Oszczędzanie po polsku, czyli jak zarządzamy swoimi finansami

0
952

Wiemy, że oszczędzanie to konieczność. Pandemia, sytuacja geopolityczna i wynikający z niej kryzys gospodarczy uświadomiły nam, że oszczędności to już nie tylko komfortowa poduszka finansowa, ale niezbędne zabezpieczenie na wypadek nieoczekiwanych wydarzeń. W tym roku przekonało się o tym blisko 60% oszczędzających Polaków, którzy musieli sięgnąć do swoich oszczędności, by przeznaczyć je na bieżące wydatki.

Mimo że zdecydowana większość jest zdania, że warto oszczędzać, już tylko niespełna połowa z nas oszczędza na wybrany cel.

Jak i na co oszczędzamy, co jest naszą mocną stroną w zarządzaniu finansami i w jakich obszarach potrzebna jest zmiana podejścia do finansów osobistych?

Na co i jak oszczędzają Polacy?

Co do zasady jesteśmy zgodni, że oszczędzać warto. Deklaruje tak ok. 70% Polaków – wynika z wrześniowego badania „Postawy Polaków wobec finansów”. W praktyce jednak wciąż pozostajemy jednym z mniej oszczędzających narodów w Europie.

W najnowszym zestawieniu informacji o oszczędnościach Polaków przygotowanym przez Biuro Analiz PFR (pfr.pl) czytamy, że na koniec 2022 r. oszczędności krajowe brutto, wyrażone jako procent PKB, wyniosły w Polsce ok. 20%. Wynik ten był niższy nie tylko od średniej dla krajów Unii Europejskiej (o 4,5 pkt. proc.), ale także od średniej państw Europy Środkowo-Wschodniej (o 1,4 pkt. proc.).

Patrząc na dane w ujęciu historycznym, widzimy, że po okresie 2019–2020, kiedy stopa oszczędności gospodarstw domowych była na historycznie najwyższym poziomie, od 2021 r. ponownie spada – w krajach UE wynosi ok. 14% (ec.europa.eu), natomiast w Polsce zaledwie 1,45% (trading.economics.com).

Co szczególnie alarmujące, w ostatnim roku wzrósł odsetek osób, które w ogóle nie widzą sensu oszczędzania. Taką postawę deklaruje 13% badanych. Dla porównania rok wcześniej podobnego zdania było 7%.

Jeśli już oszczędzamy, to przede wszystkim na „czarną godzinę” – to najczęściej wymieniany cel przez ankietowanych. W dalszej kolejności badani wymieniają cele krótkoterminowe, takie jak wyposażenie i remont domu lub mieszkania, zakup sprzętów domowych oraz wypoczynek i wyjazdy wakacyjne.

Natomiast pozytywną zmianą, jaką można zaobserwować w badaniach, jest wzrost zainteresowania gromadzeniem oszczędności na cele emerytalne. Po spadku zainteresowania w latach 2019–2022 oszczędzanie na zabezpieczenie emerytury znalazło się wśród czterech najczęściej wymienianych celów oszczędnościowych. Biorąc pod uwagę zmiany demograficzne i społeczne oraz prognozy dotyczące rynku pracy, jest to bardzo pozytywna zmiana. Uważam, że istotnie przyczyniły się do tego pracownicze plany kapitałowe. Uruchomienie programu, który z założenia ma powszechny charakter, wraz z działaniami edukacyjnymi spowodowały, że temat budowania poduszki finansowej na czas po zakończeniu aktywności zawodowej wszedł do debaty publicznej. O potrzebie zbudowania solidnego kapitału na czas emerytury rozmawiamy z przedsiębiorcami, instytucjami publicznymi, także na szczeblu samorządowym, budując w ten sposób świadomość naszej wspólnej odpowiedzialności.

Programy systemowe, takie jak PPK, są też doskonałym narzędziem do tego, by uczyć, jak oszczędzać. Polacy nadal preferują formy oszczędzania, które nie zawsze pozwalają na ochronę zgromadzonego kapitału. Jak wynika z comiesięcznych informacji o oszczędnościach, wciąż głównym składnikiem w aktywach finansowych gospodarstw domowych naszych rodaków są depozyty bieżące rozliczeniowe, które we wrześniu odpowiadały za 27,5% wszystkich aktywów. Na drugim miejscu w strukturze aktywów gospodarstw domowych znalazły się inne udziały kapitałowe, które stanowią 13,9% całości. Na trzecim miejscu są pozostałe depozyty, które odpowiadały za 12,8% aktywów finansowych. Nieco ponad 12% posiadanych środków trzymamy w gotówce.

Powyższe dane wskazują, że wybieramy głównie rozwiązania, które nie pozwalają nawet na utrzymanie wartości pieniądza w czasie.

Przyczyną takiej struktury oszczędzania może być poszukiwanie bezpiecznych, stabilnych form lokowania kapitału, oferowanych głównie przez banki. Prawdziwych powodów takiego stanu rzeczy trzeba jednak szukać głębiej, m.in. w niskim poziomie edukacji finansowej i świadomości instrumentów finansowych – ich cech, działania i stopnia ryzyka. Niewystarczający poziom takiej wiedzy i edukacji deklarują sami respondenci w badaniach, podkreślając, że nie czują się pewnie w tych zagadnieniach. To zaś sprawia, że podchodzą z dużą ostrożnością do inwestowania, gdzie element ryzyka jest naturalny, a kluczem jest indywidualne określenie jego poziomu i dobór odpowiednich produktów finansowych.

Potrzebujemy bezpieczeństwa finansowego

W efekcie większość z nas odczuwa niepewność w odniesieniu do swoich finansów. Tylko 29% ankietowanych ma poczucie, że ich sytuacja jest stabilna, a jeden na pięciu badanych czuje się bezpieczny – wynika z badania „Postawy Polaków wobec finansów”.

Bezpieczeństwo finansowe wiąże się także ze zwiększoną pewnością siebie – kiedy jesteśmy świadomi, że mimo trudnych sytuacji kryzysowych, np. potrzeby nagłej naprawy samochodu czy przerwy w pracy, możemy i wiemy, jak sobie poradzić, podejmujemy bardziej odpowiedzialne i racjonalne decyzje finansowe. Co istotne, budowanie bezpieczeństwa finansowego nie odnosi się wyłącznie do systematycznego odkładania oszczędności, lecz polega na skutecznym zarządzaniu zasobami, podejmowaniu rozważnych, świadomych decyzji. Dzięki tej umiejętności zyskujemy poczucie kontroli nad finansami i możemy ograniczyć stres związany z niepewnością jutra.

Pamiętajmy, że bezpieczeństwo finansowe nie jest osiągane jednorazowo. To proces, który wymaga od nas planowania, a następnie skutecznego wdrożenia tego planu poprzez gromadzenie oszczędności i inwestowanie środków, a także systematycznego doskonalenia wiedzy na temat zarządzania finansami. Rozwijając te umiejętności, nie tylko zabezpieczamy się przed nagłymi kryzysami, ale również budujemy solidny fundament dla realizacji przyszłych zamierzeń i marzeń.

Ewa Małyszko
prezes zarządu PFR TFI