Życiówka okiem brokera

0
671

Co powinno być decydującym elementem przy porównywaniu ofert ubezpieczenia grupowego na życie? Cena? Liczba dodatkowych ryzyk? A może wysokie świadczenie w sytuacji, gdy śmierć nastąpi w nocy? Wbrew pozorom, nie jest to wcale takie oczywiste. Czy taniej, ale z dłuższą listą ryzyk dodatkowych to dobre rozwiązanie?

Oferta ofercie nierówna i jak wiemy – najczęściej diabeł tkwi w szczegółach. A one w przypadku ubezpieczeń na życie znajdują się w ogólnych warunkach ubezpieczeń.

Definicje zdarzeń

Bardzo ważnym elementem są definicje zdarzeń ubezpieczeniowych, które zawierają się w zakresie ubezpieczenia. I tutaj bardzo szybko może się okazać, że pięknie wyglądające ubezpieczenie, szeroki zakres, wiele poważnych chorób i dodatkowo jeszcze w atrakcyjnej cenie jest wyłącznie ładnie wyglądającą wydmuszką, bo definicje określające dane zdarzenie mogą mieć niewiele wspólnego z rzeczywistością i wykluczać liczne sytuacje dla nas oczywiste. Ale nie dla ubezpieczyciela, który te definicje tworzył.

Pobyt w szpitalu może się różnić chociażby w wymaganym minimalnym okresie pobytu. Operacje chirurgiczne różnią się nazwami. Nawet definicja wypadku nie jest jednakowa dla wszystkich ubezpieczycieli, nie mówiąc już o udarze, zawale czy wylewie śródmózgowym.

To wszystko oczywiście ma znaczący wpływ na cenę. Im mniejszy realny zakres ochrony ubezpieczeniowej, tym bardziej ubezpieczyciel może obniżyć składkę, bo poprzez zapisy w o.w.u. obniża swoją ekspozycję na ryzyko. Czyli albo może zarobić więcej na danej grupie, albo obniżyć składkę w taki sposób, że staje się konkurencyjna w stosunku do tego, co oferują inni ubezpieczyciele.

Ostatecznie pozostaje pytanie, czy naprawdę chodzi o to, żeby zapłacić jak najmniej za ubezpieczenie na życie, czy jednak warto po prostu zapłacić za dobrą ochronę ubezpieczeniową, czyli optymalnie zabezpieczyć siebie i rodzinę na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń.

Życie mówi „sprawdzam”

W innej sytuacji życie bardzo szybko mówi „sprawdzam”. I po tym sprawdzeniu może się okazać, że rzeczywiście dostaliśmy jakieś niewielkie świadczenia – z tytułu urodzenia dziecka, śmierci teściów, ale odmówiono nam świadczenia z powodu poważnego zachorowania, bo definicja danej choroby zawarta w o.w.u. nie miała wiele wspólnego z rzeczywistością.

Podobnie może być ze świadczeniem z tytułu operacji, bo okazuje się, że nazwa danej operacji zastosowana w o.w.u. ma niewiele wspólnego z nazwami stosowanymi w medycynie. Na papierze wszystko wygląda bardzo ładnie, a i suma zacna. Pisał o tym niedawno kolega Michał Wiśniewski w swoim artykule na LinkedInie.

Tak samo z poważnymi chorobami (ciężkimi zachorowaniami). Katalog zachorowań może być bardzo szeroki, ale co z tego, jeśli w dużej części zawiera choroby niezmiernie rzadko występujące, natomiast ubezpieczyciel podkreśla, że u niego lista liczy ich aż 54. Całkiem przypadkiem brakuje chorób najczęściej występujących. Siłą rzeczy ma to wpływ na cenę oferowanego ubezpieczenia.

Realne porównanie ofert

Znaczący wpływ na ubezpieczenie mają oczywiście okresy karencji na poszczególne ryzyka. Wiemy natomiast, że jeżeli ubezpieczyciel nie ponosi odpowiedzialności w przypadku zaistnienia zdarzenia ubezpieczeniowego ze względu na karencję, ale otrzymuje za ten okres składkę ubezpieczeniową, to jest w stanie ją obniżyć i teoretycznie zaoferować to ubezpieczenie taniej. Pozostaje pytanie, raczej retoryczne, czy takie ubezpieczenie jest lepsze.

