Sukcesja? Mam to ogarnięte.Taką odpowiedź często słyszę na dzień dobry od przedsiębiorcy na jednoosobowej działalności gospodarczej. No cóż, wydawałoby się, że jako doradca powinienem uścisnąć dłoń i pogratulować odpowiedzialnego podejścia do swojego biznesu i rodziny.
Niestety, zarówno moje doświadczenie, jak i etyka zawodowa nie pozwalają mi na przejście nad takim stwierdzeniem obojętnie.
Najczęściej jest to unik zapracowanego, zestresowanego przedsiębiorcy. Mierzy się na co dzień ze zmienną rzeczywistością podatkową, prawną oraz z zachowaniem płynności finansowej i operacyjnej swojego biznesu.
W Polsce działa ponad 2,6 mln jednoosobowych działalności gospodarczych. Zaledwie ok. 41 tys. ma wpisanego do CEiDG zarządcę sukcesyjnego. Jest to najprostsze i bezpłatne zabezpieczenie sukcesyjne, a jednak większość przedsiębiorców tego nie robi.
Bardziej zależy doradcy czy przedsiębiorcy?
Jako doradcy zależy mi na pozyskaniu uwagi przedsiębiorcy JDG i wzbudzeniu refleksji o jego zabezpieczeniach sukcesyjnych. Stawka jest wysoka. Chodzi nie tylko o niego, ale również i aż o planowe zabezpieczenie jego najbliższych. Przedsiębiorca ten za wszystko, co dzieje się w jego biznesie, odpowiada swoim majątkiem osobistym (a często wspólnym, małżeńskim), a jego najbliżsi dziedziczą po nim składniki majątkowe tejże działalności.
Weźmy przykład pana Dariusza. To 40-latek na JDG, który prowadzi drukarnię. By zapewnić firmie rozwój, korzysta z kredytu odnawialnego w wysokości 180 tys. zł. Ma w leasingu maszynę (120 tys. zł), wynajmuje halę produkcyjną (12 tys. zł) i zatrudnia 9 pracowników na umowach o pracę na czas nieokreślony. Jest w związku małżeńskim, we wspólności majątkowej. Mają troje niepełnoletnich dzieci. Żona prowadzi dom, nie pracuje zawodowo, nie angażuje się w firmę.
Robimy stop. Spotykamy się poza firmą, a pan Dariusz wyłącza telefon na godzinę. To już dużo. Rozmawiamy o jego aktualnej sytuacji sukcesyjnej. Nie sporządził testamentu, więc zgodnie z ustawą po jego śmierci dziedziczy żona i troje niepełnoletnich dzieci, co znacznie ogranicza zarządzanie majątkiem spadkowym.
Zgodnie z prawem firma po jego śmierci zostaje wykreślona z bazy CEiDG. Nie powołał zarządcy sukcesyjnego, nikt poza panem Dariuszem nie ma upoważnienia do kont firmowych i tylko on zna niuanse współpracy i rozliczeń z kontrahentami. Pan Dariusz nie ma indywidualnej polisy sukcesyjnej, nie ma też oszczędności: inwestował w firmę i wykańczał dom. Wyliczona przeze mnie kwota samych obciążeń związanych z likwidacją firmy to ok. 380 tys. zł (spłata kredytu, zobowiązań leasingowych, blokada na rachunkach bankowych, odszkodowania i ekwiwalenty urlopowe pracowników z tytułu wygaśnięcia ich umów o pracę, kary za niewykonanie kontraktów oraz zobowiązania podatkowe). Z budżetu domowego znika praktycznie cały dochód.
Co jest wartością tego spotkania?
Bezcenna jest świadomość sukcesyjna przedsiębiorcy. Moją rolą, jako doradcy, jest rzetelne przedstawienie szczegółów i scenariuszy finansowych i prawnych.
Do przedsiębiorcy należy decyzja o rozpoczęciu porządkowania i zabezpieczania sytuacji sukcesyjnej jego i jego najbliższych. To jest początek naszej współpracy.
Rafał Soberka
doradca finansowy i sukcesyjny w Phinance SA
rafal.soberka@phinance.pl







