Kilka słów o dotowanym ubezpieczeniu upraw rolnych

0
356

W branży rolnej druga połowa roku jest związana z intensywnymi pracami polowymi, kiedy to następuje zbiór plonów i jednocześnie sporo działań ukierunkowanych jest na wysiew upraw ozimych oraz ich pielęgnację. Czas ten jest ważny również z ubezpieczeniowego punktu widzenia.

Trwa jesienny sezon ubezpieczenia upraw, a ubezpieczyciele zachęcają producentów rolnych do zawierania polis dotowanych z budżetu państwa, które w zamierzeniu mają zapewnić ochronę roślin, a więc rolnego biznesu, przed następstwami trudnych do przewidzenia różnych zjawisk pogodowych. Ważne jest, aby uprawy były chronione w sposób gwarantujący wypłatę odszkodowania w wysokości pozwalającej na utrzymanie ciągłości działalności, w tym pełne pokrycie utraconych zysków czy też zwrot poniesionych kosztów.

Znaczenia nabierają także proponowane rozwiązania, biorąc pod uwagę, że dotowane ubezpieczenie precyzuje z jednej strony ustawa o ubezpieczeniu upraw rolnych i zwierząt gospodarskich, obowiązująca ze zmianami od 2005 r., a z drugiej towarzystwa ubezpieczeniowe na podstawie własnych ogólnych warunków, ale skonstruowanych z uwzględnieniem zapisów ustawy.

Dotowane – to znaczy jakie?

Czy dotowane ubezpieczenie spełnia faktyczne potrzeby rolnictwa? W tym kontekście warto zwrócić uwagę, że wspomniana ustawa, definiując ryzyka objęte ubezpieczeniem, ma bardzo duży wpływ na kształt dotowanej polisy. W drodze rozporządzeń ustalone zostają natomiast wysokości dopłat do składek oraz maksymalne sumy ubezpieczenia na jeden hektar obowiązujące w danym roku. Dopłaty są określane procentowo. Od 2016 r. wynoszą 65% składki, wcześniejszy poziom to 50% – w tym zakresie należy uznać, że wsparcie państwa jest wysokie.

Odrębną sprawą jest realność pokrycia ubezpieczeniowego w kwestii samych ryzyk obejmowanych polisą, gdzie ubezpieczyciele wykorzystują terminologię wskazaną w ustawie. Na dużą uwagę zasługują podane przez ustawodawcę okresy odpowiedzialności dla części zdarzeń, dla przykładu ujemne skutki przezimowania są ubezpieczane w okresie od 1 grudnia do 30 kwietnia, przymrozki wiosenne od 15 kwietnia do 30 czerwca. Niewątpliwe jest globalne ocieplanie klimatu, a co za tym idzie, stopniowe przesuwanie się fenologicznych pór roku i wynikające z tego między innymi wcześniejsze zakończenie zimy skutkujące szybszym rozpoczęciem przez rośliny wiosennej wegetacji.

Wszystko to wpływa na tempo wchodzenia roślin w kolejne fazy rozwojowe. Efekt? Sztywne ramy czasowe, dla niektórych ryzyk, wykazują coraz większe odchylenia względem rzeczywistych okresów, kiedy uprawy mogą być zagrożone wystąpieniem poszczególnych szkód. W przypadku przymrozków wiosennych i tradycyjnych upraw szczególnie istotne stają się plantacje rzepaku, gdzie kwitnienie przed 15 kwietnia nie jest objęte ubezpieczeniem. W części towarzystw są dostępne klauzule rozszerzające ryzyko przymrozków wiosennych o szkody powstałe od 21 marca, ale w takim przypadku rekompensata jest ryczałtowa, co powoduje, że interes producentów rolnych zostaje zabezpieczony w niewielkim stopniu.

Inną okolicznością jest coraz częstsze występowanie suszy, lecz konstrukcja tego ryzyka jest niekorzystna dla rolników oraz wyłącznie część towarzystw oferuje takie ubezpieczenie. Ustawa, i w podobnej treści ogólne warunki, wskazuje, że w przypadku suszy zakład ubezpieczeń ponosi odpowiedzialność, jeżeli szkody w plonie głównym wyniosą co najmniej 25% – taki warunek wyklucza z ochrony straty o mniejszych rozmiarach. Zastosowanie ma równolegle franszyza redukcyjna w wysokości 20%, 25% lub 30% sumy ubezpieczenia – i ten zapis podlega dyskusji, ponieważ w praktyce zwykle przyjmuje się, że franszyza liczona jest od wartości szkody. Kontrowersyjna jest tak samo wysokość redukcji odszkodowania aż o kilkadziesiąt procent.

Coś pozytywnego?

Nie można przy tym kategorycznie stwierdzić, że w ubezpieczeniach dotowanych przeważa negatywny wydźwięk. Dotychczas następowały też zmiany w dobrym kierunku, jak wzrost dopłat do 65% składki, rozbudowa katalogu podmiotów uprawnionych do dotowanego ubezpieczenia, podwyższenie puli środków przeznaczanych corocznie na dopłaty czy zwiększenie liczby towarzystw oferujących ten rodzaj ubezpieczeń.

Jeszcze około dziesięciu lat temu na rynku działały trzy towarzystwa, w których można było nabyć dotowaną polisę uprawową, obecnie jest to aż ośmiu ubezpieczycieli. Już sam ten fakt decyduje o tym, że wzrasta konkurencyjność ofert, tu kluczową funkcję pełni broker ubezpieczeniowy, który mając szeroką wiedzę oraz doświadczenie, jest w stanie negocjować i zarekomendować swoim klientom najlepsze rozwiązania.

Co dalej?

Pomimo dopłat do składek dane pokazują, że spora grupa producentów rolnych nie ubezpiecza upraw lub zawiera polisy w ograniczonym albo tylko minimalnym zakresie. Od dawna pojawiają się postulaty przebudowy dotowanego systemu ubezpieczeń, jak chociażby rozszerzenie wykazu upraw objętych dopłatami o rośliny coraz chętniej i na większą skalę uprawiane w naszym kraju bądź bardziej liberalne podejście do sum ubezpieczenia, które wskazywane w formie rozporządzenia nie zawsze odzwierciedlają gospodarcze trendy i ceny.

Te i inne czynniki wymuszają konieczność wprowadzenia w ubezpieczeniach rolnych elastyczności, która pozwoli bieżąco reagować na pojawiające się zmiany rynkowe i oczekiwania branży rolnej oraz tym samym przyczyni się do zwiększenia powszechności posiadania polis.

Niezależnie jednak od wad i potrzeby zmian system funkcjonujący obecnie proponuje dla rolnictwa określone możliwości na zabezpieczenie upraw przed skutkami najczęściej pojawiających się zjawisk atmosferycznych i mimo wszystko ciągle ważne znaczenie ma popularyzacja ubezpieczeń, także z wykorzystaniem opcji komercyjnych, które są odpowiedzią wobec nie wszystkich, ale wybranych mankamentów ubezpieczenia dotowanego.

Łukasz Reszczyński
broker ubezpieczeniowy w Biurze Obsługi Klientów Strategicznych
Inter-Broker