Elektromobilność bez dopłat, rynek bez złudzeń

0
681

I kwartał 2026 r. obfitował w kolejne zmiany na rynku motoryzacyjnym, które mogą zdefiniować jego kierunek na kolejne miesiące. Z jednej strony zakończył się program wsparcia dla elektromobilności NaszEauto, z drugiej – ekspansja chińskich producentów przybiera na sile.

Wszystko odbywa się w cieniu rosnącej niepewności geopolitycznej i regulacyjnej, która wpływa zarówno na strategie producentów, jak i decyzje zakupowe klientów.

Powracające pytanie – co dalej z rozwojem elektromobilności?

W ubiegłym roku w Polsce zarejestrowano 597 435 samochodów osobowych (o 8,3% więcej niż w 2024 r.) i 70 156 pojazdów dostawczych o DMC do 3,5t (wzrost o 4,9%). W tym samym okresie rejestracje samochodów elektrycznych wzrosły o 161,5%. W styczniu tego roku rejestracje elektryków były wyższe o 216% w porównaniu do stycznia 2025, ale już w lutym wzrost wyniósł tylko 12%.

Spektakularne wzrosty sprzedaży samochodów zeroemisyjnych i jeszcze szybsze spadki to nie odzwierciedlenie błyskawicznie zmieniających się preferencji nabywców, ale efekt rozpoczęcia i zakończenia programu dopłat do zakupu samochodów elektrycznych – NaszEauto. Budżet programu wsparcia, który na początku wynosił 1,6 mld zł, w IV kwartale 2025 r. został ograniczony do 1,18 mld zł i po przyjęciu około 39,7 tys. wniosków został wyczerpany w dniu 27 stycznia 2026 r.

Dane z początku roku pokazują, że wraz z zakończeniem programu dopłat zdecydowanie zmniejszył się popyt na samochody elektryczne. W najbliższych miesiącach należy spodziewać się wyraźnego spowolnienia w segmencie samochodów zeroemisyjnych. Klienci będą wstrzymywać się z decyzjami zakupowymi, oczekując na informacje o ewentualnych nowych programach wsparcia lub kontynuacji dotychczasowych dopłat. To naturalny efekt po okresie sztucznie pobudzonego popytu.

Kluczowe pytanie brzmi, czy i w jakim stopniu producenci zdecydują się wypełnić lukę po dopłatach. Czy coraz wyższe rabaty, korzystniejsze oferty leasingu, wynajmu, promocyjne finansowanie chociaż w niewielkim stopniu będą w stanie zniwelować brak wsparcia ze strony państwa?

W rezultacie po raz kolejny mamy do czynienia z próbą przejścia z rynku „stymulowanego” do bardziej dojrzałego, w którym kluczową rolę zaczynają odgrywać realne koszty, dostęp do infrastruktury, użytkowe cechy pojazdu oraz faktyczne potrzeby i preferencje nabywców.

Nieustannie rosnąca popularność chińskich producentów

Udział chińskich marek w polskim rynku samochodów osobowych utrzymuje się od początku 2026 r. na poziomie przekraczającym 11%. W 2025 r. było to 8,2%, a w 2023 r. mniej niż 1‰.

Popularność nowych producentów systematycznie rośnie, a oferta staje się coraz bardziej konkurencyjna. Efekt? Chińskie marki nie tylko rosną, ale wymuszają na Europie szybszą reakcję i bardziej agresywną politykę cenową.

Europejscy producenci zaczynają odczuwać presję i reagują coraz bardziej zdecydowanie. Oferują wyższe rabaty, repozycjonują cenowo swoje modele, znacząco obniżając ich ceny katalogowe, tworzą specjalne, zoptymalizowane warianty wyposażenia, które cenowo mogą konkurować z modelami z Chin, lub zrównują ceny wersji spalinowych z elektrycznymi.

Wpływ chińskiej konkurencji na strukturę rejestracji w Polsce widać również po spadającej liczbie importowanych samochodów używanych. W 2025 r. import prywatny zmniejszył się o 2,9%, ale od początku 2026 r. notujemy już spadki kilkunastoprocentowe. Chińskie modele stają się atrakcyjną alternatywą dla samochodów z importu prywatnego, które nie zawsze posiadają udokumentowaną historię serwisową czy bezwypadkową przeszłość.

Jednocześnie na poziomie Unii Europejskiej trwa dyskusja o ochronie rynku – od ceł przez obligatoryjny (co najmniej 70%) udział europejskich komponentów w oferowanych na terenie UE pojazdach, minimalne ceny importowanych samochodów po inne, bardziej złożone mechanizmy regulacyjne, które mają ochronić europejski rynek motoryzacyjny. Oczywiście producenci z Chin nie czekają bezczynnie i budują w Europie zakłady produkcyjne lub wchodzą w kooperacje z europejskimi producentami co w przyszłości pozwoli im ominąć ewentualne cła lub inne ograniczenia skierowane w chińskich producentów. 

Kontekst geopolityczny

Na sytuację rynku motoryzacyjnego wpływa również otoczenia geopolityczne. Napięcia handlowe, zmieniające się regulacje oraz presja na transformację energetyczną powodują, że producenci działają w warunkach nieustannej niepewności.

Jednocześnie branża mierzy się z ryzykiem deindustrializacji w Europie oraz wspomnianą już rosnącą konkurencją ze strony Azji. Organizacje branżowe alarmują, że bez odpowiednich działań wspierających konkurencyjność europejskiego przemysłu motoryzacyjnego może dojść do trwałego osłabienia jego pozycji.

Dodatkowym wyzwaniem są kwestie związane z cyberbezpieczeństwem i rosnącą rolą oprogramowania w samochodach, szczególnie w kontekście importu pojazdów z Chin.

W ostatnich tygodniach pojawił się kolejny istotny czynnik ryzyka: konflikt na Bliskim Wschodzie, a więc m.in rosnące ceny ropy i zerwane łańcuchy dostaw. Wiele wskazuje na to, że rok 2026 – podobnie jak pierwsze lata po okresie pandemii – będzie okresem weryfikacji dotychczasowych założeń i poszukiwania nowej równowagi.

Dariusz Wołoszka
prezes Info-Ekspert