Blog - Strona 28 z 1791 - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal
Strona główna Blog Strona 28

PEJ wdraża inwestorski program ubezpieczeniowy

0
Źródło zdjęcia: PEJ

14 kwietnia, podczas konferencji „ATOMowe Szanse” spółka Polskie Elektrownie Jądrowe, inwestor projektu jądrowego w gminie Choczewo, przypomniała, że wdraża inwestorski program ubezpieczeniowy (ang. Owner Controlled Insurance Program). Oznacza to, że PEJ samodzielnie aranżuje kluczowe ubezpieczenia związane z budową, zapewniając spójność ochrony, lepszą kontrolę kosztów oraz najwyższe standardy bezpieczeństwa inwestycji.

Program obejmie wszystkie podmioty uczestniczące w realizacji elektrowni, co ma kluczowe znaczenie przy inwestycji o tak dużej skali i złożoności.

– Ubezpieczenia są jednym z fundamentów bezpieczeństwa finansowego naszej inwestycji. Przy projekcie tej skali nie ma miejsca na przypadek. Potrzebujemy pełnej, profesjonalnej ochrony na każdym etapie budowy. Dlatego zapewnimy kompleksowy program ubezpieczeń, który gwarantuje spójność, kontrolę kosztów i najwyższe standardy ochrony dla wszystkich uczestników naszej inwestycji. Aby polskie firmy czuły się przygotowane do udziału w projekcie, aktywnie dzielimy się wiedzą, umożliwiając dialog z najbardziej doświadczonymi ekspertami – powiedział Marek Woszczyk, prezes zarządu spółki.

W maju ubiegłego roku PEJ wybrała cztery firmy brokerskie, z którymi zawarła umowy ramowe. Aon Polska, GrECo Polska, Marsh i Smartt Re wesprą spółkę w zakupie ubezpieczeń m.in. na potrzeby realizacji projektu budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Te cztery firmy będą odpowiedzialne za bieżącą obsługę ubezpieczeniową PEJ oraz za zaaranżowanie umów ubezpieczenia związanych z projektem budowy elektrowni jądrowej w lokalizacji Lubiatowo-Kopalino. To kilkaset różnych kategorii ryzyk wymagających ubezpieczenia i reasekuracji – od technicznych przez środowiskowe po kwestie odpowiedzialności cywilnej wobec osób trzecich. Z każdym z brokerów zawarto umowę ramową, na podstawie której PEJ będą wybierać brokera do poszczególnych ubezpieczeń.

W marcu tego roku serwis xyz.pl poinformował, że po ponad dwóch latach przygotowań do utworzenia poolu jądrowego z TUW PZUW jako jego liderem prace nad przedsięwzięciem przechodzą do fazy wdrożeniowej. W najbliższych miesiącach ubezpieczyciele mają uzgodnić szczegóły współpracy i podpisać umowę powołującą strukturę poolu, który formalnie ma powstać pod koniec 2026 roku.

(AM, źródło: PEJ, gu.com.pl)

Błąd nieubezpieczonego informatyka może go słono kosztować

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

W polskim sektorze IT pracują setki tysięcy osób, z których duża część prowadzi jednoosobowe działalności gospodarcze i wykonuje zlecenia w ramach kontraktów B2B. Ten model oznacza, że za błędy w pracy odpowiadają własnym portfelem. Roszczenia od klientów potrafią być wysokie, ale specjaliści IT nie mają obowiązku posiadania OC zawodowego.

– Skala roszczeń w branży informatycznej jest co najmniej porównywalna z innymi branżami. Informatycy pracują jednocześnie dla kilku klientów, ich projekty często obejmują infrastrukturę krytyczną, systemy sterowania maszynami czy dane osobowe. Programista może pominąć jeden warunek w kodzie i w ciągu sekund wygenerować szkodę liczoną w tysiącach euro. W tym kontekście dyskusja o obowiązkowym OC zawodowym dla sektora IT ma uzasadnienie. Zwłaszcza że skalę odpowiedzialności informatyków potęguje tak powszechna dzisiaj cyfryzacja, która obejmuje już właściwie wszystkie gałęzie gospodarki – mówi Rajmund Rusiecki, CEO Leadenhall Insurance.

Rynek oferuje obecnie dobrowolne OC dla branży IT. Zgłaszane z tych polis szkody obrazują, z jakimi roszczeniami mierzą się informatycy o różnych specjalnościach. Poniższe przykłady pochodzą z działalności Leadenhall Insurance.

  1. Robot poza kontrolą. Informatyk programował robota na linii produkcyjnej w fabryce motoryzacyjnej. Błąd w kodzie uruchomił niekontrolowany przejazd maszyny i uderzenie w infrastrukturę zakładu. Zniszczone zostały czujniki, kamera, dysze, płyty linii. Wartość szkody sięgnęła 25 738 euro.
  2. Kolizja stołu obrotowego z robotem przemysłowym. Programista konfigurował system sterujący stołem obrotowym w zakładzie produkcyjnym. Stół współpracował z robotem przemysłowym. W kodzie zabrakło jednego warunku bezpieczeństwa – tego, który blokuje obrót, gdy robot znajduje się w strefie kolizji. Stół ruszył i uderzył w robota. Uszkodzenie sprzętu, przestój linii i koszty naprawy sięgnęły 11 443 euro. Taki rachunek otrzymał od klienta informatyk.
  3. Błąd w projekcie stoiska targowego. Kosztowne roszczenia zdarzają się też poza serwerownią. Grafik komputerowy – z polisy mogą korzystać pracownicy obszarów designu i UX – przygotował projekt stoiska targowego z poważnym błędem. Wydrukowane materiały nie nadawały się do wykorzystania. Koszty wygenerował druk poprawek i ekspresowy transport materiałów na targi, a także wynajem ekranu, który zasłonił „niezaprojektowaną” część stoiska. Rachunek wyniósł 11 650 zł.

– Te sprawy dobrze pokazują zróżnicowanie ryzyk w IT. Błędy zdarzają się przy programowaniu maszyn, ale też w pracy grafików, projektantów UX czy analityków. Do tego dochodzi cały obszar związany z RODO – błędne ustawienia bezpieczeństwa, wycieki danych, niewłaściwe procedury usuwania danych osobowych. Kary za złamanie przepisów o ochronie danych sięgają 20 mln euro lub 4% rocznych obrotów firmy, a odpowiedzialność za takie szkody z reguły ponosi wykonawca usług IT – zauważa Rajmund Rusiecki.

(AM, źródło: Brandscope)

Nationale-Nederlanden o ubezpieczeniach rowerów i e-hulajnóg w 2026 roku

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Z obserwacji Nationale-Nederlanden wynika, że wraz ze wzrastającą popularnością jazdy na rowerze rośnie skala losowych zdarzeń, takich jak awarie lub drobne kontuzje, a nawet szkody z udziałem innych uczestników ruchu. Tego rodzaju ryzyka są jednymi z najbardziej powszechnych w kontekście sytuacji zgłaszanych do ubezpieczycieli.

Wśród najczęściej występujących zdarzeń trafiających do Nationale-Nederlanden należą m.in. zarysowania pojazdów w przestrzeni miejskiej lub uszkodzenia wyposażenia roweru np. w wyniku wypadku. Są to także kradzieże z zamkniętych przestrzeni wspólnych, a więc z wiat na osiedlach czy boksów rowerowych.

– W kontekście assistance mówimy natomiast o często przytrafiających się awariach na trasie. Wielokrotnie po otrzymaniu zgłoszenia przebitej opony czy zerwanego łańcucha organizowaliśmy transport jednośladu i jego właściciela do okolicznego punktu serwisowego – wylicza Mateusz Rostek, menedżer ds. produktów Nationale-Nederlanden. – Z naszych obserwacji wynika, że ochrona ubezpieczeniowa przydaje się często przy okazji codziennych, niepozornych zdarzeń, a nie tylko w ekstremalnych. Dlatego właśnie dostępne na rynku rozwiązania ubezpieczeniowe dla użytkowników rowerów i e-hulajnóg obejmują głównie trzy obszary ochrony: zdrowie użytkownika, bezpieczeństwo sprzętu oraz odpowiedzialność cywilną wobec osób trzecich – dodaje.

Ekspert wskazuje, że możliwe jest również zaopatrzenie się w produkt skoncentrowany na zabezpieczeniu samego pojazdu. Dotyczy ono uszkodzeń pojazdu wskutek zdarzeń losowych, kradzieży i rabunku (również z przestrzeni zamkniętych), a użytkownicy mogą skorzystać też z pomocy assistance, organizacji naprawy na trasie lub transportu do najbliższego serwisu.

– Każdy wariant polisy można dodatkowo poszerzyć o ubezpieczenie OC, które obejmuje sytuacje związane z przypadkowym wyrządzeniem szkody osobie trzeciej lub uszkodzeniem należącego do niej mienia. Ochrona może być indywidualnie dostosowywana, m.in. w zakresie dodatkowego wyposażenia, np. fotelików dziecięcych, lampek czy bagażników – tłumaczy Mateusz Rostek. – Ze względu na sezonowe użytkowanie rowerów i e-hulajnóg ochronę można wykupić na krótki okres (np. 6 miesięcy). Elastyczność tego rozwiązania pozwala na dostosowanie indywidualnych potrzeb użytkowników jednośladów, również jeśli preferują korzystać z jednośladów wyłącznie w cieplejszym okresie – podsumowuje.

(AM, źródło: K+PR)

CUK Ubezpieczenia ponownie wśród Diamentów Forbesa

0
Agnieszka Filipiak, zastępczyni redaktorki naczelnej Forbes Women Polska, Przemysław Grabowski, wiceprezes zarządu CUK Ubezpieczenia, Andrzej Ostrowski, dyrektor regionalny ds. korporacyjnych, Region Północ, ING Bank Śląsk

CUK Ubezpieczenia znalazło się w gronie laureatów tegorocznych Diamentów Forbesa, rankingu wyróżniającego najbardziej dynamicznie rozwijające się firmy w Polsce. To kolejne takie wyróżnienie w historii spółki, przypadające na szczególny moment w jej historii, jakim jest jubileusz 25-lecia działalności.

W tegorocznej edycji CUK Ubezpieczenia zdobyło Diament Forbesa w kategorii największych firm o przychodach powyżej 250 mln zł. Firma znalazła się w gronie największych i najsilniejszych przedsiębiorstw wyróżnionych w rankingu, zajmując 3. miejsce w województwie kujawsko-pomorskim oraz 1. miejsce w Toruniu w tej kategorii.

– Takie wyróżnienia cieszą, ale również mobilizują do dalszej pracy. To duża radość, wdzięczność dla całego zespołu oraz naszych partnerów biznesowych, z którymi od lat rozwijamy CUK Ubezpieczenia. Zaufanie i codzienna partnerska współpraca pozwalają na konsekwentne realizowanie przyjętej strategii rozwoju. Wierzymy, że model partnerski, inwestycje w technologie oraz wspólne budowanie kompetencji to właściwy kierunek – mówi Jacek Byliński, prezes CUK Ubezpieczenia.

– Ponowne znalezienie się w gronie laureatów Diamentów Forbesa to ogromne wyróżnienie. Zostaliśmy dostrzeżeni po raz kolejny – po sukcesie z 2021 roku – i to w tak ważnym dla nas czasie, gdy świętujemy 25-lecie działalności. Bardzo wysoka pozycja w zestawieniu i obecność w gronie największych firm potwierdza skalę rozwoju CUK Ubezpieczenia w ostatnich latach – dodaje Przemysław Grabowski, wiceprezes CUK Ubezpieczenia.

Diamenty Forbesa to zestawienie przedsiębiorstw, które w ostatnich latach najszybciej zwiększały swoją wartość, zachowując jednocześnie stabilność finansową i wysoką wiarygodność. Ranking opracowywany jest na podstawie danych finansowych oraz wieloletniej analizy kondycji firm. W tegorocznej edycji uwzględniono wyniki z lat 2020–2024, a ocenie podlegały m.in. dynamika wzrostu, płynność finansowa oraz zdolność do generowania zysków.

(AM, źródło: CUK)

Jannik Sinner globalnym ambasadorem Allianz

0
Źródło zdjęcia: Allianz

Grupa Allianz nawiązała wieloletnie, globalne partnerstwo z Jannikiem Sinnerem, tenisistą, aktualnym liderem rankingu ATP w grze pojedynczej. Gwiazda światowych kortów będzie współpracować z marką na wielu płaszczyznach, obejmujących m.in. komunikację produktową, aktywacje medialne, działania społeczne oraz wsparcie inicjatyw edukacyjnych. Allianz z kolei wesprze rozwój sportowej kariery zawodnika, a także działalność jego fundacji.

– Z dumą ogłaszam nawiązanie współpracy z marką Allianz. Na przestrzeni lat przekonałem się, że sukces w sporcie, jak i w życiu, osiąga się dzięki wytrwałości, odpowiedniemu przygotowaniu oraz gotowości do pokonywania własnych ograniczeń. Każde osiągnięcie zawdzięczam wsparciu całego mojego zespołu, który nieustannie pcha mnie do przodu oraz motywuje do codziennej, ciężkiej pracy, abym mógł osiągać coraz lepsze wyniki na korcie i poza nim. Jestem przekonany, że wyznajemy z Allianz te same wartości i z radością rozpoczynam tę współpracę, tym bardziej że obejmuje ona także zaangażowanie marki w działalność mojej Fundacji – mówi Jannik Sinner.

Globalnym hasłem współpracy Allianz i Jannika Sinnera jest „We’re here to serve”. Nawiązuje ono do koncentracji na najwyższej jakości działań – tenisisty w serwowaniu, a ubezpieczyciela we wspieraniu klientów. Hasło będzie obecne w międzynarodowych kampaniach Allianz z udziałem Jannika Sinnera jako Globalnego Ambasadora Marki.

(AM, źródło: MSL Group)

Turystyka rośnie, ryzyko również

0
Źródło zdjęcia: UNIQA

13 kwietnia w Centralnym Domu Technologii w Warszawie odbyło się I Forum Ubezpieczeń Turystycznych organizowane przez UNIQA Polska, które zgromadziło przedstawicieli biur podróży, organizatorów turystyki, agentów oraz brokerów. Dyskusja pokazała rynek w fazie przyspieszonego wzrostu, ale jednocześnie rosnącej złożoności ryzyka i odpowiedzialności.

W ciągu dwóch lat sprzedaż ubezpieczeń turystycznych w UNIQA wzrosła o 64%, a średnia składka zwiększyła się o około 60%. Jednocześnie 12% klientów rozszerza zakres ochrony o dodatkowe ryzyka w jednej transakcji.

Standaryzacja procesu, rosnące ryzyko decyzji

Jednym z poruszanych na spotkaniu tematów była zmiana modelu sprzedaży. Integracja ubezpieczenia turystycznego i kosztów rezygnacji w jednym procesie odpowiada na oczekiwania klientów, upraszczając ścieżkę zakupową i skracając czas decyzji.

– Integrujemy produkty, bo tego oczekuje klient. Problem pojawia się na etapie wyboru, gdzie wciąż dominuje kryterium ceny, a nie adekwatność ochrony – wskazał Mariusz Skoczek, dyrektor zarządzający Pionu Sprzedaży Zdalnej UNIQA.

W efekcie rośnie napięcie między efektywnością sprzedaży a jakością ochrony. Upraszczanie procesu zwiększa dostępność produktu, ale jednocześnie podnosi ryzyko niedopasowania zakresu ubezpieczenia do realnego profilu ryzyka podróży.

– Kluczowe staje się budowanie współpracy z branżą turystyczną tak, aby decyzje klientów były bardziej świadome i oparte na realnych potrzebach – zaznaczyła Magdalena Oszczak, dyrektorka Działu Ubezpieczeń Turystycznych UNIQA.

Assistance jako rdzeń systemu

Operacyjny wymiar rynku przedstawił Rafał Buczak z ISON Care, wskazując, że assistance przestało pełnić funkcję uzupełniającą, a stało się centralnym elementem systemu ochrony. Skala działalności ISON Care obejmuje ponad 600 tys. zgłoszeń rocznie i operacje w 170 krajach, co wymaga funkcjonowania w zróżnicowanych systemach medycznych i kosztowych.

– To system działający w trybie ciągłym, który musi łączyć dostępność, szybkość reakcji i kontrolę kosztów w globalnym środowisku – podkreślił.

Wzrost mobilności przekłada się bezpośrednio na liczbę interwencji. W 2025 roku z usług biur podróży skorzystało 9,7 mln klientów, a polskie lotniska obsłużyły ponad 66 mln pasażerów. Skala ta powoduje, że zdarzenia wysokokosztowe przestają być incydentalne.

– Skala kosztów zmienia sposób myślenia o sumach ubezpieczenia i adekwatności ochrony – wskazał Rafał Buczak.

Stabilny popyt, zmienne scenariusze

Pomimo presji kosztowej i napięć geopolitycznych popyt na podróże pozostaje stabilny. Zmienia się jednak jego struktura. Klienci rzadziej rezygnują z wyjazdów, częściej modyfikują ich parametry, dostosowując kierunek, długość pobytu lub budżet.

Jednocześnie rośnie świadomość ubezpieczeniowa, choć nadal nie przekłada się ona w pełni na decyzje zakupowe. Zainteresowanie dodatkowymi produktami, w szczególności ubezpieczeniem kosztów rezygnacji, systematycznie rośnie, co wskazuje na większą wrażliwość klientów na ryzyko finansowe.

System w warunkach stresu

Sytuacje kryzysowe, takie jak ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie, stanowią test dla całego ekosystemu. Przedłużanie ochrony bez dodatkowych składek oraz koordynacja działań między ubezpieczycielami, touroperatorami i instytucjami publicznymi pozwoliły utrzymać ciągłość ochrony i ograniczyć ryzyko operacyjne.

Jednocześnie zdarzenia te ujawniają skalę potencjalnych kosztów oraz potrzebę dalszego rozwoju mechanizmów zarządzania ryzykiem w scenariuszach masowych.

Wnioski z debaty

Panel moderowany przez Rafała Buczaka, z udziałem Dominika Borka, dyrektora Departamentu Turystyki w Ministerstwie Sportu i Turystyki, Jacka Janowskiego, dyrektora Departamentu Wsparcia Turystyki Polskiej Organizacji Turystycznej, Łukasza M. Mikosza, prezesa Europejskiego Stowarzyszenia Przedsiębiorców Turystycznych, oraz Magdaleny Oszczak, potwierdził, że rynek turystyczny pozostaje jednym z najbardziej odpornych sektorów, ale jego stabilność opiera się na wysokiej elastyczności klientów.

Moderator podkreślił, że choć turystyka rozwija się dynamicznie, mierzy się z rosnącymi kosztami i napięciami geopolitycznymi. Zapytał uczestników, czy rok 2026 będzie kontynuacją bardzo dobrej koniunktury w turystyce wyjazdowej, czy raczej przyniesie wyhamowanie.

Dominik Borek z Ministerstwa Sportu i Turystyki ocenił, że wszystko wskazuje na kolejny rekordowy rok. Podkreślił, że mimo napięć i kryzysów popyt na podróże pozostaje wysoki. Zwrócił też uwagę na znaczenie zmian regulacyjnych, w tym rozwój mechanizmu voucherów, które pozwalają klientom przenosić środki na inne wyjazdy zamiast całkowicie rezygnować z podróży.

Łukasz Mikosz przewiduje, że Polacy nadal będą podróżować, choć częściej będą zmieniać kierunki i dostosowywać budżety. Z doświadczeń firm wynika, że w sytuacjach kryzysowych klienci rzadziej pytają o zwrot pieniędzy, a częściej o alternatywne kierunki wyjazdów.

Jacek Janowski wskazał, że rośnie zarówno liczba wyjazdów zagranicznych, jak i krajowych. Coraz częściej turyści łączą oba typy podróży w ciągu roku. Zwrócił uwagę na rosnącą liczbę turystów zagranicznych odwiedzających Polskę oraz ich wyższe wydatki, co ma istotne znaczenie dla gospodarki.

Podkreślił również, że bezpieczeństwo staje się jednym z kluczowych czynników wyboru destynacji. Jednocześnie coraz większą rolę odgrywa jakość doświadczenia, autentyczność oraz oferta oparta na historii i przeżyciach, w tym turystyka kulinarna i wydarzeniowa.

Z perspektywy ubezpieczyciela Magdalena Oszczak potwierdziła, że branża nie obserwuje spadku sprzedaży polis turystycznych. Zauważalny jest natomiast wzrost zainteresowania ubezpieczeniem kosztów rezygnacji, co pokazuje, że klienci coraz częściej zabezpieczają swoje wydatki na wypadek nieprzewidzianych sytuacji.

Z perspektywy rynku ubezpieczeniowego kluczowe staje się przesunięcie akcentu z ceny na adekwatność ochrony. W warunkach rosnących kosztów szkód oraz coraz bardziej złożonych scenariuszy podróży to właśnie jakość produktu i sprawność operacyjna będą decydować o przewadze konkurencyjnej oraz zaufaniu klientów.

Patronem medialnym forum była „Gazeta Ubezpieczeniowa”.

Aleksandra E. Wysocka

Rada UE przedłużyła kadencję przewodniczącej EIOPA

0
Petra Hielkema

Petra Hielkema pozostaje na stanowisku przewodniczącej Europejskiego Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń i Pracowniczych Programów Emerytalnych. Rada Unii Europejskiej podjęła bowiem decyzję o przedłużeniu jej mandatu na drugą pięcioletnią kadencję, rozpoczynającą się 1 września 2026 r.

Decyzja Rady zapadła po pozytywnej ocenie pierwszej kadencji przewodniczącej urzędu, dokonanej przez Radę Nadzorczą EIOPA, a także rekomendacji dotyczącej przedłużenia jej mandatu.

– Jestem zaszczycona, że mogę nadal pełnić swoją funkcję i przyczyniać się do stabilnego, przyszłościowego i zorientowanego na konsumenta rozwoju sektora finansowego w Europie. Z niecierpliwością oczekuję na kontynuację postępów poczynionych wspólnie z pracownikami EIOPA, organami nadzoru i naszymi interesariuszami w ostatnich latach. Jesteśmy zdeterminowani, aby zapewnić ubezpieczycielom i pracowniczym funduszom emerytalnym odpowiednie przygotowanie do zaspokajania zmieniających się potrzeb obywateli i przedsiębiorstw na kontynencie, oraz wzmocnić odporność społeczeństw w tych trudnych czasach – skomentowała Petra Hielkema.

(AM, źródło: EIOPA)

Dariusz Radaczyński dyrektorem zarządzającym Obszarem Likwidacji Szkód Reso

0
Dariusz Radaczyński

Z dniem 8 kwietnia 2026 roku do zespołu Reso Europa Service dołączył Dariusz Radaczyński. Menedżer objął funkcję dyrektora zarządzającego Obszarem Likwidacji Szkód.

Dariusz Radaczyński to ekspert z bogatym doświadczeniem w likwidacji szkód, m.in. w obszarach centralizacji i restrukturyzacji procesów. Podczas swojej blisko 30-letniej kariery zawodowej pracował m.in. dla PZU, Generali, Proama, TUiR Partner oraz TUZ Ubezpieczenia.

(AM, źródło: Reso Europa Service)

Po prostu – powiedz. Bianka to konwersacyjna likwidacja szkód w praktyce

0
Tomasz Kasprzak

Rynek ubezpieczeniowy od lat cyfryzuje procesy, ale w wielu obszarach klient nadal zderza się z logiką systemu, a nie z doświadczeniem, którego realnie potrzebuje. Szczególnie w szkodach, gdzie stres, niepewność i presja czasu sprawiają, że tradycyjny formularz bywa dla poszkodowanego dodatkowym obciążeniem. W Trasti postanowiliśmy odwrócić tę logikę.

Zamiast zmuszać klienta do „nauczenia się formularza”, wdrożyliśmy Biankę – konwersacyjny interfejs zgłoszenia szkody. Zbudowany jest na bazie sztucznej inteligencji i prowadzi użytkownika przez proces w sposób naturalny, prosty i zrozumiały.

Od formularza do rozmowy

Bianka została zaprojektowana jako wirtualna asystentka, z którą można po prostu porozmawiać. To zasadnicza zmiana jakościowa. W tradycyjnym modelu klient musi samodzielnie zrozumieć, jakie informacje są potrzebne, w jakiej kolejności je podać i jak poprawnie przejść przez kolejne pola formularza. W praktyce oznacza to często niepewność, błędy i porzucenie procesu.

W modelu konwersacyjnym ciężar organizacji procesu przenosi się z klienta na technologię. Bianka zadaje pytania w logicznej kolejności, dopasowuje tok rozmowy do sytuacji, wyjaśnia wątpliwości i pomaga przejść przez zgłoszenie w sposób bardziej intuicyjny. Dla użytkownika nie jest to „wypełnianie systemu”, lecz rozmowa z asystentką, która rozumie kontekst szkody i potrafi reagować na pytania związane zarówno z samym procesem likwidacji, jak i ofertą Trasti.

Minimum danych po stronie klienta

Jednym z kluczowych elementów wdrożenia jest integracja z UFG. Dzięki niej Bianka może pobierać dane dotyczące uczestników zdarzenia oraz ich pojazdów, co znacząco ogranicza zakres informacji wymaganych od zgłaszającego. Z perspektywy doświadczenia klienta ma to fundamentalne znaczenie.

W sytuacji szkody klient nie powinien być zmuszany do odtwarzania wszystkich danych, które firma może pozyskać z wiarygodnych źródeł systemowych. Im mniej pól do ręcznego uzupełnienia, tym mniejsze ryzyko błędu i tym niższa bariera wejścia do procesu. To szczególnie ważne dla osób, które nie czują się pewnie w cyfrowych formularzach albo znajdują się w emocjonalnie trudnym momencie po zdarzeniu drogowym.

Proces zapewnia też najwyższy możliwy poziom bezpieczeństwa, pobierając dane z państwowych baz, co wyklucza użycie fałszywych danych.

Od zgłoszenia do kosztorysu i wypłaty

Najbardziej przełomowy wymiar tego rozwiązania ujawnia się jednak nie tylko na etapie zebrania danych, lecz również w dalszej obsłudze prostych szkód. Bianka, komunikując się z innymi systemami i agentami AI, zleca analizę zgłoszenia, może przedstawić kosztorys, a następnie – jeśli poszkodowany go zaakceptuje, przekazać sprawę do wypłaty.

Oznacza to, że interfejs konwersacyjny nie pełni wyłącznie funkcji nowoczesnej „nakładki” na formularz. Jest aktywnym elementem procesu likwidacyjnego, który wspiera użytkownika od pierwszego kontaktu aż do decyzji finansowej.

Z punktu widzenia klienta skraca to drogę do rozwiązania sprawy. Z punktu widzenia ubezpieczyciela tworzy bardziej efektywny model obsługi prostych szkód, w którym szybkość i wygoda nie muszą oznaczać rezygnacji z kontroli jakości.

AI, która wspiera, ale także weryfikuje

Ważnym elementem rozwiązania jest również analiza zdjęć uszkodzonych pojazdów. Bianka wspiera proces na podstawie materiału fotograficznego przesłanego przez klienta, a jednocześnie sprawdza, czy nie doszło do ingerencji z użyciem narzędzi GenAI. W obecnym krajobrazie technologicznym to nie dodatek, lecz konieczność.

Rozwój generatywnej AI otwiera ogromne możliwości po stronie automatyzacji i poprawy doświadczenia klienta, ale jednocześnie wymaga budowania adekwatnych mechanizmów kontrolnych. Wdrożenie nowoczesnego interfejsu w szkodach nie może opierać się wyłącznie na wygodzie. Musi łączyć prostotę obsługi z bezpieczeństwem, wiarygodnością danych i odpornością na nadużycia. Bianka została zaprojektowana właśnie w tym duchu.

Technologia w służbie ludzkiego doświadczenia

Najważniejszy sens tego wdrożenia nie sprowadza się jednak do samej technologii. W Trasti traktujemy ją jako narzędzie do projektowania lepszego doświadczenia klienta. Szkoda komunikacyjna to moment, w którym użytkownik nie szuka „innowacji” jako takiej. Szuka spokoju, jasności i poczucia, że ktoś prowadzi go przez proces bez zbędnej komplikacji.

Bianka odpowiada właśnie na tę potrzebę. Daje możliwość rozmowy zamiast walki z formularzem. Umożliwia zadawanie pytań w naturalny sposób. Ogranicza liczbę danych, które trzeba samodzielnie podać. Przy prostych szkodach przyspiesza też dojście do kosztorysu i wypłaty. W praktyce oznacza to zmianę podejścia: z procesu zorientowanego na system na proces zorientowany na człowieka.

W naszej ocenie to właśnie w tym kierunku będzie rozwijać się nowoczesna likwidacja szkód. Nie jako prosta cyfryzacja istniejących etapów, ale jako projektowanie procesów od nowa – wokół języka, emocji i realnych potrzeb klienta. Bianka jest przykładem takiego podejścia wdrożonego w praktyce.

Tomasz Kasprzak
Chief Experience Officer
Trasti


Elektromobilność bez dopłat, rynek bez złudzeń

0
Dariusz Wołoszka

I kwartał 2026 r. obfitował w kolejne zmiany na rynku motoryzacyjnym, które mogą zdefiniować jego kierunek na kolejne miesiące. Z jednej strony zakończył się program wsparcia dla elektromobilności NaszEauto, z drugiej – ekspansja chińskich producentów przybiera na sile.

Wszystko odbywa się w cieniu rosnącej niepewności geopolitycznej i regulacyjnej, która wpływa zarówno na strategie producentów, jak i decyzje zakupowe klientów.

Powracające pytanie – co dalej z rozwojem elektromobilności?

W ubiegłym roku w Polsce zarejestrowano 597 435 samochodów osobowych (o 8,3% więcej niż w 2024 r.) i 70 156 pojazdów dostawczych o DMC do 3,5t (wzrost o 4,9%). W tym samym okresie rejestracje samochodów elektrycznych wzrosły o 161,5%. W styczniu tego roku rejestracje elektryków były wyższe o 216% w porównaniu do stycznia 2025, ale już w lutym wzrost wyniósł tylko 12%.

Spektakularne wzrosty sprzedaży samochodów zeroemisyjnych i jeszcze szybsze spadki to nie odzwierciedlenie błyskawicznie zmieniających się preferencji nabywców, ale efekt rozpoczęcia i zakończenia programu dopłat do zakupu samochodów elektrycznych – NaszEauto. Budżet programu wsparcia, który na początku wynosił 1,6 mld zł, w IV kwartale 2025 r. został ograniczony do 1,18 mld zł i po przyjęciu około 39,7 tys. wniosków został wyczerpany w dniu 27 stycznia 2026 r.

Dane z początku roku pokazują, że wraz z zakończeniem programu dopłat zdecydowanie zmniejszył się popyt na samochody elektryczne. W najbliższych miesiącach należy spodziewać się wyraźnego spowolnienia w segmencie samochodów zeroemisyjnych. Klienci będą wstrzymywać się z decyzjami zakupowymi, oczekując na informacje o ewentualnych nowych programach wsparcia lub kontynuacji dotychczasowych dopłat. To naturalny efekt po okresie sztucznie pobudzonego popytu.

Kluczowe pytanie brzmi, czy i w jakim stopniu producenci zdecydują się wypełnić lukę po dopłatach. Czy coraz wyższe rabaty, korzystniejsze oferty leasingu, wynajmu, promocyjne finansowanie chociaż w niewielkim stopniu będą w stanie zniwelować brak wsparcia ze strony państwa?

W rezultacie po raz kolejny mamy do czynienia z próbą przejścia z rynku „stymulowanego” do bardziej dojrzałego, w którym kluczową rolę zaczynają odgrywać realne koszty, dostęp do infrastruktury, użytkowe cechy pojazdu oraz faktyczne potrzeby i preferencje nabywców.

Nieustannie rosnąca popularność chińskich producentów

Udział chińskich marek w polskim rynku samochodów osobowych utrzymuje się od początku 2026 r. na poziomie przekraczającym 11%. W 2025 r. było to 8,2%, a w 2023 r. mniej niż 1‰.

Popularność nowych producentów systematycznie rośnie, a oferta staje się coraz bardziej konkurencyjna. Efekt? Chińskie marki nie tylko rosną, ale wymuszają na Europie szybszą reakcję i bardziej agresywną politykę cenową.

Europejscy producenci zaczynają odczuwać presję i reagują coraz bardziej zdecydowanie. Oferują wyższe rabaty, repozycjonują cenowo swoje modele, znacząco obniżając ich ceny katalogowe, tworzą specjalne, zoptymalizowane warianty wyposażenia, które cenowo mogą konkurować z modelami z Chin, lub zrównują ceny wersji spalinowych z elektrycznymi.

Wpływ chińskiej konkurencji na strukturę rejestracji w Polsce widać również po spadającej liczbie importowanych samochodów używanych. W 2025 r. import prywatny zmniejszył się o 2,9%, ale od początku 2026 r. notujemy już spadki kilkunastoprocentowe. Chińskie modele stają się atrakcyjną alternatywą dla samochodów z importu prywatnego, które nie zawsze posiadają udokumentowaną historię serwisową czy bezwypadkową przeszłość.

Jednocześnie na poziomie Unii Europejskiej trwa dyskusja o ochronie rynku – od ceł przez obligatoryjny (co najmniej 70%) udział europejskich komponentów w oferowanych na terenie UE pojazdach, minimalne ceny importowanych samochodów po inne, bardziej złożone mechanizmy regulacyjne, które mają ochronić europejski rynek motoryzacyjny. Oczywiście producenci z Chin nie czekają bezczynnie i budują w Europie zakłady produkcyjne lub wchodzą w kooperacje z europejskimi producentami co w przyszłości pozwoli im ominąć ewentualne cła lub inne ograniczenia skierowane w chińskich producentów. 

Kontekst geopolityczny

Na sytuację rynku motoryzacyjnego wpływa również otoczenia geopolityczne. Napięcia handlowe, zmieniające się regulacje oraz presja na transformację energetyczną powodują, że producenci działają w warunkach nieustannej niepewności.

Jednocześnie branża mierzy się z ryzykiem deindustrializacji w Europie oraz wspomnianą już rosnącą konkurencją ze strony Azji. Organizacje branżowe alarmują, że bez odpowiednich działań wspierających konkurencyjność europejskiego przemysłu motoryzacyjnego może dojść do trwałego osłabienia jego pozycji.

Dodatkowym wyzwaniem są kwestie związane z cyberbezpieczeństwem i rosnącą rolą oprogramowania w samochodach, szczególnie w kontekście importu pojazdów z Chin.

W ostatnich tygodniach pojawił się kolejny istotny czynnik ryzyka: konflikt na Bliskim Wschodzie, a więc m.in rosnące ceny ropy i zerwane łańcuchy dostaw. Wiele wskazuje na to, że rok 2026 – podobnie jak pierwsze lata po okresie pandemii – będzie okresem weryfikacji dotychczasowych założeń i poszukiwania nowej równowagi.

Dariusz Wołoszka
prezes Info-Ekspert

22,720FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie