Blog - Strona 189 z 1797 - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal
Strona główna Blog Strona 189

#ubezpieczeniowyLIVE: Rewolucja w Rankomacie – czy warto z nim współpracować?

0

Zapraszamy na #ubezpieczeniowyLIVE, który odbędzie się we wtorek 14.10.2025 roku w godzinach 13:30–14:30. W programie wystąpi Adam Moczydłowski, członek zarządu Rankomat. 

W programie: 

  • Dlaczego Rankomat otworzył się na współpracę z agentami? 
  • Jakie są benefity partnerstwa z Rankomatem? 
  • Jak można rozwinąć swój biznes z Rankomatem? 

Wydarzenie Facebook

Wydarzenie LinkedIn

(KS)

Relacje, uznanie i wspólna radość – rodzinny piknik CMF na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej

0
Źródło zdjęcia: CMF

Praca agenta ubezpieczeniowego to często nieustanna gotowość do działania – pod presją czasu, oczekiwań klientów i nieprzewidywalnych sytuacji. Niejednokrotnie wymaga rezygnacji z chwil z rodziną na rzecz natychmiastowej reakcji i wsparcia klienta w jego nagłej potrzebie ubezpieczeniowej.

W CMF doskonale rozumieją, że ten zawód to nie tylko odpowiedzialność zawodowa, ale również ogromne zaangażowanie osobiste – nie tylko samego agenta, ale i jego bliskich. Dlatego oprócz doceniania wyników sprzedażowych firma świadomie nagradza także tych, którzy na co dzień wspierają agentów – szczególnie dzieci, których cierpliwość i zrozumienie są często cichym fundamentem sukcesu rodzica.

6 września na malowniczym terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej odbył się rodzinny piknik CMF – wydarzenie, które zgromadziło 400 uczestników, połączyło integrację, motywację i autentyczną radość ze wspólnego bycia razem. Wzięli w nim udział współpracownicy multiagencji, ich rodziny oraz partnerzy biznesowi, w tym przedstawiciele towarzystw ubezpieczeniowych.

Dla najmłodszych uczestników przygotowano mnóstwo atrakcji – dmuchane zjeżdżalnie, konkursy plastyczne, animacje, quizy i piana party. Jednym z najbardziej emocjonujących punktów wydarzenia był mecz na specjalnym dmuchańcu przypominającym grę w piłkarzyki, w którym ramię w ramię rywalizowali dzieci i dorośli.

W trakcie pikniku wręczono również nagrody dla najlepszych współpracowników CMF – za ich wyniki, zaangażowanie i profesjonalizm. Był to moment uznania, ale i inspiracji dla całego zespołu. Wysoko oceniona została także obecność przedstawicieli towarzystw ubezpieczeniowych – luźniejsza forma spotkania stworzyła przestrzeń do budowania partnerskich relacji w atmosferze wzajemnego szacunku i zrozumienia.

Wspólnemu świętowaniu towarzyszyła doskonała oprawa kulinarna – aromatyczne potrawy z grilla, słodkości i przekąski, które umilały rozmowy przy wspólnym stole.

Piknik CMF to nie tylko cykliczne wydarzenie, ale przede wszystkim element świadomej kultury organizacyjnej, w której docenia się człowieka – zarówno w roli profesjonalisty, jak i rodzica, partnera czy przyjaciela. To właśnie te wartości, obok skuteczności biznesowej, stanowią o sile multiagencji CMF. I to one sprawiają, że każdy, kto dołącza do zespołu, staje się częścią społeczności, która łączy profesjonalizm z prawdziwą troską o ludzi.

Detektyw w ubezpieczeniach. Inscenizacja czy pech? Tajemnica białostockiego warsztatu

0
Marcin Markowski

Poranek w Białymstoku. Warsztat samochodowy, zwyczajny dzień lutego. Właściciel BMW zabiera się za wymianę klocków hamulcowych – auto stoi podniesione. Chwilę później na plac wjeżdża Skoda Superb, prowadzona przez mężczyznę, który przyjechał odstawić busa. Szyby w jego aucie zamarznięte, cofanie „na czuja” i nagle – huk.

Naprawiane BMW spada z lewarka, przód uderza w krawężnik. Szkody? Na pierwszy rzut oka – poważne. Ale śledztwo szybko ujawniło, że ta historia ma drugie dno.

Trop pierwszy: kto gdzie stał?

Już pierwsze rozmowy z uczestnikami ujawniły problem. Kierowca skody mówił jedno – że BMW stało za nim, podparte na tylnym kole. Właściciel BMW twierdził coś zupełnie innego – że auto było uniesione z przodu, bo wymieniał klocki hamulcowe. Dwa różne miejsca podparcia, dwie różne wersje ustawienia samochodu.

Trop drugi: lewarek czy „żaba”?

Tu zaczyna się kwestia techniczna. Samochód może być doraźnie podparty na lewarku – to narzędzie służące do podniesienia auta na czas wymiany koła. Jednak nie jest przeznaczone do dłuższego utrzymywania pojazdu w górze, bo nie zapewnia stabilności. Dlatego profesjonalne serwisy stosują podnośniki warsztatowe lub tzw. żaby, które mają kółka i większą powierzchnię podparcia.

W tym przypadku sprawca mówił o prostym, „samochodowym” lewarku na korbkę. Poszkodowany o „żabie”. Sprzeczność była istotna – bo to dwa zupełnie różne narzędzia.

Trop trzeci: różne uszkodzenia

Różnice dotyczyły też skutków. Raz mowa była o lekkim otarciu zderzaka. Innym razem o wyrwanym przednim zderzaku, pękniętych lampach i problemach z klapą bagażnika. Skoda miała mieć jedynie lekko uszkodzony zderzak i krzywy wydech. Rozbieżności były zbyt duże, by je zignorować.

Trop czwarty: brak śladów na placu

Na miejscu zdarzenia nie znaleziono niczego, co zwykle zostaje po kolizji – odłamków plastiku, szkła, elementów mocowań. Plac wyglądał, jakby nic się nie wydarzyło. A przecież, jeśli BMW spadło z lewarka i uderzyło w krawężnik, ślady powinny być widoczne.

Finał: inscenizacja czy pech?

Raport podsumował sprawę jasno: sprzeczne relacje, różne opisy narzędzi i uszkodzeń, brak materialnych śladów. Wszystko to wskazywało na możliwość celowego upozorowania zdarzenia. Tym bardziej że BMW było autem leasingowym – a w takich przypadkach serwis i wymiana elementów eksploatacyjnych powinny odbywać się w autoryzowanym serwisie, nie „na placu” na prowizorycznym podnośniku.

Wnioski dla branży

Sprawa BMW i skody pokazuje, że weryfikacja nawet pozornie prostych kolizji wymaga technicznej wiedzy. Lewarek to narzędzie do krótkiego użycia, a nie stabilne podparcie auta – jeśli ktoś twierdzi, że auto dłużej na nim „stało”, to już budzi wątpliwości.

Właśnie takie szczegóły mogą przesądzać o tym, czy mamy do czynienia z prawdziwym zdarzeniem, czy z próbą wyłudzenia. Współpraca ubezpieczycieli z detektywami pozwala takie rozbieżności ujawniać i chronić rynek przed nadużyciami.

Marcin Markowski
prezes zarządu
Biuro Bezpieczeństwa Biznesu ALFA Sp. z o.o.
marcin.markowski@bbbalfa.com

Firmy z Grupy PZU razem zachęcają do profilaktyki raka piersi

0
Źródło zdjęcia: PZU

Z okazji Różowego Października, czyli miesiąca świadomości raka piersi, wystartowała trzecia edycja akcji edukacyjnej pod hasłem #myBREASTfriend. W tegorocznej odsłonie PZU Zdrowie połączyło siły z PZU SA i PZU Życie, aby razem zachęcać kobiety do regularnych badań profilaktycznych. Operator medyczny i ubezpieczyciel przygotowali dla pacjentek m.in. wideocast, e-book z materiałami o profilaktyce kobiecych chorób nowotworowych oraz Strefę Zdrowia z bezpłatnymi poradami zdrowotnymi.

Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów, co roku ok. 20 tysięcy kobiet w Polsce dowiaduje się, że choruje na raka piersi. Natomiast dane naukowe pokazują, że wykrycie zmiany nowotworowej o jedno stadium wcześniej (w 4-stopniowej skali), znacznie zwiększa szanse na wyleczenie.

– Grupa PZU od lat konsekwentnie realizuje swoją misję jako firma odpowiedzialna społecznie, angażując się w projekty, które nie tylko edukują, ale przede wszystkim wnoszą realną wartość w życie milionów Polaków. Jako największy ubezpieczyciel w kraju, każdego dnia troszczymy się o zdrowie i bezpieczeństwo naszych klientów, dbając o to, by mogli jak najdłużej cieszyć się dobrą formą, energią i spokojem ducha. Współczesny świat stawia przed nami wiele wyzwań zdrowotnych, dlatego tak ważne jest, abyśmy wspólnie budowali świadomość na temat profilaktyki i wczesnego wykrywania chorób – podkreśla Iwona Wróbel, członkini zarządu PZU Życie.

Celem akcji edukacyjnej #myBREASTfriend jest mobilizacja kobiet do badań profilaktycznych, w szczególności raka piersi, którego świadomości poświęcony jest październik. Głównym przesłaniem jest, aby potraktować siebie jak najlepszą przyjaciółkę i podejść do swojego zdrowia z troską.

Leczenie chorób to tylko jeden z filarów działalności organizacji z branży opieki medycznej. Bardzo istotną częścią naszej pracy jest przeciwdziałanie im oraz pokazywanie zdrowym osobom, jak do nich nie doprowadzić. Jako operator medyczny i firma odpowiedzialna społecznie chcemy wspierać pacjentów w prowadzeniu zdrowego stylu życia i profilaktyce chorób – w tym onkologicznych – mówi Weronika Dejneka, członkini zarządu PZU Zdrowie.

W tym roku chorobie onkologicznej przyglądamy się przez pryzmat kobiecych doświadczeń. Swoją historią podzieliła się Edyta Zasada, pracowniczka Grupy PZU, pełniąca rolę kierowniczki Zespołu Wsparcia Procesów Sprzedaży. W wideocaście dostępnym na kanale YouTube PZU Zdrowie opowiada m.in. o tym, jak wyglądało jej życie po usłyszeniu diagnozy raka piersi i jakie podejście pomogło jej w procesie leczenia. Rozmowę poprowadziła dziennikarka Joanna Górska, która od kilku lat jest w remisji trójujemnego raka piersi. Osobiste doświadczenia pań stanowią punkt wyjścia do dalszych działań edukacyjnych i prewencyjnych.

Akcji edukacyjnej tradycyjnie towarzyszy specjalna baza wiedzy, którą PZU Zdrowie wzbogaciło o nowy materiał. W e-booku „Z sercem dla samej siebie” internautki znajdą najważniejsze informacje o profilaktyce onkologicznej – m.in. instrukcję, jak wykonać samobadanie piersi, listę rekomendowanych badań, które warto przeprowadzać regularnie, oraz wskazówki dotyczące zdrowego stylu życia. Treści zostały opracowane przez ekspertów PZU Zdrowie oraz Narodowego Instytutu Onkologii.

Organizatorzy akcji #myBREASTfriend zaplanowali Strefę Zdrowia 21–22 października w warszawskim centrum handlowym Westfield Arkadia. Będzie to specjalna przestrzeń, w której kobiety będą mogły rozwiać swoje wątpliwości w rozmowach z profesjonalistami medycznymi z sieci PZU Zdrowie. W tym bezpłatnie skorzystać z: porad ginekologa i fizjoterapeuty uroginekologicznego, instruktażu z samobadania piersi z położną i badania poziomu witaminy D3 we krwi (z palca).

Dodatkowo przez cały miesiąc w mediach społecznościowych będzie można znaleźć materiały poświęcone różnym zagadnieniom kobiecego zdrowia. Oznaczona hasłem #myBREASTfriend seria postów ukazuje się na profilach PZU Zdrowie i Grupy PZU na Facebooku i Instagramie.

(KS, źródło: PZU)

Jakich sformułowań unikać

0
Adam Kubicki

Niektóre słowa są tak potężne, że mogą odwrócić bieg sprzedaży. Jeśli pertraktacje nie idą dobrze, można je wyprowadzić na prostą, uważnie używając właściwych zwrotów. Ale są też słowa, które wywołują odwrotny skutek.

Ludzie nieustannie wypowiadają te słowa podczas rozmów z klientami, ale rzadko zdają sobie w pełni sprawę z tego, co komunikują rozmówcy. Jakie więc są to zwroty?

Oto przykłady najczęstszych wypowiedzi, których należy się wystrzegać. NIE MA PAN / PANI RACJI to pierwsze z nich. Nic bardziej nie zrazi drugiej osoby niż krytyka tego, co przed chwilą powiedziała. Możesz odczuwać frustrację, a to, co słyszysz, być może naprawdę nie ma sensu, ale nigdy nie podkreślaj słabych stron rozmówcy, ponieważ w przeciwnym razie możesz się pożegnać z sukcesem. Ponadto również od ciebie zależy zrozumienie tego, co mówi rozmówca. Twoim zadaniem w roli sprzedawcy jest jasne wyobrażenie sobie, co próbuje ci przekazać druga strona – zarówno w warstwie werbalnej, jak i niewerbalnej. Aby to zrozumieć, musisz zadawać odpowiednie pytania, więc jeśli nie pojmujesz, co ktoś mówi, część odpowiedzialności spada na ciebie.

NIE ZGADZAM SIĘ to kolejna niefortunna fraza. Powiedzenie, że nie zgadzasz się z tym, co mówi lub myśli druga strona, prowadzi donikąd. Jeśli kwestionujesz argumentację rozmówcy, zapewne doprowadzisz do impasu w rozmowach. Musisz pamiętać, że obydwie strony mają własne stanowiska i widzą sprawy z różnych perspektyw. Zamiast tego skorzystaj ze strategii 3F, o której wspomniałem w poprzednim artykule – to świetny sposób na radzenie sobie z zastrzeżeniami.

Następne sformułowanie to BĘDZIE PAN TEGO ŻAŁOWAŁ. Chociaż to zdanie nie jest być może tak otwarcie obraźliwe, jak wspomniane powyżej, pewnie zrazi do ciebie drugą stronę. Powtórzmy: rozmówca może kiedyś pożałować podjętej decyzji, ale nie do ciebie należy zwracanie na to uwagi. Mało kto zareagowałby pozytywnie na takie stwierdzenie, a jedyne, czego będzie ostatecznie żałować, to przede wszystkim przystąpienia do negocjacji z tobą!

Sformułowanie SZCZEGÓŁY OMÓWIMY PÓŹNIEJ nie zawsze ma sens. Nie bez powodu mówi się, że diabeł tkwi w szczegółach. Nie zatrudniłbyś budowniczego do wzniesienia nowego domu bez określenia specyfikacji i detali dotyczących wykończenia oraz wyposażenia. Podobnie nie powinieneś zgadzać się na cenę bez dokładnego zrozumienia, czego oczekuje od ciebie potencjalny klient. W trakcie długotrwałych rozmów dobrze jest zapisywać szczegóły w miarę rozwoju sytuacji i poprosić drugą stronę o potwierdzenie ich pod koniec tego procesu. Sprzedawcy amatorzy często popełniają błąd, nadmiernie ekscytując się nadzieją na porozumienie, która pojawia się pod koniec spotkania, i potrafią wypalić: „Szczegóły omówimy później”. Następnie przekonują się z przerażeniem, że wszystko idzie nie tak. A zatem musisz ostrożnie podchodzić do drugiej strony, która najwyraźniej dąży do pospiesznego zakończenia negocjacji, lekceważąco mówiąc: „Nie martw się, szczegółami zajmiemy się później”. Przedwczesna zgoda na taką propozycję otworzy później puszkę Pandory. 

NIE UŻYWAJ AGRESYWNEGO, OSKARŻYCIELSKIEGO JĘZYKA. Nie pozwól, aby podczas negocjacji doszło do głosu napięcie lub stres. To, jak komunikujesz się w tym procesie, może wiele odsłonić na temat twojej gotowości do współpracy. Zamiast mówić „ja”, podkreśl gotowość do współpracy, używając stwierdzeń „my” i zwrotów empatycznych, które pokazują świadomość odczuć drugiej strony.

Zadawaj pytania w dyplomatyczny sposób. Zamiast mówić: „Dlaczego dokonali państwo takiego wyboru?” lub „Jak doszedł pan do takiego wniosku?”, co może wywołać u rozmówcy rezerwę i podnieść napięcie podczas negocjacji, korzystaj z bardziej otwartych pytań. Pytanie: „Co skłoniło państwa do dokonania tego wyboru?” zachęca drugą stronę do wyjaśnienia rozumowania, zamiast obrony swoich działań.

Jak widać, w negocjacjach to, czego nie powiesz, może być równie ważne, jak to, co mówisz. Mam nadzieję, że dostrzegasz wspólny motyw, który się przewija w naszych rozważaniach na temat metod skutecznej negocjacji i perswazji. Konieczne jest zrozumienie, jak myśli i jak komunikuje się druga strona tego procesu. Ale to nie wszystko. Musisz zrozumieć również swoje własne uwarunkowania.

Adam Kubicki

adam.kubicki@indus.com.pl

Multiagencie, audytuj swoją stronę www

0
Marcin Kowalik

W branży ubezpieczeniowej coraz większe znaczenie ma profesjonalna obecność online. Przykładem właściwego podejścia do budowania wizerunku cyfrowego jest Sebastian Radek z Lublińca, który poddał swoją stronę internetową profesjonalnemu audytowi w ramach społeczności mistrzowie.online.

Sebastian Radek, który od 2014 r. konsekwentnie buduje swoją pozycję w branży, a od 2020 r. prowadzi własną multiagencję, zdecydował się na przeprowadzenie profesjonalnego audytu swojej strony radekubezpieczenia.pl. Taki audyt na polskim rynku kosztuje od 2000 do 5000 zł, w zależności od rozmiaru strony, ale pozwala odkryć problemy, które mogą kosztować realnych klientów.

Podczas 30-minutowego audytu (do którego wcześniej przygotowywałem się dwie godziny) wykryłem 11 różnych problemów – od krytycznych błędów technicznych po możliwości optymalizacji konwersji. Najpoważniejszy okazał się niedziałający formularz kontaktowy, który mógł skutkować utratą potencjalnych klientów.

Uwielbiam rozmawiać o ubezpieczeniach. Wierzę, że dzielenie się doświadczeniami, pomysłami i dobrymi praktykami realnie wpływa na podnoszenie jakości sprzedaży i obsługi klientów w naszej branży – mówi Sebastian Radek.

Mocne punkty strony

Audyt wykazał, że Sebastian profesjonalnie podszedł do budowy strony, tworząc solidne fundamenty:

Sekcja „O mnie” została przemyślanie przygotowana z opisem wartości i osiągnięć zawodowych, plus autorskie zdjęcie budujące zaufanie.

Kalkulator polis stanowi inteligentny lead-magnet, pozwalający na wstępną kalkulację i pozyskanie danych kontaktowych.

Content marketing realizowany przez wartościowe artykuły jak Jak ubezpieczyć jacuzzi i przydomowy basen, wyposażone w spis treści i właściwą strukturę SEO.

Sekcja „Zaufali nam” prezentuje współpracę z renomowanymi markami, budując wiarygodność multiagencji.

A co do poprawy?

Znalazłem istotne punkty, które po poprawieniu mogą znacznie wpłynąć na zwiększenie sprzedaży ubezpieczeń:

  • Niedziałający formularz kontaktowy,
  • Pozycja #2 na własne nazwisko w Google (przegrywa z bezpieczny.pl),
  • Brak wyraźnego call-to-action na stronie głównej,
  • Nieoptymalna sekcja „O mnie” (brak formularza i linku do GU),
  • Kalkulator polis wymagający podziału na osobne narzędzia,
  • Brak zdjęcia w sliderze głównym,
  • Niewykorzystana sekcja „Zaufali nam” (brak na stronie głównej),
  • Wpisy blogowe bez formularzy kontaktowych,
  • Brak automatyzacji w zbieraniu opinii,
  • Nieoptymalna sekcja dokumentów,
  • Footer wymagający lepszej optymalizacji SEO.

Przypadek Sebastiana pokazuje konkretną wartość profesjonalnego audytu – wykrycie krytycznych problemów technicznych, które mogły kosztować go klientów, oraz otrzymanie planu optymalizacji już dobrze przygotowanej strony.

Sebastian Radek, specjalizujący się w ubezpieczeniach na życie i sportowych, rozwija biznes strategicznie na dwóch filarach: placówce partnerskiej Generali oraz strukturze OWFCA. Jego przykład dowodzi, że sukces w branży wymaga połączenia wiedzy merytorycznej z profesjonalnym wykorzystaniem narzędzi cyfrowych.

Marcin Kowalik

marcinkowalik.online

Rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PBUK

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy Kodeks cywilny, ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych oraz ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej (projekt deregulacyjny), przedłożony przez Ministra Finansów i Gospodarki.

Projekt usuwa wątpliwości interpretacyjne dotyczące możliwości wysyłania korespondencji w postaci elektronicznej pomiędzy zakładem ubezpieczeń lub Ubezpieczeniowym Funduszem Gwarancyjnym a klientem. W konsekwencji komunikacja w tym zakresie zostanie uproszczona i uporządkowana. Nowe przepisy realizują działania deregulacyjne rządu.

Za zgodą i na życzenie klienta, zakłady ubezpieczeń i Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny uzyskają możliwość wysyłania i odbierania korespondencji w postaci elektronicznej, np. przy pomocy e-maili.  W ocenie przedsiębiorców dotychczasowy wymóg korespondowania „na piśmie” stanowił barierę prowadzenia działalności ubezpieczeniowej.

Nowe przepisy mają wejść w życie po 30 dniach od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

(KS, źródło: Kancelaria Prezesa Rady Ministrów)

Raport Deloitte: Cyfryzacja napędza ubezpieczenia, regulacje wciskają hamulec

0
Źródło zdjęcia: EKF

Podczas konferencji „EKF Ubezpieczenia 2025” w Warszawie, która odbyła się w dniach 29–30 września, zaprezentowano najnowszy raport Deloitte i EKF Research poświęcony przyszłości sektora ubezpieczeniowego. Wyniki badania pokazują, że 64% ekspertów rynku ubezpieczeń w Polsce wskazuje cyfryzację i sztuczną inteligencję jako główny motor rozwoju branży w perspektywie najbliższych trzech lat. Jednocześnie nastroje w sektorze uległy pogorszeniu – wskaźnik sentymentu branżowego spadł z -92,5 do -117,4 punktu.

Technologie zmieniają ekonomię branży

Eksperci ankietowani przez Deloitte są zgodni: cyfryzacja, automatyzacja procesów i rozwój AI to nie chwilowa moda, ale kierunek, który w najbliższych latach zdefiniuje konkurencyjność ubezpieczycieli. Aż 96% respondentów podkreśla znaczenie sztucznej inteligencji w poprawie efektywności operacyjnej, a 64% wskazuje ją jako najważniejszy impuls rozwoju sektora.

Technologia i powiązane z nią regulacje to zarówno szansa na zmianę ekonomiki prowadzenia biznesu, jak i wyzwanie zapewnienia zgodności. Rozporządzenie DORA podniosło poprzeczkę odporności operacyjnej oraz nadzoru nad dostawcami ICT, a AI Act wprowadza nowe obowiązki dla systemów wysokiego ryzyka. Choć zwiększają bezpieczeństwo rynku, stanowią też coraz większe obciążenie finansowe i organizacyjne dla instytucji – ocenia Marcin Warszewski, partner, lider usług dla sektora ubezpieczeń w Deloitte.

Stosunkowo stabilne otoczenie makroekonomiczne powinno sprzyjać dalszej transformacji. Analitycy prognozują wzrost PKB Polski o ok. 3% rocznie w latach 2025–2028, co może stworzyć przestrzeń dla inwestycji w technologie i nowe modele biznesowe.

Zdrowie i dane filarami wzrostu

Jednym z najbardziej perspektywicznych segmentów pozostaje rynek prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych, którego wartość składek w 2024 roku przekroczyła 12 mld zł. Dynamika wzrostu wynosi dziś ok. 12% rocznie, a do 2028 r. sektor może osiągnąć wartość nawet 20 mld zł. Czynnikiem napędzającym rozwój jest rosnące zapotrzebowanie na szybką diagnostykę i profilaktykę w sytuacji ograniczonej wydolności systemu publicznego.

W tym kontekście eksperci Deloitte podkreślają, że inwestycje w dane i analitykę pozwalają lepiej adresować potrzeby klientów i tworzyć spersonalizowane produkty ochronne – zarówno w zdrowiu, jak i w ubezpieczeniach majątkowych czy komunikacyjnych.

Ryzyka to regulacje, geopolityka, klimat

Największym zagrożeniem dla tempa transformacji pozostają regulacje oraz niestabilność geopolityczna. Nadmierne obciążenia legislacyjne i niepewność prawna uzyskały ocenę 14,2 pkt przy 64% prawdopodobieństwie materializacji. Drugim źródłem ryzyka są napięcia geopolityczne – wojna w Ukrainie, rosnąca rywalizacja USA–Chiny i niestabilność polityczna w Stanach Zjednoczonych.

Eksperci przypisali tym czynnikom najwyższą wagę (16,9 pkt), wskazując, że przekładają się one na wzrost kosztów reasekuracji, utrudnioną wycenę szkód i większą niepewność inwestycyjną.

Realnej transformacji nie pomagają regulacje

Transformacja klimatyczna i regulacje ESG stanowią kolejny obszar napięcia. 65% uczestników badania uważa, że ryzyka pogodowe zagrażają stabilności sektora, a średni poziom dojrzałości ESG oceniono jedynie na 2,6 w pięciostopniowej skali. Główne bariery to wysokie koszty wdrożeń (70% wskazań), brak zasobów (40%) i ograniczone zainteresowanie interesariuszy (50%).

Zmiana klimatu i rosnące znaczenie wyzwań transformacyjnych wyznaczają dziś nową dynamikę dla sektora. ESG przestaje być tylko obowiązkiem regulacyjnym – staje się impulsem do przebudowy modeli biznesowych i tworzenia rozwiązań, które wspierają zieloną transformację. Choć bariery są realne, kierunek zmian jest jednoznaczny – podkreśla Julia Patorska, partnerka i liderka portfolio Sustainability & Climate w Polsce i Europie Środkowej w Deloitte.

Branża między optymizmem a ostrożnością

Tegoroczny spadek wskaźnika sentymentu do -117,4 punktu odzwierciedla wzrost niepewności – mimo świadomości potencjału technologii i stabilnych perspektyw makroekonomicznych. Uczestnicy badania wskazują, że kluczowe dla przyszłości rynku będzie zrównoważenie inwestycji w innowacje z rosnącymi kosztami regulacyjnymi i ryzykiem globalnych zawirowań.

Pełny raport znajduje się tutaj.

AW

Ubezpieczenie zdrowia psychicznego – realna potrzeba, trudna równowaga

0
Źródło zdjęcia: Nationale-Nederlanden

Zdrowie psychiczne przestało być tematem tabu, a stało się jednym z najpoważniejszych wyzwań społecznych. Z badań zleconych przez Nationale-Nederlanden wynika, że 59% rodziców zauważa pogorszenie kondycji psychicznej swoich dzieci, lecz tylko co trzecia rodzina korzysta z pomocy specjalisty. Koszt wizyty u psychiatry dziecięcego sięga 500 zł, a sesja terapeutyczna 150–250 zł. W realiach przeciętnego budżetu domowego to suma nie do udźwignięcia, zwłaszcza przy długotrwałej terapii.

Właśnie w tę lukę wpisuje się nowa umowa dodatkowa Nationale-Nederlanden – „Zdrowie psychiczne”. To element, który można dołączyć do indywidualnego ubezpieczenia na życie, oferujący szybki dostęp do psychologa i psychiatry, finansowanie psychoterapii oraz świadczenie pieniężne w razie hospitalizacji psychiatrycznej. Zakres ochrony obejmuje dorosłych, dzieci i młodzież w wieku od 3 do 71 lat.

Co warto wiedzieć: szczegóły istotne dla agenta

Dla pośredników to produkt, który łączy realną potrzebę społeczną z rosnącym zainteresowaniem prywatnymi polisami zdrowotnymi. Wyróżnia się na tle rynku kilkoma parametrami:

  • Forma: umowa dodatkowa do indywidualnego ubezpieczenia na życie NN (brak możliwości zawarcia jako samodzielnej polisy).
  • Zakres: 15 wizyt u psychologa i 5 u psychiatry na jedno zdarzenie ubezpieczeniowe (czyli wystąpienie choroby psychicznej z listy OWU).
  • Terminy: telekonsultacja dostępna w ciągu 5 dni roboczych, wizyta stacjonarna do 10 dni.
  • Psychoterapia: refundacja do 10 000 zł; kolejne sesje współfinansowane w 50% (do 150 zł każda).
  • Interwencje kryzysowe: 5 szybkich konsultacji rocznie w sytuacjach nagłych.
  • Świadczenie pieniężne: 10 000 zł po hospitalizacji psychiatrycznej trwającej co najmniej 11 dni.
  • Dodatkowe świadczenia: do 5 wizyt u lekarzy innych specjalności (np. pediatra, internista, neurolog) oraz do 5 badań diagnostycznych, jeśli zaleci je psychiatra.
  • Program profilaktyczny: sześciotygodniowy Trening Odporności Psychicznej online – osobna wersja dla dorosłych oraz dla dzieci i rodziców.

Dla agentów oznacza to konkretne narzędzie do rozmowy o zdrowiu psychicznym, szczególnie z klientami, którzy już posiadają polisę na życie i są otwarci na rozszerzenie ochrony.

Potrzeba realna, ale złożona

To produkt potrzebny, ale trudny. O ile zdrowie fizyczne łatwo ująć w tabelach świadczeń, o tyle w sferze psychicznej granice są bardziej płynne. Największym wyzwaniem dla ubezpieczyciela jest antyselekcja – przystępowanie do umowy przez osoby już objęte leczeniem. Trudność stanowi także właściwe zdefiniowanie „zdarzenia ubezpieczeniowego”, tak by nie zawężało dostępu do pomocy, ale też nie otwierało ryzyka nadmiernych roszczeń.

Rodzice i opiekunowie często czują się bezradni wobec problemów emocjonalnych dzieci. Brakuje im wiedzy, narzędzi i szybkiego dostępu do pomocy. Potrzebne są rozwiązania łączące dostępność, finansowanie i profilaktykę, które dają poczucie, że w trudnych momentach nie jest się samym – zauważa prof. Marcin Wojnar, kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego

Z perspektywy doradców ubezpieczeniowych to temat, który wymaga delikatności i kompetencji – zarówno merytorycznych, jak i komunikacyjnych. To nie jest klasyczna rozmowa o świadczeniu z tytułu złamanej ręki, lecz o emocjach, stresie i relacjach rodzinnych.

Nowy wymiar ochrony w życiówce

Ubezpieczenia na życie w Polsce przez lata koncentrowały się na ryzykach finansowych – śmierci, trwałej niezdolności do pracy, poważnych zachorowaniach. Wprowadzenie ochrony psychicznej rozszerza ich sens o aspekt jakości życia. Jak pokazują dane Polskiej Izby Ubezpieczeń, w 2024 roku składki z ubezpieczeń wypadkowych i chorobowych (grupa 5 działu I) wzrosły o 7,7%, osiągając 8,9 mld zł, co potwierdza rosnące zainteresowanie zdrowotnymi dodatkami do polis życiowych.

Dla agentów to kierunek, w którym warto rozwijać kompetencje doradcze: od rozmowy o ochronie życia – do rozmowy o jakości życia. To także szansa, by zbudować relację z klientem opartą na zaufaniu, a nie wyłącznie na transakcji.

Równowaga między empatią a systemem

Chcemy, aby klienci mieli w ręku konkretne narzędzie do działania. Umowa dodatkowa zdrowie psychiczne to połączenie empatii i praktycznych rozwiązań – od treningu odporności, przez szybki dostęp do psychologa i psychiatry, aż po finansowe wsparcie w razie hospitalizacji – mówi Joanna Walczuk, dyrektorka ds. produktów w Nationale-Nederlanden.

To zdanie dobrze podsumowuje intencję produktu, ale także napięcie, jakie mu towarzyszy: między empatią a kalkulacją, między potrzebą a ryzykiem nadużyć.

W praktyce to nowy obszar odpowiedzialności dla agentów – tłumaczenie klientom, jak działa dostęp do świadczeń, kiedy przysługuje refundacja i w jaki sposób przebiega interwencja kryzysowa. Od jakości tej rozmowy będzie zależeć, czy produkt faktycznie zadziała w oczach klientów tak, jak został zaprojektowany.

AW


Precedens w Londynie – finał miliardowego sporu ubezpieczeniowego o samoloty zatrzymane przez Rosjan

0
Źródło zdjęcia: Canva

11 czerwca 2025 r. Wysoki Trybunał Sprawiedliwości w Londynie (ang. High Court of Justice) wydał przełomowy wyrok w sprawie dotyczącej odszkodowań za utratę samolotów skonfiskowanych przez Rosjan po agresji na Ukrainę (ang. Russian Aircraft Lessor Policy Claims).

Czołowi ubezpieczyciele londyńskiego City zostali zobowiązani do wypłaty na rzecz firm zajmujących się leasingiem statków powietrznych odszkodowań w łącznej kwocie 4,5 mld dol. (3,3 mld funtów).

Trwająca od 2022 r. wojna w Ukrainie gruntownie zmieniła krajobraz polityczny i gospodarczy Europy. Sankcje nakładane przez kraje zachodnie na Rosję w odpowiedzi na zbrojną napaść nie pozostały bez echa. Rosjanie znaleźli swój sposób na odwet.

W początkowej fazie konfliktu w Rosji przyjęto nowe przepisy pozwalające na zatrzymywanie samolotów należących do zagranicznych właścicieli i zakazujące jednocześnie ich eksportu do „wrogich państw” (tzw. Dekret 311). Kreml ogłosił także zawieszenie stosowania Konwencji o zabezpieczeniach międzynarodowych na wyposażeniu ruchomym (tzw. Konwencja Kapsztadzka), której celem jest m.in. usprawnienie procesu odzyskiwania samolotów w zagranicznych jurysdykcjach.

Znaczna część samolotów eksploatowanych w tamtym czasie przez rosyjskie linie lotnicze była własnością zagranicznych spółek leasingowych, głównie z siedzibą w Irlandii oraz na Bermudach. Rosjanie jednostronnie, bez zgody właścicieli, wpisali ok. 500 wynajmowanych samolotów do własnego państwowego rejestru statków powietrznych. Przejąwszy kontrolę nad maszynami, w efekcie Rosjanie dokonali ich faktycznej kradzieży, jawnie gwałcąc przepisy prawa międzynarodowego.

Spór z ubezpieczycielami

Właściciele skonfiskowanych samolotów, w tym największe na świecie podmioty zajmujące się leasingiem statków powietrznych (takie jak irlandzki AerCap czy Dubai Aerospace Enterprise), zaczęli szukać rekompensaty u ubezpieczycieli. Roszczenia były zgłaszane dwutorowo: do ubezpieczycieli, u których polisy posiadali operatorzy rosyjskich linii lotniczych, a na wypadek braku wypłaty z ich strony – również do zakładów ubezpieczających właścicieli maszyn.

Początkowo ubezpieczyciele, wśród których były czołowe podmioty z branży (takie jak Lloyd’s, Chubb, Swiss Re czy AIG), odmówili uznania swojej odpowiedzialności za powstałą szkodę. Powoływali się na zamieszczone w swoich polisach wyłączenie ryzyk wojennych z zakresu odpowiedzialności. To wywołało lawinę pozwów ze strony firm leasingowych.

Ostatecznie Wysoki Trybunał zdecydował o łącznym rozpoznaniu wszystkich powództw w jednym „megasporze ubezpieczeniowym”. Zbadana miała zostać zasadność roszczeń dotyczących 147 samolotów, 16 silników i jednego odwracacza ciągu, o łącznej wartości 4,5 mld dol.  

Kluczowe zagadnienia w procesie dotyczyły w pierwszej kolejności interpretacji zakresu ochrony ubezpieczeniowej. Należało ustalić, czy do rozważanego stanu faktycznego zastosowanie znajdzie contingent cover (ubezpieczenie samolotów, które nie znajdują się w posiadaniu właściciela), czy też possessed cover (ubezpieczenie samolotów będących pod kontrolą właściciela). Ustalenia wymagała również definicja straty (ang. loss) oraz charakter ryzyk, które doprowadziły do powstania straty – czy były to ryzyka wojenne (ang. war risks), czy inne (ang. all risks).

W trakcie procesu ubezpieczyciele argumentowali, że właściciele samolotów nie poczynili wystarczających wysiłków w celu odzyskania skonfiskowanych maszyn. Ponadto stali na stanowisku, że nawet gdyby poszkodowanym należały się odszkodowania, zakłady ubezpieczeniowe nie mogłyby ich wypłacić ze względu na obowiązujące sankcje gospodarcze nałożone przez państwa zachodnie.

Wyrok Trybunału

Londyński High Court rozstrzygnął, że w większości przypadków ochrona ubezpieczeniowa znajdzie zastosowanie na podstawie contingent cover, ponieważ samoloty znajdowały się pod kontrolą rosyjskich linii lotniczych, a właściciele nie odzyskali nad nimi kontroli.

Trybunał odrzucił argumentację zakładów ubezpieczeniowych, jakoby właściciele powinni byli uprzednio wykazać prawną niemożliwość indemnifikacji na podstawie polis ubezpieczeniowych operatorów linii lotniczych. Trybunał stwierdził, że „strata” oznacza również trwałą utratę posiadania samolotu, a nie tylko jego fizyczne unicestwienie. Ustalono, że do powstania tak rozumianej straty doprowadziły ryzyka o charakterze wojennym.

Trybunał zanegował pogląd ubezpieczycieli o rzekomym zakazie wypłaty odszkodowań z powodu sankcji. Analizując czasowy zakres odpowiedzialności ubezpieczeniowej, Trybunał skonkludował, że jeśli ryzyko powstało w trakcie obowiązywania polisy i doprowadziło następnie do powstania szkody już po wygaśnięciu ochrony ubezpieczeniowej, ubezpieczyciel odpowiada za powstałą szkodę.

Omawiany wyrok Wysokiego Trybunału Sprawiedliwości niewątpliwie ma charakter precedensowy. Będzie stanowić istotny punkt odniesienia dla całej branży lotniczej i ubezpieczeniowej w Wielkiej Brytanii i poza nią.

Mateusz Kosiorowski
adwokat, koordynator

Klaudiusz Mikołajczyk
praktyka ubezpieczeniowa kancelarii Wardyński i Wspólnicy

22,741FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie