Blog - Strona 205 z 1797 - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal
Strona główna Blog Strona 205

Rusza jesienny sezon sprzedaży dotowanych ubezpieczeń upraw rolnych w PZU

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

24 września PZU rozpoczął jesienną kampanię zawierania dotowanych ubezpieczeń upraw rolnych. Producenci mogą zapewnić bezpieczeństwo uprawom ozimym z dofinansowaniem z budżetu państwa do 65% wysokości składki ubezpieczeniowej.

Bezpieczeństwo w pakiecie

W ramach swojej oferty zakład zapewnia rolnikom możliwość samodzielnego zdecydowania, czy ubezpieczając uprawy ozime, chcą skorzystać z polis pakietowych, czy ubezpieczyć je od pojedynczych ryzyk.

Pakiet „Jesień” dla zbóż ozimych (pszenica, jęczmień, żyto, pszenżyto) oraz rzepaku ozimego obejmuje ryzyka gradu, przymrozków wiosennych oraz ujemnych skutków przezimowania. Ryzyko ujemnych skutków przezimowania (wymarznięcia, wysmalenia, wymoknięcia, wysadzenia czy wyprzenia) dotyczy szkód całkowitych powstałych przed 15 kwietnia przyszłego roku – w tym przypadku PZU oferuje wybór czterech wariantów limitu odpowiedzialności: 10, 17, 25 oraz 35%, co ma wpływ na wysokość składki. Ponadto dla upraw ozimych dostępny jest pakiet „5 ryzyk” (huragan, deszcz nawalny, piorun, obsunięcie się ziemi, lawina) oraz możliwość rozszerzenia ochrony o ryzyka powodzi i suszy.

Do 65% dopłaty do składki

Producenci upraw rolnych mogą otrzymać dofinansowanie do 65% wysokości składki z puli środków przyznanych przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Z dopłaty można skorzystać zarówno ubezpieczający uprawy od ryzyk obowiązkowych, wynikających z przepisów prawa (np. przymrozków wiosennych lub gradu), jak i od ryzyk dobrowolnych (np. deszczu nawalnego lub huraganu). Dodatkowo w ramach oferty bez dofinansowania rolnicy mogą ubezpieczyć uprawy od ognia.

– Możliwość uzyskania dużej dopłaty z budżetu do składki, a do tego atrakcyjne zniżki, jakie oferujemy na przykład na ubezpieczenie odmian rzepaku ozimego z listy gatunków zalecanych przez Centralny Ośrodek Badania Odmian Roślin, to doskonała okazja, by ubezpieczyć uprawy i spać spokojniej. Polecamy zwłaszcza nasz pakiet „Jesień” – nie warto czekać, lecz już dziś zapewnić sobie ochronę przed wiosennymi przymrozkami i gradem, które odpowiadały za skokowy wzrost szkód w uprawach w drugim kwartale w ostatnich dwóch latach – mówi Paweł Ochmański, dyrektor Biura Indywidualnych Produktów Majątkowych PZU.

Coś dla plantatorów i promocyjne warunki finansowe

Oferta jesienna skierowana jest też do producentów owoców i truskawek. W zakresie ubezpieczenia owoców od ryzyka przymrozków wiosennych i gradu będzie oferowana ograniczonej grupie klientów z uwagi na ograniczony limit dopłat na ten cel. Natomiast dla nasadzeń drzew i krzewów owocowych będzie oferowane ubezpieczenie od ryzyka ujemnych skutków przezimowania, pakiet 5 ryzyk oraz ochrona przed skutkami suszy i powodzi.

Klienci, którzy ubezpieczają w PZU budynki wchodzące w skład gospodarstwa rolnego, mają dostęp do promocyjnej stawki za pakiet jesień i ryzyko gradu przy ubezpieczaniu upraw zbóż ozimych. W polisie PZU Uprawy klienci mogą rozłożyć składki na raty bez dodatkowych kosztów.

W całej Polsce PZU chroni ponad 1,2 mln ha upraw rolnych – dotowanych i niedotowanych.

(AM, źródło: PZU)

TUW „TUW”: Start jesiennego sezonu ubezpieczenia upraw rolnych

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych „TUW” rozpoczęło sprzedaż ubezpieczeń upraw rolnych w ramach jesiennego sezonu. Rolnicy mogą skorzystać z ochrony ubezpieczeniowej upraw ozimych, która pozwoli im uniknąć poważnych strat finansowych spowodowanych gwałtownymi zjawiskami pogodowymi oraz ogniem.

TUW „TUW” oferuje ponad 30 wariantów ubezpieczenia, z możliwością skorzystania z dopłaty do składki z budżetu państwa, oraz ponad 20 możliwych rozszerzeń zakresu ubezpieczenia – ubezpieczeń upraw rolnych ozimych i wieloletnich, w tym:

  • zbóż,
  • rzepaku,
  • rzepiku,
  • warzyw,
  • roślin bobowatych grubonasiennych,
  • drzew i krzewów owocowych.

Oprócz najczęściej wybieranych wariantów ochrony, które obejmują trzy podstawowe ryzyka – grad, przymrozki wiosenne i ujemne skutki przezimowania – rolnicy coraz częściej decydują się na rozszerzoną ochronę. Rosnącym zainteresowaniem cieszą się oferty uwzględniające ochronę od szkód spowodowanych deszczem nawalnym, huraganem, powodzią i suszą.

Umowę ubezpieczenia można również rozszerzyć o ochronę roślin, które mogą ulec wygniciu na skutek stagnującej wody po długotrwałych opadach, niemających charakteru deszczu nawalnego. Zastoiska wodne, spowodowane deszczem nawalnym, są objęte standardową ochroną w ramach tego właśnie ryzyka. Co więcej, ubezpieczając zboża od dodatkowego ryzyka ognia, ochroną są objęty nie tylko plon główny (ziarno), ale także słoma.

Elastyczne warianty ochrony

Oferta ubezpieczenia upraw rolnych od ryzyka ujemnych skutków przezimowania została przygotowana w taki sposób, aby każdy rolnik mógł dopasować zakres ochrony do indywidualnych potrzeb. TUW „TUW” proponuje kilka wariantów różniących się poziomem odpowiedzialności za szkody: ekonomiczny – z odpowiedzialnością na poziomie 15% wartości sumy ubezpieczenia, pośredni –18%, oraz  najczęściej wybierany wariant –  25%.

Wcześniejsza ochrona ozimin

TUW „TUW” oferuje możliwość ubezpieczenia ozimych upraw zbóż, rzepaku i rzepiku od ryzyka przymrozków wiosennych już od 21 marca. Dzięki temu rolnicy zyskują ochronę przed wiosennymi przymrozkami, które mogą wystąpić jeszcze przed ustawowym terminem ochrony od tego ryzyka, tj. przed 1 kwietnia 2026 r.

Producenci rolni mogą skorzystać z dopłaty z budżetu państwa, sięgającej nawet 65% wysokości składki ubezpieczeniowej.

(AM, źródło: TUW „TUW”)

PZU: Ponad połowa młodych kierowców „jeździ szybko, ale bezpiecznie”

0

Ośmiu na dziesięciu polskich kierowców uczestniczących w badaniu „Polacy na drogach” zrealizowanego na zlecenie PZU w ramach kampanii „Mistrzu, zwolnij” przyznaje, że zbyt szybka jazda samochodem to duży problem polskich dróg. Do „szybkiej, ale bezpiecznej” jazdy najczęściej przyznają się prowadzący w wieku do dwudziestego czwartego roku życia.

Z deklaracji respondentów wynika, że 67% z nich zawsze jeździ z dozwoloną prędkością – częściej kobiety (74%) niż mężczyźni (61%). Jednocześnie 82% badanych uważa, że zbyt szybka jazda samochodem jest dużym problemem polskich dróg. Ocena zbyt szybkiej jazdy zależy od wieku ankietowanych – za problem polskich dróg uważa ją 88% kierowców w wieku 55–65 lat, a w grupie 18–24 lata jest to 63%.

Ponad połowa (56%) uczestniczących w badaniu 18-24 latków uważa, że „jeździ szybko, ale bezpiecznie”. W innych grupach wiekowych ten pogląd jest rzadziej spotykany – 45% w grupie 25–34 lata, 31% w grupie 35–44 lata, 34% w grupie 45–54 lata i 31% kierowców mających 55–65 lat.

– Na podstawie wyników naszego badania widzimy wyraźnie, że jako kierowcy często przeceniamy swoje możliwości i nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, że na drodze nie na wszystko mamy wpływ. Policyjne dane pokazują, że największą brawurą na drogach wykazują się najmłodsi kierowcy – ta grupa częściej powoduje poważne wypadki. To złudne poczucie kontroli, które towarzyszy nam na drodze, bywa śmiertelnie niebezpieczne i wszyscy powinniśmy o tym pamiętać, gdy siadamy za kierownicą – podkreśla Marta Strzyżewska, dyrektorka biura marketingu PZU.

