Jak się odnaleźć w sytuacji porażki

0
1214

W świecie biznesu zwyciężają nie ci, którzy potrafią cieszyć się ze zwycięstwa, ale ci, którzy radzą sobie ze stratą i porażkami. Strata stanowi nieodłączną część naszego życia, począwszy od opuszczenia łona stanowiącego dla nas bezpieczne schronienie przez pierwsze dziewięć miesięcy naszego istnienia.

W dzieciństwie tracimy również luksus całkowitej zależności od naszych matek. Tracimy ulubione zabawki i dni, które możemy poświęcić wyłącznie na zabawę i poznawanie świata. Tracimy przywilej oddawania się nieodpowiedzialnym przyjemnościom młodości. Gdy opuszczamy dom rodzinny i podejmujemy obowiązki dorosłego życia, tracimy ochronę ze strony naszych rodziców.

W okresie dorosłości tracimy zaś prace i stanowiska. Nierzadko cierpi też nasze poczucie własnej wartości. Tracimy pieniądze. Tracimy okazje. Umierają nam przyjaciele i członkowie rodziny. O stratach fizycznych, z którymi musimy się pogodzić, gdy przybywa nam lat, wolę w ogóle nie wspominać! Tracimy te i wiele innych rzeczy, aż w końcu musimy się pogodzić z ostateczną stratą – i pożegnać się z życiem.

Nie sposób więc zaprzeczyć, że na każdym kroku zmagamy się w życiu ze stratami. Czasem tracimy wiele, kiedy indziej – drobiazgi. Każda strata ma jednak wpływ na stan naszej psychiki. Niektórzy ludzie radzą sobie z tym lepiej, inni gorzej.

Cechą odróżniającą człowieka sukcesu od tego, który wydaje się niczym od tego pierwszego nie różnić, ale sukcesów nie odnosi, jest zdolność do radzenia sobie z rozczarowaniem i stratą. Strata stanowi wyzwanie, ponieważ często potrafi nas pokonać na płaszczyźnie psychicznej. Przegrana potrafi niestety zawładnąć umysłem człowieka. Pokonuje go, utrudniając mu poszukiwania rozwiązań dla dręczących go problemów.

Z czasem straty się kumulują i stają się coraz większym ciężarem. Użalamy się nad stratami z wczoraj. Obawiamy się strat jutrzejszych. Żal wysysa z nas energię. Na żalu nie da się niczego zbudować. Strach przed przyszłością nas paraliżuje. Przez niego nie możemy się skupić.

Pamiętam wiele sytuacji, gdy spotykałem osoby uważające, że są pokrzywdzone przez firmę, w której pracowały. Nie mogły pogodzić się z tym, że po tylu latach tak łatwo ich zwolniono, nie patrząc na przeszłe zasługi. Ugrzęźli emocjonalnie w poczuciu żalu i rozczarowania. Oczywiście zupełnie im to nie pomagało. Dlatego powinniśmy ćwiczyć się w sztuce radzenia sobie z porażkami.

Każdemu z nas przyjdzie się zmierzyć z niejednym niepowodzeniem. Powinniśmy wszakże rozprawiać się z nimi na bieżąco, aby takie emocje się nie kumulowały. Będzie nam łatwiej dalej iść przed siebie, jeśli zdołamy pogodzić się z porażką na wczesnym etapie – jeśli nie pozwolimy jej napęcznieć. Nie zawsze łatwo jest ten cel osiągnąć, ale umiejętność tę może opanować nawet ktoś, kto musi się zmierzyć z poważnym niepowodzeniem.

Jak minimalizować negatywne konsekwencje ogłupiających porażek? Przede wszystkim trzeba wyzwolić się od towarzyszących im emocji. Najważniejsza zasada to: „Wygrywasz i zapominasz. Przegrywasz i zapominasz”. Aby przezwyciężyć niesprzyjające okoliczności i nie dać się porażce, trzeba o nich zapominać – a poza tym trzeba czerpać z nich naukę!

Moje hasło brzmi – „Albo wygrywam, albo się uczę”. W moim świecie porażka nie istnieje. To po prostu lekcja, która mówi mi, co mam zrobić, żeby jej już nie doświadczyć. Trudno jest czerpać naukę z porażki, ponieważ wymaga to działań, które nie przychodzą nam naturalnie. Niełatwo jest się uśmiechać, gdy czujemy się nieszczęśliwi. Ciężko jest reagować pozytywnie, gdy czujemy się przytłoczeni.

Aby w niesprzyjających okolicznościach postąpić właściwie, potrzeba sporej samodyscypliny. Ktoś powiedział kiedyś, że człowiek uczy się tylko wtedy, gdy jest na to gotowy. Ja jestem gotowy i mam nadzieję, że ty również.

Adam Kubicki

adam.kubicki@indus.com.pl