Pierwszym skojarzeniem z oceną ryzyka ubezpieczeniowego jest zwykle audyt u klienta. Taka wizyta pozostaje ważnym źródłem wiedzy, ale nie każda analiza musi się od niej zaczynać. Już na etapie przygotowania oferty można wiele ustalić na podstawie dokumentów oraz ogólnodostępnych baz danych. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać i jak łączyć informacje pochodzące z różnych źródeł.
Ocena przeprowadzana zza biurka, nazywana analizą desktopową, nie zastąpi oględzin obiektu. Może jednak pomóc odpowiednio przygotować się do wizyty, zweryfikować dane przekazane przez klienta, rozpoznać zagrożenia zewnętrzne i ograniczyć liczbę dodatkowych pytań.
Co mówi adres?
Jednym z pierwszych źródeł może być internetowa baza REGON prowadzona przez Główny Urząd Statystyczny. Pozwala ona wyszukiwać podmioty nie tylko według numeru REGON, lecz także po adresie. W zależności od dokładności zapytania otrzymamy listę firm działających w konkretnym budynku lub na danym obszarze, również tych już wykreślonych z rejestru.
Po wejściu w dane poszczególnych podmiotów możemy sprawdzić ich działalność według Polskiej Klasyfikacji Działalności (PKD). Informacja o tym, czym zajmują się sąsiedzi klienta, ma znaczenie między innymi przy ocenie ryzyka pożarowego i środowiskowego. Zagrożenie może przecież powstać nie tylko w ubezpieczanym zakładzie, ale również tuż za jego ogrodzeniem.
Obiekt z lotu ptaka i z poziomu ulicy
Dużo informacji dostarczają internetowe serwisy mapowe. Widok satelitarny Google Maps pozwala obejrzeć nieruchomość klienta, dachy budynków oraz sposób zagospodarowania sąsiednich działek. Trzeba przy tym uwzględnić datę wykonania zdjęć, ponieważ stan widoczny na mapie może nie odpowiadać aktualnej sytuacji.
Google Earth umożliwia również przeglądanie zdjęć historycznych. Dzięki temu można sprawdzić, jak w kolejnych latach zmieniały się zabudowa zakładu i jego otoczenie.
Cennym źródłem bywają także fotografie dodawane przez użytkowników Google Maps. Często pokazują nie tylko elewacje, lecz również wnętrza hal, magazynów czy innych obiektów. Zdarzało mi się nie otrzymać od klienta zgody na wykonywanie zdjęć podczas audytu, chociaż w internecie było już dostępnych wiele fotografii wnętrza wykonanych przez gości, kierowców lub dostawców.
Otoczenie nieruchomości można obejrzeć z poziomu ulicy za pomocą Street View. Jeśli dany obszar został zamazany ze względów bezpieczeństwa, pomocne mogą być inne serwisy, na przykład Mapy.cz lub Mapy.com.
Powódź, ukształtowanie terenu i osuwiska
Jednym z najbardziej rozbudowanych źródeł jest rządowy Geoportal krajowy. Pozwala nakładać na mapę wiele warstw tematycznych i analizować tę samą lokalizację z kilku perspektyw.
Najbardziej znane są mapy zagrożenia powodziowego. Można na nich sprawdzić, czy obiekt znajduje się w strefie powodzi stuletniej, dla której prawdopodobieństwo wystąpienia wynosi 1%, albo pięćsetletniej, z prawdopodobieństwem 0,2%.
Przy analizie ryzyk poza Polską przydatne są CatNet, opracowany przez Swiss Re, oraz mapy FM Global. Obejmują one cały świat, choć coraz więcej funkcji jest dostępnych odpłatnie. Sztuczna inteligencja może natomiast pomóc w odnalezieniu oficjalnego portalu powodziowego działającego w konkretnym kraju.
Geoportal umożliwia również analizę ukształtowania terenu. Warstwy cieniowania i hipsometrii wykorzystują dane z lotniczego skanowania laserowego, znanego jako LiDAR. Pokazują rzeźbę terenu i stałą zabudowę, co pomaga ocenić możliwe kierunki przepływu wody podczas deszczu nawalnego oraz rozpoznać zagrożenie osuwiskowe.
Dodatkowych informacji dostarcza System Osłony Przeciwosuwiskowej (SOPO) prowadzony przez Państwowy Instytut Geologiczny. Pozwala on sprawdzić, czy nieruchomość znajduje się na obszarze aktywnego osuwiska albo na terenie zagrożonym takim zjawiskiem.
Budynki i instalacje na mapie
Warstwa ewidencji gruntów i budynków pokazuje, co zostało formalnie zgłoszone w urzędach. Linie ciągłe oznaczają obiekty stałe, których budowa została zakończona, a przerywane obiekty pozostające w budowie. Porównanie ewidencji ze zdjęciem satelitarnym pozwala szybko zauważyć rozbieżności. Bywa też, że dane urzędowe są nowsze niż dostępna fotografia terenu.
Krajowa baza Geodezyjnej Ewidencji Sieci Uzbrojenia Terenu (GESUT) przedstawia przebieg infrastruktury technicznej. Można w niej sprawdzić między innymi sieci wodociągowe, kanalizacyjne, gazowe, elektroenergetyczne, ciepłownicze i światłowodowe. Dzięki temu inżynier ryzyka wie, o stan i przeglądy których instalacji powinien zapytać klienta.
Pogoda i ruch lotniczy
Ocena zagrożeń zewnętrznych powinna uwzględniać także zjawiska naturalne. Mapy klimatyczne oraz opracowania Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej pokazują między innymi maksymalne dobowe sumy opadów, modelowe prędkości porywów wiatru oraz prawdopodobieństwo występowania warunków sprzyjających burzom z gradem.
W określonych lokalizacjach znaczenie może mieć również sąsiedztwo lotnisk i stref podejścia. Rejestr Lotnisk i Ewidencja Lądowisk publikowane przez Urząd Lotnictwa Cywilnego pomagają oszacować ryzyko związane z ewentualnym upadkiem statku powietrznego na oceniany obiekt.
Żadne z tych źródeł nie daje pełnego obrazu samodzielnie. Dopiero połączenie danych o działalności klienta, jego sąsiadach, zabudowie, instalacjach, ukształtowaniu terenu i zagrożeniach naturalnych pozwala lepiej zrozumieć rzeczywisty poziom ryzyka. Ogólnodostępne informacje mogą usprawnić szybką analizę desktopową, przygotować inżyniera do audytu oraz uzupełnić materiały zebrane podczas wizyty. Im pełniejsze i dokładniejsze są dane, tym mniejsze ryzyko błędu w samej ocenie.
mgr inż. Bartłomiej Bobrowski
Radca, Inżynier Oceny Ryzyka Technicznego, Departament Produktu i Taryfikacji Klientów Korporacyjnych Warty
Kluczowe wnioski
- Analiza ogólnodostępnych danych pozwala wstępnie rozpoznać ryzyko bez angażowania klienta w dodatkowe pytania.
- Informacje z rejestrów, map i zdjęć warto porównywać, ponieważ pojedyncze źródło może być nieaktualne lub niepełne.
- Analiza desktopowa nie zastępuje audytu, ale pomaga lepiej się do niego przygotować i uzupełnia dane zebrane podczas wizyty.










