W ramach OC ugoda dla zakładu ubezpieczeń nie taka pewna

0
997

Sąd Najwyższy w wyroku z 22 października 2021 r. (I CSKP 76/21) wskazał, że oświadczenie poszkodowanego o zrzeczeniu się roszczeń wobec ubezpieczyciela i ubezpieczonego – złożone w ramach ugody pozasądowej z zakładem ubezpieczeń – nie wpływa na zwolnienie z odpowiedzialności ubezpieczonego sprawcy szkody. Czy jednak taka wykładnia norm prawnych nie pozbawia ugody przymiotu trwałości i nie zmniejsza bezpieczeństwa obiegu prawnego?

Ryzyko jest nieodłącznym elementem sektora ubezpieczeń. Kalkulacja ryzyka oczywiście wpływa na samą działalność biznesową czy dystrybucję ubezpieczeń (underwriting, rozszerzenia zakresu ubezpieczenia, wysokość składki itp.).

Często jednak zapomina się, że na etapie likwidacji szkód pojawia się również ryzyko procesowe, a mianowicie możliwość zakwestionowania prawidłowości decyzji likwidacyjnej.

Ryzyko procesowe

Jeśli podmiot uprawniony do świadczenia pieniężnego spróbuje podważyć decyzję likwidacyjną i zdecyduje się na wszczęcie sporu sądowego, oczywiście dla zakładu będzie to oznaczać dodatkowe koszty. Niepewność dotyczy także rozstrzygnięcia – czy sąd zgodzi się z treścią decyzji likwidacyjnej, czy również ją zaneguje? Odnosi się to do sytuacji, gdy decyzja została wydana pomimo pewnych wątpliwości, np. co do stanu faktycznego czy prawnego.

Powyższe ryzyko zakład ubezpieczeń może mitygować, w szczególności poprzez zawarcie ugody (sądowej lub pozasądowej). Rolą takiej ugody, poza wzajemnymi ustępstwami, jest osiągnięcie pewnego rodzaju stanu trwałości – w szczególności poprzez uchylenie niepewności co do roszczeń wynikających z zaistniałego stosunku prawno-faktycznego.

Dla ubezpieczycieli jest to korzystne rozwiązanie, ponieważ uzyskują nie tylko pewne korzyści finansowe (mniejsze świadczenie, brak dodatkowych kosztów), ale też pewność, że jeśli poszkodowany złoży oświadczenie o zrzeczeniu się roszczeń (przy ubezpieczeniu OC – wobec zakładu i ubezpieczonego), szkoda będzie faktycznie „zamknięta”.

Filip Olszówka

Kłopotliwy wyrok Sądu Najwyższego

Sąd Najwyższy rozpoznawał skargę kasacyjną zakładu ubezpieczeniowego występującego jako interwenient uboczny – w sprawie z powództwa mężczyzny, którego żona zginęła tragicznie w wypadku samochodowym, przeciwko innemu zakładowi ubezpieczeń. Tragiczne wydarzenie spowodowane zostało przez dwóch kierowców, objętych obowiązkowym ubezpieczeniem odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych świadczonych przez dwa różne towarzystwa ubezpieczeniowe.

Zakład ubezpieczeniowy w skardze kasacyjnej podniósł zarzut, że zawarł z powodem ugodę, na mocy której powód otrzymał odszkodowanie oraz oświadczył, że zrzeka się wszelkich dalszych roszczeń w stosunku do odpowiedzialnego cywilnie, jak i do ubezpieczyciela.

Powód oświadczył więc, że wypłacone mu świadczenie zaspokaja jego wszelkie roszczenia odszkodowawcze wobec ubezpieczonego oraz udzielającego mu ochrony zakładu ubezpieczeń. W toku postępowania sądy orzekające jednak przyjęły, że ugoda dotyczy wyłącznie odszkodowania, nie wyklucza natomiast dochodzenia zadośćuczynienia (którego domagał się powód).

Takiej interpretacji sprzeciwił się zakład ubezpieczeń, wnosząc do Sądu Najwyższego skargę kasacyjną. Skarga kasacyjna została negatywnie rozpatrzona (oddalona), niemniej w swoim uzasadnieniu SN poruszył kwestię, która okazuje się kluczowa, a mianowicie odniósł się do skutków ugody zawartej między poszkodowanym a ubezpieczycielem.

Podstawowym mechanizmem z punktu widzenia ubezpieczeń OC jest mechanizm actio directa, wynikający z art. 822 § 4 k.c. Na jego podstawie uprawniony do odszkodowania w związku ze zdarzeniem objętym umową ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej może dochodzić roszczenia bezpośrednio od ubezpieczyciela. Mechanizm actio directa znacznie przyspiesza dochodzenie roszczeń, gdyż umożliwia kierowanie roszczeń wprost do podmiotu wyspecjalizowanego w likwidowaniu szkód.

Powszechną przy tym praktyką, również przy drobnych szkodach motoryzacyjnych, jest zawieranie ugód poszkodowanego (bądź cesjonariusza) z ubezpieczycielem, w której ubezpieczyciel zobowiązuje się wypłacić określoną kwotę, zaś uprawniony zrzeka się prawa do dochodzenia dalszych roszczeń z określonego tytułu – tak jak w przedmiotowej sprawie.

Zwyczajowo tego rodzaju oświadczenia wskazywały na zrzeczenie się roszczeń również co do ubezpieczonego (sprawcy szkody). Dotychczas uznawano, że taka ugoda jednoznacznie i definitywnie kończy spór, pozwalając na szybkie zamknięcie toczących się postępowań i przywrócenie pewności w stosunkach prawnych między poszkodowanym, ubezpieczonym a TU.

Wyrok Sądu Najwyższego stawia jednak dotychczasowe status quo pod znakiem zapytania. Sąd Najwyższy na marginesie głównego sporu i jego meritum wyjaśnił, że zwolnienie ubezpieczyciela z długu w drodze ugody zawartej między ubezpieczycielem a poszkodowanym powoduje, że wygasa wyłącznie roszczenie o zapłatę odszkodowania wobec ubezpieczyciela (czyli właśnie actio directa). Niemniej jednak ugoda, jako wywierająca skutki prawne tylko między jej stronami, nie zwalnia tego ubezpieczyciela z odpowiedzialności wobec ubezpieczonego sprawcy szkody.

Podkreślono przy tym, że ugoda w opisanej wyżej sytuacji nie ma wpływu na zwolnienie z odpowiedzialności ubezpieczonego sprawcy szkody. Wynika ona bowiem z odrębnego stosunku prawnego, jakim jest umowa ubezpieczenia.

Innymi słowy, zdaniem Sądu Najwyższego, poszkodowany, który zawarł ugodę z ubezpieczycielem, ma prawo dochodzić dalszego świadczenia, przewyższającego kwotę ustaloną w ugodzie, od sprawcy wypadku (a zakład ubezpieczeniowy pozostaje odpowiedzialny wobec ubezpieczonego i zobowiązany jest pokryć ewentualne dodatkowe odszkodowanie). Oświadczenie o zrzeczeniu się roszczeń wobec sprawcy szkody jest bezskuteczne, bowiem ugoda pozasądowa jest umową zawartą wyłącznie między dwiema stronami, tj. poszkodowanym a ubezpieczycielem.

Mateusz Kosiorowski

Ugody ryzykowne dla ubezpieczycieli

Wyrok stawia pod znakiem zapytania utrwaloną praktykę zawierania ugód w ramach ubezpieczenia OC. Niewątpliwie dotychczasowym celem ugody było zadośćuczynienie interesom wszystkich stron tego trójstronnego stosunku i uchylenie niepewności co do roszczeń wynikających z zaistniałego stosunku prawno-faktycznego.

Niemniej w obliczu omawianego wyroku zawieranie ugody wydaje się z punktu widzenia ubezpieczyciela ryzykowne, skoro jej zawarcie nie będzie oznaczać definitywnego zakończenia sporu. Pojawia się bowiem ryzyko, że roszczenia odszkodowawcze, zlikwidowane w drodze ugody, mogą zostać na nowo podniesione i dochodzone przez poszkodowanych bezpośrednio od sprawców (ubezpieczonych) w kwocie przekraczającej wartość ugody. Niewątpliwie stanowi to zagrożenie dla tzw. bezpieczeństwa obrotu prawnego.

Wydaje się, że wyrok został wydany z myślą o ekonomicznym interesie poszkodowanych, jednak – paradoksalnie – może przynieść odwrotny skutek i zniechęcać towarzystwa ubezpieczeniowe do zawierania ugód. Bowiem w myśl przedstawionej wykładni ugody zawierane w ramach ubezpieczenia OC winny być niejako trójstronne, tj. pomiędzy uprawnionym (poszkodowanym) a ubezpieczonym (sprawcą szkody) i jego ubezpieczycielem (w ramach ubezpieczenia OC). Dopiero wówczas oświadczenie poszkodowanego o zrzeczeniu się roszczeń wobec osób ponoszących odpowiedzialność cywilnoprawną będzie prawnie skuteczne.

Oczywiście przy większych szkodach majątkowych jest to organizacyjnie możliwe, natomiast przy tych drobnych (np. małych kolizjach motoryzacyjnych) trudno oczekiwać od ubezpieczonego, aby po zakończeniu postępowania likwidacyjnego uczestniczył on dalej czynnie w procesie zawierania potencjalnej ugody pozasądowej (co może nastąpić nawet po kilku latach od wypadku). Wszak takie rozwiązanie wymagałoby m.in., aby ubezpieczony był również stroną ugody pozasądowej i złożył własne oświadczenie woli.

Z tego względu, choć rozumowanie przeprowadzone przez Sąd Najwyższy jest formalnie poprawne i merytorycznie trzyma się litery prawa, analizowany wyrok w sprawie I CKSP 76/21 należy uznać za kontrowersyjny.

Mateusz Kosiorowski
adwokat

Filip Olszówka
praktyka ubezpieczeniowa w kancelarii Wardyński i Wspólnicy