Blog - Strona 196 z 1797 - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal
Strona główna Blog Strona 196

Europa Ubezpieczenia z ofertą dla rowerzystów

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Europa Ubezpieczenia wprowadza „Ochronę na kołach” – ubezpieczenie dla rowerzystów i użytkowników hulajnóg elektrycznych. Polisa może obejmować NNW, ubezpieczenie pojazdu i bagażu oraz OC, a jej zakres można dostosować do indywidualnych preferencji. Oferta dostępna jest w multiagencji CUK.

– Z myślą o osobach, które regularnie korzystają z roweru lub hulajnogi czy to dla przyjemności, czy jako środka transportu, przygotowaliśmy ubezpieczenie dopasowane do ich stylu życia. Polisa pozwala zabezpieczyć siebie i bliskich na wypadek nieprzewidzianych sytuacji, takich jak kolizje, kontuzje czy kradzież roweru lub hulajnogi. Dzięki ubezpieczeniu każdy może cieszyć się jazdą z większym spokojem i poczuciem bezpieczeństwa – mówi Małgorzata Półjanowicz, dyrektorka Departamentu Współpracy B2B i Marketingu Europa Ubezpieczenia. – To już kolejny produkt, który oferujemy we współpracy z CUK Ubezpieczenia – dodaje.

Ubezpieczenie „Ochrona na kołach” może obejmować:

  • następstwa nieszczęśliwego wypadku zaistniałe w czasie użytkowania pojazdu przez ubezpieczonego, w tym zawał serca lub udar mózgu zaistniałe w wyniku wysiłku fizycznego,
  • pojazd wraz z jego wyposażeniem podczas użytkowania lub przechowywania,
  • bagaż ubezpieczonego podczas użytkowania pojazdu,
  • OC ubezpieczonego, gdy w związku z użytkowaniem pojazdu w następstwie czynu niedozwolonego osoba trzecia dozna szkody, a ubezpieczony jest zobowiązany w myśl przepisów prawa do jej naprawienia.

Klienci mają możliwość rozszerzenia ochrony o zdarzenia powstałe w wyniku udziału w zawodach amatorskich lub uprawiania sportów wysokiego ryzyka.

Ochrona ubezpieczeniowa udzielana jest w związku z użytkowaniem pojazdu, za wyjątkiem casco, w którym udzielana jest ona 24 godziny na dobę tj. w czasie użytkowania i przechowywania pojazdu.

Ubezpieczeniem można objąć osoby fizyczne zamieszkałe na stałe na terytorium Polski, które w dniu rozpoczęcia ochrony mają ukończone 10 lat, a dla OC – 13 lat i nie ukończyły 65 lat. Polisę można wykupić dla rowerów lub hulajnóg nie starszych niż 5 lat. Maksymalny wiek pojazdu dla kontynuacji umowy wynosi dla roweru 8 lat, a dla hulajnogi 5 lat. Ubezpieczeniem można objąć rower o wartości od 200 do 40 tys. zł, a hulajnogę o wartości od 200 zł do 10 tys. zł.

Ochrona ubezpieczeniowa udzielana jest na terenie Europy i krajów basenu Morza Śródziemnego, za wyjątkiem ubezpieczenia sprzętu rehabilitacyjnego, przeszkolenia zawodowego ubezpieczonego, kosztów leczenia, leczenia uciążliwego, pobytu w szpitalu po nieszczęśliwym wypadku, w ramach których ochrona udzielana jest na terytorium RP. Polisę można wykupić na 7 lub 12 miesięcy. Umowy roczne można przedłużyć na kolejny okres.   

(AM, źródło: Europa Ubezpieczenia)

Ubezpieczyciele dostosowują ofertę, by chronić rolników przed nowymi ryzykami

0
Źródło zdjęcia: Canva

Huragany, grad, deszcze nawalne, wiosenne przymrozki i susza dotykają co roku wiele gmin i gospodarstw rolnych, powodując szkody w nieruchomościach i utratę plonów. Ubezpieczyciele wprowadzają więc nowe warianty polis, aby lepiej odpowiadać na rosnące ryzyka.

Z danych resortu rolnictwa wynika, że do 9 lipca w wyniku huraganów, gradu, deszczu nawalnego, przymrozków wiosennych i ujemnych skutków przezimowania poszkodowanych w Polsce zostało 1340 gmin. Ucierpiało 66 tys. gospodarstw rolnych na łącznym obszarze ok. 700 tys. ha.

– Tegoroczny sezon, jeśli chodzi o szkody rolnicze, jeszcze się nie skończył, czekamy na ewentualne zgłoszenia szkód w uprawie kukurydzy, buraków, niemniej jednak obecnie liczba zgłoszonych szkód do AGRO Ubezpieczeń w tym roku była mniejsza niż w latach ubiegłych – mówi agencji Newseria Marek Szczepanik, członek zarządu AGRO Ubezpieczeń. – mówi agencji Newseria Marek Szczepanik, członek zarządu AGRO Ubezpieczeń.

Jak wynika z raportu „Klimat rosnących strat 2023” Polskiej Izby Ubezpieczeń, wcześniejsze rozpoczęcie sezonu wegetacyjnego, przerywanego gwałtownymi ochłodzeniami oraz intensywnymi opadami deszczu wraz ze współwystępującym gradem i silnym wiatrem, spowodowały, że w latach 2018–2021 łączna kwota odszkodowań z tytułu ubezpieczenia upraw wyniosła ponad 1,5 mld zł. W latach 2016–2021 zakłady ubezpieczeń zaraportowały do Komisji Nadzoru Finansowego 273 zdarzenia, które oceniły jako katastroficzne, o wartości 3,6 mld zł.

Rynek reaguje na zmiany

– Zmiany klimatyczne następują tak nieoczekiwanie i tak szybko, że firmy ubezpieczeniowe planują się do nich dostosowywać. Wprowadzają nowe narzędzia, szczególnie przy wykorzystaniu nowoczesnych technik informacyjno-komunikacyjnych, nowe sposoby likwidacji szkód, monitorowania zmian pogodowych, aby starać się przewidywać, gdzie te anomalie mogą być najintensywniejsze, i reagować. Poza tym wprowadzają nowe produkty, szczególnie jeśli chodzi o zakres ubezpieczeń, ma być on jak najszerszy i jak najbardziej odpowiadać aktualnym potrzebom – wskazuje Marek Szczepanik.

Przepisy wymagają, aby każdy rolnik posiadający gospodarstwo o powierzchni powyżej 1 ha miał polisę OC oraz ubezpieczenie budynków od pożaru i innych zdarzeń losowych. Rolnicy, którzy uzyskali płatności bezpośrednie, mają z kolei obowiązek ubezpieczenia upraw od ryzyka wystąpienia szkód spowodowanych przez powódź, suszę, grad, ujemne skutki przezimowania lub przymrozki wiosenne. Obowiązek ubezpieczenia uważa się za spełniony, jeżeli od 1 lipca roku następującego po roku, za który rolnik uzyskał płatności bezpośrednie, w okresie 12 miesięcy ochroną ubezpieczeniową objęta jest co najmniej połowa powierzchni upraw wskazanych w ustawie od co najmniej jednego ryzyka. Coraz częściej jednak firmy ubezpieczeniowe wychodzą poza minimalny, ustawowy zakres, odpowiadając na nowe wyzwania klimatyczne i potrzeby rolników.

– Dajemy możliwość ubezpieczenia upraw chociażby od wszystkich ryzyk pogodowych. Jest to zakres bardzo mocno wykraczający poza zakres ustawowy, ponieważ zapewnia ochronę w przypadku wszystkich zdarzeń pogodowych nieujętych w ustawie z 7 lipca 2005 roku o ubezpieczeniach obowiązkowych upraw i zwierząt. Rolnik dostanie odszkodowanie nawet w przypadku, gdy jego uprawy, a dokładnie plon główny, zostaną uszkodzone na przykład przez wiatr, który nie jest huraganem, bądź deszcz, który nie jest deszczem nawalnym. Jako jedyni na rynku obecnie oferujemy taki zakres ubezpieczenia – podkreśla Marzena Skrodzka, regionalna dyrektorka sprzedaży AGRO Ubezpieczeń w województwie podlaskim.

Ryzyko rośnie, świadomość ubezpieczeniowa też

Jak przypomina, rolnicy muszą bardzo dokładnie sprawdzać, jaki zakres ochrony obejmuje ich polisa. To od wariantu ubezpieczenia zależy, czy w przypadku szkody otrzymają odszkodowanie w odpowiedniej wysokości.

– Dla przykładu, jeżeli klient ubezpieczy swoje uprawy tylko od ryzyka gradu, w momencie kiedy wystąpi deszcz nawalny czy przymrozki wiosenne, to niestety nie otrzyma on odszkodowania z tego tytułu, bo nie jest to w jego zakresie ochrony – tłumaczy Marzena Skrodzka.

Dla polskiego rolnictwa największe niebezpieczeństwo wiąże się ze spadkiem liczby dni z pokrywą śnieżną oraz opadem drobnym (10–20 mm wody/dobę) przy jednoczesnym wzroście liczby dni z opadem nawalnym (> 70 mm/dobę) lub wręcz katastrofalnym (> 100 mm/dobę). Dane wskazują, że od 2011 roku występuje w Polsce permanentna susza letnia. Spadek dochodów rolników może sięgnąć niemal 20%. Przeciętna roczna suma strat spowodowanych suszą w trzech kategoriach upraw (bulwiaste, zboża, oleiste) w ostatnich latach wynosiła ok. 3,9–6,5 mld zł rocznie.

Rolnicy podkreślają, że świadomość ubezpieczeniowa zmieniła się na przestrzeni ostatnich lat. Jeszcze kilkanaście lat temu tylko niewielki odsetek gospodarstw decydował się na polisy, dziś wśród większych gospodarstw ubezpieczenie jest standardem. Z danych PIU wynika, że w 2020 roku ubezpieczeniem rolnym objęte było prawie 3,2 mln ha upraw oraz 19 mln zwierząt hodowlanych. Ubezpieczona powierzchnia upraw rolnych stanowiła wówczas 29% powierzchni upraw łącznie.

(AM, źródło: Newseria)

Malezja: W komunikacji AC rośnie prędzej niż OC

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Dla branży ubezpieczeń komunikacyjnych w Malezji do 2030 r. prognozowany jest skumulowany roczny wskaźnik wzrostu na poziomie 6%. Składka przypisana brutto wzrośnie z 2,5 mld dol. w 2025 r. do 3,3 mld dol. w 2030 r.

Analitycy Global Data szacują, że za 2025 r. wskaźnik wzrostu wyniesie 5,8%. Oczekuje się, że wzrost będzie wspierał segment casco, który osiągnie wzrost 6,4%, w porównaniu z segmentem OC komunikacyjnego ze wzrostem w 2025 r. na poziomie 4,2%.

Malezyjski rynek ubezpieczeń komunikacyjnych jest w trakcie transformacji napędzanej postępem technologicznym i zmianą preferencji konsumenckich. Wzrost przypisywany jest rosnącej sprzedaży pojazdów, poprawie sytuacji gospodarczej i rosnącej świadomości znaczenia kompleksowej ochrony ubezpieczeniowej. Jednak rosnący współczynnik wypadków drogowych stopniowo zwiększał współczynnik szkodowy ubezpieczycieli w latach 2021–2024, wpływając niekorzystnie na ich przychody.

(AC, źródło: Global Data)

Jak mówić o zdrowiu w mediach?

0
Tomasz Luty

O zdrowiu, naszych dolegliwościach i problemach mówimy niechętnie, zwłaszcza publicznie. Czytamy za to o nim sporo, a także korzystamy z różnych aplikacji zdrowotnych i suplementów diety. Jak to wykorzystać w komunikacji ubezpieczeń zdrowotnych?

Może się wydawać, że temat zdrowia jest stosunkowo łatwym wątkiem, którym można zaciekawić dziennikarzy. Polacy o zdrowiu czytają chętnie. Zwłaszcza różnego rodzaju porady. Warto też mieć na uwadze, że świadomość w tym zakresie, szczególnie w kwestii profilaktyki, jest wśród naszych rodaków coraz lepsza. Sposób komunikacji mamy zatem niejako podany na tacy. Jednak nie każda marka z tego korzysta.

Materiał redakcyjny czy marketing?

Częstą pułapką, w którą wpada wiele firm, jest skupianie się na materiałach o charakterze marketingowym w działaniach komunikacyjnych. Służą one przede wszystkim prezentacji oferty, jej wyróżników czy zalet w porównaniu z innymi rozwiązaniami dostępnymi na rynku.

To ważne informacje, ale czytelnicy (a zatem i dziennikarze) szukają przede wszystkim informacji o tym, jak powinni postępować, czego się wystrzegać. Chcą się dowiedzieć, jak rozwiązać problem, z którym obecnie się borykają (lub mogą w przyszłości zmagać). Zatem, jeśli chcemy, żeby nasze komunikaty pojawiały się w mediach jako materiały redakcyjne, musimy skupić się na pytaniu: jak mój produkt może rozwiązać problem czytelnika?

Pokaż szerszy kontekst

Idąc tym tropem, mamy wiele możliwości, tematów do podjęcia. Jednym z nich może być jak najbardziej wyróżnik naszej oferty, którym się chwalimy w materiałach marketingowych, ale kluczem do sukcesu jest sposób jego przedstawienia.

Po pierwsze – nie łapmy zbyt wielu srok za ogon i w jednym materiale skupmy się na jednym, maksymalnie dwóch aspektach oferty. Po drugie – w miejsce suchej informacji, że np. gwarantujemy dostęp do świadczeń w kilka dni, warto stworzyć materiał, który pokazuje, jak w ostatnich latach zmieniały się czasy oczekiwania do poszczególnych świadczeń, jaka jest różnica między usługami publicznymi a prywatnymi. Możemy też skupić się na pewnym wycinku pomocy medycznej, np. pokazać trend w korzystaniu z konkretnych konsultacji i badań specjalistycznych. Dopiero tak zbudowana informacja prasowa, pokazująca szerszy kontekst zdrowotny, ma szanse na zainteresowanie dziennikarzy i czytelników.

Wyjdź od edukacji

Innym wartym rozważenia schematem tworzenia komunikatów jest odwrócenie narracji, czyli edukacja. Wyjdźmy od problemu zdrowotnego, pokażmy jego skalę i sposób na zwalczenie, zachęcajmy do profilaktyki. Po takim przedstawieniu tematu przejdźmy dopiero do pokazania, jak nasza oferta może pomóc czytelnikowi.

Takie podejście do komunikacji zwiększa szansę na zaistnienie w mediach. Rodzi jednak czasem wątpliwość po stronie ubezpieczycieli – czy zachęcanie do profilaktyki nie zwiększy szkodowości na tym produkcie. Czy taka komunikacja zatem się opłaca? Zdecydowanie tak, ponieważ mimo rosnącej świadomości zdrowotnej profilaktyka nie jest najmocniejszą stroną Polaków. Nie ma więc obaw, że gwałtownie wzrośnie szkodowość. A regularna komunikacja, pozycjonująca nas w roli troskliwego doradcy medycznego na pewno zwiększy rozpoznawalność i zaufanie do marki.

Tomasz Luty
Brandscope

Nagroda za zaangażowanie

0
Grzegorz Piotrowski

Sieci sprzedaży, ale i platformy e-commerce oferujące różnorodne produkty i usługi, od wielu już lat muszą działać pod presją stale zwiększającej się konkurencji na rynku. A jeżeli w grę wchodzą tradycyjne kanały dystrybucji, oparte na ludziach, warto dobrze „zmotywować” sprzedawców, dla których zachętą nie musi być wyłącznie wynagrodzenie.

O tym, jak skutecznie nagradzać sprzedawców, na barkach których spoczywa realizacja planów sprzedażowych firm w każdej branży, napisano chyba wszystko. I już dawno przekonano się, że odpowiednie wynagrodzenie, czyli zachęta finansowa, jest kluczową kwestią – ale nie musi być jedynym czynnikiem wpływającym na efektywność działań handlowych.

Okazuje się, że to, co może również skutecznie motywować do pracy z klientem, wcale nie jest związane wyłącznie z premiami. Dobrze przygotowany, a co za tym idzie, atrakcyjny system motywacji i dodatkowych bonusów, np. w postaci programów lojalnościowych, również może stać się interesującą zachętą do większej aktywności w pracy z klientami.

Zainteresowanie programami lojalnościowymi w ostatnich latach wzrosło i utrzymuje się na wysokim poziomie. Wyraźnie widać to także w kontekście działań B2B skierowanych do partnerów biznesowych. Szczególną rolę odgrywają one w konkurencyjnych branżach, jak sektor finansowy, gdzie walka o klienta jest intensywna. W takich warunkach lojalny i zmotywowany partner, odpowiedzialny za sprzedaż produktów lub usług firmy, może realnie przyczynić się do wzrostu sprzedaży, wspierając tym samym budowanie przewagi rynkowej – uważa Mariusz Rylski, lider zespołu ds. programów lojalnościowych w Pluxee Polska.

Branża finansowa nie jest tutaj wyjątkiem, a rosnąca konkurencja w walce o klienta, którego trzeba przekonać do zakupu produktu bankowego, ubezpieczenia lub innych rozwiązań finansowych w konkretnej firmie, sprawia, że warto pomyśleć, w jaki „pozapłacowy” sposób wynagrodzić sprzedawcę. Pole do działania jest naprawdę duże, możliwości, jakie dostarcza rynek, również – zatem stworzenie ciekawego programu lojalnościowego nie powinno sprawiać zainteresowanym firmom większego problemu.

Firmy finansowe nie tylko śledzą rynek, ale też aktywnie reagują na działania konkurencji, często sięgając po sprawdzone mechanizmy i motywujące nagrody. We wszystkich programach, które prowadzimy dla tej branży, to karty przedpłacone cieszą się największą popularnością z uwagi na dowolność wyboru docelowej nagrody – mówi Mariusz Rylski. – Firmy dostrzegają, że lojalność nie wynika już z samego przywiązania, ale ze spójnego i personalizowanego doświadczenia. Stąd rosnące zainteresowanie rozwiązaniami cyfrowymi – aplikacjami PWA, platformami do komunikacji z uczestnikami czy systemami analitycznymi do segmentacji i dopasowania mechanizmów. W przyszłości jeszcze większą rolę odegrają rozwiązania oparte na AI – analizujące dane i zachowania użytkowników w czasie rzeczywistym, by dostarczać angażujące wyzwania i trafne nagrody – przekonuje.

Podobnie rzecz się ma z klientami. Oni również lubią być docenieni za swoje przywiązanie do danej firmy. W sytuacji, kiedy oferty i propozycje, jakie klient otrzymuje, często nie różnią się bardzo pod względem zakresu lub ceny, to właśnie taki „dowód” pamięci, który trzeba potraktować jako pewną nagrodę za wybór konkretnej marki, może przywiązać na dłużej.

Grzegorz Piotrowski

gpiotrowski@o2.pl

Prosta metoda reagowania na zastrzeżenia i obiekcje klientów

0
Adam Kubicki

W trakcie negocjacji lub sprzedaży często pojawiają się obiekcje i zastrzeżenia. Technika 3F (od angielskich słów feels, felt, found, czyli czuje, czuł, przekonał) to prosta metoda przemyślnego wykorzystania słów, aby poradzić sobie z zastrzeżeniami.

Z metody korzystamy w następujący sposób: 1. Mówię: „Rozumiem, jak się państwo czują”. Intencją jest zakomunikowanie rozmówcy, że go usłyszałem i potrafię okazać empatię. 2. Opowiadam o kimś, kto początkowo czuł się w ten sam sposób. Mówię tym samym, że rozmówca nie jest sam i że jego sytuacja może się zmienić. 3. Następnie mówię, jak opisywana przeze mnie osoba przekonała się, że kiedy postąpiła zgodnie z moimi zaleceniami i kupiła produkt, uzyskała to, na czym jej zależało. Wreszcie proszę o zgodę na zmianę perspektywy. „Czy mógłbym się podzielić z państwem wiedzą, jaką zdobyłem, pracując z innymi osobami w podobnych sytuacjach?”.

U podstaw tego działania leży zasada, zgodnie z którą nie należy spierać się w sytuacjach, w których spotykamy się z zastrzeżeniami. W przeciwnym razie rozmówca poczuje się zmuszony do obrony swojego punktu widzenia. Dlatego też, zamiast się spierać, spokojnie zastosuj tę technikę.

Aby skutecznie posługiwać się schematem 3F, musisz dokładnie sprecyzować, co czuje lub w co wierzy rozmówca, i ustalić inną rzecz, na której mu zależy, która okaże się bardziej nośna lub przydatna w kontekście tego, o czym „przekonał się” ktoś inny. W istocie łączysz w ten sposób obiekcje z bardziej przydatnym dla ciebie oczekiwaniem.

Schemat ten zadziała tylko wtedy, gdy przekonanie lub pragnienie związane z tym, o czym ktoś już się „przekonał”, będzie istotne dla rozmówcy. Jeśli jednak nie ma to dla niego znaczenia, nie da się zniwelować stworzonej przez ciebie luki i tego typu schematy słowne nie będą skuteczne.

Czasami dobrze jest spersonalizować podany przykład zaczerpniętymi z życia danymi statystycznymi oraz liczbowymi, które mają znaczenie dla klienta. W ten sposób przedstawiasz jaśniejszy i bardziej wyrazisty obraz tego, co można zyskać, wybierając twój produkt lub usługę.

Spójrzmy na przykładowy sposób wykorzystania tej metody. Zastrzeżenie: twoja konkurencja zdaje się oferować lepsze rozwiązanie. Czuje: „Dziękuję za podzielenie się ze mną tym zastrzeżeniem. Rozumiem pańskie odczucia. Ocena wszystkich dostępnych opcji wydaje mi się jak najbardziej sensowna”.

Czuł: „Ja robię podobnie. Kiedy kupuję jakiś produkt, zawsze staram się podjąć najlepszą decyzję, biorąc pod uwagę wszystkie dostępne możliwości. W istocie wiem, że wielu z naszych wieloletnich klientów miało podobne odczucia, kiedy początkowo oceniali różne rozwiązania, zanim podjęli z nami współpracę”.

Przekonał: „Doświadczenie przekonało mnie, że najlepsza decyzja nie opiera się jedynie na jakości i cechach, lecz obejmuje wszystkie aspekty produktu, w tym jego cenę, obsługę posprzedażową, a nawet kwestie niewymierne, takie jak doświadczenie użytkownika”.

Zgoda: „Czy moglibyśmy porozmawiać kilka minut, aby przedyskutować różne aspekty państwa potrzeb, dzięki czemu będziemy mogli zaproponować łączny pakiet, który by państwu odpowiadał?”.

Jeśli chcesz zastosować tę metodę w pracy ze swoimi klientami, będziesz musiał ją wcześniej przygotować. Stwórz listę najczęstszych obiekcji i zastrzeżeń twoich klientów i do każdego elementu z listy przygotuj wypowiedzi na każdym etapie tej metody. Możesz to zrobić razem z członkami twojego zespołu sprzedażowego, a potem przećwiczyć przygotowane frazy.

Adam Kubicki

adam.kubicki@indus.com.pl

Czy twoje treści prowadzą do decyzji?

0
Aga i Rafał

Możesz publikować regularnie. Możesz mieć świetną strategię treści. Możesz nawet zebrać całkiem sporo lajków i zasięgów. A mimo to – nie dzieje się nic. Nie ma zapytań. Nie ma rozmów. Nie ma decyzji. Dlaczego?

Bo zasięg to nie cel. Bo świadomość to dopiero początek. Bo treść bez konkretnej funkcji w procesie zakupu to tylko koszt. Każda treść powinna mieć konkretną rolę. I to nie w „feedzie”, tylko w ścieżce decyzyjnej klienta. Bo klient nie kupuje dlatego, że coś mu się „pokazało”. Kupuje wtedy, gdy ma wystarczająco dużo powodów, by podjąć decyzję. Twoja komunikacja ma mu te powody dostarczyć – krok po kroku.

Trzy etapy, o których zapominamy

W każdej branży – a w ubezpieczeniach szczególnie – klient przechodzi przez co najmniej trzy etapy mentalne, zanim zdecyduje:

  1. Uświadomienie problemu: Być może potrzebuję ochrony, o której nie myślałem.
  2. Porównanie rozwiązań: Kto rozumie mój przypadek i daje mi realną wartość?
  3. Wybór partnera: Dlaczego właśnie ta osoba / ta firma?

Problem? Większość komunikacji zatrzymuje się na etapie nr. 1 albo skacze od razu do nr. 3. Brakuje pomostu. A bez niego klient się gubi. I odkłada decyzję na później.

Co na to dane i co możesz zrobić od razu?

  • Badania GWI: klient potrzebuje kontaktu z marką w różnych kanałach, zanim uzna ją za wiarygodną.
  • „Rule of 7”: średnio 7–12 punktów styku jest potrzebnych, zanim klient zrobi krok.
  • W B2B i sektorach wymagających zaufania (jak ubezpieczenia) ta liczba rośnie nawet do 20–30 touchpointów.

Pytanie brzmi: czy twoje treści są rozpisane pod ten proces, czy wrzucane, „bo trzeba coś publikować”? Zamiast planować kolejne posty, „bo tak wypada”, zacznij od prostego ćwiczenia: przypisz każdą treść, którą tworzysz, do konkretnego etapu decyzji klienta. Możesz podejść do tego tak:

  • Etap 1 – Uświadomienie problemu
    Tu potrzebne są treści, które budzą uwagę i pomagają klientowi zobaczyć, że może mieć ryzyko, którego jeszcze nie dostrzega. Przykład: artykuł o tym, dlaczego małe firmy często przepłacają zanieadekwatną ochronę.
  • Etap 2 – Porównanie rozwiązań
    W tym momencie klient już wie, że temat jest ważny – szuka konkretnych rozwiązań i porównań. Przykład: case study z pokazaniem, jak firma X zredukowała ryzyka i poprawiła płynność finansową dzięki odpowiedniemu modelowi ubezpieczeń.
  • Etap 3 – Wybór partnera
    Klient jest gotowy do działania, ale musi wiedzieć, dlaczego właśnie ty. Tu działają treści z opiniami klientów, kulisami twojej pracy, historiami zespołu – wszystko, co buduje zaufanie i pokazuje realne kompetencje.

To nie musi być skomplikowane. Wystarczy, że każda treść „pracuje” tam, gdzie jest najbardziej potrzebna – zamiast dryfować bez celu.

Cel komunikacji to nie zawsze „kup teraz”. To może być zmiana przekonania, podniesienie świadomości, pokazanie kompetencji czy zbudowanie relacji. Ale jeśli ty nie wiesz, co ta treść ma robić, nie wie tego również twój odbiorca.

Treści nie mają tylko wyglądać. Mają prowadzić. Bez wyznaczonego celu nawet najlepsza treść działa jak… reklama młynka do kawy wśród ludzi, którzy nie piją kawy. Może być świetna. Ale nie trafi. Nie zadziała. Nie ruszy procesu. Chcesz, żeby twoje treści konwertowały? Zacznij od pytania: W jakim punkcie decyzji jest mój klient – i co go tu zatrzymało?

Aga i Rafał
Razem w Mediach

Czy tu może być bezpiecznie?

0
Zamiast przemawiać, zacznij rozmawiać. Porozumienie bez przemocy w biznesie, Wydawnictwo Onepress, cena 50,56 zł

Czy twoja organizacja to przestrzeń, w której ludzie myślą odważnie, angażują się i szczerze dzielą swoimi pomysłami? Czy raczej miejsce, gdzie panuje niepewność, milczenie i trzymanie się bezpiecznych schematów?

Opierając się na podejściu Porozumienia bez przemocy (Non violent communication, NVC) autorzy książki Zamiast przemawiać, zacznij rozmawiać. Porozumienie bez przemocy w biznesie – praktycy biznesu, trenerzy i facylitatorzy – pokazują, jak budować organizacje oparte na dialogu, empatii i współpracy.

Książka zawiera konkretne narzędzia, przykłady i wskazówki, jak wdrażać kulturę bezpieczeństwa psychologicznego w zespołach, instytucjach i firmach – niezależnie od branży.

Opowiada się również za nowym paradygmatem działania, w którym motywacja nie wypływa z systemu nagród i kar, lecz z jakościowego kontaktu – z sobą i z innymi. To podejście, które promuje dzielenie się odpowiedzialnością, poszukiwanie rozwiązań win-win i wspólne podejmowanie decyzji.

Czytajmy i ćwiczmy podmiotowe podejście do samych siebie i do współpracowników, posługując się językiem żyrafy i eliminując język szakala.


Joanna Berendt, Bartosz Berendt, Marta Bialik-Kowalczyk, Ada Bieńkowska, Izabela Bogumił, Kaja Kozłowska, Hanna Kozłowska, Kamila Lachowicz, Magdalena Leńczuk, Magdalena Mazur, Lidia Nwolisa, Paulina Orbitowska-Fernadez, Monika Panas, Michał Sosin, Aneta Stępień-Proszewska, Elżbieta Więcław, Maja Wyborska, Zamiast przemawiać, zacznij rozmawiać. Porozumienie bez przemocy w biznesie, Wydawnictwo Onepress, cena 50,56 zł

Bułgarski nadzór zakazał DallBogg prowadzenia transgranicznej działalności ubezpieczeniowej

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

1 października 2025 roku bułgarska Komisja Nadzoru Finansowego (FSC) podjęła decyzję o nałożeniu na ZAD DallBogg: Life and Health AD zakazu zawierania umów ubezpieczenia we wszystkich grupach w ramach działalności transgranicznej na warunkach swobody świadczenia usług w innych państwach członkowskich Unii Europejskiej. Zakaz obowiązuje od dnia wydania decyzji do czasu dostosowania DallBogg do wszystkich wymogów regulacyjnych.

Ta decyzja stanowi przedłużenie zakazu wydanego 10 czerwca 2025 roku. Nie ma on wpływu na działalność ubezpieczyciela na terenie Bułgarii i nie wstrzymuje dystrybucji jego produktów ubezpieczeniowych na terytorium tego kraju.

Wprowadzenie nowego zakazu jest wynikiem współpracy FSC z organami nadzoru państw członkowskich, w których DallBogg prowadził działalność transgraniczną, tj. Polski, Rumunii, Grecji, Włoch i Hiszpanii, a także z Europejskim Urzędem Nadzoru Ubezpieczeń i Emerytur Pracowniczych. 

DallBogg z zakazem działalności w Rumunii

Decyzję zakazującą DallBogg zawierania nowych i przedłużania obowiązujących umów ubezpieczenia na terytorium Rumunii wydał ostatnio również tamtejszy organ nadzoru (ASF). Zakaz obowiązuje bezterminowo od 1 października 2025 roku i dotyczy wszystkich grup ubezpieczeń. Decyzja ASF jest niezależna od wydanej przez bułgarską FSC.

Nadal obowiązuje wydany przez polską Komisję Nadzoru Finansowego zakaz wykonywania działalności przez DallBogg w ubezpieczeniach OC posiadaczy pojazdów mechanicznych. Mimo tego ubezpieczyciel jest zobowiązany do rozpatrywania zgłoszonych roszczeń i wypłaty należnych odszkodowań, a także do obsługi obowiązujących umów ubezpieczenia. Na spółkę nałożona została też sankcja Rzecznika Finansowego w rekordowej wysokości 600 tys. zł za naruszenia w zakresie procedury reklamacyjnej, podtrzymana decyzją z 1 września tego roku. Urząd ukarał też DioDea Poland, pełnomocnika ds. likwidacji szkód DallBogg, karą w wysokości 200 tys. zł.

Artur Makowiecki

news@gu.com.pl

Polski pool ubezpieczeniowy dla ryzyk jądrowych może powstać do końca 2026 roku

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Andrzej Jarczyk, prezes zarządu TUW PZUW, ujawnił podczas Energy Days w Katowicach, że 13 ubezpieczycieli jest zainteresowanych uczestnictwem w poolu ubezpieczeniowym dla ryzyk jądrowych w Polsce. Ambicją towarzystwa, które ma być jego liderem jest to, żeby powstał on do końca przyszłego roku.

Menedżer zwrócił uwagę, że obecnie na polskim rynku nieznane jest ubezpieczanie ryzyk jądrowych.

– Taka polisa odpowiedzialności cywilnej operatora, czyli Polskich Elektrowni Jądrowych, będzie musiała być wystawiona jeszcze przed wjazdem na teren elektrowni paliwa jądrowego. Tym niemniej my, mówię tu w imieniu całego rynku ubezpieczeniowego, podjęliśmy decyzję, że stworzymy mechanizm przygotowujący nas do ubezpieczania elektrowni jądrowych i tego paliwa dużo wcześniej – powiedział Andrzej Jarczyk.

Jak zaznaczył, na świecie funkcjonują dwa główne modele ubezpieczania elektrowni jądrowych przez operatorów – podał stooq.pl za PAP Biznes. Pierwszy z nich to towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych z siedzibą w Belgii, których udziałowcami są właściciele elektrowni jądrowych. Drugim, dominującym, modelem są poole jądrowe.

Jak informował niedawno „Puls Biznesu”, TUW PZUW ma być liderem polskiego poolu jądrowego. Zgodnie z harmonogramem przedstawionym ubezpieczycielom przez PEJ towarzystwo ma konstruować cały panel reasakuracyjny, bazując na polskich ubezpieczycielach.

– Dzisiaj jesteśmy na bardzo zaawansowanym etapie tworzenia polskiego poolu nuklearnego. Mamy ambicje, aby do końca przyszłego roku taki pool powstał. Już w tej chwili mamy deklarację przynajmniej 13 ubezpieczycieli, którzy mają swoje spółki na terenie Polski – mówił w swoim wystąpieniu konferencyjnym Andrzej Jarczyk.

Jak zaznaczył, chęć ubezpieczania ryzyk jądrowych w Polsce przez polskich ubezpieczycieli przekroczyła oczekiwania. – Spodziewaliśmy się, że wobec sumy gwarancyjnej, minimalnej sumy wynikającej z konwencji wiedeńskiej, na poziomie około 1,6–1,7 mld złotych, uda nam się zebrać na rynku polskim jakieś 10%, może 20%. Dzisiaj te deklaracje są nawet dwukrotnie wyższe – powiedział prezes.

Dodał, że to poziom deklaracji uzgodnionych z właścicielami spółek zagranicznych.

– Oczywiście to nie wystarczy do tego, aby te polisy wystawić, będziemy potrzebowali jeszcze pojemności z innych rynków i ta będzie zapewniana przez poole jądrowe europejskie, ale również światowe – zauważył Andrzej Jarczyk.

(AM, źródło: stooq.pl, PAP Biznes, gu.com.pl)

22,741FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie