Blog - Strona 12 z 1797 - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal
Strona główna Blog Strona 12

PZU z apetytem na kolejne akwizycje zagraniczne

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Zakup MetLife Ukraina nie wyczerpuje apetytu PZU na kolejne przejęcia w regionie, ubezpieczyciel przegląda rynek pod kątem dalszych ewentualnych akwizycji – poinformował PAP Biznes prezes PZU SA Bogdan Benczak.

– Nie chcemy jednak przejmować za wszelką cenę – za każdym razem dokładnie analizujemy, czy taka transakcja miałaby wartość dodaną do naszej grupy i wpisuje się w długoterminową strategię jej rozwoju – powiedział Bogdan Benczak. – Jesteśmy zainteresowani aktywami związanymi z szeroko rozumianym rynkiem ubezpieczeń – dodał.

Prezes poinformował, że liczy, iż finalizacja zakupu akcji MetLife Ukraina nastąpi do końca 2026 r.

(AM, źródło: PAP Biznes)

Swiss Re z istotnym wzrostem kwartalnego dochodu netto

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

W pierwszym kwartale obecnego roku Swiss Re osiągnął zysk netto w wysokości 1,5 miliarda dolarów oraz ROE na poziomie 23,6%. Reasekurator zawdzięczał ten wynik zwiększonemu wkładowi wszystkich jednostek biznesowych, wspieranemu przez niski poziom strat z tytułu katastrof naturalnych oraz silny wkład inwestycyjny.

Swiss Re uzyskał kwartalny dochód netto w wysokości 1,5 mld dol., co było rezultatem o 19% wyższym od odnotowanego 12 miesięcy wcześniej. Zwrot z kapitału własnego (ROE) uplasował się na poziomie 23,6%, wobec 22,4% na koniec marca 2025 r. Przychody z ubezpieczeń grupy wyniosły 10 mld dol. w porównaniu do 10,4 mld dol. w analogicznym okresie poprzedniego roku.

Wynik z usług ubezpieczeniowych, odzwierciedlający zysk z underwritingu, wyniósł 1,7 mld dol. w porównaniu z 1,3 mld USD w pierwszym kwartale 2025 r. Marża z tytułu nowych umów (CSM), odzwierciedlająca ich rentowność, wyniosła 1,2 mld dol. Rok wcześniej wskaźnik ten uplasował się na poziomie 1,7 mld dol.

Swiss Re osiągnął zwrot z inwestycji (ROI) na poziomie 4,6%. Reasekurator utrzymał silną pozycję kapitałową. Szacowany wskaźnik Swiss Solvency Test (SST) grupy na dzień 1 kwietnia 2026 r. wyniósł 252%, co przekracza docelowy przedział 200–250%.

– Swiss Re odnotował wysokie zyski w pierwszym kwartale, co stawia nas na dobrej drodze do osiągnięcia naszych celów finansowych na 2026 rok. W obliczu niepewnej sytuacji makroekonomicznej i coraz bardziej wymagającego otoczenia rynkowego, nasze spółki majątkowe i osobowe nadal priorytetowo traktują zdyscyplinowaną ocenę ryzyka. Oczekujemy, że segment reasekuracji w obszarze ubezpieczeń zdrowia i życia będzie w coraz większym stopniu przyczyniać się do równoważenia ogólnych wyników grupy w przyszłości. Jednocześnie koncentrujemy się na efektywności kosztowej. Nasze cele pozostają niezmienne: realizacja naszych celów finansowych i zapewnienie ogólnej odporności – skomentował Andreas Berger, CEO Swiss Re.

(AM, źródło: Swiss Re)

Euroins poprawił najważniejsze wskaźniki finansowe

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Euroins Insurance Group, segment ubezpieczeniowy Eurohold, zakończył 2025 r. wyraźną poprawą wyników w stosunku do poprzedniego roku. Firma prowadzi działalność także w Polsce w oparciu o zasadę swobody świadczenia usług (Freedom of Services). 

Z rocznego podsumowania Euroins wynika, że przychody z ubezpieczeń w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy wzrosły o ponad 15% r/r. Z kolei wynik finansowy brutto segmentu zwiększył się ponad dwukrotnie w stosunku do rezultatu z 2024 r.

Euroins Insurance Group obsługuje ponad 4 mln klientów w regionie.

 

(SAM, źródło: InnerValue)

Simply Business: Inteligentna aplikacja ubezpieczeniowa dla małych firm

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Simply Business, cyfrowy broker specjalizujący się w ubezpieczeniach dla małych firm, uruchomił aplikację ubezpieczeniową współpracującą z ChatGPT w USA, obok oddzielnego wdrożenia wersji na Wielką Brytanię. Jest to kolejny krok w realizowanej przez brokera strategii cyfrowej dystrybucji.

Aplikacja łączy ChatGPT bezpośrednio z funkcjonalnością szacunkowej wyceny Simply Business, pozwalając małym firmom na uzyskanie orientacyjnej ceny po wprowadzeniu zaledwie trzech zmiennych: dziedziny działalności, szacowanego rocznego przychodu i kodu ZIP. Użytkownik zostaje następnie przekierowany na stronę internetową Simply Business, aby ukończyć proces kwotacji i bezpiecznie zakupić polisę.

Wdrożenie odzwierciedla szersze dążenie do spotykania klientów w środowiskach cyfrowych, z których już korzystają, dokonując wyszukiwań i podejmując decyzje, co usprawnia dostęp do produktów ubezpieczeniowych i redukuje napięcia w procesie zakupowym. Wbudowując zdolność wyceny w ChatGPT, Simply Business upraszcza kontakt z ubezpieczeniem na wczesnym etapie, utrzymując bezpieczną i ustrukturyzowaną ścieżkę do pełnego zakupu polisy za pośrednictwem swojej platformy.

(AC, źródło: Insurtech Insights)

Konflikt na Bliskim Wschodzie trwa, a ceny surowców rosną

0
dr Mateusz Dadej

Narastający konflikt na Bliskim Wschodzie powoduje silne turbulencje na globalnych rynkach surowców. W ostatnich miesiącach obserwujemy m.in. znaczny wzrost cen ropy, gazu, nawozów, produktów petrochemicznych i aluminium. Skala podwyżek jest duża i nierównomierna – w niektórych przypadkach ceny surowców energetycznych wzrosły o kilkadziesiąt procent w ciągu jednego miesiąca. Coraz wyraźniej widać też, że drożeją nie tylko same surowce, ale i ich przetworzone formy, co stopniowo przekłada się na koszty produkcji i ceny końcowe w wielu branżach – zauważa Coface.

Ropa: czy obecny szok cenowy się utrzyma?

Na znaczny wzrost cen surowców energetycznych wpłynęły m.in. ataki na kompleks gazowy Ras Laffan w Katarze. W wyniku tego wydarzenia notowania ropy Brent wzrosły o 50% w ciągu miesiąca.

Ekonomiści Coface podkreślają, że ceny nie rosną równomiernie, co pokazuje, jak bardzo zróżnicowany jest wpływ obecnej sytuacji geopolitycznej na poszczególne rynki i rodzaje surowców. Widać to m.in. na przykładzie ropy Oman DME, której cena przekroczyła 160 dolarów za baryłkę, podczas gdy cena amerykańskiej WTI utrzymuje się w okolicach 100 dol.

 – Uszkodzenia infrastruktury oraz blokada cieśniny doprowadziły do znaczących zakłóceń w fizycznej dostępności paliw, a także do niepewności co do przyszłych dostaw w poszczególnych regionach. W efekcie obserwowany jest wyraźnie zróżnicowany wzrost cen paliw na lokalnych rynkach. Jednocześnie skala zniszczeń infrastrukturalnych oraz narastające zaległości w realizacji zamówień wskazują, że presja podażowa może utrzymywać się przez dłuższy czas, nawet po ewentualnym odblokowaniu cieśniny Ormuz – mówi dr Mateusz Dadej, główny ekonomista Coface w Polsce i Regionie Europy Środkowej i Wschodniej.

Gaz ziemny: zakłócenia w dostawach to kluczowy problem

Ze wzrostem cen zmaga się również rynek gazu ziemnego. W Europie kontrakty terminowe na gaz (indeks Dutch TTF) podskoczyły w ciągu miesiąca o 85%, do 55 euro/MWh, podczas gdy azjatycki benchmark (LNG Japan/Korea Marker) w tym samym czasie podwoił swoją wartość. W zawrotnym tempie rosną również ceny wielu produktów petrochemicznych, których kluczowymi dostawcami do Azji są państwa Zatoki Perskiej. Cena tony nafty w Singapurze osiągnęła 1000 dol., co stanowi wzrost o ponad 60% od początku konfliktu. Napięcia w cieśninie Ormuz oraz historycznie niskie zapasy w Azji (na 2–3 tygodnie) już przełożyły się na proces drożenia polimerów (polipropylenu, polietylenu, polistyrenu, PVC). O 25% w ciągu miesiąca wzrosły również ceny siarki – kluczowego surowca wykorzystywanego w procesie ługowania rud miedzi i niklu.

Nawozy: ceny rosną mimo spodziewanej stabilizacji

Państwa Zatoki Perskiej zajmują kluczową pozycję na rynku nawozów, odpowiadając za niemal 19% globalnego eksportu nawozów azotowych i 36% światowej podaży mocznika. Ponieważ gaz ziemny stanowi nawet 80% kosztów produkcji nawozów azotowych, wzrost jego cen automatycznie przekłada się na droższe nawozy. Widać to w cenie tony granulowanego mocznika (FOB Bliski Wschód), która wzrosła od początku konfliktu o 37% – do 665 USD.

– Chociaż Unia Europejska, w tym Polska, pozostaje samowystarczalna w zakresie produkcji nawozów, ceny na tym rynku kształtowane są globalnie. W konsekwencji ich wzrost będzie miał istotny wpływ na sektor rolny. Dodatkowo szok cenowy występuje w szczególnie wrażliwym okresie roku, kiedy gospodarstwa rolne rozpoczynają zakupy nawozów oraz ich wykorzystanie. Sprzyja to silniejszemu przenoszeniu wzrostu kosztów nawozów na ceny dóbr końcowych – tłumaczy dr Mateusz Dadej.

Aluminium: najbardziej zagrożony metal na rynku

W wyniku zablokowania cieśniny Ormuz przez Iran w bardzo trudnej sytuacji znalazły się państwa Zatoki Perskiej, które odpowiadają za 8% globalnej produkcji aluminium. Nie są one w stanie ani eksportować własnej produkcji, ani importować surowców (boksytu i tlenku glinu) niezbędnych do pracy hut. W tak pogarszającym się otoczeniu rynkowym ceny aluminium wzrosły o 11,5% w ujęciu miesiąc do miesiąca. Od momentu rozpoczęcia konfliktu utrzymują się one na podwyższonym poziomie, przekraczając 3500 dol. za tonę, co oznacza wzrost o blisko 25% w skali ostatniego roku.

– Konsekwencje dla globalnej gospodarki wynikają nie tylko ze skali szoku podażowego, lecz także z szerokiego zakresu zastosowań dóbr nim dotkniętych. Ropa naftowa, nawozy oraz aluminium to surowce, których wzrost cen – prędzej czy później – przełoży się na ceny niemal wszystkich dóbr, oddziałując na każdy sektor polskiej gospodarki. Choć trudno dziś jednoznacznie określić, jak długo potrwa blokada cieśniny Ormuz, jedno pozostaje pewne: każdy kolejny dzień jej utrzymywania się pogłębia negatywne skutki dla gospodarki światowej – podsumowuje ekspert.

(AM, źródło: Coface)

Kiedy rozmowa 1 na 1 realnie wpływa na wyniki

0
Artur Łuczak

Rozmowy rozwojowe 1:1 należy do najczęściej używanych narzędzi w pracy menedżera, a jednocześnie stanowi jedno z najczęściej niewykorzystywanych w swoim pełnym potencjale. Z pozoru wszystko wygląda właściwie, bo z reguły spotkania są wpisane w kalendarz i odbywają się regularnie. Problem zaczyna się w momencie, kiedy ich przebieg staje się przewidywalny do bólu.

Te same pytania, podobne odpowiedzi, kilka ogólnych wniosków. Spotkanie się odbyło, ale nic się nie zmieniło.

W dłuższej perspektywie takie rozmowy zaczynają pełnić bardziej funkcję formalną niż rozwojową. Utrzymują poczucie, że temat jest „zaopiekowany”, choć w rzeczywistości nie przekładają się na zmianę sposobu działania i dalej, poprawę wyników.

Dane zamiast wrażeń

Kluczowym ograniczeniem jest to, że rozmowy bardzo często opierają się na opiniach zamiast na faktach. Stwierdzenia typu „wydaje mi się”, „mam wrażenie” czy „czuję, że” trudno przełożyć na konkretne działania. Tymczasem rozwój zaczyna się w miejscu, w którym kończą się wrażenia, a zaczynają dane. Liczba odbytych spotkań, sposób prezentowania ofert, skuteczność ich domykania czy momenty, w których klient wycofuje się z procesu, to właśnie te elementy pokazują, gdzie faktycznie znajduje się przestrzeń do poprawy.

Jeżeli rozmowa 1:1 ma realnie wpływać na wyniki, musi przestać być wymianą opinii, a zacząć być procesem zmiany zachowania. I tu pojawiają się dwa momenty, które w praktyce decydują o wszystkim.

Decydujące momenty

Pierwszy na samym początku spotkania. W wielu przypadkach rozmowa zaczyna się od ogólnych pytań: „Jak tam ostatnie spotkania?”, „Co u klientów?”. Agent odpowiada, rozmowa płynie, pojawiają się wątki poboczne, dygresje. Po jakimś czasie okazuje się, że każda ze stron miała inne oczekiwania, a wspólny wniosek, jeśli w ogóle się pojawi, jest raczej ogólny.

Rozwiązanie jest proste, choć wymaga konsekwencji: świadome ustalenie ram spotkania na początku rozmowy. Szczególnie ważne jest to w pracy z mniej doświadczonymi agentami, gdyż nie mają jeszcze wypracowanej struktury myślenia o własnej pracy i potrzebują jasnych ram.

Menedżer, który zaczyna rozmowę od precyzyjnego określenia celu, przebiegu rozmowy i efektu końcowego, wprowadza zupełnie inną jakość. Mówi wprost, co chce osiągnąć, daje przestrzeń agentowi na jego perspektywę, ale jednocześnie jasno komunikuje, że jeśli pewne rozwiązania zostały już sprawdzone i nie działają, pojawi się jego rekomendacja oparta na doświadczeniu. Taki początek ustawia rozmowę, nadaje jej kierunek, buduje odpowiedzialność po stronie agenta i wzmacnia rolę menedżera.

Drugi kluczowy moment pojawia się niemal zawsze w trakcie rozmowy. Agent często broni swojego sposobu działania. Mówi, że „to robi”, że „dokładnie tak powiedział”, że „przecież pytał klienta o to, o czym mówimy”. W tym miejscu wielu menedżerów wchodzi w dyskusję, tłumaczy, przekonuje, argumentuje. Problem w tym, że obie strony operują wtedy na interpretacjach. Dlatego zamiast dyskutować, menedżer proponuje krótką symulację. Zwraca uwagę, że w sprzedaży często diabeł tkwi w szczegółach, że jedno zdanie potrafi zmienić reakcję klienta, po czym zaprasza do odegrania scenki: Pokaż mi, jak to robisz. Załóżmy, że jestem twoim klientem i mówię dokładnie to, co on – to zdanie w praktyce zamyka etap opinii i otwiera etap faktów.

Weryfikacja w praktyce

W tym momencie rozmowa zmienia swój charakter. Menedżer widzi nie to, co agent uważa, że robi, ale to, co faktycznie zrobił. Różnice, które wcześniej były trudne do uchwycenia, stają się oczywiste. Agent również zaczyna je dostrzegać, często samodzielnie, bez potrzeby długiego tłumaczenia. Co istotne, taka postawa menedżera ma jeszcze jeden efekt. Z czasem agenci przestają „bronić się słowami”, bo wiedzą, że rozmowa i tak zostanie zweryfikowana w praktyce. Zaczynają przygotowywać się bardziej świadomie, a informacja zwrotna trafia do nich szybciej i głębiej, bo opiera się na czymś, co właśnie zobaczyli i przeżyli.

Kiedy te dwa elementy, kontrakt na początku i praca na symulacji, zaczynają funkcjonować razem, rozmowa 1:1 przestaje być przypadkowym spotkaniem. Staje się procesem, mając początek, który ustawia kierunek, ma środek, w którym pojawia się realna diagnoza, i ma zakończenie w postaci konkretnego planu działania. W tym kontekście warto zmienić sposób patrzenia na samą ideę feedbacku, bo w praktyce wiele rozmów o wynikach może prowadzić do błędnych ustaleń i pozostać jedynie wymianą spostrzeżeń.

Natomiast, w przypadku doświadczonych sprzedawców, rozmowa nie powinna ograniczać się jedynie do analizy bieżących wyników. Warto wprowadzić element wyzwania, który skłania do wyjścia poza dotychczasowy sposób działania. Pytania o możliwość zwiększenia efektywności przy zachowaniu obecnego poziomu zaangażowania, wejścia w określone grupy zawodowe, o sposoby poprawy jakości działań czy o czynniki ograniczające wyniki otwierają zupełnie inną perspektywę rozwoju. Pozwalają skupić się na szukaniu lepszych rozwiązań tam, gdzie coś już działa.

Zrozumienie procesu sprzedaży

Na koniec warto zwrócić uwagę na jeden, często pomijany aspekt. Praca na symulacji, przechodzenie z rozmowy do „sprawdzam”, weryfikowanie realnych zachowań agenta, to wszystko działa tylko pod warunkiem, że menedżer sam dobrze rozumie proces sprzedaży. Bo w momencie, kiedy prosi agenta, żeby „pokazał, jak to robi”, bierze na siebie odpowiedzialność za ocenę tego, co zobaczył. A to wymaga nie tylko doświadczenia, ale też aktualnej wiedzy.

Zmienia się rynek, zmieniają się klienci i sposób podejmowania decyzji. To, co działało kilka czy kilkanaście lat temu, dziś często przestaje być skuteczne. Dlatego menedżer, który chce realnie rozwijać swoich ludzi, musi sam się rozwijać, aktualizować swoje podejście, konfrontować je z rzeczywistością. W przeciwnym razie pojawia się ryzyko, które rzadko jest nazywane wprost: menedżer przestaje być wsparciem, a zaczyna być ograniczeniem.

Bo nawet najlepsza struktura rozmowy 1:1 nie zadziała, jeśli stoi za nią nieaktualny sposób myślenia o sprzedaży. I to jest moment, w którym rozwój zespołu zawsze zatrzymuje się na poziomie rozwoju jego lidera.

Artur Łuczak
dyrektor ds. rozwoju sieci sprzedaży
trener zespołów menedżerskich
autor programu „Sprzedażowy escape room”

Zadbaj o informację zwrotną

0
Adam Kubicki

Wraz ze wzrastającym stażem i doświadczeniem narażamy się na wyjątkowo podstępne ryzyko. Jest nim zbyt wysokie ego, które nie pozwala nam się rozwijać. Myślimy, że wiemy już wszystko, znamy odpowiedź na każde pytanie. Jesteśmy pewni siebie i łatwo określamy, co jest możliwe, a co nie.

Najgorsze jest to, że nasza pozycja ogranicza docieranie informacji zwrotnej z naszego środowiska. Po pierwsze o nią nie pytamy, a po drugie, ludzi boją się nam ją przekazać. Bardzo możliwe, że nie otrzymujesz wystarczającej liczby informacji zwrotnych lub nie otrzymujesz ich we właściwy sposób, aby móc w pełni je wykorzystać.

Nie zawsze jest to ładnie opakowane lub podpisane jako informacja zwrotna. Często jest to po prostu rozmowa z kimś, kto zwraca uwagę na coś, w czym jesteś świetny i/lub nad czym powinieneś jeszcze trochę popracować.

Nawet sama etykieta „informacja zwrotna” może wywoływać pewne obawy, szczególnie jeśli towarzyszy jej słowo „negatywna” lub jakiś inny wyraz, który (wcale nie tak subtelnie) zastąpił określenie „negatywna”, taki jak „wspierająca”, „budująca” lub „wzmacniająca”. Twój umysł może być nastawiony negatywnie, a kiedy z góry zakładasz, że wiadomości będą złe, reagujesz w sposób nieproporcjonalny. Skupiasz się wówczas wyłącznie na rzeczach, które są twoją piętą achillesową, zamiast rozwijać to, w czym jesteś dobry, wyróżniasz się i odnajdujesz radość.

Należy zacząć od uzmysłowienia sobie, że wszystkie informacje zwrotne są po prostu informacjami, które pomagają zrozumieć wpływ, jaki wywierasz na swoje otoczenie. Niezależnie od tego, czy opinia jest dostarczana w pięknym opakowaniu, czy w starej plastikowej torbie, w niezrozumiały i nieudolny sposób, zawsze jest po to, aby ci pomóc. Przestań więc oceniać formę, w jakiej jest podawana – nie możesz kontrolować zachowań innych ludzi. Możesz decydować jedynie o swojej reakcji.

Zdarza się, że pięknie zapakowany prezent kryje w sobie stertę starych śmieci. I odwrotnie, w wymiętej reklamówce może znajdować się klejnot, który jest w stanie zmienić twoje nastawienie, podejście i umożliwić realizację twoich celów.

Pamiętaj, że opinie na twój temat należą do ciebie i to od ciebie zależy, czy będziesz ich aktywnie poszukiwać, czy będziesz na nie otwarty, a co najważniejsze, czy coś – i co – z nimi zrobisz. Ważne jest zrozumienie odczuć, jakie wywołują w tobie informacje zwrotne. Cofnij się w czasie i przypomnij sobie, że już jesteś dobry w przyjmowaniu informacji zwrotnych i robieniu z nich właściwego użytku. Przecież opinie na swój temat otrzymujesz i reagujesz na nie od dnia swoich narodzin. Ciągle słyszałeś je od ludzi, którzy cię wychowali, przez cały okres twojej edukacji i przez całą karierę zawodową. Pamiętasz, jak nauczyłeś się chodzić, mówić lub jeździć na rowerze? Zrobiłeś to, próbując, ponosząc porażkę, otrzymując informacje zwrotne, próbując ponownie, wprowadzając zmiany i otrzymując więcej informacji zwrotnych. I tak aż do skutku. A gdy już zaczęło ci to wychodzić, ćwiczyłeś dalej i wykorzystywałeś swoje nowe umiejętności, aż stały się dla ciebie naturalne.

Twoje dotychczasowe doświadczenia z informacją zwrotną mają istotny wpływ na to, jak ją przyjmujesz i jak na nią reagujesz. Może czujesz się komfortowo, otrzymując informacje zwrotne. A może uwielbiasz otrzymywać pochwały lub jesteś świetny w ich dawaniu. Jednak możliwe także, że masz trudności z wykorzystywaniem informacji zwrotnych lub nie radzisz sobie dobrze z przyjmowaniem krytyki. Nie bój się prosić ludzi o opinie zwrotne na swój temat – rób to bezpośrednio i z odpowiednim wyprzedzeniem, będąc tak konkretnym, jak to tylko możliwe. W ten sposób łatwiej będzie im się skoncentrować na ich zadaniu.

Adam Kubicki

adam.kubicki@indus.com.pl

Dlaczego menedżer to nie coach

0
Tomasz Kłosin

Słowo coaching jest dziś jednym z najbardziej nadużywanych pojęć w pracy menedżerskiej, również w branży ubezpieczeniowej. Wielu menedżerów deklaruje, że „pracuje coachingowo z zespołem”, choć w praktyce sprowadza się to do rozmów rozliczających, wydawania zaleceń lub motywowania hasłami.

Problem polega na tym, że znaczna część osób używających tego określenia nie zna ani założeń coachingu, ani narzędzi, które rzeczywiście odróżniają go od klasycznego zarządzania.

Coaching, w swojej definicji, opiera się na partnerstwie i relacji równorzędnej. To klient wybiera obszar, nad którym chce pracować, a rolą coacha jest towarzyszenie w procesie, zadawanie pytań i budowanie świadomości. Tymczasem menedżer z natury rzeczy funkcjonuje w relacji hierarchicznej – odpowiada za wyniki, cele i ocenę pracy. Z tego powodu menedżer co do zasady nie może prowadzić coachingu w czystej formie, ponieważ nie spełnia podstawowego warunku równości stron.

To jednak nie oznacza, że coaching w ubezpieczeniach nie ma sensu. Wręcz przeciwnie. Menedżer może – i powinien – stosować narzędzia coachingowe w swojej codziennej pracy, pod warunkiem że rozumie ich sens i ograniczenia. Kluczowe jest tu odejście od iluzji „bycia coachem” na rzecz świadomego korzystania z konkretnych metod.

Dobrym przykładem jest model GROW, który może być skutecznie wykorzystywany do pracy nad celami agenta. Zamiast narzucać target, menedżer może pomóc agentowi doprecyzować cel, zrozumieć jego znaczenie, określić realne możliwości i zaplanować działania. Podobnie narzędzie „cel-efekt” pozwala wzmocnić motywację wewnętrzną, pokazując, jaki realny wpływ dany cel ma na życie i pracę agenta, a nie tylko na wynik w tabeli.

Innym przykładem jest przeramowanie, szczególnie użyteczne w sytuacjach trudnych emocjonalnie, np. przy oporze przed zimnymi telefonami. Zmiana perspektywy z „dzwonię, żeby sprzedać” na „kontaktuję się, żeby sprawdzić realną potrzebę”, często obniża napięcie i zwiększa gotowość do działania.

Warunkiem skuteczności tych narzędzi jest jednak partnerska postawa menedżera. Bez niej nawet najlepsze modele stają się kolejną techniką nacisku. Dopiero gdy menedżer przestaje udawać coacha, a zaczyna świadomie korzystać z narzędzi coachingowych, pojawia się realny rozwój ludzi – a wraz z nim stabilniejsze i lepsze wyniki sprzedażowe.

Tomasz Kłosin
psycholog biznesu

www.klosintomasz.pl

XIV Kongres PIU: Zmiana stała się normą. Mężczyźni też

0
Źródło zdjęcia: PIU

W Sopocie rozpoczął się XIV Kongres Polskiej Izby Ubezpieczeń, najważniejsze spotkanie rynku ubezpieczeniowego w Polsce. Hasło tegorocznej edycji „Gdy zmiana staje się normą” wybrzmiewało pierwszego dnia niemal w każdym wystąpieniu. O zmianach mówiono dużo: geopolitycznych, technologicznych, regulacyjnych, demograficznych i klimatycznych. O sztucznej inteligencji, luce zdrowotnej, starzeniu społeczeństwa i finansowaniu transformacji energetycznej.

Był jednak jeszcze jeden temat, którego oficjalnie nie wpisano do agendy. Trudno było go jednak nie zauważyć już po pierwszych godzinach kongresu. Na scenie dominowali mężczyźni. Właściwie całkowicie.

Jedyną kobietą obecną na scenie była prowadząca Agata Konarska. Wśród panelistów, ekspertów i prelegentów pierwszego dnia nie pojawiła się ani jedna kobieta. Paradoks? Tym większy, że branża ubezpieczeniowa od lat podkreśla znaczenie różnorodności, inkluzywności i nowoczesnego przywództwa.

Trudno oprzeć się pytaniu, czy pierwszy dzień Kongresu PIU nie zamienił się momentami w konferencję o przyszłości rynku opowiadaną wyłącznie z jednej perspektywy. Ubezpieczeniowy „mansplaining”?

Pożegnanie epoki Jana Grzegorza Prądzyńskiego

Pierwszy dzień kongresu miał też wyraźny wymiar symboliczny. Niemal każde wystąpienie zawierało odniesienie do zapowiedzianego odejścia Jana Grzegorza Prądzyńskiego po 18 latach kierowania Polską Izbą Ubezpieczeń.

W wystąpieniach przedstawicieli regulatora, polityki i instytucji publicznych powtarzały się słowa o dialogu, stabilności i współpracy z rynkiem. Sam Jan Grzegorz Prądzyński mówił o świecie permanentnej zmiany, w którym branża utraciła luksus spokojnego dostosowywania się do nowych warunków.

Prezes PIU wskazywał cztery główne obszary zmian: geopolitykę i gospodarkę, potrzeby klientów, regulacje oraz technologie. Szczególnie mocno wybrzmiał problem zdrowia i emerytur. PIU od miesięcy alarmuje, że luka emerytalna będzie gwałtownie rosła, a sektor ubezpieczeniowy powinien stać się jednym z filarów długoterminowego bezpieczeństwa finansowego Polaków.

Zmiana bez konfliktu

Wystąpienie Rzecznika Finansowego dr. Michała Ziemiaka, wyróżnionego przez „Gazetę Ubezpieczeniową” tytułem Człowieka Roku Ubezpieczeń 2025, koncentrowało się wokół relacji między zmianą regulacyjną, technologiczną i ochroną klienta.

Dr Michał Ziemiak podkreślał, że zmiana stała się trwałym elementem funkcjonowania rynku, ale nie musi oznaczać konfliktu między instytucjami a branżą. W tym kontekście mówił o ewolucji relacji między Biurem Rzecznika Finansowego a sektorem ubezpieczeniowym, które od początkowej nieufności przeszły do modelu dialogu i współpracy. Jako przykład podał marcowe wyróżnienia za polubowne rozwiązywanie sporów z klientami. Wszystkie dziewięć nagrodzonych podmiotów stanowiły zakłady ubezpieczeń.

Rzecznik Finansowy wskazał również trzy obszary wymagające szczególnej uwagi: obowiązki informacyjne, rozwój transgranicznej dystrybucji ubezpieczeń w formule FOS oraz wykorzystanie AI i Big Data. Ostrzegał, że coraz bardziej szczegółowe profilowanie klientów może prowadzić do nadmiernej antyselekcji i ograniczania dostępności ochrony dla części osób.

Pułapka niskich cen

Wystąpienie Krystiana Wierciocha, wiceprzewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, koncentrowało się wokół wpływu rosnącej skali zmian gospodarczych, technologicznych i geopolitycznych na rynek ubezpieczeń.

Przedstawiciel nadzoru wskazywał, że współczesne ryzyka stają się coraz bardziej złożone i trudniejsze do kwantyfikacji. Wymienił m.in. skutki pandemii, cyberzagrożenia, ryzyka wojenne czy nasilające się zjawiska klimatyczne. Podkreślał, że sytuacja ta wymaga większej adaptacyjności po stronie zakładów ubezpieczeń, ale także bardziej elastycznego podejścia nadzoru.

Jednym z najmocniejszych fragmentów wystąpienia była diagnoza dotycząca „pułapki niskich cen”. Krystian Wiercioch zwracał uwagę, że część rynku nadal konkuruje głównie ceną, co prowadzi do ograniczania zakresu ochrony i presji na obniżanie wypłat odszkodowań.

Wiceprzewodniczący KNF przypominał także, że mimo dobrej wypłacalności polskiego rynku jego udział w PKB pozostaje niski na tle krajów OECD. W dalszej części wystąpienia mówił o rekomendacjach dotyczących dystrybucji ubezpieczeń, cyberbezpieczeństwie, DORA oraz rosnącym znaczeniu AI w procesach nadzorczych i biznesowych.

Świat stada czarnych łabędzi

Wprowadzający wykład Ignacego Morawskiego z „Pulsu Biznesu” był próbą opisania świata, w którym zmiana przestała być wyjątkiem, a stała się permanentnym stanem gospodarki i społeczeństwa.

Ignacy Morawski zwracał uwagę, że jeszcze kilkanaście lat temu biznes funkcjonował w cyklach: po kryzysie wracała względna stabilność i był czas na dostosowanie. Dziś kolejne kryzysy nakładają się na siebie, a firmy działają w warunkach trwałej niepewności.

Jednym z szerzej komentowanych wątków było pojęcie „trumpizacji relacji”, którym opisał przesuwanie się debaty publicznej i biznesowej w stronę logiki siły, dominacji i coraz mniejszej gotowości do kompromisu.

Ignacy Morawski mówił także o „stadzie czarnych łabędzi”, czyli kumulacji ryzyk: wojny, zerwanych łańcuchów dostaw, cyberzagrożeń, inflacji i napięć klimatycznych. Jednocześnie podkreślał, że Polska wchodzi w okres ogromnych inwestycji infrastrukturalnych i energetycznych, które mogą stać się impulsem rozwojowym dla rynku ubezpieczeniowego na kolejną dekadę.

Ubezpieczyciele wobec wielkich inwestycji

Panel „Ubezpieczenia w gospodarce nowych prędkości” moderowany przez Ignacego Morawskiego pokazał przede wszystkim zmianę języka rozmowy o rozwoju Polski.

W dyskusji uczestniczyli dr hab. Jacek Jastrzębski, przewodniczący KNF, dr Paweł Gajda z Ministerstwa Energii, Piotr Matczuk, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, Bogdan Benczak, prezes PZU SA, Marcin Nedwidek, prezes UNIQA TU, oraz Marek Rozkrut, główny ekonomista EY EU & CESA.

Wyraźnie wybrzmiało, że Polska kończy etap prostego nadrabiania dystansu wobec Zachodu. Nowa faza rozwoju oznacza konieczność finansowania projektów o skali wcześniej niespotykanej: energetyki jądrowej, transformacji cyfrowej, infrastruktury i bezpieczeństwa państwa.

Panel pokazał jednak również ograniczenia polskiego rynku finansowego. Ubezpieczyciele byli przedstawiani jako potencjalni uczestnicy finansowania transformacji, ale sami paneliści zwracali uwagę, że sektor nie zastąpi rynku kapitałowego ani państwa.

Dużo miejsca poświęcono programowi Innovate Poland, omawianemu przez Piotra Matczuka. Projekt wzorowany na francuskim Planie Tibi ma mobilizować prywatny kapitał na innowacje i rozwój nowych technologii.

AI to już nie projekt IT, lecz przebudowa całych organizacji

Wprowadzający wykład dr. Lukasa Kölbla z Accenture porządkował dyskusję o AI bardziej jako o problemie organizacyjnym niż technologicznym. Ekspert zwracał uwagę, że obecna fala sztucznej inteligencji różni się od wcześniejszych technologicznych mód tym, że nie została narzucona odgórnie przez zarządy czy dostawców IT. Tym razem impuls przyszedł oddolnie. Pracownicy najpierw zaczęli korzystać z narzędzi takich jak ChatGPT prywatnie, a dopiero później oczekiwać podobnych rozwiązań w pracy. W ocenie dr. Lukasa Kölbla zmienia to całkowicie logikę wdrożeń: firmy przestają pytać, co AI potrafi zrobić, a zaczynają zastanawiać się, jak przeprojektować procesy i organizację wokół nowych możliwości technologicznych.

Dr Lukas Kölbl podkreślał również, że sektor finansowy i ubezpieczeniowy nadal znajduje się dopiero na początku tej drogi. Mimo ogromnego potencjału produktywności większość firm ciągle wdraża AI punktowo: do klasyfikacji dokumentów, podsumowań tekstów czy prostych automatyzacji. Tymczasem prawdziwa wartość pojawia się dopiero wtedy, gdy technologia wpływa na całe łańcuchy procesów i realnie przekłada się na wynik finansowy firmy. Ekspert zwracał uwagę, że sama inwestycja w technologię nie wystarczy. Każda złotówka wydana na AI wymaga dodatkowych nakładów na przebudowę procesów, kompetencje i zmianę organizacyjną. W jego ocenie transformacja AI będzie bardziej przypominać wieloletni maraton niż szybki projekt technologiczny.

AI już nie jest eksperymentem

Panel „Artificial Future”, poprzedzony wykładem dr. Lukasa Kölbla z Accenture i moderowany przez Macieja Rekosza z Accenture Polska, pokazał, że branża ubezpieczeniowa przestała traktować sztuczną inteligencję jako futurystyczny eksperyment.

W dyskusji uczestniczyli Tomasz Stojek z Ministerstwa Cyfryzacji, Sławomir Pomarański, dyrektor Departamentu Inspekcji Ubezpieczeniowych UKNF, Rafał Mosionek, członek zarządu ERGO Hestii, Michał Kopyt, członek zarządu PZU Życie, oraz Andrzej Wasilewski, członek zarządu Allianz Polska.

Najmocniej wybrzmiał wątek przechodzenia od pojedynczych pilotaży do pełnoskalowej transformacji organizacji. Paneliści otwarcie mówili o „cmentarzyskach POC-ów”, setkach pomysłów, które nigdy nie wyszły poza etap testów, i o tym, że prawdziwe efekty pojawiają się dopiero wtedy, gdy procesy projektuje się od nowa pod logikę AI.

Rafał Mosionek zwracał uwagę, że wiele firm nadal próbuje cyfrowo modernizować procesy projektowane dla analogowego świata, co ogranicza potencjał transformacji i utrudnia osiąganie realnych efektów biznesowych.

Michał Kopyt mówił o budowie szerokiej platformy AI w PZU i przejściu do transformacji sterowanej bezpośrednio przez zarząd, a Andrzej Wasilewski opisywał rozwój AI Academy i sieci „czempionów AI” w Allianz.

Dużo miejsca zajęły także kwestie regulacyjne i bezpieczeństwo danych. Tomasz Stojek mówił o AI Act i ryzyku uzależnienia Europy od globalnych dostawców technologii, a Sławomir Pomarański podkreślał rosnące znaczenie kontroli jakości danych, modeli i procesów.

Aleksandra E. Wysocka

Ubezpieczenia są w dobrej kondycji, ale powinny rozwijać się szybciej

0
Źródło zdjęcia: PIU

Polski rynek ubezpieczeń jest stabilny i wypłacalny, ale jego rozwój pozostaje niewspółmiernie niski wobec potencjału gospodarki i rosnącej zamożności społeczeństwa – ocenił Krystian Wiercioch, zastępca przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, w swoim wystąpieniu podczas otwarcia XIV Kongresu Polskiej Izby Ubezpieczeń. Zdaniem wiceprzewodniczącego KNF największym zagrożeniem dla dalszego rozwoju sektora jest „pułapka niskich cen”, prowadząca do niedoszacowania ryzyka i pogorszenia jakości ochrony. Krystian Wiercioch zadeklarował, że UKNF zamierza rozwijać partnerski i elastyczny model nadzoru, wspierający bezpieczny wzrost rynku, adekwatną wycenę produktów oraz lepsze przygotowanie sektora na nowe ryzyka technologiczne, klimatyczne i geopolityczne.

– Żyjemy w czasach, w których jedyną stałą jest zachodząca zmiana, a tempo tych zmian systematycznie rośnie. Zmiana dotyczy też otoczenia ubezpieczeniowego. Pojawiają się nowe zagrożenia wymagające ubezpieczenia, a te znane dotychczas przybierają formy bardziej złożone i trudniejsze do kwantyfikacji – stwierdził wiceprzewodniczący Komisji, nawiązując do hasła tegorocznego Kongresu „Gdy zmiana staje się normą”.

Wzrost ryzyka wymaga nowego podejścia

Krystian Wiercioch sprecyzował, że mówiąc o zagrożeniach, miał na myśli ryzyka wynikające z pandemii obejmujące zarówno kwestie zdrowotne, jak i ryzyka długoterminowego przerwania ciągłości biznesu, ryzyka braku funkcjonowania systemów IT wynikające z działania cyberprzestępców albo celowego sabotażu lub działań dywersyjnych, ryzyka wojenne obejmujące również wzrastającą niepewność w transporcie morskim i powietrznym, a także zmiany klimatu, obfitujące w zjawiska pogodowe, jak powodzie, pożary, deszcze nawalne czy przymrozki.

– Zmiany te nie zachodzą już przez pokolenia, lecz w ciągu zaledwie kilku lat. Wymaga to nowej formy adaptacyjności nie tylko dla zakładów ubezpieczeń, ale również elastyczności ze strony nadzoru. Aby zapewniać bezpieczeństwo systemu finansowego, musimy nadążać za bieżącymi procesami oraz modyfikować podejście nadzorcze i priorytety – stwierdził przedstawiciel nadzoru. – Fundamentem tej elastyczności jest bliska, partnerska relacja z zakładami ubezpieczeń oraz stały merytoryczny dialog. Takie podejście pozwala nam na szybszą identyfikację nowo powstających ryzyk oraz wczesne wykrywanie nieprawidłowości na rynku. Poprzez otwartą komunikację jesteśmy w stanie podejmować sprawne i adekwatne działania naprawcze, zanim potencjalne problemy przerodzą się w ryzyka systemowe – dodał.

Rynek jest stabilny, ale rozwija się zbyt wolno

Oceniając stabilność i wypłacalność sektora, Krystian Wiercioch wskazał, że w 2025 roku niemal wszystkie podmioty odnotowały dodatni wynik finansowy, a rynek wypracował zysk na poziomie 12,5 mld zł. Wszystkie zakłady wykazały nadwyżkę środków własnych nad wymogiem wypłacalności, a poziom pokrycia dla całego sektora wyniósł 233%. – Z perspektywy tych danych można powiedzieć, że rynek ubezpieczeniowy w Polsce jest wypłacalny a jego sytuacja jest stabilna – podkreślił.

Krystian Wiercioch uznał za niepokojący zbyt wolny rozwój rynku. Jego zdaniem potencjał ubezpieczeń nie jest w pełni wykorzystany pomimo bogacenia się Polaków.

– Głęboką dysproporcję widać również w wielkości rynku, porównując Polskę z krajami OECD. Jest to szczególnie widoczne w udziale składek w PKB (2,2% w Polsce wobec 6,2% średniej dla OECD w 2024 r.) oraz w średniej składce na osobę, która w Polsce wynosi równowartość 555 dolarów, podczas gdy średnia w krajach OECD to 4245 dol. To prowadzi do wniosku, że polski rynek ubezpieczeń nie rozwija się w stopniu adekwatnym do posiadanego kapitału oraz rosnącej zamożności polskiego społeczeństwa. Warto poszukiwać odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak się dzieje i jakie działania należy podjąć, aby znacząco zwiększyć dynamikę rozwoju ubezpieczeń – stwierdził wiceprzewodniczący KNF.

Problem pułapki niskich cen…

Zdaniem Krystiana Wierciocha jednym z czynników hamujących rozwój rynku jest pułapka niskich cen.

– Panuje przekonanie, że ubezpieczenie musi być przede wszystkim tanie. Takie postrzeganie ubezpieczeń niesie za sobą negatywne konsekwencje dla rynku. Niedoszacowane składki muszą prowadzić do wzrostu liczby odmów wypłat bądź do tylko częściowego pokrywania szkód. To stymuluje rozwój rozwiązań ograniczających wysokość wypłaty – takich jak np. promowanie kosztorysów w ubezpieczeniach komunikacyjnych – wskazał wiceprzewodniczący KNF. – Tymczasem rozwój rynku powinien pójść w kierunku przeciwnym, w kierunku wzrostu wysokości wypłat odszkodowań i świadczeń oraz sprawności w likwidacji szkód, pokazując, że ubezpieczenie faktycznie działa i pozwala na realną ochronę majątku, życia lub zdrowia – dodał.

…i adekwatności składek 

Przedstawiciel nadzoru wskazał, że pułapka niskich cen prowadzi do wojny cenowej, oferowania produktów, w których składki nie pokrywają ryzyka i kosztów prowadzenia działalności.

– Od kilku lat również tutaj, na Kongresach PIU przypominamy o konieczności dbania o rentowność poszczególnych produktów oraz o konsekwencjach braku rentowności, czyli destabilizacji rynku. Wskazujemy na rosnące koszty likwidacji szkód, na wzrost złożoności ubezpieczanych składników majątku, co bezpośrednio podnosi koszty napraw, oraz na inflację, która dociąża zarówno proces likwidacji, jak i koszty operacyjne. To są czynniki które zwiększają koszty odszkodowań – zwrócił uwagę Krystian Wiercioch. – Rozmowy o adekwatności składek kontynuujemy również w ramach bezpośrednich relacji i współpracy, przedstawiając nasze oczekiwania, ale dając też Państwu możliwość przedstawienia nam indywidualnych uwarunkowań oraz omówienia planów mających na celu dostosowanie składek do funkcjonujących wymogów, w tych liniach, w których ta rentowność ulega pogorszeniu. To jest jeden z przejawów tej elastyczności nadzoru, o której mówiłem na początku wystąpienia – dodał.

Podkreślił, że wiele zakładów podjęło skuteczne działania, których efektem było niedopuszczenie do utraty rentowności bądź też szybka poprawa rentowności. Ale nie wszystkie: część oferowała produkty w cenach niepokrywających ryzyka i kosztów prowadzenia działalności w długim okresie, ze świadomością możliwych konsekwencji.

– To nie była właściwa droga, co pokazujemy w ramach komunikacji publicznej, dzieląc się na bieżąco informacjami o podejmowanych działaniach  i rozstrzygnięciach. Tą komunikacją chcemy utwierdzić w przekonaniu o słuszności podjętych decyzji te podmioty, które nie chcą uczestniczyć w wojnach cenowych i odpowiedzialnie podchodzą do kwestii stabilności i wypłacalności rynku ubezpieczeniowego – zaznaczył zastępca przewodniczącego Komisji.

Dystrybucja ubezpieczeń

Krystian Wiercioch odniósł się także do procesu konsultacji Rekomendacji dotyczących dystrybucji ubezpieczeń.

– Głównym założeniem procesu konsultacji było wypracowanie równowagi między koniecznością eliminacji rynkowych nieprawidłowości a potrzebą zachowania efektywności operacyjnej sektora. I w mojej ocenie tę równowagę udało się już uzyskać. Prace nad finalnym dokumentem wciąż trwają – obecnie rozpatrujemy uwagi zgłoszone w toku drugiej rundy konsultacji projektu. Naszym celem jest sfinalizowanie projektu bez konieczności prowadzenia kolejnej rundy konsultacji – zaznaczył. – W kwestii terminu wejścia w życie Rekomendacji dążymy do wyznaczenia ram czasowych, które pozwolą zakładom ubezpieczeń na rzetelne wprowadzenie niezbędnych zmian. Analizujemy w tej sprawie propozycję przekazaną nam przez rynek – dodał.

Wiceprzewodniczący KNF ujawnił, że trwają prace nad stanowiskiem dla dystrybutorów, które będzie uzupełnieniem Rekomendacji, odnosząc się stricte do funkcjonowania dystrybutorów ubezpieczeń.

– Formułujemy tę wypowiedź w sposób wyważony, tak aby nie hamować rozwoju podmiotów prowadzących działalność w sposób odpowiedzialny i zgodny z przepisami prawa. Przed skierowaniem stanowiska do dystrybutorów projekt poddamy konsultacjom, aby upewnić się, że uzyskaliśmy pożądany poziom równowagi – zadeklarował Krystian Wiercioch.

Podkreślił również, że jednym z pozytywnych rezultatów procesu konsultacji projektu Rekomendacji jest zbudowanie platformy współpracy pomiędzy KNF a zakładami ubezpieczeń, która umożliwiła otwarty dialog na temat oczekiwań obu stron.

– W trakcie konsultacji odbyliśmy znaczną liczbę wielogodzinnych spotkań, na których mogliśmy swobodnie rozmawiać o nieprawidłowościach, jakie występują w dystrybucji ubezpieczeń, i o sposobach ich wyeliminowania. Ale wyeliminowania w taki sposób, aby nie zniszczyć tych rozwiązań, które funkcjonują bardzo dobrze – stwierdził Krystian Wiercioch. Podziękował też aktywnym uczestnikom procesu, dzięki którym „udało się przygotować rozwiązanie dobre dla rynku ubezpieczeniowego”. – To jest właśnie ten model współpracy, jaki chcielibyśmy z Państwem rozwijać – podkreślił.

Planowane działania i priorytety nadzorcze

Mówiąc o wybranych działaniach i priorytetach, jakie obecnie towarzyszą KNF, przedstawiciel nadzoru ujawnił, że urząd analizuje wpływ zmian geopolitycznych, klimatycznych i demograficznych na wypłacalność zakładów, przykładając w tym zakresie większą wagę do oceny zarządzania ryzykiem stopy procentowej oraz płynności. Ponadto Komisja weryfikuje założenia stosowane do wyceny rezerw techniczno-ubezpieczeniowych dla celów wypłacalności w związku ze zmianami w zakresie śmiertelności i sytuacji zdrowotnej po pandemii Covid-19. KNF chce również w ramach testów warunków skrajnych dokonać oceny wpływu poszczególnych wyłączeń i klauzul związanych z szeroko rozumianym ryzykiem wojennym na wypłacalność.

– W zakresie luki ubezpieczeniowej skupiamy się na jakości ubezpieczeń nieruchomości pod kątem kluczowych parametrów, takich jak zakres ubezpieczanych ryzyk, adekwatność sumy ubezpieczenia, wyłączenia odpowiedzialności oraz na jakości likwidacji szkód – mówił Krystian Wiercioch. – Od strony dystrybucji ubezpieczeń nieruchomości analizujemy, czy jest ona prowadzona z uwzględnieniem interesów klientów oraz czy oferowane produkty odpowiadają zidentyfikowanym wymaganiom i potrzebom. Chcemy również oszacować skalę niedoubezpieczenia nieruchomości w odniesieniu do ryzyk o charakterze katastroficznym – dodał.

Ujawnił ponadto, że KNF prowadzi prace mające na celu dostosowanie praktyk nadzorczych do nowych wymogów, które zostały określone w zmienionej dyrektywie Wypłacalność II oraz w dyrektywie IRRD, w szczególności w zakresie zadań dotyczących prewencyjnych planów naprawy. Nadzór chce być przygotowany do stosowania nowych rozwiązań od pierwszego dnia ich obowiązywania.

– Zmieniamy podejście do oceny terminowości prowadzenia procesów likwidacji szkód  w ubezpieczeniu OC posiadaczy pojazdów mechanicznych. W prowadzonych działaniach będziemy większą wagę przykładać do oceny terminowości w odniesieniu do benchmarku rynkowego, tak aby identyfikować te podmioty, które likwidują szkody znacząco dłużej niż średnia rynkowa. Zwiększona zostanie też dynamika postępowań dotyczących naruszenia terminów w likwidacji szkód z ubezpieczenia OC ppm. – wyliczał Krystian Wiercioch. – W obszarze bezpieczeństwa cyfrowego prowadzimy nadzór zgodnie z rozporządzeniem DORA. Zaawansowane systemy informatyczne, efektywne wykorzystanie sztucznej inteligencji i analityki predykcyjnej dają dzisiaj realną przewagę konkurencyjną. Pozwalają na optymalizację niemal każdego procesu: od personalizacji oferty, przez efektywną sprzedaż, aż po precyzyjną likwidację szkód i zaawansowaną detekcję fraudów. Dlatego bezpieczeństwo systemów informatycznych oraz adekwatność i poprawność funkcjonowania systemów AI to dziś zagadnienia krytyczne. Zagadnienia, które powinny być stałymi elementami systemów kontroli wewnętrznej oraz ram zarządzania ryzykiem operacyjnym w każdym zakładzie ubezpieczeń – dodał.

AM, news@gu.com.pl

(źródło: KNF)

22,739FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie