Ilu brokerów może reprezentować klienta?

0
1094

Profesjonalny rynek ubezpieczeń gospodarczych w Polsce nie ma wieloletniej tradycji, a jego znaczącego rozwoju upatrywać należy dopiero w związku ze zmianami systemu gospodarczego, które nastąpiły w Polsce po 1989 r. 

Warunki gospodarcze Polski socjalistycznej nie sprzyjały rozwojowi branży ubezpieczeniowej. Jak wiadomo, istniały wprawdzie dwa towarzystwa ubezpieczeniowe, lecz stanowiły one pewnego rodzaju duopol narodowych ubezpieczycieli, tj. Państwowego Zakładu Ubezpieczeń – zajmującego się obszarem ubezpieczeń krajowych oraz Towarzystwa Ubezpieczeń i Reasekuracji Warta SA, skupionego na obrocie zagranicznym. Powyższe sprawiło, że wspomniane towarzystwa nie miały potrzeby konkurowania pomiędzy sobą, co z oczywistych względów utrudniało wymuszenie jakiegokolwiek rozwoju zakresu oferowanego pokrycia.

Co prawda formalna zmiana przepisów „demonopolizujących” nastąpiła już w 1984 r. wraz z wejściem w życie Ustawy o ubezpieczeniach majątkowych i osobowych, realne zmiany nastąpiły jednak dopiero po „uwolnieniu” rynku gospodarczego (niewielkim wyjątkiem było powstanie w 1988 r. Zakładu Ubezpieczeń WESTA).

Gwałtowny rozwój rynku ubezpieczeniowego w Polsce można było zaobserwować dopiero w latach 90. XX w. Mając zatem na uwadze wieloletnie wolnorynkowe tradycje takich rynków jak brytyjski czy niemiecki, stwierdzić należy obiektywnie, że polska branża ubezpieczeniowa wprawdzie rozwija się szybko, czerpiąc sprawdzone wzorce z zagranicy, natomiast w dalszym ciągu jest to dopiero etap jej kształtowania się.

Prawna regulacja zawodu brokera

Wspomniane powyżej zmiany na rynku ubezpieczeń sprawiły, że konieczne było prawne uregulowanie zawodu brokera ubezpieczeniowego, który w należyty i fachowy sposób czuwałby nad interesem „słabszej” strony umowy ubezpieczenia.

Po wieloletnim okresie niebytu został on na nowo przywrócony w czasach transformacji ustrojowej. Uznać jednak należy, że pełna regulacja działalności brokerskiej znalazła się dopiero w Ustawie z 22 maja 2003 r. o pośrednictwie ubezpieczeniowym.

Jan Maszczyński

Profesja ta, podobnie jak cała branża ubezpieczeniowa w naszym kraju, dopiero rozwija się na dobre i trudno oczekiwać powszechnie przestrzeganych i niewzruszalnych zasad obowiązujących w obrocie brokerskim, jakimi pochwalić mogliby się chociażby adwokaci czy radcowie prawni.

Pomimo starań części środowiska w dalszym ciągu jednym z nierozwiązanych problemów jest sytuacja tzw. wielości pełnomocnictw, tj. reprezentowanie klienta przez więcej niż jednego brokera.

Oczywiście, jeśli mówimy o odmiennych zakresach umocowania, sytuacja ta może być dopuszczalna i czasem nawet korzystna dla klienta (świadome wykorzystanie specjalizacji poszczególnych brokerów). Z punktu widzenia zabezpieczenia interesu klienta czymś nagannym jest jednak reprezentowanie go w tym samym zakresie przez kilku brokerów.

Nie zawsze winny broker

Wbrew pozorom, winnymi takiej sytuacji nie zawsze są sami pełnomocnicy, którzy często działają w dobrej wierze z pełnym przekonaniem, że są „tymi jedynymi”. Często odpowiedzialni za to są również klienci chcący wprowadzić wolnorynkowy standard do obsługi ubezpieczeniowej.

Oczywiście intencje bywają dobre, a klienci nieświadomie doprowadzają do pewnej patologii. Przedsiębiorcy niestety w dalszym ciągu nie do końca zdają sobie sprawę z funkcji brokera, traktując go często wyłącznie w kategorii „dostawcy ofert”. Wychowani natomiast w wolnorynkowych realiach słusznie mają prawo uważać, że konkurencja po stronie dostawców co do zasady powoduje korzyść po stronie odbiorców usług.

Nie ma jednak nic bardziej mylnego w rozumieniu funkcji brokera, który jak każdy pełnomocnik, aby w pełni reprezentować interesy swojego mocodawcy, powinien mieć jego pełne zaufanie.

Rywalizacja pomiędzy brokerami zwykle daje rezultat odwrotny do zamierzonego. Brokerzy, zamiast zadbać o zapewnienie jak najszerszej ochrony, często zaczynają manipulować zakresem w celu uzyskania jak najniższej ceny.

Korzyść dla samego klienta z takiego „wolnorynkowego” podejścia jest tylko pozorna. Ostatecznie traci on przede wszystkim możliwość korzystania z usług brokera będącego prawdziwym pełnomocnikiem, stawiającym interes swojego klienta na pierwszym planie.

Przedmiot dyskusji w środowisku

Powyższy problem nie jest nowy i od lat na jego temat toczy się dyskusja w środowisku ubezpieczeniowym. Zagadnienie to było również przedmiotem opracowania specjalnego zespołu eksperckiego powołanego przez przewodniczącego Komisji Etyki Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych (SPBUiR) w celu wypracowania propozycji zasad postępowania w sytuacjach zdiagnozowanych przez środowisko jako etycznie wątpliwe.

Zespół słusznie przytoczył problem wielości pełnomocnictw i wymagany sposób zachowania się w tym przypadku, jak również potrzebę wypracowania pewnych zasad postępowania po stronie samych zakładów ubezpieczeń. Tym ostatnim nierzadko brakuje wyrobionej procedury postępowania w tego typu sytuacjach, a już nagminnym w ostatnim czasie stało się przedstawianie takiej samej oferty wszystkim pełnomocnikom (bez względu na zakres zapytania).

Powoduje to zatem efekt przeciwny, niż oczekiwaliby tego przedsiębiorcy, o których interes broker ubezpieczeniowy ma obowiązek zadbać. Nie ma wątpliwości, że ubezpieczyciele często stawiani są w bardzo trudnej sytuacji, a w obliczu ryzyka utraty klienta łatwo o podjęcie nieracjonalnej lub wątpliwej etycznie decyzji.

Warto wskazać, że spore nadzieje na rozwiązanie tej kwestii pokładane były w wejściu w życie Ustawy z 15 grudnia 2017 r. o dystrybucji ubezpieczeń. Niestety obowiązujący obecnie akt prawny, który reguluje działalność podmiotów rynku ubezpieczeniowego, nie odnosi się w żaden sposób do zagadnienia wielości pełnomocnictw.

Propozycja zespołu eksperckiego SPBUiR

W świetle powyższych rozważań w pełni uzasadniony wydaje się natomiast pomysł uchwalenia regulaminu postępowania brokerów ubezpieczeniowych i reasekuracyjnych, który określałby obowiązki na wzór tych znajdujących się w regulaminie wykonywania zawodu radcy prawnego.

W kontekście wielości pełnomocnictw szczególnie istotne wydaje się zobowiązanie brokera do podjęcia kroków zmierzających do dowiedzenia się, czy na rzecz danego klienta działa już inny broker. Daje to zatem pewne proceduralne podstawy do oczekiwania wiążącej odpowiedzi ze strony mocodawcy w tym zakresie. Obecnie sfera ta niestety często pozostaje niedopowiedziana.

Nie mniej ważny wydaje się obowiązek ustalenia z dotychczasowym brokerem oraz klientem zasad współpracy w razie dowiedzenia się o występowaniu więcej niż jednego pełnomocnictwa. Narzuca to obowiązek współpracy wszystkich stron w celu osiągnięcia rozwiązania, które nie naruszałoby interesu klienta przy jednoczesnym poszanowaniu nakładu pracy włożonego przez poszczególnych brokerów.

W tym miejscu dotykamy kolejnej niezmiernie istotnej kwestii, która znalazła się w proponowanej treści regulacji, a mianowicie podstawy do dochodzenia wynagrodzenia na rzecz brokera działającego wcześniej, który pomimo wkładu pracy ostatecznie nie doprowadził do zawarcia umowy ubezpieczenia.

Oczywiście z uwagi na nieobligatoryjny charakter samorządu brokerów ubezpieczeniowych ewentualnie uchwalony kodeks nie byłby na tym etapie aktem obowiązkowym tj. wiążącym wszystkich brokerów. Jak słusznie natomiast stwierdził zespół ekspercki w swej konkluzji, możliwe byłoby uznanie norm postępowania w nim zawartych jako dobrych obyczajów czy ustalonych zwyczajów, co dawałoby możliwość zastosowania art. 354 § 1 k.c., o treści:

dłużnik powinien wykonać zobowiązanie zgodnie z jego treścią (…), a jeżeli istnieją w tym zakresie ustalone zwyczaje – także w sposób odpowiadający tym zwyczajom. W taki sam sposób powinien współdziałać przy wykonaniu zobowiązania wierzyciel.

Mając na uwadze powyższe, cieszy aktywność Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych w kwestii zdiagnozowania sytuacji, które są wątpliwe etycznie i nie poprawiają w dalszym ciągu nie najlepszej opinii o całej branży. Z pewnością wiele jest jeszcze w tej sprawie do zrobienia od strony proceduralnej, a skład osobowy zaproszonych do dyskusji ekspertów napawa optymizmem.

Uważam jednak, że do osiągnięcia zamierzonego efektu niezbędna jest również pogłębiona refleksja po stronie samych brokerów, którzy jako reprezentanci wolnego zawodu powinni szczególnie dbać o jego wizerunek i wymagać od siebie samych najwyższych standardów postępowania.

Jan M. Maszczyński
Rożek Brokers Group sp. z o.o.