Kierowcy w wieku 18–24 lata charakteryzują się najwyższym wskaźnikiem liczby wypadków na 10 tys. populacji. Jak wynika z raportu z raportu Komendy Głównej Policji „Wypadki drogowe w Polsce w 2024 roku”, przyczyną 34,3% wypadków, które spowodowali młodzi kierowcy w ub.r., było niedostosowanie prędkości do warunków ruchu, a o ich ciężkości świadczy 60,1% zabitych w wypadkach przez nich spowodowanych.

O badaniu

Badanie „Polacy na drogach” zostało zrealizowane na zlecenie PZU przez NORSTAT sp. z o.o., CAWI, N=1000, próba reprezentatywna ze względu na płeć, wiek, wielkość miejscowości zamieszkania; osoby w wieku 18–65 lat, sierpień 2025 r. Badanie przeprowadzono w ramach trwającej obecnie akcji prewencyjnej PZU „Mistrzu, zwolnij”.

(AM, źródło: PZU)

Przyszłość ubezpieczeń opiera się na współpracy człowieka i AI, a nie na ich rywalizacji

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Liderzy branży ubezpieczeniowej coraz częściej dostrzegają, że wpływ sztucznej inteligencji na funkcjonowanie ich organizacji jest coraz większy. Choć technologie takie jak generatywna AI nie zdążyły jeszcze całkowicie odmienić tego sektora, już teraz przyczyniają się do wzrostu jego produktywności – wynika z najnowszego raportu Economist Impact przygotowanego we współpracy z SAS.

W ocenie autorów opracowania coraz śmielsze testowanie przez firmy agentów AI, tj. autonomicznych systemów zdolnych do samodzielnego wykonywania nawet złożonych zadań, pokazuje, że coraz popularniejszy stanie się model współpracy, w którym ludzie i technologia będą działać ramię w ramię, m.in. przy ocenie ryzyka ubezpieczeniowego (underwritingu), tworzeniu ofert produktowych, przetwarzaniu roszczeń oraz wielu innych zadaniach.

– Coraz częściej zespoły firm ubezpieczeniowych będą tworzyć ludzie i agenty AI, współpracujący w ramach wspólnego ekosystemu – podkreśla Jodie Wallis, Global Chief Analytics Officer Manulife, jedna z ekspertek zaangażowanych w tworzenie raportu. – Część agentów będzie działać w dużej mierze samodzielnie, choć pod czujnym nadzorem człowieka – dodaje.

AI przynosi wartość, choć nie zawsze przekłada się na zyski

Raport „Underwriting the Future: The role of artificial intelligence in insurance” bazuje na spostrzeżeniach przedstawicieli kluczowych firm ubezpieczeniowych z całego świata, zebranych podczas pogłębionych wywiadów i dyskusji eksperckich. W raporcie przytoczono opinie ekspertek i ekspertów z takich firm, jak Zurich North America, HDI Global, Tokio Marine i Manulife.

Z odpowiedzi badanych wynika, że branża dostrzega coraz większy potencjał AI w zwiększaniu produktywności, usprawnianiu modelowania ryzyka oraz zmniejszaniu globalnej luki ubezpieczeniowej. Opracowanie jednocześnie wskazuje na wyzwania natury strukturalnej, kulturowej i regulacyjnej. Raport podsumowuje te obserwacje w trzech kluczowych wnioskach.

  1. Korzyści płynące z AI mają jak dotąd charakter bardziej ewolucyjny niż rewolucyjny. Sztuczna inteligencja od lat wspiera procesy oceny ryzyka i wykrywania nadużyć, ale to rozwój generatywnej AI przyciągnął większe inwestycje i uwagę zarządów. Kadra zarządzająca podkreśla, że GenAI przyspiesza prace programistyczne o 30–50%, usprawnia obsługę klienta oraz umożliwia analizę ryzyk klimatycznych i cybernetycznych w czasie rzeczywistym. Wdrażanie AI wciąż przebiega jednak nierównomiernie. Największe postępy notują insurtechy – zwłaszcza te działające w obszarze ubezpieczeń cybernetycznych – które wdrożyły już systemy zintegrowane z AI. Firmy korzystające ze starszych systemów technologicznych adaptują nowe rozwiązania znacznie wolniej. W rezultacie wiele organizacji skupia się dziś na testowaniu AI w wybranych obszarach, zamiast wdrażać ją na szeroką skalę. 
  2. Wzrost efektywności dzięki AI nie zawsze idzie w parze z natychmiastowymi oszczędnościami – wiele firm zamiast redukować zatrudnienie, inwestuje uwolnione zasoby w rozwój nowych narzędzi, obsługę większej liczby zgłoszeń oraz szkolenie zespołów w obszarach, w których człowiek wciąż ma przewagę, jak sprzedaż czy budowanie relacji. Na znaczeniu zyskuje również wdrażanie kompleksowych platform agentów AI, które pozwalają szybciej dostosowywać się do zmiennych potrzeb rynku i ograniczają zależność od kosztownych, wieloletnich projektów IT. Raport zauważa, że inwestycje w AI coraz częściej przestają być traktowane jako przewaga konkurencyjna – stają się oczekiwanym standardem w branży.
  3. Zwinność organizacyjna staje się nieodzowna. Szybkie tempo zmian technologicznych, rosnące wymagania regulacyjne oraz rozwój AI sprawiają, że firmy ubezpieczeniowe muszą dostosowywać systemy, optymalizować procesy i skutecznie zarządzać zmianą. Globalni gracze mierzą się dodatkowo z wyzwaniami wynikającymi z dużego zróżnicowania przepisów między rynkami.

– Kiedy mówimy dziś o możliwościach agentów AI, łatwo ulec wrażeniu, że są już w stanie wykonywać nawet bardzo złożone zadania – mówi Thorsten Hein, Principal Global Insurance Advisor SAS. – Tymczasem ich największy potencjał tkwi w działaniach powtarzalnych i opartych na danych, zwłaszcza gdy współpracują z innymi agentami. Bardziej złożone operacje, jak zaawansowane modelowanie ryzyka, wciąż wymagają wsparcia ekspertów i integracji z wyspecjalizowanymi narzędziami branżowymi – dodaje.

Jedno pozostaje niezmienne: dane są i pozostaną niezbędne, zwłaszcza w kontekście AI. Aby w pełni wykorzystać ich potencjał, ubezpieczyciele muszą nie tylko dysponować danymi wysokiej jakości, ale również sprawnie łączyć je z innymi istotnymi informacjami.

– Ubezpieczyciele dostrzegają potencjał AI i coraz częściej identyfikują oraz testują konkretne scenariusze jej zastosowania – mówi Franklin Manchester, Principal Global Insurance Advisor SAS. – Sztuczna inteligencja, szczególnie w formie agentów AI, może realizować wiele zadań autonomicznie lub pod nadzorem człowieka. W dłuższej perspektywie może to oznaczać sprawniejszą obsługę, niższe koszty i oraz lepsze wykorzystanie kompetencji ludzkich tam, gdzie mają one największe znaczenie – dodaje.

(AM, źródło: SAS)

FCA nakazuje wyrównanie zaniżonych odszkodowań komunikacyjnych

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Brytyjskie firmy ubezpieczeniowe wypłacą 200 mln funtów rekompensaty kierowcom, których odszkodowania zostały zaniżone – stwierdził Urząd Nadzoru Finansowego (FCA). Ubezpieczyciele, do których zaliczają się Direct Line Insurance Group i Admiral Group, kontaktują się z 270 tys. poszkodowanych klientów. Około 129 mln funtów już zostało wypłacone.

Nadzór zaczął przyglądać się praktykom likwidacji szkód z ubezpieczeń komunikacyjnych w 2024 r. i odkrył, że niektórzy ubezpieczyciele stosowali automatyczne odliczenia na domniemane wcześniej istniejące uszkodzenia pojazdów. Było to szczególnie krzywdzące dla ostrożnych kierowców, jak stwierdził FCA.

– Wkraczamy, kiedy konsumenci nie otrzymują wartości godziwej, i miło nam widzieć, że praktyki, które prowadziły do nieuczciwych wypłat już się zmieniły – stwierdziła w oświadczeniu Sarah Pritchard, wicedyrektorka FCA.

(AC, źródło: Bloomberg)

Państwo nie miało obowiązku

0
Sławomir Dąblewski

Przyznam, że zaskoczyła mnie informacja o podjęciu sprawy przez Rzecznika Praw Obywatelskich w przypadku polskiego obywatela, któremu państwo nie chciało udzielić pomocy w postaci transportu medycznego. Obywatel ów, goszcząc turystycznie w Egipcie, przeszedł operację ratującą życie i doznał trudności z transportem sanitarnym do kraju.

Można tylko przypuszczać, że wyjeżdżając do Egiptu w celach stricte wypoczynkowych, sądził, że korzysta w pełni z ochrony zdrowotnej, jaką miałby w górach czy na Mazurach, w krajach Unii Europejskiej pod pewnymi warunkami. Jak się okazuje, jest jeszcze dużo do zrobienia w kwestii świadomości ubezpieczeniowej obywateli – ustawowej (co się nam należy od NFZ) i dobrowolnej, ale koniecznej przy wyjazdach poza terytorium RP. Przecież tak licznie turystycznie podróżujemy za granicę.

Do tej pory żyłem w przekonaniu, że oczywistą oczywistością przy wyjeździe zagranicznym do UE jest zabranie ze sobą przynajmniej karty EKUZ. To niezbędne minimum, z gwarancją udzielenia pomocy medycznej w zakresie obowiązującym na terytorium państwa pobytu, wszak różni się ona w poszczególnych państwach.

Podstawą jest dobrowolne, ale konieczne ubezpieczenie turystyczne z właściwymi ryzykami i wysokimi sumami ubezpieczenia. Nie można liczyć, że nic się nie przydarzy, szczególnie w późniejszym wieku, przy istniejących schorzeniach, dolegliwościach. Bo jeśli w kraju zdrowie szwankuje, w Afryce przestanie? Być może słońce ulży pewnym dolegliwościom, ale już wysoka temperatura niekoniecznie. A wypadek z poważnymi konsekwencjami? Cudowny pod słońcem wypoczynek może skończyć się koniecznością udzielenia pomocy medycznej w postaci operacji ratującej życie.

Nie skorzystałem z nagrodowej wycieczki na Madagaskar, bo opieka medyczna leży tam na łopatkach i nawet najwyższa ochrona w ramach ubezpieczenia turystycznego z transportem medycznym nie gwarantowała mi przeżycia, gdybym doznał zawału/udaru. 700 km samolotem do wyspy Reunion nie gwarantowało przeżycia. Bo gdy coś pójść nie może, to pójdzie.

Biuro RPO otrzymało formalną odpowiedź, z której wynika jednoznacznie, że nie ma możliwości sfinansowania ze środków publicznych będących w dyspozycji NFZ transportu pacjenta z Egiptu do Polski. Warunki udzielania takiej pomocy są sprecyzowane w ustawie z 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Pomoc w postaci transportu medycznego powrotnego do kraju wobec osoby, której udzielane są świadczenia opieki zdrowotnej poza granicami kraju, są udzielane w sytuacji, gdy: 1) pacjent jest hospitalizowany na terenie jednego z państw UE/EFTA lub Zjednoczonego Królestwa i zostanie spełniona przesłanka ekonomiczna, tj. przewidywany koszt dalszego leczenia za granicą będzie wyższy niż łączny koszt przewidywanego leczenia w Polsce oraz transportu (art. 42i ust. 9 ustawy o świadczeniach), 2) na rzecz pacjenta została wydana zgoda prezesa Funduszu na uzyskanie w innym państwie członkowskim UE lub EFTA lub w Zjednoczonym Królestwie świadczenia opieki zdrowotnej albo jego kontynuację – w przypadku świadczeń udzielanych zgodnie z przepisami o koordynacji (art. 42i ust. 1 pkt 2 ustawy o świadczeniach), 3) pacjent uzyskał skierowanie prezesa Funduszu do przeprowadzenia poza granicami kraju leczenia lub badań diagnostycznych – w przypadku leczenia lub badań diagnostycznych należących do świadczeń gwarantowanych, których obecnie nie wykonuje się w kraju (art. 42j ust. 2 ustawy o świadczeniach).

Obywatelu, licz na siebie, myśl i przewiduj. Jeśli w kraju nie zawsze możesz liczyć na udzielenie świadczeń medycznych gwarantowanych, liczysz na takie ekstrasy jak zagraniczny transport medyczny sfinansowany przez NFZ? Naprawdę?

Sławomir Dąblewski

dablewski@gmail.com

Dyskusja to towarzyszenie w drodze do decyzji

0
Mirosław Gajdek

W procesie sprzedaży DX4 (diagnoza, dyskusja, decyzja i działanie) etap dyskusji często bywa pomijany lub traktowany jako niepotrzebne przedłużenie rozmowy. Tymczasem to właśnie dyskusja, oparta na trafnie postawionej diagnozie, decyduje o jakości relacji i ostatecznym wyborze ubezpieczenia przez klienta.

W dyskusji, zamiast prezentować gotowe rozwiązania, możemy towarzyszyć klientowi w procesie dojrzewania do decyzji. Nie chodzi o przekonywanie i „sprzedawanie na siłę”, ale o prowadzenie prawdziwego dialogu, w którym:

  • pytaniami pomagamy uporządkować myśli klienta,
  • parafrazami potwierdzamy, że dobrze go rozumiemy,
  • ciszą otwieramy przestrzeń na refleksję,
  • słuchaniem potwierdzamy uważność i budujemy poczucie bezpieczeństwa.

Dyskusja to etap, w którym rola sprzedawcy zmienia się w doradcę.

Dyskusja wymaga uważności i ciszy

Po trafnej diagnozie możemy powiedzieć: „Wspomniał pan, że obawia się przede wszystkim utraty dochodu w przypadku choroby. Co by się zmieniło w pana życiu, gdyby to ryzyko rzeczywiście się zmaterializowało?”.

Podobne pytania nie tylko pogłębiają refleksję klienta, lecz pokazują, że naprawdę chcemy zrozumieć sytuację, poznać prawdziwe obawy. Klient zaczyna postrzegać ubezpieczenia nie jako kolejny produkt z półki, ale jako realną metodę ochrony własnych interesów.

W dyskusji nie wolno się spieszyć, a cisza jest sprzymierzeńcem, pozwala opaść emocjom i sprawia, że podejmowane decyzje są trwałe. To właśnie dzięki myślom w ciszy klient dociera do momentu, w którym dostrzega, jakiego i na jakim poziomie zabezpieczenia potrzebuje. A to już duża część sukcesu sprzedaży.

Element budowania świadomości

Pamiętamy, że klient nie musi znać się na ubezpieczeniach. Często jego wiedza opiera się na stereotypach, fragmentarycznych doświadczeniach lub obawach podsyłanych przez otoczenie. Dyskusja to skuteczne narzędzie, które pozwala, aby przefiltrować wyobrażenia i skonfrontować je z realnym obrazem. Gdy prowadzimy uważną dyskusję, pomagamy klientowi zrozumieć konsekwencje braku ochrony, a równocześnie unikamy wywierania presji. W ten sposób przechodzimy z pozycji „sprzedawcy” do roli przewodnika, co bezpośrednio wpływa na relacje i trwałość decyzji kupna.

Bez dyskusji diagnoza pozostaje tylko teorią, a oferta – kolejną „propozycją z półki”. Dialog, pytania i wspólne rozważania nadają diagnozie rzeczywisty wymiar. To w dyskusji rodzi się świadomość klienta, która jest fundamentem zaufania.

Dyskusja nie kończy procesu, ale otwiera drzwi do decyzji i działania. Klient, który przeszedł przez ten etap, podejmuje wybór nie z obawy przed nachalną perswazją, lecz z poczucia odpowiedzialności za siebie i swoich bliskich. Ten fakt nie tylko wpływa na skuteczną sprzedaż, ale wspiera budowanie trwałej relacji, co w efekcie wspiera długoterminowe utrzymanie klienta w obsłudze agencji.

Diagnoza ujawnia, co naprawę jest ważne. Dyskusja sprawia, że klient twoje rozwiązania rozumie i akceptuje, dlaczego podejmuje decyzje o zakupie polisy.

Liderko, liderze – dyskusja o diagnozie to drugi etap procesu świadomej sprzedaży, dlatego zadbaj o kompetencje agentów, aby dyskusja była miejscem, które buduje relacje z klientem, a nie kończy wasz proces sprzedaży bez sprzedaży.

Mirosław Gajdek
mentor liderów sprzedaży
członek zarządu Stowarzyszenia Profesjonalnych Mówczyń i Mówców
mentor TEDxWarsaw

Rzecznik Finansowy chce doprecyzowania OWU w zakresie odpowiedzialności za skutki upadku drona

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej, do którego doszło w nocy z 9 na 10 września, i zniszczenia dokonane przez bezzałogowe statki powietrzne skłoniły Rzecznika Finansowego do wystąpienia z apelem do towarzystw o doprecyzowanie warunków ubezpieczeń nieruchomości. Rzeczni zwróciła uwagę, że tego typu polisy, inaczej niż obowiązkowe ubezpieczenia budynków w gospodarstwie rolnym, standardowo wyłączają odpowiedzialność za zniszczenia wynikające z działań wojennych lub aktów terroru. Problemem jest również to, że w przypadku obu rodzajów produktów nie jest jasne, czy skutki upadku drona za każdym razem będą objęte ubezpieczeniem.

Z analizy ekspertów Rzecznika wynika, że standardowym wyłączeniem są sytuacje, w których szkody wynikają z działań wojennych lub aktów terroru. Te pojęcia nie zawsze są jednak jednoznacznie i precyzyjnie zdefiniowane.

– Kluczowe jest m.in. doprecyzowanie, czy te działania wojenne muszą być prowadzone na terytorium RP. W warunkach umów, które przeglądali nasi eksperci, nie jest to jasno zdefiniowane. Standardowo jest mowa o wyłączeniu skutków działań wojennych. Przy czym tylko część towarzystw precyzuje, że nie musi to być formalnie wypowiedziana wojna. To daje pole do szerokiej interpretacji – mówi Michał Ziemiak, Rzecznik Finansowy.

OWU powinny być jasne i precyzyjne

W ocenie Rzecznika brak precyzji daje szerokie pole do interpretacji i może stanowić w przyszłości pole do sporów klientów z ubezpieczycielami. Mogą też dawać złudną nadzieję, na pokrycie szkód wynikających z działań wojennych. Dlatego Rzecznik Finansowy przypomina, że postanowienia we wzorcu umownym powinny być jednoznaczne i precyzyjne.

– Z zadowoleniem odnotowuję deklaracje pojawiające się w mediach, mówiące o indywidualnym podejściu do poszczególnych przypadków. Obecna sytuacja wymaga zachowania solidarności i budowania zaufania do branży w momentach trudnych dla całego społeczeństwa. Zdaję sobie jednak sprawę, że ewentualne wypłaty w ramach tzw. kulancji, czyli dobrowolnej i wyjątkowej wypłaty odszkodowania mimo braku odpowiedzialności ubezpieczyciela, są możliwe przy niewielkiej skali zdarzeń. Nie ulega jednak wątpliwości, że w przypadku zaostrzenia się sytuacji o takie decyzje będzie coraz trudniej. Klienci muszą mieć jasność, jakie są zasady odpowiedzialności za szkody wynikające z działań wojennych czy upadku statków powietrznych. Dlatego apeluję do zakładów ubezpieczeń o pilny przegląd warunków umów pod tym kątem – mówi Michał Ziemiak.

Rzecznik przypomina, że w OWU można też znaleźć wyłączenia odpowiedzialności za szkody powstałe w czasie stanu wyjątkowego, wojny domowej, rewolucji, powstania lub zbrojnego przejęcia władzy, aktów terroru i sabotażu, zamieszek, rozruchów i strajków. W niektórych umowach wyłączone są też szkody wynikające z działań władz w takich sytuacjach, czyli konfiskaty, nacjonalizacji, wywłaszczenia, przetrzymywania lub zarekwirowania mienia. Katalog tych wyłączeń różni się w poszczególnych warunkach umów.

Budynki rolników chronione na wypadek wojny

Inaczej wygląda sytuacja w przypadku rolników, którzy obowiązkowo ubezpieczają swoje budynki w gospodarstwach rolnych. Tu katalog wyłączeń jest jasno określony w ustawie. Nie ma tam wyłączenia odpowiedzialności za szkody wynikające ani z działań wojennych, ani aktów terroru, ani innych podobnych zdarzeń wymienianych w dobrowolnych warunkach umów ubezpieczeń nieruchomości.

Skutki upadku dronów nie zawsze w zakresie

Nie ma jasności również w kwestii określania upadku statku powietrznego. Zgodnie z ustawową definicją za upadek statku powietrznego uważa się szkody powstałe wskutek katastrofy bądź przymusowego lądowania samolotu silnikowego, bezsilnikowego lub innego obiektu latającego, a także spowodowane upadkiem ich części lub przewożonego ładunku. W większości przypadków została ona niemal bez zmian zastosowana również w dobrowolnych warunkach ubezpieczeń nieruchomości.

– Taka definicja może dawać pole do wyłączenia odpowiedzialność w sytuacji, gdy np. dron nie ulegnie awarii, nie skończy mu się paliwo, tylko po prostu uderzy w jakąś nieruchomość. To oczywiście będą spory trudne dowodowo, kluczowe będzie badanie przyczyn upadku, weryfikacja, czy ktoś miał kontrolę nad dronem itp. Spór może dotyczyć też definiowania pojęcia katastrofy. Żeby tego uniknąć, warto doprecyzować tę definicję – mówi Michał Ziemiak.

AM, news@gu.com.pl

(źródło: Rzecznik Finansowy, gu.com.pl)

UNIQA: 100 szkód zgłoszonych przez mStłuczkę

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Od momentu uruchomienia usługi mStłuczka, tj. od 1 września tego roku, UNIQA zarejestrowała już 100 szkód zgłoszonych tym kanałem. Wcześniej podobnym osiągnięciem pochwalił się PZU.

– Aplikacja mStłuczka to przełom w obsłudze szkód komunikacyjnych. Dzięki tej usłudze można zgłosić szkodę w kilka minut, bez zbędnych formalności i stresu związanego z papierową dokumentacją. Dla UNIQA to także znaczące usprawnienie – automatyczne przekazywanie kompletnych, zweryfikowanych danych z aplikacji pozwala nam szybciej rejestrować szkody i ogranicza ryzyko błędów, jakie pojawiały się przy spisywaniu oświadczenia w emocjach tuż po stłuczce – mówi Grzegorz Goluch, dyrektor zarządzający Pionu Odszkodowań i Świadczeń UNIQA, odpowiedzialny za wdrożenie mStłuczki.

Funkcjonalność dostępna w aplikacji mObywatel umożliwia sporządzenie wspólnego oświadczenia o zdarzeniu drogowym, dołączenie zdjęć z miejsca kolizji a następnie, jednym kliknięciem, zgłoszenie szkody ubezpieczycielowi. Wszystkie dane są automatycznie pobierane z rejestrów państwowych, co minimalizuje ryzyko błędów i przyspiesza obsługę sprawy. Zgłoszenie trafia bezpośrednio do zakładu (w tym przypadku do UNIQA), co znacznie przyspiesza cały proces.

Klienci „kupili” mStłuczkę

– Zarejestrowaliśmy już 100 zgłoszeń tym kanałem. Widzimy, że nasi klienci bardzo szybko przekonali się do nowego rozwiązania. Skorzystanie z mStłuczki jest intuicyjne, szybkie i w pełni cyfrowe. Wykorzystanie tej opcji przekłada się również na skrócenie czasu obsługi szkody – mówi Aneta Rządkowska, dyrektorka Departamentu Obsługi Szkód UNIQA.

UNIQA od samego początku aktywnie uczestniczyła w pracach nad wdrożeniem nowego rozwiązania, współpracując z Ministerstwem Cyfryzacji, Centralnym Ośrodkiem Informatyki, Ubezpieczeniowym Funduszem Gwarancyjnym, Polską Izbą Ubezpieczeń i innymi ubezpieczycielami.

Wcześniej, tj. 18 września, o przyjęciu ponad 100 szkód komunikacyjnych z OC posiadaczy pojazdów mechanicznych zgłoszonych przez mStłuczkę informował PZU. Pierwsze wypłaty trafiły do klientów już 3 września, a średni czas reakcji na zgłoszone potrzeby z assistance wyniósł 12 minut.

Artur Makowiecki

news@gu.com.pl

Rząd przyjął przepisy dotyczące turystycznych gwarancji ubezpieczeniowych

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

23 września 2025 roku Rada Ministrów przyjęła nowelizację ustawy o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych oraz niektórych innych ustaw. Celem nowej regulacji jest uproszczenie dostępu do gwarancji ubezpieczeniowych i bankowych oraz poręczeń dla organizatorów turystyki. Chodzi o ułatwienie funkcjonowania firmom turystycznym, które mogą napotykać trudności w pozyskaniu wymaganych zabezpieczeń na wypadek niewypłacalności.

Nowela przewiduje, że przedsiębiorca turystyczny będzie mógł zawrzeć kilka umów gwarancyjnych (bankowych lub ubezpieczeniowych), których łączna wartość spełni wymóg minimalnej sumy gwarancyjnej. W aktualnym stanie prawnym jest to możliwe tylko przy jednej umowie z jednym gwarantem. Po wejściu w życie nowelizacji organizatorzy turystyki będą mieli obowiązek precyzyjnego informowania podróżnych o wszystkich umowach gwarancji i zasadach dochodzenia roszczeń.

W ramach nowych przepisów ujednolicony zostanie sposób prowadzenia wykazu umów o imprezy turystyczne i powiązane usługi turystyczne. Będzie on prowadzony w systemie teleinformatycznym Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego lub za jego pośrednictwem.

Nowe rozwiązania mają wejść w życie 1 stycznia 2026 roku.

Na etapie projektowania regulacja wzbudziła kontrowersje wśród ubezpieczycieli. W ich ocenie nowela może skutkować wzrostem cen i trudniejszym dostępem do gwarancji. A to osłabi system ochrony klientów biur podróży.

(AM, źródło: premier.gov.pl, gu.com.pl)

22,741FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie