Setki czy dziesiątki milionów dolarów odszkodowań za katastrofę w Baltimore?

0
786

Właścicielowi statku, który 26 marca wbił się w most w Baltimore, mogą grozić roszczenia opiewające na setki milionów dolarów po tym, jak w wyniku wypadku pojazdy spadły z przeprawy do wody, w efekcie czego sieć transportowa na Wschodnim Wybrzeżu USA pogrążyła się w chaosie. Jednak eksperci z dziedziny prawa twierdzą, że istnieje sposób na zmniejszenie odpowiedzialności na mocy mało znanego XIX-wiecznego prawa, na które powołał się kiedyś właściciel Titanica, aby ograniczyć wypłaty za skutki jego zatonięcia w 1912 roku.

Jak podaje Bloomberg, w centrum potencjalnego konfliktu znajdzie się Grace Ocean z siedzibą w Singapurze, właściciel kontenerowca Dali, który rozbił się we wtorek o most Francis Scott Key Bridge na początku rejsu wyczarterowanego przez giganta żeglugowego, firmę Maersk. Przedsiębiorstwu grozi szereg pozwów z różnych stron, w tym ze strony właściciela mostu i rodzin sześciu pracowników, których uznano za zmarłych po przeszukaniu rzeki Patapsco.

Michael Sturley, ekspert w dziedzinie prawa morskiego na Uniwersytecie Teksańskim w Austin, powiedział agencji, że roszczenia odszkodowawcze najprawdopodobniej spadną na właściciela statku, a nie na obsługującego most, ponieważ odpowiedzialność nie obciąża zazwyczaj nieruchomych obiektów, jeśli uderza w nie poruszający się statek. Martin Davies, dyrektor ds. Centrum Prawa Morskiego Uniwersytetu Tulane, podkreślił w rozmowie z Bloombergiem, że prawo z 1851 r. mogłoby obniżyć ryzyko do dziesiątek milionów dolarów, ograniczając odpowiedzialność armatora do kwoty wartości statku po katastrofie, powiększonej o dochody uzyskane z przewożenia ładunku na pokładzie. Przepisy miały zapobiegać ponoszeniu przez gigantów żeglugowych niemożliwych do pokrycia strat z tytułu morskich katastrof.

Ubezpieczenie armatora pomogłoby firmie uniknąć ryzyka prawnego. Około 90% światowych ładunków oceanicznych jest ubezpieczonych przez Międzynarodową Grupę Klubów P&I (International Group of P&I Clubs), która nadzoruje 12 głównych stowarzyszeń ubezpieczeń wzajemnych armatorów.

Według Bloomberg Intelligence kluczem do ustalenia ewentualnych roszczeń ubezpieczeniowych będzie udowodnienie, czy wypadek nastąpił na skutek zaniedbania (a jeśli tak, to czyjego), czy też na skutek awarii mechanicznej. Statek jest ubezpieczony przez Britannia Protection and Indemnity Club, stowarzyszenie ubezpieczeń wzajemnych, którego właścicielem są przedsiębiorstwa żeglugowe. Jest jednym z kilkunastu klubów tworzących Międzynarodową Grupę Klubów P&I. BI zauważa również, że Maersk może nie ponosić odpowiedzialności, ponieważ duńska firma nie miała załogi na pokładzie, a statek był obsługiwany przez firmę czarterową.

Kontenerowiec Dali, pływający pod banderą Singapuru, wbił się w pylon mostu Key Bridge im. Francisa Scotta nad ujściem rzeki Patapsco, gdy wypływał z portu w Baltimore 26 marca około godziny 1:30 czasu lokalnego. W wyniku zderzenia runął cały wiszący odcinek mostu, z czego część zawaliła się na unieruchomiony statek.

Port Baltimore stanowi centralny ośrodek gospodarki Wschodniego Wybrzeża USA.

P&I, Protection and Indemnity, to ubezpieczenie armatora od odpowiedzialności cywilnej i innych zobowiązań. 

(AM, źródło: Bloomberg, media)