I oczywiście rodzi się wątpliwość, co zrobić, żeby w sposób rzeczywisty, realny i prosty dokonać porównania ofert, aby zapewnić jak najlepszą i najszerszą ochronę ubezpieczeniową swoim pracownikom. Żebyśmy mieli gwarancję, że porównanie cen produktów dotyczy dokładnie tego samego produktu. Zbyt często zdarza się, że porównujemy jabłko z gruszką i na podstawie ceny stwierdzamy, że jabłko jest lepsze, bo jest tańsze. Ale ja po prostu chcę zjeść gruszkę i mam ochotę zapłacić drożej, żeby to zrobić.

Zapytanie ofertowe

Dokładnie tak samo wygląda sytuacja w przypadku ubezpieczeń. Jeżeli chcemy wprost porównywać ceny, musimy mieć pewność, że porównujemy ten sam produkt ubezpieczeniowy. Najłatwiej jest to osiągnąć na etapie zapytania ofertowego.

Po prostu określamy bardzo szczegółowy zakres oczekiwanego ubezpieczenia grupowego – przy czym szczegółowy nie oznacza wyłącznie tej samej liczby ryzyk, ale również ich definicji, okresów karencji. Dopiero to daje nam szansę na rzetelne porównanie otrzymanych ofert.

I jasno określamy ubezpieczycielowi, że to jest minimum, które musi w pełni zaakceptować i określić, ile to kosztuje. Jeżeli chce dać cokolwiek więcej, to nie ma problemu, możemy w kryteriach oceny ofert ustanowić dodatkowe punkty za rozszerzenie zakresu ubezpieczenia. Ale też nie dowolnie, bo rozszerzenie rozszerzeniu nierówne i na pewno ubezpieczyciele są w stanie przedstawić takie, które nie są warte żadnego dodatkowego punktu.

Oczywiście to rozwiązane można zastosować w przypadku większych grup, bo ubezpieczyciel musi czuć, że zmiany w produkcie, które w jakiś tam sposób znajdą odzwierciedlenie w systemie obsługowym itp., mu się opłacą. Ale bez dwóch zdań jest to najbardziej skuteczny sposób na rzeczywiste porównanie ofert na podstawie ceny.

W każdym innym przypadku w sytuacji mniejszych firm, dokonując oceny otrzymanych ofert, musimy wykonać bardzo mozolną pracę, biorącą pod uwagę te wszystkie elementy, o których była mowa w pierwszej części artykułu.

Arkusz kalkulacyjny

Pewnie znowu najlepszym rozwiązaniem będzie wykorzystanie arkusza Excel (ewentualnie innego arkusza kalkulacyjnego), gdzie warto wypisać nie tylko listę ryzyk i sumy ubezpieczenia, ale również najważniejsze informacje związane z zapisami o.w.u.: okresy karencji, listę poważnych zachorowań, wymagane minimalne okresy pobytu w szpitalu i inne kluczowe elementy.

W sposób znaczący ułatwi nam to dokonanie porównania i poprzez eliminację ofert z najdłuższymi okresami karencji czy najdłuższym wymaganym minimalnym pobytem w szpitalu jak najbardziej zobiektywizować porównanie ubezpieczeń na podstawie ceny zaoferowanej przez poszczególnych ubezpieczycieli. Wtedy mamy szansę na to, by rzeczywiście dokonany przez nas wybór był najbardziej optymalnym rozwiązaniem dla pracowników, czyli tych osób, które najczęściej same z własnego wynagrodzenia opłacają składkę ubezpieczeniową.

Wydaje się, że warto tę pracę wykonać przed podjęciem ostatecznej decyzji o wyborze określonego ubezpieczyciela. Na pewno będzie miało to wpływ na optymalną ochronę ubezpieczeniową. Zdecydowanie warto skorzystać w tym przypadku z fachowej wiedzy brokerów ubezpieczeniowych specjalizujących się w ubezpieczeniach grupowych na życie.

Daniel Zdziński
prezes zarządu Certo Broker