Blog - Strona 191 z 1797 - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal
Strona główna Blog Strona 191

Data Economy Congress: AI traci blask, zyskuje sens

0

W Warszawie zakończyła się szósta edycja Data Economy Congress. 6 i 7 października w Hotelu The Westin spotkali się liderzy biznesu, nauki, administracji i technologii. Dyskutowano o tym, jak dane i sztuczna inteligencja zmieniają gospodarkę, modele decyzyjne i sposób funkcjonowania organizacji. Patronem medialnym wydarzenia była „Gazeta Ubezpieczeniowa”.

W centrum rozmów znalazły się suwerenność cyfrowa, etyka algorytmów i praktyczne wyzwania wdrażania AI. Eksperci analizowali, jak budować zaufanie do systemów uczących się, jak łączyć zgodność regulacyjną z elastycznością działania i jak sprawić, by projekty testowe faktycznie przechodziły do etapu produkcji. Dyskutowano także o deficycie kompetencji i roli liderów, którzy potrafią przekładać potencjał technologii na realną wartość biznesową.

Mimo że globalny rynek AI przekroczył już 400 mld USD, a ponad 35% firm wdrożyło rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji, to aż 80% projektów AI kończy się niepowodzeniem. Dlaczego? Bo technologia to tylko 20% sukcesu. Pozostałe 80% to brak danych dobrej jakości, niejasne cele biznesowe, brak kompetencji i zaufania do algorytmów oraz niedostosowana kultura organizacyjna – podkreślał Marek Wilczewski, dyrektor zarządzający ds. zarządzania informacją, danymi i analityką w PZU. – AI nie wychodzi, gdy brak jest strategii danych i ludzi, którzy potrafią je wykorzystać. Sukces AI wymaga dziś interdyscyplinarności: od data science po etykę i zarządzanie zmianą – podsumował.

Agnieszka Wrońska, prezeska LINK4 w latach 2016–2024, dodała, że branża ubezpieczeniowa powinna patrzeć na sztuczną inteligencję nie jak na rewolucję, lecz na proces dojrzewania. – Trudno dziś powiedzieć coś naprawdę nowego o AI. W każdej branży powtarzamy, że technologia nie zadziała bez zmian w kulturze organizacyjnej i myślenia od strony klienta – i to wciąż aktualne. Nie ma skrótów, są tylko kolejne etapy dojrzewania – powiedziała.

Agnieszka Wrońska zwróciła również uwagę, że ubezpieczyciele nie będą konkurować z BigTechami o najlepszych inżynierów, ale mają inne, bardzo silne zasoby, czyli kompetencje w analizie ryzyka, ogromne zbiory danych i coraz lepsze standardy ich jakości. – To dobry punkt startowy, choć przed nami ogrom pracy. Cieszy, że nikt już nie kwestionuje sensu inwestycji w zaawansowaną analitykę i modele uczące się w ocenie ryzyka. Dziś wyzwaniem jest mądra komercjalizacja, a także umiejętność łączenia eksperymentów z doświadczeniem branżowym i wymaganiami regulatorów – zaznaczyła.

Jak zauważyła, AI nie musi oznaczać wielkich modeli i spektakularnych wdrożeń. W praktyce liczą się codzienne usprawnienia, a więc automatyzacja powtarzalnych zadań, lepsze wykorzystanie danych, szybsze decyzje w obsłudze klienta. – Nie staniemy się potęgą obliczeniową z dnia na dzień, ale możemy konsekwentnie przesuwać granicę tego, co możliwe. Krok po kroku, mądrze i z pokorą wobec danych – podsumowała Agnieszka Wrońska.

Kongres zakończyła debata o etycznych aspektach AI, w której wybrzmiało jedno: technologia nie zwalnia z odpowiedzialności – ani firm, ani decydentów. Dla kogoś, kto od dwóch lat słyszy na każdej konferencji, że „AI zmieni wszystko”, tegoroczny Data Economy Congress brzmiał jak moment otrzeźwienia. AI nie potrzebuje więcej fanów, tylko więcej cierpliwych i wytrwałych realistów.

(AW)

Instalacje OZE wymagają nowych standardów w ubezpieczeniach

0
Grzegorz Wałachowski

Rozmowa z Grzegorzem Wałachowskim, starszym underwriterem ubezpieczeń majątkowych i technicznych ERGO Hestii

Aleksandra E. Wysocka: – Rynek OZE eksplodował w ostatnich latach. Z perspektywy ubezpieczyciela – jakie są największe wyzwania?

Grzegorz Wałachowski: – Skala jest naprawdę imponująca. W czerwcu 2025 r. moc zainstalowana odnawialnych źródeł energii w Polsce przekroczyła 35 gigawatów – to już niemal połowa krajowego miksu energetycznego. Ale za tymi gigawatami kryją się bardzo konkretne ryzyka.

Dla fotowoltaiki to nie tylko pożary spowodowane wadliwym montażem, gradobicia czy huragany, które w kilkanaście minut potrafią zniszczyć setki paneli czy zerwać instalację z dachu. Dochodzą kradzieże sprzętu o dużej wartości oraz wandalizm na wyeksponowanych elementach i – co często bywa najdotkliwsze – długotrwałe przestoje. Nawet drobna awaria potrafi oznaczać setki tysięcy złotych utraty przychodu, gdy producent kwestionuje swoją odpowiedzialność i naprawa się przedłuża.

Dla farm wiatrowych zagrożenia są również poważne. Uderzenie pioruna, awaria przekładni, pożar turbiny to realne scenariusze. Zdarzają się też spektakularne incydenty, np. oderwana łopata turbiny niszcząca uprawy lub wyciek hektolitrów oleju z gondoli zanieczyszczający grunt, które generują roszczenia osób trzecich.

A to niepełna perspektywa, bo przecież pojawiają się także wyzwania systemowe. Polskie sieci przez lata projektowano pod energetykę konwencjonalną, a dziś muszą przyjmować intermitentną energię z OZE. Skutkiem są wymuszone redukcje mocy i kolejne straty dla inwestorów.

Czyli klasyczne polisy energetyczne są niewystarczające?

– Zdecydowanie tak. Standardowe produkty chronią przede wszystkim mienie, ale pomijają specyfikę OZE. Tymczasem ważne są również utrata przychodów czy odpowiedzialność względem osób trzecich. Znamy przypadki, gdy awaria magazynu energii doprowadziła do przegrzania baterii i trudnego do opanowania pożaru. Straty były dotkliwe, a tradycyjna polisa nie dawała pełnego pokrycia.

Dlatego przygotowaliśmy nowy produkt z trzema sekcjami: ubezpieczeniem mienia w formule all risk, ubezpieczeniem przerw w produkcji energii oraz OC. Wprowadziliśmy przydatne klauzule – jak ubezpieczenie niedoboru w produkcji energii w wyniku mniejszego nasłonecznienia.

Kluczowe jest też to, że katalog przedmiotu ubezpieczenia jest otwarty, co daje możliwość objęcia ochroną każdego rodzaju lądowej instalacji OZE, w tym magazynów energii czy instalacji hybrydowych. Poza tym możemy ubezpieczyć całą infrastrukturę towarzyszącą instalacji OZE – od stacji transformatorowych i systemów monitoringu, przez okablowanie i oświetlenie, po ogrodzenia i drogi dojazdowe czy systemy zabezpieczeń. Inwestor nie musi żonglować kilkoma polisami, dostaje jedną, spójną ofertę.

Co brokerzy powinni wiedzieć o nowych OWU?

– Że powstały w odpowiedzi na ich postulaty. Sygnały z rynku były jasne: wnioski ubezpieczeniowe są przeładowane, klienci nie mają szczegółowych danych, a proces trwa za długo. Dlatego uprościliśmy formularze – pytamy tylko o kwestie najistotniejsze dla oceny ryzyka.

Po drugie, wprowadziliśmy elastyczność. Jeśli inwestor oprócz instalacji PV montuje np. magazyn energii, stacje ładowania aut czy pompy ciepła, nie trzeba żadnych dodatkowych zapisów – to jest w standardzie.

Po trzecie prosty język. Definicje są otwarte i zrozumiałe, żeby nie blokować ochrony w nietypowych sytuacjach. Broker dostaje narzędzie, którym łatwo posługuje się w rozmowie z klientem, zamiast tłumaczyć niejasne zapisy.

Obiecujecie brokerom jednego underwritera prowadzącego ofertę. To naprawdę działa w praktyce?

– Tak, i to była jedna z najczęściej powtarzanych próśb. Do tej pory broker musiał koordynować kilka ścieżek naraz – osobno ryzyka majątkowe, osobno OC, różne OWU. Efekt? Rozbieżności, niepotrzebna biurokracja i strata czasu.

Teraz całość obsługuje jedna osoba – od przygotowania oferty, przez negocjacje, po obsługę polisy i ewentualny kontakt z likwidacją szkód. Broker ma partnera, który zna projekt od podszewki. W krytycznym momencie nikt nie powie „To nie moja działka”, bo całość spina ten sam doświadczony underwriter.

Kompleksowość i prostota w jednym – to nie brzmi jak sprzeczność?

– W naszym przypadku oba elementy idą ze sobą w parze. Kompleksowość oznacza, że objęliśmy całą ścieżkę inwestycji: od montażu, przez eksploatację, po rozbudowę. To ochrona mienia, utraty przychodów, OC oraz kosztów dodatkowych, takich jak ekspertyzy rzeczoznawców, nowsza technologia czy naprawy prowizoryczne.

Prostota to z kolei trzy przejrzyste sekcje, minimum formalności i koniec z gąszczem definicji. Brokerzy doceniają też: wariantowość OWU z opcją włączenia ryzyka MB i MLOP, ograniczenie potrącania zużycia technicznego czy interaktywną wersję OWU, w której jednym kliknięciem możemy przejść do wybranego miejsca. Broker nie musi już błądzić po 40 stronach dokumentu.

Z perspektywy inwestora – jaka jest rola polisy?

– To fundament całego przedsięwzięcia. Bez niej nikt rozsądny nie zaczyna inwestycji. Dobrze zaprojektowana polisa nie jest kosztem, lecz inwestycją w stabilność finansową. Chroni aktywa i przyszłe przychody, a często jest też warunkiem uzyskania finansowania z banku czy funduszu.

Coraz częściej inwestorzy muszą raportować zgodność z zasadami ESG – a odpowiednia polisa to dowód, że zarządzają ryzykiem profesjonalnie. W praktyce oznacza to spokojny sen: jeśli gradobicie zniszczy farmę PV, jeśli w magazynie energii dojdzie do pożaru albo w turbinę wiatrową uderzy piorun – jego projekt przetrwa.

Broker, który potrafi to wyjaśnić klientowi, nie sprzedaje „papieru”, tylko realne bezpieczeństwo i ciągłość biznesu.

A brokerzy? Co powinni zapamiętać na koniec?

– Że OWU OZE powstało w odpowiedzi na ich realne potrzeby. Jeden underwriter, prosty język, elastyczny i kompleksowy zakres oraz otwarty katalog przedmiotu ubezpieczenia – to rozwiązania, które oszczędzają czas, minimalizują ryzyko nieporozumień i budują przewagę konkurencyjną.

Dla inwestora ubezpieczenie staje się strategicznym elementem projektu, równie ważnym jak turbina czy panel. Energia odnawialna to nie przyszłość, tylko teraźniejszość. A brokerzy, którzy już dziś nauczą się grać w tej lidze, jutro będą liderami rynku.

Dziękuję za rozmowę.

Aleksandra E. Wysocka


POBIERZ | SUBSKRYBUJ W APPLE PODCASTS | SUBSKRYBUJ W SPOTIFY

INTER Polska oferuje nowe polisy dla pielęgniarek oraz młodych lekarzy

0
Źródło zdjęcia: Canva

INTER Polska rozszerza wsparcie dla zawodów medycznych. Od października pielęgniarki i położne mogą wykupić ubezpieczenie INTER Pomoc Psychologiczna oraz klauzulę zwrotu kosztów błędnej refundacji leków. Z kolei polisa „INTER Lekarz po stażu” została stworzona specjalnie z myślą młodych medykach, którzy dopiero rozpoczynają samodzielną drogę zawodową.

Odpowiedzialność zawodowa pielęgniarek i położnych – błędne wystawianie recept

Pielęgniarki i położne odgrywają kluczową rolę w systemie ochrony zdrowia. To one są najbliżej pacjentów – czuwają nad ich bezpieczeństwem, towarzyszą w najważniejszych i najtrudniejszych momentach życia, dbają o zdrowie i komfort chorych.

Z drugiej strony pojawia się także odpowiedzialność prawna i finansowa. Od 1 stycznia 2016 roku pielęgniarki i położne w Polsce, które posiadają odpowiednie uprawnienia, mogą wystawiać recepty na wybrane leki, środki spożywcze specjalnego przeznaczenia żywieniowego, wyroby medyczne, a także kontynuować terapię zaleconą przez lekarza.

Oznacza to, że w przypadku błędów przy wystawianiu recept refundowanych pielęgniarki i położne ponoszą taką samą odpowiedzialność jak lekarze. Dlatego INTER Polska dołącza do dobrowolnego OC dla tych zawodów klauzulę chroniącą pielęgniarkę lub położną w sytuacji, gdy NFZ zażąda zwrotu kosztów refundacji. Dotyczy to m.in. wystawienia recepty bez uzasadnienia medycznego, niezgodnie z uprawnieniami pacjenta oraz wbrew obowiązującym przepisom. 

Dzięki klauzuli zwrotu kosztów błędnej refundacji leków odpowiedzialność finansowa nie spada wyłącznie na osobę wykonującą zawód medyczny, a koszty mogą zostać pokryte z ubezpieczenia. 

INTER Pomoc Psychologiczna – szybkie wsparcie w kryzysowych sytuacjach

Jest to ubezpieczenie, które daje szybki i poufny dostęp do psychologa w sytuacjach kryzysowych – zarówno osobistych, jak i zawodowych. Konsultacja psychologiczna zostanie organizowana nawet w ciągu 3 dni roboczych od zgłoszenia i przybierze formę odpowiednią do potrzeb ubezpieczonego: konsultację wideo, rozmowę telefoniczną czy czat z psychologiem

Można wybrać pakiety ubezpieczeń z 3 lub 8 konsultacjami.

Ubezpieczenie dopasowane do realnych wyzwań młodych lekarzy

Samodzielne dyżury, decyzje podejmowane pod presją czasu, praca w różnych miejscach i systemach – to codzienność młodego medyka. Dlatego ubezpieczenie INTER Polska „INTER Lekarz po stażu” obejmuje dyżury na SOR oraz w nocnej i świątecznej pomocy, a także zabiegi chirurgiczne, endoskopowe i inne wykonywane za zgodą pacjenta. Ochroną ubezpieczeniową objęte jest lecznictwo stacjonarne i całodobowe oraz ambulatoryjne. Zakres pokrycia został dopasowany do realiów początków pracy, tak aby młody medyk mógł skupić się na nauce zawodu i budowaniu pewności w praktyce klinicznej.

W pakiecie znajduje się

  • OC obowiązkowe – dla lekarzy prowadzących własną praktykę lub pracujących na kontrakcie. Suma gwarancyjna aż do 1 mln EUR.
  • OC dobrowolne – rozszerzona ochrona obejmująca m.in. szkody w mieniu pacjenta, błędną refundację leków, czy naruszenie praw pacjenta (tajemnicy lekarskiej, godności, intymności). Wysoka suma gwarancyjna do 1 mln EUR.
  • Asysta i ochrona prawna – całoroczny dostęp do prawnika 24/7 w sprawach zawodowych, prywatnych i podatkowych, w tym porady telefoniczne i online, przygotowanie opinii prawnych oraz pokrycie kosztów sądowych, biegłych i adwokata (zgodnie z warunkami ubezpieczenia). Suma ubezpieczenia do 1 mln zł. 
  • INTER Pomoc Psychologiczna – konsultacje z psychologiem w formie wideo, telefonicznej lub czatu – 3 lub 8 sesji w roku polisowym. To szybkie wsparcie w sytuacjach kryzysowych związanych z pracą i życiem osobistym.
  • INTER Ochrona HIV/WZW – w razie kontaktu z materiałem zakaźnym ubezpieczyciel zapewnia finansowanie badań, kuracji antyretrowirusowej oraz wypłatę świadczenia w przypadku zakażenia. Można też rozszerzyć ochronę o zdarzenia związane z agresją pacjenta lub jego bliskich.
  • INTER Tour 365 – całoroczne ubezpieczenie turystyczne dla lekarzy wyjeżdżających w celach zawodowych lub prywatnych (suma ubezpieczenia do 2 mln zł).

Z ubezpieczenia mogą skorzystać lekarze i lekarze dentyści, którzy:

  • ukończyli staż w ciągu ostatnich 12 miesięcy,
  • mają mniej niż 30 lat,
  • posiadają pełne PWZ (Prawo Wykonywania Zawodu)
  • to ich pierwsza polisa w INTER jako lekarz (mogli mieć polisę studencką lub stażową)
  • wykonują zawód na umowie o pracę, kontrakcie, w ramach wolontariatu lub prowadząc własną praktykę.

(KS, źródło: INTER Polska)

Mamy swoje metody, aby nie dać się nabrać

0
Lidia Alagierska

Rozmowa z Lidią Alagierską, dyrektorką Departamentu Ubezpieczeń Majątkowych i Komunikacyjnych w AGRO Ubezpieczeniach

Redakcja „Gazety Ubezpieczeniowej”: – Jaka jest najbardziej rażąca próba oszukania firmy ubezpieczeniowej, z Pani doświadczenia?

Lidia Alagierska: – Zawarcie umowy na wysokiej klasy pojazd, który miał już szkody w innych TU. Pojazd ten był prowizorycznie naprawiony; zdjęcia pojazdu wykonane nawet w nadmiarze, aby formalnościom stało się zadość. Został ubezpieczony w pakiecie AC z zawyżoną sumą ubezpieczenia i opcją GSU, z wykupioną konsumpcją SU po szkodzie, składka płatna w czterech ratach, a następnie zgłaszane były kolejno szkody „żywiołowe” i „parkingowe”, które zostały odmówione z uwagi na podejrzenie wyłudzenia. Na końcu pojazd został rzekomo „skradziony”.

Proceder włoski ewoluuje. Jak?

– Nowość polega na podawaniu w umowie ubezpieczenia danych osób fizycznych w części prawdziwych – to imię i nazwisko, np. właściciela włoskiej firmy. Fałszywe są adresy, numer telefonu i adres e-mail; to fikcyjne dane z Polski. Proceder kwitnie z powodu wysokich cen ubezpieczeń OC, podatków i innych opłat, głównie w rejonie Neapolu. Na przykład składka za ubezpieczenie OC na motocykl kosztuje tam ok. 1000 euro. W Polsce to ok. 300 zł. W Neapolu wiele aut i skuterów ma polskie tablice rejestracyjne.

Szkody OC wyrządzone we Włoszech to przede wszystkim wyłudzenia. Jeżeli auto jest świeżo zarejestrowane, kraj pochodzenia to Włochy lub w dokumentach pojazdu pojawiają się włosko brzmiące dane klienta, możemy przypuszczać, że auto jest wprowadzane do obiegu w Polsce.

Na stronie https://reve.aci.it/home można sprawdzić po numerze rejestracyjnym, czy wcześniej ubezpieczane w Polsce auto nie jest przypadkiem u podnóża Wezuwiusza.

Zmarli często są klientami towarzystw?

– Tak – żyją w naszych systemach o wiele lat dłużej. Jeśli zmarły miał wysokie zniżki, bliscy nie zgłaszają jego zgonu, tylko opłacają polisy i kontynuują ubezpieczenie pojazdu. To jest oczywiście niezgodne z prawem. Polisa zawarta na zmarłego w świetle przepisów jest nieważna. W momencie szkody mogą być poważne problemy.

Jak często zdarzają się „literówki”?

– Celowe literówki to zmora. Błąd w numerze VIN czy numerze rejestracyjnym uniemożliwia zweryfikowanie samochodu w UFG – nie można sprawdzić historii szkodowej. To jest jednak tylko chwilowe „zmylenie systemu”. Mamy swoje metody, aby nie dać się nabrać.

Coraz częściej zauważamy próby zawierania umów na pojazdy wykorzystywane do przewozu osób (taxi) bez podania informacji o takim przeznaczeniu pojazdu. Ma to jednak krótkie nóżki – w CEP wyświetla się informacja o datach przeglądu technicznego i stanie licznika wykonanym dla taksówki. To jednoznaczna weryfikacja.

Literówki w danych osobowych posiadacza pojazdu to również często odnotowywana w systemach informatycznych próba obejścia weryfikacji historii polisowej i szkodowej w bazie UFG.

W oszustwach bierze udział od jakiegoś czasu AI.

– I jest to niebezpieczne dla naszej branży. Siatki wyłudzaczy odszkodowań wykorzystują sztuczną inteligencję, aby przygotować np. opis zdarzenia kolizji i wygenerować zdjęcia uwiarygadniające rzekomo zaistniałą kolizję. Wszystko wygląda bardzo realnie.

AI kwitnie choćby w procederze włoskim. W tym przypadku towarzystwa też mają swoje metody, aby nie dać się zwieść. Niebagatelne znaczenie ma coraz większe doświadczenie i czujność likwidatorów, a także fakt, że ubezpieczyciele również korzystają z AI.

Czy w ostatnim czasie nasilają się jakieś zjawiska?

– Mocno nasila się zawieranie umów na fikcyjne tożsamości oraz kradzione dane osobowe. W internecie funkcjonują choćby generatory numerów PESEL. Systemy towarzystw przepuszczają takie dane, bo wyglądają jak prawdziwe, ale weryfikacja w CEP i UFG pozwala wyłuskać nieistniejący PESEL. Konsekwencje za tego rodzaju oszustwa są wyjątkowo surowe – to są po prostu sprawy kryminalne.

Modne jest też przenoszenie prawa własności na wymyślonych nabywców. Pozwala to nieuczciwym użytkownikom rozmyć odpowiedzialność za płatność składki za polisę OC.

Jak często pośrednicy ubezpieczeniowi są ofiarami oszustwa?

– Jeden z przykładów: pośrednik otrzymuje od klienta prośbę przez telefon o przygotowanie umowy ubezpieczenia z uwagą, że dokumenty „okaże później”. Agent, który nabierze się na wystawienie polisy OC na skuter za umowne 300 zł bez sprawdzenia danych, nieświadomie wystawia polisę na jednoślad jeżdżący po Włoszech.

Zdarza się, że pośrednicy dają się zwieść zapewnieniom klienta przedstawiającego umowę kupna-sprzedaży auta – to nierzadko podrobiony dokument. Umowa OC zawarta na ten konkretny pojazd zostaje wystawiona na fikcyjnego nabywcę, ale w rzeczywistości pojazd jest w rękach innego użytkownika. Ubezpieczenie OC obowiązuje, ale kolejne wezwania do zapłaty pozostają bez odpowiedzi, bo ich adresat po prostu nie istnieje.

Jak towarzystwa radzą sobie z tym wszystkim?

– Niebagatelne znaczenie ma doświadczenie pracowników oraz wzajemna komunikacja i współpraca między zakładami i UFG. Przykładem takiego działania jest system FOTO UFG, w którym AI automatycznie rozpoznaje obrazy i wykrywa te same lub powiększone uszkodzenia poszczególnych elementów zgłaszane do różnych ubezpieczycieli.

Publikacje prasowe, takie jak zapis naszej rozmowy, są ważnym elementem edukacji i budowania świadomości wśród sprzedawców. Walka z naciągaczami zaczyna się w punkcie sprzedaży.

Co może zrobić pośrednik, żeby nie wziąć udziału w przestępstwie?

– Wystawiając polisę komunikacyjną, musi zweryfikować prawdziwość danych osoby i pojazdu. Może dodatkowo sprawdzić pojazd w bazie CEP – w ten sposób zweryfikuje dane pojazdu, ważny przegląd techniczny, czy były szkody za granicą, posiadanie OC oraz czy pojazd zmienił właściciela.

Pośrednik może też sprawdzić główne PKD działalności firmy i w ten sposób ustalić, czy podmiot gospodarczy świadczy np. usługi transportowe, wynajmu i dzierżawy, przesyłki kurierskie lub przewóz osób (taxi). Można skorzystać z wyszukiwarki REGON. Proceder włoski można szybko, choć tylko częściowo, ustalić w Registro Veicoli Esteri (REVE). Podstawą jest też weryfikacja tożsamości ubezpieczającego.

Zadawajmy pytania, weryfikujmy dane. Nie dajmy się oszukać.

Bezpieczny kontrakt budowlany na brokerskim śniadaniu z Generali

0
Źródło zdjęcia: Generali

17 września 2025 r. w restauracji Na Cyplu nad Wisłą w Warszawie odbyło się III Śniadanie z cyklu „Bezpieczny kontrakt budowlany – jak nie dać się zaskoczyć na placu budowy”, organizowane przez Generali.

Spotkanie w wakacyjnej scenerii mariny wiślanej zgromadziło ponad 70 brokerów i brokerek z całej Polski, specjalizujących się w ubezpieczeniach kontraktów budowlano-montażowych.

Bardzo się cieszę, że możemy spotkać się w tak licznym gronie – rozpoczął spotkanie Hubert Choszczyk, dyrektor Departamentu Sprzedaży Ubezpieczeń Korporacyjnych Generali Polska. – Cały cykl śniadań poświęciliśmy budowlance, bo widzimy, jak ogromne znaczenie mają dziś kontrakty infrastrukturalne i montażowe. To obszar, który daje branży duże perspektywy, ale jednocześnie rodzi wiele wątpliwości i sporów.

Chcieliśmy, aby brokerki i brokerzy mogli spojrzeć na ten temat z różnych stron – prawniczej, inżynieryjnej i wykonawczej. Naszą intencją było stworzenie przestrzeni do rozmowy o realnych wyzwaniach rynku i o praktyce, która nie zawsze znajduje odzwierciedlenie w dokumentach czy raportach.

Mity i rzeczywistość na placu budowy

Gościem specjalnym był Łukasz Mróz, radca prawny z kancelarii Mróz Radcy Prawni. W swoim barwnym wystąpieniu mówił o mitach i rzeczywistości kontraktów budowlanych, przywołując przykłady sporów sądowych i obrazowe metafory.

Plac budowy to pole, na którym zderzają się różne interesy. Czasami to, co wydaje się oczywiste dla inwestora, zupełnie inaczej widzi wykonawca, a jeszcze inaczej ubezpieczyciel. I wtedy zaczyna się spór o to, kto odpowiada za dziurę w drodze, źle zabezpieczony teren czy wypadek przechodnia – tłumaczył.

Mecenas przywołał też głośną sprawę motocyklisty, który uległ poważnemu wypadkowi na przebudowywanej drodze. – Z pozoru prosta sytuacja zamieniła się w wieloletni proces, w którym kolejne instancje przerzucały odpowiedzialność między inwestorem, wykonawcą i zarządcą drogi. Ostatecznie sprawa trafiła aż do Sądu Najwyższego. To pokazuje, jak kluczowe znaczenie ma protokół przekazania placu budowy i jak cienka bywa linia odpowiedzialności.

Polska w centrum regionu

Szerszą perspektywę zaprezentował Tomasz Kukuła, CEE Regional Chief Underwriting Officer Generali: – Polski rynek budowlano-montażowy pozostaje najważniejszy w Europie Środkowo-Wschodniej. Choć widać pewne spowolnienie, wciąż realizowanych jest tu wiele inwestycji. To także rynek najbardziej nowoczesny i aktywny, silnie powiązany z Londynem i innymi centrami międzynarodowymi. Brokerzy w Polsce wyróżniają się dynamiką i poszukiwaniem nowych rozwiązań – podkreślał.

Ekspert zwrócił też uwagę na specyfikę dużych projektów energetycznych i rosnące ryzyka klimatyczne: – Kilka miesięcy temu gradobicie zniszczyło całą farmę fotowoltaiczną tuż przed odbiorem. Straty przekroczyły 100 mln euro. To pokazuje, jak istotne dla całego rynku budowlano-montażowego są dziś ryzyka związane z pogodą i jak ważna staje się precyzyjna konstrukcja polisy.

Głos brokerów

Ważnym elementem spotkania były głosy z sali. Mateusz Gałabuda z Attis Broker wskazywał na praktyczny wymiar spotkań: – Najcenniejsze jest to, że możemy poznać kulisy negocjacji między inwestorem a wykonawcą. Klienci rzadko dzielą się szczegółami tych rozmów, więc ta wiedza bardzo pomaga doradzać w trudnych przypadkach. Dzięki temu możemy lepiej przygotować się na sytuacje, w których z pozoru proste ustalenia zamieniają się w skomplikowane spory. Generali jak zwykle zapewniło dużo wartości merytorycznej we wspaniałej, przyjacielskiej atmosferze.

Podsumowanie organizatorów

Choć pierwotnie cykl miał być kameralny – dla około 30 osób – zainteresowanie przerosło oczekiwania. – To, że dziś zgromadziliśmy ponad 70 osób, pokazuje, jak aktualny i ważny jest temat ryzyk budowlano-montażowych – podsumowała Katarzyna Krysiak, dyrektorka Regionalnego Zespołu Ubezpieczeń Korporacyjnych Generali. – Cieszy nas, że udało się stworzyć przestrzeń do rozmowy, w której doświadczeni brokerzy i brokerki oraz eksperci mogą wymieniać się wiedzą i praktyką. Takie spotkania nie są jedynie okazją do integracji – one realnie wspierają codzienną pracę w tej wymagającej dziedzinie.

Zorganizowany w tegoroczne wakacje przez Generali Polska cykl śniadań poświęcony był problematyce bezpieczeństwa kontraktów budowlanych widzianego z perspektywy 360° i przez pryzmat interesów wszystkich stron kontraktu: inwestora, wykonawców, osób trzecich, ubezpieczycieli.

Prezentowane przykłady szkód z placu budowy pokazały, że przypisanie odpowiedzialności za szkodę nie jest oczywiste, a ta odpowiedzialność zmienia się w czasie wraz z postępem prac budowlanych. Dlatego konstrukcja polisy CAR ma wielu ubezpieczonych, wśród których są inwestor, wykonawca, podwykonawcy – wymienieni enumeratywnie, jak i nie wymienieni w polisie.

Aleksandra E. Wysocka

Dane pod kontrolą. Jak Data Act wpłynie na rynek ubezpieczeń?

0
Źródło zdjęcia: Canva

12 września 2025 r. zaczął obowiązywać Data Act – rozporządzenie Unii Europejskiej, które gruntownie zmienia sposób, w jaki przedsiębiorstwa w całej Europie powinny gromadzić, udostępniać i wykorzystywać dane.

To jedna z najważniejszych regulacji ostatnich lat, której skutki odczuje niemal każdy sektor gospodarki. Nie ominie to branży ubezpieczeniowej, w której dane są podstawą niemal wszystkich procesów biznesowych.

Dane w centrum uwagi: Od zasobu do regulowanego dobra

Dane – osobowe i nieosobowe – stały się kluczowym aktywem każdej organizacji. Pochodzą z urządzeń IoT, aplikacji mobilnych i rozwiązań webowych, systemów CRM czy rozwiązań chmurowych i coraz częściej przesądzają o przewadze konkurencyjnej. Dotąd firmy miały dość dużą swobodę w zarządzaniu nimi. Data Act wprowadza w tym obszarze jasne reguły, które mają z jednej strony chronić interesy użytkowników, a z drugiej otworzyć rynek na innowacje.

– Data Act zmienia sposób myślenia o danych. Nie są już tylko surowcem w rękach firm, ale stają się dobrem regulowanym prawnie. To oznacza, że dostęp do nich musi być zorganizowany, przejrzysty i sprawiedliwy – zarówno wobec klientów, jak i partnerów biznesowych – komentuje Michał Billewicz, Compliance Officer w Britenet.

Nowe zasady gry w obszarze danych

Nowe przepisy obejmą wszystkie podmioty działające w UE, które w jakikolwiek sposób przetwarzają dane. Firmy będą musiały m.in.:

  • zapewnić użytkownikom i wybranym przez nich podmiotom dostęp do danych,
  • umożliwić przenoszenie danych między dostawcami usług chmurowych,
  • eliminować nieuczciwe postanowienia w umowach B2B,
  • udostępniać dane instytucjom publicznym w sytuacjach wyjątkowych,
  • w prosty sposób komunikować, jakie dane są gromadzone i w jaki sposób są wykorzystywane.

Dlaczego ubezpieczyciele muszą być szczególnie czujni?

Branża ubezpieczeniowa od zawsze opiera się na danych –  to na ich podstawie ocenia się ryzyko, kalkuluje składki czy rozpatruje szkody. Data Act nie tylko porządkuje ten obszar, ale wręcz redefiniuje zasady gry. Dla ubezpieczycieli oznacza to zarówno nowe obowiązki, jak i bezprecedensowe szanse na rozwój:

  • Większa mobilność klientów – nowe prawo do łatwego przenoszenia danych sprawi, że klienci zyskają większą swobodę w wyborze ubezpieczyciela. Nie chodzi tu jednak o przenoszenie całego profilu klienta, jak w RODO. Kluczowa zmiana polega na tym, że klient zyskuje kontrolę nad danymi generowanymi przez jego urządzenia (samochód, smartwatch, inteligentny dom) i może je udostępnić dowolnej firmie. To oznacza rosnącą konkurencję, większą presję na transparentność ofert i konieczność podnoszenia jakości obsługi.
  • Sprawniejsza likwidacja szkód – obowiązkowa interoperacyjność danych otworzy drogę do szybszej wymiany informacji między ubezpieczycielem a innymi instytucjami – serwisami samochodowymi, bankami czy organami publicznymi. Efekt? Krótszy czas obsługi szkód, mniej niejasności i większe zaufanie klientów.
  • Innowacyjne produkty i personalizacja – dostęp do danych z urządzeń IoT – samochodów, smartwatchy czy systemów inteligentnych domów – pozwoli tworzyć zupełnie nowe modele polis, precyzyjnie dopasowane do stylu życia i faktycznych zachowań klientów. To szansa na rozwój ubezpieczeń opartych na realnych danych, a nie wyłącznie statystyce.

Co może sprawić firmom największą trudność?

Dostosowanie do nowych regulacji to nie tylko kwestia prawna, ale także technologiczna i organizacyjna. Firmy muszą zmierzyć się m.in. z koniecznością pełnej inwentaryzacji i uporządkowania danych, modernizacją infrastruktury IT w kierunku interoperacyjności, aktualizacją kontraktów i regulaminów czy edukacją pracowników w zakresie nowych obowiązków i odpowiedzialności.

– Rozporządzenie wymusi na firmach zmianę podejścia do projektowania usług i produktów. Już na etapie koncepcji trzeba będzie myśleć o tym, jak dane będą udostępniane, przenoszone i wykorzystywane przez użytkowników. To wymusza większą transparentność i partnerskie podejście do klienta. W długiej perspektywie stanie się to fundamentem budowania usług opartych na zaufaniu – podkreśla Piotr Wegner, Solutions Director w Britenet.

Jak się przygotować? Cztery kroki do zgodności

Michał Billewicz rekomenduje czteroetapowe podejście do dostosowania się do nowego rozporządzenia, które pozwala zminimalizować ryzyko i sprawnie przeprowadzić organizację przez proces zmian:

  1. Analiza potencjału danych i systemów – identyfikacja wszystkich źródeł danych, ocena ich jakości i kontrola dostępu.
  2. Modernizacja infrastruktury IT – weryfikacja gotowości systemów do migracji danych i bezpiecznego udostępniania ich innym podmiotom.
  3. Aktualizacja dokumentacji i umów – eliminacja klauzul niezgodnych z Data Act i przygotowanie nowych polityk wewnętrznych.
  4. Szkolenia i komunikacja – edukacja pracowników oraz jasne informowanie klientów o ich prawach związanych z danymi.

Analiza potencjału danych – praktyczne wsparcie

Kluczowym elementem przygotowań do spełnienia wymogów nowego rozporządzenia jest zdobycie pełnej wiedzy o posiadanych już przez nas danych. Tu z pomocą przychodzi Analiza potencjału danych, usługa Britenet, która pozwala na kompleksową diagnozę ich w organizacji.

Obejmuje ona m.in.:

  • inwentaryzację źródeł danych i ocenę ich jakości,
  • analizę bezpieczeństwa i kontroli dostępu,
  • ocenę gotowości do migracji do chmury,
  • weryfikację systemów raportowania i analityki,
  • sprawdzenie, czy dane nadają się do trenowania modeli AI.

Każdy etap kończy się zestawem rekomendacji technicznych i biznesowych, które pozwalają wyeliminować ryzyka i przygotować firmę nie tylko do zgodności z regulacją, ale także do wykorzystania danych jako źródła przewagi konkurencyjnej.

Dla branży ubezpieczeniowej oznacza to solidne fundamenty pod kolejne etapy transformacji cyfrowej – od poprawy jakości obsługi klienta, przez rozwój nowych produktów, aż po bardziej efektywne wykorzystanie sztucznej inteligencji – dodaje Piotr Wegner.

Data Act – obowiązek czy szansa?

Choć Data Act nakłada na firmy konkretne obowiązki, to warto postrzegać go jako impuls do rozwoju. Organizacje, które rozpoczną przygotowania już teraz, zyskają nie tylko pewność zgodności z prawem, ale także lepiej uporządkowane procesy i dane wyższej jakości. Dla ubezpieczycieli to wyjątkowa okazja do budowania przewagi opartej na transparentności, zaufaniu i innowacyjności.

Big Data w ubezpieczeniach – jak analiza danych zmienia ofertę i ryzyko?

0
Małgorzata Plota

Kiedyś ubezpieczyciel podejmował decyzję o wysokości składki na podstawie kilku prostych zmiennych: wieku, miejsca zamieszkania, historii szkód. Dziś to za mało.

Era Big Data otworzyła branży ubezpieczeniowej zupełnie nowe horyzonty: miliony punktów danych, setki źródeł informacji i algorytmy, które potrafią błyskawicznie wyciągnąć wnioski.

Efekt? Polisy szyte na miarę, dynamiczne ceny i… zupełnie nowa definicja ryzyka.

Big Data pozwala na tworzenie modeli ryzyka opartych na tysiącach zmiennych, a nie na kilkunastu, jak jeszcze dekadę temu. Dane z social mediów, lokalizacji GPS, urządzeń IoT czy historii zakupów mogą dziś wpływać na kalkulację składki.

  • Przykład: telematyka w samochodach mierzy styl jazdy kierowcy. Ostrożni płacą mniej, dynamiczni – więcej.
  • Korzyść dla klienta: ubezpieczenie dopasowane do realnego zachowania, a nie do statystycznego „profilu”.
  • Korzyść dla firmy: minimalizacja strat dzięki lepszej selekcji ryzyka.

Od reakcji po szkodzie do predykcji przed szkodą

Dane w czasie rzeczywistym pozwalają ubezpieczycielom przejść z modelu reaktywnego na predykcyjny.

  • Czujniki w domu mogą ostrzec o wycieku wody, zanim zaleje sąsiadów.
  • Analiza pogody i geolokalizacji może wysłać alert przed burzą czy powodzią.

Takie działania nie tylko ograniczają wypłaty odszkodowań, ale też budują relację z klientem opartą na zaufaniu – ubezpieczyciel staje się partnerem, a nie tylko kasjerem od szkód.

Big Data to dopiero początek. Nadchodzi era Smart Data, w której nie chodzi o ilość, lecz o jakość i kontekst informacji. Zamiast gromadzić wszystko, firmy będą analizować dokładnie to, co wpływa na decyzje biznesowe.

  • Hyperpersonalizacja: polisy aktywowane wtedy, gdy są potrzebne – np. na czas weekendowego wyjazdu.
  • Embedded insurance: kupujesz bilet lotniczy i automatycznie otrzymujesz mikroubezpieczenie podróży.
  • Explainable AI: algorytmy, które potrafią w prosty sposób wyjaśnić klientowi, dlaczego składka wynosi tyle, a nie mniej.

Granice danych – technologia kontra etyka

Większa ilość danych to także większa odpowiedzialność. Ubezpieczyciele muszą poruszać się po cienkiej linii między personalizacją a prywatnością. Regulacje, takie jak unijny AI Act czy RODO, wymuszą pełną transparentność. Klient będzie chciał wiedzieć: Skąd macie te dane, jak je przetwarzacie i czy to działa na moją korzyść?

Najbliższe lata przyniosą przejście od przewidywania szkód do samodzielnego działania polis. Blockchain i automatyzacja mogą sprawić, że ubezpieczenie uruchomi się i rozliczy bez udziału człowieka – np. dron sprawdzi dach po wichurze, system potwierdzi szkodę i środki trafią na konto w kilka minut. To wizja, która jeszcze kilka lat temu brzmiała jak science fiction. Teraz to tylko kwestia czasu.

Podsumowanie

Big Data odmieniło ubezpieczenia, ale prawdziwa rewolucja dopiero nadchodzi. Zbieranie danych ustąpi miejsca ich inteligentnemu wykorzystaniu, a polisa stanie się czymś, co żyje razem z klientem – dopasowuje się do jego planów, ostrzega przed ryzykiem i reaguje w czasie rzeczywistym.

Dla jednych to szansa na bezpieczeństwo w wersji premium. Dla innych – wyzwanie związane z prywatnością i oddaniem części kontroli algorytmom. Jedno jest pewne: kto zignoruje potęgę danych w ubezpieczeniach, wkrótce może wypaść z gry.

Małgorzata Plota
ekspertka w dziedzinie data mining oraz analityki ubezpieczeniowej

IV Kongres Multiagentów Ubezpieczeniowych już wkrótce!

0

W dniach 17–18 października 2025 r. w hotelu Warszawianka w Jachrance pod Warszawą odbędzie się IV Kongres Multiagentów Ubezpieczeniowych, odbywający się pod hasłem „Multiagent, który wygrywa!”.

W tym roku Kongres gościć będzie ponad 400 uczestników – multiagentów, menedżerów, doradców i partnerów – a wydarzenie potrwa dwa dni.

Co przygotowaliśmy dla uczestników?

  1. Prelekcje praktyków sprzedaży – agentów, liderów, trenerów, ekspertów. Gośćmi specjalnymi będą w tym roku Krzysztof Sarnecki i Tomasz Jaroszek.
  2. Warsztaty w małych grupach – praktyczne, dynamiczne i pełne gotowych rozwiązań: o sprzedaży, komunikacji, technologii i strategii rozwoju agenta ubezpieczeniowego.
  3. Debatę Kongresowa, którą poprowadzi Aleksandra E. Wysocka.
  4. Wieczorną kolacja i stand-up w wykonaniu Antoniego Syrka-Dąbrowskiego oraz wieczorną integrację w klubie hotelowym.

Dla czytelników „Gazety Ubezpieczeniowej” przygotowaliśmy specjalny kupon rabatowy na bilety: kongresgazeta. Skorzystaj z niego już dziś, wybierz swoje warsztaty i dołącz do nas!

Więcej i bilety: www.zyciewmulti.pl

(KS)

Jak Polacy korzystają z ubezpieczeń zdrowotnych

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

W ramach prywatnych polis zdrowotnych Polacy najczęściej sięgają po profilaktykę onkologiczną, okulistyczną oraz kardiologiczną – wynika z danych gromadzonych przez Saltus Ubezpieczenia.

Mimo że Polacy mają coraz lepszy dostęp do badań i konsultacji profilaktycznych w ramach publicznego systemu opieki zdrowotnej, to nadal kolejki są duże i trzeba czekać miesiącami na poszczególne świadczenia. Średni czas oczekiwania na wizyty specjalistyczne w ramach NFZ wynosi ponad 4 miesiące, a w przypadku niektórych specjalizacji, jak np. endokrynolog, jest jeszcze znacznie dłuższy. Problem wciąż niedostatecznego dostępu do profilaktyki widzą prywatni ubezpieczyciele i zapewniają dodatkowe programy profilaktyczne, którymi można uzupełnić podstawowe ubezpieczenia. Dzięki temu pacjenci mogą regularnie monitorować swój stan zdrowia bez długiego oczekiwania – mówi Monika Witkowska, zastępczyni dyrektora ds. Rozwoju Ubezpieczeń Zdrowotnych i Pracowniczych w Saltus Ubezpieczenia.

Do lekarza z ubezpieczenia

Rosnące zainteresowanie profilaktyką przekłada się na systematyczny wzrost popularności prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych. Według najnowszych danych Polskiej Izby Ubezpieczeń pod koniec 2024 roku z polis zdrowotnych korzystało już 5,39 mln Polaków, czyli o 12,2% więcej niż rok wcześniej.

Dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne oferują szeroki wachlarz programów profilaktycznych, które znacznie wykraczają poza możliwości rządowego programu „Moje Zdrowie”, cieszącego się sporą popularnością. Podstawowe warianty polis można uzupełnić o kompleksowe pakiety profilaktyki np. kardiologicznej, onkologicznej, neurologicznej czy diabetologicznej. Ubezpieczyciele oferują także specjalistyczne programy profilaktyki wrodzonych wad słuchu czy wzroku, a w przypadku kobiet – rozbudowane pakiety ginekologiczne z regularnymi badaniami cytologicznymi i mammografią.

Z jakich usług medycznych korzystają ubezpieczeni?

Dane Saltus Ubezpieczenia pokazują TOP 5 obszarów profilaktyki zdrowotnej, z których najczęściej korzystają Polacy w ramach prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych:

  1. Profilaktyka onkologiczna – najpopularniejsza grupa usług, która obejmuje przede wszystkim konsultacje specjalistów (onkologa, ginekologa, urologa), markery nowotworowe (CA-125, CA-15-3, PSA i inne), badania USG (piersi, tarczycy, jamy brzusznej, gruczołu krokowego), mammografię, cytologię oraz gastroskopię i kolonoskopię.
  2. Profilaktyka okulistyczna – przede wszystkim konsultacje okulisty, badania dna oka, pomiar ciśnienia śródgałkowego oraz zaawansowana diagnostyka OCT i GDX.
  3. Profilaktyka kardiologiczna – np. konsultacje kardiologiczne i internistyczne, morfologia krwi, badania poziomu cholesterolu i glukozy, EKG spoczynkowe i próby wysiłkowe, Holter EKG oraz echo serca.
  4. Profilaktyka chorób układu oddechowego – m.in. konsultacje pulmonologa i alergologa, testy alergiczne, spirometria oraz zaawansowana diagnostyka obrazowa (RTG i CT klatki piersiowej).
  5. Profilaktyka następstw urazów – głównie konsultacje ortopedy i traumatologa, badania USG i RTG, CT kręgosłupa, a także kompleksowa rehabilitacja: od unieruchomienia stawu, przez elektrostymulację, krioterapię, po terapię laserową.

Profilaktyka to fundament skutecznego zapobiegania wszelkim problemom zdrowotnym, szczególnie przewlekłym chorobom cywilizacyjnym. Rządowy program „Moje Zdrowie”, choć bardzo potrzebny, ma swoje naturalne ograniczenia – z programu można skorzystać raz na 5 lat dla osób w wieku 20–49 lat lub raz na 3 lata dla osób powyżej 50. roku życia. Prywatne ubezpieczenie daje możliwość nieograniczonego korzystania z badań profilaktycznych oraz gwarantuje możliwość szybkiego i komfortowego dalszego diagnozowania oraz leczenia w przypadku niepokojących wyników. To oznacza, że pacjent może wykonywać badania kontrolne nawet kilka razy w roku, a nie raz na kilka lat. Dodatkowo, w przypadku wykrycia nieprawidłowości, może natychmiast skorzystać z konsultacji specjalistycznej i wykonać kolejne badania diagnostyczne bez wielomiesięcznego oczekiwania – dodaje Monika Witkowska.

(KS, źródło: Saltus Ubezpieczenia)

PZU Zdrowie w kampanii #myBREASTfriend

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Październik to czas, w którym temat profilaktyki onkologicznej nabiera szczególnej mocy. W tym roku po raz trzeci PZU Zdrowie prowadzi akcję #RóżowyPaździernik pod hasłem #myBREASTfriend, tym razem we współpracy z Grupą PZU. Celem jest dotarcie z przekazem edukacyjnym do jeszcze większej liczby kobiet i zwrócenie uwagi na znaczenie wczesnej diagnostyki raka piersi – jednej z najczęstszych chorób nowotworowych w Polsce.

Tegoroczna kampania przygląda się chorobie z perspektywy doświadczeń kobiet, które jej doświadczyły. W rozmowie z dziennikarką Joanną Górską, będącą od kilku lat w remisji po trójujemnym raku piersi, swoją historią podzieliła się Edyta Zasada, pracowniczka Grupy PZU. Opowieść o chorobie i powrocie do zdrowia stała się punktem wyjścia do szerszej refleksji o sile wsparcia i znaczeniu profilaktyki w kontekście systemowym.

Nie każdy ma świadomość, że samobadanie piersi może uratować życie. Tymczasem dla onkologii czas ma wymiar dosłowny – wczesne wykrycie zmian to szansa na całkowite wyleczenie – podkreśla Agnieszka Jackowska, dyrektorka marketingu PZU Zdrowie.

Profilaktyka w praktyce – wiedza zamiast lęku

Integralną częścią kampanii jest e-book „Z sercem dla samej siebie”, opracowany przez ekspertów PZU Zdrowie. Publikacja w przystępny, ale merytoryczny sposób opisuje, jak prawidłowo wykonywać samobadanie piersi, jakie badania profilaktyczne warto wykonywać w zależności od wieku i jak dbać o zdrowie hormonalne poprzez styl życia. W e-booku znalazły się również wskazówki dotyczące odżywiania, aktywności fizycznej i ograniczania stresu – czynników, które w badaniach naukowych uznawane są za istotne elementy profilaktyki pierwotnej nowotworów.

Autorzy przypominają, że wczesna diagnostyka jest kluczowa: nawet 40% przypadków raka piersi można wykryć we wczesnym stadium dzięki regularnym badaniom. Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika jednak, że tylko około jedna trzecia kobiet w Polsce wykonuje mammografię w zalecanym terminie.

Kontekst systemowy – luka zdrowotna i rola ubezpieczeń

Z raportu Polskiej Izby Ubezpieczeń „Luka ubezpieczeniowa w Polsce” wynika, że rocznie w systemie ochrony zdrowia brakuje od 100 do 125 miliardów złotych, aby zbliżyć się do standardów efektywności systemów w Europie Zachodniej. Luka zdrowotna w dużej mierze dotyczy właśnie profilaktyki – zarówno braku środków, jak i zbyt późnego dostępu do diagnostyki.

Ubezpieczyciele, w tym PZU Zdrowie, coraz wyraźniej postrzegają profilaktykę jako inwestycję, nie koszt. Systemowe włączenie badań przesiewowych w ofertę prywatnych polis zdrowotnych nie tylko zmniejsza ryzyko późnych rozpoznań, ale też obniża długoterminowe koszty leczenia. Z perspektywy rynku oznacza to przesunięcie akcentu z leczenia skutków na eliminację przyczyn.

Profilaktyka zdrowotna powinna być fundamentem zrównoważonego systemu ochrony zdrowia. Ubezpieczenia mogą tę lukę uzupełniać, zapewniając pacjentkom szybszy dostęp do diagnostyki i konsultacji specjalistycznych – zauważa dr Anna Kwiecień, ekspertka rynku zdrowotnego współpracująca z PZU Zdrowie.

W stronę nowego modelu troski

PZU Zdrowie prowadzi własne centra medyczne w całej Polsce i od kilku lat konsekwentnie rozwija ofertę profilaktyki onkologicznej. W ramach kampanii #myBREASTfriend pacjentki mogą skorzystać z badań USG piersi bez skierowania oraz z konsultacji z onkologiem, dietetykiem i psychologiem. To podejście, które łączy trzy filary nowoczesnej opieki zdrowotnej – edukację, diagnostykę i emocjonalne wsparcie.

Kampania nie ogranicza się do października – jest częścią długofalowej strategii edukacyjnej PZU Zdrowie, w której profilaktyka odgrywa kluczową rolę w budowaniu odporności zdrowotnej społeczeństwa.

E-book można pobrać tutaj.

(KS, źródło: PZU Zdrowie, LinkedIn)

22,741FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie