedna polisa oznacza jeden termin, jeden system rozliczeń i co najważniejsze, większy wpływ na warunki współpracy z ubezpieczycielem. Firmy przestają być „jednym z wielu klientów”, a zaczynają negocjować jak partnerzy biznesowi.
Największa zmiana pojawia się jednak tam, gdzie wcześniej panował chaos, w kosztach. Rozproszone polisy często oznaczają brak spójnej strategii i trudność w analizie wydatków. Ubezpieczenie flotowe pozwala spojrzeć na wszystko z góry: ile firma wydaje, gdzie pojawia się najwięcej szkód i co można poprawić. To moment, w którym ubezpieczenie przestaje być kosztem, a zaczyna być źródłem wiedzy.
Dobrym przykładem jest firma transportowa posiadająca 25 samochodów dostawczych, która zdecydowała się na przejście z indywidualnych polis na ubezpieczenie flotowe. Wcześniej każdy pojazd był ubezpieczany osobno, co generowało chaos administracyjny oraz wyższe koszty. Po wdrożeniu jednego programu flotowego firma nie tylko obniżyła łączną składkę o ok. 15%, ale także zyskała dostęp do dedykowanego opiekuna oraz uproszczonej procedury zgłaszania szkód. Co istotne, uporządkowanie danych pozwoliło lepiej kontrolować szkodowość i szybciej reagować na pojawiające się problemy w zarządzaniu flotą.
To pokazuje, że dobrze dobrane ubezpieczenie flotowe działa jak lustro, odbija realny sposób korzystania z pojazdów w firmie. A jeśli coś w tym obrazie nie działa, daje szansę na szybką reakcję.
Korzyści z dobrej polisy
Coraz większe znaczenie w ubezpieczeniach flotowych odgrywają także nowe technologie. Systemy telematyczne czy monitoring stylu jazdy kierowców pozwalają nie tylko zwiększyć bezpieczeństwo, ale również wpływają na ocenę ryzyka przez ubezpieczyciela. Firmy, które inwestują w takie rozwiązania, mogą liczyć na dodatkowe korzyści, zarówno finansowe, jak i operacyjne.
Warto też pamiętać o elastyczności. Flota żyje – auta są kupowane, sprzedawane, wymieniane. Dobra polisa flotowa nadąża za tym tempem, umożliwiając szybkie dopisywanie i usuwanie pojazdów bez zbędnych formalności. W dynamicznych branżach to ogromna przewaga.
Nie bez znaczenia jest również aspekt relacji z ubezpieczycielem. W przypadku flot często pojawia się dedykowany opiekun czy uproszczone ścieżki likwidacji szkód, co realnie skraca czas reakcji i ogranicza przestoje w działalności firmy. A to w praktyce przekłada się na konkretne oszczędności.
Ubezpieczenia flot nie są więc tylko „większym pakietem OC i AC”. To narzędzie, które – odpowiednio wykorzystane – pomaga firmie lepiej działać, mniej tracić i świadomiej się rozwijać. A w dzisiejszych realiach to właśnie ta świadomość robi największą różnicę.
Paulina Szybko kierowniczka biura – likwidacja szkód Krajowe Biuro Obsługi Roszczeń Ubezpieczeniowych sp. z o.o www.bezpieczenstwowbiznesie.pl
Pożar ugaszony, sąsiad bezpieczny. Firma oddycha z ulgą. I wtedy przychodzi decyzja z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska – z nakazem rekultywacji własnego gruntu i rachunkiem na 400 tys. zł. Polisa OC firmy tego nie pokryje – chroniła sąsiada, a nie ziemię pod halą właściciela.
To nie jest scenariusz z gatunku tzw. czarnych łabędzi, ale mechanizm, który uruchamia się przy każdym zdarzeniu prowadzącym do skażenia gruntu lub wód podziemnych – pożarze, awarii instalacji, nieszczelności zbiornika. Przepisy są bardzo precyzyjne: zanieczyszczający płaci, a zakres tego obowiązku wykracza daleko poza szkody u osób trzecich.
Klauzula środowiskowa nie robi tego, czego się po niej oczekuje
Wielu brokerów i przedsiębiorców polega na rozszerzeniu OC firmy o tzw. klauzulę środowiskową. Jednak jej zakres jest przeważnie ograniczony do zdarzeń nagłych i niespodziewanych – wybuchu, spektakularnej awarii.
Tymczasem większość szkód środowiskowych to procesy powolne: nieszczelność zbiornika może powodować wyciek trwający miesiącami, a skażenie wsiąkać w grunt przez lata. Często nie można precyzyjnie określić momentu powstania szkody, co w modelu occurrence stwarza ogromne ryzyko luki w pokryciu.
Kolejna pułapka – klauzula działa ze wspólnym limitem OC. Każda wypłata za szkodę środowiskową pomniejsza limit dostępny na inne zdarzenia, np. wypadek pracownika czy szkodę u kontrahenta. W SALTUS EKO suma ubezpieczenia na szkody środowiskowe jest niezależna od głównego limitu OC deliktowego.
Co pokrywa SALTUS EKO
W skład produktu wchodzą dwa „filary” ochrony.
Pierwszy to odpowiedzialność za szkody w środowisku – obejmuje ona zarówno odpowiedzialność cywilną wobec osób trzecich, jak i odpowiedzialność administracyjną wynikającą z decyzji organów ochrony środowiska. Zakres polisy obejmuje rekultywację własnego gruntu i wód podziemnych, naprawę szkód w siedliskach chronionych (Natura 2000), a także koszty działań zapobiegawczych podjętych, zanim szkoda się utrwali.
Drugi to koszty wykonania zastępczego – sytuacja, w której organ nakazuje naprawę, a przedsiębiorca nie ma ani środków, ani zaplecza specjalistycznego, by wykonać ją w terminie. Ubezpieczyciel finansuje wtedy zewnętrznych ekspertów, zanim uruchomiona zostanie egzekucja administracyjna. Dla firm z pozwoleniami na zbieranie lub przetwarzanie odpadów to ochrona przed jednym z najdotkliwszych scenariuszy utraty płynności.
Liczby mówią same za siebie
W case study opartym na pożarze hali z chemią gospodarczą klauzula środowiskowa w zwykłym OC pokrywa szkody u sąsiadów w wysokości 50 tys. zł. Ratownictwo na rzece, rekultywacja własnego terenu i odtworzenie gatunków na łączną kwotę 770 tys. zł zostają poza zakresem. A firma zostaje z długiem. SALTUS EKO w tej sytuacji pokryłby całe roszczenie w wysokości 820 tys. zł.
Dla wielu zarządów grup dealerskich obszar F&I wciąż widnieje w raportach wyłącznie jako stabilne źródło marży. Tymczasem w dobie rygorystycznych wymogów IDD i RODO działy ubezpieczeń generują ryzyka regulacyjne, które przy braku odpowiedniego nadzoru mogą kosztować firmę znacznie więcej, niż wynosi wypracowany zysk.
Czas, w którym ubezpieczenia były jedynie dodatkiem do sprzedaży aut, bezpowrotnie minął. Dziś to pełnoprawna, wysoko regulowana działalność finansowa, za którą spółka odpowiada całym swoim majątkiem. Menedżerowie odpowiedzialni za ten segment stoją przed koniecznością raportowania już nie tylko słupków sprzedaży, lecz także poziomu ekspozycji organizacji na błędy w dystrybucji.
Regulator oraz zakłady ubezpieczeń postrzegają dużą grupę dealerską jako rozproszoną multiagencję. Skuteczne zarządzanie kilkudziesięcioma osobami wykonującymi czynności agencyjne (OFWCA) oraz administrowanie ogromnymi zbiorami danych osobowych wymaga kompetencji specyficznych dla sektora finansowego.
Przy obecnej skali operacji podejście zorientowane wyłącznie na wynik bywa ryzykowne. Niezbędne staje się uzupełnienie go o systemowy nadzór nad procesami, wykraczający poza ramy handlu samochodami.
Rozproszenie jako punkt zapalny
Największym wyzwaniem struktur wielooddziałowych pozostaje utrzymanie spójności operacyjnej. Często spotykanym zjawiskiem jest funkcjonowanie lokalnych zespołów F&I na podstawie własnych, wypracowanych przez lata praktyk czy subiektywnej interpretacji obowiązków wynikających z ustawy o dystrybucji ubezpieczeń (IDD). Dotyczy to w szczególności zasad analizy potrzeb klienta (APK) oraz standardów komunikacji – od sposobu pozyskiwania danych, przez przekazywanie ofert, aż po finalny przepływ polis. Brak jednolitego modelu dokumentowania tych procesów w całej grupie tworzy jedynie iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa.
Z perspektywy nadzoru zróżnicowanie procedur stanowi najkrótszą drogę do dotkliwych sankcji, uderzających bezpośrednio w agenta, czyli w całą spółkę, a nie w konkretny salon.
Nadzór to już nie tylko formalność
Choć zakłady ubezpieczeń prowadzą własne audyty jakościowe, prawdziwym wyzwaniem dla dużych grup dealerskich pozostaje rygorystyczny nadzór KNF oraz restrykcje wynikające z RODO.
Dla regulatora nie ma znaczenia, że błąd w APK czy nieprawidłowość w procesie informacyjnym wystąpiły tylko w jednej lokalizacji – sankcje uderzają w całą strukturę agenta. W dobie cyfryzacji każda luka w ścieżce przepływu danych klienta między salonem a ubezpieczycielem generuje ryzyko kar administracyjnych liczonych w milionach złotych lub procentach rocznego obrotu. Taka perspektywa sprawia, że zapewnienie zgodności (compliance) przestaje być teoretycznym obowiązkiem, a staje się fundamentem ochrony kapitału spółki.
Wnioski dla zarządzających
Współczesne wyzwanie sektora F&I polega na zaprojektowaniu modelu organizacyjnego gwarantującego powtarzalność i bezpieczeństwo operacji w każdej lokalizacji. Fundamentem takich działań jest precyzyjne spisanie procesów oraz jednoznaczne umocowanie odpowiedzialności za ich przestrzeganie na poziomie menedżerskim.
Skutecznym rozwiązaniem, wykraczającym poza doraźne szkolenia, staje się wdrożenie mechanizmów proaktywnego audytu wewnętrznego, weryfikującego jakość dokumentacji i skuteczność procesów wewnętrznych przed wystąpieniem ewentualnych problemów.
Sukcesem rynkowym dealera jest dziś stworzenie systemu odpornego na kontrolę, w którym sprzedaż i compliance stanowią równorzędne, wzajemnie wspierające się filary biznesu.
Ewa Łazowska koordynatorka działu finansowania i ubezpieczeń w Auto Group Polska (VW i Škoda)
O gwarancjach ubezpieczeniowych bez weksli mówi w podcaście #RozmowyBezAsekuracji Olga Gac-Wiszniewska, menedżerka gwarancji ubezpieczeniowych w Warcie. Rozmawia Aleksandra E. Wysocka.
Dowiesz się:
Dlaczego Warta rezygnuje z weksli w standardowym procesie udzielania gwarancji?
Do jakich podmiotów skierowana jest nowa oferta Warty?
Czy regres po wypłacie gwarancji jest możliwy bez weksla?
W najnowszej edycji konkursu LINK4 „Doceniamy Dobrych Kierowców” – obejmującej pierwszy kwartał 2026 roku – aktywnie rywalizowało 3186 osób, które przejechały łącznie niemal 3 mln kilometrów. Średnia ocena stylu jazdy w tej grupie wyniosła 86,86%, co oznacza wzrost względem poprzedniej edycji.
Poprawę widać również wśród najlepszych uczestników – średni wynik w czołówce wzrósł do 96,27%. Liderzy osiągają niemal perfekcyjne rezultaty – pierwsza setka uzyskała średnią ocenę na poziomie 99,91%.
– Widzimy wyraźnie, że konkursy „Doceniamy Dobrych Kierowców” realnie wpływają na zmianę nawyków za kierownicą. Uczestnicy nie tylko utrzymują wysoki poziom jazdy, ale z każdą edycją osiągają coraz lepsze wyniki. Pomaga w tym to, że po każdej trasie kierowcy w nawigacji NaviExpert otrzymują wskazówki, na co powinni zwrócić szczególną uwagę. Dodatkowo mogą przeanalizować przebieg przejazdu z zaznaczonymi momentami przekroczenia prędkości czy gwałtownego hamowania. Warto dołączyć do konkursu szczególnie teraz, przed długim weekendem majowym, na który wielu z nas wybierze się autem. Dzięki temu lepiej zadbamy o bezpieczeństwo swoje i najbliższych w okresie, gdy ruch na drogach będzie wzmożony – mówi Rafał Jakubowiak, dyrektor Pionu Marketingu LINK4.
Kolejny konkurs „Doceniamy Dobrych Kierowców” wystartował w kwietniu i potrwa do końca czerwca. Gwarantowaną nagrodą dla każdego uczestnika jest nawigacja NaviExpert, a do zdobycia są kolejne tysiące nagród, w tym smartfon, kamery samochodowe i bony paliwowe. Im bezpieczniej jeżdżą kierowcy, tym większą szansę mają na nagrody. Swoje miejsce w rankingu mogą śledzić na bieżąco. Aby wziąć udział w konkursie, trzeba przejechać z włączoną aplikacją co najmniej 500 km.
Komisja Nadzoru Finansowego opublikowała stanowisko dotyczące stosowania przepisów o układzie, tj. instytucji umożliwiającej nadzwyczajne złagodzenie sankcji w postępowaniach wszczynanych na skutek wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy. KNF uznała w nim, że samo zaprzestanie naruszeń prawa lub usunięcie stanu niezgodności z prawem dopiero po wydaniu decyzji pierwszej instancji nie będzie już uzasadniało wszczęcia postępowania układowego.
W swoim wystąpieniu nadzór przypomniał, że w początkowym okresie obowiązywania przepisów art. 18k i nast. ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym dopuszczał możliwość prowadzenia postępowania układowego również na etapie odwoławczym, tak aby z jego zalet skorzystać mogły również te podmioty, których postępowanie weszło już w etap drugiej instancji. Po ponad dwóch latach od wejścia w życie przepisów KNF uznaje jednak, że przesłanki zawarcia układu w postaci zaprzestania naruszenia prawa lub usunięcia stanu niezgodności z prawem powinny być realizowane na wcześniejszym etapie postępowania, tj. najpóźniej w pierwszej instancji. Urząd stoi na stanowisku, że układ ma szanse przyczynić się do przyspieszenia postępowania wówczas, gdy do zaprzestania naruszeń prawa lub usunięcia stanu niezgodności z prawem dojdzie przed wydaniem decyzji organu pierwszej instancji. Według Komisji jedynie wtedy będzie to przyczyniało się do pełniejszej realizacji celów nadzorczych i zapewnienia prawidłowego funkcjonowania rynku finansowego.
„W konsekwencji KNF wskazuje, że samo zaprzestanie naruszeń prawa lub usunięcie stanu niezgodności z prawem dopiero po wydaniu decyzji pierwszej instancji nie będzie już uzasadniało wszczęcia postępowania układowego. Wszczęcie postępowania układowego w drugiej instancji będzie możliwe jedynie w sytuacji, w której pojawią się istotne nowe okoliczności (niezwiązane z zaprzestaniem naruszenia prawa albo usunięciem stanu niezgodności z prawem), pozwalające osiągnąć cele nadzorcze niemożliwe lub trudne do uzyskania w sankcyjnym postępowaniu administracyjnym. Takimi nowymi okolicznościami będzie zasadniczo usunięcie skutków naruszenia lub naprawienie szkód wyrządzonych w wyniku naruszenia lub podjęcie zobowiązań układowych w tym zakresie (np. wypłata albo zobowiązanie do wypłaty rekompensat na rzecz poszkodowanych klientów, poinformowanie albo zobowiązanie do poinformowania klientów o naruszeniach prawa). Należy przy tym pamiętać, że zobowiązania układowe powinny pozostawać w bezpośrednim związku z naruszeniem oraz spełniać wymogi ustawowe. Ich realizacja podlega ponadto nadzorowi i weryfikacji przez KNF” – czytamy w stanowisku nadzoru.
KNF zaznacza, że celem jej stanowiska nie jest ograniczenie stosowania instytucji układu, lecz zapewnienie jej zgodności z pierwotnymi założeniami. Komisja podkreśliła, że dąży do tego, aby strony postępowania podejmowały działania naprawcze możliwie najwcześniej, tj. najlepiej przed wszczęciem postępowania lub ewentualnie na etapie pierwszej instancji. W takich przypadkach możliwe jest zastosowanie złagodzenia sankcji w ramach układu.
„Mimo powyższego, zaprzestanie naruszeń prawa lub usunięcie niezgodności z prawem na późniejszym etapie (po wydaniu decyzji pierwszej instancji) nie pozostaje działaniem bez znaczenia – nie wystarczy już wprawdzie do wszczęcia postępowania układowego, ale może zostać uwzględnione przez KNF przy wymiarze sankcji administracyjnej nakładanej w trybie postępowania sankcyjnego, bez stosowania układu” – stwierdził nadzór.
Informujemy, że w celu zapewnienia jak najlepszej obsługi nasza strona korzysta z ciasteczek (plików cookies). Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies. Jednocześnie przypominamy, że w każdej chwili masz możliwość zmiany ustawień plików cookies. OK
Privacy & Cookies Policy
Privacy Overview
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these cookies, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may have an effect on your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.