Blog - Strona 190 z 1797 - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal
Strona główna Blog Strona 190

Gwarancje dla małych firm muszą być proste i szybkie

0
Adam Kosiński

Rozmowa z Adamem Kosińskim, dyrektorem Biura Ubezpieczeń Finansowych ERGO Hestii

Aleksandra E. Wysocka: – Panie dyrektorze, rynek gwarancji w Polsce długo uchodził za elitarny. Produkt dla największych, trudny, pełen formalizmów. Dlaczego dziś właśnie segment MŚP staje się dla Was kluczowy?

Adam Kosiński: – Przez lata rzeczywiście tak było. W latach 90. gwarancje były domeną banków, bo to one miały tradycję w zabezpieczeniach finansowych. Potem do gry weszli ubezpieczyciele, ale i tak głównie przy dużych inwestycjach, takich jak autostrady, energetyka, kontrakty infrastrukturalne. Mała firma była poza radarem, bo procedury były zbyt złożone, a kwoty zbyt małe, żeby poświęcać na nie uwagę.

Tymczasem w przetargach samorządowych czy przy mniejszych inwestycjach do dziś króluje kaucja pieniężna. Firma startuje w konkursie i musi zamrozić kilkadziesiąt tysięcy złotych własnych środków. To absurd, bo te pieniądze mogłyby finansować rozwój albo zwyczajnie zapewniać płynność. Gwarancja pozwala tego uniknąć. I to jest miejsce, gdzie chcemy mocno wejść, razem z agentami.

Czyli gwarancja to po prostu tańszy i wygodniejszy zamiennik kaucji?

– Tak, choć warto dodać, że gwarancja to coś więcej niż tylko oszczędność kapitału. To też sygnał wiarygodności. Wyobraźmy sobie lokalnego przedsiębiorcę, który startuje w przetargu na remont szkoły czy budowę boiska. Jeśli dostarcza gwarancję, to nie tylko nie blokuje pieniędzy, ale też pokazuje, że stoi za nim solidny gwarant, czyli ubezpieczyciel. To wzmacnia jego pozycję w oczach zamawiającego.

A jak działa sama konstrukcja gwarancji?

– Najprościej mówiąc, gwarancja to obietnica wypłaty pieniędzy przez ubezpieczyciela, jeśli wykonawca nie wywiąże się z kontraktu. Na przykład nie dokończy prac, nie dotrzyma terminu albo nie usunie wad. Kluczowe jest to, że beneficjent – czyli zamawiający – nie musi udowadniać, że faktycznie doszło do zaniedbania. Wystarczy, że złoży żądanie zgodnie z warunkami. Spór między wykonawcą a zamawiającym toczy się gdzie indziej, a beneficjent dostaje środki od razu. To daje poczucie bezpieczeństwa i tłumaczy, dlaczego gwarancje stały się tak popularne w dużych kontraktach.

Dlaczego więc w małych kontraktach wciąż ich tak mało?

– Bo przez lata były projektowane dla dużych graczy. Dokumentacja bywała obszerna, wymogi skomplikowane, decyzje ciągnęły się tygodniami. Dla przedsiębiorcy, który chciał szybko wystartować w przetargu za 50 czy 100 tys. zł, to była bariera nie do przejścia. Prościej było wyłożyć gotówkę. I tak w Polsce udział gwarancji w rynku ubezpieczeń majątkowych to zaledwie około 1–1,5%.

Co zmieniacie w praktyce?

– Wprowadzamy system Ergo Gwarancje, zaprojektowany specjalnie dla agentów i ich klientów z sektora MŚP. To działa zupełnie inaczej niż klasyczne gwarancje. Wniosek jest prosty, dane pobierane są automatycznie z rejestrów, decyzja zapada w kilka minut.

Nie wymagamy zabezpieczeń regresu, co w przypadku małych firm bywało największą przeszkodą. W praktyce agent może w czasie jednej rozmowy dostarczyć klientowi produkt, który wcześniej wydawał się poza jego zasięgiem.

Na jakie kwoty mogą liczyć przedsiębiorcy?

– Typowa pojedyncza gwarancja w tym segmencie to do 100 tys. zł. Ale firma może zbudować portfel gwarancji do pół miliona. To w zupełności wystarcza, żeby obsłużyć lokalne przetargi czy zlecenia samorządowe.

Co to oznacza dla agentów?

– Nową linię biznesu i realną szansę na rozwój portfela. Wcześniej wielu agentów nawet nie myślało o gwarancjach, bo procedury były zbyt skomplikowane. Teraz mogą zaproponować klientom coś, co nie tylko rozwiązuje ich problem finansowy, ale też buduje długofalową relację. Firma, która raz skorzysta z gwarancji, wraca po kolejne. To także okazja, by agent stał się dla przedsiębiorcy doradcą w obszarze, gdzie do tej pory królowały banki.

Brzmi jak szansa, ale i ryzyko. Co z wypłatami?

– Ryzyka oczywiście są. Najczęściej gwarancje „zapalały się”, gdy wykonawca zbankrutował albo po prostu zniknął z rynku. Albo gdy pojawiały się spory o interpretację umowy, bo zamawiający twierdził, że prace wykonano źle, a wykonawca – że dobrze. W gwarancjach usunięcia wad problemem jest też czas: rękojmia trwa pięć lat, a czasem i dziesięć. To oznacza, że firma musi przetrwać dekadę, żeby dotrwać do końca odpowiedzialności. A to w segmencie MŚP nie zawsze jest oczywiste.

Dlatego kluczowa jest prosta konstrukcja dokumentów i konserwatywne zarządzanie ryzykiem. My jako gwarant chowamy złożoność „z tyłu”, ale z przodu agent i klient dostają prosty, wiarygodny produkt.

A co z dużymi kontraktami? Zostają w Waszym portfolio?

– Tak, nadal obsługujemy wielkie inwestycje. Mamy wysoką pojemność, reasekurację i doświadczenie. Ale to nie przesłania nam najważniejszego celu na dziś: zbudować silny rynek gwarancji w segmencie MŚP, we współpracy z agentami. To właśnie tam drzemie największy potencjał wzrostu.

Jak Pan widzi przyszłość rynku gwarancji w Polsce?

– Wierzę, że to będzie rynek dwutorowy. Z jednej strony ogromne kontrakty infrastrukturalne, i tu ubezpieczyciele muszą mieć odpowiednią skalę, żeby się w nie angażować. Z drugiej – szeroka, codzienna praktyka MŚP. Jeśli agentom damy proste i szybkie narzędzie, a przedsiębiorcy zobaczą, że to się opłaca, tort gwarancji znacząco urośnie.

Dziś to zaledwie 750 mln zł składki rocznie. W skali całego rynku ubezpieczeniowego naprawdę niewiele. Ale potencjał jest ogromny. Bo każdy przetarg, każda inwestycja publiczna, każde zlecenie z administracją wymaga zabezpieczenia.

Jeśli firmy, zamiast zamrażać pieniądze, zaczną korzystać z gwarancji, skala tego rynku może się podwoić albo i potroić. A agenci, którzy nauczą się w tym segmencie działać, będą mieli przewagę.

Dziękuję za rozmowę.

Aleksandra E. Wysocka


Ofensywa w ryzyku korporacyjnym

0
Sebastian Wiatr

Coraz większa złożoność otoczenia biznesowego sprawia, że polskie firmy częściej poszukują rozwiązań ubezpieczeniowych dopasowanych do specyfiki swojej działalności. Staje się to zatem głównym wyzwaniem dla obsługujących je brokerów i agentów ubezpieczeniowych.

Swoje zaangażowanie w obszar ryzyka korporacyjnego zwiększa TUZ Ubezpieczenia.

Elastyczność i indywidualne podejście

Wchodzimy w ofensywę i rozwijamy współpracę z brokerami, aby wspólnie oferować produkty odpowiadające na realne, także nietypowe potrzeby klientów, zwiększając wartość oferowanej ochrony.

Nasza strategia zakłada elastyczność w podejściu do zapytań i gotowość do analizy nowych, także niszowych ryzyk. Jesteśmy otwarci na te typy ryzyka, które mogą wymagać niestandardowego podejścia.

Szybkość i bezpieczeństwo

Wyróżnikiem TUZ Ubezpieczenia jest też zwinność działania. Jako wyłącznie polska i średniej wielkości firma, w której wszyscy decydenci spotykają się na jednym piętrze biurowca, mamy krótki proces decyzyjny i szybko odpowiadamy na zapytania brokerskie.

Artur Stępień, członek zarządu odpowiedzialny za pion korporacyjny, podkreśla: – Ważny dla potwierdzenia wysokiego poziomu bezpieczeństwa spółki jest fakt, że TUZ współpracuje z wieloma renomowanymi reasekuratorami globalnymi i regionalnym, w tym m.in. ze Swiss Re – największą firmą reasekuracyjną na świecie, oraz Polish Re, czołowym reasekuratorem regionu Europy Centralnej i Wschodniej.

Szeroka oferta TUZ

W katalogu produktów biznesowych TUZ znajdują się m.in.:

  • Ubezpieczenie mienia – budynków, maszyn, wyposażenia, środków obrotowych, mienia pracowników i osób trzecich czy zielonych źródeł energii.
  • Ubezpieczenie OC z działalności, posiadania mienia i wykonania usług; do wyboru 19 klauzul, m.in. OC pracodawcy, za produkt, czyste straty finansowe czy emisję substancji niebezpiecznych.
  • Ubezpieczenie utraty zysku (BI) – zapewniające płynność finansową do 24 miesięcy po szkodzie, z dodatkowymi klauzulami: brak dostaw mediów, brak dostępu do zakładu, koszty awaryjne.
  • Dla branży budowlanej: ubezpieczenie robót budowlano-montażowych, maszyn i sprzętu budowlanego oraz szeroki wybór gwarancji ubezpieczeniowych.
  • Ubezpieczenia flot – OC, AC All Risk, Assistance, NNW, AutoSzyby, OC nadwyżkowe – z ochroną na całą Europę.
  • Obowiązkowe polisy OC dla zawodów i działalności wymaganych prawem.

Partnerstwo z brokerami

Dążymy do tego, aby współpraca z brokerami była bardzo efektywna. Rozwijamy zespół odpowiedzialny za współpracę brokerską, zapewniamy szybką reakcję na zapytania i pełną dostępność naszych ekspertów.

Stawiamy na transparentność i wspólne wypracowywanie najlepszych rozwiązań dla klientów – także tam, gdzie ryzyko jest mniej oczywiste lub wymaga indywidualnej analizy.

Sebastian Wiatr
dyrektor Departamentu Współpracy z Brokerami

Ubezpieczenia zdrowotne to ratunek czy placebo dla systemu ochrony zdrowia?

0
Weronika Dejneka

W obliczu zmian demograficznych, rosnących oczekiwań społecznych dotyczących jakości i dostępności usług medycznych prywatne ubezpieczenia zdrowotne oraz abonamenty medyczne stają się coraz istotniejszym elementem systemu ochrony zdrowia w Polsce. Ich rola nie ogranicza się jedynie do zapewnienia wygody – mogą realnie uzupełniać publiczne świadczenia, zwiększać dostępność usług, poprawiać jakość leczenia i odciążać placówki NFZ.

Publiczny system ochrony zdrowia zmaga się z wieloma wyzwaniami: niskim poziomem satysfakcji pacjentów, biurokratyzacją czy niedoborem kadr medycznych. Zgodnie z raportem „State of Health in the EU. Polska. Profil systemu ochrony zdrowia 2023”, Polska znajduje się wśród krajów Unii Europejskiej z najniższym wskaźnikiem liczby lekarzy i pielęgniarek na mieszkańca. W niektórych regionach, zwłaszcza wiejskich, niedobory kadry medycznej są szczególnie dotkliwe.

PZU Zdrowie jako partner systemu publicznego

Prywatne ubezpieczenia zdrowotne pełnią funkcję komplementarną wobec systemu publicznego. Wypełniają luki w usługach, takich jak specjalistyczna rehabilitacja czy dostęp do nowoczesnych terapii, czego przykładem jest pierwszy w Polsce zabieg kapoplastyki stawu biodrowego z użyciem ceramiki zrealizowany w warszawskim Centrum Medycznym Gamma będącym częścią sieci medycznej PZU Zdrowie. Prywatna opieka medyczna oznacza często szybszy kontakt ze specjalistą, lepszą koordynację leczenia i dostęp do specjalistycznych placówek, co przekłada się na poprawę jakości życia pacjentów.

PZU Zdrowie, jako jeden z największych prywatnych operatorów medycznych w Polsce, aktywnie współpracuje z NFZ, oferując usługi w ramach Podstawowej Opieki Zdrowotnej (POZ) w wybranych placówkach. Pacjenci mogą korzystać z lekarza pierwszego kontaktu, pielęgniarki czy położnej w ramach publicznego systemu. To model, który nie konkuruje z publicznym systemem ochrony zdrowia, lecz realnie go wspiera w obszarach, gdzie system publiczny nie nadąża za rosnącym zapotrzebowaniem.

Synergia kompetencji w ramach Grupy PZU

PZU Zdrowie jest częścią Grupy PZU, co daje nam unikalną możliwość łączenia kompetencji medycznych z wieloletnim doświadczeniem ubezpieczeniowym. Ta synergia pozwala wypracowywać rozwiązania korzystne dla pacjentów, zarówno pod względem dostępności, jak i jakości usług. Przykładem integracji usług jest aplikacja mojePZU, która umożliwia nie tylko umawianie wizyt lekarskich, ale także obsługę innych zdarzeń losowych w jednym spójnym środowisku cyfrowym – od szkód majątkowych po zdarzenia drogowe.

Jako nowoczesny operator medyczny intensywnie rozwijamy własną sieć placówek – zarówno poprzez otwieranie nowych lokalizacji, jak i przejęcia renomowanych podmiotów. Równolegle prowadzimy działania rekrutacyjne, programy ambasadorskie na uczelniach medycznych oraz inwestujemy w nowoczesne rozwiązania. Prowadzimy również pilotaże rozwiązań wspierających automatyczne kodowanie świadczeń, analizę dokumentacji medycznej czy dynamiczne wyszukiwanie terminów do odpowiednich specjalistów. Tego rodzaju inwestycje w innowacje są możliwe dzięki większej elastyczności sektora prywatnego, który szybciej adaptuje nowe technologie i modele organizacyjne.

Oferta PZU Zdrowie obejmuje zarówno pakiety medyczne dla firm jako benefit pracowniczy wspierający zdrowie i profilaktykę, jak i indywidualne pakiety dla rodzin, studentów czy seniorów. Dodatkowo, każdy pacjent może skorzystać z usług w modelu fee-for-service (FFS), wykupując pojedyncze konsultacje, badania czy zabiegi bez konieczności posiadania abonamentu czy polisy.

Edukacja i profilaktyka jako strategiczny kierunek

Istotnym elementem strategii PZU Zdrowie jest promocja profilaktyki i edukacji zdrowotnej. W ramach współprac sponsoringowych wspieramy inicjatywy naszych partnerów, a także realizujemy własne działania mające na celu zwiększenie świadomości i zachęcenie do regularnych badań. Przykładem są akcje edukacyjne #myBREASTfriend promująca profilaktykę raka piersi, oraz #dlaKOLEGIpytam skierowana do mężczyzn, zachęcająca do dbania o zdrowie i przełamywania barier w rozmowie o profilaktyce nowotworowej. Obie inicjatywy wpisują się w szerszą strategię, która traktuje profilaktykę jako inwestycję, a nie koszt, zarówno dla pacjenta, jak i dla systemu ochrony zdrowia.

Prywatne ubezpieczenia zdrowotne to nie placebo. Są realnym wsparciem dla systemu ochrony zdrowia. W połączeniu z odpowiedzialnym podejściem prywatnych operatorów, takich jak PZU Zdrowie, mogą skutecznie uzupełniać publiczne świadczenia, zwiększać dostępność usług, poprawiać jakość leczenia i wspierać profilaktykę. Kluczem do sukcesu jest współpraca i edukacja, które razem tworzą nowoczesny, zrównoważony model opieki zdrowotnej.

Weronika Dejneka
członkini zarządu PZU Zdrowie

Kiepskie oceny systemu opieki zdrowotnej

0
Sławomir Dąblewski

Opłacam składki zdrowotne z dwóch podstaw – z emerytury oraz z działalności gospodarczej. Jako pacjent, jeśli w ogóle stawiam się na wizytę u lekarza rodzinnego, stawiam się w jednej osobie.

Jeśli korzystam z recept, również indywidualnie, a nie w duecie. Szczepiłem się nieodpłatnie oczywiście przeciwko Covid-19, grypie, a ostatnio dzięki, a właściwie na skutek przekroczenia pewnej bariery wiekowej – również na RSV. Mój sąsiad również, ale on opłaca tylko jedną składkę zdrowotną.

Czy dzięki temu, że mam obowiązek opłacać dwie składki zdrowotne, mam o 100% lepszą opiekę medyczną w ramach NFZ? No nie. Taki system ubezpieczenia w ramach publicznej opieki zdrowotnej. Solidarnościowy, jak system emerytalny. A pieniędzy w nim wciąż za mało. Nowe procedury medyczne nie tylko są nowe, ale coraz droższe. Nowy sprzęt medyczny coraz doskonalszy, coraz droższy. Wyższe wynagrodzenia, inwestycje w nowe obiekty, remonty starych obiektów. Lista koniecznych wydatków długa, bez końca.

Mając swoje lata, nigdy nie miałem okazji być respondentem jakiejś pracowni badawczej, by wyrazić swoją opinię na temat funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej w Polsce. A zapewniam – miałbym do dorzucenia kilka uwag. Nie złośliwych, ale opartych na doświadczeniach własnych i moich klientów, którzy potrafią opowiedzieć historie z życia wzięte, a związanych często z traumatycznymi przeżyciami w związku z chorobą. Maszyna losująca jak do tej pory mnie nie wylosowała, więc polegam w tej kwestii na opiniach innych respondentów, o których informuje najnowsze badanie CBOS.

I otóż okazuje się, że zadowoleni z systemu opieki zdrowotnej należą do nielicznych. Stanowią około 25% ankietowanych. Zaskoczenie? Według badania, w ciągu ostatnich dwóch lat odsetek ocen pozytywnych nieznacznie spadł i wynosi 70%. To wnioski ogólne, ale przedmiotem badania były różne aspekty funkcjonowania systemu opieki medycznej. Przykładowo respondenci wysoko ocenili kompetencje lekarzy oraz ich zaangażowanie (73% opinii pozytywnych), dostępność lekarzy POZ i wykorzystywanie nowoczesnej aparatury. Odnotowano poprawę w ocenie pomocy nocnej, dostępności badań diagnostycznych oraz możliwości leczenia poza miejscem zamieszkania. Najgorzej oceniono dostępność lekarzy specjalistów (aż 82% ocen negatywnych), niedobór personelu medycznego w szpitalach (65%), dostępność badań diagnostycznych (60%) i możliwość umawiania wizyt w dogodnym terminie (63%).

Polacy także w większości (73%) nie zgadzają się z poglądem, że leczenie w Polsce jest bezpłatne. Znajduje to potwierdzenie w statystykach, według których z kieszeni prywatnych obywateli popłynęło do prywatnej opieki medycznej grubo ponad 50 mld zł, w tym ponad 2,3 mld zł na prywatne ubezpieczenia zdrowotne (ponad 5 mln ubezpieczonych – dane za 2024 r.). W tym roku zapewne wynik będzie rekordowo wyższy. Wydajemy coraz więcej powodowani koniecznościami wynikającymi z powyższego badania.

Uciekamy się do rozwiązań zapewniających pomoc zdrowotną, gdy oczekiwanie na nią w ramach ubezpieczenia w NFZ w skrajnych przypadkach może zakończyć się nawet przedwczesną śmiercią. Alternatywą jest zatem prywatna wizyta u lekarza specjalisty, zabieg w gabinecie lub prywatnej klinice, gdy sytuacja zdrowotna nie znosi upływu czasu, zwykle pieniądze się nie liczą.

Prywatna opieka medyczna też może okazać się niebawem niewydolna z powodu ograniczonej dostępności lekarzy specjalistów i rosnącej liczby pacjentów. UOKiK prowadzi właśnie postępowanie wobec dużych sieci medycznych na skutek skarg klientów abonamentowych niemogących umówić wizyt, gdy wypychani są z kolejki przez pacjentów „z ulicy”, płacących gotówką, zwykle znacznie więcej niż cena abonamentu.

Sławomir Dąblewski

dablewski@gmail.com

TU Europa i Petcover ubezpieczą psy z PawAway.com

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Europa Ubezpieczenia i Petcover wprowadzają polisy dla psów powierzanych opiekunom za pośrednictwem serwisu PawAway. Ubezpieczenie będzie dostępne jako integralna część usługi petsitterskiej, zapewniając ochronę OC właścicielom pupili oraz NNW czworonogów.

Ubezpieczenia dla zwierząt to jeden z obszarów specjalizacji Europa Ubezpieczenia. Systematycznie rozwijamy nasze produkty dla czworonogów i poszerzamy sieć dystrybucji, pozyskując nowych partnerów do współpracy – podkreśla Małgorzata Półjanowicz, dyrektorka Departamentu Sprzedaży B2B i Marketingu.

Ubezpieczenie obejmuje koszty leczenia weterynaryjnego psa wskutek nieszczęśliwego wypadku do kwoty 2000 zł, odpowiedzialność cywilną właścicieli czworonogów za szkody wyrządzone przez zwierzęta do kwoty 10 000 zł oraz nielimitowany, całodobowy dostęp do infolinii, na której klient może uzyskać informacje związane z opieką weterynaryjną oraz wskazówki dotyczące opieki nad pupilem. Ochrona będzie zapewniana przez cały okres przebywania pupila pod opieką petsittera.

Naszą misją jest nie tylko łączenie właścicieli psów z zaufanymi opiekunami, ale także zapewnienie im spokoju i poczucia bezpieczeństwa w trakcie opieki – mówi Krystian Botko, współzałożyciel PawAway.

PawAway to nowoczesna platforma internetowa, umożliwiająca właścicielom psów znalezienie opieki dla swoich pupili. Z usługi petsitterskiej można skorzystać przez stronę internetową lub aplikację mobilną. Serwis pozwala na przeglądanie profili opiekunów w wybranej lokalizacji na określony czas, zapoznanie się z ich doświadczeniem i opiniami innych właścicieli, a także umówienie spotkania zapoznawczego przed umówieniem opieki. PawAway dba o komfort i bezpieczeństwo zwierząt, zapewniając weryfikację opiekunów oraz wsparcie platformy podczas pobytu pupila.

Polisy Europa Ubezpieczenia oferowane są przy współpracy z agentem ubezpieczeniowym Careby, działającym pod marką Petcover, który oferuje polisy dla psów i kotów online, obejmujące koszty leczenia weterynaryjnego oraz ubezpieczenie OC właściciela.

(KS, źródło: Europa Ubezpieczenia)

Jak chroni ubezpieczenie środowiskowe?

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

W polskim prawie zasada jest jasna: sprawca zanieczyszczenia środowiska odpowiada za jego usunięcie. Niezależnie od tego, czy prowadzimy zakład przemysłowy, sklep, magazyn czy urząd gminy, jeśli w wyniku naszej działalności dojdzie do skażenia gleby, wody lub powietrza, to na nas spadnie obowiązek i koszt przywrócenia środowiska do stanu sprzed szkody.

Zanieczyszczenie środowiska może dotyczyć każdego

Wielu przedsiębiorców żyje w przekonaniu, że temat zanieczyszczeń środowiskowych ich nie dotyczy. W końcu nie prowadzą fabryki chemicznej ani nie składują odpadów niebezpiecznych. Tymczasem rzeczywistość pokazuje, że nawet drobny incydent może mieć poważne konsekwencje. Wyciek paliwa z samochodu dostawczego, rozlanie substancji chemicznej w magazynie czy awaria zbiornika z olejem technicznym – to sytuacje, które mogą prowadzić do skażenia środowiska i uruchomić lawinę kosztów oraz formalności.

Tego typu zdarzenia wiążą się nie tylko z koniecznością natychmiastowego działania, ale też z presją czasu, obowiązkiem przeprowadzenia badań, współpracą z inspektorami ochrony środowiska, a czasem nawet z przymusem wstrzymania działalności – mówi Łukasz Jastrzębski, menedżer ds. oceny ryzyka ubezpieczeń środowiskowych w Colonnade.

Realne koszty środowiskowych incydentów

Skutki zanieczyszczenia środowiska są wielowymiarowe. Organy ochrony środowiska mogą nałożyć na przedsiębiorcę szereg obowiązków, które wymagają specjalistycznej wiedzy, sprzętu i natychmiastowej reakcji. Do najczęstszych należą:

  • przeprowadzenie badań i stałego monitoringu jakości gleby, wody lub powietrza
  • zebranie i utylizacja skażonej ziemi, odpadów lub substancji
  • oczyszczanie wód gruntowych i powierzchniowych

Poza obowiązkami administracyjnymi przedsiębiorstwo może również ponieść dodatkowe konsekwencje – zarówno finansowe, jak i wizerunkowe. Wśród nich można wymienić wypłatę rekompensat finansowych dla osób lub podmiotów poszkodowanych oraz działania naprawcze wizerunku firmy, w tym komunikację kryzysową.

W praktyce oznacza to ogromne obciążenie dla budżetu firmy – szczególnie jeśli incydent wymaga natychmiastowej interwencji, a jego skutki są rozległe. Dodatkowo, reputacja przedsiębiorstwa może ucierpieć, co przekłada się na utratę zaufania klientów, partnerów biznesowych i lokalnej społeczności.

W obliczu takich zagrożeń warto rozważyć ubezpieczenie środowiskowe, które może okazać się kluczowym elementem strategii zarządzania ryzykiem.

Ubezpieczenie oferowane przez Colonnade Insurance zapewnia przedsiębiorcom wsparcie finansowe w sytuacjach, gdy do zanieczyszczenia doszło w wyniku awarii, wypadku lub błędu pracownika. Warto podkreślić, że są to jedynie przykłady, a katalog potencjalnych przyczyn zanieczyszczenia środowiska jest otwarty. Do szkody może dojść również w wyniku nieumyślnego działania osób trzecich, nieprawidłowego składowania substancji, niekontrolowanego wycieku, a nawet w wyniku ekstremalnych zjawisk pogodowych czy błędów projektowych – podkreśla Łukasz Jastrzębski.

Ochrona może obejmować:

  • koszty usuwania skutków skażenia i przywrócenia środowiska do stanu sprzed szkody
  • wynagrodzenie specjalistycznych firm zajmujących się remediacją
  • koszty ochrony prawnej w przypadku roszczeń, również bezzasadnych
  • rekompensatę utraconych zysków z przychodów w przypadku przestoju w działalności

Świadoma ochrona to odpowiedzialność i przewaga konkurencyjna

Zanieczyszczenia środowiska to nie tylko ryzyko finansowe, ale również reputacyjne i operacyjne. W dobie rosnącej świadomości ekologicznej oraz coraz bardziej restrykcyjnych przepisów odpowiedzialne podejście do ochrony środowiska staje się nie tylko koniecznością, ale też elementem przewagi konkurencyjnej. Ubezpieczenie środowiskowe nie zwalnia z odpowiedzialności, ale daje realne wsparcie w sytuacjach kryzysowych – pozwala działać szybko, skutecznie i zgodnie z prawem.

(KS, źródło: Colonnade)

ERGO Hestia publikuje nowy Raport Roczny

0
Źródło zdjęcia: ERGO Hestia

Pojawił się Raport Roczny ERGO Hestii za rok 2024, zatytułowany „(Nie)zmiennie”. Publikacja jest nie tylko artystycznym przedstawieniem wyników finansowych, ale też historią o symbolach bogini Hestii – źródle tożsamości firmy opowiedzianej przez artystę wizualnego Bartka Arobala Kociembę.

Sopocki ubezpieczyciel już od ponad 10 lat publikuje swoje wyniki finansowe w postaci projektu artystycznego przygotowywanego we współpracy z twórcami wizualnymi. Jedenasta edycja Raportu Rocznego ERGO Hestii została poświęcona najistotniejszym fundamentom działania firmy, a osią do ich przedstawienia stała się postać greckiej bogini Hestii. Raport „(Nie)zmiennie” został wydany w zarówno w formie papierowej, jak i elektronicznej, a publikacji towarzyszy instalacja artystyczna.

Symbol ciepła, łagodności i harmonii 

W najnowszym Raporcie Rocznym ERGO Hestii postanowiliśmy sięgnąć do źródła naszej tożsamości – do Hestii, greckiej bogini ogniska domowego, której imię nosimy od początku. Chociaż nie posiadała wystawnych świątyń i nie poświęcono jej rozbudowanych mitów, była najczulszym z bóstw, czuwającym zawsze i z myślą o każdym. Co ważne, Hestia wciąż symbolizuje ciepło, łagodność i harmonię, a jej uniwersalne atrybuty są czytelne we współczesnych czasach – podkreśla Artur Borowiński, prezes Grupy ERGO Hestia.

Raport „(Nie)zmiennie” jest literacką opowieścią o tym, co najważniejsze dla Hestii, zarówno bogini, jak i sopockiej firmy. Przez pryzmat naturalnych sił takich jak ogień, zioła czy dym otrzymujemy opowieść o niezwykłej sile, jaką niosą spokój, troska o innych i obecność przy ludziach, szczególnie, gdy najbardziej nas potrzebują. W tekstach i ilustracjach przygotowanych przez Arobala widać, że w każdym z nas jest silna potrzeba poczucia, że „ktoś” o nas zadba. Czasami tą siłą jest natura, a innym razem firma, której misją jest budowa poczucia bezpieczeństwa.

Idea artystycznych Raportów Rocznych Grupy ERGO Hestia od samego początku była odważną próbą przekazania pozornie pozbawionych emocji treści, takich jak wyniki finansowe firmy, językiem sztuki. Po dziesięciu edycjach naszych publikacji możemy z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że ten pomysł się broni. W tym roku tematem jesteśmy my sami jako firma i najbliższe nam wartości. Ten raport jest o Hestii  – podkreśla Maria Rosa, prezeska Fundacji Artystyczna Podróż Hestii i dyrektorka Biura Marketingu i PR ERGO Hestii.

Opowieść o trosce, obecności i spokoju

W ramach pracy nad tryptykiem „(Nie)zmiennie” i Raportem Rocznym pod tym samym tytułem szukałem esencji oraz sposobów łączności z energią bezpieczeństwa. Po wizycie w siedzibie ERGO Hestii doszedłem do wniosku, że dzieło i opowieść, które chciałbym zaproponować, powinny składać się z wielu elementów – przeplatających się narracji, ukazujących kilka dróg dojścia do istoty zagadnienia. Chciałem podarować pracownikom firmy guzik, po którego naciśnięciu mogliby natychmiast przenieść się do świata widzianego z perspektywy imiennodawczyni firmy – w formie literackiego i wizualnego rytuału – tłumaczy Bartek Arobal Kociemba.

Raport Roczny w formie elektronicznej można zobaczyć na stronie ERGO Hestii

Bartek Arobal Kociemba jest polskim rysownikiem mieszkającym w Danii, artystą wizualnym i nauczycielem medytacji. Bazowo pracuje w medium rysunkowym, jednak od lat wykazuje się dużą „ruchliwością”. Pracuje na przestrzeni instalacji i performansu, znajdując wyraz dla swoich działań w nowych mediach jak animacja, film/video oraz za pomocą choreografii, partycypacji i rytuału. Czerpie z różnych źródeł, łącząc w swojej twórczości elementy – tak zdawałoby się odległe jak tradycja sztuki krytycznej i zaangażowanej z duchowością. Arobal to samouk znany z ilustracji prasowych, okładek książek i albumów muzycznych, a także plakatów filmowych i teatralnych. Stypendysta Art Hub Copenhagen oraz Danish Arts Foundation. Jego wystawy indywidualne prezentowano m.in. w Warszawie, Katowicach, Poznaniu, Kopenhadze oraz ostatnio na festiwalu w Roskilde. W 2024 roku jego projekt „Powtarzać czas początku” (Galeria Lisowski) został wsparty w ramach pierwszej edycji Programu Dotacyjnego Artystyczna Podróż Hestii.

Raport został przygotowany przez Fundację Artystyczna Podróż Hestii i wydany przez Grupę ERGO Hestia.

Raporty Roczne Grupy ERGO Hestia realizowane są we współpracy z artystami i artystkami już od dekady. Do tej pory realizowali je: Matěj Frank „Przestrzenie” (2014), Katarzyna Kimak „Dialog” (2015), Hanna Piotrowska „Sieć” (2016), Agnieszka Mastalerz „Poznanie” (2017), Joanna Kunert „Sukces” (2018), Bruno Neuhamer „Raport życia” (2019), Natalia Bażowska, Norbert Delman, Krzysztof Maniak „Raport mniejszości. Tryptyk o bezradności” (2020), Julia Woronowicz „Współbycie. Historia Kuksonii Giętkiej” (2021), Aleksander Małachowski „Horyzonty” (2022) oraz Ewa Cieniak „Znaczenie” (2023).

(KS, źródło: ERGO Hestia)

Polacy spodziewają się niskich emerytur, ale wciąż robią za mało, żeby poprawić swoją finansową przyszłość

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Polacy wiedzą, że to na nich samych spocznie odpowiedzialność za finansową przyszłość, ale – jak pokazuje najnowszy raport Prudential Family Index 2025 – świadomość paradoksalnie nie zawsze przekłada się na działania. Aż 42% respondentów deklaruje, że na emeryturze potrzebować będą od 5000 do 8000 zł miesięcznie, podczas gdy niemal tyle samo, bo 44%, spodziewa się świadczenia poniżej 3000 zł. Tymczasem według prognoz ZUS przyszły emeryt będzie mógł liczyć na nie więcej niż 30% swojej ostatniej pensji.

Paradoks 10. dnia miesiąca

Przed dzisiejszymi trzydziesto- i czterdziestolatkami rysuje się ponura rzeczywistość: prognozowana przez ZUS przeciętna stopa zastąpienia wyniesie dla nich zaledwie ok. 30%. Oznacza to w prostym przeliczeniu, że emerytura będzie wynosić poniżej 1/3 ostatniej pensji. Innymi słowy, już po 10. dniu miesiąca zacznie brakować pieniędzy. To jest właśnie paradoks 10. dnia miesiąca.

Przyczyn jest wiele – od wyzwań związanych z systemem ubezpieczeń społecznych, po starzenie się społeczeństwa, co doprowadzi do tego, że za 30 lat będzie mniej niż obecnie pracowników finansujących publiczny system emerytalny. Mimo to wiele osób nadal ulega mitom: „nie dożyję do emerytury”, „państwo się mną zajmie”, „mam ZUS, to wystarczy” czy po prostu „wolę nie wiedzieć”.

Oszczędzamy, ale na bieżące wydatki

Zgodnie z wynikami tegorocznego badania Prudential Family Index tylko co czwarta osoba w Polsce regularnie odkłada pieniądze. Najczęściej są to młodzi dorośli (osoby w wieku między 18 a 35–40 lat) i osoby z wyższymi dochodami. Jednocześnie prawie co czwarty respondent w ogóle nie oszczędza – dotyczy to głównie osób z niższym wykształceniem i niskimi dochodami. Najczęściej odkładana kwota to około 500 zł miesięcznie. Średnio Polacy oszczędzają nieco ponad 900 zł miesięcznie – kobiety i mężczyźni w bardzo podobnej wysokości. Warto jednak podkreślić, że są to środki na bieżącą konsumpcję lub na nieprzewidziane wydatki, a nie na zabezpieczenie finansowej przyszłości.

Podobnie wyglądają statystyki dotyczące odkładania na dodatkową emeryturę. Mniej więcej co czwarty respondent nie odkłada żadnych pieniędzy. Jednocześnie również 25% deklaruje, że robi to regularnie. Dla trzech z dziesięciu uczestników badania poczucie bezpieczeństwa zapewnia bufor oszczędności równy 4–6 pensjom. Tylko co ósmy Polak deklaruje, że w przypadku utraty pracy może się utrzymać z oszczędności dłużej niż rok, jednak co szósty posiada odłożone środki pozwalające przetrwać krócej niż miesiąc. Pomimo ogólnej znajomości faktu istnienia rozwiązań finansowych, aż dwóch na trzech respondentów nie korzysta z żadnego z nich. Trudno więc mówić o zabezpieczeniu się na przyszłość.

Dlaczego (prawie) nie oszczędzamy na emeryturę?

Z badań Prudential Family Index wynika, że spośród tych, którzy nie oszczędzają, 44% nie odkłada na emeryturę, bo „nie ma z czego”, a co trzeci wskazuje inne powody, jak brak zaufania do instytucji finansowych, nieznajomość tematu czy brak takiej potrzeby.

40% respondentów badania Prudential Family Index uważa, że najlepiej zacząć oszczędzać w wieku 20 lat, ale tylko co czwarty faktycznie zaczął odkładać i to dopiero w wieku 30 lat. Mimo to wielu z nich nie podejmuje żadnych działań, które mogłyby realnie poprawić ich przyszłą sytuację. Nawet ci, którzy oszczędzają z myślą o emeryturze, robią to z opóźnieniem i często bez konkretnego planu. Pozostali niemal po równo nie wiedzą, kiedy zaczną lub czy w ogóle będą oszczędzać na emeryturę. 

Warto dziś zatrzymać się na chwilę i zadać sobie pytanie: jak będzie wyglądać moje życie, gdy przestanę pracować? Nie za rok, nie za pięć lat – ale za dwadzieścia lub trzydzieści. To niełatwe, bo przyszłość wydaje się odległa. Jednak to, co zrobimy teraz – albo czego nie zrobimy – zdecyduje o jakości życia naszego przyszłego „ja”. Badanie Prudential Family Index 2025 pokazuje, że wielu z nas nie zna nawet przybliżonej wysokości przyszłej emerytury, bo jak przyznaje 70% respondentów – nie wie, jak ją sprawdzić. To jeden z kilku powodów, że często też nie robimy nic, by się finansowo przygotować na przyszłość – mówi Jarek Bartkiewicz prezes Prudential w Polsce. – Dzisiejsi trzydziesto- i czterdziestolatkowie powinni zadbać o siebie samych z przyszłości. Im wcześniej zaczniemy oszczędzać, tym lepiej. Może być to koszt równy jednej kawie dziennie. Najważniejsze to wyrobić w sobie odpowiednie nawyki i się ich trzymać – dodaje.

Rozwiązaniem, które łączy ochronę życia z oszczędzaniem na przyszłość, jest „Emerytura Bez Obaw” – umowa ubezpieczenia oferowana przez Prudential działający w Polsce pod marką Pru, umożliwiająca regularne odkładanie środków na godną emeryturę i dodatkowo zapewniająca wsparcie finansowe bliskim w przypadku śmierci ubezpieczonego. Po zakończeniu umowy wypłacana jest gwarantowana kwota, która może zostać powiększona o premie roczne i premię końcową. Minimalna składka wynosi 165 zł miesięcznie. Wariant „Oszczędności Bez Obaw” pozwala przeznaczyć środki na dowolny cel i oferuje podobną formę zabezpieczenia.

O badaniu

Badanie Prudential Family Index 2025 zostało przeprowadzone przez agencję Beyond w kwietniu 2025 roku metodą CAWI na reprezentatywnej próbie 750 osób (w wieku 25–70 lat z dziećmi). Dane o długości życia i emeryturach pochodzą z najnowszych publikacji GUS i ZUS. 

(KS, źródło: Prudential)

Bondaval współpracuje ze Swiss Re w obszarze ubezpieczeń kredytów

0
Źródło zdjęcia: Canva

Firma Bondaval zawiązała globalne partnerstwo z Swiss Re Corporate Solutions służące poszerzeniu dostępu do opartych na technologii ubezpieczeń kredytów. Porozumienie jest znaczącym krokiem w kształtowaniu sposobu dostarczania ochrony kredytu firmom na całym świecie.

Bondaval będzie przyjmował do ubezpieczenia i wystawiał polisy oraz gwarancje płatności przez własną platformę. Swiss Re dostarczy pojemność ubezpieczeniową, łącząc swoją skalę z podejściem Bondaval stawiającym na cyfryzację. Współpraca stwarza możliwości dla obu stron. Dla Swiss Re partnerstwo oferuje rozszerzenie ich biznesu ubezpieczeń kredytowych na wiele rynków, podczas gdy Bondaval zyskuje wsparcie dla swojego dalszego rozwoju w Wlk. Brytanii, Unii Europejskiej, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie z perspektywą na kolejne regiony. Platforma wychodzi poza tradycyjne administrowanie polisami, dokonując bezpośredniej integracji z systemami korporacyjnymi, dając menedżerom kredytów widoczność ryzyk w czasie rzeczywistym.

Sojusz wpisuje się w szerszy trend, w którym fintechy i insurtechy łączą siły, aby zmodernizować ochronę kredytów, odpowiadając na rosnące zapotrezbowanie na elastyczne, wbudowane rozwiązania dotyczące kredytów, odchodzące od konstrukcji statycznych. Dla ubezpieczycieli takie partnerstwa otwierają kanały dystrybucji i zapewniają skalę, a fintechy wnoszą zaawansowaną technologię pozwalającą na szybsze zawarcie polisy i szczegółowy ogląd ryzyka.

(AC, źródło: Insurtech Insights)

Compensa świętuje 35-lecie działalności

0
Anna Włodarczyk-Moczkowska

Compensa obchodzi 35. rocznicę powstania. Z tej okazji towarzystwo zorganizowało jubileuszową wystawę w swojej warszawskiej centrali oraz wydało pamiątkowy album przypominający kluczowe momenty w historii firmy.

Wystawę, którą można oglądać w siedzibie ubezpieczyciela w Warszawie, zainaugurowała w poniedziałek 6 października Anna Włodarczyk-Moczkowska, prezeska Compensy. Ekspozycja prezentuje unikatowe zdjęcia, materiały archiwalne i pamiątki z początków działalności towarzystwa: z lat 90. XX wieku oraz pierwszej dekady XXI wieku.

Narodziny w czasach transformacji

Marka Compensa pojawiła się na rynku w 1990 roku, w momencie, gdy Polska wkraczała w erę wolnego rynku.

–  Od samego początku Compensa była częścią wielkiej zmiany, która dokonywała się w Polsce. Budowaliśmy firmę w czasach, gdy wolny rynek dopiero powstawał, a zasady gry tworzyły się na naszych oczach. Od 35 lat pozostajemy blisko naszych klientów, agentów i partnerów biznesowych – od pierwszych dni to właśnie relacje z nimi stanowią fundament naszej działalności. Dziś, jako piąty co do wielkości ubezpieczyciel majątkowy w Polsce z przypisem składki w wysokości 4 miliardów złotych, jesteśmy dumni z tego, co osiągnęliśmy. Jednak to nie liczby i miejsce w rankingach są naszym największym sukcesem, lecz zaufanie, którym obdarzają nas miliony Polaków. Patrzymy z wdzięcznością na drogę, którą przeszliśmy oraz z entuzjazmem na nowe wyzwania, które są przed nami – mówiła podczas otwarcia wystawy Anna Włodarczyk-Moczkowska.

Compensa weszła na rynek w 1990 roku, czyli w tym samym czasie, w którym Vienna Insurance Group rozpoczęła ekspansję w Europie Środkowo-Wschodniej. Obecnie Compensa jest jedną z największych i odnoszących największe sukcesy firm ubezpieczeniowych w naszej grupie, składającej się z ponad 50 spółek w 30 krajach. Dzięki doświadczonemu zespołowi menedżerskiemu i zaangażowanej kadrze Compensa wypracowała pozycję lidera innowacyjnych i cyfrowych rozwiązań zarówno na polskim rynku, jak i w VIG. Niedawna reorganizacja naszych spółek w Polsce wyznaczyła kierunek dalszego wzmacniania odporności we wszystkich obszarach działalności ubezpieczeniowej, a Compensa jest idealnie przygotowana na kolejne 35 i więcej lat sukcesów – mówi Harald Riener, członek zarządu Vienna Insurance Group oraz przewodniczący rady nadzorczej Compensy.

Kronika 35 lat historii

Oprócz wystawy Compensa przygotowała pamiątkowy album, który opowiada historię towarzystwa przez ostatnie 35 lat. Publikacja zawiera archiwalne materiały i zdjęcia oraz przybliża ludzi, którzy budowali firmę od podstaw. Przedstawia kluczowe momenty w rozwoju Compensy – od pierwszych polis wystawianych w małych biurach w latach 90., przez ekspansję na rynku i stworzenie rozległej sieci współpracujących z firmą pośredników, wejście do grupy VIG, aż po połączenie z firmą Wiener w 2024 roku.

Album pokazuje również, jak Compensa z firmy z kilkudziesięcioma pracownikami przekształciła się w organizację zatrudniającą ponad 1,6 tys. osób i obsługującą 2,5 mln klientów indywidualnych oraz ponad 150 tys. przedsiębiorstw. Konsekwentnie budując swoją silną pozycję rynkową, towarzystwo rozwija sieć sprzedaży w całej Polsce, która w części detalicznej obejmuje 13 regionalnych centrów sprzedaży oraz ponad 40 tys. współpracujących agentów. Do tego należy doliczyć szerokie grono brokerów i partnerów biznesowych. Dla nich Compensa rozwinęła szeroką ofertę produktową: od ubezpieczeń komunikacyjnych i majątkowych, przez odpowiedzialność cywilną i ubezpieczenia dla biznesu, aż po specjalistyczne produkty dla różnych grup zawodowych czy ubezpieczenia zdrowotne.

Trzy i pół dekady działalności Compensy to także okres przemian technologicznych i rynkowych: firma, która zaczynała w erze papierowych polis i książek szkodowych, dziś inwestuje w innowacje technologiczne i jest jednym z liderów implementacji sztucznej inteligencji w branży ubezpieczeniowej.

Jubileuszowa wystawa będzie dostępna do końca października dla osób, które odwiedzą centralę towarzystwa w Warszawie, pracowników czy partnerów. Natomiast pamiątkowy album w wersji papierowej trafi do oddziałów regionalnych Compensy, a w wersji elektronicznej jest dostępny na stronie internetowej towarzystwa: https://www.compensa.pl/o-nas/#35_lat.

(KS, źródło: Compensa)

22,741FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie