Firmy boją się przerw w działalności, ale mogą się od nich ubezpieczyć

0
287

Wielu przedsiębiorców uważa przerwy w działalności za jedno z największych zagrożeń dla firm. Bardziej obawiają się tylko cyberataków i zagrożenia ze strony AI. Jak wskazują eksperci EIB, lekarstwem na te lęki są ubezpieczenia przerw w działalności (ang. Business Interruption, BI). Są one obecnie powszechnie dostępne, ale ubezpieczyciele wymagają od firm szczegółowej analizy ryzyka i przedstawienia planu ciągłości działania.

– Zalanie, pożar czy awaria maszyny to dla przedsiębiorcy dwa problemy, nie jeden. Pierwszy, widoczny jest gołym okiem, to uszkodzone mienie do naprawy, wymiany lub odbudowy. Drugi, często groźniejszy finansowo, to fakt, że firma może być zmuszona zawiesić działalność. A koszty stałe często nie znikają. Wynagrodzenia, raty kredytów, czynsz, zobowiązania kontraktowe. Do tego dochodzą jeszcze utracone przychody, z których te koszty miały być pokryte. Dla większości firm, zwłaszcza z sektora MŚP, to właśnie przestój, a nie sama szkoda materialna stanowi największe zagrożenie dla utrzymania na rynku – zauważa Łukasz Górny, dyrektor Departamentu Rozwoju EIB.

Ekspert zwraca uwagę, że ubezpieczenie przerw w działalności ma jedną cechę, o której warto wiedzieć od razu: nie istnieje jako samodzielny produkt. To zawsze uzupełnienie ubezpieczenia mienia.

– Polisa BI uruchamia się wyłącznie w przypadku przestoju wywołanego szkodą fizyczną w mieniu objętym ochroną podstawową. W praktyce oznacza to, że gdy przykładowo pożar zniszczy linię produkcyjną, ubezpieczenie majątkowe pokryje koszty odbudowy sprzętu, a polisa BI sfinansuje straty wynikające z przestoju. Bez pierwszej polisy nie ma drugiej – dodaje Łukasz Górny.

Ekspert EIB zwraca uwagę, że niezwykle istotnym parametrem polisy BI, który trzeba analizować bardzo szczegółowo, jest okres odszkodowawczy. Jest to maksymalny czas, przez który ubezpieczyciel wypłaca środki. Jego ustalenie wymaga analizy ryzyka PML (Probable Maximum Loss), która określa przede wszystkim czas potrzebny na pełną odbudowę działalności po szkodzie. Dlaczego to takie ważne? Ubezpieczyciel wypłaca odszkodowanie do czasu zlikwidowania skutków przestoju, ale nie dłużej niż przez ustalony w umowie okres. Niedoszacowanie tego parametru może oznaczać brak wsparcia dokładnie wtedy, gdy firma potrzebuje go najbardziej.

– Podstawowy zakres polisy BI można uzupełnić też o dodatkowe klauzule. Najczęściej wybieraną jest ochrona od skutków zdarzeń u kluczowych dostawców i odbiorców. Pamiętajmy, że żadna firma nie działa w oderwaniu od otoczenia. Szkoda u głównego dostawcy komponentów może sparaliżować produkcję równie skutecznie jak pożar we własnym zakładzie. Inne rozszerzenia obejmują przerwy w dostawie mediów (prąd, gaz, woda), zniszczenie dróg dojazdowych do firmy czy uniemożliwienie dostępu do budynku przez działania służb ratunkowych. Każde z nich podnosi co prawda koszt polisy, ale cena ubezpieczenia to zawsze ułamek potencjalnych strat. Chcę też podkreślić, że polisy BI są dostępne dla firm, a oferta rynkowa jest konkurencyjna. Polski rynek jest gotowy do tego, aby głębiej zaangażować się w ochronę interesów przedsiębiorców. Nie tylko w tym podstawowym wymiarze szkód fizycznych, ale także w obszarze biznesowym, bezpośrednio wpływającym na sukces firmy na rynku – mówi Łukasz Górny.

Ubezpieczyciele oczekują planu działania w kryzysie

Ekspert podkreśla, że dziś ubezpieczyciele coraz częściej wymagają od firm przedstawienia planu ciągłości działania (Business Continuity Plan, BCP) jako elementu oceny ryzyka. Bardziej rygorystyczna ocena ryzyka nie zawęża możliwości negocjacji. W umowie można z góry ustalić szczegółowe zasady likwidacji szkód, w tym wskazać konkretnych ekspertów odpowiedzialnych za szacowanie strat. To rozwiązanie szczególnie przydatne firmom ze specyficznych branż, takich jak energetyka czy chemia, gdzie ekspertyza i znajomość funkcjonowania rynku są niezbędne do oszacowania strat i dokonania oceny adekwatności działań firmy, które miały na celu ich zminimalizowanie.

(AM, źródło: Brandscope)