Coraz więcej branż stawia na ubezpieczenia wzajemne

0
1125

Rozmowa z Rafałem Kilińskim, prezesem TUW PZUW

Aleksandra E. Wysocka: – Dostał Pan od prezydenta Brązowy Krzyż Zasługi za działalność na rzecz polskiego rynku ubezpieczeń. Gratulacje! To niewątpliwie również wyraz uznania za propagowanie ubezpieczeń wzajemnych.

Rafał Kiliński: – Tak to traktuję. Zresztą przyznając odznaczenia, prezydent podkreślał szczególną wagę właśnie ubezpieczeń wzajemnych. Mają one wymiar etyczny i ekonomiczny. Etyczny, ponieważ ich zasadą jest współdziałanie na rzecz wspólnego dobra ubezpieczonych, a nie osiąganie zysków przez ubezpieczyciela. Ekonomiczny, ponieważ wzajemność w ubezpieczeniach niesie dla naszych członków, czyli ubezpieczonych, wiele pragmatycznych korzyści. Coraz więcej firm i instytucji ten fakt dostrzega. Cieszę się, że jest w tym nasza zasługa.

Jednak edukacja ubezpieczeniowa polskich przedsiębiorców i w ogóle Polaków wciąż pozostawia wiele do życzenia. Z zazdrością patrzę na rozwinięte kraje, gdzie nikomu nie trzeba tłumaczyć, po co są ubezpieczenia. U nas pokutuje przekonanie, że płacę za ubezpieczenie i jeśli nie przytrafi mi się nic złego, i nie dostanę odszkodowania, to nic z tego ubezpieczenia nie mam. Brakuje zarówno wyobraźni, jak i wiedzy na temat zarządzania ryzykiem i roli, jaką odgrywa w tym ubezpieczyciel. A na minimalizowanie ryzyka jako towarzystwo ubezpieczeń wzajemnych kładziemy szczególny nacisk. Podobnie jak na prewencję. Dużo jednak wody w Wiśle upłynie, zanim jako społeczeństwo zaczniemy te aspekty doceniać i zdamy sobie sprawę ze znaczenia i faktycznej roli ubezpieczenia.

À propos wody… Powołaliście Związek Wzajemności Członkowskiej Wodociągi Polskie. To nie jest łatwa branża, wielu ubezpieczycieli jej unika.

– Nie boimy się wyzwań, a strategia budowania kompleksowej oferty dla wybranych branż, także trudnych, znakomicie się u nas sprawdza. Tak jest z ubezpieczeniami dla szpitali, od których zaczynaliśmy. Innym przykładem są instytucje kościelne – ubezpieczamy majątek niemal wszystkich zakonów w Polsce i wielu diecezji. Nastawiamy się na tworzenie wyspecjalizowanej, sektorowej oferty, a drogą do tego jest również współpraca z samorządami gospodarczymi, jak Izba Gospodarcza „Wodociągi Polskie”. Jest nam z nimi po drodze, ponieważ samorządy, gospodarcze i nie tylko, opierają się na tych samych co ubezpieczenia wzajemne wartościach: solidarności i współpracy na rzecz maksymalizowania wspólnych korzyści.

Izba „Wodociągi Polskie” jest reprezentantem i pierwszym członkiem nowego związku wzajemności członkowskiej. Branża jest rzeczywiście trudna i narażona na liczne ryzyka. Obejmuje prawie 1500, głównie samorządowych, przedsiębiorstw i zakładów budżetowych. Dysponuje majątkiem o wartości przekraczającej 100 mld zł. To oczyszczalnie ścieków, stacje uzdatniania wody oraz setki tysięcy kilometrów rur wodociągowych i kanalizacyjnych.

Działając razem, we współpracy z nami, zyskuje szersze możliwości budowania atrakcyjnych programów ubezpieczeniowych niż pojedyncze, zwłaszcza małe podmioty tego sektora. Jednocześnie rozłożenie ryzyka ubezpieczeniowego na dużą liczbę przedsiębiorstw pozwala ograniczać koszty.

Skoro wspomniał Pan o szpitalach – jak rozwijacie się w tej dziedzinie?

– Jak najlepiej. Ubezpieczamy ich już prawie 180. Właśnie dołączył do nas kolejny – duży szpital z południa Polski. Wzrost jest systematyczny i trwały, mimo że odchodzimy od udziału w przetargach. Oddajemy tu pole PZU. To przemyślana strategia w ramach całej Grupy PZU.

Kto chce się ubezpieczać według sztywnych przetargowych reguł – proszę bardzo, naszym atutem jest zaś elastyczność i możliwość negocjowania do samego końca warunków ubezpieczenia, aby je idealnie dopasować do potrzeb zainteresowanego. Pod tym względem nasza oferta jest komplementarna wobec tej, którą ma PZU. Co jednak ważne, zdecydowana większość szpitali, które zasmakowały już ubezpieczeń wzajemnych, trwa wiernie przy nas, a to najlepsza rekomendacja.

Gdzie wzrosty są największe?

– W ubezpieczeniach zdrowotnych. To jest nasza Wunderwaffe. Przypis składki wzrósł w zeszłym roku prawie trzykrotnie. W zdrowiu jest zaklęty potencjał, ponieważ na zdrowiu – niezależnie od kryzysów, inflacji i innych problemów – się nie oszczędza.

Szczęśliwie coraz częściej zdają sobie z tego sprawę także pracodawcy. Rozumieją, że dodatkowa opieka zdrowotna dla pracowników jest najcenniejszym benefitem, jaki mogą im zaproponować. Traktują opiekę zdrowotną nie jako koszt i balast, lecz mądrą inwestycję w ludzi, na których przecież opiera się każda instytucja i firma. Zyskują dzięki temu konkurencyjność na rynku pracy.

Przykład?

– Kolejny nowy związek wzajemności członkowskiej – dla firm z sektora energetycznego i elektrociepłowniczego. Powstał właśnie po to, aby zapewniać opiekę zdrowotną ich pracownikom. Współpraca w tej dziedzinie z tak olbrzymią branżą jest dla nas szczególnie cenna.

A ci mali? Jak rozwija się sprzedaż ubezpieczenia od ryzyka dla franczyzobiorców?

– W czasach niepewności gospodarczej taka asekuracja ma szczególnie dużą wartość. Nasza Polisa na biznes jest zwyczajnie potrzebna, bo w razie biznesowej porażki franczyzobiorca pozostaje bez długów wobec franczyzodawcy. Doceniają to jedni i drudzy, ponieważ ubezpieczenie zdejmuje sporą część ryzyka zarówno z franczyzobiorcy, jak i franczyzodawcy.

Nasz największy partner, sieć sklepów Żabka, traktuje Polisę na biznes jako istotny benefit dla nowych franczyzobiorców. Widzę tu ogromny potencjał również dla innych sieci franczyzowych. Pracujemy nad tym.

Wspomniał Pan także o prewencji. Na czym polega?

– Projektów są dziesiątki. Dużych i małych. Rośnie jednocześnie budżet, który na nie przeznaczamy. Polegają na finansowaniu systemów monitoringu czy czujników dymu, szkoleń dotyczących bezpieczeństwa i postępowania w sytuacjach kryzysowych. Na tapecie mamy zakup specjalistycznego sprzętu dla Stacji Ratownictwa Górniczego – to, zwłaszcza po ostatniej tragedii w kopalni Zofiówka, ważna inicjatywa.

Wiele wartościowych przedsięwzięć dotyczy szpitali, o których rozmawialiśmy. W okresie pandemii zaangażowaliśmy się w przekazywanie im środków ochrony oraz nowoczesnych urządzeń: bezprzewodowych stetoskopów i tzw. opasek życia, które umożliwiają zdalną opiekę nad pacjentami, a dzięki temu ograniczanie liczby zakażeń.

Kładziemy jednocześnie nacisk na szkolenia dla lekarzy i personelu medycznego. Z e-learningowych szkoleń „Szpital Plus” skorzystało już prawie 2500 osób. Teraz, gdy możemy wrócić do szkoleń organizowanych stacjonarnie, rozszerzamy ich program. Nowością są na przykład szkolenia dotyczące analizy badań KTG i rozpoznawania niedotlenienia okołoporodowego noworodka. To jeden z częstszych problemów występujących podczas porodów. Celem szkoleń jest doskonalenie umiejętności lekarzy i personelu medycznego, a w konsekwencji – nazywając już rzecz po imieniu – ograniczanie liczby błędów lekarskich. Najczęściej dochodzi do nich właśnie w położnictwie i ginekologii.

Minimalizowanie ryzyka medycznego jest ważne także ze względu na rosnące koszty odszkodowań za błędy. Zasądzane kwoty przekraczają już nawet milion złotych, co bezpośrednio obciąża szpitale, ponieważ suma gwarancyjna w ramach obowiązkowej polisy OC wynosi niespełna pół miliona.

Sfinansowaliście też zakup, za prawie 300 tys. zł, sprzętu medycznego dla chorych onkologicznie dzieci.

– Rzeczywiście. Wyszliśmy z założenia, że warto nieść pomoc tym, którzy sami jej bezinteresownie udzielają. Impulsem była informacja, że Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku, które jest naszym członkiem, jako jeden z pierwszych szpitali w Polsce, już kilka dni po wybuchu wojny w Ukrainie, przyjęło chore na raka dzieci z tego kraju. Dziękowała za to nawet prezydentowa Ukrainy Ołena Zełenska.

Sfinansowaliśmy zakup systemu do neuromonitoringu śródoperacyjnego oraz specjalistycznego urządzenia do kontrolowania pracy serca, oddychania, ciśnienia i innych funkcji życiowych małych pacjentów. Duża w tym zasługa naszych pracowników, którzy niosąc po wybuchu wojny w Ukrainie indywidualną pomoc, rozmyślali nad większym wspólnym przedsięwzięciem i poświęcili swój czas, by je zrealizować.

Zdecydowaliśmy się nie na doraźną akcję, jak organizacja kolejnego transportu na Ukrainę, lecz pomoc, której efekty będą długofalowe. Nowoczesny sprzęt medyczny będzie służył przez lata – zarówno ukraińskim, jak i polskim dzieciom, podopiecznym gdańskiego szpitala.

Wracając do biznesu, jakie są teraz najważniejsze cele TUW PZUW?

– Nadrzędny cel jest klarowny – 1 mld zł składki w 2024 r. Na razie realizujemy wszystko zgodnie z planem, choć niepewność w gospodarce jest bardzo duża. I pandemia, i wojna przyniosły wiele znaków zapytania. Mamy dobrą strategię, dobre produkty i fenomenalny zespół. Największe potencjalne zagrożenie dostrzegam na zewnątrz.

Dziękuję za rozmowę.

Aleksandra E. Wysocka