Zrównoważone ubezpieczenia?

0
241

Ubezpieczyciele tworzą strategie zrównoważonego rozwoju, co jest chwalebne. Konsultują się przy tym z interesariuszami, co też jest chwalebne. Pytanie brzmi, w jaki sposób połączyć równowagę z efektywnością i zwinnością.

Komitety, spotkania, narady. Jedni się spóźniają, inni nie przychodzą, jedni nie mogą się połączyć, inni mogą – ale ich nie słychać. W ten sposób zamiast godziny merytorycznej dyskusji mamy 45 minut logistyki i technologii, 10 minut przedstawiania się i 5 minut rzeczywistej treści. Ile energii zostanie na praktyczne działania?

Następnym razem „interesariusze” ceniący nie tylko zrównoważony rozwój, ale też swój czas będą się mocno zastanawiać, czy przyjąć zaproszenie na taką debatę. A szkoda, ponieważ to unikalna szansa na to, żeby w jednym miejscu spotkali się przedstawiciele różnych światów – pracownicy zakładu ubezpieczeń, pośrednicy, klienci, likwidatorzy, reprezentanci urzędów i prasy, a potem razem porozmawiali, jak uczynić ten świat nieco lepszym, dbając przy tym o parametry biznesowe.

To wszystko przypomina czasem kwadraturę koła, ale po pierwsze, jest potrzebne, a po drugie, z czasem może przybrać bardziej konstruktywną postać, pod warunkiem że nie zginie pod naporem biurokracji, raportowania i nie najlepszej organizacji.

Zrównoważony rozwój to ważne hasło dla całej branży na nadchodzące lata. Ważne, żeby nie zapominać, jaka jest idea. Tylko jak to zrobić, gdy ma się przed sobą dziesiątki średnio produktywnych spotkań i bliską nieskończoności liczbę raportów do przygotowania… O wynikach rocznych do dowiezienia nie wspominając.

Aleksandra E. Wysocka
redaktorka naczelna „Gazety Ubezpieczeniowej”